Aborcyjny sukces PiS

Tym razem Prawu i Sprawiedliwości należą się wyrazy uznania. Z wyjątkowo wręcz niechcianej sprawy ochrony życia, Jarosław Kaczyński wybrnął wprost po mistrzowsku. Oczywiście – nie z punktu widzenia nienarodzonych, czy ich obrońców, tylko własnego.

Czego bowiem PiS chce, ale tak naprawdę – przynajmniej w zakresie techniki politycznej i jej efektów?

Wyhodować "opozycję" możliwie daleko od własnego elektoratu - a więc właśnie mówiącą zupełnie innym językiem (np. o TK i innych nieinteresujących wyborców PiS sprawach), odstręczającą obyczajowo (stąd im więcej transparentów o cipkach - tym lepiej). Takiej "opozycji" będzie można spokojnie oddać władzę, zgodnie z obowiązującą bez zakłóceń logiką wymiany u sterów III RP - bo jej fundamenty po pseudo-zmianie pozostaną nienaruszone.

A czego PiS na pewno nie chce?

Pojawienia się opozycji realnej, odwołującej się do tych samych wartości - tylko na poważnie i wiarygodniejszej przez to dla chronicznie okłamywanych wyborców PiS.

A zatem, jak Państwo myślą, czy awantura aborcyjna poszła w związku z tym po myśli PiS?

No właśnie...

Zarówno podczas poprzednich rządów, jak i obecnie- PiS nie chciało i nie chce zająć się ochroną nienarodzonych – i jest jeden z nielicznych stałych elementów programowych i taktycznych tej formacji, któremu pozostaje ona zaskakująco wierna. Czy to pokłosie osobistych poglądów braci Kaczyńskich, czy po prostu rzecz jest zbyt konkretna, zbyt oczywista – zbyt w istocie prosta do załatwienia dla partii dysponującej stabilną większością, własnym prezydentem i pozbawionej nadzoru Trybunału Konstytucyjnego, a zatem odbiegająca od sprawdzonej linii PiS, pełnej obietnic prawie, prawie spełnionych...! no ale ostatecznie udaremnionych przez złe okoliczności zewnętrzne.

A może po prostu PiS – partia w istocie bardzo serwilistyczna i z kompleksami wobec zachodnich mocodawców wysyła w ten sposób sygnały, że przecież to chyba oczywiste, że ona z tym katolicyzmem i konserwatyzmem to tak na niby. Trochę podobnie PiS-owski rząd mruga do Brukseli w sprawie np. hipermarketów, a do Waszyngtonu nie tylko w kwestiach TTIP i CETA. Konsekwencją takiej postawy są też m.in. rozmowy o rzekomej polonizacji sektora bankowego, tak jednakowoż prowadzonej, by znowu opłaciła się głównie jego obecnym zagranicznym właścicielom. Słowem, PiS jak to PiS – robi jedno, gada drugie.

Pokazać prawdę

W przypadku aborcji zaś nawet obóz rządzący specjalnie się nie nagadał. Dość oczywistym jest jak mogłoby i powinno wyglądać przygotowanie „ogólnonarodowej debaty o ochronie życia”, o które teraz opowiadają nagle posłowie PiS i ich przytakiwacze. Skoro (niestety...) funkcjonujemy w realiach demokracji medialnej to – chociaż nie byłoby to wcale konieczne, skoro większość Polaków zdaje się wciąż ma zdrowe poglądy na temat przerywania ciąż – można i należało po prostu przeprowadzić kampanię informacyjną w państwowych mediach audio-wizualnych oraz na nośnikach ulicznych. Taką, której tym razem nie dałoby się zaskarżyć za rzekome epatowanie przemocą (jakby aborcja polegała na perswazji...), ani nocą pociąć żyletkami. Można było wzmocnić pewnych, umocnić zakrzykiwanych i podtrzymać wahających się i przeciąganych.

Wiedzą to nawet co światlejsi (i przez to na uboczu...) członkowie bloku rządzącego, jak prof. Romuald Szeremietiew. Opowieści, że komitet inicjatywy ustawodawczej „Stop Aborcji” nie dość, że przygotował „nieprzygotowany projekt” (a niby co się miało w nim jeszcze znaleźć – i czemu trzeba było wyręczać „konserwatywno-katolicko-patriotyczny” rząd?), to jeszcze „nie stworzył odpowiedniej atmosfery”. Z pewnością za to stworzyły ją rząd i większość sejmowa, po prostu podhodowując rachityczną opozycję „demokratyczno-feministyczną” do rangi pretekstu, z powodów wspomnianych i opisanych na wstępie.

Już nawet nie ma większego sensu zajmować się konkretnymi (?) przekazami PiS-owców, mającymi tłumaczyć czemu ostatecznie partia ta zagłosowała przeciw życiu. Tzw. „kompromis aborcyjny” nie jest żadnym kompromisem, tylko żenującą formalną i materialną niespójnością w polskim prawie (podobnie jak i obecne burdel, złodziejstwo i marnotrawstwo nie są żadnym „złotym środkiem” w kwestii in vitro). Żadna siła nie powstrzyma też środowisk liberalnych, feministycznych, permisywnych do zniesienia obecnej ustawy i parcia w kierunku aborcji na życzenie.

