Węgierska wojna o media (6)

czytaj od początku

Jesienią 2010 r. Fidesz wprowadził do konstytucji zasadę, że „wolność słowa nie może uderzać w godność narodu węgierskiego i grup narodowych, etnicznych, rasowych czy wyznaniowych”. Przywrócono w ten sposób równowagę między wolnością prasy a innymi wartościami i prawami. Wprowadzono wartości etyczne do instytucji kształtujących życie społeczne. Wprowadzono wobec mediów audiowizualnych rewolucyjny wręcz wymóg „zrównoważonego relacjonowania” oraz prawo do odpowiedzi na oskarżenia czy nieprawdziwe informacje.

Odpowiedzialność za słowo egzekwowana jest przez Narodowy Urząd ds. Mediów i Środków Przekazu (NMHH) oraz Radę ds. Mediów, które powołano w miejsce kilku instytucji nieskuteczne dotychczas kontrolujących media. Urząd ma w ręku bardzo mocne argumenty w postaci odebrania koncesji czy kar finansowych (które muszą być opłacone przed złożeniem odwołań), proporcjonalnych do wpływu (udziału w rynku) danego medium. Reformę tę przeprowadzono, wzorując się na ustawodawstwie innych krajów europejskich.

Zmiany były przede wszystkim narzędziem obrony przed brutalnymi atakami tabloidów i telewizji, nadużywających swojej pozycji i pewnych bezkarności. Również Fidesz i Orbán podczas pierwszej kadencji swoich rządów (1998–2002) byli celem kampanii medialnych. Teraz nie trzeba było przechodzić długiej drogi sądowej, by bronić się przed nieprawdą czy oskarżeniami, nowy urząd robił to znacznie skuteczniej.

Urząd chroni także moralność publiczną, karząc za nadawanie pornografii w ciągu dnia, co wcześniej nie było czymś niespotykanym. Ograniczono także w mediach elektronicznych udział informacji i programów, związanych z przestępczością do 20% czasu antenowego. Wprowadzono odpowiedzialność dziennikarzy za powielanie fałszywych informacji. Reguły prawne wprowadzano poprzez stowarzyszenie nadawców, które samo przygotowało zasady przekładające wymogi prawne na codzienną praktykę i kontrolowało ich przestrzeganie. W ten sposób uniemożliwiano narzucanie odbiorcom swoich opinii, czego przykładem może być określanie partii Jobbik, jako „skrajnie prawicowej”, czego Rada zakazała telewizji atv, a sąd najwyższy decyzję podtrzymał.

Rząd szybko przejął media publiczne, z których stworzono jeden organizm gospodarczy, przeprowadzając centralizację rozproszonych spółek, uzdrawiając strukturę i przejmując ich zadłużenie. Na wzór BBC utworzono zintegrowane źródło informacji, a krajową agencję informacyjną (MTI − Magyar Távirati Iroda − odpowiednik PAP) uczyniono popularnym źródłem informacji dla mniejszych redakcji poprzez bezpłatne udostępnianie treści i zdjęć.

Viktor Orbán: „W ustawie medialnej nie ma ani jednego rozwiązania, którego nie byłoby w innych krajach europejskich. Węgry nie zaakceptują żadnej dyskryminacji, nie można sobie wyobrazić sytuacji, by Węgrom kazano zmienić ten czy inny aspekt prawa, jeśli tych samych zmian nie będzie wymagało się od innych państw”.

Na Węgrzech 90% prasy należało do prywatnych właścicieli, w tym 75% zagranicznych. Historia tej sprzedaży zadecydowała o kształcie i poglądach mediów na długie lata. W ostatnich miesiącach rządów komunistycznych 1989 r. centralny dziennik ogólnokrajowy i 17 dzienników regionalnych sprzedano niemieckim koncernom Axel Springer i Bertelsmann, zastrzegając sobie, że nie będą dokonywane zmiany w redakcjach.

Orbán trochę zrównoważył stosunek sił i doprowadził do pluralizacji − są media prawicowe (Magyar Nemzet, Magyar Hírlap, hírtv i EchoTv) i lewicowe (Népszabadság, Népszava, atv), prorządowe (podobnie jak wcześniej lewicowego rządu) i antyrządowe (głównie prywatne niezależne media). To znaczny postęp wobec dawnego, postkomunistycznego krajobrazu, choć lewicowe media i krytyczne wobec rządu witryny mają zdecydowaną przewagę na rynku. Prawo medialne zapobiegało także koncentracji mediów. Jednak media zarówno krajowe, jak i zagraniczne wciąż każdego dnia tworzą czarną legendę Viktora Orbána, Fideszu, Węgier.

