Sposoby okradania Polski

Ministerstwo Finansów oszacowało, iż w samym roku 2017 poprawa ściągalności podatku VAT przyniesie zwiększenie wpływów do budżetu państwa, o co najmniej, bagatela, 20 miliardów złotych. To po części pokazuje skalę przestępstw podatkowych związanych tylko z podatkiem VAT, z jaką mieliśmy do czynienia w latach ubiegłych.

Ponieważ w/w kwota może być dla niektórych nieco abstrakcyjna, wspomnę tylko, że cały dochód¹ budżetu państwa został oszacowany w ustawie budżetowej na 2017 rok na kwotę ponad 325 miliardów złotych. Wydatki na obronę narodową zaplanowano na blisko 30 mld złotych.

Oznacza to, że Skarb Państwa z samego tylko podatku VAT, uzyska w tym roku o 6% więcej dochodów niż planowano. Jest to różnica ogromna.² Można by z tego sfinansować 2/3 aktualnych potrzeb wojska...

Można śmiało założyć, że w poprzednich latach skala oszustw na tle podatku VAT rzeczywiście wynosiła średnio nawet te 20 mld złotych ROCZNIE (wiadomo, że skala oszustw zapewne rosła do tego poziomu z 2016 roku, jednakże należy wziąć pod uwagę fakt, że dziś system podatkowy też nie jest w 100% szczelny, więc nie wszystko udało się wykryć/zablokować).

Ta kwota, moim zdaniem, ma się jednak nijak, do wysokości sum, jakie traci Skarb Państwa Polskiego w sposób zupełnie legalny.

W Polsce kapitałowe spółka prawa handlowego (z o.o. oraz S.A.) praktycznie nie płacą podatku CIT. Ponadto przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym często celowo ograniczają własne dochody unikając płacenia polskiemu fiskusowi podatku PIT.

Innymi słowy pisząc. Zyski firm z kapitałem zagranicznym wyprowadzane są do spółek zagranicznych, a tym samym Skarb Państwa nie otrzymuje podatku dochodowego.

Do tego dochodzą „manewry” związane z dotacjami unijnymi. Spora część dotacji unijnych przeznaczonych dla Polski, jest de facto konsumowana przez przedsiębiorstwa zagraniczne...

JAK TO DZIAŁA?

Opiszę to ogólnikowo, tak by każdy był w stanie zrozumieć pewne mechanizmy. Skupię się głównie na tych metodach, które służą transferowi środków finansowych za granicę.

Mechanizmy wyprowadzania z Polski środków finansowych można podzielić na te legalne (przynajmniej formalnie) i nielegalne.

O ile te drugie upodobały sobie służby rosyjskiego wywiadu, wykorzystując swoją wiedzę, a także polityczno-służbowe wpływy w naszym kraju, o tyle te pierwsze są domeną podmiotów z europy zachodniej (głównie Niemiec, ale nie tylko), które wykorzystują prawne mechanizmy funkcjonowania UE.

Zacznijmy od mechanizmów legalnych .

Transfer zysków za granicę

Jest to chyba najbardziej popularny mechanizm wśród koncernów i wielkich firm, które posiadają swoje zakłady na terenie Polski. W skrócie polega to na tym, że na terenie Polski powstaje podmiot prawny (najczęściej spółka), która prowadzi pewną działalność (dowolną). Podmiot ten normalnie powinien osiągać dochód (który powinien być opodatkowany), jednakże często zdarza się tak, że czasem ogromne fabryki z kapitałem zagranicznym osiągają minimalne zyski, a nawet straty. Dzieje się tak, ponieważ pomiędzy spółką matką (zagraniczny podmiot), a spółką córką (położoną na terenie Polski) może być zawarta umowa cywilno-prawna dotycząca np. transferu innych wartości niematerialnych bądź prawnych (może to być np. logo, nazwa firmy, know-how, licencje, patenty). Na podstawie tej umowy, spółka córka przykładowo płaci miesięcznie określone umową kwoty na rzecz spółki matki. Jest to oczywiście udokumentowane fakturami, które z kolei wliczane są w koszty pomniejszające dochód spółki córki. Często w takich sytuacjach mamy do czynienia również z procederami nielegalnymi, bowiem firmy zawyżają wartość takich transakcji (co trudno jest udowodnić, no bo jak wyliczyć wartość danej marki?). Na skutek tego podatek dochodowy odprowadzany jest nie w Polsce, a w państwie spółki-matki (a często nawet w państwach – rajach podatkowych).

