Zagłada Zamojszczyzny

„Zawada pod Zamościem. 5 grudnia 1942 roku o trzeciej nad ranem Niemcy otoczyli wioskę. Trzask wyłamywanych drzwi i ujadanie psów, wrzask gestapowców. W kilka minut wszyscy musieli opuścić domy. Zebrano nas na placu przy kościele w Wielączy (nasz dom był bliżej kościoła), skąd podwodami (wozami konnymi) zawieziono nas do Zamościa. W obozie przejściowym, przeznaczonym dla tysiąca osób, było nas kilkanaście tysięcy. Nędzne, drewniane baraki bez podłóg, niektóre nawet bez prycz. Na zewnątrz trzaskający mróz, wewnątrz błoto po kolana. Straszliwy głód. Badania rasowe, selekcja, oddzielanie dzieci od rodziców. Ja mam śniadą cerę, uznano więc mnie za Cygana. Razem z trzyletnią, bardzo chorą siostrą Grażyną trafiłem do najgorszej grupy. Byli tam tylko dzieci i starcy. Te dzieci nie nadawały się do germanizacji, a starcy do pracy. Ich przeznaczeniem, wcześniej czy później, miała być śmierć”

– tak po kilkudziesięciu latach wspominał początek akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie 10-letni wówczas Zdzisław Wróbel[1].

28 listopada 2017 roku przypada 75. rocznica rozpoczęcia wysiedleń Polaków z Zamojszczyzny. Ten region Polski – na który składają się powiaty biłgorajski, hrubieszowski, tomaszowski i zamojski – znajdował się w II RP na pograniczu Polski centralnej (Lubelszczyzny) i Kresów Wschodnich (Wołynia). Zapoczątkowana w listopadzie 1942 roku przez niemiecki aparat okupacyjny eksterminacja Polaków na Zamojszczyźnie była kontynuowana w latach 1943-1944 przez Ukraińską Powstańczą Armię, która przybyła tam w pościgu za Polakami uciekającymi przed ludobójczą czystką na Wołyniu.

Generalny Plan Wschodni

Niemiecka akcja wysiedleńcza na Zamojszczyźnie – podczas okupacji wchodzącej w skład dystryktu lubelskiego w Generalnym Gubernatorstwie – została podjęta w ramach realizacji Generalnego Planu Wschodniego (Generalplan Ost, GPO). Był to plan osiedleńczy i germanizacyjny Europy Środkowej i Wschodniej opracowany w 1941 roku w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy pod kierownictwem Heinricha Himmlera. Jego podstawę stanowiła nazistowska koncepcja zdobycia „przestrzeni życiowej” na Wschodzie, rzekomo należącej się niemieckiej „rasie panów”.

Teren objęty planem miał się rozciągać na wschód od granic III Rzeszy z 1939 roku – tj. od linii Jeziora Ładoga na północy do Morza Czarnego na południu. W tym celu zamierzano wysiedlić i wyniszczyć większość zamieszkującej te tereny ludności słowiańskiej (około 51 mln), a na jej miejsce osiedlić Niemców z Rzeszy, państw satelickich i okupowanych przez Niemcy. GPO przewidywał także eksterminację 5-6 mln Żydów zamieszkujących Europę Środkowo-Wschodnią, w tym głównie okupowane ziemie polskie. Dalekosiężnym celem GPO było ustanowienie Nowego Ładu w Europie, na który miały się składać hegemonia III Rzeszy od Atlantyku po Ural oraz eksterminacja Żydów i większości Słowian.

W stosunku do Rosjan autorzy GPO zalecali biologiczne unicestwienie metodą wstrzymania przyrostu naturalnego. Polacy mieli być w większości (80-85 proc.) eksterminowani bądź wysiedleni do Syberii Zachodniej, z wyjątkiem 3 do 4,8 milionów, które zamierzano pozostawić w charakterze niewolniczej siły roboczej. Wysiedleniem lub wyniszczeniem zamierzano też objąć 50 proc. Czechów, 65 proc. Ukraińców i 75 proc. Białorusinów. Na terenach przeznaczonych pod kolonizację planowano osiedlić 4 miliony Niemców w ciągu pierwszych 10 lat, a w dalszych latach jeszcze 6 milionów.

GPO składał się z kilkunastu dużych i kilkudziesięciu mniejszych planów realizowanych równocześnie. Podzielono je na dwie fazy: tzw. Mały Plan – realizowany podczas wojny, oraz tzw. Duży Plan – który miał być realizowany przez 30 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Mały Plan był w znacznej mierze kontynuacją prowadzonej od początku okupacji niemieckiej eksterminacji polskiej inteligencji oraz osób zaangażowanych w II RP w działalność społeczną i polityczną lub znanych z antyniemieckiego nastawienia. Natomiast realizację Dużego Planu postanowiono przyspieszyć i rozpocząć ją jeszcze podczas wojny. Decyzja ta zapadła w otoczeniu Himmlera w czerwcu 1942 roku.

Pierwszą fazą realizacji Dużego Planu miało być wysiedlenie 110000 Polaków z Zamojszczyzny oraz tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie (Akcja Reinhardt). Wysiedlenia na Zamojszczyźnie stanowiły kontynuację wysiedleń Polaków podjętych jesienią 1939 roku na tzw. ziemiach wcielonych do Rzeszy, w wyniku których wysiedlono (wypędzono) z tych terenów do GG oraz w ramach przesiedleń wewnętrznych i rugów 838878 Polaków i Żydów, w tym 625631 z Kraju Warty.

Akcja wysiedleńcza

20 lipca 1941 roku przybył do Zamościa Heinrich Himmler i wydał polecenie utworzenia na Zamojszczyźnie Niemieckiego Okręgu Osiedleńczego. Sam Zamość miał być przemianowany na Himmlerstadt. Ponieważ jednak dostrzeżono niezręczność sytuacji, w której Hitler nie miałby „swojego” miasta, natomiast Himmler tak, ostatecznie nazwy nie zmieniono.

W listopadzie 1941 roku niemiecki aparat terroru przeprowadził na Zamojszczyźnie ograniczoną akcję wysiedleńczą, której celem było zbadanie reakcji społeczeństwa polskiego. Przy współudziale kolonistów niemieckich z miejscowości Brody Duże (gmina Szczebrzeszyn) wysiedlono wówczas 2098 Polaków z sześciu podzamojskich wsi. Początkowo przetrzymywano ich w koszarach w Zamościu, a następnie przewieziono do sześciu nadbużańskich wsi w gminie Dubienka. Na miejsce wysiedlonych Polaków sprowadzono Niemców z Besarabii. Właściwa akcja wysiedleńcza rozpoczęła się rok później.

12 listopada 1942 roku Himmler wydał rozporządzenie nr 17 C, które wyznaczało obszar powiatów biłgorajskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i zamojskiego jako tzw. „pierwszy obszar osadniczy” w Generalnym Gubernatorstwie. Realizację zadania powierzono dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim, którym był SS-Obergruppenführer Odilo Globocnik (1904-1945). Akcja wysiedleńcza objęła od 100 do 110 tys. Polaków, w tym 30 tys. dzieci. Na ich miejsce zamierzano osiedlić 60 tys. Niemców.

Pierwsze wysiedlenia w ramach realizacji Dużego Planu GPO nastąpiły w nocy z 27 na 28 listopada 1942 roku w miejscowości Skierbieszów w powiecie zamojskim. Wysiedlanym Polakom zezwalano tylko na zabranie bagażu podręcznego do 30 kg. Już na samym początku brutalnie rozdzielano rodziny i odbierano matkom dzieci. Wysiedleńców umieszczono w obozach przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu. Tragiczne warunki panujące w obozie w Zamościu zapamiętała m.in. 10-letnia wówczas Adela Pypa:

„Z braku miejsca ulokowano nas na środku baraku, gdzie było dużo błota. Zorientowałam się, że bardzo dużo osób umiera. Śmierć była zjawiskiem rozplanowanego dnia. Z rana ludzie dawali znać blokowemu, ile osób zmarło. Jedzenie było bardzo skromne i niewystarczające. Ciągle byliśmy głodni. Rano czarna kawa, jeden bochenek chleba z dodatkiem trocin. Na obiad zupa ze zgniłek brukwi oraz »specjalny dodatek« – wszy, które się utopiły. Na kolację czarna kawa”[2].

