3 metafory życia: spa, wycieczka i pielgrzymka

Trochę takich moich bzdurek niepolitycznych, na tym polega ich główna zaleta!

***

Podchodzimy do życia na trzy główne sposoby, w zależności od tego, co jest naszym celem, jak je postrzegamy. Ten nasz wstępny wybór determinuje wszystkie pozostałe, określa nas dużo bardziej, niż świadome deklaracje i usiłowania, niesie ze sobą rozmaite skutki.

Pierwszym podejściem do życia jest metafora spa. Spa to miejsce gdzie dbamy o siebie. Doświadczamy różnych zabiegów. Wybieramy rozmaite aktywności, których celem jest poprawa naszego samopoczucia, naszego wyglądu, naszego ciała, naszego umysłu. W spa celem jesteśmy My. Nigdzie się nie wybieramy, nigdzie nie zmierzamy, zajęci jesteśmy ulepszaniem siebie.

Takie podejście to niezwykle szeroki trend we współczesności. Z angielska nazywany self improvement, polecany przez niezliczone książki, "trenerów życia". Jak to masz się kształtować, usprawniać, ulepszać. Z drugiej strony, jak masz doświadczać, rozkoszować się. Jak bardzo ważne jest to, jak się czujesz. To, co cię zajmuje w tym podejściu, to ty sam, twoje emocje, twoje osiągnięcia, twoje doznania, twój rozwój, twój poziom.

Metafora spa bywa odwrócona, choć co do istoty podobna, gdy człowiek spotka się z nawałą okoliczności i zachowań jawnie dla niego niekorzystnych. Wtedy po prostu stara się przetrwać i chcąc nie chcąc walczy o siebie, tu niejako trochę przymuszony, skupia się znów na sobie, bo czuje, że nie ma innego wyjścia.

Inni ludzie swoim życiem wybierają się na wycieczkę. Wycieczkę po Francji, po Amazonii, wycieczkę na Księżyc albo do domu uciech. W wycieczce chodzi o jak najwięcej doświadczeń i doznań, które byłyby nowe, przyjemne, niezwykłe, kolorowe, wzruszające, przejmujące, piękne.

Nie zajmujemy się wtedy sobą, tylko tym, co jest wokół nas. Staramy się zbierać wrażenia by nas "ubogaciły". Dzięki tym doświadczeniom czujemy się na wycieczce wspaniale, może nawet szczęśliwi, spełnieni. Wróciwszy do domu, pragniemy "jeszcze raz". Jeszcze jeden łyk. Jeszcze raz zobaczyć. Jeszcze raz poczuć. Doświadczyć.

Trzecim podejściem jest traktowanie życia jako pielgrzymki. Właściwie można by powiedzieć w podróży, choć to określenie szersze i nie zawsze adekwatne. Przestaje wtedy być ważne, jak bardzo piękni już jesteśmy i jaki poziom rozwoju osiągnęliśmy. Nie są takie istotne nasze doświadczenia po drodze. Czy piękne były widoki, czyśmy zyskali i ubogacili się przyjemnymi i kolorowymi wrażeniami.

W pielgrzymce chodzi o jedno. O cel. Pielgrzymowanie jest zmierzaniem do celu. Wszystko jest temu podporządkowane i to cel jest sensem pielgrzymki. Samo słowo "pielgrzymka" jest natury religijnej i może słusznie, bo ostateczny cel, jaki człowiek może sobie postawić, leży poza tym wszystkim, co zna i co jest mu dostępne. Jednak pielgrzymami jesteśmy zawsze wtedy, gdy stawiamy sobie jakiś cel i gdy dążymy do niego z zapałem. Stajemy się wówczas "ruchem do". Owo "do", ów cel staje się w nas obecny w momencie postawienia pierwszego kroku na naszej drodze prowadzącej ku niemu.

Możemy tak zmierzać do niemal każdego celu. Gdy wstajesz rano, możesz się zapytać, czy jesteś na kursie i na ścieżce do swojego celu, do - czasem - wielkiego celu. Czy też zaczynasz się skupiać na sobie, straciłeś kierunek i cel. Wałęsasz się po dniach swojego życia w poszukiwaniu czegoś przyjemnego, co przyniesie ci garść upragnionych wrażeń.

