Wychowywanie Rosjan w nienawiści do Polaków przez polskojęzyczne elity

Ogół działań podejmowanych przez władze samorządowe na terenie III RP wobec miejsc pamięci żołnierzy Armii Czerwonej nosi znamiona już nie tyle dywersji zorientowanej na maksymalne zaognienie polsko-rosyjskich stosunków międzynarodowych (te są najgorsze od powstania współczesnego państwa rosyjskiego po upadku ZSRR), ile na wychowanie narodu rosyjskiego w totalnej, nieprzejednywalnej nienawiści do Polaków.

Przykłady dewastowania, niszczenia czy zaniedbywania miejsc pamięci można mnożyć (z bardziej skandalicznych - sprawa usunięcia pomnika gen Czerniachowskiego*, patrz też: J. Kaczyński: zlikwidować pomnik). Działania polskojęzycznych elit i ich polskich, gorliwych w głupocie pomagierów dawno wykroczyły poza "dekomunizację" i krzewienie wśród tępego polskiego motłochu rusofobii, nienawiści do Rosji pod każdą postacią - i Rosjan, jako obarczonych dziedziczną winą minimum za działania ZSRR, jeśli nie - za działania księstwa moskiewskiego i cesarstwa rosyjskiego.

O co w tych działaniach chodzi? Z punktu widzenia polskiego nacjonalisty stwierdzam, że działania polskojęzycznych elit rządzących w Polsce (obojętne - PO, czy PiS) doprowadzają do powstania w stosunkach polsko-rosyjskich nowego jakościowo zjawiska. Wrogie działania państwa polskiego skierowane przeciw państwu rosyjskiemu, mimo że idiotyczne i szkodliwe, biorąc pod uwagę brak konfliktu interesów politycznych bądź ekonomicznych, można rozumieć jeszcze w kategoriach polityki. Głupiej, szkodliwej, ale - polityki. Działania wobec miejsc pamięci to już nie polityka, stosunki międzypaństwowe. Ich skutki sięgają relacji człowieka żyjącego w Rosji i czującego się Rosjaninem do człowieka, którego uważa on za Polaka. Dzieje się tak, ponieważ działania wobec miejsc pamięci, realizowane za pomocą polskiej machiny państwowej uderzają w uczucia Rosjan. Rosjanie budują swoją tożsamość narodową wokół mitu "Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" i zasług narodu rosyjskiego (wraz z innymi narodami ZSRR) w zatrzymaniu niemieckiej ludobójczej machiny. Praktycznie każda rodzina w Rosji straciła na tej wojnie kogoś z bliskich. Rosjanie są świadomi tej ofiary na gruncie osobistym i narodowym. Są też świadomi, że uchronili naród polski, za cenę krwi swoich bliskich, przed eksterminacją. Godzenie w miejsca pamięci poległych czerwonoarmistów (czy to takich, jak niesłusznie obwiniany za los wileńskiej AK gen. Czerniachowski*, czy też prostych Iwanów Iwanowów- patrz "Mauzoleum żołnierzy radzieckich w Trzciance - wyburzone, Rosja protestuje ") to nie - godzenie w jakąś "rosyjską dumę imperialistyczną", tylko w pamięć (zbiorową, ogólnonarodową i indywidualną) o tychże poległych. Rosjanie odbierają to nie jako element "zimnej wojny", "polityki historycznej", tylko najzwyklejszą krzywdę wyrządzaną im osobiście, za tańczenie na grobach ich bliskich.

Jako polski nacjonalista potępiam opisane powyżej działania polskich władz, które nie służą polskiej racji stanu ani polskiemu interesowi narodowemu, a jedyne czym zaowocują to nienawiść skrzywdzonych Rosjan do Polaków. Nienawiść, która jest zjawiskiem jakościowo i ilościowo nowym w stosunkach między Polakami a Rosjanami (nie: III RP a Rosją) po 1991. Polityk dbający o interes narodu polskiego nigdy nie podjąby działań, których jedynym skutkiem będą straty moralne. Politycy III RP z formacji postsolidarnościowych o interes narodu polskiego, jak widać, nie dbają. Pora postawić pytanie - interesom jakiego narodu służy wzniecanie nienawiści między narodem polskim a narodem rosyjskim?
___________________________________________
*Poprawiam błąd w nazwisku gen Czerniachowskiego

YogiBeer

Nacjonalista sekularny.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Hmmm.

Nacjonalista sekularny YogiBeer wszystko wie o generale sowieckim, a w szczególności to, że nijak nie przyczynił się on do mordowania wileńskich AK-owców i ich zsyłek na białe niedźwiedzie, ale nawet nie zna jego nazwiska. A ten Sowiet, który nazywał się Iwan Daniłowicz Czerniachowski, wespół z z gen. Iwanem Aleksandrowiczem Sierowem, przysłanym przez NKWD podstępnie wezwał na odprawę do dowództwa Frontu Białoruskiego dowódcę wileńskiej AK, która zgłosiła swój akces do wspólnej walki z Niemcami, podpułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" i szefa sztabu majora Teodora Cetysa "Sława" by ich uwięzić. Równolegle w miejscowości Bogusze po pozorem odprawy dowódców oddziałów partyzanckich, na którą mieli przybyć zarówno ppłk "Wilk", jak i gen. Iwan Czerniachowski zgromadzeni tam oficerowie AK zostali ujęci przez NKWD.

BTW, wspólnik Czerniachowskiego w opisanych wydarzeniach NKWD-zista Sierow to ten sam, który mordował Polaków w Sowietach w czasie operacji polskiej NKWD (1937–1938), uczestniczył w zbrodni katyńskiej, potem aresztował i dostarczył do Moskwy na pokazowy proces polityczny przed Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRR szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, kierujac cały czas masowymi aresztowaniami uczestników zbrojnego oporu przeciw Niemcom podczas ich okupacji Polski.

Ostatnią jego zasługą tego samego rodzaju dla Związku Sowieckiego było utopienie we krwi powstania węgierskiego roku 1956. Czerniachowski w tym wszystkim nie miał okazji uczestniczyć, jako że zginął w lutym 1945.

oto YogiBeer

Z braku argumentów postanowił

Z braku argumentów postanowił Pan wykoleić dyskusję wpisem o literówce a potem bzdetami o Sierowie. Na nic więcej niż prymitywna erystyka Pana nie stać.
Teraz krótko:
1. Nigdzie nie twierdzę, że wiem wszystko o gen. Czerniachowskim.
2. Twierdzę, że gen. Czerniachowski nie miał wpływu na losy żołnierzy AK z Wileńszczyzny - w tym sensie, że nie mógł decydować o sposobie postępowania z nimi.
3. Los żołnierzy AK, uznających wyłącznie rząd, z którym ZSRR nie miał stosunków dyplomatycznych i występujących przeciw Niemcom wyłącznie w celu dokonania demonstracji politycznej był przesądzony - internowanie albo Wojsko Polskie Berlinga (już to, że taki wybór był - przynajmniej dla podoficerów i szeregowych - to akt dobrej woli tow. Stalina, zważywszy sytuację międzynarodową). Żadna armia nie pozwoli na wałęsanie się na swoich tyłach uzbrojonych grup deklarujących podległość rządowi, z którym państwo tejże armii nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych. Innych grup zbrojnych- także nie. Od utrzymywania porządku na tyłach były wojska NKWD.

Tekst dotyczy trochę innych zagadnień niż pisownia nazwiska gen. Czernichowskiego i życiorys tow. Sierowa. Żeby to zauważyć trzeba odlepić sobie z oczu klapki antykomuny i anachronicznej wojny z "sowietem".

oto Krzych Adam

Dziękuję za odpowiedź.

Uzupełnia ona i kompletuje bardzo akuratnie wcześniejszą dość miękko antypolska wypowiedź, twardszymi akcentami. Dziękuję, ale nie skorzystam z propozycji zamiany klapek na oczach na prokomunę i uwielbianie "sowieta".

BTW, gdy dwukrotnie pisze się nazwisko z tym samym błędem, to nie literówka, to nieznajomość nazwiska.

oto YogiBeer

Drogi Panie, realizm

Drogi Panie, realizm polityczny i racjonalizm w działaniach zamiast podążania za emocją - a nie prokomuna i uwielbianie 'sowieta'. Do kierowania się rozumem a nie - emocją trzeba dojrzeć. Serdecznie tego życzę. Panu i reszcie pożytecznych idiotów gangu wychowującego Rosjan w nienawiści do Polaków.
Odsyłam też do tego komentarza.
_________________
Edit: Odpowiadając pierwszy raz przeoczyłem taki drobiazg:

BTW, gdy dwukrotnie pisze się nazwisko z tym samym błędem, to nie literówka, to nieznajomość nazwiska.

Nazwisko pisałem tak, jak zapamiętałem z "Powstania Warszawskiego" J. Ciechanowskiego, gdzie mamy konsekwentnie pisownię "Czernihowski", a w niektórych meldunkach AK - "Czernikowski". Zapamiętałem niedokładnie i machinalnie, z pamięci transkrybowałem z cyrlicy "х" na "ch". Ot i tajemnica. Czepianie się takich drobiazgów jest z Pana strony żałosne, ale pokazuja Pana metodę.

oto Krzych Adam

To nie jest "realizm polityczny i racjonalizm w działaniach".

Żadna armia nie pozwoli na wałęsanie się na swoich tyłach uzbrojonych grup deklarujących podległość rządowi, z którym państwo tejże armii nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych. Innych grup zbrojnych- także nie. Od utrzymywania porządku na tyłach były wojska NKWD.