Nowy porządek medialny jest też do dziś przedmiotem międzynarodowych ataków prasowych, krytyki polityków i instytucji międzynarodowych. Jednym z elementów nacisku są rankingi, np. amerykański Freedom House w 2011 r., uznaje węgierskie media już nie za „wolne”, tylko „częściowo wolne”, obniżając ich ranking w corocznych raportach. Gdy Węgry się staczały na kraj bankructwa, Fundacja Bertelsmanna umieszczała je na szczycie rankingu, oceniającego jakość demokracji, spośród 120 krajów rozwijających się. W 2014 r., gdy odzyskiwały suwerenność polityczną i gospodarczą – pisano, że „rozmontowują demokrację”.

Choć zarzuty są ostre, jednak wolność mediów na Węgrzech nie został naruszona, co potwierdziła nawet Komisja Wenecka, orzekając, że prawo medialne jest „zgodne z europejskimi i międzynarodowymi standardami”. Nie ma przykładów cenzury i bezpośredniej ingerencji władzy. Niektóre przepisy, które mogły naruszać prawo europejskie, złagodzono pod naciskiem Komisji Europejskiej, jednak zasadnicza część ustawy została utrzymana. Orbán nie przejął i nie znacjonalizował mediów, zbudował jedynie zrównoważony ład w sferze informacyjnej i ograniczył wolność niszczenia wartości istotnych dla narodu. Zarzuty, że „nałożono kaganiec na media”, odpierał, mówiąc: „jedyny kaganiec jest taki, że nie można nikogo bezkarnie oczerniać”.

Komunikacja ze społeczeństwem

Rząd komunikuje się ze społeczeństwem, omijając monopol mediów, używa własnych kanałów komunikacji, przeprowadzając w ważnych sprawach szerokie kampanie reklamowe np. za pomocą billboardów. Odwołuje się do społeczeństwa w sytuacjach kryzysowych, jak negocjacje z MFW, którym towarzyszyła kampania pod hasłem „Nie ulegniemy MFW!”. Wprowadza formy demokracji bezpośredniej, jak konsultacje ogólnonarodowe w sprawie konstytucji, gdy rozesłano 8 milionów kwestionariuszy, z których prawie milion został wypełniony i odesłany.

Podobnie było w sprawie nawału imigrantów, gdy bezpośrednio konsultowano się ze społeczeństwem za pomocą ankiet wysyłanych pocztą i internetem (95% ankietowanych stwierdzało, że rząd bardziej powinien dbać o węgierskie rodziny i dzieci niż o imigrantów), a także zorganizowano akcję plakatową, skierowaną zarówno do społeczeństwa, jaki i napływających imigrantów. Plakaty głosiły wtedy: „Jeśli przybywacie na Węgry, musicie przestrzegać naszych zasad”.

Rząd publicznie informuje o sukcesach, a także wydaje europejskie dotacje na cele niemieszczące się w europejskich wartościach. Przeprowadzono np. kampanię zachęcającą do oddawania dzieci do adopcji zamiast zabijania ich przez aborcję. W miejscach publicznych i urzędach pojawiły się plakaty przedstawiające dziecko w okresie prenatalnym z napisem: „Cóż, rozumiem, że nie jesteście gotowi, aby mnie przyjąć, ale pomyślcie dwa razy i oddajcie mnie służbom adopcyjnym. POZWÓLCIE MI ŻYĆ”. Jednak krytyka aborcji nie mieści się w liberalnych unijnych wartościach, więc akcję oprotestowano w Brukseli.

ViktorOrban.jpg

ciąg dalszy ..

- - -
publikacja dla : "Nowa Debata"

oto Andrzej Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Tematy: 

Dyskusja

oto Wojciech Błasiak

Andrzej

Jak pokazał Orban z sytuacją neokolonialnego podporządkowanie również informacyjnego można sobie poradzić i to dość łatwo. W Polsce przez 25 lat żaden z polityków nawet o tym się nie zająknął. Bez wymiany zasadniczej naszych polityków, łącznie z PiS-em i JK, źle skończymy jako naród.
Dziękuję za tekst
Wojciech Błasiak

oto zajac1

Niewierny.

