Trzy filmy o wojnie 2008 roku

W ostatnich dniach obejrzałem trzy filmy fabularne na temat wojny w Osetii Południowej w 2008 r.; dwa rosyjskie i jeden amerykańsko-gruziński. Wszystkie trzy są filmami propagandowymi, ale ten trzeci jest ewidentnie najgłupszy ze wszystkich. Filmy rosyjskie przedstawiają starcia wojenne w sposób dość realistyczny. Szczególny dramatyzm zachowuje, moim zdaniem, "8 sierpnia" - wyjąwszy oczywiście sceny fantastyczne, rozgrywające się w wyobraźni chłopięcego bohatera. Gdybym miał wybrać ulubioną z tych trzech produkcji, byłby to właśnie "8 sierpnia".

W amerykańsko-gruzińskich "5 dniach wojny" wszystko jest "filmowe", co jest typową cechą kinematografii amerykańskiej. Widać, że scenografia jest scenografią, widać że płonące samochody poustawiano specjalnie na ulicach a ogniska w witrynach okiennych specjalnie rozpalono - mnie się to kojarzyło z płonącymi śmietnikami w "Tomb Raider", widać, że charakteryzacja jest charakteryzacją, widać, że mgła snująca się w lesie gdy bohaterowie siedzą przy ognisku to dym napuszczany ze specjalnego rozpylacza, montaż składa się z krótkich i pociętych ujęć, pomiędzy scenami nie ma płynnego przejścia, tak że wygląda to wszystko jak w teatrze telewizji gdzie szybko zmienia się charakteryzację i odgrywa kolejne sceny, pełno jest też "panoramicznych" ujęć z drona co też jest już zgranym do bólu chwytem operatorskim, nawet muzyka jest nienaturalna.

W przeciwieństwie choćby do bardzo dobrego pod tym względem "Olimpius Inferno", film amerykański kończy się oczywiście happy endem, dwoje głównych bohaterów daje sobie na końcu buzi w scenie filmowanej z krążącego nad nimi drona, w tle leci zaś "wzruszająca" muzyka, wszyscy "niepotrzebni" bohaterowie zostają oczywiście wcześniej wyeliminowani, żeby nie odwracać uwagi widza od szczęścia dwojga głównych protagonostów. "5 dni wojny" jest więc po prostu filmem słabym artystycznie.

W produkcji amerykańskiej konflikt rozpoczyna oczywiście Rosja, o czym wiemy dziś że nie było prawdą, bo w rzeczywistości agresorem była Gruzja. Wymogi produkcji propagandowej można jednak zrozumieć. Zabawne jest natomiast, że często eksponowanym pozytywnym bohaterem produkcji nieznanego skądinąd bliżej Renny'ego Harlina uczyniono Micheila Saakaszwilego, który do dziś dał się poznać jako nieprzeciętny awanturnik i aferzysta. W pozytywnym kontekście pojawia się będący dziś również w niesławie Wiktor Juszczenko, PiS-owska telewizja dodała zaś na końcu fragmenty z Lechem Kaczyńskim, który - o czym niewielu dziś pamięta - był przed swą tragiczną śmiercią politykiem skompromitowanym i niepopularnym, który najpewniej nie miałby szans na powtórzenie kadencji prezydenckiej. Zabawne jest z dzisiejszej perspektywy oglądać tych drobnych krętaczy i "żulików" ubranych w spiżowe zbroje szlachetnych rycerzy :)

W zasadzie jednak, to chciałem napisać o czymś innym. Otóż, przeczytałem komentarze widzów pod "5 dniami wojny" i to naprawdę smutne, jak wielu (wszystkim?) ludziom w naszym kraju proamerykańska propaganda wyżarła mózgi; propagandowy amerykański gniot na zamówienie Saakaszwilego zbiera najwyższe oceny, a uzasadnia się to tym, że "pokazuje prawdę" i jest "proroczy". Polakom można wcisnąć dowolne kłamstwo, ludzie będą zaś to łykać jak pelikany, pod warunkiem że bzdura taka wyjdzie z USA. Wygląda to tak, jakby w sensie mentalnym Polska już była 51. stanem USA (lub raczej Portoryko środkowej Europy), a Polacy to tacy Amerykanie, którzy po prostu nie umieją po angielsku. Naprawdę, przygnębiające wrażenie. Jestem pewien, że gdyby zrobić dziś referendum, czy Polska powinna przyłączyć się do USA, to przytłaczająca większość głosujących odpowiedziałaby twierdząco.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.666665
Ogólna ocena: 4.7 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto mmm777

“Otóż, przeczytałem komentarze” i im uwierzyłem...