Stanisław Czarnecki – zatrudniony w tym obozie jako furman – stwierdził w swojej relacji, że codziennie wywożono z obozu „około 30 trupów dzieci, które były chowane na cmentarzu bez trumien. Gdy była zaś ciemna noc, bez względu na pogodę, wywoziliśmy dzieci same bez rodziców i bez starszych osób do pociągu, który stał koło rampy buraczanej”[3]. Dzieci te kierowano prawdopodobnie do ośrodków germanizacyjnych w Rzeszy.

Internowanych w obozach przejściowych podzielono na cztery kategorie: osoby przeznaczone do „ponownego zniemczenia”, kierowane do specjalnego obozu w Łodzi na dalsze badania rasowe, osoby uznane za zdolne do pracy przymusowej i kierowane w tym celu do Rzeszy lub na Wschód, osoby powyżej 60 lat niezdolne do pracy i odebrane rodzicom dzieci do 14 lat, które kierowano do tzw. wiosek rentowych w powiatach garwolińskim, mińskim, siedleckim i sokołowskim, wreszcie osoby przeznaczone do eksterminacji w KL Auschwitz i KL Lublin (Majdanek).

Do KL Auschwitz deportowano z Zamojszczyzny około 1300 Polaków, których zarejestrowano jako więźniów. Wedle relacji niektórych polskich więźniów KL Auschwitz, do obozu tego przybywały też transporty z wysiedleńcami z Zamojszczyzny, których nie rejestrowano jako więźniów, ale zabijano w komorach gazowych tak samo jak transporty żydowskie. Relacje te jednak nie znajdują potwierdzenia w innych źródłach.

Zofia Bratro – polska więźniarka polityczna nr 27182 – zapamiętała, że wśród przywiezionych do Auschwitz z Zamojszczyzny

„było dużo kobiet starych, kaleki i dziewczęta. Były to kobiety wiejskie. Niektóre z nich po raz pierwszy jechały pociągiem, po raz pierwszy zetknęły się z esesmanami, z obozem koncentracyjnym. Nie mogły w żaden sposób zrozumieć tego, co ich spotkało, nie umiały się dostosować do życia obozowego. Żyły w kompletnej abnegacji. Całymi godzinami siedziały na kojach i rozpaczały, rozmawiając o kurach, gęsiach, krowach i pozostawionym gospodarstwie. Nie posiadały żadnej odporności, ani psychicznej, ani fizycznej. Ginęły jak muchy”[4].

Matki z dziećmi i nieletnich do 14 roku życia esesmani zabijali zastrzykami fenolu. Obóz przeżyło było tylko pięciu chłopców i 41 dziewczynek. Spośród wysiedleńców z Zamojszczyzny deportowanych do KL Auschwitz i zarejestrowanych jako więźniów zginęło 80 proc.

W gronie wysiedleńców z Zamojszczyzny osadzonych w obozie koncentracyjnym na Majdanku znajdował się m.in. 9-letni wówczas Władysław Obirek. Tak zapamiętał pobyt w obozie:

„Zanim nas wprowadzili do środka obozu, odbyło się oddzielanie kobiet od mężczyzn. Jęk, lament. Niemcy szczuli nas psami. (…) Cała nasza rodzina musiała się zmieścić na jednej pryczy. Ludzie leżeli też na ziemi. Wszędzie wszy, pluskwy. Kubeł na nieczystości zapełnił się w 20 minut. Potem jego zawartość się wylała”. Rodzina Obirków miała jednak szczęście, ponieważ została zwolniona z obozu 10 sierpnia 1943 roku w wyniku akcji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Zwolniono wtedy z Majdanka 85 rodzin wysiedleńców z Zamojszczyzny. „Moja mama ważyła tylko 25 kilogramów, ja miałem tyfus” – wspomina Władysław Obirek[5].

Do marca 1943 roku wysiedlono około 51000 Polaków. Na ich miejsce przybyło 9000 kolonistów niemieckich z Besarabii i Ukrainy oraz dalszych 4000 do końca 1943 roku. Wśród kolonistów tych byli m.in. rodzice późniejszego prezydenta Niemiec Horsta Köhlera, który urodził się w Skierbieszowie 22 lutego 1943 roku. Na miejsce 15000 Polaków wysiedlonych z 63 wsi powiatu hrubieszowskiego przesiedlono też około 7000 Ukraińców z powiatu zamojskiego w ramach realizowanej od połowy stycznia do marca 1943 roku tzw. Ukraineraktion. Celem tej akcji miało być stworzenie „pasa ochronnego” z ludności ukraińskiej, który osłaniałby kolonie niemieckie przed atakami polskiej partyzantki. Wedle hitlerowców Ukraińcy świetnie nadawali się do tej roli ze względu na ich wrogość do Polaków. W dalszych niemieckich planach także pobyt Ukraińców na Zamojszczyźnie miał być czasowy.

Na ratunek wysiedleńcom z Zamojszczyzny w miarę możliwości spontanicznie pospieszyło społeczeństwo polskie z tych regionów okupowanego kraju, do których kierowano wysiedlanych. Próbowano ratować przede wszystkim dzieci, których los był najtragiczniejszy. Zdzisław Wróbel opisał to następująco:

„Kiedy 1 lutego pociąg wjechał na stację w Siedlcach, na peronie ułożono ponad 20 ciał. Zapamiętałem ten ogromny tłum. Ludzie dowiedzieli się, że przyjedzie pociąg z »dziećmi z Zamojszczyzny« i przyszli nas ratować… Było wiele pielęgniarek, lekarzy, kolejarzy i cywilów. Panował nieopisany bałagan. Ktoś poczęstował mnie zupą. Nigdy wcześniej i nigdy później zwykła zupa tak wspaniale mi nie smakowała. Tamtego dnia po raz ostatni widziałem Grażynkę żywą, prosto z dworca trafiła do szpitala. Mnie wraz z innymi umieszczono w gmachu RGO (Rady Głównej Opiekuńczej), skąd po kilku dniach zabrała mnie jakaś kobieta. Była to dość tęga pani o miłym, ciepłym uśmiechu. Wyciągnęła do mnie rękę i zapytała, czy nie zechciałbym z nią pójść. Chciałem. Nie miałem wyboru. Mąż tej kobiety był zdunem, w domu było kilkoro dzieci”[6].

Dzieci z transportów kierowanych do Rzeszy były wykupywane z rąk konwojentów niemieckich m.in. przez mieszkańców Warszawy. Warszawiacy zorganizowali też akcję dożywiania transportów dzieci z Zamojszczyzny.

Powstanie zamojskie

Wysiedlenia Polaków zostały przerwane w marcu 1943 roku na skutek spontanicznego i zorganizowanego oporu stawianego przez miejscową ludność oraz partyzantkę BCh, wspartą później przez GL i AK. Już w połowie grudnia 1942 roku na Zamojszczyznę przybył komendant główny BCh Franciszek Kamiński. Po naradzie z miejscowym kierownictwem BCh wydał rozkaz koncentracji sił partyzanckich BCh w Puszczy Solskiej i rozpoczęcie kontrataku. Akcję przeciwdziałania wysiedleniom ze strony polskiej partyzantki Niemcy nazwali „powstaniem zamojskim”. Rozpoczęło się ono 30 grudnia 1942 roku starciem pod Wojdą w powiecie zamojskim pomiędzy niemieckim batalionem do zadań specjalnych oraz odziałem BCh ppor. Jerzego Mara-Meÿera, wspartym przez oddział partyzantów radzieckich Wasyla Wołodina. Było to pierwsze w historii drugiej wojny światowej starcie partyzanckie o charakterze bitwy.