W pielgrzymowaniu, w zmierzaniu do celu mieszczą się dwa poprzednie podejścia. Bo musisz o siebie dbać, by mieć siłę zmierzać, by pokonywać trudności, by dojść. I po drodze, oprócz tych przykrych doświadczeń, które zawsze są, będą i te wspaniałe, które jakoś dodadzą sił, wzmocnią, poprawią nastrój, rozjaśnią, dadzą trochę szczęścia.

Kim więc jesteśmy, czym jesteśmy, gdzie się znajdujemy? Czy jesteśmy zmierzaniem do celu, który jest poza nami? Czy jesteśmy turystami zwiedzającymi życie i jego uroki, starającymi się w nieskończoność przedłużać doznania wycieczkowicza? Czy może jesteśmy klientami spa, skupionymi na sobie i na swoim dobrostanie?

Chyba jednak tylko pielgrzymowanie, tylko zmierzanie do celu wyprowadza nas z nas samych. Jakoś nas przenosi, dalej i więcej. Jakoś stajemy się, nie tylko sobą, ale tym zmierzaniem i wszystkim, ku czemu ono prowadzi. Będąc "w drodze do", stajemy się po prostu ludźmi, to jest miłością zwróconą na zewnątrz, pielęgnującą, tworzącą, będącą w nieustannym działaniu. I być może im cel dalszy, tym piękniej i bardziej na serio się idzie. A te wszystkie inne nasze cele, nie są wtedy "w opozycji", nie są "albo", tylko łączą się z tym najważniejszym, jak etapy na pielgrzymce, jak dopływy wielkiej rzeki, zmierzającej ku czemuś, co większe i nieskończone.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.333335
Ogólna ocena: 2.3 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto Zbyszek S

@Eowina

Pani komentarz jest częściowo uzasadniony.

Nie ma w tekście explicite, czyli wprost i bezpośrednio, zapisanych odwołań do radości z życia dla innych, z rodziny, z pracy. To, że nie ma tego zapisanego explicite, nie znaczy, że tego tam nie ma. Pewne sprawy są na tyle oczywiste, że są rozumiane "same przez się".

Poruszony przez Panią punkt widzenia, aż woła o dłuższą rozmowę. Ale byłoby to nie celowe.

Aha. Czy Pani komentarz zawiera jakąś zrównoważoną ocenę tekstu? Intelektualny namysł? Jest wyrazem pozytywnego nastawienia? Szukaniem intencji? Czy może jest jedynie zaoferowaniem krótkiego potępienia i impulsu negatywnych emocji, wewnętrznie przeżywanych wskutek radości z życia dla innych?

oto Eowina

Moja minimalna wiedza na temat psychologii człowieka

mówi, że to mózg człowieka odpowiada za jego zachowanie.

Składa się z części ego ( czyli instynkty, część emocjonalna)- która odpowiada za fizjologię, jedzenie, spanie, rozmnażanie. Jest to niezbędne dla zachowania gatunku.

Druga część jest społeczna,(racjonalna) jest to tzw. sumienie, zdolność człowieka do uczuć wyższych, takich jak poświęcenie się dla dobra innego człowieka, zdolności twórcze, solidarność międzyludzka, zdolności przywódcze, itp.

Człowiek część pierwszą ma wrodzoną, druga się rozwija wraz z latami. W zależności od tego w jakim środowisku żyje i dorasta, jakie wpływy działają na człowieka, część druga jest w dużym stopniu od tego uzależniona.

W świetle powyższego

Pewne sprawy są na tyle oczywiste, że są rozumiane "same przez się".

można przyjąć, że część ego, część emocjonalna jest "sama przez się". Reszta jest świadomym działaniem. Pańskie uczulenie, na punkcie własnym z tym się wiąże.

oto Eowina

Pan raczy żartować! Jest cała teoria "ostatniej kromki"

i ile człowiek głodny jest skłonny za nią zapłacić. I po co? Aby mieć przyjemność z faktu jedzenia.

A jeżeli chodzi o sen, to Panu każda kobieta o 3 godzinie rano, jak będzie chciał jej o rozmnażaniu napomknąć, to też Panu wytłumaczy ile sen jest warty.

człowiek posiada część emocjonalną, która odpowiada za spanie i jedzenie.

oto Dubitacjusz

Co Autor na takie skojarzenie?

Maslow-piramida-1970
Piramida Maslowa z 1970 (tj. uzupełniona o transcendencję) [grafika ze strony Krzysztofa Karonia].

