Niemcy dla Europy czy Europa dla Niemiec? (2)

Tak jak pisałam w pierwszej części artykułu, nikt chyba nie może już zaprzeczyć, że Niemcy są najsilniejszym państwem Unii Europejskiej i jej nieformalnym liderem. Inną sprawą natomiast jest ocena tego stanu rzeczy. Podczas gdy jedni widzą w tym widmo niemieckiej hegemonii, inni liczą na to, że Europa, pod niemieckim przywództwem, będzie mogła wyemancypować się spod wpływów USA.

Dominacja Niemców w Unii Europejskiej przejawia się przede wszystkim w dwóch aspektach. Po pierwsze, chodzi o ich gospodarkę, która jest najsilniejszą europejską gospodarką. Po drugie, chodzi o agendę progresywistyczną, której nasi zachodni sąsiedzi są prominentnym wyrazicielem. Te dwa czynniki wyznaczają też oś podziałów i najważniejszych stanowisk reprezentowanych na europejskiej scenie politycznej odnośnie tego kraju. W pierwszej części artykułu przedstawiłam progresistów, którzy życzą sobie niemieckiej dominacji gospodarczej, gdyż dzięki temu kraj ten będzie mógł być sprawnym narzędziem realizacji agendy progresywistycznej.

W tej części przyjrzymy się części intelektualistów prawicowych, tradycjonalistycznych i konserwatywnych, którzy z takich czy innych powodów odczuwają głęboką niechęć do USA i marzą o tym, by Niemcy wypędzili Amerykanów z Europy i umożliwili naszemu kontynentowi ostateczną emancypację spod władzy tego państwa.

Na początku analizy chciałabym zwrócić uwagę na podstawowy problem związany z tą grupą stanowisk. Wyemancypowanie się, jak również całej Europy, spod wpływów USA jest oczywistym celem państwa niemieckiego, i to już od czasu zakończenia wojny. Jest to kwestia nie podlegająca żadnej dyskusji. Powojenny establishment naszego zachodniego sąsiada wyciągnął jednak wnioski z dwóch przegranych wojen, którym towarzyszyła otwarcie szowinistyczna i agresywna retoryka i zrozumiał, że w ten sposób nic nie zdziała. Niemcy przyjęły strategię dojścia do celu małymi krokami, unikania jakichkolwiek bezpośrednich konfrontacji i ze swoimi tymczasowymi sojusznikami, jak i przeciwnikami, budowania silnej gospodarki i tworzenia pozytywnego wizerunku w świecie jako państwa, które zbudowało wzorcową demokrację i społeczną gospodarkę rynkową.

A przede wszystkim stworzyły strategię lawirowania na wszystkie strony. W okresie zimnej wojny potrzebowały Stanów Zjednoczonych do tego, żeby wzmocnić swoją pozycję w stosunku do ZSRR, co nie przeszkodziło im jednak, żeby od czasu Willego Brandta pielęgnować coraz bardziej zażyłe stosunki gospodarcze ze Związkiem Radzieckim. Podobnie utrzymywały dobre relacje zarówno z Izraelem, jak i z państwami arabskimi oraz Iranem. Przykłady można by mnożyć.

Wspominam o tym z następującego powodu. Niemiecki powojenny establishment bardzo starannie dbał o utrzymywanie różnych zewnętrznych pozorów, na które większość obserwatorów do dzisiaj daje się nabrać. Był także przedmiotem krytyki ze strony części konserwatystów czy nacjonalistów, którym poświęcona jest ta część artykułu. Grupa ta nie dostrzegała i nie dostrzega, że chodzi o pewną zewnętrzną retorykę i autoprezentację, za którą kryje się konsekwentnie realizowana Realpolitik.

Od niemieckiego establishmentu grupa ta różni się więc tym, że ten ostatni po dwóch przegranych wojnach wyciągnął określone wnioski, których nie wyciągnęli niemieccy nacjonaliści i ci konserwatyści, którzy przede wszystkim odwołują się do ideologii pruskiego nacjonalizmu. Dla uproszczenia będziemy ich nazywać niemiecko-pruskimi nacjonalistami i konserwatystami.

Żeby zrozumieć stanowisko tej grupy, musimy spojrzeć na to, co faktycznie dokonało się w Niemczech po 1945 r. Wbrew temu, co twierdzą niemiecko-pruscy nacjonaliści i konserwatyści, ich ojczyzna nie znalazła się pod pełną ideologiczną okupacją ze strony zewnętrznego agresora, który narzucił swój światopogląd całemu niemieckiemu narodowi. Tak sprawy wyglądały z punktu widzenia tradycji pruskiego nacjonalizmu, który jednakże, wbrew jej propagandzie, nigdy nie był jedyną tradycją ideową w Niemczech!

Do czasu podbicia Niemiec przez Prusy, które ostatecznie dokonało się w 1870/71 r., wcale nie było oczywistym, w jakim kierunku rozwinie się przestrzeń niemieckojęzyczna. Na polu walki stały oczywiście państwa katolickie, które sprzeciwiały się dominacji pruskich protestantów. I słusznie, co pokazał prowadzony przez Bismarcka Kulturkampf, który wbrew temu, co wie na ten temat przeciętny Polak, nie był skierowany przeciwko nam, lecz wszystkim katolikom mieszkającym w państwie rządzonym przez Kaisera. Kulturkampf w dużej mierze zakończył się fiaskiem, ale dyskryminacja katolików w II Rzeszy była faktem oczywistym i bezdyskusyjnym. Drugą grupą, która była zwalczana przez pruską władzę, byli socjaliści. Stanowili oni potężną siłę społeczną, która mimo otwartych prześladowań, coraz lepiej się organizowała i zyskiwała na znaczeniu. Także pewna grupa liberałów była na bakier z pruską hegemonią polityczną i kulturową.

Sami Prusacy, odkąd przejęli władzę nad Niemcami, zaczęli bardzo intensywnie tworzyć nową, prusko-niemiecką ideologię nacjonalizmu, która szybko przeszła w otwarty, agresywny szowinizm. Ideologia ta była skierowana nie tylko na zewnątrz, ale także do wewnątrz.

Jej celem było polityczne zneutralizowanie wszystkich wewnętrznych przeciwników, w tym przede wszystkim katolików i socjalistów. Podstawowe założenia tej ideologii były proste: to właśnie Prusom Niemcy zawdzięczają swoją wielkość, które nie tylko zjednoczyły ten kraj, ale także wyzwoliły jego mieszkańców spod „papieskiej okupacji”, a w przyszłości wyzwolą ich także od dominacji angielskich kapitalistów, jak i wszelkich obcych wpływów politycznych, ekonomicznych i kulturowych. Celem tej ideologii było przeprowadzenie totalnej mobilizacji narodu niemieckiego, który miał żyć w poczuciu ciągłego zagrożenia, co było niezbędne do przeprowadzania przez Prusy dalszych podbojów, zgodnie przecież z ich wielowiekową tradycją.