Największa bitwa powstania zamojskiego została stoczona 1 lutego 1943 roku pod Zaborecznem w powiecie tomaszowskim. Około 250 partyzantów BCh pod dowództwem kpt. Franciszka Bartłomowicza rozgromiło w zasadzce I Zmechanizowany Batalion Żandarmerii, liczący około 600 ludzi. Straty niemieckie wyniosły ponad 100 zabitych i nieznaną liczbę rannych przy stratach polskich wynoszących jednego zabitego i dwóch rannych. To po tej klęsce dowódca rozbitego batalionu niemieckiego – mjr Ernst Schwieger – użył jako pierwszy określenia „powstanie” wobec polskiego oporu na Zamojszczyźnie. Klęska Niemców pod Zaborecznem spowodowała wstrzymanie akcji wysiedleńczej na okres czterech miesięcy.

„Powstanie zamojskie” było dziełem głównie Batalionów Chłopskich – dzisiaj marginalizowanych przez państwową politykę historyczną. Nasuwa się w tym miejscu pytanie, dlaczego w obronie Zamojszczyzny nie wzięły udziału tak obecnie gloryfikowane Narodowe Siły Zbrojne – które pewien publicysta uważa za podobno drugą co do wielkości i najlepiej zorganizowaną formację zbrojną polskiego podziemia.

Celem stłumienia polskiego oporu od 23 czerwca do 15 sierpnia 1943 roku Niemcy przeprowadzili operację „Wehrwolf” (Wilkołak), do której zaangażowano duże siły policji, żandarmerii, SS, 10000 żołnierzy Wehrmachtu oraz ukraińską policję pomocniczą. Ta ostatnia była formacją kolaboracyjną złożoną z Ukraińców, przeważnie nacjonalistów, działającą na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Została powołana na mocy zarządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka z 17 grudnia 1939 roku. Funkcjonariusze ukraińskiej policji pomocniczej brali aktywny udział m.in. w aresztowaniach polskiej inteligencji w Stanisławowie w 1941 roku oraz w mordach na ludności żydowskiej, w tym w likwidacji gett żydowskich. Pełnili także służbę w KL Lublin (Majdanek). Byli umundurowani w mundury SS, a na czapkach nosili okrągły znak z żółtym tryzubem na niebieskim tle.

W rezultacie operacji „Wehrwolf” wysiedlono ze 171 wsi ponad 60000 Polaków, których umieszczono w obozach przejściowych w Zamościu, Zwierzyńcu i Budzyniu. Większość z nich trafiła na roboty przymusowe do Rzeszy, a pozostali do KL Lublin (Majdanek), gdzie zginęło około 1000 osób. Podczas operacji „Wehrwolf” różne formacje niemieckie wspierane przez ukraińską policję pomocniczą przeprowadziły pacyfikacje i egzekucje w około 100 miejscowościach. Blisko 8000 aresztowanych wówczas Polaków zamordowano w Rotundzie Zamojskiej – specjalnym więzieniu gestapo.

Jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Wehrwolf” doszło 1 czerwca 1943 roku do zagłady wsi Sochy w gminie Zwierzyniec (powiat zamojski). Zbrodni tej dokonali żołnierze Wehrmachtu przy współudziale lotnictwa niemieckiego. Ogółem zamordowanych zostało około 200 osób (po ekshumacji zidentyfikowano 88 mężczyzn, 45 dzieci i 52 kobiety). Ocalał tylko jeden dom. Reszta została spalona i zburzona. Sochy są zaliczane obok Michniowa na Kielecczyźnie, czeskich Lidic i francuskiego Oradour-sur-Glane do największych symboli niemieckiego barbarzyństwa podczas drugiej wojny światowej.

Wszystko jednak poszło nie pomyśli Himmlera i Globocnika. Opór polskiego podziemia był silniejszy niż się spodziewali. Dlatego ostatecznie zdecydowali się zawiesić akcję wysiedleńczą do końca wojny.

Ofensywa UPA

W drugiej połowie 1943 i pierwszej połowie 1944 roku Zamojszczyzna stała się ponadto obiektem zbrodniczej akcji Ukraińskiej Powstańczej Armii. W wyniku ofensywy UPA ludność polska (resztki pozostałe po wysiedleniach oraz uciekinierzy z Wołynia) została doszczętnie wyniszczona w części powiatów biłgorajskiego, hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Działania UPA charakteryzowały bestialskie i zwyrodniałe metody, znane już z akcji ludobójczej na Wołyniu. Polska partyzantka rozpoczęła – tak samo jak rok wcześniej przed Niemcami – akcję samoobrony. To właśnie w ramach tej samoobrony doszło m.in. do polskiego ataku na bazę UPA i policji ukraińskiej w Sahryniu (powiat hrubieszowski) 10 marca 1944 roku. UPA dokończyła na Zamojszczyźnie dzieła zniszczenia rozpoczętego przez Niemców.

Ukraińska historiografia przedstawia ofensywę UPA na Zamojszczyźnie jako odwet za działania podjęte przez polską samoobronę i partyzantkę przeciw Ukraińcom, których Niemcy osiedlili na Zamojszczyźnie w ramach Ukraineraktion. Ponadto nacjonalistyczni historycy ukraińscy uważają, że ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu w 1943 roku miało być sprowokowane przez domniemane polskie ataki na osadników ukraińskich na Chełmszczyźnie (1942 r.) i Zamojszczyźnie (1943 r.). Historiografia polska wykazała absurdalność tej teorii w wypadku Chełmszczyzny, gdzie większość spośród około 400 ofiar ukraińskich zginęła z rąk niemieckich, a nie polskich.

W wypadku Zamojszczyzny polska akcja przeciw osadnikom ukraińskim rozpoczęła się później (maj 1943 r.) niż banderowskie ludobójstwo na Wołyniu (luty 1943 roku). Trudno więc uważać ją za przyczynę tego ludobójstwa. Głoszący takie tezy historycy i publicyści ukraińscy nie potrafią zauważyć, że ofiarami ludobójstwa – tak na Wołyniu jak i Zamojszczyźnie – stali się Polacy, a nie Ukraińcy.

Ofensywa UPA na Zamojszczyźnie pod koniec 1943 i w pierwszej połowie 1944 roku stanowiła kontynuację ludobójczej czystki etnicznej na Wołyniu i miała na celu w pierwszej kolejności wymordowanie tych Polaków, którzy uciekli tam z Wołynia, a w dalszej kolejności opanowanie Zamojszczyzny uważanej przez nacjonalistów ukraińskich za ziemię czysto ukraińską.

Bilans

Ogółem podczas dwóch akcji wysiedleńczych wysiedlono z Zamojszczyzny około 110000 Polaków z 297 wsi. 4454 dzieci wywieziono do Niemiec celem germanizacji. Ze względu na akcje zbrojne polskiej partyzantki i załamanie się frontu wschodniego hitlerowcy podjęli w połowie lipca 1943 roku decyzję o zawieszeniu akcji wysiedleńczej. Do końca okupacji już jej nie wznowili.

Kres eksterminacji Polaków na Zamojszczyźnie położyło wkroczenie na te tereny latem 1944 roku Armii Czerwonej i Wojska Polskiego sformowanego w ZSRR. Dzisiaj nie nazywane już przez oficjalną politykę historyczną wyzwoleniem. Polacy, którzy przeżyli na Zamojszczyźnie tragiczne lata 1942-1944, nie mieli jednak wówczas wątpliwości, że było to wyzwolenie.

ii-wojna-eksterminacja.jpg

- - -
Oświęcim, 27 listopada 2017 r.