EDIT. Opis słowny

Ostateczna wersja piramidy opracowana w 1970r. obejmuje osiem kategorii potrzeb:
- potrzeby fizjologiczne (np. jedzenie, sen, seks)
- potrzeby bezpieczeństwa (poczucie stabilizacji)
- potrzeby społeczne (np. przynależność do grupy, miłość)
- potrzeby indywidualne (np. niezależność, wolność, uznanie, szacunek, prestiż, duma)
- potrzeby poznawcze (np. wiedza, rozumienie)
- potrzeby estetyczne (np. harmonia i piękno)
- potrzeba samorealizacji (poczucie spełnienia celów)
- potrzeba transcendencji (poszukiwanie absolutu i doskonałości)

oto Zbyszek S

Autor nie wie, co na to, bo

Autor nie wie, co na to, bo to jakiś szeroki temat. Czy potrzeby estetyczne nie są indywidualne? A co to są w takim razie indywidualne i co ma znaczyć umieszczenie ich w piramidzie, w tym a nie innym miejscu?

Generalnie Autor się zgadza z poglądem, że mamy z grubsza trzy poziomy funkcjonowania: biologiczny, społeczny, ludzki. Ten pierwszy to niby, człowiek jako zwierzę, ze wszystkimi związanymi z tym potrzebami i instynktami. Ten drugi to wszystkie mechanizmy związane z funkcjonowaniem społeczeństw, a więc role społeczne, udział w grupach, aktywność ekonomiczna. Ten trzeci to generalnie transcendencja właśnie, a więc przekraczanie siebie w drodze do drugiego człowieka czyli miłość i przyjaźń, przekraczanie siebie w wymiarze pozostałym czyli religia, filozofia, estetyka, twórczość artystyczna, nauka.

oto Dubitacjusz

@ p. Zbyszek S: miałem na myśli inne skojarzenie

Czy można przedstawić taką interpretację:
- metafora wycieczki odpowiada realizacji potrzeb estetycznych i poznawczych
- metafora spa odpowiada realizacji potrzeb samorealizacji
- metafora pielgrzymki odpowiada realizacji potrzeb transcendentnych

oto Zbyszek S

Prawdę mówiąc - nie wiem.

Prawdę mówiąc - nie wiem.

Nie wiem czy realizowanie potrzeb odpowiada jakiejś metaforze życia, czy wybór metafory powoduje zaistnienie (lub podkreślenie) jakichś potrzeb. A może to, to samo?

Metafora wycieczki z jednej strony jest związana z zaspokajaniem potrzeb poznawczych i estetycznych. Jednak jeśli kwestie poznawcze lub estetyczne zostaną odpowiednio intensywnie "potraktowane", to z łatwością mogą nas wyprowadzać z siebie, można być "na drodze" do odkrycia prawdy, na drodze do stworzenia czegoś pięknego.

Generalnie te metafory, to takie ukierunkowania: na siebie, na wkładanie do siebie, na wychodzenie z siebie i poza siebie. Myślę, że nie są one w 100% rozdzielne, ale występują ewidentne preferencje.

oto Natalia Julia Nowak

@Dubitacjusz. Piramida Maslowa

W dzisiejszych czasach to jest sukces i spełnienie marzeń, kiedy komuś się uda wdrapać na poziom drugi od dołu. U nas, w Polsce, jest z tym ogromny problem, o czym świadczy masowa emigracja na Zachód. Ale na Zachodzie wcale nie lepiej. Trudno o zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa, gdy zamachy terrorystyczne, gwałty, napady, zadymy i okrutne decyzje władz (np. zabieranie dzieci konserwatystom i oddawanie ich w ręce homomałżeństw) są na porządku dziennym.

oto Natalia Julia Nowak

Zbyszek S

W pielgrzymce chodzi o jedno. O cel. Pielgrzymowanie jest zmierzaniem do celu. Wszystko jest temu podporządkowane i to cel jest sensem pielgrzymki. Samo słowo "pielgrzymka" jest natury religijnej i może słusznie, bo ostateczny cel, jaki człowiek może sobie postawić, leży poza tym wszystkim, co zna i co jest mu dostępne. Jednak pielgrzymami jesteśmy zawsze wtedy, gdy stawiamy sobie jakiś cel i gdy dążymy do niego z zapałem. Stajemy się wówczas "ruchem do". Owo "do", ów cel staje się w nas obecny w momencie postawienia pierwszego kroku na naszej drodze prowadzącej ku niemu.