Ja uwierzę, że i u nas coś się zmienia na lepsze z tej medialnej tragikomedii
wtedy, gdy zobaczę i usłyszę często pana Andrzeja ( i inne miłe panie i zacnych panów )występujących w publicznych ( „naszych” jak dotąd) radiach i telewizorach.
Kto wie? Z pewnością obejrzę wtedy tzw. „Wiadomości”?
pozdrawia
zając "Tomasz".

oto gość

Podczepiam się do pytania, z

Podczepiam się do pytania, z tym że:

[quote]W ten sposób uniemożliwiano narzucanie odbiorcom swoich opinii, czego przykładem może być określanie partii Jobbik, jako „skrajnie prawicowej”, czego Rada zakazała telewizji atv, a sąd najwyższy decyzję podtrzymał.[/quote]

Tak w ogóle: jak można narzucać odbiorcom swoją opinię? Przecież to może tylko rząd, a nie telewizor, czy gazeta, które można wyłączyć/wyrzucić do śmieci. Orban akurat powinien się na tym doskonale znać.

oto Krzysztof M

Tak w ogóle: jak można

Tak w ogóle: jak można narzucać odbiorcom swoją opinię? Przecież to może tylko rząd, a nie telewizor, czy gazeta, które można wyłączyć/wyrzucić do śmieci.

I jakież to opinie rząd węgierski narzuca?

oto Ekhangell

No tak, zapomniałem, żadnych

No tak, zapomniałem, żadnych opinii nie narzuca, on tylko przywraca na piedestał stare, święte prawdy i wartości... Z prawicą nie pogadasz.

oto Ireneusz

:-))

Pan Krzysztof M. i prawica :-)))) Dobre sobie.

oto Krzysztof M

A gdzie ja się przyznawałem

A gdzie ja się przyznawałem to tego, żem "prawica"??? :-))

Pan sobie sam śpiewa, sam akompaniuje, sam słucha i sam się z tego cieszy. :-)

oto Krzych Adam

Czytanie ze zrozumieniem jest czasem bardzo przydatne.

Przecie to nie p. Ireneusz, a p. Ekhangell zaliczył pana do prawicy. Ale on tu jest nowy, jak się zdaje, więc nie wie.

Bywalcy wiedzą, że pan należy do czerwonej odmiany, jako narodowy socjalista realny.

oto Ireneusz

:-))

Samym swym odzewem udowodnił nam pan Krzyś, że żadna z niego prawica :-)
Można zwać go Nożyc Pan :D

oto chłop jag

Orbanowi też

pupile szatana ograniczyli pole jego działania tzw. demokraturą. Podobnie było na Węgrzech przed Orbanem - to znaczy czerwoni też robili swoje w ramach tzw. demokratury.
Wniosek?
Owieczki mogą fikać, koziołki stawiać, beczeć do woli - byleby tylko poza zagrodę nie wyszły.

oto wzl

Orban i Węgry

A więc można coś naprawić i bez zmiany ordynacji. Tomasz Gabiś na portalu "Nowa Debata" pisał:

"Osobiście do formy rządów, a tym bardziej do personelu politycznego, przykładam niewielką wagę i za Henrykiem Rzewuskim powtarzam, że rząd jest wypadkiem stanu moralnego towarzystwa, prawo i formy rządowe z obyczajów wypływają a nie na odwrót. Jeśli więc obyczaje i stan moralny się nie zmienią na lepsze, to i zmiana rządów będzie tylko przemalowaniem z wierzchu rudery. Niczym więcej.

Autor Pamiątek Soplicy pewnie by się tylko uśmiechnął albo z politowaniem głową pokiwał słysząc debaty o przewadze tej czy innej ordynacji wyborczej, o nowej konstytucji i nowych instytucjach itd. Wiedział bowiem, że:

- Społeczeństwo, nie może otrzymać swoich praw jak tylko pod warunkiem wydoskonalenia moralnego

- Wolność lub niewola pochodzą z usposobienia moralnego społeczeństwa

- Ustawy, formy polityczne narodów żadnych żywiołów nie tworzą, lecz wyrażają tylko żywioły już istniejące w ciele społecznym. (…) Stąd wypada oczywisty wniosek, że odmiana rządów nie odmienia bynajmniej stanu narodu."

Może więc wydoskonalenie i usposobienie moralne społeczeństwa to jest ten czynnik, który też należy brać pod uwagę, a nie tylko - ordynacja albo śmierć.

oto Krzysztof M

Zarzuty, że „nałożono

Zarzuty, że „nałożono kaganiec na media”, odpierał, mówiąc: „jedyny kaganiec jest taki, że nie można nikogo bezkarnie oczerniać”.

