Energetyka a suwerenność

Po przeczytaniu ostatnio artykułu Czy tym torem podąży polska energetyka jądrowa? ogarnęły mnie niejakie wątpliwości natury egzystencjalnej, którymi chciałbym się podzielić.

1. Dziś mamy trend węglowy, jednocześnie jednak trwają gry podskórne o to, aby jak najbardziej naszą energetykę opartą na węglu wyeliminować - pozbywając się problemu szantażu międzynarodowej konkurencji oraz wewnętrznego szantażu wyposażonych w kilofy górników.

2. Mamy dziś trend "niemiecki", wyeliminowania elektrowni jądrowych z rejonu cywilizacji europejskiej i przeniesienia jej na peryferia Europy - czyli między innymi do Polski - tak, aby nadal pozostawała pod pełną kontrolą władców Europy, a jednocześnie aby produkt uboczny elektrowni był nadal dostępny do celów wyposażania głowic jądrowych.

Jak widać, wyboru raczej nie mamy jako kraj. Po pierwsze, władza lubi mieć sytuację klarowną, niezależnie czy nasza intelektualna pustynia obywatelska widząca jedynie siły PIS vs PO daje się utrzymać na stanowisku, że stanowi ona jakąś wewnętrzną polityczną konkurencję, a nie zwykłą konkurencję stref obcych wpływów na Polskę. Czy to obcy ośrodek ze Wschodu, Południa czy Zachodu, węgiel nie jest jego priorytetem ani konfliktowanie się z dzisiejszymi dostawcami węgla na świat.

Po drugie, również niezależnie od obcego wpływu, panuje zgoda na to, że elektrownie MUSZĄ produkować pluton. Bo to przecież obronność etc.

Aby dokonać wyboru energetyki jądrowej "czystej", czyli opartej o tor, to Polska wpierw powinna odzyskać suwerenność. Ale co więcej, przejście na na technologię "ruską" (bo to Rosjanie byli teoretykami w tej technologii, następnie Amerykanie ją wdrożyli w użytkowanie, a dziś rozwijają ją pomyślnie Chińczycy), mogłoby sprzyjać odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności. Ekonomicznej i politycznej.

Módlmy się o zstąpienie Ducha Świętego na polskie ziemie. Niech wreszcie zstąpi tu Duch Święty i przyniesie Polakom wpierw mądrość i wtedy wolność.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto JJerzy

Módlmy się o zstąpienie Ducha

Módlmy się o zstąpienie Ducha Świętego na polskie ziemie. Niech wreszcie zstąpi tu Duch Święty i przyniesie Polakom wpierw mądrość i wtedy wolność.

Obawiam się, że już tylko to zostało ...

oto Ireneusz

To

Takie "to" jednak stanowi "aż" oraz "wiele".
Nawet "tego" nie wolno nam zaniechać. Bo już pozostanie założyć grzecznie kajdany prorokowane JAKO PEWNIK przez chłopa jaga. Mojej zgody nie ma. I wielu innych, jestem pewny!

oto chłop jag

Bo już pozostanie założyć

Bo już pozostanie założyć grzecznie kajdany prorokowane JAKO PEWNIK przez chłopa jaga.

Ja nie prorokuje - ja tylko zwracam uwagę na istniejący stan.
Co do elektrowni - to Niemcy nie chcą kusić losu. Niemcy nie chcą mieć u siebie całego, ewentualnego szeregu zdarzeń pt. Fukuszima - tołażysze.
Wniosek?
Na razie - to mamy ujawnienie przekrętu Volkswagena z jego oprogramowaniem co do emisji spalin oraz desant kolorowych. Gdy to nie wystarczy - to jak wyżej - tołażysze.

