Bez dekretu Bieruta nie byłoby stolicy w Warszawie,

8 posts / 0 new
ostatnio
Bez dekretu Bieruta nie byłoby stolicy w Warszawie,

12. Bez dekretu Bieruta nie byłoby stolicy w Warszawie, nikt nie byłby w stanie odbudować zrujnowanego w ponad 85% miasta. To dzięki dekretowi Bieruta o nacjonalizacji gruzów Warszawy, jest obecna Warszawa! (…)Większość z nas jest przekonana, że dekret Bieruta zabierał cudzą własność! Nie było żadnej własności, własność przemieniła się w gruzy, odbudowa miasta była możliwa tylko i wyłącznie wysiłkiem całego narodu! Bez dekretu Bieruta o nacjonalizacji prywatnej własności w Warszawie, nikt nie byłby w stanie odbudować stolicy. NIKT! I taka jest prawda o dekrecie „zbrodniarza” Bieruta. Wg prawdziwej historii- nawet tej powtarzanej przez załganą władzę III RP, miasto Warszawa zostało zburzone co najmniej w 85%. Powtarzam, co najmniej 85% budynków Warszawy zostało zniszczonych. Wstyd, by być durnym na miarę władzy i nie rozumieć prostej prawdy. Właściciele zrujnowanych nieruchomości nie byli w stanie odbudować miasta. Tej prawdy nie da się podważyć żadnymi argumentami. Przechodzę do sedna sprawy. Powołany 22 lipca 1944 rząd PKWN postanowił, że Warszawa nadal będzie stolicą Polski i zostanie odbudowana. Ten rząd mógł wybrać na stolicę naszego kraju dowolne miasto, to ten rząd o tym decydował. Trudno sobie nawet wyobrazić by naród, czyli my wszyscy -i ja też w tym uczestniczyłem, chcieli odbudować Warszawę i odbudowane z gruzów nieruchomości podarować byłym właścicielom. To wykluczone! Cała Polska odbudowywała Warszawę. Wszystkim osobom pracującym z wynagrodzenia za pracę odtrącali 3% podatku na odbudowę Warszawy. Podatek na odbudowę stolicy płaciliśmy do końca grudnia 1970 roku! Uczniowie wszystkich szkół podstawowych, średnich i wyższych, mieli obowiązek pomagania w odbudowie Warszawy, był to szkolny obowiązek. We Wrocławiu uczniowie wszystkich szkół musieli i chcieli chodzić i odgruzowywać miasto z ruin, a odzyskaną i wyczyszczoną cegłę ułożoną w pryzmy, wozacy swoimi furmankami zawozili na stację, tam ładowane były do wagonów jako dar Wrocławia dla Warszawy! I ten przymus pomocy odbudowy stolicy był bardzo chętnie wypełniany przez nas wszystkich, myśmy to bardzo chętnie robili. Tak było we wszystkich zburzonych miastach Polski, cegły z odzysku zburzonych budowli szły dla Warszawy. Nikt, ani nam, ani wozakom, nie płacił jednego grosza za odgruzowywanie miasta i darowanie cegieł Warszawie. To był dar całego narodu dla stolicy! Nie po to dawaliśmy darmową pracę, darmowy transport, darmowe cegły, by odbudować z ruin zburzone majątki i darować je byłym właścicielom najczęściej złodziejom. Naród nie pomagałby w odbudowie stolicy gdyby miał świadomość, że pomaga w odbudowie cudzych majątków. Nikt nie znalazłby frajerów by chcieli za darmo odbudowywać cudze zniszczone majątki! Przez okres 7 lat szkoły podstawowej od 1949 do 1956 uczestniczyłem w akcji, każdy Polak pomaga stolicy! Wszystkie warszawskie zburzone nieruchomości, cała infrastruktura zbudowana w Warszawie w czasach PRL, jest własnością tylko i wyłącznie naszego narodu, nas wszystkich. Nikt nie ma żadnego prawa do „zwrotu jego majątku”. NIKT! Każdy darowany budynek przez okupacyjne władze III RP byłym „właścicielom” jest bezprawiem, jest pospolitym złodziejstwem, jest kradzieżą. Po odbudowie Warszawy przez nasz cały naród, mowy być nie może o jakimś prawie własności kogokolwiek do czegokolwiek! Nie ma czegoś takiego jak odzyskanie własności, bo tę nową własność zbudował od podstaw naród dla siebie, a nie dla kamieniczników. Na koniec. To PKWN pod wodzą „zbrodniarza” Bieruta postanowił o tym, że Warszawa będzie stolicą Polski. PKWN mógł wyznaczyć każde miasto na stolicę Polski. Kraków był nietknięty wojną, śmiało mógł zostać stolicą, tym bardziej że kiedyś był stolicą. Gdyby Kraków został stolicą Polski, to morze gruzów w Warszawie z parcelą pełną gruzów, nie miałoby żadnej wartości. Nikt nie kupiłby parceli w zagruzowanym mieście. Tylko i wyłącznie dzięki dekretowi „zbrodniarza” Bieruta, Warszawa została odbudowana i jest stolicą Polski. Tylko i wyłącznie dzięki PKWN, który odbudował miasto zniszczone przez londyński rząd dla zdobycia władzy. Dzięki PRL, Warszawa jest stolicą Polski. To PRL zbudował od podstaw stolicę!
https://marucha.wordpress.com/2016/08/31/wolne-tem...

