Wilders przegrał, ale populizm jeszcze może wygrać

Miał bić się o zwycięstwo, a przegrał o dwie długości. Geert Wilders i  jego Partia Wolności nie odnieśli sukcesu w wyborach parlamentarnych w Holandii. Powiększyli co prawda stan posiadania o kilka mandatów, lecz dla kogoś, kto był faworytem sondaży przez długie miesiące, ostateczne wyniki wyborów muszą być klęską.

Nawet jeśli próbowałby twierdzić, że to zwycięstwo. Europa odetchnęła z ulgą, lecz tak naprawdę porażka Wildersa nie powstrzymuje marszu populistów. Nie dlatego, żeby jego klęska nie była ważna. Po prostu żadnego marszu nie ma. Jest natomiast duża niechęć zachodnich społeczeństw do autoryzowania wielu elementów dotychczasowej polityki prowadzonej przez główne ugrupowania. Holenderskie wybory niczego w tej dziedzinie nie zmieniają.

Brexit, Trump a teraz Wilders, tak to widzieli zwolennicy kontrowersyjnego polityka oraz całkiem pokaźna grupa „buntowników” w Europie oraz w Stanach Zjednoczonych. Zapomnieli o tym, że w międzyczasie porażkę w wyborach prezydenckich w Austrii poniósł Norbert Hofer – kto by pamiętał o Austrii, prawda? Tymczasem austriackie wybory były równie ważne jak te w Holandii. Tym bardziej, że z powodu nieprawidłowości wyborczych zaszła konieczność powtórzenia drugiej tury głosowania. Wydawało się, że Austriacy wybiorą Hofera, który atakował politykę wobec migrantów. Nic z tych rzeczy. Hofer przegrał w powtórzonym głosowaniu bardziej, niż w pierwotnym.

Kalendarz wyborczy

Wilders przez długi czas przewodził sondażom, a partia urzędującego premiera Marka Rutte zajmowała drugie miejsce – z mniejszą bądź większą stratą do Partii Wolności. Trend zaczął się odwracać kilka tygodni temu. Wilders stanął w miejscu, a Rutte szedł do góry. Co prawda wynik wyborczy oznacza dla Ruttego utratę ¼ mandatów w parlamencie, to jednak odniósł on sukces. Wydaje się, że powinien dalej stać na czele rządu, choć w nieco innym układzie koalicyjnym. Częściowe przejęcie retoryki Wildersa się opłaciło. Koniec końców po Brexicie i Trumpie mamy dwie porażki populizmu z rzędu.

Uwaga opinii publicznej przenosi się teraz do Francji i Niemiec, gdzie odbędą się kolejne wybory – prezydenckie i parlamentarne. Za nieco ponad miesiąc do urn pójdą Francuzi. Sondaże wskazują na to, że Marine Le Pen na pewno znajdzie się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Z badań wynika też, że każdy z jej głównych rywali bezproblemowo pokonuje ją w dogrywce. Zarówno skompromitowany finansowymi skandalami Francois Fillon, kandydat prawicy republikańskiej, jak i progresywno-liberalny Emmanuel Macron, wygrywają z Le Pen.

Czy sondaże są jednak wiarygodne? Po sukcesie Trumpa w USA trzeba zawsze stawiać takie pytanie. Pani Le Pen też ma poważne problemy z prawem, lecz dla kandydatów protestu nie przekłada się to na spadek poparcia. Pod auspicjami Partii Wolności w Holandii czy Frontu Narodowego we Francji odnajdują się bowiem ludzie skrajnie wkurzeni na aktualne elity rządzące. Oskarżenia płynące ze strony tych elit pod adresem liderów buntu mają więc w ich oczach niską, jeśli nie zerową, wiarygodność.

W Niemczech sytuacja na ten moment wydaje się opanowana. Populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) balansuje na granicy dwucyfrowego poparcia, podczas gdy dwie główne partie – chadecy oraz socjaldemokraci mają po ponad 30% poparcia. Tak zwane momentum AfD wygasło, choć Niemcy doświadczyli zamachów terrorystycznych, a co jakiś czas powtarzają się ataki ze strony pojedynczych, uzbrojonych w ostre narzędzia, zamachowców.