Armia inwazyjna, nastawiona na podporządkowanie swemu krajowi zajmowanych terenów, nie pozwoli na to by istniały na tych terenach jakiekolwiek niepodporządkowane swoim władzom uzbrojone oddziały. A ten nastawiony na podporządkowanie sobie owych terenów kraj na pewno nie będzie utrzymywał stosunków dyplomatycznych z prawowitym rządem zajmowanego przez siebie kraju. Zatem nie mówmy o "realizmie politycznym i racjonalizmie w działaniach", tylko o brutalnym zagarnianiu terenu przez agresora.

oto YogiBeer

Kwestie realizmu były

Kwestie realizmu były wałkowane niejednokrotnie. Realizm w polityce międzynarodowej spływa po Panu jak woda po kaczce. Polityki nie prowadzi się w oparciu o bzdury typu "granice ryskie", tylko o to, co realnie w danej chwili można ugrać. I nie posyła się żołnierzy na śmierć lub do niewoli w imię "demonstracji politycznych" i "krzyków rozpaczy", które mają "obudzić sumienie wolnego świata", tylko załatwia dyplomatycznie to, co załatwić się da, gdy ma się taką siłę argumentów, jaką się ma. Rozmowy Mikołajczyka z Churchillem zostały spisane, proszą poczytać, co Churchill tłumaczył Mikołajczykowi. Polski nacjonalista nie zajmuje się podlewaniem "drzewa wolności" krwią Polaków, gdy to drzewo dawno uschło. Piasecki był geniuszem latającym powyżej stratosfery polskiej myśli politycznej, szczególnie dla takich jak Pan.

oto Krzych Adam

Opowiada Pan banialuki.

Toć ja to wszystko rozumiem. Odmawiam jedynie uznania katów za wyzwolicieli. Nie jestem jednym z tych, którym niewolnictwo tak zdeformowało kręgosłup, że już się nawet wyprostować nie potrafią.

Doskonale rozumiem racjonalność postępowania Stalina, który postanowił zagarnąć na stałe dla Kraju Rad po wojnie te tereny, na które się namówił w 1939 roku z Hitlerem. Rozumiem powody dla których rozpętał tam terror. Rozumiem też, skoro nie udało mu się dojść do Atlantyku i w związku z umowami z Amerykanami i Brytyjczykami nie mógł włączyć do swego kraju wszystkich innych terenów z których przepędził Niemców, to przynajmniej postanowił ustanowić w nich swe satrapie. O, skoro się wzajemnie pouczamy, to może zerknie Pan do historii starożytnej i poduczy się co to jest satrapia - wskazówka, proszę zwrócić się do czasów, gdy Persowie zagarneli greckie kolonie w Azji Mniejszej.

Rozumiem, że na wszystkich tych terenach, w związku z powyższymi swymi decyzjami musiał również rozpętać terror by na trwale zainstalować swych satrapów. Nie ma z tym związku ocena oferty AK wspólnej walki przeciw Niemcom, nie mają rozmowy Churchilla z Mikołajczykiem, ani też cokolwiek innego co mi Pan imputuje.

Natomiast związek z tym ma wszystko to co dziś o tym mówimy, bo przecież nie działamy, nie robimy, Pan czy ja. Nie będę nikogo namawiał do wyprostowania się, bo ci ze zdeformowanymi "postawą służebną" kręgosłupami mogliby je sobie złamać forsując je do pionu, ale ja sam nie będę Czerniachowskiego czcił, nie będę też potępiał ofiar terroru jakiemu poddani zostali moi rodacy na ziemiach które utraciliśmy i na terenie, który potem stał się sowiecką satrapią. Uznając nasz obowiązek troski o groby tych setek tysięcy Rosjan poległych w Polsce, gdy przepędzali z nich Niemców i rozumiejąc doskonale ból Rosjan z powodu tej straty jaką poniósł ich naród, będę czcił jedynie pamięć o nich i ich ofierze, nie dam się natomiast zmusić do czczenia inwazyjnej armii, w której słuzyli.

oto Krzysztof M

Odmawiam jedynie uznania

Odmawiam jedynie uznania katów za wyzwolicieli.

A gdyby nas nie wyzwolili? Jaki byłby los Polaków? Mielibyśmy państwo niepodległe?

oto Krzych Adam

Nie wyzwolili nas.

Bo wyzwolić oznacza uczynić wolnym. Przepędzili niemiecką bestię.

Gdyby nie przepędzili bestii, moglibyśmy już nie istnieć jako naród. Dlatego czcijmy pamięć żołnierzy, którzy oddali życie na naszej ziemi. Nie czcijmy tych, którzy nas mordowali i posyłali na białe niedźwiedzie, nie czcijmy sowieckiego państwa i jego armii, które nas zniewoliły na ponad pokolenie.

oto Krzysztof M

które nas zniewoliły na ponad

które nas zniewoliły na ponad pokolenie.

Najbardziej zniewolony, to chyba czuł się KOR... :-))) Teraz też się czuje zniewolony, bo nie może sobie latać bez wiz do USA. :-)

oto Krzych Adam

Skoro pan chce nie na temat, bo o KOR-ze.

To ja się wyłączam.

oto Kmieć

Panie Krzysiu!!!

I znowu banialuki (jak z tym upamiętnianiem NKWD i UB) Pan opowiada.
KOR (ten prawdziwy - od "komandosów") to mógł i może latać, gdzie chce: do USA, do Izraela itp. bo KOR jest MIĘDZYNARODOWY. Jak ten "bohater" gazety "Independance Dearborn" Henry'ego Forda.

oto Krzysztof M

KOR (ten prawdziwy - od

KOR (ten prawdziwy - od "komandosów") to mógł i może latać, gdzie chce

Ale jego zwolennicy już nie mogą. :-) A to spora grupa wyborców. No i byłby straszak dla maluczkich "Co? Chcecie, żeby wizy wróciły? Ruki po szwam!" :-)

oto pioszo54

Nie czcijmy tych, którzy nas

Nie czcijmy tych, którzy nas mordowali i posyłali na białe niedźwiedzie, nie czcijmy sowieckiego państwa i jego armii, które nas zniewoliły na ponad pokolenie.

Prawie zgoda.
Jednak to "przepędzenie bestii" nie odbyło się wskutek widzimisia (czy nawet bohaterstwa) żołnierzy,
a wskutek , hm, woli politycznej ówczesnych władz ZSRR.
Tak że sprawa nie jest jednoznaczna.
Mając doświadczenia prawie 30 lat "wolnej Polski" inaczej też, chyba, patrzymy na tamto "zniewolenie" (za wyjątkiem kilku lat terroru).

oto Krzych Adam

Znaczy co, dokładnie?

Docenić należy z wdzięcznością, że mogliby być znacznie gorsi, a nie wykorzystali tych możliwości? Tak byłoby tak jak w tym dowcipie o Dzierżyńskim, który słyszałem w Rosji, że on kochał dzieci. Oczywiście w tamtych czasach i w tamtym środowisku od razu unosiła się brew w wielkim zdziwieniu, bo to Lenin był tym który kochał dzieci, a "żelazny Feliks" tak był zajęty walką z wrogami rewolucji, że na kochanie dzieci nie miał czasu. Wtedy wyjaśniało się z wielką powagą, że Feliks Edmundowicz przechadzał się kiedyś po placu Czerwonym, a tu podszedł do niego "bezprizorny", taki mający z dziesięć lat i poprosił: "Wujku, daj cukierka." Na to Dzierżyński: "A idź do diabła ty mały sukinsynu!" I to właśnie świadczy o tym jak bardzo kochał dzieci, po przecież nagan miał i mógł od razu zastrzelić.

Ja mam jakiś taki feler, że za nic nie chce do mnie trafić argumentacja, że skoro Jankesi, Brytyjczycy, czy Francuzi są źli, to świadczy to o tym, że Sowieci, czy ktokolwiek inny, niech to będą to Papuasi, albo Zulusi, a nawet Polinezyjczycy muszą być dobrzy. Pozwoli Pan, że pozostanę przy ocenianiu tych wszystkich zjawisk osobno od siebie. Na skali bezwzględnej, bez relatywizmów.

oto pioszo54

w naszym upadłym świecie, w

w naszym upadłym świecie, w tej materii,
kluczowym słowem jest "lepsi", nie "dobrzy".
Tylko taki wybór jest nam dany.

:)

oto Dariusz578

Szkoda czasu na te brednie

Wyzwoliciel nie zabiera połowy terytorium, nie morduje elity i nie narzuca władzy obcych narodowościowo ( chodzi mi o górali). Nie wprowadza siłą nowego systemu. Co musieliby zrobić sowieci, żeby nie można kłamać o wyzwoleniu ?

oto Krzysztof M

Wyzwoliciel nie zabiera

Wyzwoliciel nie zabiera połowy terytorium, nie morduje elity i nie narzuca władzy obcych narodowościowo

Panowie, to chcą mieć wszystkie sklepy w dzielnicy poobrażane? :-)) I co to da?

Polityka, to szachy... A nie Miss World. :-)

oto YogiBeer

Niczego Pan nie rozumie (co

Niczego Pan nie rozumie (co udowodnię poniżej) i nie pomoże zaklinanie rzeczywistości:

Toć ja to wszystko rozumiem. Odmawiam jedynie uznania katów za wyzwolicieli. Nie jestem jednym z tych, którym niewolnictwo tak zdeformowało kręgosłup, że już się nawet wyprostować nie potrafią.