Ulgi podatkowe

Czyli kwestia tzw. specjalnych stref ekonomicznych... Tak chwalonych za ściąganie inwestorów, którzy dadzą Polakom pracę... Wyobraźmy sobie, że posiadamy fabrykę na terenie Francji. Pracownikom płacimy francuskie wynagrodzenia, francuski ZUS, a za firmę odprowadzamy francuskie podatki (np. od nieruchomości). Jeśli nie sprzedajemy jeszcze w zasięgu międzynarodowym, to sprzedajemy oczywiście towar po francuskich cenach (czyli wysokich, co wiążę się z dużą konkurencją). Wyobraźmy sobie, że dostajemy możliwość przeniesienia fabryki do specjalnej strefy ekonomicznej, w zamian za co zostajemy na określony czas (często wieloletni okres) zwolnieni z podatku od nieruchomości i czasem nawet niektórych innych świadczeń. Do tego możemy zatrudnić pracowników za ułamek wynagrodzeń francuskich (tania siła robocza). Opłaca się? Opłaca. Jeśli dodatkowo zastosujemy mechanizm transferu zysków za granicę, to sytuacja wygląda jak z bajki. W pierwszej kolejności produkujemy na eksport (tzn. ściągamy towary z Polski i sprzedajemy je we Francji u naszych dotychczasowych odbiorców, a ponadto podbijamy tamtejszy rynek bo mamy niższe ceny niż francuska konkurencja). Z czasem jednak wchodzimy również na rynek Polski, który tylko czeka na nasze markowe i tanie produkty. A polska konkurencja? Cóż... Płaci normalne polskie podatki, więc cena ich produktu będzie musiała być wyższa niż naszego. Innymi słowy – nie ma szans. Dla nas to złoty biznes.

Przetargi rządowe i samorządowe oraz dotacje

Kontynuując nasz przykład, nasza fabryka rozwinęła się. Z tego powodu sprzedaje więcej, dzięki temu może sprzedawać jeszcze taniej. Pojawia się przetarg publiczny. Na zakup produkowanego przez nas towaru. Zakup jest częścią inwestycji rządowej/samorządowej refinansowanej ze środków Unijnych.

Ponieważ w przetargach publicznych prawo stanowi, że wygrywa ten, który oferuje mniejszą cenę.. Cóż. Znów polska konkurencja ma małe szanse... Oczywiście po wygranej przetargu i dokonaniu transakcji, zyski transferujemy sobie bądź to do Francji (gdzie żyjemy i wydajemy pieniądze, a ponadto jesteśmy przecież francuskimi patriotami i płacimy podatki w kraju) bądź też do rajów podatkowych.

Jeśli ktoś posiada statystki dotyczące tego, jak dużą ilość przetargów publicznych wygrywają w Polsce podmioty zagraniczne, bądź „polskie” spółki z kapitałem zagranicznym – to chętnie się z nimi zapoznam. Jestem pewien, że ogrom tego procederu może nas porazić... Zwłaszcza przypadków, w których podmioty zagraniczne wygrywają przetargi, a następnie podzlecają większość pracy polskim wykonawcą (za minimalne stawki).

Zastrzec przy tym należy, że do przetargów publicznych mogą bezpośrednio stawać podmioty zagraniczne. I to tyle, jeśli chodzi o te ogromne sumy Euro trafiające na rynek Polski...

Jakiś czas temu pewien specjalista od ekonomii przedstawił mi genialną statystykę dotyczącą roku 2015 i stwierdził, że uzależnianie polskiego rynku od towarów zagranicznych to bujda. Statystyka ta wskazywała, że po raz pierwszy od wielu, wielu lat polski eksport za granicę przewyższył import (podobnie jest w 2016 roku). Tym samym w handlu, zyskujemy ponoć więcej niż tracimy - jako naród. Cóż, ekonomistą nie jestem, ale jako prawnik postanowiłem zweryfikować te dane i skonfrontować je z wiedzą, jaką posiadam na temat wyżej opisanych mechanizmów.

Na podstawie danych z GUS-u okazało się, że Polska najwięcej sprzedaje za granicę... Samochodów i części samochodowych (vide Rocznik Statystyczny Handlu Zagranicznego 2016). Jesteśmy potęgą motoryzacyjną! :)
Szkoda tylko, że zamiast Warszaw i Syren, sprzedajemy Ople i Fiaty. Szkoda tylko, że ten „eksport” polega na tym, że zagraniczne korporacje produkują na terenie Polski swoje produkty, a następnie sprzedają je w innych krajach, często transferując zyski z polskich spółek do spółek zagranicznych.