Fala, której nie było

Wydaje się, że fala populizmu, która była widoczna bardziej w mediach, niż faktyczna, zostanie w tym roku definitywnie powstrzymana. Gdy już Europa przestanie się bać sama siebie, powinna pokusić się o refleksję nad przyczynami powszechnego podniesienia głowy przez populistów, radykałów i nacjonalistów. Zbyt wiele osób czuje, że ich życie nie zmierza w dobrym kierunku. Z różnych przyczyn obawiają się oni o swoją przyszłość, w głównej mierze materialną. Niepokoi ich też poziom bezpieczeństwa – ataki terrorystyczne takie jak te w Paryżu czy w Brukseli odegrały tu istotną rolę. Recepty populistów, sprowadzające się do ataków na islam i jego wyznawców, trafiły zatem na podatny grunt.

Problem w tym, że recepty te są albo bardzo ogólne – a przez to niemożliwe do zastosowania – albo kompletnie oderwane od rzeczywistości. Ich zastosowanie może prowadzić co najwyżej do zaognienia konfliktu, a przez to idealnie wpisze się w politykę ISIS czy Al Kaidy, które swoimi atakami starają się doprowadzić do wybuchu konfliktu na tle religijnym. Realizacja takiego scenariusza byłaby równoznaczna z chaosem wewnętrznym w krajach takich jak Francja, Niemcy, Holandia czy Belgia.

Stąd kluczowe jest właściwe zaadresowanie obaw i niepokojów tej części społeczeństw Starego Kontynentu, które dziś wspierają populistów i nacjonalistów. Nie może się to ograniczyć tylko do haseł czy wyśmiewania postulatów zgłaszanych przez Afd czy Partię Wolności. Potrzebne są realne działania, rozwiązujące realne problemy. Być może potrzebna jest nowa polityka spójności UE, która przekieruje część środków z unijnego budżetu do obszarów – głównie w państwach zachodnich – gdzie skala problemów społeczno-ekonomicznych jest największa, a przez to poparcie dla populistów – wysokie. Czas na sięgnięcie po niekonwencjonalne środki, gdyż Wilders bądź jego następcy powinni być cały czas traktowani jako poważni kandydaci do przejęcia władzy.

Piotr Wołejko

Blog na temat stosunków międzynarodowych.
www.blogdyplomacja.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
1.8
Ogólna ocena: 1.8 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Populizm?

Uważam za niedopuszczalne w debacie, a nie pyskówce, przyszywanie "nielubianym" partiom czy ugrupowaniom łatki populizmu lub faszyzmu. Czy ta rządząca partia w Holandii nie zastosowała "gigantycznego populizmu" prowokując incydenty z Turcją?

oto Robercik

Zamordyści rządzący

Zamordyści rządzący zakulisowo demoliberalizmem uczynili z demokracji bożka, ale muszą mieć aparat bezpieczeństwa chroniący ich reżim przed wybuchem spontanu. Demokracja wszak jest starannie reżyserowana.
W skład systemu bezpieczeństwa wchodzą służby, media, układy, think-tanki, fundacje....
A jedną z ich metod to narzucanie specyficznego języka. Propaganda wszak jest pierwszą linii obrony władzy. Najlepiej rządzi się ludźmi po dobroci.
Gdy "demokratyczny" zamordysta jest zaniepokojony wymykaniem się demokracji spod jego kontroli, wówczas krzyczy: POPULIZM !!! ŁAPAJ POPULISTĘ!

oto Dubitacjusz

Jasne nie zaogniać konfliktu, po prostu znakomita recepta

Być może potrzebna jest nowa polityka spójności UE, która przekieruje część środków z unijnego budżetu do obszarów – głównie w państwach zachodnich – gdzie skala problemów społeczno-ekonomicznych jest największa, a przez to poparcie dla populistów – wysokie

Pracujący europejczycy mają w postaci "socjalu" płacić haracz muzułmańskim nachodźcom. Efekt będzie taki, że będzie ich coraz więcej i będą coraz bardziej bezczelni.

