Węgierskie fundamentalne wartości (2)

czytaj od początku

Fundamentalne wartości

Rząd Viktora Orbána przystąpił do zmian, kierując się wartościami, które stanowią ideowy fundament reform. Najważniejszą z tych wartości jest chrześcijaństwo. To ono właśnie inspiruje nowy model społeczny, różniący się od dogmatycznych założeń Zachodu. Nie uważa on narodu za „zbiór jednostek, ale za wspólnotę, która musi być organizowana, wzmacniana i budowana”. A „Europę chce budować na rodzinie, a nie na imigrantach”. Te wartości zostały wpisane przez Fidesz do konstytucji. Podstawę rodziny stanowi małżeństwo − rozumiane jako związek mężczyzny i kobiety bądź związek rodzica z dzieckiem. Rodzina to także negacja homoseksualizmu, o którym premier mówi: „Nie zezwalamy parom homoseksualnym na takie prawa jak rodzinom, bronimy życia od jego poczęcia”.

Viktor Orbán: „Na Węgrzech jest demokracja. Kropka. Nie potrzebuje żadnych dodatków. Liberalna demokracja doprowadziła Węgry do BANKRUCTWA”.

Orbán uważa, że kryzys kredytowy to efekt odrzucenia zasad chrześcijańskich, gdyż „przed Reformacją Kościół był przeciwny lichwie, chrześcijańska Europa nie pozwoliłaby całym krajom utonąć w niewolniczych długach”. Taka postawa budziła entuzjazm europejskiej chadecji, która zobaczyła nareszcie polityka otwarcie przyznającego się do wartości i wprowadzającego je w życie, jednocześnie skazywało to Orbána na frontalne starcie z liberalnym Zachodem.

Wartości takie jak wolność i prawa jednostki nie są istotą państwa, choć Węgry to „naród wojowników o wolność”, twierdzi Orbán, który wzoruje się na państwach takich jak Chiny, Rosja, Turcja czy Singapur, które nie są demokratyczne i nie są liberalne, ale prowadzą swoje narody do dobrobytu. Istotę tej idei oddał w sformułowaniu: „nieliberalne państwo na narodowych fundamentach”, liberalizm określając jako „hipokryzję zorganizowaną w system”, który w pogoni za zasobami prowadzi do bombardowań Iraku, „prowadzi do słabej Europy”, a „Węgry doprowadził do bankructwa”. Dlatego „liberalizm nie ma poparcia na Węgrzech”.

Odejście od liberalnych wartości Zachodu wywołuje huragan krytyki, falę szeroko nagłaśnianych przez media ataków, wciąż powtarzanych przez zachodnich polityków i różne organizacje. Sama wzmianka premiera Węgier o konieczności dyskusji nad karą śmierci wywołała wrogą i głośną reakcję. Telewizyjny klip − ostrzeżenie policji, by kobiety były ostrożne, bawiąc się wieczorami w mieście, gdyż mogą spotkać się z agresywnym zachowaniem, został okrzyczany jako uderzający w wolność kobiet.

Viktor Orbán: „Liberalna demokracja nie potrafi nałożyć podatków na międzynarodowe koncerny, dostawców energii, banki, nie chce uratować lokalnych społeczności z pułapki zadłużenia, przebudować systemu podatkowego czy postawić sobie cel pełnego zatrudnienia”.

Suwerenność dla Orbána jest fundamentalną wartością państwową, a jej filarami są banki, media, energia i handel. Tylko narodowa kontrola nad nimi pozwala zrealizować tę wartość w praktyce. Twarde słowa „nie będziemy kolonią”, „nie będziemy niewolnikami Europy, banków czy korporacji” powtarzali za premierem uczestnicy wielotysięcznych demonstracji.

Działania Fideszu oparte były na fundamentalnym antykomunizmie, co znalazło wyraz w uznaniu partii komunistycznej MSZMP (poprzedniczki socjalistów) za organizację przestępczą. O tym mówiły pierwsze słowa ustawy: „państwo węgierskie nie może być ufundowane na zbrodniach systemu komunistycznego”.

Orban6.jpg

Przywrócić jedność podzielonego narodu

Pierwsze działania Fideszu po zwycięstwie dążyły do zbudowania silnego, zjednoczonego narodu, zarówno wewnętrznie, gdzie łagodzono bolesne podziały społeczne, jak i poza granicami kraju.