Ekonomiści, statystyki i politycy potrafią pokazać wspaniałe dane. Tyle tylko, że istota tkwi w szczegółach.

Czy to jest rzeczywiście polski eksport? Czy to są rzeczywiście polskie firmy i polskie towary? Czy rzeczywiście Polska i Polacy na tym eksporcie tak bardzo zyskują? Niech każdy z nas poświęci jeden dzień swojego życia na sprawdzenie, czego używa i co kupuje w ciągu dnia, co jest pochodzenia polskiego. Pasta do zębów, szczoteczka, maszynka do golenia, ubrania, jogurty, sery, płatki kukurydziane, sprzęt kuchenny, samochód, komputer, telefon, piłka do gry, rakieta tenisowa? U niektórych może okazać się, że jedynym „używanym” polskim produktem w ciągu dnia był chleb... No i może warzywa.

Dlaczego tak jest? Ponieważ Polska jest państwem przyjaznym i konkurencyjnym na tle innych państw, ale tylko dla firm zagranicznych, które często są uprzywilejowane na naszym rynku w stosunku do przedsiębiorcy krajowego.

A jeszcze 25 lat temu praliśmy polskimi proszkami do prania, mieliśmy polskie maszynki do golenia, jeździliśmy polskimi fiatami (fakt, że na licencji) i podcieraliśmy się polskim papierem toaletowym... CO SIĘ STAŁO PO 1989 ROKU Z PAŃSTWOWYMI PRODUCENTAMI, KTÓRZY MIELI MONOPOL NA 40 MILIONOWYM RYNKU! Przecież taka przewaga rynkowa i potencjał produkcyjny nie mogły przynosić strat! Ktoś oczywiście napisze, że „maluch” to nie „beemka”, przegraliśmy konkurencję, ale przecież były branże, gdzie nasza produkcja była równie dobra, a nawet znacznie lepsza od zachodniej. Do tego była znacznie tańsza!
No ale o tym może innym razem. Bo mechanizmów „prywatyzacji” było sporo, mnogo i były bardzo wredne.

Fundacje – temat szerzej opisałem tutaj. Warto ogólnie przypomnieć, że fundacje w pewnych sytuacjach są zwolnione z podatków i dlatego często służą za „skarbonki” podmiotów zagranicznych, które chcą finansować w Polsce najrozmaitsze inicjatywy (polityczne, marketingowe, gospodarcze, etc.etc.) Ponieważ jest to raczej transfer środków „do Polski” niż „z Polski” choć często również szkodliwy (tzn. celem tych transferów jest finansowanie dość podejrzanych działalności), to nie będę wgłębiał się tutaj w szczegóły. Przynajmniej nie teraz.

Nielegalne mechanizmy okradania Skarbu Państwa.
To głównie oszustwa podatkowe i inne działania przestępcze. Dlatego najważniejszą dla nas informacją w tym miejscu jest to, że podmioty zagraniczne, a często również służby poszczególnych państw w sposób celowy i niezgodny z prawem działają na szkodę Skarbu Państwa poprzez niepłacenie podatków lub wyłudzanie zwrotu (VAT).

Najczęściej spotykane metody to:

1) sprokurowanie fałszywych dokumentów księgowych (tzw. „lewe faktury”), co sprowadza się głównie do tego, że księguje się w kosztach faktury/rachunki zakupowo-kosztowe dotyczące transakcji, które nigdy nie nastąpiły. Obniża to dochody firmy (a tym samym wysokość podatku dochodowego CIT/PIT) jak również w przypadku faktur vat, zawyża kwotę podanku naliczonego, co w efekcie może nie tylko zaniżyć wysokość podatku vat do zapłaty, ale i wręcz doprowadzić do sytuacji, w której Skarb Państwa będzie zmuszony podatnikowi zwrócić naliczone kwoty podatku,

2) brak wystawiania dokumentów księgowych, brak fakturowania sprzedaży – zjawisko to dotyczy głównie rzeczywistych firm, wykonujących działalność gospodarczą, które zaniżają swój przychód poprzez brak wystawiania/ewidencjonowania rachunków/faktur sprzedażowych (zatajanie przychodu), zjawisko to dotyczy głównie rodzimych przedsiębiorców.