[1] „Nam nie wolno zapomnieć”, Szczecinek 2004, s. 107.
[2] „Nam nie wolno zapomnieć”…, s. 110.
[3] A. Jarczyńska, „Gehenna polskich dzieci”, „Historia Do Rzeczy” nr 2 (24)/2015.
[4] H. Kubica, „W piekle Auschwitz. Komory gazowe, zastrzyki fenolu i sadyzm strażników. Oto relacje deportowanych z Zamojszczyzny, którzy trafili do Auschwitz”, „Historia Do Rzeczy” nr 2 (24)/2015.
[5] M. Szlachetka, „Wspomnienia z piekła. Władysław Obirek opowiada o obozie na Majdanku”, http://www.kurierlubelski.pl, 22.07.2014.
[6] „Nam nie wolno zapomnieć”…, s. 108.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.583335
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Zbrodnie dokonane przez

Zbrodnie dokonane przez Niemców i Ukraińców na Zamojszczyźnie trzeba przypominać. Brawo dla Autora za to co zrobił. Jednak ten artykuł ma pewne niedopowiedzenia, które wyglądają mi na nieco stronnicze.
Rzeczywiście, pierwsza otwarta bitwa partyzancka na terenie okupowanej Polski miała miejsce pod Wojdą i była dziełem BCh i oddziału partyzantów radzieckich. Rzeczywiście udział NSZ w obronie ludności Zamojszczyzny przed niemieckimi i ukraińskimi bandytami był prawie żaden. Warto by jednak coś więcej napisać o udziale AK. Przeciwstawienie się bandytom ukraińskim to m.in. dzieło znakomitego dowódcy AK Zenona Jachymka z Komarowa. Warto pamiętać również o ostatnim ordynacie Janie Zamoyskim, który wykupił część dzieci Zamojszczyzny z rąk skorumpowanych urzędników niemieckich. Wspominam akurat tych dwóch ludzi, choć było ich znacznie więcej, gdyż na ich przykładzie szczególnie dobrze widać, że z wyzwoleniem w 1944r. też było nie całkiem tak jak pisze Autor. Zamoyskiego wygnano a Jachymek musiał się ukrywać i doczekał się fałszywego oskarżenia o zbrodnie wojenne. Znałem też osobiście prostego żołnierza ze zgrupowania Jachymka, który był prześladowany (więzienie i tortury) przez władze "wyzwoleńcze" choć nie wiele wiedział jako wtedy jeszcze nastolatek.

oto Krzych Adam

Zgadza się, Autor zrobił kawał dobrej roboty.

Jednakże nie byłby sobą, gdyby nie wspomniał negatywnie NSZ-u. Oraz nie wychwalał "wyzwolenia". Ale o tym "wyzwoleniu" to może dalej.

Jak ktoś dalej wspomniał, nasza wiedza o podziemiu narodowym generalnie, a szczególnie na tym terenie, czy szerzej na terenie Lubelszczyzny jest szczątkowa, po okresie w którym uznając NSZ za "bandytów" i "faszystów" tłumiono wszelkie badania o nich. A już zwłaszcza takie z których mogłoby wynikać coś pozytywnego o NSZ.

Nie twierdziłbym zatem pochopnie, że na przykład podczas tych ludobójczych działań niemieckich NSZ wstrzymywał się od udziału w ich zwalczaniu. Nie wykluczałbym możliwości, że akurat na tamtym terenie NSZ nie posiadał wtedy licznych i dobrze zorganizowanych oddziałów, które mogłyby wystąpić. Na całej Lubelszczyźnie bardzo silny był ruch ludowy stąd znaczna obecność Batalionów Chłopskich. Należy jednak pamiętać, że BCh w znacznym stopniu różniły się od AK czy NSZ, w tym że nie były takim wojskiem Rzeczpospolitej jak te organizacje.

Bataliony Chłopskie nie miały tylu generałów i oficerów sztabowych, a także takich możliwości szkolenia swych kadr. Nie prowadziły działalności politycznej czy na przykład wywiadowczej, albo planowania wojskowego na poziomie państwowym. Zatem nie walczyły w takim sensie jak tamte organizacje z wrogiem. Wtedy gdy trzeba było stawiały opór na poziomie takim jaki były w stanie ogarnąć swą percepcją. I tak właśnie było gdy Niemcy rozpoczęli wdrażanie swego planu niemieckiego osadnictwa na tamtym terenie. Była to chłopska wojna o własną ziemię. AK oczywiście włączyła się w nią.

Co zaś do drugiego mojego zastrzeżenia to już brak mi sił by po raz kolejny zwracać uwagę, że uratowanie od śmierci, jest uratowaniem od śmierci. Nazywanie zaś uratowania od śmierci wyzwoleniem dowodzi jakiegoś szwanku na umyśle.

oto Kmieć

Wielce Szanowny Panie Bohdanie Piętka

Popełnił Pan publikację niezwykle ważną i bardzo potrzebną w naszych czasach. Za co Panu z całego serca dziękuję.

Ale jak zwykle mam jedno malusie ważne "ale".
Raczył Pan Szanowny napisać:

ustanowienie Nowego Ładu w Europie, na który miały się składać hegemonia III Rzeszy od Atlantyku po Ural oraz eksterminacja Żydów i większości Słowian.

A przecież cały artykuł aż krzyczy, że celem hitlerowskich Niemiec, mających oparcie w bankierskich i przemysłowych sponsorach zza Atlantyku (Henry Ford pisał o nich w specyficzny sposób...), była biologiczna eksterminacja, czyli wymordowanie ludów słowiańskich, w szczególności etnicznych Polaków i Rosjan, a Cyganów, polskich Tatarów, żydów, inne mniejszości, przy okazji! Żydzi na samym początku wojny w ogóle nie mieli być zabijani, a deportowani z Europy. Problem z nimi Hitler miał po tym jak żaden kraj ich nie chciał do siebie przyjąć!

Skąd więc ta użyta przez Pana kolejność? To się samo już tak pisze?
Może wystarczy, że Zachód już wierzy, że celem II Wojny Światowej był jedynie "holokaust". Co gorsza Zachód zaczyna wierzyć, że Wojnę wywołali Polacy żeby żydów mordować, a Niemcy ich bronili, żydów znaczy!!!

oto novus chao seclorum

Wielce czcigodny Panie

Wielce czcigodny Panie Kmieciu, na potwierdzenie pańskich słów przytaczam opinię sir Douglasa Launcelota Reeda, wybitnego brytyjskiego pisarza, żurnalisty oraz korespondenta wojennego.

Gdy rozpoczęły się powszechne represje, opisywałem je tak jak widziałem. Jeśli dowiedziałem się o istnieniu obozu koncentracyjnego liczącego tysiąc więźniów, pisałem o tym; jeśli wiedziałem, że wśród tych tysiąca znajduje się trzydziestu lub pięćdziesięciu Żydów, pisałem zgodnie z prawdą. Byłem świadkiem początków terroru, rozmawiałem z wieloma jego ofiarami, badałem ich przejścia - za co, jak mnie ostrzeżono, ściągnąłem na siebie nienawiść ze strony Gestapo. W zdecydowanej większości ponad dziewięćdziesięciu procent, ofiarami byli Niemcy; Żydów nie było wielu. Stanowili podobną proporcję, co ogółu ludności; zarówno w Niemczech, jak i w podbitych później przez Hitlera krajach. Lecz prasa światowa z reguły donosiła jedynie o prześladowaniu Żydów,pomijając całkowicie cierpienia innych grup.

Douglas Reed, Controversy of Zion, Durban, Natal, RPA 1978, wyd. internetowe, tłum. Krzysztof Edmund Wojciechowicz, s. 187.