oto Mar.Jan

A ja sądzę, że w energetyce zbyt wiele się nie zmieni

Budowa elektrowni, zwłaszcza elektrowni jądrowych jest niezwykle kapitałochłonna. W POlsce mamy od ponad 100 lat rozbudowywana infrastrukture energetyki opartej o węgiel kamienny i brunatny. Wielkośc mocy produkowanej przez kotły weglowe elektrowni jest ok. 40.000 MW. Elektrowni węglowej nie da się przerobic na atomową. Trzeba jedną rozmontowac a drugą zbudować. Koszt rozbiórki elektrowni to ok. połowy kosztu jej zbudowania. Koszt elektrowni jądrowej zbudowanej zgodnie z normami zachodnimi jest kilkukrotnie wyższy niz elektrowni węglowej.
Od 30 lat nie możemy sie doczekac zbudowania pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Były juz zaawansowane inwestycje które rozbiły się o brak funduszy.
Koszt zbudowania elektrowni jądrowej dużej mocy (2000 - 4000 MW) to ok. 5-10 mld$. Przerobienie całej energetyki na energytyke jądrową to koszt 200-300 mld$.

No i nawazniejszy argument przeciw: po pierwsze nie mamy armat, znaczy - uranu.
Zatem całe dywagacje na ten temat to zawracanie głowy. Mamy za top węgiel i tego sie trzymajmy. Trzeba tylko inwestować w ochrone środowiska.
Nie mozna polegać na zagranicznych dostawach paliwa do elektrowni, ponieważ sytuacja międzynarodowa robi ise coraz bardziej niepewna.
To, co nalezy zrobić, to inwestowac w badania nad kontrolowaniem reakcji termojądrowej. Swego czasu (za Gierka!) POlska miała całkiem interesujące sukcesy w badaniach nad kontrolowaną syntezą termojądrową, czym zajmował sie zespół prof.gen. S.Kaliskiego. Jednak były to prace nadzorowane przez wojsko i mające nie do końca jasne cele. Pewne jest, że S.Kaliski miał osiągnięcia, które wyprzedzały prace Rosjan w tej dziedzinie. Wkrótce jednak zginął w tajemniczych okolicznościach, a jego program został kompletnie zapomniany. Bylo to prawie 40 lat temu!
Nieraz myślę, że ze względu na to, że parasol rosyjski został usunięty w duzym stopniu, warto byloby wrócic do tych prac, o ile jeszcze jest do czegokolwiek wracać.

oto Marek Bekier

Mam podobne przemyślenia.

Mam podobne przemyślenia. Rozbudowałbym trochę kwestie ochrony środowiska. Nowoczesne węglowe kotły c.o. trują znacznie mniej niż dawne - warto w te zmiany inwestować. Podobnie jest elektrociepłowniami. Warto przemyśleć częściową zmianę produkcji rolnej na produkcję ekopaliwa różnego rodzaju.

oto Mar.Jan

Użył pan słusznego określenia: "produkcja ekopaliwa"

Produkcja "ekopaliwa" nie jest specjalnie opłacalna. Nie wyobrażam sobie aby opalac elektorwnie czyms w rodzaju siana. Jeśłi posiada pan kominek w swoim domu prosze zrobic eksperymenty: ile potrzeba wegla do napalenia, ile drewna i potem porównac to z sianem czy jakims innym ekopaliwem.
Problemy sa dwa: koszt produkcji paliwa i jego wydajnośc energetyczna.

oto Marek Bekier

Mam w domu kominek z

Mam w domu kominek z grawitacyjnym (zaledwie ale wystarczy bo dom jest niewielki) rozprowadzeniem ciepłego powietrza i zapewniam Pana, że do głowy by mi nie przyszło palenie w nim węglem bo drewno jest wystarczająco wydajne. Oczywiście w przypadku ciepłowni miejskiej lub większego obiektu produkującego energię zaczynają się problemy z dostępnością wystarczającej ilości paliwa i jego transportem. Jakieś siano, słoma, czy zwykłe odpadki z pozyskiwania drewna w lesie nie maja sensu. Jednak pozyskiwanie tego typu materiałów jako surowca do produkcji np. brykietów już jest bardziej sensowne. Również uprawy roślin charakteryzujących się dużą produkcją biomasy łatwej do spalania lub produkcji brykietów ma sens. Wszystko zależy od dobrego planowania oraz pogodzenia się z faktami, że biomasa nie może być jedynym źródłem energii oraz, że jej produkcja nie powinna być konkurencją eliminującą produkcję żywności z naszych pól.

oto Mar.Jan

W kominku pali sie drewem z jednego powodu:

Kominki sa konstruowane pod wymagania opalania drewnem. Gdyby nasypac węgla, być może kominek by nie wytrzymał i sie rozleciał.
Mnie tylko chodzi o to, że wydajnośc energetyczna wegla jest kilka razy wieksza niż wydajnośc drewna, a wydajnośc drewna jest wieksza od siana, czy jakiegos koncentratu wytwarzanego z roślin.

oto Krzysztof M

wydajnośc energetyczna wegla

wydajnośc energetyczna wegla jest kilka razy wieksza niż wydajnośc drewna, a wydajnośc drewna jest wieksza od siana, czy jakiegos koncentratu wytwarzanego z roślin.