3) karuzela podatkowa – zjawisko dotyczy podatku VAT, a opiera się głównie o luki w prawie o podatku od towarów i usług dotyczące transakcji wewnątrzwspólnotowych, proceder opiera się najczęściej o fałszywe dokumenty wystawione pomiędzy firmami z Polski i innych państw unijnych, wykorzystuje tzw. zerową stawkę podatku, jaka obowiązuje w tego typu transakcjach. Polega to przeważnie na tym, że firma mająca siedzibę w Polsce zakupuje towar/usługi w kraju (fikcyjnie) naliczając podatek VAT, a jednocześnie fikcyjnie sprzedaje ten towar lub usługi dla innej firmy w UE (ponieważ ta transakcja jest objęta stawką 0% nie występuje podatek należny vat do zapłaty). W takim przypadku na deklaracji VAT widnieje jedynie podatek naliczony (do zwrotu), który trafia ze Skarbu Państwa do firmy. W tym celu przestępcy potrafią założyć nawet kilkanaście spółek w kilku państwach, po to by do przymusu rzeczywistej zapłaty VAT-u doszło jak najpóźniej – do tego czasu spółki są likwidowane, a słupy znikają.

Ponoć (choć ja uznaję to za pewnik) tego typu działania upodobały sobie rosyjskie służby wywiadowcze. Słyszałem o mechanizmie polegającym na zakładaniu spółek-wydmuszek w krajach bałtyckich (które należą do UE) oraz w Polsce przez rosyjskie podmioty. Proceder miał polegać na fikcyjnych transakcjach pomiędzy tymi spółkami (karuzela), a środki (ponoć astronomiczne) były wyprowadzane ostatecznie na teren Federacji Rosyjskiej.

Trzeba przyznać, że do niedawna Rosjanie radzili sobie z „wysysaniem Rzeczpospolitej” równie dobrze, co „Zachód”, tyle tylko, że u nich było to zorganizowane odgórnie. Tj. poprzez państwowe służby wywiadowcze, a tym samym należałoby to traktować jako element wojny wywiadowczej.

- - -
Tekst jest pochodzi blogu autora.

Jeśli artykuł uważasz za wartościowy, proszę o udostępnienie/ocenę. Jeśli posiadasz zastrzeżenia, uwagi lub chciałbyś bym coś doprecyzował, opisał szerzej - napisz/skomentuj.
Pozwoli to w przyszłości uwzględnić uwagi czytelników i będzie miało wpływ na poziom tekstu.
Natomiast pozytywne oceny/udostępnianie motywują do dalszej pracy nad tekstami
Dziękuję :)

¹ - Należy pamiętać że „dochód” w ustawie budżetowej, to trochę co innego niż „dochód podatkowy” liczony w przedsiębiorstwach, ponieważ dochód przedsiębiorstw = przychody (to co zarabiają) – koszty (to co wydają), „dochód państwa” natomiast można porównać de facto z przychodami podatkowymi przedsiębiorstwa, ponieważ oprócz dochodu, ustawa budżetowa przewiduje jeszcze „wydatki”, a ponieważ przeważnie są one wyższe od dochodu, dlatego mamy do czynienia z deficytem (czyli de facto stratą budżetową, państwo musi wydać więcej niż uzyska z dochodów)

² Wskazać należy, że część z tych 20 mld złotych to tak na prawdę kwoty VAT-u nie zwrócone przedsiębiorcom (z uwagi na zmianę przepisów dotyczącą zwrotów VAT – wydłużenie okresów, zawieszenie zwrotów etc.). Trudno w tej chwili ocenić na ile zmiana proceder ten wpływa na szacunki związane ze zwiększeniem dochodów z VAT-u (ministerstwo twierdzi, że wcale, z drugiej strony są również opinie, że ma to znaczenie ogromne). Trudno mi jest się wypowiedzieć na ten temat bez analizy twardych danych. Tak na prawdę będzie można powiedzieć wiele więcej na podstawie danych z 2018 roku, które będzie można porównać z rokiem 2017 oraz 2016 i wcześniejszymi. Obliczono, że na koniec roku 2016, Skarb Państwa zalegał przedsiębiorcom z tytułu zwrotu VAT-u ok. 3 mld złotych. Ponieważ zwrot VAT-u nastąpić musi, a zostaje on jedynie przesunięty w czasie, można z pewną dozą ostrożności założyć, że mniej więcej tyle samo SP będzie zalegał przedsiębiorcom na dzień 31.12.2017 rok (suma zerowa). Należy jednak pamiętać, że z taką sytuacją mieliśmy do czynienia odkąd pojawił się podatek VAT, więc nieprawdą jest twierdzenie, że nadwyżka VAT-u powstała z uwagi na przedłużenie zwrotów VAT-u. W mojej wstępnej ocenie, uważam, że rzeczywiście uszczelniono ściągalność VAT-u, a raczej wyeliminowano wyłudzenia VAT-u poprzez wprowadzenie jednolitego pliku kontrolnego (jpk).

