Pieniężno, Trzcianka, “wojna pomnikowa”.

Co jakiś czas różni autorzy piszą sążniste artykuły o tym jak bardzo usuwanie z polskiego krajobrazu pomników dominacji sowieckiej nad Polską jest szkodliwe dla stosunków polsko-rosyjskich. Tak jakby to był najistotniejszy punkt sporny między naszymi dwoma krajami. A przecież jest to sprawa drugorzędnej, czy nawet trzeciorzędnej wagi, wykorzystywana jedynie tak głośno ze względu na swą nośność emocjonalną.

Zasadniczym problemem w naszych stosunkach dla strony rosyjskiej jest uległość władz w Polsce i podporządkowanie wszelkich działań na kierunku wschodnim polityce amerykańskiej. Polska pełni rolę harcownika amerykańskiego i w zasadniczych sprawach nie ma żadnych rodzimych inicjatyw. Amerykanom potrzebny jest ktoś podszczypujący niedźwiedzia, Polska podszczypuje, Amerykanie robią reset, Polska łagodzi podszczypywanie niedźwiedzia, Amerykanie robią reset resetu, Polska wzmaga znów podszczypywanie niedźwiedzia. Ta właśnie całkowita uległość i podporządkowanie są dla Rosji nie do przyjęcia.

Władze w Polsce robią to wszystko bez brania pod uwagę własnych interesów Polski. I to z kolei jest, czy może lepiej powiedzieć, powinno być, problemem Polaków. Bo okazywanie wrogości Rosji w każdym istotnym aspekcie bieżącej polityki nie jest Polakom potrzebne. Nie jest nam do niczego potrzebne kreowanie na styku Polska-Rosja sytuacji dla Rosji nieznośnej. To nie jest działalność patriotyczna, ani przynosząca nam jakieś korzyści, a wręcz przeciwnie, efektywnie jest to działanie antypolskie.

Tyle o zupełnie niepotrzebnym nam do niczego kreowaniem się Polski na w sumie nie tak znowu wielką, ale raczej dokuczliwą zadrę w boku Rosji. Wyobraźmy sobie, że jest inaczej. Nie harcujemy jak nam Amerykanie zagrają. Skoro jesteśmy w NATO, to wypełniamy jedynie minimum tego co ten układ nakłada jako szykany na Rosję, a poza tym utrzymujemy najlepsze jak tylko można z nią stosunki. Istnieje wymiana kulturalna, dialog między Kościołem i Cerkwią, wystawy gospodarcze, festiwale, itp.

A teraz przejdźmy do tematu tego krótkiego szkicu. Istnieją pewne zaszłości. Sowieci pozostawili na naszym terenie cały szereg bardzo często autentycznie szkaradnych artystycznie, a najczęściej kłamliwie prezentujących wydarzenia obiektów , których celem było zaznaczenie swej dominacji nad tym terenem. Zdecydowanie coś należało zrobić z pomnikiem na przykład generała, w którego imieniu zostali aresztowani i zamordowani, czy zesłani żołnierze naszego Państwa Podziemnego (to ten w Pieniężnie), albo z pomnikiem głoszącym chwałę Armii Czerwonej, która ratując nas od niemieckich zbrodni jednocześnie przynosiła nam uciemiężenie i komunistyczny terror. Na dodatek ów pomnik głosząc tę chwałę jednocześnie kłamie, że pomnik wystawili wdzięczni Polacy podczas gdy polecenie postawienia pomnika wydał jakiś sowiecki komendant.

Dlaczego należało, czy jeszcze należy coś zrobić? To powinno być jasne. Pomniki służą pamięci. Dlaczego mieć pomniki sławiące tych, którzy są niegodni naszej pamięci, albo pomniki zaświadczające nieprawdę?

A teraz wyobraźmy sobie, że mamy z Rosją przyjazne, czy przynajmniej w miarę poprawne stosunki i możemy to negocjować. Że nie, tego generała to my mieć nie możemy jako bohatera, któremu składa się na rocznice kwiaty, nieważne czy on aresztował owych AK-owców z przekonania, czy dlatego że się bał NKWD. A tego drugiego pomnika, w tym miejscu i w takiej postaci też nie, bo nieprawdą jest , że myśmy go wystawili z wdzięczności, a oprócz jesteśmy gotowi czcić pamięć tych, którzy stracili życie walcząc z Niemcami, ale chwały armii która przyniosła nam uciemiężenie i terror głosić nie będziemy.