Tu nie chodzi o jakieś wyimaginowane niewolnictwo. Jeśli chce Pan nazywać Armię Czerwoną "katami", to jak Pan określi Wermacht, SS i NKWD (przy czym NKWD to dla umiejących liczyć polskie zwłoki mały pikuś był)? Znaj proporcyą, mocium panie... Zmienia Pan temat na jakieś bajdurzenia o racjonalizmie Stalina. Ja pisałem jasno (dla umiejących czytać po polsku) o braku racjonalizmu polskich polityków, którzy (a nie - Czerniachowski, Rokossowski, Żukow czy Koniew) doprowadzili do katastrofy AK. Pan nie pojmuje, z braku wiedzy i woli zmniejszenia własnej historycznej ignorancji, że wkraczanie na polskie tereny nie musiało przebiegać w taki sposób, w jaki przebiegało (a przebiegało przy znacznie mniejszym "terrorze" niż się Panu w Pana ignorancji zdaje, bo naród polski miał więcej rozumu niż jego londyńskie elity i, pomijając grupki osób, które utraciły kontakt z rzeczywistością, z koniem kopać się nie zamierzał). Pan nawet nie wie, że dowództwo AK (a potem różnych WiNów, NZW i dzikich oddziałów) zrobiło niemało, by ten "terror" był jak największy. Ba, same także zajmowały się terroryzowaniem "kolaborantów" (i chłopów, co kury dać nie chcieli, albo świni, albo butów czy koszuli). Co do rozmów Mikołajczyka z Churchillem - bez ich znajomości niczego Pan nie wie o sytuacji politycznej i tym, co było realnie możliwe, a co - nie.Pan niestety nie jest w stanie analizować sytuacji inaczej niż poprzez własne emocje, nie potrafi Pan patrzeć na rzeczywostość i ją pojmować. Jedyne co Pan potrafi, to bredzić o jakimć "prostowaniu kręgosłupa", "postawach służebnych" (brakuje tylko "wstawania z kolan" i "czczenia knuta"). To jest język psychomanipulacji, erystyki odwołującej się do emocji, czyli język bezmyśli. Postawa niesłużebna dla człowieka sterowanego emocjami to dziś rozwalanie każdego pomnika i miejsca pamięci, jakie się da rozwalić, niezależnie od celowości i konsekwencji. Dla człowieka racjonalnego jest rachunek zysków i strat związanych z czynieniem zadość swoim emocjom. Człowiek racjonalny potrafi powściągnąć emocje i patrzeć z perspektywy drugiej strony. Dziecko cierpi, gdy nie może działać w zgodzie z emocjami. Debata z "antykomuną" to niekończąca się debata z dzieckiem, które nie pojmuje, że są inne cele niż te, które dyktują emocje. Szczególnie w życiu narodu i jego relacjach z innymi narodami. Dziecko jest niezdolne do rozumienia pojęć wykraczających poza jego ego i jego emocje, dlatego debata ta nigdy się nie skończy (miejsce wychodzących z dziecięctwa zajmują inni, sa też przypadki niezdolnych do dorośnięcia). Polskim problemem obecnie jest to, że ton polityce międzynarodowej (to nie do końca to samo co polityka zagraniczna, czyli stosunki międzypaństwowe) nadaje dziecko (dziecięcy sposób pojmowania rzeczywistości). Pana niedojrzałość jest na szczęście wyłącznie Pana tragedią.

oto Krzysztof M

YogiBeer @ 11 września, 20:27

YogiBeer @ 11 września, 20:27

Popieram. - (Ocena komentarzy u mnie nie działa)

oto Krzych Adam

Wbrew temu co Pan pisze, ja wszystko rozumiem.

Tylko się z tym nie zgadzam. Jestem z pokolenia, które pamięta, że rozmowa o zbrodni katyńskiej była uznawana za "prowokację antyradziecką". Pan jest jednym z tych, którzy rozmowę o terrorze sowieckim nazywają prowokacją antyrosyjską.

Różnica między jednym i drugim dla mnie jest niewielka. Być może niepotrzebnie mówiłem o prostowaniu kręgosłupa. Ktoś kto ma go zgięty, może uważać to za normalny stan, jeśli nie zna żadnego innego. Jak ten czyżyk młody, chwalący sobie wygody klatki z bajki Ignacego Krasickiego.

oto YogiBeer

Pan nawet nie rozumie, że nie

Pan nawet nie rozumie, że nie rozumie.

Tylko się z tym nie zgadzam. Jestem z pokolenia, które pamięta, że rozmowa o zbrodni katyńskiej była uznawana za "prowokację antyradziecką". Pan jest jednym z tych, którzy rozmowę o terrorze sowieckim nazywa prowokacją antyrosyjską.

Nie drogi Panie, ja umieszczam ten "terror" we właściwym kontekście politycznym, historycznym i we właściwym układzie odniesienia. Cały tekst traktuje o czym innym, niż się Panu zdaje (chodzi, ujmując rzecz łopatologicznie, o to czy "warta jest 'skórka' 'wyprawki'"). Pan wrzuca tu wszelkie rzeczy nie należące do dyskusji, bo (jak zwykle, gdy emocje dominują nad myśleniem racjonalnym) nie rozumie o czym mowa.

Różnica między jednym i drugim dla mnie jest niewielka. Być może niepotrzebnie mówiłem o prostowaniu kręgosłupa. Ktoś kto ma go zgięty, może uważać to za normalny stan, jeśli nie zna żadnego innego. Jak ten czyżyk młody, chwalący sobie wygody klatki z bajki Ignacego Krasickiego.

Drogi Panie, jak by tu napisać żeby Pan pojął ... tracę nadzieję, może wydalnicza metafora trafi do Pana ... Otóż defekowanie na nagrobek kogoś kto Pana zdaniem Pana ukrzywdził nie jest formą prostowania kręgosłupa... Niech Pan to sobie przemyśli ... Pan, czego Panu dowiodłem, nie jest w stanie ocenić nawet tego, czy został Pan ukrzywdzony (to wymaga pewnej wiedzy i pewnego aparatu analitycznego), czy nie (i przez kogo), ale odczuwa Pan potrzebę. I to jest dziecinada. Niech Pan, zamiast wypisywać durnoty czyta ten komentarz, aż pan zrozumie.

oto Krzych Adam

Proszę nie opowiadać bzdur.

Terror jest terrorem i nic do tego nie ma kontekst polityczny czy historyczny. Który to kontekst ja doskonale znam, jednakże nie uważam, że ktokolwiek ma prawo uważać, że układ odniesienia, czy jakikolwiek kontekst mogą z terroru uczynić brak terroru. Czy że należy ustąpić żądaniom obecnych władz rosyjskich by o tym terrorze nie mówić, a jego wykonawców czcić jako bohaterów.

Panie, we wszystkich mych postach stawiam sprawę jasno: cmentarze żołnierzy sowieckich winny być otoczone staranną opieką, więc pisanie przeż Pana o defekowaniu na nagrobek nie jest w ogóle metaforą (bo i czego?) tylko obrzydliwym fałszerstwem.

oto YogiBeer

pisanie przeż Pana o

pisanie przeż Pana o defekowaniu na nagrobek jest obrzydliwym fałszerstwem.

Pan szanowny metafory nie też pojął (a przecie ostrzegałem, że to metafora ino ...) ... Ale przezornie zdefekował na nagrobek, oskarżając Armię Czerwoną o terror. Od terroru to były inne formacje, drogi Panie. I tu jest pies kij kąsający pogrzebany. Między innymi. No, ale jakby nie Armia Czerwona, to by "wyklęci" i inne NSZtoWiNoNZWy czapkami NKWD, KBW, WP i UB zarzuciły.

oto Krzych Adam

Hmmm.

Czerniachowski wzywający na odprawę w dowództwie Frontu Białoruskiego dowódcę wileńskiej AK i jednocześnie zapowiadający swój udział w odprawie dowódców oddziałów partyzanckich w miejscowości Bogusze był NKWD-zistą czy generałem Czerwonej Armii?

No, ale jakby nie Armia Czerwona, to by "wyklęci" i inne NSZtoWiNoNZWy czapkami NKWD, KBW, WP i UB zarzuciły.

Nie, gdyby nie Armia Czerwona, czyli "czerwona zaraza", to być może "czarna śmierć" by nas całkowicie ogarnęła. Co do psich metafor, czy to nie jest psie uważać, że ten kto nam uratował życie jest naszym panem mogącym z nami robić co chce?

oto YogiBeer

Czerniachowski wzywający na

Czerniachowski wzywający na odprawę w dowództwie Frontu Białoruskiego dowódcę wileńskiej AK i jednocześnie zapowiadający swój udział w odprawie dowódców oddziałów partyzanckich w miejscowości Bogusze był NKWD-zistą czy generałem Czerwonej Armii?

A jaki miał kolor otoku na czapce? Co miał w książeczce wojskowej? Inna sprawa - co mógł generał tam, gdzie wkraczało NKWD - w kwestiach znajdujących się w kompetencjach NKWD? Miał przeszkadzać NKWD w czynnościach służbowych, bo pan Krzych Adam uważałby to za właściwe, bo tak się mu wydaje i już? Miereckow i Rokossowski nie przeszkadzali ... Ale to nie ma dla sprawy wileńskiej AK żadnego znaczenia. Nawet NKWD zwijające AKowców nie miało w sprawie ich losu wiele do powiedzenia, bo rozkazy szły z wierchuszki.

Co do psich metafor, czy to nie jest psie uważać, że ten kto nam uratował życie jest naszym panem mogącym z nami robić co chce?

Nigdzie niczego podobnego nie piszę. W ogóle piszę o zupełnie innych kwestiach ... I tłumaczę łopatologicznie - o jakich. A Pan dalej nie rozumie ... Niech Pan się może dobrze wyśpi i wróci do lektury tekstu i dyskusji ze świeżym umysłem. Może wtedy coś Panu zaskoczy ... Może ...

oto Krzych Adam

Wreszcie do czegoś dotarliśmy.

Nie, Czerniachowski nie miał przeszkadzać NKWD. A Krzych Adam nie ma go uważać za bohatera wartego upamiętniania przez Polaków.