Obserwator (...)
oto gość
Niby ma pan rację

Zgadzam się z panem,ze naród ;ja też,jestem starszy od pana, lozylismy na odbudowę Warszawy,Mogli wybrać Kraków,pewnie wybraliby Łódź bo centralnie położone miasto i robotnicze.Krakow godła nich siedlisko reakcji (dlatego Nowa Huta)
Branie jednak słowa "zbrodniarz" przy Bierucie dziwi mnie ; to był zbrodniarz,podobno nawet komuchy miały największe problemy z jego życiorysem,on zresztą tyle miał wspólnego z dekretem co i pan albo ja.
Jeszcze raz uważam ze oddawanie działek,kamienic to kpina z normalnych ludzi .Zlodziejstwo też.

Czesław (...)
oto gość
To nie tak

1.Władze III-ej RP nie są okupacyjne, tylko wybrane z woli narodu.
2.Oddawanie byłym "właścicielom" jest zgodne z prawem ustanowionym przez demokratycznie wybrane władze i potwierdził to nawet taki bardzo mądry urząd co nazywa się Trybunałem Konstytucyjnym.
3.Takie postępowanie nie nazywa się "pospolitym złodziejstwem czy kradzieżą" tylko "rabunkiem w biały dzień" albo "rabunkiem zgodnym z prawem".

Akurat to nie był pomysł

Akurat to nie był pomysł Bieruta. Do pozostawienia stolicy w Warszawie nakłonił ówczesne władze Stalin. Obiecał pokryć połowę kosztów odbudowy miasta. Ile naprawdę dał to nie wiem ale na pewno Pałac Kultury, osiedle domków fińskich, tabor tramwajowy, trolejbusy itd. to od nich. Nawiasem mówiąc zachowanie orła jako godła, hymnu itd. to też decyzja Stalina bo te różne Wasilewskie, Osóbki-Morawskie czy inne Bieruty chciały to zmienić.

Świetnie rozumiem, że za

Świetnie rozumiem, że za czasów PRL władza opowiadała tak jak obecna "różne bajki" podane za prawdę do wierzenia prostym ludziom, wówczas i współcześnie istniał nawet obowiązek nauczenia się "zestawu takich prawd". Sam pamiętam jak w szkole podstawowej musiałem uczyć się o wiekopomnej rewolucji październikowej, o wyższości demokracji w krajach demokracji ludowej nad demokracją w krajach kapitalistycznych i innych tym podobnych bzdurach. Wtedy byłem dzieckiem, ale czułem to podświadomie, że te całe opowieści to zwykła lipa. Pewność swoich odczuć uzyskałem weryfikując zestaw prawd podanych do wierzenia z np. z opowieściami członków rodziny, czy innych osobiście mi znanych osób będących naocznymi świadkami historii nowej i najnowszej.