Po pierwszej przegranej wojnie światowej ideologia ta stała się na kilkanaście lat jedną z wielu, które walczyły o dusze Niemców. Republika Weimarska była polem ścierania się licznych formacji światopoglądowych, które wcześniej również istniały, ale były politycznie tłamszone przez Kaisera.

Po 1933 r. prusko-niemiecki nacjonalizm zdobył władzę absolutną w postaci ideologii narodowego socjalizmu.

Oczywiście, wielu przedstawicieli prusko-niemieckiego konserwatyzmu zaprzecza tezie o ideowym powinowactwie Prus i III Rzeszy, ale ich twierdzenie nie znajduje potwierdzenia w faktach. Narodowi socjaliści bezpośrednio odwoływali się do tej tradycji i nie były to tylko puste słowa. Także wielu niemieckich protestantów oficjalnie poparło reżim Hitlera, czego najbardziej doniosłym wyrazem było stworzenie nacjonalistycznego kościoła protestanckiego „Niemieccy Chrześcijanie” (Deutsche Christen). Dla katolików przejęcie władzy przez narodowych socjalistów oznaczało konieczność dokonania wyboru między zasadami wiary katolickiej, a wiernością państwu niemieckiemu, które jawnie i otwarcie gwałciło 10 przykazań. W państwie Hitlera nie było też oczywiście miejsca dla socjalistów.

Rok 1945, wbrew propagandzie bohaterów tego tekstu, nie był klęską niemieckiego narodu, lecz klęską zwolenników prusko-nacjonalistycznej pychy, która złamała wszelkie możliwe reguły wykształcone przez chrześcijańską Europę.

Tak to właśnie postrzegało wielu polityków, naukowców i intelektualistów, którzy w 1945 r. doszli w Niemczech do władzy, a którzy wcześniej byli prześladowani i tłamszeni we własnym państwie. I bynajmniej nie uważali się oni za przedmiot ideologicznej indoktrynacji ze strony Zachodu, bo, w przeciwieństwie do zwolenników tezy o pruskim separatyzmie cywilizacyjnym, czuli się w Europie jak u siebie w domu.

Widać to wyraźnie w wielu ówczesnych publikacjach wychodzących spod pióra katolickich intelektualistów, którzy dokonywali samodzielnego obrachunku z nazistowską przeszłością własnego państwa. Ten „katolicki renesans” nie trwał jednak długo i w samej CDU/CSU z biegiem czasu coraz większy wpływ uzyskiwali protestanci. Skutki tego procesu są dzisiaj widoczne gołym okiem – światopoglądowo CDU praktycznie niczym się nie różni od SPD czy też nawet Lewicy (Die Linke).

Rok 1945 r. był także czasem, kiedy do władzy, czy też po prostu równoprawnego uczestnictwa w życiu politycznym, powrócili socjaldemokraci. I to oni w coraz większym stopniu forsowali własną koncepcję demokratycznego socjalizmu, która od 1969 r. stała się na wiele lat oficjalną ideologią RFN. Koncepcja ta nie miała nic wspólnego z amerykańską, liberalną koncepcją demokracji, lecz była oryginalnym produktem niemieckich socjalistów, do których przed wojną należeli tak prominentni przedstawiciele jak Hans Kelsen czy Gustav Radbruch. Oni i wielu innych wybitnych socjaldemokratów stworzyło własną koncepcję demokracji i państwa prawa, które w żadnym stopniu nie stanowiły „amerykańskiego importu”.

Rok 1945 r. stanowił więc klęskę określonej formacji ideowej w Niemczech, która od tamtego czasu rzeczywiście znajduje się w całkowitej defensywie. Jak wspomniałam na początku, niemieckie elity od zakończenia wojny dążą do tego samego celu, który postawili sobie pruscy nacjonaliści i konserwatyści, ale realizują ten cel innymi metodami, niż ci ostatni by sobie życzyli. I to właśnie ta grupa stworzyła narrację Niemiec jako ofiar amerykańskiej okupacji, nie uwzględniając przy tym wielu faktów zaprzeczających ich tezie. Po pierwsze, pomijają oni fakt, że Niemcy Zachodnie były realnie zagrożone przez Związek Radziecki i że Europa nie była w stanie sama się obronić przed tym wschodnim imperium.

Po drugie, ze względu na ten pierwszy fakt, rozliczenie z nazizmem było fikcją, bo Amerykanie potrzebowali sojusznika do walki z komunizmem – w Polsce osądzono znaczenie więcej zbrodniarzy niemieckich niż to zrobiła cała Europa Zachodnia razem wzięta. Po trzecie, twierdzą, że demokratyzacja i liberalizacja Niemiec była tylko i wyłącznie zachodnim importem, nie zważając na to, co już zostało powiedziane, że niemieccy katolicy, liberałowie i socjaliści posiadali swoje własne koncepcje demokracji i państwa prawa, które po wojnie, dzięki „amerykańskim czołgom” mogły zostać wprowadzone w życie. Po czwarte, przypisują oni Ameryce odpowiedzialność za rok 1968 r. i zwrot Europy w kierunku lewicy, ignorując przy tym oczywisty fakt, że to USA zostały ideologiczne podbite przez europejskich socjalistów – najpierw poprzez niemieckich emigrantów głównie żydowskiego pochodzenia, a potem francuskich intelektualistów, czyli tzw. „teorię francuską” (French theory).

Rok 1968 r. jest efektem ideologii zrodzonych w Europie, głównie w Niemczech i Francji. Po piąte, obarczają oni USA odpowiedzialnością za tzw. polityczną poprawność, nie zważając przy tym na to, że jej największymi orędownikami są „dzieci pokolenia 1968 r.”, które naczytały się głównie niemieckich i francuskich neomarksistów, a nie amerykańskich ideologów. I po szóste, notorycznie nie dostrzegają faktu, jak mocno rozpycha się niemiecka gospodarka na całym świecie, co z kolei jest przedmiotem starannych analiz dokonywanych przez niemiecką lewicę (tę antysystemową), której poświęcona zostanie kolejna część tego artykułu.

Omawiana tutaj grupa oczywiście zazwyczaj nie uznawała dokonanego w Poczdamie przesunięcia wschodniej granicy Niemiec oraz likwidacji Prus i dążyła do rewizji tamtych postanowień. Strategia miała być ta sama, jak w przypadku traktatu wersalskiego. Chodziło o wzbudzenie w Niemcach poczucia krzywdy i pragnienia rewanżu. Niemcy mieli poczuć się ofiarami Amerykanów, Anglików, Rosjan i Polaków. Antyamerykanizm tych środowisk był więc ściśle związany z ich rewizjonistyczną agendą.