Wewnętrznie przybrało to postać „systemu narodowej współpracy”, którego tekst rozpowszechniano bardzo szeroko, łącznie z obowiązkowym wywieszeniem we wszystkich urzędach. Aby podkreślić wagę przełomu, parlament uchwalił powstanie nowego systemu politycznego-gospodarczego, którego filarami są „praca, dom, rodzina, zdrowie i porządek”. Ustanowiono 4 czerwca Świętem Jedności Narodu, by upamiętnić traktat z Trianon i przywrócić poczucie godności narodowej w kraju i diasporze, której poprzez udział w wyborach dano także prawo do decydowania o sprawach krajowych. Fidesz ustanowił bowiem prawo do obywatelstwa dla ponad dwumilionowej diaspory, wzorując się na wcześniejszej polityce niemieckiej. Węgry na skutek traktatu z Trianon z 1920 r. utraciły 2/3 terytorium i połowę ludności. Dlatego Węgrzy stanowią blisko 10 % mieszkańców Słowacji, jest ich około miliona w Rumunii, mieszkają także na Ukrainie i Bałkanach.

Viktor Orbán: „Sukces odniosą te kraje, które szanują samych siebie, własne rządy, mają mocne przywództwo oraz stabilne struktury gospodarcze, a gwarancją sukcesu będzie stworzenie własnej tożsamości narodowej”.

Rząd odnawia historyczne korzenie, budując jedność osamotnionego i przedzielonego granicami narodu. Odwołuje się do swej dumnej tradycji i tworzy oficjalną ikonografię narodową, zamawiając np. serię obrazów ilustrujących ostatnie 150 lat historii, włącznie z traktatem w Trianon, powstaniem przeciwko radzieckiej agresji w 1956 r., czy walkami na ulicach Budapesztu w 2006 r. Podkreślana jest często wyjątkowość Węgrów, którzy we krwi mają opór wobec wpływów ottomańskich, austriackich, czy niedawnej niemieckiej, a potem radzieckiej okupacji.

Niektóre formy przywracania pamięci historycznej i godności narodowej wywoływały potężny rezonans międzynarodowy. Gdy zadecydowano o budowie na Szabadság Tér monumentalnego pomnika ofiar niemieckiej okupacji (w postaci Archanioła Gabriela [uosabiającego Węgry] zaatakowanego przez imperialnego orła [symbolizującego Niemcy]), organizacje żydowskie i dyplomaci amerykańscy mocno protestowali, gdyż pomnik według nich nie uwzględniał odpowiedzialności Węgrów za Holocaust i zrównywał ich z Żydami jako ofiarami hitleryzmu.

ciąg dalszy nastąpi...

- - -
publikacja dla : "Nowa Debata"

nowa-debata.jpg

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

Jedność narodu Orban robi skutecznie z obywatelami

Ukrainy pochodzenia węgierskiego. Już ponad 100tys. mieszkańców Zakarpacia ma węgierskie obywatelstwo i węgierskie paszporty. Kiedy zapytano ambasadora węgierskiego czy kreuje separatyzm, Węgier odpowiedział, że wręcz przeciwnie. Węgierskie władze chcą zbliżenia z terenami zamieszkałymi przez Węgrów na Ukrainie, pragną utworzyć strefy handlowe, drogi komunikacji i kultury. A to, że mają węgierskie obywatelstwo? Czyż we władzach Ukrainy nie ma Gruzinów czy innych cudzoziemców? I przecież Ukraińcy im ufają. Węgrzy - mówił- nie są tu niczemu winni. Mieszkają z dziada pradziada na tych samych terenach. To granicę przesunięto i zmieniono władze administracji państwowej.
http://www.ua-reporter.com/novosti/190325

oto Andrzej

Oczywiście

Oprócz prawidłowego ustawienia celów politycznych w ich realizacji jest potrzebny pragmatyzm, a nawet spryt i mataczenie, gdy siły przeciwne sa zbyt mocne na otwartą walkę.

Bardzo nam tego brakuje.

oto Roman

Dwa sa warunki

niezbedne do przeprowadzenia reform: wola polityczna/umiejetnosc rzadzacych oraz stopien poarcia spolecznego/madrosc narodu.
Oceniajac rzadzacych, postawilbym ocene: bardzo dobry- Orbanowi, dobry- Szydlo.
Oceniajac spoleczenstwo: Wegry - bardzo dobry, Polacy- dostateczny....
Mamy wiec tu jeszcze cos do zrobienia. Pan Andrzej wymaga [chyba] wiecej od rzadu [czytalem caly tekst konczacy sie pytaniem retortcznym o liderow na miare Orbana], ja wymagalbym wiecej od Polakow [mniej kodujacych, wiecej glosujacych].
Podziw moj dla Rodakow budzi to, ze znalazlo sie 25 tys. woluntariuszy kontrolujacych wybory, bez ktorych cud wyborczy raczej by nie zaistnial ...

oto Andrzej

zgoda, naród musi być dojrzały

ale tu są dwa warunki:

1. przywódca musi dążyć do jedności społeczeństwa - Orban wydał deklarację o "jedności narodowej", wyśmiewaną także w Polsce, a Kaczyński mnoży konflikty.