Co zaś do łopatologicznego tłumaczenia. Żadna łopata nie jest w stanie mi wytłumaczyć, że wtedy gdy rosyjski szowinista chce mi narzucić punkt widzenia swej polityki historycznej ja mam mu ustępować. Od zawsze tutaj twierdzę, że bezmyślna antyrosyjskość nam szkodzi. Ale wtedy gdy Rosjanie nam chcą narzucić swoje interpretacje historyczne ustępować im nie wolno.

Nie tylko zresztą swoje interpretacje. Kiedy rosyjskie wojska opuszczały swe dotychczasowe bazy na terenie Polski, Rosjanie wpadli na pomysł, by ich całkowicie nie opuszczać, znaczy by zachować tam swą obecność pod pozorem działalności biznesowej. Wówczas Polska nie dała się na to nabrać. Podobnie należy patrzeć im na ręce we wszystkich innych sprawach, także na ich oburzenie, że ich pomniki, które postawili na chwałę swojej armii i nazwali je pomnikami naszej wdzięczności są usuwane.

BTW, oczywiście jestem zdania, że lepiej byłoby nie iść na amerykańskim pasku z tą całą antyrosyjską polityką. Sciślej mówiąc, uważam, że zawsze gdy tego oni od Polski oczekują należałoby ich pytać o to kto nam wynagrodzi nasze straty z tego powodu, że będziemy postępować jak sobie życzą. Oni są pragmatyczni i taki język rozumieją. To by pozwoliło na brak napięć w naszym rejonie, a jeśli chcą się konfrontować daleko od naszych granic, to mogliby to robić gdzie indziej, a nie na naszym terenie. A i Rosjanie by to przyjęli z ulgą, bo wbrew temu co mówi propaganda nie oni są agresywni. Być może jedynie z tego powodu, że nie mają sił na agresję, ale nawet jeśli tylko dlatego to i tak dobrze.

Usuwanie śladów sowieckiej dominacji jest spóźnione. Gdyby było dokonane natychmiast po spektakularnym rozpadzie komunistycznego molocha, nie byłoby tych awantur, a dziś Rosja wraca w stare koleiny i tęskni za potęgą jedyną jaką miała, czyli potęgą militarną czasów sowieckich, więc się awanturuje.

Aha, ostatnia rzecz. Panie, puknij się Pan w głowę, to może do Pana trafi, że jeśli ktoś się z Panem nie zgadza, to wcale nie musi to oznaczać, że czegoś nie rozumie. Może wszystko doskonale rozumieć, tylko mieć inny pogląd.

oto YogiBeer

Nie, Czerniachowski nie miał

Nie, Czerniachowski nie miał przeszkadzać NKWD. A Krzych Adam nie ma go uważać za bohatera wartego upamiętniania przez Polaków.

Pomnik Czerniachowskiego był miejscem pamięci Rosjan. Jako, że Czerniachowski w niczym Polakom nie zawinił, niszczenie jego miejsca pamięci by wywołać niechęć Rosjan do Polaków jest posunięciem politycznie i wizerunkowo niekorzystnym. W obszarze polityki międzynarodowej i międzypaństwowej.

Co zaś do łopatologicznego tłumaczenia. Żadna łopata nie jest w stanie mi wytłumaczyć, że wtedy gdy rosyjski szowinista chce mi narzucić punkt widzenia swej polityki historycznej ja mam mu ustępować. Od zawsze tutaj twierdzę, że bezmyślna antyrosyjskość nam szkodzi. Ale wtedy gdy Rosjanie nam chcą narzucić swoje interpretacje historyczne ustępować im nie wolno.

Problem nie dotyczy punktu widzenia rosyjskich szowinistów i narzucania przez nich swojego punktu widzenia. Prędzej - polityki międzynarodowej i zagranicznej realizowanej przez polskojęzyczną kastę rządzącą III/IV RP, której przyklaskują polskie półgłówki. Obie te grupy (władcy III/IV RP i półgłówki) chcą narzucać Polakom określone kłamstwa historyczne jako jedynie słuszną wykładnię historii. Polskojęzyczni robią to przynajmniej w ramach przemyślanej polityki. Półgłówki - wyłącznie pod wpływem emocji, które im zastępują myślenie. Skutki są takie, jak w Trzciance, długofalowe efekty -takie jak opisane w tekście powyżej.

Nie tylko zresztą swoje interpretacje. Kiedy rosyjskie wojska opuszczały swe dotychczasowe bazy na terenie Polski, Rosjanie wpadli na pomysł, by ich całkowicie nie opuszczać, znaczy by zachować tam swą obecność pod pozorem działalności biznesowej. Wówczas Polska nie dała się na to nabrać. Podobnie należy patrzeć im na ręce we wszystkich innych sprawach, także na ich oburzenie, że ich pomniki, które postawili na chwałę swojej armii i nazwali je pomnikami naszej wdzięczności są usuwane.

Tekst dotyczy mauzoleum w Trzciance i całokształtu pewnych procesów wokół miejsc pamięci (trzeba jeszcze mieć wyczucie, co takim miejscem jest dla drugiej strony). Pomijając tematyką tekstu - od Polaków Armii Czerwonej należą się pomniki wdzięczności, za ocalenie przed ludobójstwem. Te pomniki nie są pomnikami wdzięczności NKWD, tow. Stalinowi, Berii etc.
W Berlinie i Wiedniu stoją monumenty upamiętniające poległych żołnierzy Armii Czerwonej. To pomniki największego łomotu, jaki Niemcy dostali w dziejach, a nie - jak w Polsce - jednego z największych prezentów, jaki Polacy dostali w dziejach. W Niemczech ani Austrii nikt tych monumentów nie zamierza demontować, jako symboli "komunizmu" czy "sowieckiej dominacji". Czy ten fakt ma coś wspólnego z prowadzeniem rozumnej polityki przez Niemców, czy może raczej z ich wrodzoną skłonnością do "czczenia knuta" i "lizania kacapskiego buta"?

BTW, oczywiście jestem zdania, że lepiej byłoby nie iść na amerykańskim pasku z tą całą antyrosyjską polityką.

Działąnia wobec miejsc pamięci wykraczają poza politykę. Pisałem o tym już wielokrotnie - i to jest kluczową obserwacją z tekstu powyżej.

Usuwanie śladów sowieckiej dominacji jest spóźnione

Mauzoleum, różne pomniki ku chwale poległych nie były "śladami sowieckiej dominacji". W ogóle - sformułowanie "ślad sowieckiej dominacji" to czczy bełkot Każdy budynek postawiony w PRL jest śladem "sowieckiej dominacji" dla pewnego rodzaju antykomunistycznych/antysowieckich psychopatów. Zachodnia granica Polski też jest śladem "sowieckiej dominacji". Pan nawet nie zdaje sobie sprawy z absurdu tego, co Pan pisze. I nie wygląda na to, że kiedykolwiek Pan sobie z tego zda sprawę.

dziś Rosja wraca w stare koleiny i tęskni za potęgą jedyną jaką miała, czyli potęgą militarną czasów sowieckich, więc się awanturuje

Czy gdyby Ukraińcy wykopali szczątki z cmentarza Orląt Lwowskich, przenieśli je w jakieś ustronne miejsce, a potem postawili na miejscu Cmentarza Orląt supermarket, albo Instytut Stepana Bandery, to oburzenie Polaków skwitowałby Pan "polską tęsknotą za potęgą militarną z czasów okupacji przez II RP Zachodniej Ukrainy"?

Aha, ostatnia rzecz. Panie, puknij się Pan w głowę, to może do Pana trafi, że jeśli ktoś się z Panem nie zgadza, to wcale nie musi to oznaczać, że czegoś nie rozumie. Może wszystko doskonale rozumieć, tylko mieć inny pogląd.

Pan nie ma żadnych poglądów. Poglądy to produkt wiedzy i użycia pewnego aparatu analitycznego do jej organizacji. Pan ma tylko trochę emocjonalnych ocen, które zastępują Panu poglądy, z braku możliwości wytworzenia takowych. Z poglądami można polemizować, wykazać ich (o)błędność, szkodliwość z punktu widzenia polityki międzynarodowej czy międzypaństwowej. Infantylnym emocjom nie można przeciwstawić żadnej argumentacji, bo nie tworzą one systemu logicznego. Pan nie rozumie, co jest do Pana pisane, bo nie ma Pan czym rozumieć - nie ma Pan czym przetwarzać racji - potrafi Pan tylko dołączać do emocji lub komunikować emocje. Dlatego nasza polemika jest i będzie jałowa, a jedyne co Pan osiągnie to dalsza autokompromitacja.

oto Krzych Adam

Widzę, że Pan się jednak nie puknął w głowę jak radziłem.

Bo cały czas nawraca Pan do tego, czego nigdy nie pochwaliłem i nigdy nie pochwaliłbym. Do niszczenia cmentarzy.

Co do emocji to rzeczywiście się we mnie one budzą w tej chwili. Jednakże nie odnoszą się do Rosjan. Wnerwia mnie głupota tego co czytam. O rzekomym moim emocjonalnym stosunku do omawianej kwestii.

BTW, dwie z moich synowych, które kocham jak własne córki, są Rosjankami, tzn. jedna pochodząca z Moskwy na tyle na ile wiem w 100%, druga urodzona w Kazachstanie jest w połowie Koreanką. Ale kulturowo obie są Rosjankami. A z piątki moich wnuków, czworo to półRosjanie.

Zabawne jest dla mnie, kiedy ktoś zarzuca mi, który w Rosji przebywałem (z przerwami) ponad 2 lata, mam Rosjan w rodzinie, na bieżąco śledzę co się w Rosji dzieje i jakie są poglądy jej elit, że czegoś nie rozumiem i że nie mam poglądów tylko emocje co do Rosji i Rosjan i to należy zakładać wyłącznie negatywne emocje.