Przekonanie, że mamy do czynienia z jakąś stazą, z jakimś stanem idealnym, którym nie wolno chybotać w żadną stronę jest całkowicie nieuzasadnione i po prostu głupie – bo przecież żądania „czarnuchów” zostały jasno wyartykułowane w przytomności przywódców obecnej „opozycji”, nijak się od nich nie odżegnujących. Więc o czym my w ogóle mówimy...? Zresztą, skoro już (idiotycznie, ale z metodą w tym szaleństwie, jak wspomniano) - skojarzono ochronę życia z PiS-em, to tym łatwiej będzie ją całkowicie znieść, gdy partia ta odda władzę...

Reasumując, PiS-owi i Kaczyńskiemu imiennie należy się uznanie za odessanie kilku płodów jedną rurką. Sprawa ochrony życia nie dość, że padła, to jeszcze została przywiązana do wraku PiS-owskich obietnic i pseudo-programów. Udało się wskazać jako opozycję środowiska uznającą wszystkie fundamenty III RP i mające głęboko w... no tam, gdzie pisało na transparentach stan naszej ojczyzny – byle było dużo o dupach, macicach, ewentualnie księżach. No przy okazji załatwiono parę innych spraw, w rodzaju CETA i kolejnego czytelnego sygnału wysłanego do zachodnich mocodawców: śpijcie spokojnie, czuwamy. Polska nadal jest wasza, a nie jakichś tam Polaczków.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Jako zwolennik kompromisu przyłączam się do wyrazów uznania

Natomiast dalsza część tekstu budzi mój sprzeciw.

Oczywiście – nie z punktu widzenia nienarodzonych, czy ich obrońców, tylko własnego.

Tzw. obrona nienarodzonych jest wielką hipokryzją. Krzykliwie walczy się z jednym tysiącem legalnych aborcji, w tym takimi uzasadnionymi względami medycznymi i etycznymi. A naprawdę przymyka się oko na tysiące nienarodzonych zabijanych w podziemiu, bo ta szara strefa jest użyteczna jako wentyl bezpieczeństwa restrykcyjnego prawa. Analogicznie, legalne prywatne gabinety innych lekarzy-specjalistów rozładowują problem kolejek.

Wyhodować "opozycję" możliwie daleko od własnego elektoratu - a więc właśnie mówiącą zupełnie innym językiem (...) Z pewnością za to stworzyły ją rząd i większość sejmowa, po prostu podhodowując rachityczną opozycję „demokratyczno-feministyczną” do rangi pretekstu, z powodów wspomnianych i opisanych na wstępie.

Fakt, ruszenie aborcji podhodowało radykalną lewicowo-liberalną opozycję. Tylko, że

  • odpowiada za to wnoszące projekt "Ordo", a nie PiS
  • przyjęcie ostrzejszej ustawy zadziałałoby tak samo (lub bardziej)

Teraz podawana przez Autora przyczyna odrzucenia.

Czy to pokłosie osobistych poglądów braci Kaczyńskich, czy po prostu rzecz jest zbyt konkretna, zbyt oczywista (...) A może po prostu PiS – partia w istocie bardzo serwilistyczna i z kompleksami wobec zachodnich mocodawców wysyła w ten sposób sygnały, że przecież to chyba oczywiste, że ona z tym katolicyzmem i konserwatyzmem to tak na niby.

Jednak Autor, w zapale demaskowania PiSu przypadkiem wskazał prawdziwy trop.

Polska nadal jest wasza, a nie jakichś tam Polaczków.

Chodzi właśnie o Polaczków i ich poglądy. PiS postąpił zgodnie z wolą tychże Polaczków.
Gdy red. Rękas mówi,

większość Polaków zdaje się wciąż ma zdrowe poglądy na temat przerywania ciąż

to chyba nie ma świadomości, jak wyglądają te zdrowe poglądy.
Za sondażem IPSOS dla OKO.press

  • 11% popiera zaostrzenie ustawy
  • 47% popiera kompromis
  • 37% popiera złagodzenie

Niestety, Panie Redaktorze, gdy to ogół Polaczków decydował to kompromis pozostałby.

Nawet uznając, że Prawo i Sprawiedliwość nie interesują głosy wyborców .N, PO i lewicy, to w jego własnym elektoracie istnieje symetria (24-42-24, za tymże sondażem).

Elektorat PiS w największym stopniu popiera pozostawienie obecnego prawa – taką odpowiedź wskazało 42 procent respondentów, którzy popierają PiS. Poparcie dla projektu całkowitego zakazu było największe (24 proc.). To wynik zgodny z profilem socjoekonomicznym partii rządzącej, którą popiera aż 67 proc. respondentów z wykształceniem podstawowym i 47 proc. mieszkańców wsi.

Ale PiS, dbając o swój elektorat, nie powinno ruszać tzw. kompromisu aborcyjnego. Wśród zwolenników partii rządzącej tyle samo (24 proc.) wskazań dostały zarówno liberalizacja ustawy antyaborcyjnej, co jej zaostrzenie.

