Trudne pytania o rację w polityce

Są środowiska uważające się za narodowe, które sądzą, że polska polityka realna powinna uwzględniać interes rosyjski. Środowiska te zwykle potępiają powstania narodowe od Konfederacji Barskiej, poprzez Powstanie Listopadowe i Styczniowe aż do Powstania Warszawskiego. Nie zauważają około 100-letniej interwencji rosyjskiej w IRP z obecnością wojsk włącznie. Boleją nad upadkiem a to dobrego Gomułki, a to patriotycznego Gierka. Chwalą Putina i potępiają wszystkich narodowców z drobniejszych narodów, którzy próbowali zrobić coś przeciwko Rosji. Powiem szczerze, że widzę sporo racji w tych poglądach ale jeśli te racje są przedstawiane wraz z nazywaniem polskich patriotów, owszem czasem narwanych i ciężko myślących, zdrajcami, bandytami i idiotami to mam ochotę obdarzyć autorów tych poglądów podobnymi określeniami i uważam, że byłyby bardziej zasadne.

Są środowiska uważające się za narodowe, które sądzą, że polska polityka realna powinna opierać się o zasadę nie drażnienia Niemiec. Środowiska te, podobnie jak poprzednie, zwykle potępiają powstania narodowe. Robią to na nieco innych przesłankach, opartych prawie wyłącznie na porównywaniu sił i środków. Nie zauważają niemieckiego pochodzenia części królów IRP. Chwalą współczesne władze Niemiec uważając, że Niemcy sprzyjają rozwojowi polskiej gospodarki. Powiem szczerze, że widzę trochę racji w tych poglądach ale jeśli te racje pomijają fakt, że dobre interesy z Niemcami robią tylko politycy i ci, którzy się z nimi dogadują, nierzadko obok prawa a dla reszty jest co najwyżej stanowisko wyrobnika zagranicznego to odzywają się we mnie podobne odczucia jak do tych poprzednich.

Nie mogę tylko pojąć dlaczego jednym i drugim nie przychodzi do głowy, że Polska mogłaby mieć swoją własną politykę? Nie rozumiem dlaczego jednym i drugim tak łatwo przychodzi totalne potępienie polityki obecnego rządu? Gorzej, że to potępienie najczęściej opiera się na przekręcaniu faktów choćby takich jak:

  • przedstawianie przywrócenia pamięci o żołnierzach wyklętych jako kult bandytów;
  • przedstawienie zamknięcia epoki apoteozy wyzwoleńczej Armii Czerwonej jako barbarzyńskiego profanowania grobów;
  • przedstawienie nieśmiałych żądań odszkodowań za IIWŚ jako drażnienia cywilizowanego narodu Niemieckiego.

Drażni mnie też, że fakt uległości aktualnych władz polskich w stosunku do USA (a pośrednio Izraela) jest błyskawicznie wyłapywany oraz wielokrotnie i na różne sposoby interpretowany jako coś identycznego z uległością ZSRR i zaborcom. A może to jest rodzaj polityki realnej na teraz?

Nie będę próbował sam odpowiadać na pytania, które postawiłem. Liczę raczej na to, że narodowcy prorosyjscy, proniemieccy i proamerykańscy rzeczowo przedstawią swój pogląd na politykę realną. Liczę na to, że wywołam dyskusję, która skłoni mnie do wycofania przymiotników „prorosyjscy”, „proniemieccy” i „proamerykańscy”.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.9
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Tak, Polska powinna mieć własną politykę

Tylko, że polityka jest roztropnym działaniem na rzecz dobra wspólnego, a drażnienie dla samego drażnienia nie przynosi żadnego dobra. Ergo, to nie jest żadna polityka, tylko prymitywne dawanie upustu swoim kompleksom, resentymentom itp.

oto mj

Tu nie żadnej polityki ani ideologii.

Są wytyczne z wiadomej ambasady, definiujące aktualną "mądrość etapu, a cały ten związany z koniecznością realizowania tegoż cyrk na kółkach... jest jaki jest. Bo JAKIŚ być musi, żeby ciemny lud czymś zająć, no i co ważniejsze żeby ten nie powziął w swej większości straszliwego podejrzenia graniczącego z pewnością, że państwa polskiego de facto nie ma, jest tylko jakaś kolonia, protektorat, jak zwał tak zwał, zarządzany przez gubernatora, wkrótce może komendanta wojennego nadwiślańskiej krainy.
I tak odbijamy się od ściany do ściany, wykłócając się o wszystko od Adama I Ewy poczynając, ze wszystkimi z którymi POZWOLONO nam się aktualnie wykłócać. Jeszcze parę lat temu pojęcia takie jak "murzyńskość" czy "robienie łaski" były zarezerwowane dla określania naszych stosunków z USA. Teraz można je śmiało stosować do takich potęg jak Litwa i Ukraina. Za to wobec Francji i Niemiec jesteśmy ostatnio bardzo wojowniczy i idziemy prawie na rympał... O Rosji szkoda nawet wspominać - chyba tylko wyjątkowa cierpliwość Putina powoduje że jest tu jeszcze pokój. Sojuszników, ani bliższych ani dalszych nie mamy tak naprawdę żadnych. USA nie liczę, bo co to może być za sojusz słonia z mrówką? Niby Węgry, no ale Orban jest w/g naszych standardów "proputinowski", więc całkowita dyskwalifikacja bez możliwości apelacji.
Mamy za to na użytek wewnętrzny propagandę sukcesu, przy której propaganda "zielonej wyspy" to pikuś, niekończące się kłótnie i dysputy o historię, od Mieszka I, albo i Popiela którego zjadły myszy zaczynając, atmosferę oblężonej twierdzy, szczerzenie niekompletnego uzębienia na wszystkich dookoła i atmosferę podobną chyba - o zbliżonej temperaturze - do tej tuż przed wybuchem II wojny światowej - ani guzika od kaleson nie oddamy!!!". No a potem... wyszło jak wyszło. :)

oto Dubitacjusz

Ja bym tak nie zwalał wszystkiego na ambasadę,

jak mamy rodzimych "patriotów".
Czy ktoś sądzi, że ambasador miał dawać wytyczne np. w sprawie zniszczenia mauzoleum w Trzciance? Sam nie wiem, gdzie leży ta Trzcianka, a jakiś Amerykanin miałby o niej słyszeć.

oto Robercik

Daje się tylko ogólne

Daje się tylko ogólne wytyczne. Każdy wie za co jest nagroda, za co jest kara. Np. w Anglii teraz trudno jest zgłosić przypadek molestowania przez muzułmanów. Jakimś magicznym sposobem dyrekcja szkoły, wie że skarżącą się uczennicę albo nauczycielkę należy spławiać. Decyzję o cackaniu się z muzułmanami podjęto centralnie na ogromnym obszarze: USA, Kanada, Europa Zachodnia.