Bohaterowie tego artykułu obecnie skupieni są głównie wokół takich organów prasowych jak Junge Freiheit, Zuerst!, wydawnictw Verlag Antaios, Grabert Verlag, Hohenrain-Verlage, Verlagsgesellschaft Berg, Arndt Verlag, Orion-Heimreiter-Verlag, czy też fundacji Erich und Erna Kronauer-Stiftung.

Jednym z najbardziej „płodnych” przedstawicieli niemieckiego rewizjonizmu jest Stefan Scheil, który w swoich pracach lansuje tezę o odpowiedzialności Polski za wybuch II WŚ. W książkach pt. „Polska 1939 – Kalkulacja wojenna, przygotowanie, wykonanie” (Polen 1939 – Kriegskalkül, Vorbereitung, Vollzug) oraz „Pięć plus dwa. Europejskie państwa narodowe, potęgi światowe i wspólne rozpętanie II WŚ” (Fünf plus Zwei. Die europäischen Nationalstaaten, die Weltmächte und die vereinte Entfesselung des Zweiten Weltkriegs) twierdzi, że Polska dążyła do ekspansji kosztem Niemiec i skutecznie udało jej się wciągnąć Brytyjczyków do wojny.

Całościowa strategia Scheila jest jasna: zrzucić odpowiedzialność za wybuch wojny na Polskę i Wielką Brytanię, podważyć w ten sposób uzasadnienie postanowień poczdamskich i doprowadzić do ich obalenia. W momencie, kiedy Niemcy poczują się ofiarami Anglosasów, przyjdzie kolej na to, by poczuli się przede wszystkim ofiarami Polaków. Autor jest ważny, gdyż jego prace ukazują się w bardzo prestiżowym wydawnictwie Duncker & Humblot, a nie w jednej z niszowych, prawicowych oficyn.

Próbki światopoglądu omawianej tutaj grupy dostarcza praca Manfreda Kleine-Hartlage pt. „Język RFN. 131 antysłowa i ich polityczne znaczenie” (Die Sprache der BRD. 131 Unwörter und ihre politische Bedeutung), która ukazała się we wspomnianym wyżej prawicowych wydawnictwie Antaios. Książka wpisuje się w tradycję krytycznych analiz przemian języka politycznego obowiązującego w RFN w kierunku lewicowej politycznej poprawności. Warto przytoczyć fragment recenzji tej pracy sporządzonej przez Tomasza Gabisia:

„Kleine-Hartlage stworzył swego rodzaju leksykon wyjaśniający prawdziwe znaczenie i funkcję słów, określeń, zwrotów i sformułowań, politycznych pojęć, frazesów, sloganów, komunałów, eufemizmów wszechobecnych w standardowym, obowiązującym „żargonie erefenowskiej demokracji” (Lingua Secundae Republicae). (…) Pragnie pokazać, że nie należy patrzeć na znaczenia słów sugerowane przez władzę, lecz dostrzegać ich rzeczywistą funkcję jaką pełnią w ramach zwalczania przez nią opozycjonistów, dysydentów i inaczej myślących. Chce też nauczyć mieszkańców RFN-u czytania między wierszami (wielu z nich już to potrafi, ale jeszcze nie tak dobrze jak obywatele NRD). Autor poddaje wiwisekcji łącznie 131 haseł m.in. wyzwolenie, anyfaszyzm, ludność, brunatny, Niemiec, diversity management, dialog z islamem, kultura pamięci, bezalternatywny, ekstremista, homofobia, islamofobia, teorie spiskowe, integracja, „w naszym społeczeństwie nie ma miejsca dla…“, otwartość, otwartość na świat, lepszy świat, zachodnia wspólnota wartości, pojednanie, wartości konstytucyjne, dialog, wrogość wobec kobiet, wrogość wobec obcych, dojrzały obywatel, demokracja, polityka pamięci, szeroka koalicja, nienawiść, fundamentalista, gender, szeroka koalicja, różnorodność, gender mainstreaming, globalne wyzwania, wspólnota międzynarodowa, ludzie, prawicowy populizm, imigracja, „musimy poważnie potraktować lęki obywateli”, odwaga cywilna, tolerancja, kolorowy, różnorodność.”

(. T. Gabiś, Metaideologia i język polityczny RFN).

Niestety, w swojej obszernej i bardzo interesującej recenzji tej pracy Tomasz Gabiś ani słowem nie wspomniał o tym, że znajduje się tam także hasło „Napaść na Polskę” (Überfall auf Polen), w którym autor wyśmiewa tezę, że jego państwo jest odpowiedzialne za wybuch II WŚ i twierdzi, że w 1939 r. Polacy wymordowali tysiące Niemców i III Rzesza musiała przecież jakoś na to zareagować. Twierdzenie o odpowiedzialności państwa Hitlera za II WŚ także jest więc jego zdaniem tylko i wyłącznie polityczną manipulacją. Natomiast w haśle „Niemiec” (Deutscher) pojawia się oskarżenie skierowane m.in. przeciwko Polsce o rażącą dyskryminację mniejszości niemieckiej. Co ciekawe w haśle „multikulturowo” (Multikulturell) autor wyśmiewa idę wielokulturowości nie dostrzegając przy tym sprzeczności do swojego żądania ochrony niemieckiej mniejszości narodowej w państwach Europy Środkowo-Wschodniej: Niemcy mają prawo czuć się za granicą Niemcami, ale obcokrajowcy żyjący w Niemczech mają się poddać germanizacji.

Warto jeszcze wspomnieć o Manuelu Ochsenreiterze – niemieckim dziennikarzu i politologu, redaktorze czasopisma „Zuerst!”. Z osobą tą bowiem utrzymywał polityczne kontakty Mateusz Piskorski, który zapraszał Ochsenreitera do Polski. Po jednym z takich spotkań Piskorski opublikował tekst pt. „Realistycznie z Niemcami”. W tekście tym czytamy m.in.:

„Wspólny cel, który może przyświecać Polakom i Niemcom w perspektywie najbliższych lat, polega na próbie emancypacji Europy spod wpływów USA. Jeśli tak zdefiniowany cel udałoby się osiągnąć najpierw w Berlinie, niemieckie władze powinny podjąć cały szereg nacisków na proamerykańskie elity w Warszawie, by przywrócić Polsce polityczne miejsce w Europie. Tym sposobem – paradoksalnie – wyzwolenie spod obcej dominacji zaoceanicznego imperium przyjść może spod Bramy Brandenburskiej. Niemcy w tym scenariuszu mogą okazać się dla Polski taktycznym sojusznikiem, choć jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę, że najpierw same musiałyby pozbyć się atlantyckich elit kształtujących ich politykę w warunkach okupacji od 1945 roku.”