Być może sondaż zaniża liczbę zwolenników całkowitego zakazu, jednak również wcześniejsze badania wskazywały, że stanowią oni mniejszość w społeczeństwie. Poparcie Ordo Iuris PiS zszedłby z poparciem do kilkunastu procent.

I nie zgadzam się z oceną

Tzw. „kompromis aborcyjny” nie jest żadnym kompromisem, tylko żenującą formalną i materialną niespójnością w polskim prawie

To jest faktycznie kompromis, który pozwala na legalne zabijanie dzieci nienarodzonych jedynie w ekstremalnych przypadkach. Wymaga on najwyżej doprecyzowania zakazu zabijania dzieci z zespołem Downa, czym zresztą PiS chyba się zajmie w przyszłości. Więc na tym polu kurs partii rządzącej jest właściwy.

oto Dariusz Gałat

Cóż, Kaczyński na pewno nie jest taki głupi

jak przedstawiają go lewicowo-liberalni przeciwnicy. Choć go nie lubię i fundamentalnie nie zgadzam z jego doktryną polityczną, to przyznam że w dziedzinie walki o władzę jest niewątpliwym talentem, może nawet największym w całym minionym 27-leciu. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy: przecież zeszłoroczny sukces PiS w wyborach parlamentarnych nie jest jakimś oszałamiającym triumfem. Partia uzyskała tylko 5% głosów więcej niż w roku 2007 i 2011 (licząc wraz z poparciem dla rozłamowego PJN-u). Fakt że przy takim wyniku sprawują samodzielną władzę wynika jedynie z niezwykle korzystnego splotu wydarzeń, czyli pecha korwinistów, którym zabrakły jedynie ułamki procenta do progu wyborczego, oraz głupoty polityków lewicy, którym mimo niezbyt korzystnych sondaży zachciało się robić koalicję - choć mogli wszyscy startować z listy SLD. Trudno sobie wyobrazić żeby podobny zbieg okoliczności wydarzył się również za trzy lata - przeto Kaczyński nie może sobie pozwolić nawet na utratę jednego procenta poparcia, jeśli myśli o następnej kadencji. Wszak porażkę z 2007 r. też poprzedziły kłótnie o aborcję.

oto samograf

W ogóle nie jest

nie jest taki głupi

Posiada natomiast dwie podstwawowe destrukcyjne przypadłości:

1. Nie potrafi w swoich kalkulacjach polityczno-strategicznych wykonać operacji zawierających więcej niż dwa-trzy (góra cztery) współczynniki.
2. Nie umie (względnie nie chce) wykonywać swoich ruchów na politycznej szachownicy bezdecybelowo.

Jest to bardzo nużąco-męczące dla przeważającej części elektoratu.

oto Paulina Kaufmann

Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości

Tzw. obrona nienarodzonych jest wielką hipokryzją. Krzykliwie walczy się z jednym tysiącem legalnych aborcji, w tym takimi uzasadnionymi względami medycznymi i etycznymi. A naprawdę przymyka się oko na tysiące nienarodzonych zabijanych w podziemiu, bo ta szara strefa jest użyteczna jako wentyl bezpieczeństwa restrykcyjnego prawa. Analogicznie, legalne prywatne gabinety innych lekarzy-specjalistów rozładowują problem kolejek.

Dodam, że obecna ustawa jest w dużej mierze prawem martwym bo nieegzekwowalnym. W przypadku jej znowelizowania byłoby niemal tak samo, niemal bo wtedy wszystkie aborcje byłyby dokonywane za granicą poza zasięgiem działania polskiego prawa.

oto pioszo54

Więc czemu z nią walczą?

Więc czemu z nią walczą?
Odpowiedź jest prosta - bo to zasady tworzą szkielet społeczeństwa, nawet jeżeli są obchodzone.

oto Paulina Kaufmann

Skoro walczą o zasady, to...

...dlaczego nie wpisali do projektu, że dziecko poczęte jest od chwili zapłodnienia człowiekiem wraz z przysługującymi mu wszelkimi prawami?

oto chłop jag

Kompromis w zabijaniu niewinnego człowieka

to brzmi dumnie - ale tylko w samym Piekle - tołażysze.
Wniosek?
Cywilizacja śmierci nie przewiduje żadnych kompromisów - tołażysze - a jest to fundament jednostronnej walki pupili szatana z człowiekiem stworzonym przez Boga.

oto Dubitacjusz

Nie jestem jedynym pozytywnie oceniającym PiS

wpolityce.pl

Dorota Łosiewicz (Wrogowie rządu zrobią wszystko, by utrzymać "złość kobiet") zwraca uwagę, że przeciwnicy rządu chcieli podtrzymywać konflikt

Gdy podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka poseł PiS zgłosił wniosek o odrzucenie obywatelskiego projektu „Stop aborcji”, okazało się, że z powodów proceduralnych partia Grzegorza Schetyny domaga się odroczenia posiedzenia komisji aż o trzy miesiące, czyli do 11 stycznia. Posłanki, które najgłośniej krzyczały o „piekle kobiet”, zgotowanym przez PiS, gotowe były przedłużyć je jeszcze o kilka miesięcy. Wszystko po to, by mieć amunicję do ostrzału rządu. Mimo rozpętanej w Sejmie piekielnej awantury ten plan się nie powiódł.