Decyzję o wojnie z Rosją też. Te pomniki stały się gorącym tematem dopiero niedawno, zaś temat pomników najpierw podrzucono, bo nie każdy wiedział w jaki sposób ma działać. Bo a nuż zniszczy pomnik, a Michnik to zgani? Wszak wśród wielu CCCP - tak, Rosja - nie. :)
Teraz już nawet najgłupszy wójt wie, że pomniki likwidujemy. Tak jak wójt w Szwecji wie, że musi walczyć z rasizmem, a wójt w III Rzeszy wiedział, że ma być ostry wobec Żydów. Każdy system opiera się na masach ludzi podchwytujących wytyczne.

Ja się teraz spotkałem na niektórych forach z atakiem na osoby krytykujące koszt samolotu F35. Jeśli prości ludzie na forach atakują krytyków F35, to jaka presja musi być wobec wojskowych w Polsce? Nadejdzie decyzja by kupić samolot, wygra F35. Nawet łapówki nie będzie trzeba dawać, bo proamerykański amok i związany z tym terror psychiczny jest wszechobecny.

oto Skanderbeg

Trzcianka?

Między Gorzowem a Piłą bodaj. Już za Krzyżem chyba, licząc od strony Gorzowa.

oto Robercik

Tekst jest trochę na zasadzie

Tekst jest trochę na zasadzie "kto nie zgadza się ten jest głupek zdrajca, ale ja jestem łaskawy i chętnie poznam opinie głupków i zdrajców". Pomijając takie postawienie sprawy, to i tak nie bardzo widzę pole do dyskusji. Z czym konkretnie tu dyskutować? Z czymś takim:

nieśmiałych żądań odszkodowań za IIWŚ jako drażnienia cywilizowanego narodu Niemieckiego

"nieśmiałe żądanie" - pomijając już dziwaczność tego sformułowania (typu agresywna uległość), chciałbym zapytać co realnego jest w stawianiu żądań których nie można wyegzekwować albo przynajmniej użyć w negocjacjach? Jaki sens jest w równoczesnym przyznawaniu 80 milionów złotych dotacji dla Mercedesa i podnoszeniu kwestii reparacji wojennych od Niemiec?

Autor oświadczył, że powstań nie można krytykować, bo były słuszne. Sam zauważa, że nie kalkulowały sił i środków. Ja dodam, że nie kalkulowały efektu. Ale jednocześnie oświadcza, że skoro powód do powstań był, to mamy zamknięty temat zasadności.

Nie zauważają około 100-letniej interwencji rosyjskiej w IRP

Kto tego nie zauważa? Zapewne wymyślony przez Autora idealny (bo słaby i spełniający oczekiwania) przeciwnik. Nie wiem czemu motyw ma wyjaśniać dowolnie głupie, niefektywne działanie. Nie rozumiem też czemu Autor ogranicza się do interwencji rosyjskich a zapomina o pruskich. Może to oddala tezę, że "powstańcy" działali jako bezrozumne narzędzie na korzyść Prus?

Chwalą Putina i potępiają wszystkich narodowców z drobniejszych narodów, którzy próbowali zrobić coś przeciwko Rosji.

Aha. Czyli doszliśmy już do poziomu w którym "zrobić coś przeciw Rosji" jest cnotą samą w sobie, a zarzuty są na takim poziomie ogólności jak "chwalenie Putina".

Ech... I ci narodowcy z "pomniejszych narodów". Jakież to narody w praktyce? Naród Niemiecki, naród napoleoński, narod Unii Europejskiej, naród USA, naród pana Sorosa, naród wahabitów...Albo giganci, Goliaty przy którym rosyjski Dawid wygląda niepozornie albo tacy "narodowcy" jak na Wołyniu.
Żeby jeszcze była sytuacja jak w XIX wieku, no to wtedy
Czeczenia - Warszawa - wspólna sprawa.
ale mamy rok 2017, w Polsce są wojska amerykańskie, prawo unijne i problem z wyplątaniem się np. z kwot na uchodźców. Ale Autor myślami jakby tu pogrążyć Moskala. Ludzie, to jest WSTRZĄSAJĄCE jak łatwo przyjmujecie punkt widzenia globalistów chcących użyć Polski w roli poświęconego pionka i tarana do ujarzmiania innych narodów (bałkańskich, Libii, Syrii....). To są te pomniejsze narody w XXI wieku.
Węgrzy - to jest pomniejszy naród zmagajacy się z dominacją której i my teraz podlegamy. Zamiast GŁOŚNO wspierać Węgrów w walce z rozmywaniem Europy kolejnymi falami "uchodźców", to pisiactwo puszcza tylko oko, a realnie wspiera prounijnych "nacjonalistów" z Prawego Sektora walczących o zakazanie języka rosyjskiego we wschodniej Ukrainie zamieszkanej przez ludność rosyjskojęzyczną. No i oczywiscie długoterminowo lansujących wejście Ukrainy do UE, bo przecież nadrzędnym celem jest aby wszystko ostatecznie zostało przemielone, strawione i wbudowane w tkankę rządu światowego. Temu służą tacy "narodowcy" jak w Chorwacji którzy rżnęli Serbów, ale nie potrafią zatrzymać pontonów z murzynami. Nie potrafią, bo nie dostali takiego polecenia.
Do diabła z takimi "pomniejszymi narodowcami"!

oto YogiBeer

Pije Pan do mnie (między

Pije Pan do mnie (między innymi, ale jak sądzę to mój dzisiejszy wpis Pana zainspirował), więc odpowiem.