Podobnie jak i Tomasz Gabiś, także Mateusz Piskorski w swojej analizie zdaje się nie przejmować problemem niemieckiego rewizjonizmu. A Niemcy oczywiście dążą do tego, by zupełnie wyeliminować wpływy USA w Europie, ale nie po to, by tym samym zwiększyła się suwerenność poszczególnych państw europejskich. Niemcy chcą dowodzić całym europejskim Großraumem i uzyskaną niezależnością nigdy się z nami nie podzielą.

Należy także wspomnieć o kwestiach dotyczących polityki historycznej. Ustanowienie w RFN nowego święta narodowego w postaci Dnia Wypędzonych, jak również budowa Centrum poświęconego „wypędzeniu” Niemców może budzić nasze zaniepokojenie. Matusz Piskorski otwarcie zresztą przyznał, iż język i sformułowania Manuela Ochsenreitera „dla każdego Polaka stojącego na gruncie obrony polskich interesów narodowych są trudne do przyjęcia”.

Nie sposób tu wejść głębiej w tę problematykę, ale warto przypomnieć działalność Dietmara Muniera, wydawcy redagowanego przez Ochsenreitera czasopisma „Zuerst”. Munier czynnie wspierał po 1991 r. niemieckie osadnictwo w Obwodzie Kaliningradzkim, należący do niego „Arndt Verlag” wydał m.in. książkę pod tytułem „Dokumenty polskich potworności” dokumentujących rzekome akty „bezgranicznej przemocy”, której dopuszczali się Polacy na Niemcach w okresie między 1919 i 1939, jak również inne książki szkalujące Polskę. Mateusz Piskorski wydaje się natomiast wierzyć w to, że Niemcy po zupełnej emancypacji spod wpływów USA nie skorzystają z okazji, by ostatecznie rozwiązać „kwestię polską”.

Mateusz Piskorski, po części Tomasz Gabiś, promują niemieckich prawicowych „antyestablishmentowców” jako rzekomych potencjalnych sojuszników polskiej prawicy. W linię tę wpisują się także Konrad Rękas czy Ronald Lasecki. Wszystkim tym autorom przyświeca podobna wizja: stworzenie europejskiego imperium, które rzuci wyzwanie światu anglosaskiego. Oczywistym jest, że głównym trzonem tego imperium miałyby być Niemcy, które jednakże najpierw same muszą wyzwolić się spod liberalnej, kapitalistycznej, amerykańskiej dominacji. Koncepcje Tomasza Gabisia opierają się na – moim zdaniem – błędnej ocenie moralnej kondycji niemieckich antyliberałów, ale bez wątpienia są przykładem rzadkiego w polskiej, prawicowej publicystyce, oczytania i erudycji.

Konrad Rękas jest zagorzałym antykapitalistą i wierzy w niemiecki niemarksistowski socjalizm, którego sobie życzy także i w Polsce. Natomiast Ronald Lasecki jest rzadkim okazem zwolennika światopoglądu Juliusa Evoli, który prowadził wykłady dla SS. Solarni wojownicy, prawdziwe euroazjatyckie imperium i pokonanie zniewieściałych anglosaskich kapitalistów – to świat ideowy Ronalda Laseckiego. Ściśle jest on powiązany z tradycją niemieckiego nacjonalizmu, który – jak przykładowo Werner Sombart – głosił wyższość niemieckich wojowników-bohaterów nad anglosaskimi „handlarzami” (Händler und Helden: patriotische Besinnungen). Warto wspomnieć także o pracy Maxa Schelera pt. „Geniusz wojny i niemiecka wojna” (Der Genius des Krieges und der deutsche Krieg), która była prawdziwą apoteozą I WŚ.

Dla ludzi mentalnie zmilitaryzowanych, tak jak było to w przypadku II i III Rzeszy, a co wyraźnie widać w światopoglądzie R. Laseckiego, liberalna demokracja i kapitalizm rzeczywiście muszą jawić się jako prawdziwa dekadencja. Piskorskiego, Rękasa, Laseckiego, częściowo Gabisia z tą tradycją łączy przede wszystkim jedno: wiara w cywilizacyjną misję Niemców, którzy mają sprawić, że Europa wreszcie stanie się prawdziwą Europą. Mądrość mieszkańców naszego kontynentów ma się rzekomo przejawiać w zrozumieniu tego niemieckiego posłannictwa – trzeba się im tylko podporządkować i wszystkim będzie żyło się dobrze.

Na ten agresywny militaryzm, szowinizm i mesjanizm omawianej tutaj grupy wskazuje już od 150 lat niemiecka lewica. Analizy te w wielu kwestiach są zupełnie merytoryczne i bynajmniej nie są czystą ideologią. I to właśnie im zostanie poświęcona kolejna część artykułu.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.363635
Ogólna ocena: 4.4 (głosów: 11)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

No i miałem dobre przeczucie, że wymieniając

Druga grupa to część intelektualistów prawicowych, tradycjonalistycznych i konserwatywnych, którzy z takich czy innych powodów odczuwają głęboką niechęć do USA i marzą o tym, by niemiecka gospodarka dosłownie wykurzyła Amerykanów z Europy i umożliwiła naszemu kontynentowi ostateczną emancypację spod władzy Ameryki Północnej

Autorka miała na myśli m.in. Laseckiego. Gabiś był właściwie oczywisty, zaś takie pominięcie kwestii polskiej w recenzji adresowanej do polskiej czytelnika.

Niestety, w swojej obszernej i bardzo interesującej recenzji tej pracy Tomasz Gabiś ani słowem nie wspomniał o tym, że znajduje się tam także hasło „Napaść na Polskę” (Überfall auf Polen)

stanowi dowód, że jest proniemieckim manipulatorem.

Natomiast zaskoczeniem dla mnie są Rękas i Piskorski, których jednak widziałem po stronie rosyjskiej, a nie niemieckiej.

oto Andrzej

Autorka jest moim zdaniem

bardzo urobiona przez anglosaską szkołę myślenia. Wspólne występy z dr. Brzeskim przeważyły szalę. Stąd wrzucenie do jednego worka zupełnie odrębnych politycznie osobowości.

Ale dobrze też poznać wersję, jaką sprzedaje MI5. W końcu rozsądne oddziaływanie na opinię publiczną obejmuje także moderowanie grup nie mających żadnego znaczenia politycznego.

oto Tomek-Kolejarz

Fajnie i pięknie tylko co ma

Fajnie i pięknie tylko co ma oznaczać anglosaska szkoła myślenia?