To pan jeszcze nie słyszał o paleniskach, gdzie spala się bele słomy... :-) Optymalizacja takich procesów czeka na realizację. Ale już wiadomo, że gra jest warta świeczki.

oto Krzysztof M

Produkcja "ekopaliwa" nie

Produkcja "ekopaliwa" nie jest specjalnie opłacalna.

Tak i nie. Wielka energetyka to zupełnie inna bajka, niż nasze domowe centralne.

Ma pan tu paliwo ekologiczne:

Pellet

A tu http://www.plum.pl/index.php/produkt sterowniki do kotłów na to paliwo.

oto Krzysztof M

Rozbudowałbym trochę kwestie

Rozbudowałbym trochę kwestie ochrony środowiska. Nowoczesne węglowe kotły c.o. trują znacznie mniej niż dawne - warto w te zmiany inwestować.

Na początku XX wieku przez cały rok w Sztokholmie nieba nie było widać, taki smog. Teraz jest tam oczywiście czyściutko. Jaki z tego wniosek? Jak cię stać na ekologię, to się ekologizuj. Jeśli cię STAĆ.

oto Ireneusz

A jak nie stać?

To kopć czym wlezie.
Łam przykazanie 4, 5, 7 i 8. Wolno Ci, bo Cie nie stać na szanowanie bliźniego. Wolnoć Tomku w swoim domku...

oto Krzysztof M

Odpowiedź nie na temat. :-)

Odpowiedź nie na temat. :-)

oto Krzych Adam

Przecie to nie była odpowiedź.

To było jedynie zwrócenie uwagi na nonsensowność wypowiedzi poprzednika.

oto Mar.Jan

O! Miłe zaskoczenie

Przyznam, że moja wiedza na temat zasobów surowców do produkcji paliwa jądrowego w Polsce była nieco zleżała. Od dawna istniało przekonanie, że nie ma w Polsce pokładów tych surowców opłacalnych do przeróbki w skali przemysłowej. BYc może to propagandowe przekonanie było umacniane przez zakaz samodzielnej polityki w technologiach atomowych pokutujący z czasów PRLu.
Skoro zatem można się spodziewać się własnego paliwa do elektrowni atomowych, to trzeba je budować.
I tu znowu zaczynają się schody. Technologia jest bardzo kosztowna. JEdnak przy własciwej polityce finansowej Polske stac na budowanie elektrowni jądrowych. Aktualnie zaplanowany deficyt budżetowy (>50 mld zł) to jest mniej więcej koszt budowy nowej elektrowni jądrowej rocznie.
Problem w tym, że PiS nie ma zadnego pomysłu skąd wziąc pieniądze lub jak zmniejszyc wydatki i zlikwidować deficyt.

oto Marek Bekier

Dołączam do Pana jako

Dołączam do Pana jako pozytywnie zaskoczony. Nie od rzeczy będzie jednak dodać, że gdyby wyłączyć z pańskiego poprzedniego postu krytykę energetyki jądrowej to całe reszta plus mój komentarz o ekologii pozostają w mocy. :-)

oto Mar.Jan

Moja krytyka miala dwa źródła:

1. przekonanie o braku odpowiednich zasobów paliwa. Tu zostałem miło zaskoczony. Pierwszy problem być może da się pokonać, o ile te oszacowania, które dopiero sie odbeda dadza pozytywny wynik.
2. Wysokie koszty energetyki opartej na materiałach promieniotwórczych.
Mimo, że byc może elektrownia oparta o zasilanie torem bedzie sporo tansza niż tradycyjna uranowa, to jednak koszty zabezpieczenia przed katastrofalnym wyciekiem materiałów radioaktywnych pozostanie. Koszt tych zabezpieczeń spowoduje, że do kosztu całej elektrowni trzeba będzie dołożyć XX procent. Ile, to się dopiero okaże.
Elektrownia tak czy owak musi miec cały system przekształcania energii ciplnej na prąd, o czym powyżej lub poniżej już pisałem. Konwecjonalna elektrownia to też koszt idący w miliardy zotych.
Elektrownia o mocy 2000 MW nadal będzie kosztowała kilka miliardów $. Może nie 10 ale tez nie 1.

oto Krzysztof M

Wysokie koszty energetyki

Wysokie koszty energetyki opartej na materiałach promieniotwórczych.

Nikt nie liczy kosztów likwidacji takiej elektrowni, także kosztów przechowywania odpadów... Same koszty likwidacji są gigantyczne. I podobno w Niemczech płaci za to państwo. :-)

oto Mar.Jan

artykuł w końcu przeczytałem. Nie bardzo jestem skłonny

wierzyć bez zastrzeżeń w hurra-optymistyczny ton.
Jakos do tej pory nigdzie na świecie ta trechnologia nie jest stosowana w wiekszej skali, co oznacza, że albo jest niedopracowana, albo ma jakies istotne wady, o których sie głosno nie mówi.
Fakt, że w wyniku zuzycia uranu w elektrowniach atomowych powstaje pluton nadający się do wykorzystania militarnego nie oznacza, że nie można produkowac plutonu poza elektrownią atomową. Zatem budowanie elektrowni atomowych do tej pory nie było ścisle skorelowane z budową broni jądrowej. Nie ma tu konicznego związku. Jest za to opanowana technologia budowy reaktorów dla elektrowni.

Gadanie o tym, że elektrownia oparta na torze nie wymaga chłodzenia, to brednia kosmiczna
Oczywiście, że wymaga, tak jak wymaga każda maszyna produkująca energie do zasilania sieci elektrycznej. Źródłem energii każdej elektrowni jest ciepło, które trzeba zamienic na prąd. Efektywność takiej zamiany jest rzędu kilkunastu - kilkudziesięciu procent. Nadmiar ciepła niewykorzystanego trzeba odprowadzić. Do tego potrzebna jest woda z rzeki.
Ciepło na prąd zamienia się droga pośrednią: trzeba wytworzyc parę pod duzym ciśnieniem i te pare puszcza sie do turbiny. Turbina kreci sie i robi prąd.
zatem nie da się wyeliminować ani temperatury, ani odprowadzania ciepła, ani zlikwidowac ciśnienia czynnika roboczego.
O ile wiem, nie istnieje żadna technologia umożliwiająca bezpośrednia przemianę enrgii promieniotwórczej w prąd elektryczny.

oto Ireneusz

Uwagi

Fakt. Wymaga chłodzenia.
Drugi fakt, nie wymaga chłodzenia celem ograniczenia temperatury, aby nie spowodować reakcji niekontrolowanej. Reaktor z sodem toru po prostu jest reaktorem samogasnącym.
Utylizacja jest prostsza. Tor wypala się do końca, czyli nie ma co wyrzucać. Żadnego złomu popromiennego z paliwa. Trzeba zutylizować jedynie wszystko to, co miało kontakt z promieniowaniem, Prostsze to, niż oczyszczanie pierwotnego obiegu elektrowni uranowej. Plus wieloletnie składowanie resztek po uranie, czyli śmiecia z paliwa.
Czwarty fakt. Uzyskanie plutonu w elektrowni jest darmowe. A uzyskanie poza elektrownią kosztuje pieniądze. Duże.