Źródła:
ustawa budżetowa : http://www.mf.gov.pl/ministerstwo-finansow/dzialal...

http://biznes.onet.pl/podatki/wiadomosci/mf-dochod...
http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/uszczelnienie-syst...
http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1007671,va...

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/handel-zag...

https://danepubliczne.gov.pl/dataset/eea68e82-c92f...

Krzysztof Wojczal

Prawnik, bloger "krzysztofwojczal.pl" autor książki: "O lepsze wczoraj".
Zainteresowania: geopolityka, gospodarka, polityka, prawo: handlowe, podatkowe, konstytucyjne.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.2
Ogólna ocena: 4.2 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Gratuluję! Zrobił Pan

Gratuluję! Zrobił Pan przejrzyste i dość kompletne kompendium wiedzy, która w kawałkach niby jest znana ale dopiero w całości robi wrażenie. Mało pocieszający jest fakt, że ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje o skazanych w tego typu sprawach.

oto MSzach

Protestują przeciw takim

Protestują przeciw takim uproszczeniom.
Te odzyskane przez państwo 20mld z VAT to nie są pieniadze odzyskane od złodziei tylko gro z nich pochodzi z opóźnień firm w ich płatności w celu bądź by sie ratować, badź zainwestować w cos jeszcze. Gro tych 'odzyskanych' zaległości było płacone z opóźnieniem ale zawsze z naleznymi odsetkami, kosztami poboru i karami karno skarbowymi dla zarządców co robiło z uczciwych często ludzi zwyczajnych przestepców

oto Krzysztof Wojczal

Uwzględniłem ten problem i

Uwzględniłem ten problem i czytałem wiele publikacji na ten temat. Śmiem twierdzić, że przedłużony zwrot VAT to tylko propaganda w tym temacie. Tzn. jego wpływ na wysokość zwiększonych wpływów z VATu (szacowane 20mld na ten rok) będzie, albo bardzo niski (nie przekroczy 10%) albo marginalny.

Proszę zauważyć, że na 31 grudnia 2016 Skarb Państwa zalegał z 3 mld zł zwrotu VAT. Średni okres oczekiwania na zwrot, zgodnie z oficjalnymi danymi, nie wydłużył się w stosunku do 2016 roku (pomimo zmiany przepisów). I teraz należy zwrócić uwagę na fakt, że przepływy kwot z VAT-u są mniej więcej neutralne. Tzn. Na koniec 31 grudnia 2017 roku Skarb Państwa również będzie zalegał z pewną kwotą zwrotu. Przeciąganie zwrotu z miesiąca na miesiąc, a przez to wpływanie na statystyki roczne - to proceder który zawsze występował. W 2017 roku zmieniły się nieco warunki zwrotu VAT, natomiast by sprawdzić na ile to wpłynęło na większą ściągalność podatków należy poczekać do końca 2018 roku (wówczas mamy 2 pełne okresy porównawcze na nowych przepisach i historyczne statystyki z lat ubiegłych) .

Największy wpływ na ściągalność VAT-u miało z pewnością wprowadzenie tzw. systemu plików JPK (jednolity plik kontrolny) oraz wprowadzenie obowiązkowych kontroli podatkowych w podmiotach, które domagały się na deklaracjach VAT przyśpieszonego zwrotu (w ciągu 25 dni).

Mając dane z JPK i deklarację VAT w formie elektronicznej, urząd może bardzo szybko sprawdzić pewne podejrzane transakcje.

Nie wiem czy to miało wpływ na zwiększenie ściągalności, ale na uszczelnienie systemu na pewno (tzn. nie tyle ściągneliśmy dzięki temu więcej VAT-u, ale przede wszystkim ograniczono o OKRADANIE SKARBU PAŃSTWA poprzez nienależyte zwrotu podatku - vide karuzele podatkowe).

Innymi słowy, uważam, że zwiększone wpływy z VAT-u nie wynikają z większej ilości wpłat podatku, a z mniejszej ilości wypłat nieuprawnionych.

I tu wracamy do kwestii przedłużenia terminów zwrotów. Jak pisałem, 1 stycznia 2017 roku Skarb Państwa zalegał podatnikom 3 mld złotych. Zobaczymy jak będzie na na dzień 1 stycznia 2018.

oto MSzach

Dziękuję za rozwiniecie tej

Dziękuję za rozwiniecie tej kwestii.

oto Krzysztof Wojczal

Nie ma za co :)

Nie ma za co :)
Być może zbyt ogólnikowo poruszyłem ją w tekście (choć na samym końcu teksty, przy odnośnikach, problem został nieco pogłębiony).