Są środowiska uważające się za narodowe, które sądzą, że polska polityka realna powinna uwzględniać interes rosyjski.

Pan nie pojął ani mojego tekstu, ani komentarza, w którym Panu łopatologicznie wykładam, w czym rzecz.

Środowiska te zwykle potępiają powstania narodowe od Konfederacji Barskiej, poprzez Powstanie Listopadowe i Styczniowe aż do Powstania Warszawskiego.

Zapewne z tego powodu, że wszystkie te zrywy były katastrofami militarnymi i politycznymi, a klęski były łatwe do przewidzenia jeszcze przed rozpoczęciem walk. Łatwe do przewidzenia przez przeciętnie zorientowanych ludzi żyjących w tamtych okresach - i co najgorsze - co światlejsi Polacy ostrzegali zawczasu rodaków, czym nadchodzący zryw się skończy.

Nie zauważają około 100-letniej interwencji rosyjskiej w IRP z obecnością wojsk włącznie.

Zauważają, tylko co to w ogóle ma do rzeczy?

Boleją nad upadkiem a to dobrego Gomółki,

Gomułki. Ale faktycznie towarzysz Wiesław dobrym przywódcą był.

a to patriotycznego Gierka.

Ja akurat z tych, co by go internowali, ale może są inne środowiska narodowe ... , które nie wiedzą o jego roli w dopuszczeniu do zanarchizowania polskiego społeczeństwa przez warchołów i agenturę CIA/BND/STASI/Mossadu z Solidurności

Chwalą Putina

A za co mają go ganić?

i potępiają wszystkich narodowców z drobniejszych narodów, którzy próbowali zrobić coś przeciwko Rosji.

Hmm, co polskiego narodowca obchodzą mniejsze narody, którym marzy się kopanie z koniem czy inne honorowe samobójstwo?

Gorzej, że to potępienie najczęściej opiera się na przekręcaniu faktów choćby takich jak:
- przedstawianie przywrócenia pamięci o żołnierzach wyklętych jako kult bandytów;

Nie. Kult wyklętych opiera się o wiele zbyt często na otaczaniu bandytów i ludobójców niezasłużonymi względami. I to jest istotą problemu. Pomijając już kompletny bezsens walki wyklętych i to, że jedynym ich osiągnięciem było doprowadzenie do nasilenia stalinowskiego terroru w latach 1944-1956, zupełnie do niczego narodowi polskiemu nie potrzebne. Narodowcy z natury są przeciwni działaniom pozbawionym sensu politycznego, skazanym na militarną klęskę i owocującymi jedynie niedolą narodu Polskiego. Toteż hagiografowie osób, którym umieranie za ojczyznę (najlepiej w licznym towarzystwie wciągniętych w samobójstwo zbiorowe innych Polaków) pomyliło się ze służeniem narodowi, mają z autentycznymi polskimi nacjonalistami poważny problem - i sromotnie przegrywają z nimi w polemikach, z racji kompletnego braku argumentów.

- przedstawienie zamknięcia epoki apoteozy wyzwoleńczej Armii Czerwonej jako barbarzyńskiego profanowania grobów;

Znów bzdury. Ponownie odsyłam do komentarza, w którym Panu łopatologicznie wykładam, w czym rzecz.

oto Maciej Markisz

'Pomijając już kompletny

'Pomijając już kompletny bezsens walki wyklętych i to, że jedynym ich osiągnięciem było doprowadzenie do nasilenia stalinowskiego terroru w latach 1944-1956' - A tam, gdzie nie było ŻW, tam terror stalinowski nie nasilił się. Ogólnie... terroru stalinowskiego nie było - ponieważ ŻW nie było...

oto Skanderbeg

Żołnierze Wyklęci to był margines

i im dłuzej po wojnie wojowali, tym gorzej byli odbierani, nawet przez patriotyczną ludność chłopską. Były amnestie, można było przetrwać. Nie licząc wyjątków, którzy nie mogli się ujawnić bo pewna czapa.

oto Maciej Markisz

Autor

Według mnie (najkrócej):

1. Narodowiec działa w interesie kraju.

2. Ale polityka zagraniczna - i każda - to jednak sztuka kompromisów.

3. A kompromisy jednak mają granice i kajdany, bo należy w pewne wartości wierzyć i ich przestrzegać.

Dobrze, że oczekuje Pan dyskusji, stawiając pytania, jednak nie wiem, czy można znaleźć złote odpowiedzi...

oto Krzysztof M

1. Narodowiec działa w

1. Narodowiec działa w interesie kraju.

Nie tak. Narodowiec działa w interesie narodu. Dlatego jest narodowcem.

oto Czesław

Do Autora

Napisał Pan krótki treściwy tekst z myślą że będzie nad treścią tego artykułu dyskusja i tu się Pan grubo pomylił. Jak zauważyłem przeważnie komentatorzy nie odnoszą swoich uwag do przedstawionego artykułu oraz faktów i argumentów tam zawartych, tylko "wklejają" swoje poglądy i przekonania przeważnie typu "PiS jest zły" albo że cała historia Polski to "samo dno" a tacy Niemcy i Rosjanie to wspaniali. Jeden z komentatorów napisał pod jednym z moich artykułów, tu się z nim zgadzam, że to jest wynik prowadzenia odpowiedniej polityki historycznej przez naszych sąsiadów a szczególnie mentalności i postawy niewolniczej wyrosłej z PRL-u t.j. z "obozu socjalistycznego". Klasyk powiedział "Kiedyś służyliśmy Moskwie, teraz Brukseli", ci ludzie w każdym obozie dobrze się czują (dobrze się czują jak mają nad sobą nadzorcę), żle się czują na wolności.

oto Dubitacjusz

Leczenie kompleksów to nie jest polityka.