Podobnie, Marzena Nykiel (Życie należy chronić. Ale projekt „Stop aborcji” nie jest jedyną drogą. Trzeba znaleźć roztropną propozycję, która pomoże, a nie zaszkodzi sprawie) o tym, że działa Ordo Iuris szkodziły ochronie życia.

Obywatelski projekt ustawy „Stop aborcji”, przygotowany przez instytut Ordo Iuris, przy wsparciu części organizacji pro-life, przewiduje całkowity zakaz aborcji. Obecny jest w nim zapis o karze pozbawienia wolności do 5 lat za spowodowanie śmierci dziecka poczętego, a w przypadku działania nieumyślnego – do 3 lat. Karze podlegać miałaby także matka dziecka, choć sąd mógłby odstąpić od jej zastosowania. Zarówno Kościół, jak i PiS od samego początku odcinały się od tych zapisów. Odcinały się także inne organizacje pro-life, które całym sercem stoją po stronie ochrony życia poczętego. Miały bowiem świadomość, że walka o tak fundamentalne wartości musi być niezwykle mądra, roztropna i dalekowzroczna. W przeciwnym razie bezmyślne zradykalizowanie przepisów przyniesie odwrotny skutek i zgodnie z efektem wahadła, w kolejnym rozdaniu parlamentarnym zliberalizuje prawo aborcyjne, pozbawiając dzieci nienarodzone jakiejkolwiek ochrony.

Spór o aborcję jest dla opozycji wyjątkowo kalorycznym paliwem do rozbudzenia ulicznego buntu wymierzonego w rząd. Ma szansę doprowadzić do społecznych zamieszek i zablokować procesy porządkowania państwa. Pierwszy etap manipulacji osiągnięto bezbłędnie. Przypisano Prawu i Sprawiedliwości projekt, którego nie chciał ani rząd, ani PiS, ani nawet Kościół.

Wczoraj nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka odrzuciła projekt Ordo Iuris. W Platformie i w Nowoczesnej zawrzało. Politycy, którzy dotąd bojkotowali projekt na czarnych protestach, teraz głosowali za jego przyjęciem. Co więcej, działanie PiS uznali za skandaliczne. Wiadomo więc kto o co gra i jaka jest stawka. (...)

Dalej w tekście pisze o tym, że PiS pracuje nad pozytywnym programem wsparcia dla matek, którego brakuje w restrykcyjnym, radykalnym i zakazowym projekcie Ordo Iuris.

Inni komentatorzy, m.in. Andrzej Potocki (Apel do proliferów: Nie stawiajcie wozu przed koniem! Zamiast uderzać w PiS, proliferzy powinni te pół miliona podpisujących wyprowadzić na ulicę) piszą o bierności środowisk pro-life wobec czarnego protestu.
Zwraca tez uwagę na alternatywę.

Natomiast stawianie PiS-u pod ścianą i krytykowanie, że jest nas więcej a politycy boją się feministek jest zwykłą dziecinadą grożącą poważnymi konsekwencjami. Przecież widać gołym okiem, że opozycja usiłuje zdyskontować „czarci marsz” do osłabienia pozycji partii rządzącej i powrotu do władzy. A wtedy dopiero liberałowie zgotują nam aborcyjne piekło.

O tym samym mówi Bogdan Pęk.

raniczące z cudem wielkie zwycięstwo wyborcze patriotycznej prawicy może zostać zaprzepaszczone. Jedyne partie i jedyny od 1990 roku rząd uznający etykę chrześcijańską i oparty na tych wartościach, będą teraz atakowani przez radykałów katolickich za to, że odrzucili projekt wprowadzający karanie kobiet więzieniem! To najlepszy sposób na ponowne dojście lewactwa (SLD, KOD, Razem) i kosmopolitów (PO, Nowoczesna) do władzy. Cyniczni oportuniści z PSL będą jak zawsze do dyspozycji.

Wtedy działaczy Ordo Iuris będą napastować i zamykać, a resztki suwerenności i własności zostaną zlikwidowane! Zagranica z UE na czele będzie chwalić postępowy rząd, a z takim trudem wprowadzone prospołeczne i propaństwowe reformy zostaną wycofane. I będzie to proces nieodwracalny bo zjednoczy ich strach przed rozliczeniem, lustracją i utratą profitów. Zacznij myśleć Panie Prezesie Kwaśniewski, bo oni wprowadzą aborcję na życzenie. Walka z Kościołem i całkowite poddaństwo Brukseli będą głównym nurtem polityki państwa, a tzw. „wolny świat” na czele z bankami będzie bił brawo.

Obecny, daleki od doskonałości (zwł. w polityce informacyjnej) rząd, zrobił więcej przez jeden rok dla Narodu i Ojczyzny niż wszystkie poprzednie razem wzięte.

