Polska obiektem roszczeń amerykańskiej firmy wiatrowej

W październiku amerykański koncern energetyczny Invenergy, rozwijający u nas farmy wiatrowe, powołując się na dwustronne umowy o wzajemnej ochronie i popieraniu inwestycji – tzw. BIT oraz Traktat Karty Energetycznej (TKE) – poinformował władze polskie o zamiarze wkroczenia na arbitrażową ścieżkę. Jego roszczenia wobec Skarbu Państwa opiewają na 700 mln dolarów. Wśród zarzutów pojawia się ten o „domniemanych niezgodnych z prawem i zorganizowanych działaniach, równoznacznych z wywłaszczeniem".

Już w lipcu Amerykanie pozwali Tauron – łącznie na 1,2 mld zł – za zerwane przed laty przez spółkę zależną umowy na odkup tzw. zielonych certyfikatów, stanowiących wsparcie dla odnawialnych źródeł. W sierpniu zażądali zaś 32 mln zł odszkodowania od Energi. Teraz chcą przenieść spór na grunt międzynarodowy pozywając państwo.

Ministerstwo Energii uważa zarzuty Invenergy za bezpodstawne. Tłumaczy, że to nie rząd polski jest stroną umów. – Spór dotyczy relacji handlowych między spółkami prawa handlowego. Bezpośrednia ingerencja w ich działalność operacyjną byłaby niezgodna z prawem – słyszymy w ME.

Zgodnie z informacjami Agencji Rynku Energii w 2016 roku 70 proc. farm wiatrowych w Polsce wygenerowała straty. Saldo działalności energetycznej wszystkich farm wiatrowych w Polsce było ujemne i wyniosło niemal 3 mld zł brutto. Fatalne wyniki to przede wszystkim efekt spadających cen zielonych certyfikatów, czyli dopłat do produkcji "zielonej" energii. Jeszcze kilka lat temu właściciele farm wiatrowych otrzymywali nawet po 280 zł dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh. W 2017 roku dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh spadły do poziomu zaledwie 23-28 zł za 1 MWh.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto Czesław

A to wyczerpująca informacja na ten temat

Polska szarpana na miliardy w zagranicznych arbitrażach. Wszystko przez postkolonialne umowy o "ochronie inwestycji"
wpis z dnia 5/10/2017 niewygodne.info.pl

Mało znany fakt - nasz kraj jest obecnie stroną aż 11 postępowań arbitrażowych o wartości ponad 8 miliardów złotych. Na sądową batalię, której celem jest nakazanie Polsce wypłacenia gigantycznych odszkodowań za rzekome straty (lub brak zysków), decyduje się coraz większa grupa zagranicznych inwestorów. Ta naprawdę groźna dla budżetu naszego kraju sytuacja, to efekt funkcjonowania zawieranych na przełomie lat 80-tych i 90-tych bilateralnych umów o ochronie inwestycji (tzw. BiT), które w uprzywilejowanej sytuacji stawiają dziś przede wszystkim zagraniczne korporacje.

Czym są BIT-y? Skrót wywodzi się z języka angielskiego od sformułowania Bilateral Investment Treaty. Oznacza on dwustronną, zawieraną między dwoma państwami, umowę międzynarodową o ochronie inwestycji. Przeważnie jedną stroną w takiej umowie jest państwo biedniejsze i gorzej rozwinięte, a drugą bogatsze i posiadające mnóstwo firm gotowych inwestować za granicą. Głównym zapisem w takich umowach jest zobowiązanie państwa biedniejszego do dopuszczenia rozpatrywania sporów przed specjalnym trybunałem arbitrażowym w przypadku, kiedy inwestorzy z państwa rozwiniętego uznają, iż rząd państwa biedniejszego swoimi działaniami narusza ich interesy (procedura ISDS).

Pod koniec lat 80-tych i na początku lat 90-tych Polska zawarła szereg BIT-ów z różnymi państwami (m.in. z USA, Kanadą, Wielką Brytanią, Francją, Luksemburgiem i większością państw EWG, które dzisiaj nazywane są "starą Unią"). O ile 25-30 lat temu takie umowy miały zachęcić zagranicznych inwestorów do lokowania w naszym kraju swojego kapitału (czyli sporej części przypadków uczestnictwa w procesie dzikiej prywatyzacji), o tyle dzisiaj uznawane są za bardzo niebezpieczne, bowiem stawiają zagraniczne firmy i korporacje w uprzywilejowanej pozycji w przypadku zaistnienia sporu z organami władzy publicznej.

Warto odnotować, że nasz kraj już raz poważnie sparzył się na BIT. Holenderska grupy Eureko pozwała polski rząd przed trybunał arbitrażowy za to, że nie pozwolił im przejąć kontroli nad PZU. W efekcie musieliśmy wypłacić ok. 4,77 mld złotych odszkodowania (czytaj więcej na ten temat: TUTAJ).

Niestety, wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie wzrośnie liczba zagranicznych podmiotów wykorzystujących możliwości, jakie dają BiT-y. Biznesowe wydanie "Wyborczej" donosi, że na wojnę z państwem polskim w trybie ISDS decyduje się właśnie kilku inwestorów z sektora energetyki wiatrowej – z USA oraz Niemiec. Co najmniej dwie największe kancelarie międzynarodowe specjalizujące się w reprezentowaniu inwestorów w sporach z państwem polskim już otrzymały zlecenia na przygotowanie notyfikacji sporów, czyli dokumentów zawiadamiających o wszczęciu sporów arbitrażowych. Roszczenia opiewają na setki milionów złotych i stanowią potężne zagrożenie dla budżetu państwa.

Co istotne i warte odnotowania - rząd Beaty Szydło, tuż po zaprzysiężeniu, chciał wypowiadać umowy BiT. Informacje o tym zamiarze wychodziły jeszcze na początku 2016 roku z oficjalnych kanałów rządowych. W ciągu kolejnych miesięcy temat jednak przycichł, a rewolucyjne nastawienie rządu do walki z BiT-ami przygasło wraz z formalną likwidacją Ministerstwa Skarbu Państwa. Efekt jest taki, że po blisko 2 latach rządów PiS umowy BiT mają się nadal świetnie i wciąż generują dla naszego kraju gigantyczne ryzyka finansowe. Warto przy tym pamiętać, że nawet wygrane Polski w międzynarodowych arbitrażach wiążą się z poniesieniem dużych - liczonych w milionach złotych - kosztów, związanych z formalną obsługą prawną i instytucjonalną. Co zatem powoduje, że rząd Szydło szkodliwych BiT-ów wciąż nie wypowiada?

Źródło: Polska będzie pozwana na setki milionów złotych. Inwestorzy zagraniczni szykują arbitraże (Wyborcza.pl)
Źródło: Analiza umów o wzajemnym popieraniu inwestycji (MSP.gov.pl)

wpis z dnia 5/10/2017

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.