Wszystkie te stwierdzenia są fałszywe. Metody zastosowane wobec Żydów nie przekraczały terroru stosowanego wobec innych grup; wśród prześladowanej większości Żydzi stanowili mały procent. Rządy terroru nie rozpoczęły się 29 stycznia 1933 roku, lecz od spalenia Reichstagu w noc 27 lutego. Nie było zarządzenia ‘palenia książek żydowskich’; byłem obecny przy tym wydarzeniu i opisałem go w swym reportażu. Dla przypomnienia, sprawdziłem jego treść w archiwach Times’a. Spalone zostały głównie książki ‘marksistowskie’, wraz z wieloma innymi dziełami niemieckich, angielskich i innych nieżydowskich autorów (moje przyszłe książki także niewątpliwie zostałyby spalone); na stosie między innymi znalazły się książki żydowskie; ‘impet’ terroru nie był skierowany przeciwko Żydom; ani też obozy koncentracyjne nie były ‘zapełnione Żydami’. Ofiary żydowskie nie przekraczały ich proporcji ludności.

Op. cit, s. 188.

Obecnie ten stan statystyki jest niemal powszechny – cała sprawa jest tajemnicą i taką stała się celowo. Nikt nie potrafi odgadnąć, ilu Żydów nie umarło w czasie wojny śmiercią naturalną, lub w wyniku bombardowania, a ilu zostało zgładzonych przez nazistów. Moim zdaniem, w krajach opanowanych przez Hitlera, jak Polska, Czechosłowacja i inne, liczba ofiar żydowskich proporcjonalna jest do ich udziału w ogólnej liczbie mieszkańców tych krajów. Przekonałem się, że podobną opinię wyrażają znani mi byli więźniowie obozów koncentracyjnych i ci, którzy przeżyli okupację. Ponieważ sami to przeżyli, współczują ofiarom żydowskim nie mniej niż innym, lecz trudno im zrozumieć, dlaczego jedyni Żydzi zostali tu wyróżnieni, a liczba ich ofiar tak monstrualnie przesadzona.

Op. cit., s. 243.

oto Mar.Jan

Dla mnie najbardziej niezrozumiałe jest to

że Niemcy to przecież naród chrzescijański, o solidnej, starej kulturze europejskiej. Chreścijaństwo przyjął wczesniej niż Polacy. Naród, który wydał wielu poetów, znakomitych muzyków, filozofów, uczonych, naród, który szanował obyczaje kultury mieszczańskiej, a więc wydawało by się: naród ludzi solidnych, pracowitych i kulturalnych, przywiązanych do tradycji i religii.
I oto przychodzi jakiś bęcwał, trochę niespelna rozumu, o rozdętym ego, osobnik prymitywny, ale wrzaskliwy i bardzo silnie przekonany o słuszności swojej racji i ten podejrzany osobnik zyskuje w ciągu roku masowe poparcie tego narodu i zostaje demokratycznie wybranym kanclerzem, czyli jakby prezydentem narodu niemieckiego.
I cóż się dzieje z tym narodem? W ciągu kilku lat zupelnie zatraca swoja kulture, swoje solidne, mieszczańskie obyczaje, zupelnie przestaje zważać na wyznawane publicznie zasady Dekalogu, który obowiązuje przeciez nie tylko katolików, ale również protestantów-luteran. Luteranie uważają się za chrzescijań i są przekonani, że to oni są prawdziwymi wyznawcami Chrystusa.
I ten naród zmienia się w barbarzyńską dzicz, która na rozkaz swego Fuhrera zaczyna mordować bez litości Polaków, Żydów, Rosjan, po kolei wszystkie narody europejskie. Naród ludzi kulturalnych zmienia się w barbarzyńską dzicz na wzór jakichs wspólczesnych Hunów.
I do dziś ci ludzie ciągle nie rozumieją tego, że Niemcy są jedynymi winowajcami i sprawcami II wojny światowej. Nikt ich nie napadl, nich im nie groził. Sami sobie wymyślili plan podboju świata, po którym oni będa narodem Panów, a wszystkie inne narody maja im sie podporzadkować, albo w ogóle zniknąc z planety Ziemia.
Uzasadniali swoje barbarzyństwo ideami "filozoficznymi" pana Nietschego i jego kilku równie mętnych kolegów "po fachu".

I ta cała prawda jednoznacznie mi się kojarzy z najnowszym filmem Grzegorza Brauna, który jak kawę na ławę wykłada wszystkie błędy i nieprawości tzw. Reformacji, której początkiem było wystapienie Lutra 500 lat temu.
I na to tylko czekał diabeł, który po 430 latach całkowicie omotał wyznawców tej fałszywej religii, jaką jest luteranizm i liczne wypączkowane z niego odnogi protestanckich mitów!
Możne wyciągnąc z tego wniosek, że porzucenie właściwej, katolickiej interpretacji nauk Jezusa Chrystusa na rzecz własnych wyobrażeń umożliwiło siłom piekielnym opętanie całego narodu (oczywiście były wyjątki, ale chodzi o zasadę).
Tylko działanie Szatana, który jest złym duchem i realnym bytem osobowym (!) może wytłumaczyc to, co się działo na terenie Polski w czasie II wojny światowej. Dotyczy to zreszta nie tylko Niemców, ale także Ukraińców, którzy w jakims niepojętym zapamiętałym szale w najokrutniejszy sposób mordowali swoich sąsiadów-Polaków, z którymi współżyli na tej samej ziemi od wieków.
Odejście od prawdziwej wiary religijnej otwiera człowieka na działanie złego ducha. Tak to widze, bo inaczej wytłumaczyc się tego nie da.
JAk ktos uważa, że potrafi to inaczej wytłumaczyć, to bardzo proszę, chętnie przeczytam!

oto Skanderbeg

To nie do końca tak.

Niemcy nigdy nie stworzyli monarchi typowo narodowej-niemieckiej. Zjednoczenie oznaczało nadanie tzw. pruskiego drylu, a czy był on pokojowo robiony? Dochodzi jeszcze element zewnętrzny. Ów tzw. dryl nadali Prusom hugenoci. Bismarck zaś nie był Niemcem. gdyby rozumował w kategoriach ogólnoniemieckich, to byłby zwolennikiem włączenia do zjednoczonych Niemiec Austrii. Próbowałby też zrobić to z niektórymi kantonami szwajcarskimi.
A Niemcy wydali sporo poetów, filozofów. Tylko dziwnym trafem, najbardziej wpływowi stali się idealiści a nie racjonaliści.

oto Mar.Jan

Do celów swojej wypowiedzi utożsamiam naród niemiecki z państwem

niemieckim. Wśród esesmanów oraz kadry dowódczej, realizującej chore plany ekterminacyjne wobec podbitych narodów byli nie tylko etniczni Niemcy, to oczywiste. Podobno zdarzali się także Żydzi (zapewne wychrzczeni i zniemczeni, ale z żydowskimi "korzeniami"). Nie ma to w tym przypadku znaczenia.

oto Skanderbeg

Posiada to znaczenie.

Niemcy nigdy nie stworzyli monarchii narodowej. Zawsze to był uniwersalizm połączony z partykularyzmem (Bawaria czy Szwabia rozwijały się inaczej niż Brandenburgia).

oto Mar.Jan

To oczywiście prawda, ale w czasach, kiedy istniało wiele

księstw niemieckich nikt nie planowal podboju świata. Ja piszę o czasach współczesnych, od XX wieku. W Śrdniowieczu w ogóle nie było państw narodowych, ani ideologii nacjonalistycznych. Nie było narodów, tylko poddani feudałów i wspólnoty etniczne zamieszkujące określone obszary. Różnice etniczne i regionalne pozostały zreszta do dzisiaj, mimo że państwa etniczne istnieją od grubo ponad 100 lat.

oto Mar.Jan

To też nie do końca tak:

Bismarck zaś nie był Niemcem. gdyby rozumował w kategoriach ogólnoniemieckich, to byłby zwolennikiem włączenia do zjednoczonych Niemiec Austrii.

Cesartswo Austro-Węgier było silniejsz od Prus, więc Bismarck nie mógł nawet marzyc o właczeniu Austrii do Niemiec. Chyba mógłby marzyc o włączeniu Prus do Austrii.
Anschluss Austrii stał się realny dopiero po rozpadzie Cesarstwai, więc dopiero Hitler to zrobił.

oto Skanderbeg

A bitwa pod Sadową?