Można to podkreślić?

„jedyny kaganiec jest taki, że nie można nikogo bezkarnie oczerniać”

oto indris

Słuszna zasada

że nie można nikogo bezkarnie oczerniać

Niestety w praktyce trudno czasem odróżnić oczernianie od negatywnych opinii.

oto HeS

Co to oczernianie.

@indris:"czasem odróżnić oczernianie od negatywnych opinii."

A to nie to samo? Mówię o uwagach personalnych.
Oczernianie (czy negatywne opinie), to podawanie NIEPRAWDZIWYCH informacji.
To jest najważniejsze kryterium. Dla mnie stwierdzenie typu "Uważam, że ta osoba jest dziwką (złodziejem, oszustem)" może być także oczernianiem. Chociaż to "tylko" wyrażenie czyjejś prywatnej opinii.

oto Ireneusz

Dobre stwierdzenie

I przypominam, jest na to nawet prawo naturalne i katechiczne:
"8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu"

oto Krzysztof M

Dla mnie stwierdzenie typu

Dla mnie stwierdzenie typu "Uważam, że ta osoba jest dziwką (złodziejem, oszustem)" może być także oczernianiem. Chociaż to "tylko" wyrażenie czyjejś prywatnej opinii.

Prywatna opinia jest prywatna, dopóki się jej nie opublikuje na forum publicznym. :-) Potem już prywatna nie jest.

oto HeSS

Kiedy opinia jest prywatna?

@Krzysztof M:"Potem już prywatna nie jest."

Hmm, to jak Pan rozwiąże taki problem. Ja to powiem na prywatnym przyjęciu w gronie 5 osób, a potem ktoś (z tej piątki) napisze w gazecie że ja to powiedziałem. Ja oczywiście przyznam się, że tak (nie lubię kłamać:). To od czasu publikacji to jest prywatna opinia czy nie? I do kogo mieć ewentualne pretensje że nie jest już prywatna? Pan to tak "po chłopsku", a świat jest bardziej skomplikowany.

oto Krzysztof M

W przykładzie

W przykładzie odpowiedzialność za skutki publikacji bierze nie pan, a publikujący.

oto indris

To nie jest to samo

Oczernianie (czy negatywne opinie), to podawanie NIEPRAWDZIWYCH informacji

Negatywne opinie mogą być zgodne z prawdą, a wtedy nie są oczernianiem.

Tak było z negatywnymi opiniami o decyzji polskich władz o przyłączeniu się do amerykańskiej agresji na Irak w roku 2003.

oto Eowina

Oczernianie to wypowiadanie o kims negatywnych

opinii, nawet prawdziwych, ale z pominięciem opinii pozytywnych w celu uzyskania negatywnego obrazu dotyczącej tej osoby, ( czyli obsmarowanie, np. zamiast oszczędny - skąpy, zamiast niskiego wzrostu - kurdupel, zamiast inteligentny - cwany, chytry, itp.) .
Osoby prywatne wypowiadają tylko prywatne opinie, nawet jeżeli mówią to publicznie.
Osoby publiczne, np. reprezentujące jakieś środowisko, zawsze wypowiadają opinię publiczną, nawet kiedy mówią to żonie/mężowi na ucho. Ciekawe, że osoby nie zgadzające się z moją opinią nie mają odwagi zaprezentować argumentów.

oto HeSS

Oczernianie prawdą??

@Eowina:"Oczernianie to wypowiadanie o kims negatywnych opinii nawet prawdziwych z pominięciem opinii pozytywnych w celu uzyskania negatywnego obrazu dotyczącej tej osoby."

To są jakieś "zachodnie bzdury", które uniemożliwiają wypowiadanie o kimkolwiek jakiejkolwiek negatywnej opinii. W języku polskim jest zupełnie inaczej:

http://sjp.pwn.pl/sjp/oczernic;2492586.html

oto Eowina

To wiąże się ze sposobem wypowiadania, np:

1) Lekarz wykonując zabieg popełnia szereg błędów, brak mu praktyki, potrzebne jest dalsze szkolenie i obserwacja jego przydatności do zawodu.
Tak ""zachodnie bzdury" to widzą.