Jasno to co sądzę wyjaśniłem, a także i to że nie zgadzając się z antyrosyjskością obecnej polskiej polityki, nie uważam, że powinniśmy ustępować w takiej sprawie jak rosyjska poltyka historyczna nazywająca wyzwoleniem przepędzenie Niemców z Europy Wschodniej i Środkowej by te tereny włączyć do swej imperialnej strefy wpływów. Przy okazji rozpętując terror i mordując tysiące niewygodnych sobie Polaków. Dotyczy to również ich prób nazywania odebrania Zaolzia Czechom, które oni zagrabili Polsce uczestnictwem w rozbiorze Czechosłowacji. Tak jak nie powinniśmy nigdy ustępować połączonej polityce żydowsko-niemieckiej kreującej z Polaków winowajcę zastępczego zbrodni ludobójstwa popełnionego przez Niemców na Żydach.

Ale wydaje mi się, że dość już tego. Dalsze marnowanie czasu nie ma sensu. EOT.

oto YogiBeer

Metafora rozumieć trudna ...

Bo cały czas nawraca Pan do tego, czego nigdy nie pochwaliłem i nigdy nie pochwaliłbym. Do niszczenia cmentarzy.

To, co Panu piszę trzeba rozumieć jako przykłady, metafory, a nie dosłownie. Większość czytelników to rozumie, bo to wynika z kontekstu.

Co do emocji to rzeczywiście się we mnie one budzą w tej chwili. Jednakże nie odnoszą się do Rosjan. Wnerwia mnie głupota tego co czytam. O rzekomym moim emocjonalnym stosunku do omawianej kwestii.

"Antykomuna" i "antysowietyzm" w Pana wykonaniu, Pana osądy postaw innych ludzi wobec nieprawości i szaleństw politycznych, jakich się dopuszczają polskojęzyczni administratorzy Polski (przy entuzjastycznym wsparciu polskich półgłówków) to też emocje.

Pańskie opowieści o rodzinie i pobycie w Rosji to z kolei kolejne Pana dywagacje. My nie rozmawiamy o Pana stosunku do Rosji i Rosjan, ale tego Pan nie zauważył.

Zabawne jest dla mnie, kiedy ktoś zarzuca mi, (...) że czegoś nie rozumiem i że nie mam poglądów tylko emocje co do Rosji i Rosjan i to należy zakładać wyłącznie negatywne emocje.

Drogi Panie, Pan nie zauważył, że nie o tym mowa ... Pan od początku polemiki ze mną nie wie, o czym ja piszę ... czego bym nie pisał, mamy ten sam efekt. Każda Pańska odpowiedź jest nie na temat i zdradza brak zrozumienia tego, co Pan przeczytał (o ile Pan przeczytał).

Jasno to co sądzę wyjaśniłem, a także i to że nie zgadzając się z antyrosyjskością obecnej polskiej polityki, nie uważam, że powinniśmy ustępować w takiej sprawie jak rosyjska poltyka historyczna nazywająca wyzwoleniem przepędzenie Niemców z Europy Wschodniej i Środkowej by te tereny włączyć do swej imperialnej strefy wpływów.

Tekst powyżej nie dotyczy rosyjskiej polityki historycznej. Ani antyrosyjskości polskiej polityki. Nawet przeczytanie tytułu tekstu pozwoli Panu zorientować się w tej kwestii.
Kończy Pan kolejnymi dywagacjami (odbieganiem od tematu/pisaniem nie na temat).

Polemika z Panem jest męcząca ... nie ma z czym polemizować, bo wytwarza Pan objętość pozbawioną treści powiązanej z tematem.

oto Krzych Adam

No dobrze, ostatni raz.

Jest Pan jak dziecko. Nauczył się Pan wierszyka i o krok od niego nie odstępuje.

Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi,
My się go boimy, na palcach chodzimy,
Jak się zbudzi to nas zje.

A ja tłumaczę jak dziecku, że OK, w porządku, lepiej byłoby mieć niedźwiedzia przyjacielem, ale kiedy od nas wymaga, byśmy myśleli po niedźwiedziemu i po niedźwiedziemu interpretowali świat należy mu powiedzieć "niet, nie budiem, Misza". Także próbuję wyjaśnić, że te pomniki to tylko wisienka na torcie, bo wrogi stosunek do nas wynika ze szkodliwej dla nas antyrosyjskiej polityki władz w Polsce już od lat, więc pomniki są doskonałym pretekstem do "metaforycznego" napadania na nas propagandy rosyjskiej. A Pan uparcie z tymi swoimi teoriami, że to my wychowaliśmy sobie Rosjan w nienawiści do nas. Nie musieliśmy. Od kilku już setek lat oni sami się tak wychowują. Na powieściach Dostojewskiego, na przykład. Na antykatolickiej propagandzie cerkwi. Itd. A współcześnie do tego przyczynia się głupia polityka w rzeczywiście poważnych sprawach politycznych dnia dzisiejszego.

Ostatnia uwago, co do tematu. Zauważyłem, że Pański temat to jak bardzo źle postępujemy wychowując sobie Rosjan w nienawiści na pomnikach naszej rzekomej "wdzięczności", które oni sobie u nas wybudowali. Dla mnie to nie jest temat. Dla mnie tematem jest, czy te monumenty sowieckiej dominacji należy usunąć z naszego krajobrazu, czy nie. Na przykład ten w Trzciance bym pozostawił. Ponieważ po pierwsze był to uczciwy pomnik, miejscowy komendant sowiecki wybudował mauzoleum swoim rodakom i uczciwie na nim napisał, że to na cześć obrońców jego ojczyzny, którzy polegli z niemieckimi najeźdźcami. Wszystko na nim było po rosyjsku i oblepiony był sowiecką symboliką. I tu mamy drugi powód. Takie kuriozum, dodatkowo architektonicznie bez gustu to można by nawet już dziś reklamować, przywozić zagraniczne wycieczki i zgarniać szmal pokazując.

Tym razem definitywnie EOT.

oto YogiBeer

Drogi Panie, widzę, że

Drogi Panie, widzę, że uwielbia Pan robić z siebie klauna. Swego czasu (parę miesięcy temu) zdeklarował Pan, że już nigdy, przenigdy nie skomentuje niczego, co piszę. Pomny tych przysiąg wypełnił Pan swoim spamem i bełkotem nie na temat dyskusję pod tym tekstem. Teraz już drugi raz zarzeka się, że już wreszcie przestanie spamować ... Czekam, bo Pana wywodów nikt rozsądny czytać tu nie chce.

W kolejnej odsłonie żałosnego widowiska, jakie Pan z siebie robi, po raz kolejny pisze Pan nie na temat, odbiegając nawet od swoich poprzednich dywagacji. Cóż dostajemy? Wierszyk z przedszkola (brawo, czegoś tam kiedyś Pana w życiu nauczono!), po czym - bredzenie o tym, że uszanowanie miejsc pamięci to "myślenie po niedźwiedziemu", czyli tak, jak nam wraży, regenerowany "sowiet" narzuca, ale my, silni, zwarci, gotowi nie oddamy kacapowi ani guzika!.

Kolejna zmiana tematu - oto okazuje się, że to, o czym traktuje tekst powyżej jest nieistotne, bo Rosjanie nas nienawidzą i tak od kilkuset lat, bo czytają Dostojewskiego i chodzą do cerkwi, a poza tym dlatego, że władze III RP im brużdżą. Zaraz zaraz, ale o czym był komentowany tekst? Ano o tym, że zachodzi pewna zmiana jakościowa, właśnie w związku z tymi miejscami pamięci? Czy może tekst był o przedszkolnych wierszykach?

Dalej:

Ostatnia uwago, co do tematu. Zauważyłem, że Pański temat to jak bardzo źle postępujemy wychowując sobie Rosjan w nienawiści na pomnikach naszej rzekomej "wdzięczności", które oni sobie u nas wybudowali.

Pan chyba nie zrozumiał tytułu komentowanego tekstu ... Kto tam wychowuje Rosjan? Polska język trudna ...

Dla mnie to nie jest temat. Dla mnie tematem jest, czy te monumenty sowieckiej dominacji należy usunąć z naszego krajobrazu, czy nie.

To niech Pan napisze o tym artykuł, a nie śmieci pod tekstem na inny temat. Bycie trollem-spamerem sprawia Panu jakąś dziecinną frajdę?

Na przykład ten w Trzciance bym pozostawił.

Tekst nie dotyczy tego, co Krzych Adam by zostawił a czego nie, bo to nikogo nie obchodzi, poza może Krzychem Adamem.

Mam nadzieję, że to już koniec Pańskiej męczącej błazenady i zawracania mi głowy Pańskimi wypocinami.

oto Krzych Adam

Hmm?

Emocje? A gdzie sie podział ten racjonalizm i realizm?

oto Kmieć

Panie Krzychu Adamie

Sprowadził Pan Pana YogiBeer do swojego poziomu, pokonał doświadczeniem, i jeszcze Pan udaje zdziwienie, którym próbuje przykryć dziecięcą satysfakcję z podstawienia dorosłemu nogi...

oto Krzych Adam

Przecenia Pan mnie, Panie Kmieciu.

Nie udało mi się wprowadzić p. YogiBeer na mój poziom. Pozostał na swym poziomie, poniżej dna.
Nie pojął, że nie uważam tak jak on że naszym obowiązkiem jest, by się na nas nie obrażano, ulegać obcej polityce historycznej. Błędem działań polskich na poziomie państwowym nie jest usuwanie pomników dominacji sowieckiej w Polsce, choć przyznaję, że to powinno być już dawno temu zrobione, jedno pokolenie temu co najmniej, kiedy jeszcze nie nastapił taki nawrót Rosji do tradycji sowieckiej jaki mamy obecnie. Zasadniczym błędem jest wrogość Polski w stosunku do Rosji we wszystkich zasadniczych dla Rosji obecnych sprawach, w której polskie władze prześcigają chyba wszystkich by się przypodobać Ameryce. Tę działalność uważam za efektywnie antypolską.