A tak przechodząc ściśle do rzeczy:

Bez dekretu Bieruta nie byłoby stolicy w Warszawie, nikt nie byłby w stanie odbudować zrujnowanego w ponad 85% miasta. To dzięki dekretowi Bieruta o nacjonalizacji gruzów Warszawy, jest obecna Warszawa!

Otóż byłaby nawet bez dekretu, o czym kolega sir Galahad słusznie napisał. Czy do odbudowy budynków w mieście potrzeba było upaństwowienia gruntów, szczerze wątpię, gdyż potrzeba było po prostu pieniędzy i mnóstwa pracy, a o tym w przedmiotowym dekrecie cicho sza. Zresztą w większości fachowi, przedwojenni architekci, urbaniści i inżynierowie budownictwa postanowili przy okazji odbudowy zniszczonego miasta nieco je poprawić, opierając się na koncepcjach i planach ś.p. Stefana Starzyńskiego - komisarza rządowego p.o. prezydenta Warszawy. By poprzesuwać, czy poszerzyć ulice, place i ciągi komunikacyjne nie potrzeba nacjonalizować wszystkich gruntów w mieście, tylko ich część. Tak dzieje się w każdym cywilizowanym państwie na świecie i w II RP istniały przewidziane prawem procedury wywłaszczenia na cele publiczne. Co najwyżej można było poprawić dotychczas istniejące przepisy lub stworzyć sprawniejszą doraźną procedurę na potrzeby odbudowy stolicy.

Nadto należy wskazać, że skoro 85% budynków w mieście zburzono, to 15% nie. Do czego było potrzebne skomunalizowanie gruntów pod ocalałymi budynkami? Chyba zrobiono tak tylko dlatego, żeby eszelonowcy zakwaterowani w kamienicach przy ul. Puławskiej 24 i 26, poczuli się pewniej w mieszkaniach, jakie im, a nie prawowitym posiadaczom przydzielono.

"

Nie było żadnej własności, własność przemieniła się w gruzy, odbudowa miasta była możliwa tylko i wyłącznie wysiłkiem całego narodu!"

Kolejne kuriozum - a parcele, na których owe gruzy leżały to co, jeśli nie czyjaś własność?

"Wszystkie warszawskie zburzone nieruchomości, cała infrastruktura zbudowana w Warszawie w czasach PRL, jest własnością tylko i wyłącznie naszego narodu, nas wszystkich. (...) Po odbudowie Warszawy przez nasz cały naród, mowy być nie może o jakimś prawie własności kogokolwiek do czegokolwiek!"

No to w końcu do licha ciężkiego niech się autor zdecyduje ma to być narodu, czy nikogo?

Oczywiście "radosna twórczość" nowej władzy wcale nie spowolniła tempa. Zgodnie z tym, co twierdzili przeciwnicy dekretu (min. legalnie istniejąca wówczas opozycja) dawni właściciele nieruchomości wcale nie kwapili się do odbudowy zrujnowanych budynków na nie swoim gruncie. Wydane kolejne akty prawne miały ich do tego zmusić, pod groźbą czasowego wywłaszczenia. Ci którzy odbudowali swoje budynki lub wyremontowali, a także szczęśliwi posiadacze owych 15% nie zburzonych budynków zostali za to "nagrodzeni" min. przymusowym dokwaterowywaniem obcych lokatorów. Skur...syństwo straszne zwłaszcza wobec posiadaczy domów jednorodzinnych. Zresztą działo się tak wówczas w całej Polsce. Nowa władza była tak bezczelna i arogancka, że nie przestrzegała nawet prawa, które sama ustanowiła, zresztą dotyczyło to nie tylko komunalizacji gruntów w Warszawie ale nacjonalizacji i reformy rolnej na terenie całego kraju. Znacjonalizowano zakłady przemysłowe nie spełniające warunków zawartych w stosownych aktach prawnych, rozparcelowano majątki ziemskie za małe według dekretów by podlegać reformie rolnej.