Potrzebne jest populistyczne rozwiązanie, czyli pójście na konflikt z kolorowymi, póki jeszcze jest ich mniej.

oto Hans

Holandia na skraju wojny domowej

Podczas gdy Holandia znalazła się na skraju wojny domowej, dyplomatyczna bitwa z Turcją nabiera tempa. Stosunki pomiędzy obydwoma państwami nie były tak złe od dziesięcioleci. Holendrzy są przerażeni i oburzeni zaistniałą sytuacją. W holenderskich mediach wrze. W mediach pojawiają się wypowiedzi mieszkańców, którzy boją się wyjść na ulicę i czują się jak na wojnie.

Sytuacja pogarsza się z każdą chwilą. Turcja wydała przed chwilą zakaz wjazdu dla wszystkich holenderskich dyplomatów, w tym przebywającego za granicą ambasadora.
Konflikt z Turcją jest dużo groźniejszy niż mogłoby się wydawać. Według publicznych danych, na terytorium Holandii przebywa obecnie około 369 600 Turków. Holenderska armia liczy natomiast… jedynie 47 tysięcy żołnierzy. Nawet jeśli doliczyć 32,2 tysiące rezerwistów, nie wygląda to kolorowo.

http://otobus.com.pl/holandia-skraju-wojny-domowej...

oto Marek

@ Panie Piotrze,

Pański optymizm co do powstrzymanej fali, jak Pan to nazywa "populizmu", wynika z braku głębszego rozeznania w tym, co się rzeczywiście w świecie dzieje. Powtarza Pan tylko bezrefleksyjnie głupoty wypisywane przez "GW", "Gazetę Polską", czy "wSieci", czyli propagandowe gadzinówki na usługach poszczególnych politycznych gangów, które już dawno przestały udawać, że mają cokolwiek wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem.
Wg. jakich kryteriów uznał Pan np. Hofera za populistę? Przecież on nie obiecuje, że cokolwiek komuś da, wręcz przeciwnie. Fakt, że tylu Austriaków chce na niego głosować świadczy: raz, o ich dojrzałości, dwa o tym, jak bardzo socjaliści zepsuli już ten kraj.

oto Jan Saski

Wilders ulega wpływom syjonistów

Rzeczywiście strach liberałów przed populistami wyraża sie często w przypisywaniu nacjonalistom cech faszystowskich lub nazistowskich. Kiedyś na internecie spotkałem zdjęcie Hitlera z napisem „Czy to już czas na mnie”? Ale jak się okazuje, w odróżnieniu od Hitlera, taki np. Wilders ulega dużym wpływom żydowskim. Podobno w młodości pracował nawet jako ochotnik w kibucu w Izraelu.

https://www.rt.com/news/369217-geert-wilders-israe...

oto chłop jag

Wilders przegrał, ale

Wilders przegrał, ale populizm jeszcze może wygrać

Błąd w ocenie sytuacji polega na tym - jakoby tzw. suweren - w tym wypadku Belgowie - ma/mają cokolwiek do gadania - tolażysze.
Wniosek?
Już od dłuższego czasu nie tylko Belgowie - ale w ogóle biała rasa - jest kompletnie ubezwłasnowolniona na wielu poziomach - tołażysze. Dzięki temu mamy etap wyniszczania owej białej rasy - a biali choć niejednokrotnie świadomi owego wyniszczania - to i tak nie są w stanie nic zrobić - tołażysze.
Słowem - ludzi uczyniono bydłem prowadzonym na rzeź i nie ma wcale znaczenia, że ktoś się z tym może nie zgadzać - tołażysze.

oto chłop jag

Henry Makow ostrzega przed

Henry Makow ostrzega przed odchodzeniem od chrześcijańskiej moralności.

Problem w tym, że dla Szatana i jego pupili - to nie owieczki - tylko bydło, które nieustannie poddaje się coraz głębszemu zbydlęceniu - tołażysze.
Wniosek?
To jak w cytacie - to tylko dowód, że są też tacy Żydzi, którzy boją się Boga.

oto Eowina

Bardzo dobre, aspokojne obserwacje nastrojów

europejskich. Brawo dla Autora. Komentarze są dziwaczne. Ich autorzy uważają, że rzeczywistość
można zmienić wydając groźne chrząkania.