Piotr Zaremba (Kiedy Prawo i Sprawiedliwość obiecywało zmianę ustawy aborcyjnej? Nigdy) pisze, że PiS nigdy nie obiecywał zaostrzenia antyaborcyjnych zakazów. Przypomina tez o liczeniu się z elektoratem, który takich zmian nie chce.

Michał Karnowski (Próżne nadzieje na rozłam w obozie konserwatywnym. Ludzie broniący życia są mądrzejsi niż chciałaby skrajna lewica) pisze, że rządu chodzi o wywołanie pęknięcia w PiSie. Jednak tym razem scenariusz się nie powtórzy.

1. Lekcja tamtego rozłamu [Jurka z 2007] została zapamiętana. Zdecydowana większość prawej strony wie, że w obecnych warunkach kulturowych, w tym otoczeniu medialnym i międzynarodowym, tylko zjednoczony i zdyscyplinowany obóz konserwatywny może skutecznie wpływać na rzeczywistość. To przekonanie jest silniejsze niż na pozór wygląda. Rozłam, niezależnie od przyczyn, nikomu nie będzie przez tę część opinii publicznej wybaczony.

2. Nie ma wątpliwości, że Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Posłanki i posłowie PiS w zdecydowanej większości są za pełną obroną życia, a niekiedy, jak poseł i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, dają temu piękne osobiste świadectwo. Naturalnym odruchem klubu PiS było więc wsparcie obywatelskiego projektu chroniącego życie, a odrzucenie tego, który zmierzał do zwiększenia liczby tragedii. I tak się stało podczas pierwszego głosowania, co ułatwiło lewicy rozpętanie histerii. Jednak chwilę potem stało się też jasne, że ta dyskusja, wskutek totalnej przewagi medialnej drugiej strony, będzie toczyła się wedle reguł dyktowanych na Czerskiej. A tego się nie da wygrać.

Co więcej, ponieważ to nie PiS był autorem projektu, nie miał żadnych możliwości nakreślenia taktyki, spokojnego dyskutowania poszczególnych zapisów ustawy. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, wszystko razem groziło polityczną eksplozją i finalnie wielką premią na rzecz zwolenników tzw. aborcji. Z tej pułapki było tylko jedno wyjście - odłożenie tematu w czasie. I to zrobiono.

Ten szczegółowy opis przebiegu zdarzeń jest mocnym argumentem przeciw tezie, że oto PiS opowiedział się przeciw ochronie życia. To nieprawda i wiem, także z osobistych rozmów, że zdecydowana większość środowisk pro life doskonale to rozumie, bo postulat roztropności w tej sprawie jest im bliski. Co ważne, wszyscy też czują, że nie został on odpowiednio przedstawiony opinii publicznej.

3. Za nami niemal rok rządów Prawa i Sprawiedliwości. To okres na tyle długi i bogaty w wydarzenia, że można już stwierdzić iż rządząca ekipa bardzo poważnie podchodzi do zagadnień ochrony życia, wsparcia rodziny, chrześcijańskiej tożsamości Polaków. Dowody są liczne: od programu 500 +, dzięki któremu urodzi się bardzo wiele dzieci a miliony rodzin odzyskały godność, przez zmiany w edukacji, które odsuwają ryzyko wprowadzania szkodliwych treści do szkół przez zbudowanie przyjaznych relacji z Kościołem.

niezalezna.pl

Wojciech Mucha (Zwycięstwo byłoby pyrrusowe) pisze o groźbie rozhuśtania kompromisu, gdy żyjemy w nieidealnym świecie.

(...)
W idealnym świecie wszystko jest proste. Życie ludzkie podlega ochronie od poczęcia. Ci, którzy przeciwko niemu występują, są karani. Dzieci, które rodzą się chore, pozostają pod troskliwą opieką rodziców i państwa. Podobnie młodociane matki i kobiety, które padły ofiarą gwałtu.

Niestety, świat idealny jeszcze nie istnieje. Co więcej, oddala się on wielkimi krokami. Wojna ideologiczna, która toczy się w Europie od dziesiątków lat, skutecznie przeorała świadomość dużej części społeczeństwa. Wystarczy przeczytać poniższy felieton Bogdana Dobosza, by zobaczyć, jak wielki to problem. Wydawać by się mogło, że nie może być nic gorszego od powszechnej obojętności i idącej z nią w parze zgody na mordowanie dzieci nienarodzonych. Tymczasem okazuje się, że na zachodzie Europy ideolodzy mający korzenie jeszcze w głębokim komunizmie chcą karać obrońców życia.

I my nie żyjemy w świecie idealnym. Kompromis aborcyjny, który został w Polsce wypracowany jeszcze w latach 90., jest szalenie delikatny. Zakłada, że aborcja jest dozwolona w trzech wypadkach: gdy ciąża jest skutkiem gwałtu, gdy matce grozi śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu albo gdy dziecko jest zagrożone „ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą jego życiu”. To kompromis wypracowany w ciężkim boju i – jak się wydaje – akceptowany przez większość Polaków.