Dekret Bieruta to typowy bubel prawny, sprzeczny nie tylko z konstytucją marcową (jaką uznawał formalnie PKWN), ale z zasadami sprawiedliwości, słuszności i zdrowego rozsądku, podobnie jak następne dotyczące stosunków własnościowych w granicach dawnej Warszawy. Pozostawiając na boku obiekcje natury etycznej i argumenty twardogłowych obrońców "świętego prawa własności" tak właśnie stwierdzić należy.

Dziś wobec braku kompleksowego uregulowania problemu reprywatyzacji nie tylko w Warszawie mamy kompletny bajzel, na którym cierpią tylko i wyłącznie zwykli ludzie i potomkowie prawowitych właścicieli, bo tych często nie stać na dochodzenie swych praw przed pożal się Boże wymiarem sprawiedliwości, choć formalnie od czasu zmiany prawa dotyczącego sądownictwa administracyjnego jest łatwiejszym reprywatyzacja na zasadzie wykazania naruszenia dekretów nacjonalizacyjnych (zresztą to jedyna możliwa droga).

W stolicy mamy potencjalne lub już zgłoszone roszczenia co do 2/3 budynków w dawnych granicach. Biorąc pod uwagę, że roszczenia często zostały odkupione od spadkobierców prawowitych właścicieli przez wszelkiej maści cwaniaków, co im nogi nie tylko z tyłka, ale przede wszystkim z konotacji z byłą lub współczesną władzą wyrastają coraz częstszymi będą zwroty budynków lub konieczność zapłacenia odszkodowania z naszych podatków. Nie muszę chyba nadmieniać, jak marny los spotka dotychczasowych lokatorów, których nie będzie stać na płacenie nowych czynszów. Oczywiście takie historie to woda na młyn dla ludzi pozbawionych przez edukację za czasów nieboszczki PRL zdolności dalekosiężnego myślenia, więc sprzeciw wobec sensownej reprywatyzacji będzie narastał i liczba osób głoszących poglądy zbieżne z autorem komentowanego wpisu wzrośnie. Koło się zamknie ze strasznym dla nas wszystkim skutkiem, gdyż:

1) Cwaniaki odkupujący roszczenia otrzymają tytuły własności lub odszkodowania z naszych podatków,

2) Spadkobiercy prawowitych właścicieli w końcu też mogą dostać odszkodowania od sądów np. w Strasbourgu i wtedy znowuż my zapłacimy za to w podatkach.

W stosunku do około 1/3 budynków w granicach dawnej Warszawy problemem reprywatyzacja zapewne nie będzie. Jest jednak inny równie lub gorzej nieznośny. Skoro grunt na których są posadowione należy do miasta to właściciele mieszkań, domów, posiadacze spółdzielczego własnościowego czy lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego muszą płacić dość horrendalnie wysoki czynsz za użytkowanie wieczyste gruntu oprócz podatku od nieruchomości oczywiście. Zamiana użytkowania wieczystego na własność jest możliwa, ale w praktyce trudna, kosztowna i długotrwała. Oto "dobroczynne" skutki dekretów PKWN.