Staram się ważyć "ciężar" wpisów by nie były zbyt trudne w przyswajaniu, a jednocześnie zbyt mało rzeczowe. Póki co uczę się "blogować" :)
pozdrawiam
KW

oto MSzach

I jeszcze o eldorado

I jeszcze o eldorado przetargowym.
Doszło do tego ze firmy nie mające jednej koparki czy nawet łopaty a tylko pieniadze wygrywaja przetargi .
Poniekąd to słuszne. Ma ktoś pieniadze na tyle duze by gwarantowac inwestycje to lepiej w takie rece oddać inwestycje bo jest wieksza szansa na spełnienie marzenia wszystkich bez-odpowiedzialnych biurw tj. na 'świety spokój'.
Ale wtedy, jak to w pokerze, wygrywa zawsze ten co tych pieniedzy ma najwiecej czyli z tego powodu zagraniczny musi wygrać zawsze
Oprócz znaczącego kapitału najmuja one stado prawników, kilku inzynierów do prowadzenia robót i otaczaja się utalentowanymi, kreatywnymi ksiegowymi. I cała firma do spijania smietany skompletowana. Zatrudni podwykonawców z narzedziami i albo im zapłaci albo jak inwestycja okaże się niedoszacowana ogłosi upadłość wstawiajac na odpowiedzialnego po trosze prezesa (lepiej piękna pania prezes-:)) ) człowieka z notarialnymi uszami słonia. I maszynka do pieniędzy się kręci...

Ale (szczególnie w socjalizmie) jest proste rozwiazanie.
Wystarczy ustawą zmusić naszych publicznych inwestorów czyli nasze miasta i gminy do wyeliminowania takich zazwyczaj zagranicznych posredników poprzez samą gmine czy miasto co na te stado [prawników, ksiekgowych i inzynierów stać i je zazwyczaj juz ma, i podzielenie jednego przetargu na kilkanascie małych przetargów gdzie uczestnikami byliby juz ludzie co łopaty, koparki i praktyczne doswiatczenie juz mają... i przewaznie ich własciciele tu w Polsce mieszkają na stałe
No ale biurwom ich 'swięty spokój' zostałby radykalnie ograniczony...
I w tym czerwonym swiecie, w tym własnie niestety jest pies pogrzebany (moim zdaniem)

oto Krzysztof Wojczal

Nie zgodzę się... W

Nie zgodzę się... W socjalistycznych realiach każdy ustawowy nakaz, jest tylko rajem dla roju księgowych, biurw i prawników, którzy zarabiają na tym, by ten system obejść (a im bardziej skomplikowany tym więcej luk). Piszę to jako prawnik zajmujący się prawem podatkowym, handlowym i doradztwem gospodarczym. :)
Dziękuję :)

oto MSzach

Tyle jest w okół jego

Tyle jest w okół jego zwolenników, że o 'niesocjalizmie' nawet nie śmiem marzyć.-:))

oto Godzilla

Proste

Ale wtedy, jak to w pokerze, wygrywa zawsze ten co tych pieniedzy ma najwiecej czyli z tego powodu zagraniczny musi wygrać zawsze

Na tym polega kapitalizm . Rządzi ten kto ma forsę . Jak ich nie masz lub masz mniej niż inni to wypad z baru.

oto sir Galahad

Niech mi tylko Autor zdradzi

Niech mi tylko Autor zdradzi niby jakim cudem spółki z o.o. i akcyjne praktycznie nie płacą CIT? Pomijając nierejestrowane dochody (te s ą przestępstwem skarbowym) jak zarobić i nie zapłacić podatku dochodowego? Mówimy o polskich spółkach a nie o zagranicznych bo te mają możliwości przeniesienia dochodu i podatku za granicę. Przez lata prowadziłem prywatny interes (w tym również sp. z o.o.) i jakoś nigdy nie dałem rady uzyskać dochodu bez zapłacenia podatku CIT. Owszem, mogłem brać lewą kasę ale to nie jest niepłacenie podatków przez firmę lecz zwyczajne oszustwo skarbowe i do tego żadna sp. z o.o nie jest nikomu potrzebna. Wystarczy papier z lipną pieczątką.
Trzeba wyraźnie napisać, że to nie sp. z o.o. nie płacą podatków lecz firmy siedzące okrakiem na granicy niezależnie od formy organizacyjnej. I też, ze nie tyle nie płacą co płacą je w innych krajach zasilając budżety bogatszych od nas.
A tak to po przeczytaniu powyższego artykułu rząd wpadnie na genialny pomysł żeby jeszcze docisnąć polskie średnie firmy a wyciśnięte pieniądze przeznaczy na kolejna dotację dla Mercedesa na rozbudowę fabryki.