Nie usuwanie pomników "wdzięczności", czy chwały Armii Czerwonej. Choć jak to kilkakrotnie pisałem akurat mało widzę powodów do niszczenia mauzoleum w Trzciance. Była to szkarada, ale dotyczyła ona żołnierzy poległych w walkach z niemieckim najeźdźcą. Nie był to ani pomnik chwały Armii Czerwonej, ani pomnik "wdzięczności". Tylko z tego powodu, że było to architektoniczne bezguście pokryte symbolami systemu totalitarnego, mimo tego że te symbole stały się obecnie nielegalne, nie należało tego obiektu niszczyć.

oto YogiBeer

Nie udało mi się wprowadzić p

Nie udało mi się wprowadzić p. YogiBeer na mój poziom. Pozostał na swym poziomie, poniżej dna.

Drogi Panie, różnica między naszymi poziomami jest stała i widoczna gołym okiem. Przesuwanie skali tak, by mój poziom był poniżej dna umieszcza Pana w warstwach będących przedmiotem badań paleontologów.

Nie pojął, że nie uważam tak jak on że naszym obowiązkiem jest, by się na nas nie obrażano, ulegać obcej polityce historycznej.

W polityce i stosunkach między narodami liczy się koszt wykonywania określonych gestów, zbilansowany korzyściami. Naszym obowiązkiem jest pilnowanie, by nie było możliwe wykonywanie przez zarządców Polski gestów, które owocują realnymi stratami przy zerowych korzyściach. Szacunek dla miejsc pamięci i wrażliwości innych narodów nie jest równoznaczny z uleganiem obcej polityce historcznej. Pana "uważania" są równoznaczne z przyzwoleniem na różne działania szkodliwe, o ile tylko da się je podciągnąć pod mętne "nieuleganie obcej polityce historycznej", które jest takim samym pustosłowiem jak "ślady dominacji sowieckiej" wyśmiane powyżej.
Reszty nie komentuję. Nie na temat, albo skomentowane powyżej, grochem o ścianę.

oto YogiBeer

Sprowadził Pan Pana YogiBeer

Sprowadził Pan Pana YogiBeer do swojego poziomu

To nie jest możliwe. Aby osiągnąć poziom pana Krzycha Adama, trzebaby pod każdą jego wypowiedzią pisać coraz nowe rzeczy nie na temat i nie powiązane w żaden logiczny system.

, pokonał doświadczeniem,

Nie mam żadnego doświadczenia w pisaniu nie na temat, od rzeczy i zachłystywaniu się "sowietofobią".

i jeszcze Pan udaje zdziwienie, którym próbuje przykryć dziecięcą satysfakcję z podstawienia dorosłemu nogi...

To jest dziecięca satysfakcja z udawania głuchego i ślepego. Zupełnie nie na miejscu w przypadku, gdy faktycznie jest się głuchym i ślepym, jak w tym przypadku.

Prośba techniczna: niech się Pan nie włącza do moich polemik na trzeciego, to zakłóca przebieg i utrudnia lekturę. Zawsze można skomentować na końcu.

oto Krzych Adam

Apologies.

Rzeczywiście zapomniałem się, bo było tak, że podjąłem czas temu jakiś i zakomunikowałem decyzję opartą na starym przysłowiu, że z mądrym to jest lepiej nawet zgubić niż z głupim znaleźć. A decyzja była nie wdawać się w kłótnie z doktrynerem. Dziękuję za przypomnienie, bo zapomniałem i znów odpowiedziałem na te idiotyzmy, tym razem takie, które z nieulegania obcej polityce historycznej czynią zarzut psucia stosunków. Stosunki te są rzeczywiście psute niepotrzebnie i w sposób szkodliwy dla polskich interesów na innych polach. Natomiast zwalczanie polityki historycznej wykoślawiajacej prawdę historyczną jest po prostu naszym obowiązkiem. I trudno i darmo to akurat należy robić.

oto Maciej Markisz

'Natomiast zwalczanie

'Natomiast zwalczanie polityki historycznej wykoślawiajacej prawdę historyczną jest po prostu naszym obowiązkiem. I trudno i darmo to akurat należy robić.' - I niech Pan konsekwentnie i odważnie nie poprzestaje...

Pozdrawiam.

oto Krzych Adam

Dziękuję.

Politykę historyczną, czyli inaczej głoszenie swej szowinistycznej propagandy w kwestiach historycznych uprawiają właściwie wszyscy. Znaczy wszystkie państwa. Jakoś tak dziwnie wszystkie z wyjątkiem naszego. W wielu przypadkach w poltyce historycznej wśród naszych sąsiadów i nie tylko są elementy nieprzyjazne nam. Z najszkodliwszych dla nas należałoby wymienić oczywiście na pierwszym miejscu niemiecką politykę historyczną, najbardziej szeroko rozpowszechnioną bo niemal na całym swiecie jest żydowska, najbardziej jadowitą z jaką ja osobiście się spotkałem jest izraelska, choć ta w żydowskiej diasporze w Ameryce Północnej nie jest lepsza. Banderowska jest najbardziej chyba nieludzka, a jednocześnie najbardziej prymitywna. Obecna rosyjska powiela wszystko co wymyślono za Stalina łącznie z przedstawianiem zagarnięcia przez nich polskich ziem jako wyzwolenia, a do tego sięga jeszcze do antypolonizmu Dostojewskiego i antykatolicyzmu cerkwi.

Skuteczny opór można niestety postawić na poziomie państwa jedynie. Nasze pogawędki tutaj może komuś wśród rodaków otworzą oczy, ale skutek tego jest jednak mizerny - co widać, nie oszukujmy się.

oto YB

Politykę historyczną, czyli

Politykę historyczną, czyli inaczej głoszenie swej szowinistycznej propagandy w kwestiach historycznych uprawiają właściwie wszyscy. Znaczy wszystkie państwa. Jakoś tak dziwnie wszystkie z wyjątkiem naszego.

Ekscesy, które doprowadziły do powstania mojego tekstu są czymś innym, niż polityką historyczną? Polska polityka historyczna obejmuje wojnę domową z "komuną" i wojnę z Rosją. W ramach wojny domowej robisię z garstki straceńców jedynych sprawiedliwych w narodzie, a z ludzi, którzy faktycznie coś dla kraju zbudowali - kolaborantów i zdrajców. W ramach wojny z Rosją robi się z niej, jako jedynego spadkobiercy polityki ZSRR, sprawcę II Wojny Światowej, przedstawia wyzwolenie od okupacji niemieckiej, jako zniewolenie jeszcze gorsze niż okupacja niemiecka. Jako ofiara tej propagandy nawet Pan tego nie zauważa.

Obecna rosyjska powiela wszystko co wymyślono za Stalina łącznie z przedstawianiem zagarnięcia przez nich polskich ziem jako wyzwolenia

To nie zagarnięcie polskich ziem jest przedstawiane jako wyzwolenie. Stworzenie PRL przez Stalina, w granicach, których zachodni sojusznicy nigdy by nam nie dali, było jednym z największych prezentów, jakie naród kiedykolwiek otrzymał. Porównywalnym tylko z otrzymaniem Królestwa Polskiego od Aleksandra I (choć Aleksander I dał o wiele mniej!). To było wyzwolenie od 1000 lat ekspansji niemieckiej ... I wyzwolenie od "kłopotliwej", niszczącej państwo od wewnątrz kohabitacji z Niemcami, Ukraińcami, Białorusinami i Litwinami.

Skoro TOR znów mnie blokuje, wysyłam drogą okrężną przez HTTP proxy. Nie mam kolejnych 30 minut na zabawę z zestawianiem kolejnych połączeń przez TOR.

oto Krzych Adam

No comments.

(usunięte - określenie obraźliwe), nie rozumiejąca tutejszych zasad. Że jeśli umieści Pan blog, to nie staje się jego właścicielem. Tutaj odpowiedziałem p. Maciejowi, nie Panu. Więc wejdź Pan na drzewo. A ode mnie się odczep.

oto YogiBeer

Drogi Panie, doktryner to

Drogi Panie, doktryner to osoba nie przyjmująca racjonalnych argumentów i nie mająca kontaktu z rzeczywistością. Rzeczywistość jest następująca: działania polskich władz wobec obiektów, które Rosjanie uważają za miejsca pamięci skutkują określonymi kosztami moralnymi tu i teraz, a w przyszłości będą skutkować określonymi kosztami politycznymi i ekonomicznymi. Te działania władz, zgodnie z tym, co wyłuszczyłem w tekście i komentarzach powyżej, dodają do odbioru całokształtu wrogich działań władz polskich wobec Rosji dodatkowy wymiar/aspekt.

Z nas dwóch ja uważam, że prymat nad pustymi gestami i aktami barbarzyństwa, które Pan nazywa "nieuleganiem obcej polityce historycznej" ma myślenie w kategoriach rachunku zysków i strat narodu polskiego. Co jest doktrynerstwem a co realpolitik nie tak trudno rozstrzygnąć.

Natomiast zwalczanie polityki historycznej wykoślawiajacej prawdę historyczną jest po prostu naszym obowiązkiem. I trudno i darmo to akurat należy robić.

Należy robić wyłącznie to, co jest długofalowo korzystne dla narodu polskiego. Działania, które próbuje Pan bronić jako " zwalczanie polityki historycznej wykoślawiajacej prawdę historyczną" nie owocują korzyściami dla narodu polskiego, dlatego są uzasadnialne wyłącznie na gruncie doktrynerstwa. Co było do udowodnienia.

oto Krzych Adam

No comments.