A przecież sprawę reprywatyzacji i powszechnego uwłaszczenia Polaków można było tanim kosztem załatwić zaraz po dokonaniu żywota przez PRL. Samej ziemi po likwidowanych PGR-ach było 4,5 mln hektarów. To wystarczyłoby po unieważnieniu dekretów o nacjonalizacji, reformie rolnej etc. na zaspokojenie pewnie pełne roszczeń wywłaszczonych ziemian i tych repatriantów zza Bugu, którzy nie otrzymali w Polsce nieruchomości na własność. Jeszcze pewnie reszta by została, można by ją sprzedać po tanich kosztach rolnikom lub byłym pracownikom likwidowanych PGR-ów. Nie trzeba by było zwracać w naturze rozparcelowanych dawnych majątków, żeby zgodnie ze znanym od czasów rzymskich zasiedzeniem nie naruszyć nabytych w międzyczasie praw. Co do nieruchomości w miastach to też można by je zwracać w naturze, o ile nie naruszylibyśmy praw np. lokatorów, którzy wykupili na własność mieszkania. Zresztą w miastach Skarb Państwa i Gminy posiadały tyle pustych budynków i działek, że spokojnie starczyłoby na zaspokojenie roszczeń byłych właścicieli.

Poza tym za czasów rządów AWS uchwalono ustawę o powszechnym uwłaszczeniu, żeby każdy posiadacz mieszkania komunalnego czy spółdzielczego mógł za przysłowiową złotówkę je wykupić na własność. Oczywiście "Prezio" ją uwalił, bo jej przeciwnicy uważali, że przecież pijacy to sprzedadzą mieszkania i przepiją kasę, a poza tym skąd ludzie wezmą pieniądze na remont swojej własności etc. Szkoda tylko, że nieco wcześniej w Kamieniu Pomorskim włodarz Miasta i Gminy Stefan Oleszczuk umożliwił posiadaczom lokali komunalnych ich wykup za przysłowiową złotówkę. Uwłaszczeni lokatorzy szybko wyremontowali swoje mieszkania oraz budynki jako całość wraz z otoczeniem.

Należy sobie zadać pytanie z jakiego powodu w Polsce panuje klimat nieprzychylności wobec reprywatyzacji i powszechnego uwłaszczenia. Odpowiedź jest prosta i oczywista. Skoro bez własności nie ma wolności to reprywatyzacja i powszechne uwłaszczenie po prostu uczyniłoby wolnymi zbyt wielu ludzi. Zwrot majątków ich dawnym właścicielom oraz uwłaszczenie pozostałych spowodowałoby powstanie ogromnej rzeszy ludzi - w sumie posiadaczy ogromnego majątku, większego niż ten, który posiadają przedstawiciele byłej/obecnej władzy. Taka masa ludzi niekoniecznie byłaby przychylna pomysłom władzy i nawet przy niekoniecznie wysokim stopniu zorganizowania byłaby w stanie władzę zmienić, bo miałaby realną bazę materialną, żeby to uczynić. A tego władzunia nasza nie chce i zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby do tego nie doszło. Postawa przeciwników reprywatyzacji i powszechnego uwłaszczenia tylko im to ułatwia. No cóż skoro historii się nie zna albo zapomniało, trzeba będzie ją znowu przejść.

Chyba zrobiono tak tylko

Chyba zrobiono tak tylko dlatego, żeby eszelonowcy zakwaterowani w kamienicach przy ul. Puławskiej 24 i 26, poczuli się pewniej w mieszkaniach, jakie im, a nie prawowitym posiadaczom przydzielono.

Sybiracy nazywali ich "czyści"... bo rzeczywiście byli czyści - przyjeżdżali do Polski wagonami osobowymi, doczepionymi do towarowych składów, którymi wracali do kraju brudni, zawszeni, wymęczeni POLACY... Na przystankach żaden czysty nie chciał z POLAKAMI rozmawiać...

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra
-----------------------------
Wolność, to subiektywny brak nieakceptowanych ograniczeń zewnętrznych.

to była ta równość

komunistów

marek (...)
oto gość
anty komuch

Posłuchaj uszatku socjalistyczny, jeżeli mam dom, który jest moją własnością, to jego pozostałość(gruz) również, o terenie na którym stał nie wspomnę.
Zaczynam się zgadzać z tymi, którzy socjalistów i komunistów osadzali by w koloniach resocjalizacyjnych. Gdybym nie miał racji matołku, to nie była by potrzebna nacjonalizacja. Nawet Bierut przyznał mi rację:)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.