To co Pan przedstawia jest kompletnym nonsensem i dziecinadą. Mamy kompleksy wobec Rosji i Niemiec, więc będziemy im dokuczać, żeby im pokazać. To właśnie Pańska postawa jest podszyta kompleksem niewolnika. Wolny człowiek nie musi pokazywać.

oto Dubitacjusz

Wracając do tekstu głównego i kwestii powstań

że polska polityka realna powinna uwzględniać interes rosyjski.

Co to znaczy uwzględniać. Jeśli uwzględnianie ma polegać na rozumieniu rosyjskich interesów, to oczywiście, że tak. Trzeba rozumieć, że nasze akcje wywołają reakcje drugiej strony. Trzeba rozumieć, że te reakcje mogą zniweczyć nasze zamierzania. W tym przypadku akcja pomyślana jako polska i "patriotyczna" w efekcie okazuje się antypolska.

Dlatego narodowcy powinni potępiać powstania antynarodowe od Konfederacji Barskiej, poprzez Powstanie Listopadowe i Styczniowe aż do Powstania Warszawskiego. I słusznie bezmyślni patrioci są nazywani zdrajcami, bandytami i idiotami. Pogarszanie sytuacji własnego narodu musi być potępiane.

oto Skanderbeg

Szanowny Panie Marku.

Polska od dawna nie prowadzi własnej polityki, a działania kolejnych rządów są tylko "echem" decyzji kogoś innego. Nie lubiłem środowiska Polska Jest Najważniejsza, ale w ichnich spotach wyborczych podobało mi się jedno: "Polska nie powinna skakać po stołach, ani siedzieć pod stołem. Polska powinna siedzieć przy stole." I nikt lepiej nie wskazał faktycznej postawy dwóch głównych partii w Polsce.

oto Marek Bekier

Dzięki, już poprawiłem. Na

Dzięki, już poprawiłem. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że w swoim bliskim otoczeniu spotkałem już Jakubczaka i Jakóbczaka oraz Juźwiaka i Jóźwiaka.

oto Natalia Julia Nowak

Marek Bekier

Panie Marku, dam Panu pewną radę. Proszę zawsze sprawdzać nazwiska, nazwy, daty, miejsca i cytaty. ZAWSZE. Nawet, jeśli jest Pan przekonany, że nie popełnił Pan żadnego błędu. Niech sprawdzanie nazwisk, nazw, dat, miejsc i cytatów stanie się Pańską rutyną. Na studiach dziennikarskich uczono nas, że podczas pracy nad tekstem trzeba się kierować myślą: "Dobrze wiem, że 'Pana Tadeusza' napisał Juliusz Słowacki, ale na wszelki wypadek to sprawdzę". Wpajano nam też anglosaską zasadę: "Jeśli matka mówi, że cię kocha, sprawdź to!".

Pozdrawiam.

oto Marek Bekier

Kłopot w tym, że z ortografii

Kłopot w tym, że z ortografii jestem za słaby aby mieć jakieś przekonanie o swojej nieomylności a sprawdzam i poprawiam to co wskazuje automatyczny słownik. Pani rada jest w związku z tym tyleż cenna co oczywista. Jeszcze raz dzięki.

oto Natalia Julia Nowak

Panie Marku, a co to za problem

skopiować nazwisko i wkleić je do wyszukiwarki Google? Gdy ja wpisuję nazwisko Władysław Gomółka (bez cudzysłowu), to wychodzi mi coś takiego:

gomolka.jpg

Wyświetla wyniki dla władysław gomułka
Zamiast tego wyszukaj władysław gomółka

oto Dubitacjusz

Czemu ma drażnić wyłapywanie prawdy?

Drażni mnie też, że fakt uległości aktualnych władz polskich w stosunku do USA (a pośrednio Izraela) jest błyskawicznie wyłapywany oraz wielokrotnie i na różne sposoby interpretowany jako coś identycznego z uległością ZSRR i zaborcom. A może to jest rodzaj polityki realnej na teraz?

Tak, to jest polityka realna na teraz i jest analogiczna (nie można mówić o identyczności w różnych czasach historycznych) do uległości wobec ZSRR.
Pójście na konflikt z ZSRR oznaczało interwencją zbrojną. Konflikt z USA oznacza sankcje gospodarcze, kolorowe rewolucje, a czasem bombardowania.

Ani uległość, ani bunt nie są celami samymi w sobie. Celem dla narodowców powinno być szeroko rozumiane dobro narodu. Dlatego zresztą uważałem koncepcje polityki antyamerykańskiej partii Zmiana i red. Rękasa za utopijny romantyzm.

oto Andrzej

@ Marek Bekier - gdzie to "wyłapywanie"?

proszę uprzejmie pokazać, gdzie to (oprócz takich nisz jak PN) owa uległość jest "wyłapywana". Media pieją w jednym chórze i na pewno nie ma tam żadnej chęci "wyłapywania". Zamiast tego jest oślepiająca antyruska propaganda, mająca ogłuszyć i zmusić do milczenia wszystkich sprzeciwiających się takiej polityce.

oto Marek Bekier

Miałem zamiar przez dłuższy

Miałem zamiar przez dłuższy czas nie brać udziału w dyskusji pod własnym tekstem ale Pan, w reakcji na post P. Dubitacjusza uchwycił coś co jest ważne a mogło być źle zrozumiane z mojej winy. Otóż, nie drażni mnie samo wyłapywanie uległości obecnych władz tylko fakt, że wyłapujący prawie zawsze robią to z dziecinną łatwością bo ta uległość w swojej naturze jest bardzo podobna do uległości PRL wobec ZSRR i uległości kilku już ekip po 89r. wobec Brukseli. I żeby było do końca jasne: nie potępiam wprost poglądów żadnej z grup, które umownie nazwałem narodowcami prorosyjskimi, proniemieckimi i proamerykańskimi. Chciałbym jedynie zobaczyć ich program pozytywny, pozwalający mi na anulowanie wyżej wymienionych przymiotników co zresztą zrobiłbym z przyjemnością.
Z tym, że owo "wyłapywanie" jest niszowe ma Pan oczywiście rację ale warto zauważyć, że robią to od czasu do czasu również posłowie od Kukiza więc może coś się ruszy na większą skalę?

oto TBM

@Andrzej

cytuję Andrzej:

Zamiast tego jest oślepiająca antyruska propaganda, mająca ogłuszyć i zmusić do milczenia wszystkich sprzeciwiających się takiej polityce

Mnie też drażni taka propaganda. Nie tylko zresztą antyruska, ale i antykażdainna. A najbardziej mnie drażni - występująca niestety także na PN - oślepiająca propaganda antypolska.