Od XVIII wieku i zdobyciu Śląska przez Prusy, układ sił się zmieniał. Prusy wygrały wojnę z koalicją Austrii, Hanoveru, Saksonii i Bawarii.
Utworzenie Austro-Węgier było skutkiem dominacji Prus nad światem niemieckim.

oto Mar.Jan

O ile Żydzi - wedle Pisma Świętego - są narodem wybranym

przez Boga, to Niemcy okazali sie narodem wybranym przez Diabła.
Wobec Niemców oraz innych narodów zachodnich-protestanckich, a właściwie niewierzących, nalezy stosowac w polityce zasadę grecką:
Timeo Danaos et dona ferentes
I po prostu nie przyjmowac od nich żadnych darów, a zwłaszcza obietnic. Nie wierzyć z zasady w to co mówią i piszą, bo onie nie przestrzegają 10 Przykazań. 10 Przykazań zmodyfikowali sobie na tyle dowolnie, że narody zachodniej kultury w przytłaczającej większości wyrzekły się Boga oraz najwazniejszy zasad wiary chrześcijańskiej.
Skutek jest taki, że cywlizacja europejska nie ma w sobie żadnej wiary, również w to, że zdoła sie obronić przed zalewem muzułmanów, czy w ogóle przeciwstawic się naprowi plemion południowych i azjatyckich.
Jeśłi brak stałych prawd, to w ogóle wiara w prawde upada, a prawda znika. Jeśłi zas nie ma wiary, to nikt nie zechce oddać swego c=najcenniejszego zycia w obronie wartości, w które nie wierzy. To z tego powodu tzw. "wojsko" holenderskie spokojnie przyglądało się rzeziom etnicznym w bylej Jugosławii, gdzie było postawione w celu linownia, by tych rzezi nie było. Po co ryzykowac życie w obronie cudzego zycia, jeśli nie wierzy się, że życie jest darem Boga? Że po śmierci jest zycie wieczne?
Jeśli Europa nie odzyska wiary w Boga i w Dekalog - po prostu zginie i Europy - w sensie kultury i cywilizacji europejskiej - nie bedzie. Bedzie dzicz Hunów, czyli cofnięcie rozwoju cywilizacji ludzkiej o tysiąclecia.

oto Mar.Jan

linownia = pilnowania

Nieprawda jest, jakobym nie umiał pisac po polsku. To opóźnienie reakcji komputera na naciskanie klawiszy powoduje zjadanie poszczególnych literek. W domu, gdzie mam szybszy komputer, takie rzeczy zdarzaja się znacznie rzadziej.
Szkoda, że usunięto możliwośc poprawiania własnych tekstów.

oto Skanderbeg

Cóż, cos w tym jest.

Niemcy dali światu Lutra, Kanta (wyjątkowo mętna filozofia-przy nim Dugin jest bardzo precyzyjny), Hegla, Feuerbacha, Marksa, Engelsa, Nietschzego, Różę Luksemburg.

oto Mar.Jan

A wśród filozfów niemieckich, najwięcj było

Zydów z pochodzenia. Pomieszanie wiary i kultury zydowskie z chrzescijańską widocznie spowodował wielki zamęt pojęciowy w ich umysłach i stąd może pochodza te wszystkie rewolucyjne idee, które owi filozofowie głosili. Marksa zreszta w ogóle trudno uważac powaznie za filozofa, bo jego pisma sa pelne (ponoć!) sprzeczności nielogiczności. Engels także nie był samodzielnym filozofem, tylko pierwszym wyznawcą Marksa.
Niemieccy filozofowie XX wieku tez powymyslali cała kupe bredni, których źródłem jest pseudofilozofia marksistowska. Na ich rojeniach z kolei oparta jest ideologia i praktyka Unii Europejskiej. Unia Eurpejska jest projektem neomarksistowskim.
Jacy my byliśmy niedouczeni i naiwni w latach poprzedzających przyłaczenie POlski do EU! Wydawało nam się ( mi sie wydawało - na pewno!) że dołaczamy do wolnego świata kapitalizmu. A to postmarksizm w czystej postaci. Nowy Zwiazek Radziecki ze stolicą w Brukseli. A my prosto z deszczu pod rynnę i to na własne zyczenie!

oto Skanderbeg

To by zgadzało się troche z Konecznym.

Nie powinno się być cywilizowanym na 2 sposoby.
Marks dał pewną diagnozę ówczesnego kapitalizmu. Nawet może sensowną. Ale proponowane leczenie byłoby czymś gorszym. Engels zaś to fabrykant i sponsor Marksa.
Ja w referendum, tyczącym wejścia Polski do UE głosowałem przeciw. przeczytałem jakąś połówę traktatu akcesyjnego. Od początku uważałem, że to nas ograniczy w rozwoju. Bo jaki żebrak (biorący dotacje) staje się bogaty przez żebractwo?

oto Mar.Jan

Zgadza się: Marks widział wypaczenia ustrojowe

ale jego diagnoza przyczyn była całkowicie błedna, opis choroby nieprawdziwy, a lekarstwo które zaproponował gorsze od choroby. Chory kapitalzim zostal wymieniony na jeszcze gorszy komunizm, oparty na zaprzeczniu naturze ludzkiej, na złodziejstwie i chciwości, kłamstwie i morderstwach. Jest to ideologia usprawidliwiająca kradzież i przemoc, więc od początku do końca fałszywa , a wręcz - diabelska!

oto Skanderbeg

Komunizm też może stać się kapitalizmem.

Komunizm państwowy=kapitalizm państwowy. Wg mnie,. teraz brakuje nowej diagnozy, gdy "burżuje" nie muszą być właścicielami stałych dóbr, tylko mogą być zarządcami czyiś majątków (spółki akcyjne, w których nieznany jest właściciel).

oto Mar.Jan

Niestety to jest pomieszanie pojęć, co Pan napisał

kapitalizm to ustrój oparty na prywatnej własności i wolnym rynku, to znaczy w ekonomii, że ceny towarów i usług ustala sie w trakcie wymiany rynkowej. Rynek pełni w kapitalizmie funkcje porównywania i wyznaczania wartości dobr wymienianych podczas wymiany gospodarczej.
Komunizm i cosjlaizm likwiduje wolny rynek i zastepuje go arbitralnym wyznaczaniem limitów produkcyjnych oraz cen (ceny to socjalizm. W komunixmie ma nawet cen nie być. jednak komunizm nigdzie nie zaistniał w sensie teoretycznym). Dlatego w socjalizmie/komunizmie nie wiadomo, co i w jakiej ilości nalezy produkowac, aby zaspokoić zapotrzebowanie na dany produkt czy usługi. Nie wiadomo tez, co się opłaca, a co się nie opłaca. Skutek jest taki, że produkcja nie zaspokaja prawdziwych potrzeb społecznych, na rynku socjalistycznym zazwyczaj brakuje towarów potrzebnych, a występuje nadprodukcja towarów niepotrzebnych, które potem trzeb wyrzucac na śmietnik. Przykładem towarów zbędnych w nadmiernych ilościach były np. dzieła literackie sławiące ustrój, których nikt nie potrzebowal i cały tony nieczytanych książek po określonym czasie szły na makulaturę.
Pojęcie "burżuj" nie oznacza żadnej klasy politycznej czy społecznej charakterystycznej dla ustroju. jest to po prostu synonim bogatego mieszczanina. Zarządca czyichs dobr jest zwykłym pracownikiem, owszem - dobrze opłacanym, którego właściciel może zwolnić i zastapić innym zarządcą.
Włascicielami spółek akcyjnych sa akcjonariusze. Jest to rodzaj własności uspołecznionej, co w przypadku dużego rozproszenia akcji przekłada się na brak długofalowych i konsekwentnych planów rozwojowych. Jak ktos ma mniejszościowy pakiet akcji, to jest zainteresowany wylacznie prowizja od ich wartości, poniewaz nie ma wpływu na decyzje spółki. Takie firmy nie są stabilne i albo akcje zostana skoncentrowane w rękach kilku akcjonariuszom, albo taka firma wypada z rynku. Stabilne duże spółki to są zazwyczaj firmy kontrolowane przez jedną rodzinę, albo przez jednego, góra trzech właścicieli.

oto Skanderbeg

Niekoniecznie dzicz.