"Iść całe życie konsekwentnie do celu
można wtedy, gdy on się stale odsuwa"

Stanisław Jerzy Lec

A tak na poważnie: dla mnie życie jest pobytem w celi śmierci. Albo siedzeniem w poczekalni przed gabinetem z tabliczką "Śmierć".

oto Zbyszek S

Dziękuję za komentarz.

Dziękuję za komentarz.

Podoba mi się zarówno przytoczenie Leca jak i Pani własna metafora.

W tym cytacie z Leca jednak nie zgadzam się z tym odsuwaniem się celu, bo wtedy nie jest on celem, a pielgrzymka nie jest do niego drogą tylko tzw. gonieniem króliczka. Nie ma żadnego powodu, by cel nie mógł być umieszczony na tyle daleko, że w obecnym życiu jesteśmy stale w drodze do niego.

Pani metafora jest bardzo dobra, bo zwraca uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze na całkowitą i bezpośrednią i oczywistą przemijalność naszej obecności tutaj i w tej formie. To ważne, bo w nieuświadamianym odbiorze ludzie często myślą i traktują życie jakby tu nie miało mieć końca.

Po drugie świadomość śmierci nadaje życiu i temu co robimy wymiar przekraczający życie. Z jednej strony jest ono unikalnym czasem i darem dla nas. Z drugiej jest etapem.

Oczywiście, zostaje pytanie o śmierć. Czy jest ona zgaśnięciem i po prostu końcem. Czy nie wiemy czym jest, a zakładamy, że może być początkiem, czegoś czego nie znamy.

oto TBM

czwarta metafora

cytuję Zbyszek S:

Podchodzimy do życia na trzy główne sposoby, w zależności od tego, co jest naszym celem, jak je postrzegamy. Ten nasz wstępny wybór determinuje wszystkie pozostałe, określa nas dużo bardziej, niż świadome deklaracje i usiłowania, niesie ze sobą rozmaite skutki

Przy tak ogólnym poziomie można jeszcze wyróżnić czwarty sposób na życie. Nazwałbym go "plażowanie". Polega na usypaniu sobie jakiegoś grajdołka z parawanem osłaniającym od wiatru i ułożeniu w ciepełku słońca.

Nie jest to podejście typu "spa" - nie zajmujemy się sobą i dbaniem o siebie, swój rozwój i swoje przyjemności. To wymagałoby jakiejkolwiek aktywności, która jest plażowiczowi obca. Aktywność wykazał kopiąc w piasku i wystarczy. Czasem co najwyżej jakieś zmoczenie nóg w wodzie - najczęściej na wyraźne żądanie dziecka lub małżonki, może zimne piwo zakopane rano przy brzegu... ale tak ogólnie to niekonieczne. Ważny jest święty spokój i błogie, wygrzane nicnierobienie.

Nie jest to też wycieczka - choć na plażę trzeba dojść i to do tego zwykle dotargać tam nasz parawan, kocyk, kanapki i (nie wiadomo po co) ręcznik. Ale zwiedzać? Nie ma tam niczego ciekawego dla plażowicza a poza tym... jakiż to wysiłek.

Czemu nie jest to też pielgrzymka chyba nawet nie trzeba tłumaczyć, takie to oczywiste.

Najprostszym przykładem plażowicza jest tzw. menel, mający małe, ale gratisowe źródło utrzymania (pomoc społeczna, renta) całe dnie przesiadujący na ławeczce przy piwie albo "mamrocie". Jemu to wystarczy, jest mu dobrze i resztę ma gdzieś.

Ale też z drugiej strony całkiem porządny i szanowany obywatel, który rano grzecznie idzie do pracy, odbębni swoje osiem godzin, po powrocie siada przed telewizorem, czasem odkopie piwo z lodówki, czasem (niechętnie i na wyraźne żądanie małżonki) wyniesie śmieci. Jest mu dobrze, pensja jest jaka jest ale na jedzenie wystarczy. Błogość wersalki. Zero emocji, zero osiągnięć, zero doznań, zero rozwoju, zero poziomu.

W obu tych skrajnych przypadkach wspólne z wczasowiczem na plaży jest tylko poczucie bezmyślnego wygrzewania się i brak zainteresowania czymkolwiek. Byleby tylko dotrwać do kolacji.

pozdrawiam
TBM

oto TBM

licencja

cytuję Zbyszek S:

Jak nie ma praw autorskich to sobie uzupełniam katalog metafor o plażowicza :)

Żadnych copyright'ów :) Proszę swobodnie dysponować, będę zaszczycony.

pozdrawiam
TBM

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.