oto Krzysztof Wojczal

Za takie porady to już

Za takie porady to już pobieram opłaty :) Jest sposób ominięcia zapłaty podatku CIT. Zupełnie legalny i całkowicie moralny. Bowiem jeśli prowadził Pan działalnośc w formie sp. z o.o. to niestety, płacił pan 2 podatki dochodowe. Raz za spółkę i raz za siebie (PIT). Takie podwójne ździerstwo fiskusa...

Dlatego jestem zwolennikiem likwidacji podatków dochodowych, a CIT-u już w zupełności (bo i tak nie przynosi korzyści).

Rząd wpada na głupie pomysły sam i bez czytania (a może właśnie szkoda). A najprostszą metodą zwiększenia ściągalności podatków do myślę 99% jest całkowita zmiana systemu podatkowego.

Bo łatanie obecnego węzła gordyjskiego tylko przeszkadza.

oto adam_54

Pytanie i odpowiedź.....

Niech mi tylko Autor zdradzi niby jakim cudem spółki z o.o. i akcyjne praktycznie nie płacą CIT?

odp

.Za takie porady to już pobieram opłaty

Panie .. jaki sens jest zaczynać dyskusję i za kontynuację jej domagać się zapłaty ? hę ?
Czyżby ten cały pański artykuł to taka forma autoreklamy własnych usług ? - w stylu ..państwo was okrada a ja was uratuję ?
A co do...

. A najprostszą metodą zwiększenia ściągalności podatków do myślę 99% jest całkowita zmiana systemu podatkowego.

Ma się rozumieć że na jeszcze bardziej skomplikowany ? - jako że ....

W socjalistycznych realiach każdy ustawowy nakaz, jest tylko rajem dla roju księgowych, biurw i prawników, którzy zarabiają na tym, by ten system obejść (a im bardziej skomplikowany tym więcej luk). Piszę to jako prawnik zajmujący się prawem podatkowym, handlowym i doradztwem gospodarczym.

Eeeech...

oto Krzysztof Wojczal

Artykuł napisałem nakreślając

Artykuł napisałem nakreślając pewne problemy które widzę. Problem braku efektywności CIT, jest zupełnie innym problemem.

Widzę, że niektórzy jak dostaną za darmo 4 koła (kawałek wiedzy), to mają pretensje, że brak jest zapasowego.

Co do reszty się nie odnoszę, bowiem widzę kompletny brak zrozumienia kontekstu.

Może dla odmiany Pan coś da od siebie i napisze ciekawy tekst?

oto Godzilla

Wyjaśnienie

A tak to po przeczytaniu powyższego artykułu rząd wpadnie na genialny pomysł żeby jeszcze docisnąć polskie średnie firmy a wyciśnięte pieniądze przeznaczy na kolejna dotację dla Mercedesa na rozbudowę fabryki.

Rząd mógłby nie przeznaczać gdybyśmy mieli w Polsce inżynierów a nie "inżynierów".

oto JJerzy

:)

[...] gdybyśmy mieli w Polsce inżynierów a nie "inżynierów"

Po pierwsze to skąd u pana wiedza, że jest tak jak pan napisał.
Ale ...po drugie ... Gdyby pan miał rację, to co oni niby mieliby robić w państwie zarządzanym przez socjalistów marzących o instrukcjach z zagranicy?

oto baba jag

Jak nie zapłacić CIT

zakładamy firmę "jednoosobową" zlecamy jej działania konsultingowe i nie płacimy CIT.Możemy też, jeżeli jesteśmy powyżej jakiegoś progu zwiększyć sobie pensje( nie ma ZUS). Mamy też opcję w kontraktach menadżerskich.

oto Zona

Z całym szacunkiem dla

Z całym szacunkiem dla sumiennej Pana pracy, ja jeno technicznie, nie rozumiem jak można "okraść" złodzieja. Całe to nasze państwo (jak i niemal kazde inne) nosi charakter wspólnoty rozbójniczej więc zupełnie nie pojmuję jak można radować się z "zysków" w "budżecie". Wszak nie my z nich będziemy korzystali... A transfery kapitału np poprzez lokowanie spółek matek na palmowej wyspie są dla kapitalizmu tak naturalne że nie ma chyba kraju który by nie rozpaczał z tego powodu.

oto JJerzy

Tekst nieco ...