Arabowie pierwsi zaczęli tworzyć szpitale psychiatryczne. Od nich wzięliśmy cyfry (oni z Indii, ale dodali zero). To Turcy zbarbaryzowali islam. To cywilizacja nam wroga, ale nie zawsze byli prymitywni (cokolwiek miałoby to znaczyć).

oto Mar.Jan

Do mniej więcej X-XII wieku kultura arabska pod wzledem sukcesów

naukowych mogła konkurowac z europejską. Jednak chrześcijańska Europa pozostala otwarta na osiągnięcia naukowe i pozostawiła swoim obywatelom tyle wolności, że zapewniło to nieustający i przyspieszający postep nauki, kultury oraz cywlizacyji.
Kultura arabska zaś przyjęła islam w wydaniu Mahometa i całkowicie upadła, poniewaz przstała sie rozwijać. Wszystkie idee, które wykraczały poza zapisu Koranu były tepione i tak pozostało dodzisiaj. Dzisiaj świat arabski jest na poły barbarzyński.

oto Skanderbeg

Kultura arabska przyjęła islam w

VII wieku. Nie upadła przez religie, tylko przez to, że dzicz turecka zdominowała taką religię. Pan myśli, że chrześcijaństwo by się rozwinęło, gdyby głównym ludem chrześcijańskim mieli być choćby Ibo z Nigerii? To nie religia blokuje rozwój.

oto Mar.Jan

Turcy to chyba nie Arabowie. Arabowie zas przyjęli islam

byc może nawet od VII wieku, ale zanim zdołał on się rozpowszechnić i stłumić wszelkie odstepstwa od jedynie słusznej interpretacji Mahometa, musiało minc kilka wieków. Dlatego pisałem o końcu równorzedności kultury i nauki arabskiej w porównaniu z europejską około XII wieku.
I to własnie jednak religia uznana za państwową okazała się ograniczeniem, którego nauka i kultura nie potrafiły przekorczyc. Dlatego rozwój cywlizacji arabskiej zatrzymała sie na poziomie średniowiecznym od tamtych czasów Arabowie niczego nowego w ramach cywlizacji ludzkiej nie zaproponowali. Za to wolna kultura chrześcijanskiej Europy zbudowała nowoczesna cywlizację białego człowieka, której szczyt przypadł na przęłom XIX i XX wieku. Wiek XX to czas upadku cywlizacji białego człowieka. Aktualnie nasza cywlizacja coraz szybciej się uwstecznia, na początek pod względem duchowego rozwoju. Niedługo przyjdzie czas na upadek ekonomiczny, bo coraz więceludzi chce życ z kombinacji finansopwych, zamiast po prostu tworzyć i produkowac nowe rzeczy. Finansowanie państw eurpejskich,ora USA odbywa się na lkredyt przyszłych pokoleń, za pomcą druku papierowych pieniedzy o pozornej wartości. To musi pęknąć. Jest to obiektywna koniczność. Po tym generalnym upadku systemu finansowego, którego kryzys jest cały czas klajstrowany nowymi "wynalazkami" finansowymi, nasza cywilizacja już się prawdopodobnie nie podniesie, pociagając na dno również zydowskich finansistów, którym się wydale, że onie wtedy przejma władzę nad światem. Nie będzie czym rzadzić, złwaszcza, gdy przyjda obce plemiona z nożami i siekierami (byc może laserowymi i atomowymi, ale to nie ma znaczenia) i wszystkich wyrżną a zasoby splądrują.

oto Skanderbeg

Ale muzułmanie.

Problem nie jest religijny, a etniczny. To Turcy sprawili, że islam się zbarbaryzował.Persowie i Arabowie się ucywilizowali.

oto Mar.Jan

Wszystko jedno kto to spowodował

Moim zdaniem spowodowało to opanowanie islamu przez wyznawców Mahometa. Czy to byli Turcy czy inni nie ma znaczenia. To Mahomet wprowadził państwo teokratyczne oparte na sile militarnej, w którym sfera ideologii religijnej jest nadrzedna i kontroluje wszelkie aspekty życia umysłowego i politycznego kraju islamskiego. Nikt i nic nie może sie wyłamac spod nadrzedności Koranu i nie może istniec nic, czego istnienia nie przewiduje bezpośrednio Koran. Odstepstwa sa karane smiercia i taka konstrukcja ideologiczna uniemożliwia praktycznie rozwój danej cywlizacji.
przeciez gołym okiem widac, że muzułmanie zatrzymali się pojęciowo i cywilizacyjnie na poziomie Średniowiecza. Przy czym sredniowieczni arabowie byli ludźmi światłymi, otwartymi na nowe ideologie. Dzisiaj króluje ciemnota i zabobon oparty na Koranie.

oto Mar.Jan

Dzisiaj króluje ciemnota i zabobon oparty na Koranie.

Właściwie: króluje ciemnota i zabobon wynikający z przyjętych INTERPRETACJI Koranu. Interpretacji, które sa uważane przez wyznawców za jedynie słuszne i nie dopuszczaja innych interpretacji. dlatego Dzisiejsi Arabowie tłuka się między soba jeszcze bardziej, niże z Amerykanami czy Europejczykami.

oto Skanderbeg

Pan upraszcza.

Idąc tym tokiem, to chrześcijaństwo to też zabobon. I ciekawostka. W Koranie Maria (matka Jezusa) jest częściej wspominana niż w Nowym Testamencie.

oto Skanderbeg

Mała uwaga.

Nie wszyscy Niemcy to protestanci. Historycznie to coś koło połowy.

oto Skanderbeg

Katolicy.

Bawaria, Badenia, Wirtembergia (czyli Szwabia). Nominalni. Bismarcki nie chciał katolicyzacji Niemiec, stąd był przeciwny przejęciu Austrii (regionu, nie całej monarchii).

oto Marek Bekier

Zgadzam się, że pierwotną

Zgadzam się, że pierwotną przyczyną zła IIWŚ jest odejście od wiary. Myślę jednak, że trudno byłoby uwierzyć, że siłą sprawczą od strony czysto ludzkiej był sam Hitler. Miał przecież wsparcie szerokiej elity swojego narodu. Część tej elity miała pieniądze. Część pieniędzy (być może większa) wpłynęła spoza Niemiec i wpływała jeszcze długo w trakcie wojny. Sojusznik Hitlera Mussolini nie był winien zbrodni na skalę porównywalną z Hitlerem no i bardzo szybko przegrał. Prawdopodobnie Mussoliniego powstrzymała przed zbrodniczością resztka zachowanej wiary. Drugi sojusznik Hitlera - cesarz Japonii dopuścił się wielu zbrodni w czasie wojny ale jego główny przeciwnik - USA też niewinny nie był. Co więcej, owe pieniądze, które dotarły do Hitlera spoza Niemiec to bodaj głównie od formalnego przeciwnika. Główny Przeciwnik Hitlera, Stalin sam był zbrodniarzem a wcześniej sojusznikiem i w pewnym stopniu nauczycielem Hitlera. On również był finansowany w dużym stopniu z USA. Wszystko to razem wymaga solidnych badań historyków. Bez tego możemy liczyć tylko na lakoniczne wyjaśnienia Chłopa Jaga, że to wszystko pupile szatana. Obawiam się, że we współczesnym świecie brakuje klimatu do takich badań. Zaznaczam, że to najłagodniejsze stwierdzenie na jakie mogłem się zdobyć.

oto Mar.Jan

to o czym Pan pisze jest oczywiste

trudno byłoby uwierzyć, że siłą sprawczą od strony czysto ludzkiej był sam Hitler. Miał przecież wsparcie szerokiej elity swojego narodu.