Wszystkie te tzw. populistyczne partie, oprócz krytyki UE i imigracji nic więcej nie prezentują. Sama krytyka w doświadczonych społeczeństwach nie wystarczy aby zaryzykować i poprzeć partię, która nie ma żadnego rzeczowego programu.

Erdogan grozi, że będzie wypuszczał co miesiąc 25 tys. migrantów z obozu w przypadku kiedy
Europejczycy będą go pouczać jak ma rządzić i jaką powinien prowadzić politykę w Turcji. Już dzisiaj jest za późno na to aby myśleć o czystości narodowej w Europie. I nie jest to problem ostatniego roku czy dwóch, ale przeszło lat dziesięciu. Wojna w Afganistanie już trwa lat 15 i końca wojny nie widać. Dopiero teraz wspomniano, że w Iranie też jest ponad milion Afgańczyków.
Jeżeli ktoś ruszy Iran, to ruszy też tych Afgańczyków.

To, że UE chce się trzymać razem wynika ze strachu. Ludzie się boją, że jak się podzielą, to będą sobie wzajemnie podrzucać problemy przez granicę. Wierzą, że wspólnie będzie łatwiej pokonać trudności niż w pojedynkę, bo każda zmiana niesie ryzyko większe niż to, które już jest.

Weźmy przykład z pierwszy z brzegu: walutę, czyli €. Państwa, które są w strefie € muszą się jednoczyć, muszą ujednolicać system podatkowy, płace, zasiłki, emerytury, itp. Muszą to robić aby jedne państwo nie musiało pracować na drugie. Rozpad strefy € jest już rewolucją, przy istniejącym kryzysie, wielkim zagrożeniem.

oto Dubitacjusz

Bardzo złe obserwacje, oderwane od rzeczywistości

Europa jest podbijana przez muzułmanów, którzy zaprowadzają własne "porządki" oparte na przemocy, kradzieży, gwałcie, terrorze. Trzeba zamknąć granice, deportować wszystkich ostatnich "uchodźców", a muzułmanów z obywatelstwem ostro wziąć za twarz. Inaczej oni wezmą się za białych. Widać po zjawisku no-go zone.

Nie wiem, w jakim baśniowym świecie żyje p. Eowina?

Dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie. Dla wyemancypowanych pań z zachodu egzotyczny romans w Afryce to wielka atrakcja, więc cieszą się, że ich habibi sami do nich przypływają. Ale nawet to jest szaleństwem. Nie będzie wielkiej romantycznej miłości, tylko burka na głowę, obrzezanie łechtaczki i oblanie twarzy kwasem za nieposłuszeństwo. Tego pani Eowina życzy europejskim kobietom?

P.S. P. Eowina sama prawdopodobnie pisze z Ameryki Pn, więc jej to nie dotyczy.

oto Eowina

Trzeba, trzeba, trzeba,... A kto i kiedy to zrobi?

Trzeba zamknąć granice, deportować wszystkich ostatnich "uchodźców", a muzułmanów z obywatelstwem ostro wziąć za twarz. Inaczej oni wezmą się za białych

Ja piszę to co będzie, a Pan to co by Pan chciał aby było. To kto żyje w baśniowym świecie!

Czemu nikt nie porusza polityki USA i UE względem Arabii Saudyjskiej i Emiratów? Czemu te państwa nie pomagają uchodźcom? Te kraje są bogatsze od Europy. Przecież Arabia sponsoruje ISIS i Al-Kaidę. Jest jasne, że uchodźcy nie akceptują ekstremizmu muzułmańskiego, skoro idą do Europy a nie do Arabii.
Teraz Kosowo, które jest wylęgarnią i terenem treningu zamachowców, będzie mieć swoją własną armię. Polska uznaje Kosowo i Polska pozwala na taki właśnie rozwój wypadków. A w Bośni Arabowie mają też spokojną przystań.
Trzeba, trzeba, trzeba... Realność wygląda inaczej.
Brexit! Nawet nie może się zacząć. Ponoć Grenlandii wycofanie się z UE zajęło trzy lata, a tam był tylko problem z rybami. ;)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.