Spokojna głowa, Rosjanie są pragmatyczni i gdy chcą potrafią być elastyczni. Gdyby stosunki nie zostały tak totalnie i zupełnie niepotrzebnie popsute na innych polach nie byłoby żadnej „wojny pomnikowej”. Niektóre z pomników zostałyby usunięte, niektóre przemieszczone w inne miejsca, jeszcze inne pozostałyby w zmienionej formie, ze zmienionymi nazwami i napisami na nich. Część być może zostałaby bez zmian.

I tu doszliśmy do Trzcianki. I pomnika/mauzoleum w tej miejscowości. Poza jego brzydotą i nagromadzeniem na nim symboli totalitarystycznego systemu nie widzę w nim nic, czemu powinniśmy się sprzeciwiać. Głosił on chwałę sowieckich żołnierzy, którzy walczyli przeciw niemieckim najeźdźcom swej ojczyzny i w walce tej zginęli. Takie pomniki jak to mauzoleum powinny były pozostać nietknięte. Z jego bezguściem należałoby się pogodzić, a symbole totalitarystycznego systemu należało traktować jako świadectwo epoki.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Z trzema wnioskami się zgadzam

  • kreowanie Polski na wroga Rosji jest niepotrzebne
  • pomniki typu mauzolea należy zostawiać
  • pomniki bardziej kontrowersyjne przenosić lub przerabiać bez robienia cyrku

Natomiast w kwestii "pomnikowej" nie przeceniałbym wpływu amerykańskiego, bo w mojej ocenie zasadniczy jest aspekt polski. Jak najłatwiej pokazać elektoratowi, że jest się "patriotą". Albo znaleźć postawić pomnik komuś "patriotycznemu", albo wyszukać "niepatriotyczny" pomnik do zburzenia. Przy takiej okazji zawsze pojawią się głosy przykładowego p. Czesława: "ale pokazaliśmy tym Ruskim, super, ale jesteśmy mocarni" itd. Skuteczność "polityki pomnikowej" jest w sumie dość smutnym świadectwem polskich kompleksów i bezmyślności.

oto Krzych Adam

Widzę, że nie napisałem tego co sądzę wystarczająco jasno.

Ależ oczywiście, że pomniki nie są w ogóle na celowniku polityki amerykańskiej.

oto Eowina

Co to jest to "podszczypywanie niedźwiedzia'?

Ja w swojej naiwności myślałam, że to jest właśnie niszczenie pomników, które w związku z dużymi ofiarami WWII jakie Rosji poniosła, musi być bolesnym "szczypaniem". Ofiary wojny dotyczą zwykłych Rosjan i wszelkie działania, które ich pamięć narusza, jest odbierane jako zwykłą złośliwość.

A przecież jest to sprawa drugorzędnej, czy nawet trzeciorzędnej wagi, wykorzystywana jedynie tak głośno ze względu na swą nośność emocjonalną.

Żaden rząd po transformacji nie podjął na serio sprawy pomników i obecna sytuacja jest tylko działaniem PiS, sądzę, że w związku ze Smoleńskiem.

Zasadniczym problemem w naszych stosunkach dla strony rosyjskiej jest uległość władz w Polsce i podporządkowanie wszelkich działań na kierunku wschodnim polityce amerykańskiej.

To jest zupełnie inna sprawa. Uległość Polski względem USA wynika z polityki amerykańskiego ekspansjonizmu. To jest wielka polityka, a nie podszczypywanie. Jest to amerykańskie parcie na wschód i oderwanie od Rosji byłych republik: Ukrainy, Gruzji, Mołdawii...i Białorusi jeżeli jest to możliwe. Polscy politycy, w tym Kaczyński, byli od początku zaangażowani w zmiany polityczne oraz "rewolucje kwiatowe" stąd nie można liczyć na poprawne stosunki z Rosją, zanim polska polityka wschodnia nie zostanie zmieniona. A to już jest w obecnym momencie, przy obecnej władzy, oraz umiejscowieniu się w Polsce bazy NATO, raczej niemożliwe.

oto Czesław

Panie Dubitacjusz

Pisze Pan "Przy takiej okazji zawsze pojawią się głosy przykładowego p. Czesława: "ale pokazaliśmy tym Ruskim, super, ale jesteśmy mocarni itd". Tu nie chodzi o żadne "pokazywanie" tylko o prowadzenie własnej polityki historycznej, opartej o wartości patriotyczne i mądrej, efektywnej polityki międzynarodowej. Rosjanie dbają o to żeby świat zapomniał o ich współpracy z III-ą Rzeszą i 17.września 1939 r., morderstwach i wywózkach na Sybir. Niemcy chcą się wybielić poprzez "polskie obozy śmierci" i "antysemityzm Polaków". Jestem za współpracą z sąsiadami ale bez przesady z tym serwilizmem i składaniem hołdów zarówno do zachodu jak i wschodu. Oczywiście, nie jesteśmy mocarstwem i nieraz musimy "przełknąć gorzką pigułkę", ale bez nadgorliwości.