oto Mar.Jan

Tor bardzo mi się podoba, chociaz ja sie na tym nie znam

W szczególności nie wiem jak jest z wydajnością reakcji jądrowej w porównaniu do uranu. Zakłądam że fachowcy wiedza co piszą. Niech będzie tor.
Generalnie uważam, że enrgetyka jądrowa ma wiele zalet w stosunku do węglowej. Przede wszystkim chroni środowisko, które za pomocą wydobywania i spalania węgla bardzo się niszczy. Jeśli faktycznie uda się znaleźc pokłady toru czy uranu nadające sie do przemysłowego wykorzystania, to nalezy postawic na energetykę jądrową.
Formalnie jest znacznie droższa od węglowej z kilku powodów: techologia jest znacznie bardziej skomplikowana i wymaga specjalnych zabezpieczeń. Czas życia elektrowni jądrowej jest krótszy niż weglowej, że względu na niszczenie właściwości materiałó wskutek napromieniowania. Odpady radioaktywne trzab bezpiecznie przechowywać. Jeśli z toru będzie ich znacznie mniej, to tylko idzie na plus energetyki jądrowej.
Niw wszyscy wiedza, że składowiska popiołów z elektrowni są również radioaktywne, ponieważ w skałach węglowych jest istotna zawartośc pierwiastków promieniotwórczych, które praktycznie w całości przechodza do popiołu, gdzie następuje ich koncentracja. Skłądowiska popiołów i zużlu z elektrowni węglowych promieniują tak, że liczniki Geigera trzeszczą z radości...
Koszt budowy elektrowni jądrowej jest kilkukrotnie wyższy niż węglowej, ale jak doliczyć koszty eksploatacji z dowozem paliwa i składowaniem odpadów, a do tego koszt rekultywacji terenów po szkodach górniczych, koszt oczyszczania wód kopalnianych, to wychodzi na to, że energetyka jądrowa jest porównywalna pod względem całkowitych kosztów z węglową. Kto wie, czy nie tańsza.
Za moich czasów nikt tego szczegółowo nie policzył i obowiązywał przesąd, że po pierwsze nie mamy uranu...
Kiedys pracowałem przy projektowaniu elektrowni jądrowej w Żarnowcu, w Instytucie Energetyki. Specjalizowałem się w obliczeniach wytrzymałości zmęczeniowej elementów grubościennych kotłów i rurociągów. Problemy ekonomiczne tylko mi się obijały o uszy. Niestety, po katastrofie w Czernobylu (1986) władza straciła zapał do tej inwestycji i po paru latach musiałem poszukać sobie lepszego zajęcia, niż czekanie na zatwierdzenie planów, których władza się bała jak ognia. W rozwój energetyki jądrowej poszły grube miliardy złotych, elektrownia była o krok od uruchomienia i wszystko diabli wzięli, bo gen. Jaruzelski po "konsultacjach społecznych" cały projekt skasował i zakręcił kurki z forsą. Wiedza się rozproszyła, naukowcy poszli sprzedawać pietruszkę albo pisać pierwsze programy do zarządzania powstającymi jak grzyby po deszczu hurtowniami. Takie były czasy. dzisiaj musimy kupować technologie, które już dawno powinnismy mieć w małym palcu.

oto Krzysztof M

Tor wypala się do końca,

Tor wypala się do końca, czyli nie ma co wyrzucać.

I nie zdziwiłbym się, gdyby w suwalskiem było tego toru od wuja i ciut ciut. :-)

oto Marek Bekier

Żeby trochę uzupełnić

Żeby trochę uzupełnić informacje od strony ekologicznej podaję link do, moim zdaniem ciekawej, analizy kosztów produkcji etanolu.
Zastrzegam się, że informacje tam zawarte przyjmuję na wiarę bo sam znam się na tym słabo - nawet nie robiłem sam wina, ani piwa a co dopiero etanol. ;-) Dodam, że gdyby to wszystko puścić na żywił (zero akcyzy i zero koncesji) to część domorosłych amatorów bimbru pewnie szybko zaczęłaby produkcję etanolu jeszcze tańszego. Oczywiście o ile zerwaliby z nałogiem. ;-)
Kiedyś rozmawiałem z młodym człowiekiem (nawet niepełnoletnim), który na własny użytek robił doświadczenia na starym "Romecie" z czystym spirytusem. Twierdził, że silnik pracował ciszej i miał większą moc. Nie zgadza się to z danymi podanymi w linku (pozycja ekwiwalent benzyny). Czy ktoś się zna lepiej i wytłumaczy?

oto Krzysztof M

a na jądrową mądrzy Polacy

a na jądrową mądrzy Polacy się nie zgodzą

Spokojnie! Polaków się ogłupi i się zgodzą! ... (proces jest w toku) :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.