Tak jak się uprzednio zobowiązałem, nie będę komentował bezpośrednio Pańskich banialuk. Za to że się zapomniałem, a ściślej mówiąc zapomniałem o tym podjętym przez siebie samego kilka miesięcy temu zobowiązaniu jeszcze raz przepraszam. Tym razem pisałem do p. Macieja. Czy mogę prosić o niekomentowanie moich postów skierowanych do innych osób? Będę wdzięczny.

oto YB

Tak jak się uprzednio

Tak jak się uprzednio zobowiązałem, nie będę komentował bezpośrednio Pańskich banialuk.

Ponieważ nie piszę banialuk, więc te obietnice mnie nie dotyczą.

Za to że się zapomniałem, a ściślej mówiąc zapomniałem o tym podjętym przez siebie samego kilka miesięcy temu zobowiązaniu jeszcze raz przepraszam.

Mnie nie obchodzi, czy postępuje Pan zgodnie ze swoimi deklaracjami, czy rzuca Pan słowa na wiatr - i nie czuję się urażony tym, co Pan robi. Raczej znużony. Pan przeprasza za rzeczy, za które nie musi, ale nie - za rzeczy, za które powinien. Więc to bezwartościowe.

Tym razem pisałem do p. Macieja. Czy mogę prosić o niekomentowanie moich postów skierowanych do innych osób? Będę wdzięczny.

Jeśli Pana wypowiedzi będą poza moim blogiem i nie będą w żaden sposób nawiązywały do moich wypowiedzi (pan celuje w dyskusji "pośredniej" w ten sposób, na co nie pozwolę) oraz nie będą godziły w interes narodu polskiego (poprzez głupotę promowanej w nich polityki), nie będę ich komentował. Proszę się nie martwić, ja na PN bardzo rzadko bywam, a problemy techniczne z TOR zapewne skutecznie uniemożliwią mi korzystanie z PN z mojego konta a nawet czytanie tego portalu i Pana "prawda" zwycięży na pohybel narodoowi polskiemu :(.

oto TBM

:D :D :D

cytuję YB:

na co nie pozwolę

Mocne to jest :D

pozdrawiam rozbawiony
TBM

oto Krzych Adam

BTW.

Przedstawił się Pan jako nacjonalista. Nacjonalistą jakiego narodu Pan właściwie jest?

Ja sam uważam się, poza innymi aspektami politycznymi, za polskiego narodowca. To słowo nie definiuje, gdzie na osi prawica/lewica, czy personalizm/gromadnościowość człowiek się znajduje.
Narodowca zogniskowanego zgodnie z zaleceniem Romana Dmowskiego na Polsce i "obowiązkach polskich". Nie ma we mnie miejsca dla nienawiści czy pogardy do innych narodów, a nawet jakiejś niewielkiej chociażby niechęci do Rosjan. Tym niemniej uważam że pomnik Czerniachowskiego powinien był być usuniety z polskiej ziemi, tak jak to się stało.

Co do mauzoleum w Trzciance sprawa wygląda nieco inaczej. Nie był to pomnik "wdzięczności". Więc nie jego kłamliwość, jak w przypadku większości tych sowieckich pomników, gdzie sowieckie władze na zajętych terenach je ustawiały i pisały, ze to wdzięczni Polacy je postawili mnie od niego odrzucała. Gdyż stawiający go już w 1945 roku Sowieci, umieścili tam jedynie sowieckie symbole i napis mówiący o ich czci do własnych zołnierzy poległych w walkach z Niemcami, którzy napadli na ich kraj. Czyli był to rzetelnie przedstawiający sytuację pomnik.

Zastrzeżenia we mnie budziła jedynie jego szkaradność architektoniczna i obecność symboli totalitarnych. A może też sens istnienia na polskiej ziemi takiego pomnika oderwanego od wszystkiego co polskie. Widziałbym raczej, jeśli już, jakąś próbę negocjacji czym go zastąpić, by czcić dalej pamięć rosyjskich żołnierzy, bez całego tego sowieckiego bezguścia.

oto Krzych Adam

Zgadza się.

AntyPolaków nie rozumiem. I nic na to nie poradzą lektury.

oto YogiBeer

Pan nie potrafi myśleć

Pan nie potrafi myśleć interesem narodowym, tylko sentymentem. Myślenie sentymentem jest równoznaczne z niemyśleniem.

oto Krzych Adam

Nie ma w tym co myślę i piszę żadnych emocji.

Oprócz tego nie ma we mnie psiej skłonności do lizania butów, którymi mnie skopano.

oto YogiBeer

Analogia kynologiczna może

Analogia kynologiczna może być właściwa ... Jest w Panu psia skłonność do obszczekiwania i kąsania kija, który być może wylądował na Pana grzbiecie. Nie jest Pan w stanie dostrzec ani ręki, co ten kij dzierżyła, ani przyczyn, dla których jakiś kij Panu na grzbiecie wylądował. Do tego potrzeba zobaczyć głowę i pojąć, co w niej siedziało.
To jest z Pana strony cały czas język emocji, a nie - myślenia w kategoriach politycznych. Pan nie zdradza predyspozycji do pisania o polityca ani historii, bo wypowiadając się o tych kwestiach należy używać aparatu intelektualnego, a nie - emocjonalnego. Fora są pełne ludzi dotkniętych tym samym kalectwem, ale to powinien być dla Pana powód do radości. Dla mnie nie jest.

oto Krzych Adam

Teraz ja to Panu powiem.

Nic Pan nie rozumie.

oto Eowina

Ale pracować w ZSRR to już Panu to nie przeszkadzało.

Żaden pieniądz nie śmierdzi, nawet jeżeli to jest komunistyczny rubel.
A to niby kiedy mówi Pan o sobie:

nie jestem jednym z tych, którym niewolnictwo tak zdeformowało kręgosłup, że już się nawet wyprostować nie potrafią.

Co za hipokryzja.

oto Krzych Adam

Dlaczego hipokryzja?

I dlaczego realistyczna ocena postępowania Sowietów przed II WŚ, podczas niej i bezpośrednio po niej miałaby mi przeszkadzać w pracy w Kraju Rad?

Było to bardzo interesujące doświadczenie. Oprócz np. byłego NKWD-zisty i pracownika obozu dla jeńców na Uralu (być może także i Polaków), a także pewnej liczby szowinistów sowieckich spotkałem wielu dobrych, życzliwych ludzi. Z niektórymi z nich bez wahania zawarłem przyjaźnie.

Problemem nie do przezwyciężenia dla wielu ludzi jest niemożność odseparowania Związku Sowieckiego i tych Rosjan, którzy się z nim identyfikowali do cna, od narodu rosyjskiego (to dotyczy historii), a takze zrozumienia tego, że choć potępienia godne jest postępowanie władz polskich w większości spraw między Polska i Rosją dziś, obecne rosyjskie elity, także intelektualne, nie dały rady się wyzwolić z dziedzictwa sowieckiego. A to oznacza, że automatyczne przyznawanie im racji jest postawą niejednokrotnie antypolską.

oto Krzych Adam

Domagam się wyjaśnienia tej nieuprawnionej wycieczki osobistej!

Czyli zakazanego przez regulamin portalu atakowania osoby, a nie wyrażonych poglądów.

A to niby kiedy mówi Pan o sobie:

nie jestem jednym z tych, którym niewolnictwo tak zdeformowało kręgosłup, że już się nawet wyprostować nie potrafią.

Co za hipokryzja.

Przeprosin za brak kultury w odnoszeniu sie do adwersarza się nie domagam. Są mi one zbędne. A rzucane błoto brudzi często bardziej rzucającego.

oto Marek Bekier

Ile razy można powtarzać, że

Ile razy można powtarzać, że czym innym jest szacunek dla grobów żołnierzy niż brak tego szacunku dla państwa i armii, które wyzwoliło nas spod spodziewanej zagłady narzucając jednocześnie inny rodzaj niewoli?

oto TBM

liczba/ilość powtórzeń

cytuję Marek Bekier:

Ile razy można powtarzać, że czym innym jest szacunek dla grobów żołnierzy niż brak tego szacunku dla państwa i armii, które wyzwoliło nas spod spodziewanej zagłady narzucając jednocześnie inny rodzaj niewoli?

Zależy komu. Polskim nacjonalistom - wcale, bo to wiedzą sami.

Zaś polskojęzycznym nacjonalistom można w nieskończoność - tylko po co? I tak nie pojmą.

pozdrawiam
TBM

oto YogiBeer

Pan przeczytał tekst i nadal

Pan przeczytał tekst i nadal niczego nie pojmuje. Nie wiem, czy jest Pan chronicznie niezdolny do patrzenia na pewne sprawy z perspektywy innych narodów, czy też - do rozumienia tego, o czym mowa.
Problem nie leży w tym, jak Polacy patrzą na miejsca pamięci czerwonoarmistów poległych na ziemiach (obecnie) polskich , tylko jak patrzą na nie Rosjanie. Problem polega na tym, że za kolosalne straty wizerunkowe, moralne, naród polski nie otrzyma niczego - poza może paroma "antysowieckimi" oszołomami, którzy będą się masturbować oglądając rozwalone mauzoleum. Ale chyba w stosunkach między narodami nie chodzi o chwile satysfakcji dla psychopatów? Nacjonalizm to postawa nakazująca przed podjęciem działań dokonywać rachunku zysków i strat - i wstrzymywać się od działań, których skutki będą miały ujemny bilans tychże.

oto Czesław

Kaczyński nie powtarza błędów sanacji

Jak wiadomo rządy międzywojenne prowadziły pokojową politykę ze wszystkimi sąsiadami, po unormowaniu się sytuacji i ustaleniu granic po zakończeniu I-ej wojny światowej. Z wszystkimi naokoło mieliśmy podpisane pokojowe traktaty i umowy, nawet z Francją był tylko traktat obronny. Z Anglią zawarliśmy układ dopiero po terytorialnych żądaniach niemieckich i w rezultacie doprowadziło to do katastrofy, napadli na nas sąsiedzi, podobnie jak na I-ą RP. Wynika z tego prosty wniosek że trzeba być agresywnym i PiS to robi, to bardzo dobrze. Bardzo mnie śmieszy ten tekst i komentarze o treści wyrażające stanowisko i interesy z punktu widzenia rosyjskiego a nie polskiego.

oto YogiBeer

Czasem zdolność do patrzenia

Czasem zdolność do patrzenia z perspektywy innego narodu służy interesom polskiego narodu. Odsyłam do lektury tego komentarza.