Ale, pomijając moje rozdrażnienie, czytam poglądy także antagonistów "antyrosjan". Czytam, bo chcę się dowiedzieć jak wyobrażają sobie stosunki z FR, które służą Polsce. Na czym chcą oprzeć naszą współpracę i jakie mają być jej główne filary.

I co? I nic! W zasadzie jedynymi argumentami jest slogan "USA to bandyci, NATO drażni Putina, rząd jest bezmyślnie rusofobiczny". No dobra, tyle to ja wiem sam. Tyle, że - czy to prawda czy nie - nie ma żadnych niepropagandowych tekstów.

Jak ma wyglądać nasza polityka wobec Rosji? W temacie energetyki, wojskowości i ogólnie pojętego bezpieczeństwa, handlu, nauki, kultury, polityki historycznej? Oczywiście bez szczegółów, ale choćby hasłowo.

Jak rozmawiać z Rosjanami by nie płacić tak wiele za gaz i do tego nie być na ich łasce czy niełasce? Jakie działania wojskowe podejmować, by nie drażnić FR a jednocześnie nie pozostać zupełnie bezbronnymi wobec nich? Jak rozmawiać o historii, by nie okazało się, że od zawsze byliśmy priwiślańskim krajem i tylko Rosji zawdzięczamy historię? Jak im pokazać, że chcemy z nimi handlować nie podpadając jednocześnie pod sankcje na jabłka?

Na te wszystkie pytania znajduję (także na PN) tylko jedną odpowiedź. W zasadzie trzy: USA - bandyci, NATO - agresor, Polska - lokaje Waszyngtonu. Plus czwarta - lokalny koloryt PN - to nie Rosjanie rządzą Rosją i ZSRS tylko Żydzi, więc Rosjanie jako gołębice.

Mnie - a jak sądzę również p. Marka - właśnie dlatego tak drażni to "wyłapywanie". A właśnie dlatego, że przynajmniej takie wyłapywanie występuje na PN, ten portal nie jest dla mnie "niszą", tylko ważną częścią Internetu. Bo propagandy w żadną stronę nie trawię.

pozdrawiam
TBM
ps.
Jeśli ktoś z "opcji antyantyruskiej" zechce odpowiedzieć na ten komentarz to zobaczysz, że będzie wyłapane zdanie "W zasadzie trzy: USA - bandyci, NATO - agresor, Polska - lokaje Waszyngtonu." i udowadnianie mi, że to przecież prawda.

oto Robercik

Czytam, bo chcę się

Czytam, bo chcę się dowiedzieć jak wyobrażają sobie stosunki z FR, które służą Polsce. Na czym chcą oprzeć naszą współpracę i jakie mają być jej główne filary. I co? I nic!

Czyta Pan wybiórczo. To jest powszechny błąd poznawczy. Nazywa się "efektem potwierdzenia".

Głównym filarem powinna być normalność. Na przykład polska PESA sprzedawała tramwaje do Moskwy a pierwsze gry Wiedźmin zarabiały w znaczącym stopniu w Rosji. To samo dotyczy prod.rolniczej. NORMALNOŚĆ - tak my - Normalni- wyobrażamy sobie stosunki międzynarodowe. I już.

A jak wygląda NIENORMALNOŚĆ? Proszę:

1. poparcie rządów III RP dla opozycji w Rosji, dla separatyzmu czeczeńskiego, dla każdej inicjatywy antyrosyjskiej. Publiczne oświadczenia rządu polskiego, że będzie dyskutować z "demokratyczną" Rosją (w domyśle: z tą nie). To USA i Niemcy wspierały KOD a nie Rosja, to UE nam miesza się w nasze sprawy, ale my tam odpuszczamy i mamy ambicje "demokratyzować" Rosję. To NIE JEST normalne.

2. jednostronne zrywanie współpracy kulturalnej w 2014. Jednostronne wprowadzanie sankcji. Czyt te sankcje wprowadzono na skutek konfliktu polsko-rosyjskiego? Nie. Czy Rosja wprowadzała sankcje po polskim ataku na Irak? Polskim poparciu w ataku na Serbię? Nie.

3. histeria z Nocnymi Wilkami. A Rajd Katyński jeździ w Rosji spokojnie.

4. ostentacyjne nierówne traktowanie historyczne Rosji i Ukrainy. W przypadku Rosji ważne okazują się rozliczenia z przeszłością, a w przypadku Ukrainy mówi się żeby przeszłość nie mąciła nam przyszłości.

5. inicjatywa w militaryzacji regionu. np. te Iskandery z powodu których jest tyle skomlenia wchodzą jako odpowiedź na amerykańską tarczę antyrakietową. Zaraz pewnie usłyszę, że tarcza jest obronna, a Polska ma prawo zapraszać jakie tylko chce wojska... :)

6. media głównego nurtu straszą Polaków inwazją rosyjską. Głupie ćwiczenia na 13tys żołnierzy w Zapadzie są Polakom przedstawiane jako ćwiczenia 100tysięczne z planem inwazyjnym, natomiast wokół Zapadu powstaje masa ćwiczeń natowskich o większej skali. Oczywiście wszystkie są "w odpowiedzi". NATO charakteryzuje arogancja supermocarstwa dociskającego mniejsze kraje. Ta arogancja udziela się Litwinom i Polakom, choć oni akurat powinni być powściągliwi, bo leżą w strefie ewentualnych walk.