Każda próba rozchwiania tej ideologiczno-tożsamościowej łódki sprawia, że pojawiają się radykalne proaborcyjne środowiska, chcące widzieć w ratowaniu nienarodzonych ograniczenie dostępu do dóbr tego świata, domagające się liberalizacji ustawy. Bo przecież ciąża to jak wiadomo – ciężar. A co dopiero dziecko, a co dopiero nieidealne. Tak się stało i teraz, kiedy (niedoskonały) projekt obywatelski Instytutu Ordo Iuris dał opozycji i środowiskom radykalnej lewicy powód do rozpętania awantury wokół rzekomego „zamachu na prawa kobiet”. I choć projekt nie wyszedł spod pióra nikogo z PiS‑u, a jak się dowiadujemy, sami posłowie Prawa i Sprawiedliwości byli przeciwni jego składaniu do Sejmu (wiedząc zapewne, że spowoduje wojnę ideologiczną i nic poza tym), wywołał antyrządową furię.

We wczorajszym głosowaniu, w którym m.in. dzięki posłom PiS‑u odrzucono ów obywatelski projekt, podniosły się głosy, jakoby politycy partii rządzącej opowiedzieli się przeciwko życiu, a ich decyzja to ucieczka z placu boju, rejterada, wreszcie pakt z diabłem. W podobnych wrzaskach przodowała oczywiście opozycja, tracąca paliwo do politycznej awantury (tylko głupi mógłby pomyśleć, że chodziło tu o jakiekolwiek kobiety oprócz tych, które straciły władzę 25 października). Ale na PiS wściekli się także zwolennicy zaostrzenia przepisów – obrońcy życia i środowiska pro-life. Zarzucili partii rządzącej tchórzostwo i sprzeniewierzenie się wartościom, które wyniosły ich do władzy. Otóż nic bardziej mylnego.

Poza światem idealnym istnieje bowiem także świat realny. Realia polityki sprawiają, że nagłe i radykalne wypowiedzenie kompromisu aborcyjnego skończyłoby się zadymą, przy której protesty z ubiegłego poniedziałku są jedynie igraszką. Do boju ideologicznego wkroczyłyby wszelkie uśpione dotychczas lewackie środowiska, nie tylko z Polski, ale i z Europy. Rozpoczęłoby się podlewanie ich pieniędzmi z różnorakich fundacji walczących o „prawa kobiet”, kolejny front walki mógłby okazać się zabójczym. Jeśli więc nie chcemy mieć w przyszłości otwartych 24 godziny na dobę gabinetów ginekologicznych, gdzie na życzenie dokonuje się aborcji, sprawę należy przeprowadzić inaczej.

O czym mówię? Cóż, nie jestem prorokiem, ale łatwo sobie wyobrazić, że jeśli po wprowadzeniu projektu autorstwa Ordo Iuris, po ewentualnej utracie władzy przez PiS i zwycięstwie lewicy (uchowaj Boże!) doszłoby do ponownej zmiany ustawy, to wówczas „dopasowano by ją do standardów europejskich” – wprowadzono by aborcję na życzenie bez jakiejkolwiek dyskusji. Dzisiejsze zwycięstwo obrońców życia okazałoby się pyrrusowym. To szalenie smutne, ale takie są fakty. Muszą to zrozumieć także ci, którzy w dobrej wierze i zgodnie z własnym sumieniem zbierali podpisy pod projektem Ordo Iuris.

Co więcej, raz maksymalnie zliberalizowana ustawa aborcyjna byłaby ze względu na panującą obyczajowość światopoglądową bardzo trudna do powtórnego zaostrzenia. Ludzie zbyt szybko przyzwyczajają się do „wygód”. Także takich jak zabójstwo nienarodzonych dzieci w majestacie prawa. Prawo do aborcji nagle stałoby się niezbywalne.
(...)

Adrian Stankowski jako Cel możliwy do osiągnięcia stawia wprowadzenie zakazu aborcji eugenicznej

Podobnie, Tomasz Sakiewicz (Jak walczyć o życie) pisze o realnych celach i groźbie rewolty.

Manewr był prosty: do projektu obywatelskiego wprowadzano tak radykalne zapisy, że nawet Kościół nie był w stanie ich poprzeć. Kościół nigdy nie domagał się karania kobiet, a projekt obywatelski tak. To zrewoltowało nie tylko lewicę, całą opozycję, ale przestraszyło również część ludzi zaangażowanych w obronę nienarodzonych dzieci. Analiza sytuacji upewniła z kolei kierownictwo PiS-u, że ustawa ma inny cel niż obronę życia. W komisji sejmowej, być może z głupoty, broniły jej dalszego procedowania akurat posłanki Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. Trzeba sprawić, żeby w Polsce każde życie ludzkie było chronione. Nie zrobimy tego jednak, rewoltując większość wyborców i doprowadzając do objęcia władzy przez zwolenników całkowitej liberalizacji aborcji, eutanazji i związków homoseksualnych. Było blisko.

mpolska24.pl

Tutaj mamy głosy blogerów.