oto Skanderbeg

Żeby Moskale nie przypomnieli sobie, że

Dzierżyński był Polakiem i nie zaczęli się czepiać na poważnie śmierci tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, za których Polska wzięła odpowiedzialność.
A poza tym, PiS nie prowadzi żadnej polityki historycznej. Więcej osiągnęli kibice Legii swoim transparentem na temat PW niż cała machina państwa polskiego za publiczne pieniądze.

oto chłop jag

Zgoda z Autorem. Od siebie dodam, że rzeczonym

pomnikom należało nadać inny charakter - zresztą zgodny z prawdą - i je zostawić tak jak swoje pomniki z tej epoki zostawiają Niemcy. Otóż pomniki te mają świadczyć o pokonaniu brunatnej, śmiertelnej zarazy i nic więcej - tołażysze.
Wniosek?
W obecnej dobie - Niemcy są cacy bo już dawno pozbyli się brunatnej zarazy a Rosjanie - be - pomimo pozbycia się przez nich czerwonej zarazy - tołażysze. Ponadto szarpanie ruskich nogawek przez polskojęzycznych nygusów odbywa się za zgodą rządzących Rosją - ponieważ te właśnie nygusy jak jeden wcześniej wysługiwali się czerwonej Moskwie - tołażysze. Mikrofilmy - tołażysze -mikrofilmy w Moskwie. Idąc za Moczarem - to była i może jest nadal - ich prawdziwa ojczyzna - tołażysze. Znając niesłychaną przewrotność pupili szatana i ich wyrobników - to byłbym ostrożny co do roli rządzących Rosją w obecnej tzw. zimnej wojnie - tołażysze.
Na koniec - moim zdaniem mamy do czynienia z koronkowa robotą przeciwko Chinom - a tak Rosja jak i Polska zostały w ubiegłym wieku - zamordowane przez pupili - tołażysze. Zamordowane - więc dla pupili szatana nie istnieją. Nie istnieją w sensie takim, że mogłyby pupilom sprawiać jakieś poważne kłopoty - tołażysze.

oto sir Galahad

Zgadzam się z Autorem.

Zgadzam się z Autorem. Niestety zgadzam się również z Eowiną. Piszę to z bólem bo to jednocześnie ponura przepowiednia. Za uległość wobec Amerykanów zapłacimy drogo. Rosjan wypraszaliśmy od siebie bez małą dwieście lat. Pytanie - ile krwi, własnej i cudzej, trzeba będzie wylać żeby Amerykanie sobie poszli? I jak długo będzie to trwało?

oto Krzych Adam

Dziękuję za wypowiedź w kwestii tez mojego stanowiska.

Co do Pańskiej zgody z p. Eowina pragnę zwrócić uwagę, że ta miła pani swym zwyczajem przedstawiła kilka swoich tez, niesprzecznych z moimi, tak jakby one były moim przeciwne.

Ja wszak nie twierdziłem, że mym zdaniem należy niszczyć pomniki, szczególnie te które upamiętniają ogromne ofiary poniesione przez naród rosyjski. Przedstawiałem wizję, jak można było, pod warunkiem rozsądnego działania, zapewnić że zrozumiałe wrażliwości po obu stronach byłyby zaspokojone. W szczególności nie twierdziłem, że te ogromne ofiary poniesione przez Rosjan są w ich pamięci już nieistotne. Wręcz przeciwnie podkreśliłem "nośność emocjonalną" tej sprawy.

Zasadniczym problemem w naszych stosunkach dla strony rosyjskiej jest uległość władz w Polsce i podporządkowanie wszelkich działań na kierunku wschodnim polityce amerykańskiej i nie jest to wcale zupełnie inna sprawa. To co robią Amerykanie to jest wielka polityka, a to co robią polskie władze to jest jedynie głupie i nieodpowiedzialne podszczypywanie niedźwiedzia.