7. Taki np. Rachoń w TVP przebierał się w 2009 za penisa z napisem "Putin". To jest poziom głównego nurtu w Polsce.

8. leje się ciągły jad antyrosyjski, jakieś prowokacje na poziomie gimnazjalisty: np. Schetyna mówił, że Oświęcim wyzwalali Ukraińcy.
Po co to mówił?

9. Polska została stroną konfliktu ukraińskiego, deklaruje chęć uderzenia na Syrię, a minister MON publicznie masturbuje się sformułowaniami zdradzającymi, że pragnie wojny. On nie może np. odebrać sprzętu zwyczajnie. Zawsze musi być przemówienie chwalące, ze "towarzysze, ta armata pomoże odperzeć agresję rosyjską", "te wojska OT pokonają Specnaz".....Ilość propagandowej DOSŁOWNOŚCI przekracza normalne granice.

10. zrobienie z katastrofy smoleńskiej ruchu religijnego.

i w sumie ten poziom rachoniowego penisa prezentuje cała opcja "antyrosyjska". Autor tego wątku to człowiek kulturalny, ale czuć jak intelektualnie Rachoniem nasiąkł. On nie napisze "Putin chujło", ale będzie używać tak nieokreślonych argumentów "jak chwalą Putina". Pomijając poziom wyższy kultury, to intelektualnie jest to taka sama pustka.

oto TBM

@ Andrzej

No, nie mówiłem? NATO jest, jakieś penisy też a z pozytywów informacja, że jestem głupi i nie umiem czytać.

Ma być "normalnie" - i niemalże esej jak to wyłącznie Polacy są winni nienormalności.

Jeśli to nie jest godna (poziomem) odpowiedź na "oślepiającą propagandę" co może nią być?

pozdrawiam i Ciebie i p. Robercika, który napisał tak świetnie ilustrujący moją tezę komentarz
TBM

oto Robercik

Jak widać dziennikarz TVP w

Jak widać dziennikarz TVP w stroju penisa z napisem "putin" to wasza normalność. Żenada.
Całkowicie straciliście kontakt z rzeczywistością. Ulegliście zdziczeniu.

oto Krzych Adam

No cóz, Panie Bartku.

Wyszło na to, ze skoro nie jest Pan rusoentuzjastą i zachwyca się Putinem bardzo umiarkowanie toś Pan jak ten dziennikarz. Nie tylko zresztą jak on, kiedy się przebrał za penisa, ale też jak Schetyna i Macierewicz razem połaczeni. A fe, toć jakakolwiek krytyczna, ba nawet realistyczna, myśl o Rosji i Rosjanach jest godna jedynie napiętnowania.

A w ogóle to "żenada", "całkowita utrata kontaktu z rzeczywistością" i "uleganie zdziczeniu". A ja akurat podobnie myślę jak Pan. Więc już nic więcej nie będę pisał tylko pójdę sypać sobie popiół na głowę. Należy mi się, za "zdziczenie i żenadę".

Pozdrawiam serdecznie,

KAR

oto Robercik

PS. a w ogóle pisanie, że

PS. a w ogóle pisanie, że druga strona nie ma argumentów by potem pracowicie wypunktowaną listę potraktować niemerytorycznymi kpinami....Co to są za zwyczaje?
Pan naprawdę uważa, że główny nurt dziennikarza powinien przebierać się za penisy podpisane nazwiskiem prezydenta sąsiedniego państwa?

oto TBM

że jak? że merytorycznie?????

cytuję Robercik:

pisanie, że druga strona nie ma argumentów by potem pracowicie wypunktowaną listę potraktować niemerytorycznymi kpinami....Co to są za zwyczaje?

To są zwyczaje stosowane w sytuacji, gdy rozmówca klepie w klawiaturę najpierw jakieś uwagi personalne, potem tajemnicze i o niczym zdanie związane luźno z tematem a kończy długim jak jamnik tekstem na zupełnie inny temat. I do tego myśli, że nikt nie widzi i myśli, że podejmę temat przez niego wybrany.

cytuję Robercik:

Pan naprawdę uważa, że główny nurt dziennikarza powinien przebierać się za penisy podpisane nazwiskiem prezydenta sąsiedniego państwa?

Nie, proszę Pana. Nie uważam. Tak samo jak nie uważam, że główny nurt komentatorów na PN powinien używać sformułowania, że

minister MON publicznie masturbuje się sformułowaniami

. Chamstwo jest chamstwem w każdym wydaniu i nie jest istotne, czy się z jego twórcą zgadzam w poglądach czy nie.

pozdrawiam was
TBM

oto mj

Najogólniej rzecz ujmując - może z grubsza

tak jak robią to Węgry..?
Są w NATO, są w UE, co nie przeszkadza im utrzymywać względnie poprawnych, albo przynajmniej neutralnych stosunków i robić interesów - oczywiście w ramach obowiązujących sankcji - z Federacją Rosyjską, do których chyba nie dokładają, a wręcz przeciwnie... Nie wiem jak w detalach układają się stosunki węgiersko - rosyjskie i "jak oni to dokładnie robią", bo z polskojęzycznych mediów ciężko dowiedzieć się cokolwiek ponad to że "Orban jest prorosyjski, bo spotyka się z Putinem", z mediów anglojęzycznych niewiele więcej, a węgierskiego nie znam.
W każdym razie gdyby Węgrzy chcieli iść polskim kursem względem Rosji, to pretekstów długo szukać by nie musieli - też byli "wyzwalani" przez Armię Czerwoną, i to jako sojusznicy III Rzeszy więc ŻADNEJ taryfy ulgowej np. dla kobiet nie było, też byli przez prawie pół wieku "zniewoleni", w dodatku w międzyczasie doświadczyli de facto regularnej interwencji wojskowej ze strony ZSRR. No ale jakoś z tym żyją i radzą sobie jak mogą i jak potrafią w AKTUALNYCH realiach, i w ramach świadomości potencjału jaki mają.