2. kluczem do opinii i zachowań społecznych są media. Tutaj kroki są połowiczne. Jak PiS nie wyłączy bombardowania medialnego, przegra. Orban wprowadził nową ustawę, nakazał "zrównoważone relacjonowanie", poszanowanie dla godności ludzkiej" - miejmy nadzieję, że PiS się za to weźmie, bo jak nie...

oto Zbrozło

Słuszne warunki ale sam Pan

Słuszne warunki ale sam Pan już sobie odpowiedział czy realne.

oto Andrzej

Węgrom się udało

Ale naprawdę stosowali inne metody i przede wszystkim byli skoncentrowani na wyszarpaniu tyle suwerenności, ile się dało. Czasami przekraczali granice, gdzie nie mogli się już bronić, wycofywali się (Orban mówił: "poddajemy to, ale racja jest po naszej stronie"), a potem sprytnie znowu wywalczali kawałek wolności.

Niestety śladu tego nie widzę u nas.

oto Zbrozło

Bo nasz "genialny strateg"

Bo nasz "genialny strateg" polityczny jest nim tylko w micie rozpowszechnianym w kręgu jego akolitów. Gdy prześledzi się jego rolę w polityce polskiej to widać, że był w stanie wygrać bitwę ale nie wojnę.
Nie oceniam jego chęci. Te może i ma dobre - ale narzędzia jakie stosuje są cokolwiek mało szlachetne (choć tu też szpilka do jego przeciwników politycznych) a do tego widać brak zmysłu polityka, który pozwala oceniać to co można wygrać oraz to co należy odpuszczać.

oto Wojciech Błasiak

Andrzej

Dziękuję za znakomity tekst. I powstaje fundamentalne pytanie, co robili i nadal robią wyśmienicie opłacani publicyści i dziennikarze, że o tak podstawowych faktach, trzeba dowiadywać się od eksperta od energetyki i na jego portalu lub śledzić niszowe publikacje naukowe?
Wojciech Błasiak

oto Andrzej

to w chwilach wolnych sobie prześledziłem

przykład Węgier (a siedzę nad nim dalej) jest bardzo pouczający, jeśli chodzi o strukturalne uwarunkowania takich krajów jak Polska czy Węgry. Naprawdę fascynujący.

A "wyśmienicie płatni" robią to co,za co są "płatni", czyli zabawiają publikę walkami w błocie, a czasami w gównie.

oto Roman

przywodcow mamy, jakich mamy

Jest to byc moze ostatnia szansa Poski na dlugie lata, i trzeba miec tego swiadomosc.
Trzeba oczywiscie od nich wymagac.
To, co oni powinni zrobic, by przywrocic normalnosc - to jest tego taki ogrom, ze klangor bylby na caly swiat i larum, ze bolszewizm, zamordyzm, ect. Trzeba -jak Pan slusznie zauwaza- radykalnie zmienic media [a juz sa donosy o zniszczeniu wolnosci mediow], trzeba wymienic chyba wszedzie dyplomatow [przyklad - p. Schnepf, ambasador USA] a jak to zrobic, by nie byc oskarzonym o antysemityzm....ect...
Wierze, ze jesli poczuja poparcie Polakow, beda odwazni.
Tymczasem -jesli wierzyc- ze 42 % Polakow popiera KOD, to wierze, ze rece im moga opadac....

oto chłop jag

Różnica między Węgrami a atrapą

Polski jest zasadnicza. To nie Węgrów mordowały do pospołu dwa nieludzkie totalitaryzmy podczas II WŚ. To Polsce podmieniono głowę a nie Węgrom - więc jedność obcej głowy z polskim torsem tak do końca - nigdy nie nastąpi - tołażysze. Ponadto dochodzą do tego interesy potężnych sąsiadów atrapy Polski - którzy nie życzą sobie takiej Polski na którą nie mieliby oni totalnego wpływu - tołażysze.
Wniosek?
Jedność w Atrapie Polski jest zwalczana na kilku poziomach i od środka i od zewnątrz - tołażysze - a taki stan sprzyjać będzie niechybnej likwidacji atrapy. Likwidację tę może powstrzymać tylko powrót Rosji na Ukrainę - a to z kolei wymaga nowego, globalnego etapu mądrości - tołażysze.

oto zajac1

Leśny komentarz.