Raczej są dowody na fakt, że autorka pozostaje zgodnie z Polską Szkołą Cybernetyki (społecznej) dość krytyczna wobec Anglosasów i w swoich poglądach raczej jest wierną uczennicą doc. Kosseckiego (nota bene wybitnego przedstawiciela PSC i twórcy projektu Narodowej Akademii Informacyjnej w którym uczestniczą zarówno p. Wielomska jak i dr Brzeski), a nie dr-a Brzeskiego. Ś.p. doc. Kossecki uważał w przeciwieństwie do prof. Konecznego, że Anglosasi nie są przedstawicielami cywilizacji łacińskiej, gdyż dominują u nich motywacje ekonomiczne, a nie etyczne jak w cywilizacji łacińskiej.

Vide:

Życzę miłej lektury! Chętnie dalej podyskutuję! Pozdrawiam i kłaniam się!

oto Magdalena Ziętek-Wielomska

Tropienie agentów

Panie Andrzeju, spodziewałam się bardziej intelektualnie "wypasionej" polemiki a tutaj polowanie na agentów... Oryginalne wprawdzie, bo nie ruskich, ale jednak... Czuję się głęboko rozczarowana, że odmawia mi Pan umiejętności samodzielnego myślenia i samodzielnego analizowania faktów i wyciągania samodzielnych wniosków. Mogę się tylko domyślać, że sposób, w jaki Pana wrocławski Kolega pisze o Niemcach, uznaje Pan za czysto obiektywny i rzeczowy, i traktuje go jako miarę rzeczy w ocenianiu tego, czy ktoś reprezentuje "obiektywny" czy też "anglosaski" punkt widzenia. Jest to bardzo interesujące podejście do sprawy, zważywszy na to, że pan Gabiś, jako Thomas Gabis pisywał do neonazistowskiego miesięcznika "Nation Europa" i nie przeszkadzało mu to, że jego nazwisko pojawiało się między autorami otwarcie negującymi granicę na Odrze i notorycznie twierdzącymi, że polskie ziemie zachodnie znajdują się tylko przejściowo pod polską administrację. "Obiektywizm" pan Thomasa Gabisa sięgał tak daleko, że widocznie uznawał to za uzasadniony niemiecki punkt widzenia. I może rzeczywiście jestem trochę mało obiektywna, gdyż w pierwszym rzędzie interesuje mnie interes Polski i przyszłość terenu, na którym wychowałam się i ja , i Pan, i także Thomas Gabis. Traktowanie tego jako propaganda MI5 - bardzo, bardzo interesujące spojrzenie na sprawę..

oto Andrzej

Szanowna Pani Magdaleno

po pewnej korespondencji z Panią wszystko mi się ułożyło w całkiem klarowny obraz i teraz mogę śmiało przewidywać Pani kierunki rozwoju publicystycznego.

Niestety, kiedyś Pani opisywała i analizowała, dzisiaj Pani walczy, a to jest dość marne zajęcie. Polega np. na wciskaniu ludzi w ramki wygodne Pani. Jak czytałem na temat Autorów, którzy u nas publikują, to - wybaczy Pani - pękałem ze śmiechu. Pani ataki osobiste np. na Tomka są żenujące (pseudonim Thomas Gabis :-), używanie określeń "neonazistowski" - jakbym TVN słyszał.

Bardzo to przykre, bo myślałem że będzie Pani podporą alternatywnej analizy tego co się dzieje, a Pani idzie w propagandę.

I żadni agenci. Gdy spotkaliśmy się - mówiłem, co myślę o inkryminowanym emerytowanym służbiście, Pani mina dała mi do zrozumienia, że coś .... Ok :-) Więc dziwię się, że taka prymitywna wersja brytyjskiej propagandy dla kolonii Panią wciągnęła, i co gorsze - wciąga Pani męża.

Ale zawsze z przyjemnością będziemy publikować :-)

A piszę szczerze, ale to z życzliwości, bo po prostu lubię Panią i szkoda mi, że taki talent się marnuje.

oto Magdalena Ziętek-Wielomska

Polowania na agentów ciąg dalszy...

Panie Adrzeju,

niestety, ale widzę że nigdy nie doczekam się merytorycznej dyskusji z Panem na temat Niemiec. Zamiast tego brnie Pan w jakieś absurdalne insynuacje w kierunku tak charakterystycznym dla polskiej prawicy, szczególnie tej z solidarnościowym rodowodem.... Zawsze jacyś agenci, jakieś obce wpływy, aż chciało by się rzecz: typisch polnisch...

Tym bardziej, że Pana przewidywania opierają się na poważnym niedoinformowaniu - za krótko googlował Pan, i chyba przeoczył Pan moje jakże liczne artykułu sprzed 6 już lat, po publikacji których byłam wyzywana od niemcożerców, germanofobów, tomistycznych fanatyczek i takie inne tam.
Chętnie podrzucam Panu dwa linki dotyczące tematyki, co do której przypisuje Pan sobie wiedzę ekspercką, więc na pewno Pana zainteresują:
https://konserwatyzm.pl/co-laczy-ras-z-niemiecka-p...
https://konserwatyzm.pl/wirtschaftssoldaten-czyli-...

Wiem, że na merytoryczną polemikę liczyć nie mogę, zamiast tego zacznie Pan tropić, jakie wpływy angielskie już wtedy na mnie oddziaływały. Ale co zrobić, gorzki to chleb jest Polskość, jak mawiał Poeta...

Jeśli natomiast chodzi o kwestię neonazistowskiego charakteru czasopisma do którego pisywał był pan Thomas Gabis i Pana górnolotne zapewnienia, że to język z rodem TVN. Słowo neonazistowski funkcjonuje jako stereotyp i w taki sposób jest ono używane choćby przez TVN. Ale istnieje także pojęcie neonazizmu, które oznacza coś, co istnieje w rzeczywistości, czyli neonazizm. Czasopismo Nation Europa jest czasopismem neonazistowskim. Zostało założone przez byłych SS-manów, zajmowało się gloryfikacją Wehrmachtu, propagowaniem rasizmu, negowaniem post-poczdamskiego systemu granic. Co więcej, w roczniku, w którym pojawia się nazwisko Thomas Gabis, czyli w 1991 r. czasopismo zamieściło obszerną reklamę płyt, wydawanych przez to samo wydawnictwo - płyt z nagraniami przemówień Adolfa, Goebbelsa i innych. Można było sobie m.in zamówić płytę z przemówieniami Hitlera w okupowanej Polsce - taki specjalny numer. Mamy tam też informację o spotkaniu Towarzystwa Rudolfa Hessa itp. Jest też artykuł z ciekawym tytułem: Ekologia w czasach Adolfa.. To jest neonazizm i nie ma to nic wspólnego z lewicową propagandą. Jeśli Pan to neguje, to sam wpisuje się w neonazistowską propagandę, która próbuje wybielać się właśnie poprzez zwalanie wszystkiego na lewicę.
Współpraca z takim periodykiem jest absolutnie kompromitująca, jak również obrona takiej współpracy, i to jeszcze dokonywana pod płaszczykiem idei prawicowych. Neonazizm jest prawicą, ale nie cała prawica jest neonazistowska i w swoim dobrze pojętym interesie powinna dystansować się od wszelkich form tej spaczonej ideologii.