Jeśli pyta pan jak spowodować żeby Rosja traktowała Polskę jak "równy równego", albo jeszcze lepiej - żeby zgodnie z polskim wszechstronnym poczuciem wyższości i "lepszości" wobec "Ruskich" zachowywała się jak "młodszy i głupszy" równoważąc polski kompleks niższości wobec Zachodu - to obawiam się że nie ma takiego sposobu. Po prostu. Siła ekonomiczna, militarna, polityczna Polski jest jaka jest i choć Rosja też może nie jest już jakimś mocarstwem w skali globalnej, to jednak nie ta liga, czy to się komuś w Polsce podoba, czy nie.

Przekonywać ani udowadniać panu że "USA to bandyci, NATO drażni Putina, rząd jest bezmyślnie rusofobiczny" nie zamierzam i nawet nie widzę potrzeby, bo sam pan przecież napisał: "No dobra, tyle to ja wiem sam."

oto TBM

jedno wiem, innego nie...

cytuję mj:

Przekonywać ani udowadniać panu że "USA to bandyci, NATO drażni Putina, rząd jest bezmyślnie rusofobiczny" nie zamierzam i nawet nie widzę potrzeby, bo sam pan przecież napisał: "No dobra, tyle to ja wiem sam."

Dziękuję za odpowiedź, tym bardziej, że jest nie tylko merytoryczna, ale i bez osobistych wycieczek. W komentarzach powyżej p. Robercik nie wytrzymał i wracając do wpojonych nawyków zaczął mnie tytułować "wy" a p. AnnaP nie wie, czy z mojej klawiatury leje się łajno jako z propisowskiej czy bardziej antyruskiej. Obydwoje bez cienia argumentu "za" - wyłącznie przeciw.

Piszę o tym, bo głównym tematem rozmowy jest raczej forma wypowiedzi zwolenników FR niż same stosunki między naszymi krajami.

Jeśli zaś chodzi o Pana merytoryczną część wypowiedzi to zgadzam się z nią zupełnie. Super byłoby mieć takie kontakty. Pewnie by to procentowało rozwojem.

Ale (sam Pan pisze, że nie zna szczegółów, a w nich przecież diabeł siedzi) zwolennicy normalności stosunków z FR nie odpowiadają na niektóre polemiki inaczej niż inwektywami i przerzucaniem winy na USA.

Na przykład: czy gazoport budować, choć to może rozdrażnić Rosję, czy nie - godząc się na Nord Stream II?

Czy instalować na naszym terenie obce wojska, choć to może rozdrażnić Rosję, czy nie - akceptując naszą obecną kompletną bezbronność?

Czy w ogóle rozwijać armię, w tym o sprzęt potencjalnie agresywny, choć to może rozdrażnić Rosję, czy nie - wierząc bezkrytycznie, że nam z jej strony nic nigdy nie zagrozi?

Czy (...), choć to może rozdrażnić Rosję, czy nie, godząc się (...)

Odpowiedzią na pytanie "jak ma być?" nie może być informacja, że "teraz to jest do d... i to wyłącznie z polskiej winy".

pozdrawiam
TBM
ps
swego czasu p. Dubitacjusz stwierdził, że jestem rusofobem. Na moją prośbę wskazania choć jednej mojej wypowiedzi to potwierdzającej zrobił (jak rozumiem) choćby pobieżną kwerendę i powiedział, że "to takie ogólne wrażenie".

Nie jestem ani rusofobem ani propisowcem. Ale jestem bardzo wyczulony na propagandę i jej nienawidzę. Dobrze byłoby, gdyby PN była wolna od tej plagi współczesnej. Czytelnicy PN są na tyle dorośli, że mogą się bez tego obyć. Tak samo jak bez inwektyw.

oto TBM

miła pomyłka

Bardzo mi miło, że się pomyliłem. Tak mi wynikało z kontekstu i logiki dyskusji.

pozdrawiam
TBM

oto pioszo54

Jako zwolennik ścisłego

Jako zwolennik ścisłego sojuszu z Rosją (uważam, że jest dziejowy moment i szansa na taki sojusz, oczywiście po wycofaniu się USA), pozwolę sobie spróbować udzielić odpowiedzi na zadane przez Pana pytania.

gazoport - oczywiście tak, poprawia pozycję negocjacyjną, zmniejsza pokusy szantażu;

obce, amerykańskie, wojska - z jednej strony są obecnie jakąś gwarancją zachodniej granicy ale z drugiej są przeciw Rosji, utrudniać więc będą ewentualny sojusz - raczej nie;

armia - oczywiście tak, to podstawa pozycji i wartości w sojuszu (jednak nie kupować uzbrojenia amerykańskiego),

ale najważniejsza jest (i była w XVIII wieku) nasza postawa - twarda uczciwość względem rodaków i sojuszników, z czym jest, uważam, bardzo słabo.

oto Skanderbeg

Powstania były po prostu błędem.

I nie ma co się rozczulać nad frajerami, którzy w imię jakiś niejasnych interesów (wcale nie swoich) dali się pozabijać.
Powstania mają sens tylko w dwóch przypadkach. Gdy istnieje naprawdę bardzo duża szansa na zwycięstwo lub gdy naród jest tak stłamszony, że pozostaje tylko akt samobójczy. Nasze powstania wybuchały w interesie obcych. I to w sytuacjach, gdy pojawiały się perspektywy na poprawienie sytuacji. Idealnym przykładem jest Powstanie Listopadowe. Królestwo Polskie było jedną z lepszych form państwowości polskiej w całej historii. I było bardziej niezależne od Moskwy niż obecnie jesteśmy od Waszyngtonu, Berlina i Brukseli.

oto Zbyszek S

@Autor

Pytanie jest takie: Czy polityka jest (ma być) sferą emocji i wartości, czy kalkulacji i interesów.

Każdy udziela (werbalnie lub nie) odpowiedzi na to pytanie. I zgodnie z ową odpowiedzią ocenia działania przeszłe lub podejmuje obecne.