T. Laskus pisze (Morał po aborcyjnej zawierusze: przekonywać, nie wymuszać), że radykałowie pro-life i pro-choice stanowią skrajne mniejszości, a większość obywateli znajduje się pomiędzy

Aborcja to jest temat, o który można boksować się w nieskończoność zawsze z takim samym skutkiem, czyli bez skutku, bo napędza go przekonanie obu zwaśnionych stron, że to one właśnie występują z pozycji moralnych, a ich przeciwnicy to barbarzyńcy. Pro-life bronią dzieci nienarodzonych przed mordowaniem przez pro-choice, a pro-choice bronią kobiet przed skazaniem ich na cierpienie, narażaniem ich życia i tak dalej przez pro-life. Obie strony mają więc wewnętrzne przekonanie, że walczą o wyższe dobro, co z kolei pozwala im widzieć w sobie ludzi dobrych i służących słusznej sprawie, co z kolei napędza emocje do poziomów skrajnych, bo absolutyzuje obrane stanowiska. A obrane stanowiska są aksjomatyczno-aksjologiczne, bo opierają się na wyznawanym systemie wartości, który narzuca nieweryfikowalne założenie, że życie zaczyna się/nie zaczyna się od poczęcia.(...)
Pomiędzy dwoma wyrazistymi stanowiskami pro-life i pro-choice rozpościera się tradycyjnie milcząca większość, czyli ludzie, którzy w swoim sumieniu rozważyli problem aborcji, doszli w rozważaniu tym do ściany, czyli punktu, poza który rozumowo wyjść się nie da, zaakceptowali nierozstrzygalność pewnych kwestii i złożoność problemu, umieścili się gdzieś tam na osi sporu i generalnie dali sprawie spokój.

Prawo aborcyjne, które obowiązuje, zależy właśnie od tego, gdzie na osi sporu umieściła się ta milcząca większość. U nas umieściła się ona blisko prawej strony, na co jednoznacznie wskazują wszystkie badania opinii publicznej raz za razem potwierdzające, że zwolennicy obecnego kompromisu liczbowo miażdżą środowiska pro-life i pro-choice razem wzięte, i to miażdżą około dwukrotnie.

I wskazuje, ze działania Ordo Iuris bez przekonania większości obracają się przeciw obronie życia.

Bezdyskusyjnie wynikałoby z tego, że to środowiska pro-life powinny czuć się względnie komfortowo i szanować rozwiązania, które obowiązują, ale że aborcja jestem tematem absolutyzowanym i absolutyzującym, nie czują się komfortowo i próbują wymóc na konserwatywnym rządzie zaostrzenie prawa. Ale nie biorą pod uwagę tego, że w demokracji, niezależnie od tego, czy rząd jest prawicowy czy lewicowy, żeby wprowadzić jakąś regulację, potrzebna jest akceptacja, względnie obojętność, większości wyborców.

Pro-liferzy z Ordo Iuris nie zadbali o większość, a badania opinii publicznej dotyczące akceptacji ich projektu ustawy są wręcz druzgocące, bo okazuje się, że przy okazji próby zaostrzenia przepisów wzrasta liczba osób postulujących ich liberalizację, co, bez względu na najszczersze nawet intencje prowadzi do wniosku, że ich działania są przeciwskuteczne i w dłuższej perspektywie szkodzą sprawie.

Pro-liferzy z Ordo Iuris nie rozumieją, że w sprawach tak wrażliwych jak aborcja nie można żadnego rozwiązania wymuszać, nie można wjeżdżać w temat z buta i próbować postawić resztę społeczeństwa, która nie podziela ich poglądów, przed faktem dokonanym, bo to budzi opór, który w demokracji musi skutkować presją na obóz rządzący, co położy proponowane rozwiązania.(...)

Bloger Nathanel pisze (Lewactwo wyskoczyło bez spadochronu ale z baniakiem benzyny na plecach), że przy użyciu konfliktu wokół zakazu aborcji lewacy próbowali podpalić Polskę. Jednak Jarosław Kaczyński powstrzymał ten scenariusz.

Można się dziwić że PiS nie zorientował się na czas że ustawę o aborcji wwieziono przy pomocy konia trojańskiego. Ale też i Trojanie mimo że byli wśród nich najwięksi wojownicy, dali się podejść.

Jedno jest pewne. Nie daje się oszukać głównie szuj i oszustów. Uczciwego człowieka podejść jest dość łatwo. tak więc PiS zbyt łatwowiernie dał się zwieść.

To nie PiS zwiódł te pół miliona ludzi którzy petycję do projektu Stop Aborcji podpisali. Zrobili to ludzie z Ordo Iuris którzy pod szlachetnymi zamiarami byli o krok od sukcesu i zniszczenia szansy Polski na dobrą zmianę. Jeśli oni też padli ofiarą spisku powinni postarać się zdemaskować tych którzy użyli ich jako bomby z opóźnionym zapłonem.

Na szczęście PiS po raz kolejny dokonał dobrej zmiany w swoim działaniu.

Bardziej dosadnie, wtóruje mu post internauty

To Ordo Iuris przez swoją(?) inicjatywę nie uratowało ani jednego dziecka, ale REANIMOWAŁO LEWAKÓW (Partia Razem).

Jak można być tak głupimi ludźmi?