I na koniec krótka uwaga na temat Pana deklarowanej życzliwości - niestety ja jej nie odczuwam, gdyż wyziera spoza niej trudna do ukrycia postawa protekcjonistyczna - Pan wie lepiej i nie potrafi ukryć swojego subiektywnego poczucia wyższej racjonalności. Niestety ja tej racjonalności nie widzę. Pana wiedza na temat Niemiec jest żadna, i nie jest Pan dla mnie nawet partnerem do dyskusji na te tematy - w przeciwieństwie do pana Gabisia, który na temat Niemców wie dużo, ale z jakiś powodów, postanowił być tubą propagandową niemieckich nacjonalistów i antypolskiej tradycji niemieckiego konserwatyzmu. Jego wybór, ale on też ponosi konsekwencje tego wyboru.

oto Andrzej

Brzydko pani metkuje te swoje wystąpienia, ciągle jacyś agenci..

to już intelektualnie nieuczciwe, ale to drobiazg...

Jeżeli mamy poważnie rozmawiać, to musi pani wyjaśnić jedną sprawę. Napisała pani oskarżenia pod adresem Tomka Gabisia, na które chciałbym dowodów.

pan Gabiś, jako Thomas Gabis pisywał do neonazistowskiego miesięcznika "Nation Europa" i nie przeszkadzało mu to, że jego nazwisko pojawiało się między autorami otwarcie negującymi granicę na Odrze i notorycznie twierdzącymi, że polskie ziemie zachodnie znajdują się tylko przejściowo pod polską administrację.
...
Czasopismo Nation Europa jest czasopismem neonazistowskim. Zostało założone przez byłych SS-manów, zajmowało się gloryfikacją Wehrmachtu, propagowaniem rasizmu, negowaniem post-poczdamskiego systemu granic.

chodzi o kwestię neonazistowskiego charakteru czasopisma do którego pisywał był pan Thomas Gabis

Z kolei później pisze pani o "pojawianiu się nazwiska":

w roczniku, w którym pojawia się nazwisko Thomas Gabis, czyli w 1991 r. czasopismo zamieściło obszerną reklamę płyt, wydawanych przez to samo wydawnictwo - płyt z nagraniami przemówień Adolfa, Goebbelsa i innych.

Już pominę żenujące zniemczanie nazwiska, ale proszę uprzejmie o dostarczenie dowodów na swoje twierdzenia, że "Thomas Gabis pisywał" do tego czasopisma. Oczywiście najlepszy będzie skan stron, gdzie ponoć umieszczał owe inkryminowane publikacje.

Czekam.

oto Magdalena Ziętek-Wielomska

Nation Europa i Tomasz Gabiś

W tej chwili mam zeskanowany prawie cały rocznik 1991 i sporo tekstów z 1992, więc mogę dostarczy Panu całość, albo mogę przesłać na FB zdjęcia konkretnych stron, gdzie pojawia się nazwisko pana Gabisia, w tym raport jego autorstwa. Taka mała ciekawostka, rzecz, na którą pan Gabiś wpływu nie miał, ale na to się godził. W 1992 pojawia się informacja o pojawieniu się czasopisma Stanczyk, pod którą podany jest adres pana Gabisia w takiej oto formie: Tomasz Gabis, 51-140 Breslau (derz. Wroclaw), ul. XXXX, Polen. Tak więc Wrocław jest tylko "obecnie, tymczasowo, Wrocławiem"...
Tak więc jeśli chce Pan mieć całość, poproszę o adres mailowy. Jeśli nie, poszczególne strony wyślę na FB.

oto Dubitacjusz

Wracając do tekstu i prusko-nacjonalistycznej genezy nazizmu,

ciekawe jak Autorka odniosłaby się do poglądów, że Hitler był złym Niemcem ze zdegenerowanego południa (Austria, Bawaria), który wypaczył szlachetnego ducha pruskiego junkierstwa.

oto Dariusz Gałat

Nihil novi sub sole

Dla znawcy historii Prus ich chorobliwy wręcz szowinizm i wrogość wobec zamieszkujących je mniejszości nie-niemieckich nie ulega wątpliwości. Prusy prowadziły politykę przymusowej germanizacji zamieszkujących ich terytorium Polaków, Litwinów i Serbołużyczan już od czasów Fryderyka II, czyli od połowy XVIII w. odnosząc przy tym niemałe sukcesy. Udało im się skutecznie wynarodowić liczną jeszcze za panowania Habsburgów ludność polską na Dolnym Śląsku oraz na Pomorzu Zachodnim oraz zaszczepić niemiecką tożsamość większości Mazurów i Warmiaków, oraz znacznej części Górnoślązaków. Plany wysiedleń i germanizacji Prusacy snuli także wobec Kongresówki podczas I wojny światowej. W tym kontekście Hitler i nazizm jawią się jedynie jako kulminacyjna forma tej złowrogiej formacji społeczno-intelektualnej jaką był pruskie elity polityczne.

oto Tomek-Kolejarz

A może by tak jakieś dowody

A może by tak jakieś dowody na poparcie twierdzenia o planach wysiedleń i germanizacji Kongresówki podczas I wojny?

Ze swej strony przypomnę fakty w kilku punktach:

1. Utworzenie polskiej administracji w KP: zarówno na szczeblu centralnym (Rada Regencyjna) jak i lokalnym.
2. Utworzenie polskiej armii (Polnische Wehrmacht)
3. Utworzenie polskiego szkolnictwa - mało kto pamięta, że to generał-gubernator Hans von Besseler nadał w 1915 roku statut Uniwersytetowi Warszawskiemu jako polskojęzycznej uczelni.

Dodatkowo zalecam lekturę "Wspomnień" Harrego hr. von Kesslera. Tam dość ciekawie opisuje działania władz Niemiec wobec Piłsudskiego. Z lektury mam nieodparty wniosek, że Niemcy oczekiwały brak starań o powrót do Polski ziem dawnego zaboru pruskiego. Poprzestali za osobistą radą Kesslera na osobistym słowie honoru Piłsudskiego. Pisemne zobowiązania odradzał właśnie hrabia. Skutek znamy wszyscy - w skład II RP weszła prawie cała była dzielnica pruska i jeszcze trochę spoza (chodzi o część Górnego Śląska). Hitler i jego czasy to już kolejny ale inny rozdział opowieści.