Być może w przypadku pierwszym, działania polityczne będą podejmowane w wyniku emocji i przywiązania do wartości, ich skutkiem zaś będzie powiększenie i podtrzymanie emocji oraz szacunku do wartości. W drugim zaś, działania polityczne będą podejmowane w wyniku kalkulacji w dążeniach do realizacji interesów, ich skutkiem zaś będzie poprawa stanu interesów.

A jednak wartości nie powinniśmy się wyrzec, zaprzeć albo o nich zapomnieć, bo to nasz kręgosłup, bo ostatecznie ich materializacji chcielibyśmy w życiu, i na cóż nam nasze interesy jak zapomnimy o wartościach najwyższych.

Myślę, że to się da pogodzić. Że w warstwie bezpośrednich działań można kierować się obrazem polityki jako kalkulacji i interesu - oceniać po rezultatach nie intencjach, zaś równolegle przechowywać "w sercu" wartości najwyższe, których stopień materializacji w życiu będzie mógł się powiększać, w miarę realizacji naszych interesów. Ale może nie mam racji :)

oto Robercik

Z epatowaniem nieokreślonymi

Z epatowaniem nieokreślonymi "wartościami" to bym uważał, bo każdy ruch destrukcyjny o charakterze rewolucyjnym jest tworzony przez wmówienie jego członnkom, że są lepsi, moralniejsi, że mają "wartości" których wróg nie ma.
- feministki są przekonane, że walczą z poważnym problemem
- dżihadyści są przekonani, że robią dobrze czyszcząć kraje Lewantu
- KODziarze myślą, że bronią demokracji
- ANTIFA w misji ratowania świata przez nazizmem posługuje się bojówkarzami inspirującymi przemoc na ulicy, zastrasza przechodniów itd.

Polaryzacja polskiej sceny politycznej polega na tym aby 2 grupom wyborców wbić do głów puste poczucie wyższości moralnej. Natomiast w kwestii polityki zagranicznej Polski, to my się wyrzekamy i jednego i drugiego. tzn. i moralności i interesu.

1. Agresja na Irak była niemoralna, przyniosła Polsce straty ekonomiczne, a świat po tej agresji jest gorszy.
2. członkostwo w UE zamieniło naszą gospodarkę w peryferia, a w zamian mamy "wartości" UE.
3. bezkompromisowe opowiadanie się za jedną stroną konfliktu na Ukrainie niepotrzebnie przedłuża konflikt i eskaluje zagrożenie.
4. nakładanie sankcji na Syrię - bez komentarza
5. forsowne budowanie mniejszości ukraińskiej w III RP.
Czyli - powstania aby "pokazać" - tak, ale kraj oddamy w kilka lat bez walki.
Żenada.
Będziemy się karmić mitami powstań z XIX wieku, bo "wolność" ale jednocześnie wdrażać każde zalecenie Komisji Europejskiej.

oto chłop jag

W tzw. demokraturze wszystko to

co przeznaczone jest dla ludu - z tzw. polityką na czele - nie ma nic wspólnego z realem - tołażysze. Ludzi stworzonych przez Boga nie dopuszcza się do prawdziwej polityki - która ma miejsce w ciszy gabinetów tych ważniejszych - pupili szatana - tołażysze. Ludzi wtłoczono w rzeczywistość podstawioną - więc ludzie ci nie mogą zachowywać się tak jakby byli w świecie rzeczywistym - tołażysze. Oni zachowują się racjonalnie ale tylko w odniesieniu do świata rzeczywistości podstawionej. Owszem - oburza niektórych to, że im się każe kochać banderowców - ale przecież pupile szatana i to wkalkulowali w swoje niecne działania.
Wniosek?
Ludzkość w tym białą rasę szczególnie - kompletnie ubezwłasnowolniono - a ponadto wiedząc, że interesy pupili szatana nigdy nie będą zbieżne z interesami ludzi stworzonych przez Boga - to problem zasygnalizowany przez Autora w ogóle nie istnieje i to nie tylko w odniesieniu do atrapy Polski - tołażysze. Problem nie istnieje - tołażysze.

oto sir Galahad

Jak zawsze wychodzi ten sam

Jak zawsze wychodzi ten sam problem. Jakaś taka tandetność naszej polityki czy, ogólniej, naszych elit.
Zdawałoby się, że ludzie inteligentni powinni rozumieć, że podstawą polityki jest wiedza o naszych potencjalnych przeciwnikach i sojusznikach. To po pierwsze. Po drugie to rozpoznanie i uwzględnianie interesów tak własnych jak i sąsiadów. Nie da się prowadzić polityki ignorując interesy silniejszego sąsiada bo on to ukróci.
Po trzecie każda panna na wydaniu wie, że wszystkie opcje trzeba trzymać otwarte bo można zostać na lodzie.
A jak to u nas wygląda?
Odnoszę wrażenie, że ambicją polskiego inteligenta jest o Rosji nic nie wiedzieć a jeśli nawet to broń Boże nie od Rosjan, obraz Niemiec też zmienia się co raz o 180 stopni a na wypadek gdybyśmy mieli wyciągać wnioski z historii to wycięto historię ze szkół. Do tego stopnia, że przed kamerami TV taki Petru potrafi pieprznąć, że konstytucja 3 maja obowiązywała ponad dwieście lat a inny poseł-baran nie wiedział kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie.
Działamy na złość Rosji a wszelkie wspomnienie o interesie Rosji i Polski razem ogłaszane jest zdradą narodową. Podobnie jak teoretyczne rozpatrywanie różnych opcji np. za - przeciw Rosji, za - przeciw Ukrainie, za - przeciw NATO czy UE. I jeszcze to przedstawianie wprowadzenia wojsk amerykańskich, było nie było obcego mocarstwa, jako wyrazu niepodległości Polski.
Zwróćcie uwagę. Można rozważać publicznie, pisać masowo sprzedawane książki czy robić programy w TV, o tym, że powinniśmy iść na wojnę razem z Hitlerem a nie do pomyślenia jest rozważanie sojuszu z Rosją Putina. Cokolwiek by o tej Rosji nie powiedzieć, nie jest to zbrodnicze państwo jak III Rzesza piekłowszczyka Hitlera.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.