I ostatnia sprawa. Ja nie postulowałem, ale diagnozowałem. Wskazywałem co jest i było karygodnym z punktu widzenia interesów Polski błędem politycznym. Nie postulowałem, bo nie mam koncepcji jak zagonić z powrotem do garnka mleko, które się rozlało, czy przywrócić wazonowi, który spadł i się rozbił stan sprzed rozbicia. Pisanie zatem:

A to już jest w obecnym momencie, przy obecnej władzy, oraz umiejscowieniu się w Polsce bazy NATO, raczej niemożliwe.

jest pisaniem nie na temat. Skoro p. Eowina po raz kolejny już zresztą jest przeciwna diagnozom i tylko za stosowne uznaje postulowanie - proponowanie określonych działań, bardzo proszę, niech je sama sformułuje.

oto ja

{Zasadniczym problemem w

{Zasadniczym problemem w naszych stosunkach dla strony rosyjskiej jest uległość władz w Polsce i podporządkowanie wszelkich działań na kierunku wschodnim polityce amerykańskiej. Polska pełni rolę harcownika amerykańskiego i w zasadniczych sprawach nie ma żadnych rodzimych inicjatyw. Amerykanom potrzebny jest ktoś podszczypujący niedźwiedzia, Polska podszczypuje, Amerykanie robią reset, Polska łagodzi podszczypywanie niedźwiedzia, Amerykanie robią reset resetu, Polska wzmaga znów podszczypywanie niedźwiedzia. Ta właśnie całkowita uległość i podporządkowanie są dla Rosji nie do przyjęcia.}
Proszę wybaczyć Panie Krzychu, ale opowiada Pan bajki. Historia złych stosunków z Rosją nie wzięła się z dnia na dzień tylko trwa niemal od początku naszych przemian ustrojowych. To Rosja uzurpowała sobie prawo, aby decydować za nas, czy możemy wstąpić do UE, czy NATO. Już samo to pokazuje jej nastawienie w stosunku do Polski. Albo będziemy odgadywać w lot i spełniać jej oczekiwania, to może nas łaskawie poklepie po pleckach, a jeśli nie, to przy każdej okazji wymierzy kopniaka. I choć Kwaśniewski jako prezytent RP pokornie oczekiwal na audiencję u cara w poczekalni, to niczego nie zyskal. Tak jak niczego w tej kwesti nie osiągnęła PO dekretując politykę miłości w stosunkach z Rosją. To z czym mamy do czynienia dzisiaj, to realizacja własnej polityki, zapowiedzianej w wyborach, bez oglądania się na kaprysy Rosji i tyle. Odbieranie tego jako spelnianie roli wytresowanego kundelka obszarpującego czyjeś nogawki, jest zwyczajnie obraźliwe dla milionów Polaków, któzy właśnie takich działań oczekiwali.

oto Dubitacjusz

Znajoma narracja szczucia na Rosję i szukania konfliktów

Historia złych stosunków z Rosją nie wzięła się z dnia na dzień tylko trwa niemal od początku naszych przemian ustrojowych.

Częściowo dlatego, że obiektywnie należymy do sojuszu wojskowego wrogiego Rosji. Co jednak nie tłumaczy wszystkiego, bo państwa zachodnie też należą, a mają poprawne stosunku.
Częściowo dlatego, że polskie rządy umyśliły sobie prowadzić antyrosyjską politykę prometejską.
A częściowo z powodu takich idiotyzmów, jak "wojna pomnikowa".

To Rosja uzurpowała sobie prawo, aby decydować za nas, czy możemy wstąpić do UE, czy NATO.

To normalne, że Rosja sprzeciwiała się wejściu Polski do NATO, bo to oznaczanie przesuwanie armii amerykańskiej pod jej granicę.

Albo będziemy odgadywać w lot i spełniać jej oczekiwania, to może nas łaskawie poklepie po pleckach, a jeśli nie, to przy każdej okazji wymierzy kopniaka.

To jest normalne w polityce. Akcja przyjazna powoduje przyjazne reakcje, akcja nieprzyjazna powoduje nieprzyjazne reakcje. Czy naprawdę dorosłym ludziom trzeba tłumaczyć takie rzeczy.
Zresztą, tak samo wygląda sytuacja z USA. Robimy politykę proamerykańską, przyjeżdża ichni prezydent poklepać naszego po pleckach. Czasem dosłownie. Jak jakiś kraj sprzeciwi się USA, to dostaje kopniaki (sankcje, wspieranie rewolucji itp.).

I choć Kwaśniewski jako prezytent RP pokornie oczekiwal na audiencję u cara w poczekalni, to niczego nie zyskal.

Czekał, nie czekał, to jest bez znaczenia. Jedynie śmieszy, że rusofobom nie przeszkadza czekanie w przedpokoju na jakiegoś amerykańskiego rządcę.

Tak jak niczego w tej kwesti nie osiągnęła PO dekretując politykę miłości w stosunkach z Rosją.