Pozdrawiam!

oto chłop jag

Niemcy dla Europy czy Europa

Niemcy dla Europy czy Europa dla Niemiec?

Na to pytanie jest już odpowiedź dzięki pierwsze i drugiej WŚ - tołażysze. Niemcom ciągle zdaje się, że wszystko co robią - robią dla siebie włącznie z tym, że raz sodomitów zamykają w obozach KL a raz owych sodomitów całują w zad ze stosownym namaszczeniem - tołażysze. Wyniszczanie państw - gdzie liczebnie dominuje jeszcze biały człowiek postępuje równolegle i ani USA ani Niemcy - nie są tutaj wyjątkiem - tołażysze.
Wniosek?
Ani Niemcy dla Europy ani Europa dla Niemiec - tylko Niemcy nie od dziś - jako uniwersalne narzędzie w łapkach pupili szatana - tołażysze.

oto Marek Bekier

Zgrabnie Pan to wyjaśnił.

Zgrabnie Pan to wyjaśnił. Gratuluję. Ciekaw jednak jestem czy potrafi Pan wskazać jakieś specyficzne cechy Niemców, które ułatwiają pupilom szatana posługiwanie się Niemcami jako uniwersalnym narzędziem? Gdyby to się Panu udało to byłbym również ciekaw czy inne narody też są w kolejce do tak łatwego użycia?

oto chłop jag

Ciekaw jednak jestem czy

Ciekaw jednak jestem czy potrafi Pan wskazać jakieś specyficzne cechy Niemców, które ułatwiają pupilom szatana posługiwanie się Niemcami jako uniwersalnym narzędziem?

Naprowadzę Pana - otóż gdy zakładano w Niemczech nazizm z panem, tołażyszem Hitlerem na czele - pupile szatana nie mieli takiej potrzeby - aby mordować masowo mądrzejszych Niemców - tołażysze.
Wniosek?
Podobnie - jak wyżej - byłoby tam gdyby tak pupile zakładali tam Niemcom komunizm - natomiast w Rosji mordowano wcześniej nawet za brak brudu za paznokciami - tołażysze.

Gdyby to się Panu udało to byłbym również ciekaw czy inne narody też są w kolejce do tak łatwego użycia?

Wszystkie narody są do użycia bez wyjątku - z tym tylko, że jedne wyłącznie jako mięso armatnie.
Wniosek?
Ludzkość w tym biała rasa szczególnie - jest już kompletnie ubezwłasnowolniona przez pupili szatana i tylko Bóg i także po części Szatan - wiedzą o co w tym wszystkim chodzi - tołażysze - oczywiście z perspektywy pozaziemskiej.

oto Tomek-Kolejarz

No i znowu wypada mi tylko

No i znowu wypada mi tylko pogratulować Pani autorce! czekam na kolejną część całości!
Pozdrawiam i kłaniam się!

oto ratiofides

Jednym z najbardziej

Jednym z najbardziej „płodnych” przedstawicieli niemieckiego rewizjonizmu jest Stefan Scheil, który w swoich pracach lansuje tezę o odpowiedzialności Polski za wybuch II WŚ

Nie brak i u nas "płodnych" autorów lansujących podobne teorie... i to skutecznie lansujących, o czym świadczą nakłady książek oraz liczne rzesze (nomen omen) wyznawców.

oto Eowina

Ja nie znam wszystkich tych sławnych historycznych

intelektualistów niemieckich, którzy konserwują pruską ideologię, ale dzisiaj Niemcy i Europa żyją zupełnie czym innym. Europa ma problemy z napływem imigrantów. Aby uporać się z problemem jaki powstał, to trzeba zupełnie innego systemu kontroli społecznej. Amerykańskie wpływy, które właściwie wyrażają się dominacją jakie prezentuje sobą NATO, są nastawione historycznie na wojnę z Rosją. A jak wiadomo, migracja stwarza problemy, które wynikają z różnic religijnych, kulturowych i obyczajowych. W Europie musi powstać wspólny system policyjny, który będzie opierał się na współpracy ze społeczeństwami całej Europy. Czyli nie chodzi tylko o Niemcy, ale też inne narodowości. Aby jednak takie działanie było skuteczne, ktoś musi się tym zająć i wydaje się, że Niemcy, mając największy napływ imigrantów, do tego nadają się lepiej, niż biurokracja brukselska.
W przyszłości może być tak, że tradycyjne Niemcy będą tylko w rozprawach filozoficznych, bo życie planuje całkiem inny scenariusz.

oto Magdalena Ziętek-Wielomska

Niemiecka jakość

Pochodzenie etniczne ma mało wspólnego z wojną ekonomiczną. Liczy się, czy w reklamie pojawi się "niemiecka jakość".

oto Eowina

Wojną ekonomiczną kogo z kim?

Jeżeli chodzi o wojnę ekonomiczną Niemiec z USA, to wystarczy popatrzeć na bilans handlu zagranicznego. Rok w rok nadwyżka niemiecka wynosi: poprzednie lata, $75 mld,w zeszłym roku $65mld, a w tym roku już $ 36 mld. Czy Niemcom zależy na wyparciu USA z Europy? Jeżeli o to chodzi, to USA praktycznie sprzedaje tylko broń, może też samoloty. Czarnogóra się ostatnio dała namówić. ;) https://www.census.gov/foreign-trade/balance/c4280...

Jeżeli Niemcy produkują w Polsce, to nie jest polska jakość tylko niemiecka. Kiedyś była słaba jakość japońska, ale dzisiaj jest bardzo wysoka. Bywa zła jakość, chińska, ale to nie ma znaczenia, bo jeżeli latają w kosmos i budują szybkie pociągi na całej naszej półkuli, to ich jakość jest godna zazdrości.

oto Czesław

Odpowiedzialność Polski za II-ą w.ś.

A to fragment wspomnień "Zrabowanego polskiego dziecka" przez Niemców. Zwracam uwagę że taka narracja była u zwykłych Niemców praktycznie jeszcze w czasie trwania wojny.
"Alfred jest wściekły. "Ja nie jestem Niemcem, ja nie jestem Niemcem, ja... ja mam być Pollacke! Nawet nie Franzmannem tylko Pollacke!"* - krzyczy.
W złości drze zdjęcie "matki" i razem z listem wyrzuca do kosza.
Jak to ma być Polakiem? Przecież Polacy to "tchórzliwe psy" "śmierdzące cebulą", które rozpoczęły II wojnę światową. "Mam być jednym z tych, którzy zapaskudzeni i obdarci nosili u nas węgiel w czasie wojny"?*.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raporty/raport-zrabowane-d...