... łopatologiczny, ale skoro już jest ...
Uzupełniając wskazany repertuar możliwych kombinacji, dołożyłbym jeszcze zawyżanie wartości aportu. Działa. Sam widziałem. A to, że można tak robić możliwe jest tylko w dwóch przypadkach: albo stosowni urzędnicy to idioci (założenie uprzejme), albo ... robili/robią to celowo. Tertium non datur.

oto sir Galahad

Rząd mógłby nie przeznaczać

Rząd mógłby nie przeznaczać gdybyśmy mieli w Polsce inżynierów a nie "inżynierów"

Szlag mnie trafia gdy czytam takie bzdury. Inżynierów mamy nie gorszych niż inni. Problem w tym, że gnoje-politycy niszczą polską myśl techniczną. Jako jeden przykład mogę dać publiczną, telewizyjną wypowiedź ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy, który naśmiewał się z polskiego magnetowidu, bo wszyscy wiedzą, że Japończycy robią lepsze. A inni mądrzy wysłali na śmierć człowieka tylko po to by uwalić ostatni nowoczesny polski samolot wyprodukowany w PZL Mielec czyli Irydę. Potrafili odmówić przyjęcia zamówienia z Indii na sprzedaż tego samolotu. Ci sami inżynierowie co to niby w Polsce nie potrafią jakoś są zatrudniani w biurach konstrukcyjnych w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy USA po wcześniejszym rozwaleniu biur konstrukcyjnych w Polsce.

oto MSzach

Proszę sie tak nie

Proszę sie tak nie denerwowować na p. 'Godzille'.
Bo jest tak nawiedzonym socjalistą, że potrafi tylko wskazywać kolektywnie 'wyzyskiwaczy' i nieudaczników ale praprzyczynę polskiego zła czyli państwo ze swoimi politycznymi łżeelitami reprezentujacymi przecież interesy klasy robotniczej, a układającymi główne klocki w państwie to nigdy.
Tak że więcej empatii proponuję-:))

oto Marek

Cała ta "technologia" oszustw

Cała ta "technologia" oszustw podatkowych jest pochodną złodziejskiej prakseologii, tj. kradnę tam, gdzie łup jest największy i najłatwiej osiągalny. Póki podatki będą wysokie, a prawo podatkowe dziurawe, oszustwa podatkowe będą istnieć, a ich skala będzie wysoka, bez względu na intensywność represji.
Ponadto oszustwa podatkowe mają też pozytywny aspekt, tj. pozostawiają ludziom więcej środków na inwestycje, zamiast kierować je do rządu na zmarnowanie. Bowiem najbardziej kłamliwym fragmentem artykułu jest jego tytuł - Polska to są właśnie ci ludzie, którzy za wszelką cenę starają się skryć przed rządową grabieżą jak najwięcej dobra wypracowanego przez siebie, a nie politycy, zajmujący się wydawaniem zagrabionego łupu.

oto Krzysztof Wojczal

Nie wiem, czy Pan to zauważył

Nie wiem, czy Pan to zauważył, ale tematem tekstu jest wyprowadzanie pieniędzy z Polski - za granicę.

W sytuacji, gdy to Polak mieszkający i wydający w Polsce nie płaci podatków - można na ten problem spojrzeć w ten sposób, o którym Pan mówi.

Ale jeśli zagraniczne korporacje nie płacą w Polsce podatków, np. banki, fabryki, to niestety, na polskim rynku tych pieniędzy jest coraz mniej. Bo Skarb Państwa wydaje również i głównie w Polsce (ZUS, pensje urzędnicze i administracji, inwestycje rządowe).

Oczywiście, że jestem zwolennikiem 1 prostego podatku (w skrócie :"Każdy obywatel RP płaci 1000 zł podatku.") , gdzie wszystko jest proste, jasne i łatwo rozliczyć z tych pieniędzy rządzących (każdy wówczas by mógł sobie przemnożyć ile powinno być Kasie Państwa).

Ale ten artykuł tego nie dotyczył.

oto chłop jag

Sposoby okradania Polski

Sposoby okradania Polski

A po cóż to byłaby pupilom szatana potrzebna taka Polska, której nie można byłoby okradać i upodlać - tołażysze?
Wniosek?
Atrapa Polski tylko dlatego jeszcze oficjalnie istnieje mimo szatańskiej nienawiści pupili do Polaków, że można ją strzyc, golić i doić do woli - tołażysze. Do woli - co pupilom w pewien sposób ładuje ich akumulatory co to zalane są one - smołą i siarką - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.