Bo nie było polityki miłości, a kontynuowano stałą linię polityki. Jedynie wyciszono obszczekiwanie, co jest akurat działaniem racjonalnym, również przy takiej polityce, bo daje Rosji mniej pretekstów.

to realizacja własnej polityki, zapowiedzianej w wyborach, bez oglądania się na kaprysy Rosji i tyle.

Ta "własna" polityki jest częściowo dyktowana z Ameryki, a częściowo jest efektem własnej inwencji, niestety, głupiej inwencji.

Odbieranie tego jako spelnianie roli wytresowanego kundelka obszarpującego czyjeś nogawki, jest zwyczajnie obraźliwe dla milionów Polaków, którzy właśnie takich działań oczekiwali.

To jest właściwe odbieranie tego, co się dzieje. Jeśli zaś miliony Polaków oczekują spełniania roli wytresowanego kundelka obszarpującego nogawki, to by bardzo źle świadczyło o tych Polakach.
Cóż, Polacy nie żyją w próżni, tylko są grzani przez antyrosyjskie media i "elity".

oto Krzych Adam

To co jest nazywane "wojną pomnikową" wcale nie jest idiotyzmem.

Idiotyzmem jest jedynie doprowadzenie do sytuacji w której niemożliwe jest spełnienie dwóch w gruncie rzeczy niesprzecznych z soba postulatów. Z jednej strony uszanowania bólu i żalu Rosjan za rodakami poległymi w walce z Niemcami i godnego uczczenia ofiary życia tych kilkuset tysięcy żołnierzy sowieckich spoczywających na obecnym terytorium Polski. Z drugiej zapewnienia, że nie ma na tym terytorium monumentów poświęconym ludziom niegodnym uczczenia przez Polaków, czy monumentów, których celem było jedynie głoszenie chwały Związku Sowieckiego i jego armii, czyli inaczej mówiąc pomników dominacji sowieckiej w Polsce.

Wina za to, że dziś nie jest to możliwe wcale nie leży tylko po jednej stronie. Nie zgadzam się z nieprzejednanym w tej kwestii stanowiskiem wielu Polaków, którzy nie chcą uwzględnić wrażliwości Rosjan. Jednakże Polak stojący na stanowisku, które oficjalnie obecnie prezentuje w tej kwestii Rosja jest dla mnie jak pies liżący buty, którymi go skopano.

oto Dubitacjusz

@ p. KA: Szukam związku tego wpisu z moją odpowiedzią

na komentarz użytkownika ja (Jasia?), gdzie pisałem o tym, żeby myśleć kategoriami politycznymi, a nie psimi.
Wychodzi na to, że niektórzy wolą myśleć, pisać i zachowywać się po psiemu.

oto Krzych Adam

Aby Panu ułatwić szukanie.

Napisał Pan:

Częściowo dlatego, że polskie rządy umyśliły sobie prowadzić antyrosyjską politykę prometejską.
A częściowo z powodu takich idiotyzmów, jak "wojna pomnikowa".

A także:

Ta "własna" polityka jest częściowo dyktowana z Ameryki, a częściowo jest efektem własnej inwencji, niestety, głupiej inwencji.

Ubolewam nad tym, że do konfliktów o pomniki dochodzi. Jednakże jest to temat poboczny, nie leżący w "mainstreamie" bieżących wydarzeń, wykorzystywany z obu stron w sposób cyniczny. Nie ma w tym ani idiotyzmu ani głupoty. No i Amerykanie z nim nie mają nic wspólnego, najpewniej. Dla podbechtania Polaków wykorzystywany jest niewątpliwy fakt rosyjskiej buty w narzucaniu swej polityki historycznej. Dla podbechtania Rosjan ich niewątpliwa trauma z powodu gigantycznych strat ludzkich w II WŚ i żal za utraconą pozycją supermocarstwa, któremu mniejsze narody bały się sprzeciwić.

Jeszcze raz. Identyfikowanie się z każdą z tych pozycji ma coś psiego. Napuszczanie nas "na Ruska" ze względnie bezpiecznej pozycji uczestnika paktu NATO jest nakierowane na zrobienie z nas małych piesków ujadających zawzięcie zza płotu, zaś o przyjęciu rosyjskiego stanowiska w tej sprawie (co jest dość jak widzę częste) już raz się wypowiedziałem, a nawet więcej niż raz, więc nie będę się powtarzał.

oto Krzysztof M

I choć Kwaśniewski jako

I choć Kwaśniewski jako prezytent RP pokornie oczekiwal na audiencję u cara w poczekalni, to niczego nie zyskal.

Swego czasu Putin raczył się wypowiedzieć w kontekście jakiejś wizyty Kwaśniewskiego: "Nie okrada się własnego narodu. Demokracja, to nie anarchia."

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.