A to już mój komentarz, który polecam wrogom min.Becka i całego "rządu sanacyjnego". Rzeczywiście gdyby nie polityka min.Becka to by nie wybuchła wojna w 1939 r., i tu Niemcy mają rację.

oto Gringo

A Pan dalej brnie w te bzdury

A Pan dalej brnie w te bzdury, dorzucając na dokładkę insynuacje. Nikt tam nie twierdzi, że Polska jest winna wybuchu wojny. Część komentujących po prostu zwróciło uwagę na błędy w wyniku których wojna wybuchła w tak fatalnej dla nas konfiguracji. Bo wybuchła by i tak.
A ta historyjka przytoczona w jakim celu? Ma wzbudzić wyrzuty sumienia u adwersarzy?

oto Eowina

Czy jest odwrót od UE? Moim zdaniem - nie ma.

Europa i Niemcy też nie będą takie jak były, jeszcze dziesięć lat temu. Jeżeli się patrzy na Niemy, to trzeba zajrzeć do szkoły podstawowej i zobaczyć ile jest tam blondynów, a ile dzieci ciemnowłosych. A te jasnowłose, to też niekoniecznie Niemcy, ale może Polacy, a może Rosjanie. Jak wobec tego będzie niemiecka armia za lat 20? Pomijając fakt, że Niemcy, nawet blondyni, nie chcieli składać przysięgi dla reichu.

oto Konrad Rękas

Nie, żebym jakoś koniecznie

Nie, żebym jakoś koniecznie chciał polemizować, nawet naukowo, ale, ak pisałem w innym miejscu:

W linię tę wpisują się także Konrad Rękas czy Ronald Lasecki. Wszystkim tym autorom przyświeca podobna wizja: stworzenie europejskiego imperium, które rzuci wyzwanie światu anglosaskiego"

Ronald od takiego poglądu zdystansował się już dawno, ja nie głosiłem niczego choćby zbliżonego nigdy.

Konrad Rękas jest zagorzałym antykapitalistą

Noooo, powiedzmy…

wierzy w niemiecki niemarksistowski socjalizm, którego sobie życzy także i w Polsce

A niby gdzie ja coś takiego napisałem albo powiedziałem?

Piskorskiego, Rękasa, Laseckiego, częściowo Gabisia z tą tradycją łączy przede wszystkim jedno: wiara w cywilizacyjną misję Niemców, którzy mają sprawić, że Europa wreszcie stanie się prawdziwą Europą

Jak wyżej, gdzie ja coś pisałem o „cywilizacyjnej misji Niemców”? Już nie mówiąc o „podporządkowaniu się jej”?

oto Magdalena Ziętek-Wielomska

Odpowiedz

"Ronald od takiego poglądu zdystansował się już dawno, ja nie głosiłem niczego choćby zbliżonego nigdy." --- Nie zauważyłam, żeby R. Lasecki zdystansował się do projektu stworzenia euroazjatyckiej przestrzeni, stąd jego zafascynowanie Duginem, który zresztą jak wiadomo, wychował się na niemieckich koncepcjach.
Natomiast jeśli chodzi o Pana stosunek do Niemiec - przecież popiera Pan dyskurs M. Piskorskiego o Europie i Niemczech znajdujących się pod anglosaską "okupacją". Dał temu Pan wyraz choćby w swoim przemówieniu w Teheranie, gdzie mówił Pan o "dużym Szatanie". Z tym też ściśle związany jest Pana antykapitalizm. I wielokrotnie kontestował Pan fakt, że Polska jest zależna od niemieckiej gospodarki i musimy to po prostu zaakceptować i skierować swoją uwagę na wschód, a polskie ziemie zachodnie po prostu "odpuścić". Stąd Pana ostatni tekst pod patetycznym tytułem "Nadchodzimy!". http://myslkonserwatywna.pl/rekas-nadchodzimy/. A Niemcy tylko na to czekają, bo wtedy wyciągną logiczną konsekwencję i obwieszczą to samo: Nadchodzimy! I Pan się w sposób nieukrywany na to godzi...

oto Czesław

Panie Gringo

Ja nie przytoczyłem tej historyjki żeby "wzbudzić wyrzuty sumienia u adwersarzy", a nawet i współczesną historyjkę, tylko jak zaznaczyłem że "taka narracja była u zwykłych Niemców praktycznie jeszcze w czasie trwania wojny" tzn. że Polacy wywołali tą wojnę. A ta druga współczesna historyjka świadczy że wiele się nie zmieniło a może i wcale. Świadczą też o tym wypowiedzi prominentnych przedstawicieli władz niemieckich z Merkelową na czele w stosunku do Polski. Przecież nikt z naszych władz włącznie z europosłami i Tuskiem na czele nie krytykuje tych nadludzi np. że u nich brak wolności prasy.

oto Gringo

Prowadził Pan jakieś badania

Prowadził Pan jakieś badania socjologiczne żeby wysuwać takie przypuszczenia? Czy może to po prostu emocjonalne wnioski wyciągnięte na podstawie jakiejś debilnej piosenki? Czy może Pan przytoczyć np. wypowiedź Angeli Merkel, w której oskarża IIRP o wywołanie IIWŚ? Czy po prostu znowu wziął to Pan z kosmosu?

oto Ochódzki

zgadzam się z Autorką

Moje kompetencje w temacie są niewielkie, po prostu czytywałem "Stańczyka". Faktem jest, że zasadnicza linia programowa miała charakter antyamerykański, prorosyjski i poniekąd proniemiecki (np. w swym rewizjonizmie), a red. Gabiś referował - skądinąd niezwykle ciekawą - publicystykę najrozmaitszych odłamów prawicy, także niemieckiej (nie wchodzę w kwestię, na jakich łamach publikował w Niemczech). Zasadniczo zgadzam się z tezą Autorki, że RFN jest kontynuacją Weimaru, a jej amerykanizacja miała dość specyficzny przebieg za pośrednictwem szkoły frankfurckiej. Jeżeli Autorka ma rację, zestawiając krajową konstelację antyamerykańskich, a zarazem proniemieckich publicystów (z których część uchodzi zazwyczaj za prorosyjskich), to oznacza to, iż są oni - obiektywnie rzecz biorąc - rzecznikami paktu Ribbentrop-Mołotow 2 w imię wypchnięcia USA z Europy. W związku z tym nurtuje mnie myśl: s jak na tym tle plasuje się prof. Wielomski? czy - po odejściu Obamy - porzucił ideę Rosji jako katechona?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.