Polscy(?) konsulowie i ambasady

Zdawało mi się, że polskie ambasady są od pilnowania interesów polskich obywateli w innych krajach. Zdawało mi się.
Oni są od pilnowania interesów.
Czytam bowiem taki artykuł w RP:
Wielka Brytania: Polskie rodziny tracą dzieci

Rośnie liczba interwencji w rodzinach polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii. W tym roku do rodzin zastępczych trafiło już 115 polskich dzieci, rok wcześniej – 252. To rekord na tle innych państw UE – w ub. roku w Irlandii w pieczy zastępczej umieszczono tylko pięcioro dzieci z polskim obywatelstwem, w Belgii – zaledwie troje, w Holandii – 33, a w Niemczech – 39.

Tam padają takie znamienne słowa:

W Anglii nie ma pogotowia opiekuńczego ani domów dziecka, tylko tzw. rodziny zastępcze (foster carers). Dziecko pozostaje w nich aż do osiągnięcia pełnoletności. Mogłoby trafić do rodziny zastępczej w Polsce, np. dziadków czy wujostwa.
Teoretycznie, bo w realu, jak narzekają eksperci, nie ma współpracy polskich władz z brytyjskim sądem.
– Polskie placówki dyplomatyczne w Wielkiej Brytanii od lat robią wszystko, aby ten proces utrudnić – mówi z żalem Gajewski. – Z definicji są instytucjami politycznymi, a nie prawnymi. Przedstawiciele ambasady zjawiają się na rozprawach o polskie dzieci, ale nie walczą o nie prawie wcale – konkluduje.

Czyż Dobra Zmiana nie wymieniła wszystkich ambasadorów na "swoich"? Z całą pewnością wymieniła. "Swoi" są bardziej liberalni, niż najzajadliwsi liberałowie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.333335
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Ireneusz

Nie żebym wątpił w słuszność sądów

Wymową zalinkowanego artykułu jest potwierdzenie często słuszności oskarżeń braku nadzorowania lub przemocy wobec dzieci. Stąd najprawdopodobniej bardzo wskazanym jest ingerowanie odpowiednich służb w życie polskich rodzin na emigracji w Wielkiej Brytanii. Biorąc pod uwagę różnice kulturowe, Polakom należałoby się jednak wsparcie ze strony polskich urzędników. Po drugie, dzieci oddane do angielskich rodzin zastępczych zatracą korzenie i dokonane zostanie zerwanie więzów z krajem oraz z własnymi rodzinami. A jest przecież możliwe sprawowanie funkcji rodziny zastępczej nawet w Polsce, przez krewnych i najbliższych. Ba! Coniektórzy nawet mogliby się poczuć docenieni - albowiem rodzina zastępcza przecież jest nie za darmo, a skoro nie za darmo, a w funtach szterlingach - to czyż nie byłby to raj dla krewnych i rodzin, a nie tylko stricte odratowanie dzieci przed totalnym sprzedaniem do obcej rodziny i obcego kraju?
Ambasady sprzyjają jednak swą bezczynnością obcym. Nie Polakom.
I to mnie dziwi.
A najbardziej mnie dziwi brak odzewu Miłych Dyskutantów. Brak odzewu świadczy o braku zrozumienia. Brak zrozumienia świadczy o braku emocjonalnej więzi z ziemią i krajem. Liberalizmem jednostek.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.