2) Lekarz jest głupi, nie wie co robi, jest niedouczony, nie ma pojęcia o medycynie, powinni go wyrzucić i niech się douczy, co jest też wątpliwe bo się do niczego nie nadaje.
A tak jest w języku polskim i stąd w Polsce tak trudno się dogadać.

oto HeS

Jak się wysławiać?

@Eowina:"Sposób wypowiadania"

Nie mogę ocenić który z Pani przykładów jest oczernianiem a który nie, bo nie wiem co jest prawdą w tych przykładach. Czemu wini Pani język polski, skoro w pkt 1) napisała Pani po polsku, to jak mówią "na zachodzie"?? Czyli po polsku też można wyrazić się oględnie na temat jakiejś osoby. Oczywiście to nie ma nic wspólnego z definicją słowa "oczerniać". Jak ktoś mówi prawdę to bez względu na to jak ona jest dla tej osoby przykra, nie jest oczernianiem. Może tylko oznaczać, że osoba wypowiadająca te (prawdziwe) negatywne opinie nie jest delikatna (taktowna, grzeczna, ...). Ten ktoś może być chamem ale nikogo nie oczernia.

oto Eowina

To są dwie opinie na ten sam temat. Opinia jest subiektywną

oceną. Oczernianie jest oceną człowieka, a ta ocena zależy od oceniającego i tylko tyle. O prawdzie decydują tylko fakty. Fakty nie stanowią oczerniania, bo nie są opinią, ani oceną, są tylko relacją zdarzenia.

Jak ktoś mówi prawdę to bez względu na to jak ona jest dla tej osoby przykra, nie jest oczernianiem.

oto HeSS

Subtelne różnice w słownictwie

@Eowina:"Oczernianie jest oceną człowieka"

Dochodzę do wniosku, że Pani ma chyba problemy z językiem polskim. Oczernianie nie jest żadną "oceną człowieka". Można kogoś oczernić wcale go nie oceniając.
Podejrzewam, że Pani się myli przytaczanie jednostronnych opinii o człowieku (też nieuczciwe) z oczernianiem. Jeśli o kimś wyrażamy same negatywne opinie zupełnie pomijając pozytywne, to dalej nie mamy do czynienia z oczernianiem o ile te negatywne opinie są prawdziwe (mają pokrycie w faktach).

oto Ireneusz

@Indris

Negatywne opinie mogą być zgodne z prawdą, a wtedy nie są oczernianiem.

Należy odróżnić relacjonowanie faktów, wyrażenie o nich swojej opinii, oraz oczernianie podmiotowe osoby.
To są różne zdarzenia i nie wolno ich ze sobą łączyć.
Fakt więc jest powiedzmy "inwazja na Irak", ocena to jest że komuś się to nie podoba z następujących powodów. A oczernianie to jest przymiotnikowanie pejoratywne człowieka lub podmiotu grupowego.
I więc można powiedzieć, że lekarz popełnił błąd. Można powiedzieć, że zdarza mu się to często (wymieniając znane przykłady). Można powiedzieć, że jest niemiły w rozmowie czy innych kontaktach zawodowych lub prywatnych. Ale już mówienie o takim lekarzu nieuk, baran, złodziej, leń, przedstawiciel zawodu morderców, rozszerzanie tego na całą rasę lekarzy - jest oczernianiem.
Prasa dziś zajmuje się tylko i wyłącznie oczernianiem wszystkich dookoła w mojej opinii, a rzadkością jest napotkać artykuł wyważony i obiektywny. Może warto byłoby zbudować taką ankietę, gdzie każdy czytelnik lub widz mógłby otworzyć internet i wpisać nazwę artykułu/programu, który ma sens i jest wart zauważenia?

oto Ireneusz

Rozwinąć to w coś ogólnopolskiego

Półatomatycznego. Całkiem automatycznego. Coś takiego powinno być finansowane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, w ramach nadzorowania transmisji. A może finansowane przez inną komórkę krajową?
Tutaj możemy coś opisać. Coś przedstawić. Ale nie nagrodzimy dobrych wydawców. Propolskich wydawców. Nie rozwinie się to w coś a'la komórkowa POLA :-))

oto Ireneusz

Stąd?

Pan dyrektor prywatnie jest mężem pani Barbary. Logiczne jest to, że może dać naganę, ale w domu może się to też zupełnie inaczej rozgrywać - mówi jeden z ojców.

O ile wiem, nie wolno mieć swego podwładnego z najbliższej rodziny. Nauczyciele rządzą się innymi prawami, ale proszę powiedzieć, co się w takim razie dzieje w kuratorium?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.