To co robi PiS to polityka samobójcza. Nie da się jednocześnie wojować z Niemcami i Rosjanami. Nie da się jednocześnie żądać od Niemców odszkodowań, twierdzić, że PRL nie był państwem polskim, a III RP jest bezpośrednią spadkobierczynią II RP, prowadzić wojnę polityczną z Rosją (jako ratlerek USA) i rozwalać rosyjskich mauzoleów i miejsc pamięci. Polska jest między dwoma płytami tektonicznymi - i musi się poruszać z którąś z nich, albo zostanie zmiażdżona.

oto Eowina

Autor ma rację. Burzenie historii nie jest budowaniem

przyszłości. PiS buduje rzekomo IV RP, ale jak na razie to nic nie zbudował oprócz chaosu. Polskie społeczeństwo jest skłócone, a Polska jest skłócona nie tylko z Rosją, ale też z Europą. Gdzie jest siła Polski na którą Pan liczy?

trzeba być agresywnym i PiS to robi, to bardzo dobrze

Proszę nie rozśmieszać, temat jest poważny.

oto Krzych Adam

No cóż.

Bardzo mnie śmieszy ten tekst i komentarze o treści wyrażające stanowisko i interesy z punktu widzenia rosyjskiego a nie polskiego.

Zgadzam sie generalnie. Tylko mnie jest trudno zdobyć się na wesołość.

oto Skanderbeg

Proponuję się douczyć.

Wobec Litwy, Czechosłowacji, Rosji Radzieckiej (to Piłsudski napadł na Kijów), Niemiec też, byliśmy agresywni.
A najgłupszym była pomoc w rozwaleniu Czechosłowacji. To tylko debil mógł wymyślić. Dla kilku wiosek i miasteczek, utworzyliśmy sami sobie na południu odpowiednik Prus Wschodnich.

oto Krzysztof M

Bardzo mnie śmieszy ten tekst

Bardzo mnie śmieszy ten tekst i komentarze o treści wyrażające stanowisko i interesy z punktu widzenia rosyjskiego a nie polskiego.

A mnie śmieszy robienie (...) Amerykanom i liczenie, że to będzie przyjemne także dla Polaków. :-)

Interesem Polski nie jest płacenie za gaz amerykański 2x więcej niż za rosyjski. Ale pan być może ma zdanie przeciwne.

oto Krzych Adam

Hmm?

Mnie nie śmierdziały ruble (te stare z Leninem), a panu nie śmierdzi gaz?

oto Eowina

O co chodzi z tym burzeniem? Czy chodzi o dokuczenie

Rosji?
Działanie jest bezmyślne, będzie miało przykre skutki na przyszłość, a nikt nie przyjdzie Polsce z pomocą. Dziś używa się państwa polskiego jako narzędzia w "zimnej wojnie" z Rosją i nikt nie wie czym to się skończy.

oto Dubitacjusz

Niektóre komentarze są porażąjące,

odreagowanie kompleksów zamiast myślenia kategoriami historycznymi i narodowymi.

1. Żołnierze radzieccy, którzy walczyli zginęli na terenie Polski w latach 1944-45, zasługują na godne upamiętnienie, ponieważ wyzwolili Polskę spod niemieckiej okupacji.
2. Niszczenie mauzoleów jest nie tylko haniebnym barbarzyństwem, ale też zupełnie niepotrzebnie nastawia zwykłych Rosjan przeciwko Polsce.

oto Skanderbeg

Zgadzam się w zupełności.

Niszczenie mauzoleów niczym nie różni się od działań Talibów rozwalający buddyjskie symbole.
Zwyczajna barbaria.

oto Krzysztof M

Żołnierze radzieccy, którzy

Żołnierze radzieccy, którzy walczyli zginęli na terenie Polski w latach 1944-45, zasługują na godne upamiętnienie, ponieważ wyzwolili Polskę spod niemieckiej okupacji.

Racja. Ale może dałoby się postawić obok pomniki upamiętniające ofiary NKWD i UB?

oto YogiBeer

Tak, a obok jeszcze pomniki

Tak, a obok jeszcze pomniki ofiar zbirów Piotra I, Katarzyny II, Aleksandra I, Aleksandra II, Ochrany etc. etc. ...

oto Kmieć

Nie da się.

To byłby przejaw skrajnego polskiego antysemityzmu, Panie Krzysiu Szanowny.

oto Andrzej

wydaje mi się, że taka polityka jest

ponadpartyjna a także prowadzona przez wiele krajów, będących pod mocnym wpływem USA. Jak np kraje bałtyckie, które kosztem swojej gospodarki, znaczącej części obywateli (rosyjskojęzycznych) po prostu niszczą swoje stosunki ze wschodnim sąsiadem.

Zysków żadnych z tej polityki nie ma ani Polska ani kraje bałtyckie, jedyne zyski odnosi Waszyngton, którego stałym elementem gry od dziesięcioleci jest budowanie konfliktu między Europą a Rosją.

Dzisiaj bardzo ochoczymi agentami tej polityki są politycy solidarnościowi. Nie tylko PiS. Proszę przypomnieć sobie Grzegorza Schetynę, wyśmiewającego jako minister (czy już szef komisji spraw zagranicznych) wyzwolenie Oświęcimia przez Armię Czerwoną. To jest uderzanie w czułe miejsca, ranienie uczuć, opluwanie świętości. Coś jak "polskie obozy zagłady".

Politykę taką można bezkarnie prowadzić pod amerykańskim parasolem, ale cała ta zła karma się kumuluje i na pewno nie służy dobru Polski.

oto Czesław

A co na to Piłsudski"

"Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi". I proszę bardzo, byliśmy bardzo grzeczni do Niemców a oni nie tylko o "polskich obozach śmierci" ale w ogóle chcą nami rządzić jak byśmy byli ich gubernią, do tego doprowadziły te folksdojcze z PO. Rosjanie też chcą nam nadal urządzać architekturę przestrzenną i tylko pamiętają jak nas wyzwalali ale co wyprawiali z Polakami na zajętych terenach po 17 września 1939 r. to "zapomniało im się", a krwawa przeróbka Polaka na sowietikusa to czyja zasługa. Rezultaty widać powyżej.

oto chłop jag

interesom jakiego narodu

interesom jakiego narodu służy wzniecanie nienawiści między narodem polskim a narodem rosyjskim?

Kżada okazja do napuszczania na siebie ludzi stworzonych przez Boga jest dobra dla pupili szatana - tołażysze. Dlatego czy to pomniki żołnierzy bolszewickich czy to pomniki konfederatów z wojny secesyjnej w USA czy to wprowadzenie do szkół na Ukrainie tylko ukraińskiego języka - to sposoby do w/w napuszczania - tołażysze.
Wniosek?
Szatan napuszcza, zniewala a potem morduje ludzi stworzonych przez Boga ich własnymi rękami - tołażysze.

oto sir Galahad

Te pomniki to również nasza

Te pomniki to również nasza historia. Nie tylko radziecka czy rosyjska. Co z nami będzie gdy już wymażemy z pamięci własną historię?
A co do żołnierzy Armii Czerwonej - oni nie przynieśli nam wolności bo sami jej nie mieli. Ale przynieśli nam ocalenie. OCALENIE! Gdyby nie ich walka to mogłoby już nas nie być a już na pewno niewielu z nas by żyło. Dlatego należy szanować te pomniki i pamiętać okoliczności w jakich powstały. Nie mamy powodu do obrażania pamięci poległych i deptania uczuć ich potomków. Takie postępowanie jest jednocześnie nikczemne i szkodliwe dla nas samych. To dowód, że w nas samych zwyciężyło barbarzyństwo.

oto KubaG

"Ruskim" wyburzymy pomniki,

"Ruskim" wyburzymy pomniki, od "Szwabów" zarządamy reperacji wojennych, Ukraińcom podprowadzimy pod granicę "Miszę" Saakaszwilego, Francuzów obrazimy "widelcem" i "Mistralem za dolara".
Wszyscy będą nas kochać.
Wczoraj w PR24 (ciekawe, że puścili) toczyła się dyskusja o ew. przyszłej europejskiej armii. Zaproszony doktor (nazwisko " nie doleciało") stwierdzil, że trzeba to rozważyć bo "Amerykanie w W Europie bywają a Francja i Niemcy są". W naszym zaslepieniu miłością do "jedynego sprawdzonego sojusznika" (PJK) ttacimy instynkt samozachowawczy.

oto Kmieć

Do Pana YogiBeer

Szanowny Panie.

Gdyby Pan wespół w zespół z Panem Robercikiem zechciał założyć dyktaturę w Polsce, to ja się na to piszę.
Będę do dyspozycji całym swym jestestwem.

Z wyrazami najwyższego szacunku,
Kmieć.

oto sir Galahad

Są wolne miejsca? To ja też

Są wolne miejsca? To ja też się dopisuję. Gdybyście budowali monarchię to ja królem być nie mogę bo nie mam błękitnej krwi ale mogę wziąć na swe barki ciężar regencji;-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.