Nie ma obecnie szansy na bardziej konserwatywny rząd niż PIS!

Przy wszystkich jego wadach - jest to rząd w tej chwili NAJLEPSZY dla Polski!

Jeżeli go obalicie - to wróci PO i Nowoczesna. A wtedy - możliwy jest nawet powrót do czasów PRLu, jeśli chodzi o aborcję!

Aborcja na życzenie - chcecie tego, pięknoduchy??????

I jeszcze jedno: powrót PO do władzy to tysiące, dziesiątki tysięcy "uchodźców". A z nimi - SHARIA w perspektywie !

Chcecie tego tępi fanatycy!?!?!?!?!?! Czy - jak was przezywają LEWACy - katoliccy talibowie??!?!?!?!?!

oto Dariusz Gałat

Wiem że to nie pana opinie, ale czy musi pan tu koniecznie

przytaczać pisowską propagandę? I to w dodatku wyjątkowo marną:

Jeżeli go obalicie - to wróci PO i Nowoczesna. A wtedy - możliwy jest nawet powrót do czasów PRLu, jeśli chodzi o aborcję!

Ani PO (co udowodniła zresztą przez ostatnie 8 lat) ani Nowoczesna nie chcą gmerać przy kompromisie. A teksty o "korzystnych reformach" PiS pominę milczeniem...

oto Dubitacjusz

@ p. Dariusz Gałat: niestety, muszę...

Dziwna rzecz na Prawica.Net. Zwyczajowi bezkrytyczni wielbiciele geniuszu Jarosława jakoś milczą przy okazji sprawy aborcyjnej. Hucpą smoleńską czy łamaniem systemu prawnego się zachwycali, a jak już Kaczyński zrobił coś rozsądnego, to się pochowali. Taki kraj...

W tej sprawie z częścią PiSowskiej propagandy się zgadzam. Staram się nie kierować tym, KTO mówi, ale CO mówi.

Czemu przytaczam akurat tutaj? Ponieważ uważam, że red. Rękas fałszywie opisuje intencje PiSu oraz sytuację społeczną. Oczywiście, sam życzę PiSowi upadku, ale uczciwość w opisie rzeczywistości jest dla mnie ważniejsza.

PO nie gmerała przy kompromisie, ponieważ odwoływała się do centrowego, letniego katolickiego elektoratu. Co do .Nowoczesnej nie byłbym pewien.

Co do "korzystnych reform". Generalnie 500+ uważam za niekorzystną reformę, ale obiektywnie trzeba przyznać, że oddala aborcję ze względów społecznych.

Powinienem darować sobie cytowanie ostatniego, raczej anonimowego posta. Ale urzekł mnie swoją poetyką, stylistyka i interpunkcją. Stąd pojawił się, jako głos prostego człowieka, po wypowiedziach "poważnych" propagandystów publicystów.

oto Dariusz Gałat

Zależy co rozumiemy

pod pod pojęciem "rozsądku". Ja bym się raczej nie łudził że Kaczyńskiemu, ukształtowanemu przez środowisko lackiej lewicy w którym dorastał, szczerze leży na sercu dobro dzieci nienarodzonych. Po prostu nie chce stracić poparcia umiarkowanej części swojego elektoratu i tyle. A Nowoczesna ma obronę kompromisu nawet zapisaną w programie wyborczym.

oto AnnaK

Dziwna rzecz na Prawica.Net.

Dziwna rzecz na Prawica.Net. Zwyczajowi bezkrytyczni wielbiciele geniuszu Jarosława jakoś milczą przy okazji sprawy aborcyjnej.

Jeśli między innymi mnie ma Pan na myśli, to po pierwsze nie definiuję siebie jako bezkrytyczną wielbicielkę geniuszu Jarosława, a sympatyczke PiS, a po drugie nigdzie sie nie chowam. Cały czas jestem. Między innymi tu:
http://www.prawica.net/5378
I muszę z uznaniem przyznać, że w tym co Pan tu przytoczył, jest dla innych czytelników bardziej wiarygodny ode mnie, tym samym Pańska argumentacja ma większą wagę.

oto Adam Z.

Kaczyński lubi grać na

Kaczyński lubi grać na polaryzację; było wiadomo, że w przypadku aborcji "czarni" przy wsparciu części mediów się zmobilizują - "biali" natomiast przespali "swój" moment i zamiast urządzić wielotysięczne manify, woleli pójść się pomodlić do paru kościołów i ubrać kilku dziennikarzy na biało w TV Republika.

Tak więc jedna ze stron sobie odpuściła, wierząc, że pozornie życzliwa im władza wszystko za nich załatwi i przegłosuje w Sejmie. Może będzie dogrywka podczas 11 Listopada, gdzie temat pewnie powróci - jeśli organizatorzy Marszu Niepodległości podchwycą i poprowadzą postulaty "białych".

oto Dubitacjusz

Na marginesie, ciekawa inwersja kolorów

Zawsze "czarna" vel "ciemnogrodzka" była strona katolicka. A teraz się pozmieniało.

oto Adam Z.

Żadne krzyki i płacze nas nie

Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.