A to jest błąd :)
Bo najprawdopodobniej robią je wynajęci ludzie...
.
Była w swoim czasie sprawa “zderzaka Łagiewki”. Poruszenie jego tematu na forum, czy blogu, skutkowało zwaleniem się tam stadka aktywnych wielbicieli. Minęło trochę czasu, p. Łagiewka dostał pieniądze od ministry od nauki, i sprawa najwyraźniej się skończyła. Ze zdziwieniem, po poruszeniu znowu tego tematu, autorka blogu zajmującego się naukowymi kantami stwierdziła, że nikt się zaangażował... Tzn., pojawił się samotny wielbiciel, zapewne autentyczny...
.
Matka Kurka poruszył na blogu temat związany ze szczepieniami. I proszę - znikąd pojawiło się tam stadko antyszczepionkowców, bogato się rozpisujących...
.
Tylko bezwzględna moderacja może uchronić forum przed takim zalewem...

oto Czesław

Filmy o Rosjanach

Jeżeli chodzi o filmy, to wprost "mam awersję", negatywne odczucia jak oglądam film zrobiony przez Amerykanów na temat Rosji i Rosjan, pomimo ze już trochę się do tych "Hollywodów" przyzwyczaiłem. Pierwszego negatywnego odczucia nabrałem przy "Wojna i Pokój" w wersji amerykańskiej a przed tym byłem zachwycony wersją rosyjską no i oczywiście znałem książkę, następnie te "Bondy", to już całkowity kit. Być może to wynikło z tego, że my Rosję znamy realnie i takie bajki hollywodzkie, sprzeczne z rzeczywistością są dla nas nie do przyjęcia. Co innego jak Bond działa w dalekiej Azji której realiów nie znamy, to pomimo że wiemy ze to bajka to nas nie razi.

oto chłop jag

No cóż - można odnieść

wrażenie, że ten cały Hollywood degeneruje się w zastraszającym tempie - jednak mamy tutaj do czynienia z czymś poważniejszym. Otóż w ramach cywilizacji śmierci piękno trzeba zohydzić poprzez szeroko pojętą sztukę ze sztuka filmową włącznie. Przede wszystkim sztukę należy odrzeć z estetyki (zgwałcić duszę) - tołażysze. W Piekle nie ma miejsca na piękno więc i estetykę - tołażysze.
Wniosek
Polski widz też potrafi odróżnić sieczkę filmową zza wielkiej wody od ambitniejszych dzieł - natomiast owa sieczka ogłupia skutecznie nie tylko Polaków. Przyczyny tego należy szukać jeszcze za tzw. żelazną kurtyną - tołażysze. To żelazna kurtyna spowodowała u Polaków wyidealizowanie USraela takim - jakim on nigdy nie był - tołażysze.

oto sir Galahad

Wszystko da się naprawić.

Wszystko da się naprawić. Wrażenie fałszu w przedstawianiu Rosji i Rosjan w twórczości hollywoodzkiej niedługo zaniknie ponieważ skutecznie jesteśmy odcinani od bezpośredniego kontaktu z Rosją i Rosjanami. Kiedy już całą "wiedzę" o Rosji będziemy czerpać z amerykańskich, choćby po polsku nadających, mediów, wtedy zgrzytu nie będzie. Nie jest przypadkiem, że nie wpuszcza się Nocnych Wilków, likwiduje mały ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim czy wyrzuca Dymitra K. Wiedza przeszkadza w budowie obrazu wroga więc dostęp do wiedzy trzeba odciąć. Zastąpi ją propaganda.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.