Węgry są więc przykładem na to ,że małe państwo szanujące siebie i dbające o interesy własnych obywateli może w miarę skutecznie funkcjonować w Europie wśród mocniejszych. Bez strachu i wzbudzającego niesmak lizania stóp tym co mają jakoby monopol na mądrość i "demokracje".
Tym wyraźniej pokazuje to mizerię naszej "polityki" . Państwa większego od Węgier słowiańskiego podobno i podobno "katolickiego". Które mogło być buforem łagodzącym konflikty a nie ich katalizatorem.
Tu nie zgodzę się z panem chłopem jagą ,że Węgry mogą a my nie. Krwawo stłumione przez sowiety powstanie węgierskie 56 do dziś przypominają dziury na ogrodzeniach i ślady kul na murach w centrum Budapesztu. A drugi totalitaryzm w poprzedniej wojnie nie mordował bo zdaje się ,że one stały na tej samej barykadzie. Interesy większych sąsiadów odnoszą się tak samo do Polski czy Węgier.
Mądrość ludu jest warunkiem koniecznym jak słusznie pisze pan Roman. Moje ocena zarządzających jak i ludu jest jednak diametralnie różna. Wszystkie znaczące partie od 20 lat prowadziły i prowadzą identyczną politykę . A rzeczywiste czy wydumane spory to zasłona dla ludu i walka o zydel i dostojeństwo.
Oczywiście wielki udział w tym procederze maja media ( jak zauważa Autor) .
Lecz media nie uważam za jedyną szkołę mądrości ludu. Czyli m.in.wiarę w to , że tzw. demokracja zachodnia jest ostoją dobra ( Bóg) a złem jest Rosja ( Szatan) i ślepe podążanie za "dobrem". Pan Bóg dał owieczkom rozum i wolną wolę. Więc zakładał ich używanie.
Problem w tym ,że owieczkom dał pasterzy. To dobrze ( że dał). Niestety nie wyposażył ich automatycznie ( to w końcu ludzie) w mądrość. Winę za to ponosi więc, moim zdaniem , również Kościół. Nie instytucja, przecież potrzebna, lecz pasterze.
pozdrawia
zajczik

oto Ekspe

Może dla Polski też szansa jest?

Choć na razie widać, że odróżnieniu od Węgier Polska woli być narzędziem Waszyngtonu w rozgrywkach geopolitycznych. Niż orientować się na gospodarkę i wzrost podmiotowości.
Więc do sukcesu, poza wzrostem gospodarczym chyba najbardziej brakuje tego, co Pan wcześniej nazwał "parciem na suwerenność".
Gdyby to "parcie" było, na dodatek poparte działaniami gospodarczymi na wszystkich kierunkach geograficznych to można by uwierzyć w jakiś stopniowy sukces.
W obecnej sytuacji gdy polityka zewnętrzna orientuje się na amerykańskie "jastrzębie" i rozwijana jest psychoza zagrożenia ze strony Rosji nasza gospodarka nie ma dobrych warunków do przyśpieszenia.
Ale, moim zdaniem to może się zmienić.
Nastąpi to wtedy, gdy JK widząc, że zmierzamy ku katastrofie postawi bardziej na gospodarkę, stawiając na czele rządu Mateusza Morawieckiego.
Czy to realne? Moim zdaniem, coraz bardziej.

oto Eowina

Na czele rządu stoi Jarosław Kaczyński, a gospodarka

nie jest jego mocną stroną. On wierzy, że aby mieć sukces wystarczy mieć swoich ludzi w każdym miejscu. Tylko, że nie wystarczy mieć legitymację PiSu, aby być najlepszym ogierem w stadninie.

oto Andrzej

Żeby zawalczyć o gospodarkę

to dopiero trzeba być chojrakiem. Tutaj nie ma zmiłuj się. To są pieniądze i interesy.

Orban tłukł w zachodnie koncerny jak w bęben, obkładał je podatkami, wykupywał przedsiębiorstwa i banki, rozwijał kontakty ze wschodem, zasilał tanim kredytem. Ale to oznacza realny, a nie tylko słowny konflikt z Zachodem. I tu nasi sojusznicy nie darują, to ich pieniądze, ich rynek, dlaczego mają go oddawać.

U nas moim zdaniem już nastąpiła ucieczka w teczki, agentów, podgrzewanie konfliktów i zemstę. Konflikt zastępczy. Zobaczymy, na ile starczy paliwa.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.