Oczywiście. Hitler był jakby iskrą, która padła na prochy. Niemcy były pogrążone w ciężkim kryzysie i biedzie. Przyszedl Hitler i dał proste wytłumaczenie, dlaczego tak jest i co nalezy zrobić, aby Niemcy stały się mocarstwem. Ludzie mu uwierzyli, bo tonący brzytwy sie chyta. Chwycili się Hitlera jak tonący brzytwy i wzięli sie do pracy. Niemcy to zdolny i pracowity naród. Jak padnie rozkaż żeby coś tam rtobić, to nikomu nie dadza się wyprzedzić w pilności. Befehl ist Befehl.

oto Mar.Jan

Prosci Niemcy nie mieli pojęcia kto ich upokorzył

powodując nędzę i bezrobocie. Hitler wytłumaczyl im, że to Żydzi, którzy nienawidza narodu niemieckiego i knują przeciw niemu. Miał tu zreszta niemało racji, bo zydowskie banki robiły dobre interesy w czasie kryzysu światowego, a ich działania finansowe pogłebiały zapaśc ekonomiczną. Może o tym przeczytac w znakomitej książce "Wojna o pieniądz".
Hitler wprowadził państwowy socjalizm i podporządkował banki i przemysł polityce rządowej.
Jednak nawet w czasie trwania II wojny św. żydwowscy bankierzy europejscy i nawet niektórzy amerykańscy współpracowali z rządem niemieckim finansując jego potrzeby wojenne!

oto Mar.Jan

Wielcy bankierzy, jak np. Rotschildowie

nie czują się związani z zadnym rządem ani państwem, bo oni reprezentuja wyłącznie własne interesy i dążą do przejęcia kontroli nwet nad rządami państw uzależniając je od siebie finansowo za pomocą pozyczek.
To jest pogląd który tłumaczy trudne do uwierzenia informacje o wspólpracy zydowskich banków z rzadem hitlerowskim w czasie II wojny św.

oto Ech...

Bo to prawda

Hitler wytłumaczyl im, że to Żydzi, którzy nienawidza narodu niemieckiego i knują przeciw niemu. Miał tu zreszta niemało racji

I nie chodzi wcale jedynie o banki w żydowskich rękach - to byłoby wręcz "zbyt proste":

SEXUAL DECADENCE OF WEIMAR GERMANY

Nie usprawiedliwia to, oczywiście, późniejszych "dokonań" Niemców - ani, że chętnie zgodzili się być "narodem panów" (wprawdzie Koneczny twierdzi, że również i to jest wpływem kultury żydowskiej...) - ale jest zrozumiałe, że takiej sytuacji mogli mieć szczerze dość. I że szukali potem odpowiedzialnych za nią, tudzież korzystających z niej.

Jak popatrzeć na obecną sytuację w Polsce, to widać wiele podobieństw do sytuacji opisanej w "podlinkowanym" artykule.

oto Adam P.

Herezja otwiera na złego

Herezja otwiera na złego ducha. Dogłębnie się z Panem zgadzam. To stało się z Niemcami. Furia tego opętania wyładowała się na Polakach. I tu dręczące pytanie: dlaczego na nich właśnie? Dlatego Boża Opatrzność dopuściła taką niesprawiedliwość? Niesprawiedliwość? A może to właśnie była sprawiedliwość? Tak właśnie przedstawia to R. Celakówna. Jej wizje mówią, że taka była zamierzona wola Boga i zawiniona wina Polaków. "Polacy pod względem zezwierzęcenia przewyższyli wszystkie narody nie tylko europejskie, ale całego świata." mistyczka ma na myśli aborcję i rozwiązłość. Słowa to straszne. Wielokrotnie w jej pismach obecne. Ponoć słowa samego Boga,a nie tylko jej opinia (imprimatur, pozytywne opinie teologiczne etc). Czy zetknął się Pan może z jej pismami. Temat drażliwy bardzo dla współczesnej mentalności. Czy może ktoś poświęcił temu zagadnieniu jakieś opracowanie? Jaka jest Pana opinia, bo dopiero po uwzględnieniu tego aspektu dysponujemy pełnym obrazem sytuacji. Tylko czy jesteśmy w stanie go przyjąć?

oto glaubel

niemcy

są rozmaici niemcy

oto chłop jag

Zagłada Zamojszczyzny.

Zagłada Zamojszczyzny.

Kontynuacja tego - co zapoczątkowano panem, tołażyszem Hitlerem i tołażyszem Stalinem - trwa - tołażysze. Zmieniły się tylko metody - cel pozostał ten sam czyli likwidacja atrapy Polski - tołażysze.
Wniosek?
Wskrzeszenie banderlandu powinno rozwiać wszelkie wątpliwości - tołażysze.
Na koniec - jeżeli pupile szatana nie mordują masowo Polków (obojętnie kim) - to znaczy, że hodują ich na mięso armatnie - tołażysze.

oto Czesław

Bardzo dobry artykuł

Nie tylko na świecie ale i w polskiej świadomości brak należytego nagłośnienia takich zbrodni jak pacyfikacja Zamojszczyzny oraz terenów Puszczy Białowieskiej oraz zbrodni w Piaśnicy i Bydgoszczy. Brak na ten temat przede wszystkim filmów.

oto Kmieć

Czytam komentarze i oczy przecieram ...

... ze zdumienia.
Co Panowie tu wyczyniają???

Pod poważnym artykułem odwala się tu jakieś kółko różańcowe intelektualnie ubogich dewotek!
Co to w ogóle za dywagacje, że jakby Niemcy nie stracili "wartości" chrześcijańskich, to by nie mordowali i wojny by nie było.

Panowie chyba zapominają, że to ci "Niemcy" owe wartości przynieśli 1000 lat temu do Polski na mieczach!!! I mieczami te wartości po chrześcijańsku krzewili!!!
Cedynia, Psie Pole, Arkona, Zakon Krzyżacki - mam wymieniać więcej?

Do tej pory myślałem, że PN to poważne dyskusje, czasem z nutą wyrafinowanego humoru, czy sarkazmu, ale to powyżej... Ręce mi opadły.

P.S. A już fragment o opętaniu Niemców przez demona... jak piszą młodzi: żal.pl.
Ktoś zapytał, jak to możliwe, że cywilizowani Niemcy, ustatkowani mieszczanie, mogli się dopuszczać takich zbrodni?
Mogli. Wynika to z tego: Stanfordzki Eksperyment Więzienny.

oto Kmieć

I jeszcze jedno.

Gdyby ktoś mi chciał zarzucić, że odbiegłem za daleko w przeszłość.
Przypominam, że żołnierze III Rzeszy niemieckiej na klamrach pasów nosili napis "Got Mit Uns", a stolica katolicyzmu Watykan podpisała z hitlerowskimi Niemcami konkordat.
Ówczesny papież bodajże nawet błogosławił armię hitlerowską i same Niemcy.
Do tego największym zagłębiem (nomen omen) hitlerowskiego nazizmu była katolicka Bawaria!

To tyle o utracie przez Niemców "wartości chrześcijańskich".

oto gość

Żeby było śmieszniej

Żeby było śmieszniej Targowicę zorganizowali polscy biskupi za zgodą swoich zwierzchników w Rzymie. W Powstaniu Kościuszkowskim niektórych z nich powieszono, ale ciekawsze są losy tych biskupów-targowiczan, których Pierwsza RP skazała "tylko" na dożywocie: po zajęciu terytorium Polski zaborcy ich uwolnili z więzień, a Kościół Katolicki targowiczan awansował i przyznał nagrody.

oto memoria

Wysiedlenie mieszkańców

Wysiedlenie mieszkańców Zamojszczyzny było starannie przygotowanym przez niemieckich nazistów procesem depopulacji oraz germanizacji jednorodnych etnicznie i rdzennie polskich ziem, co miało dać początek totalnej germanizacji. Zapowiedź deportacji co tydzień trzech pociągów z wysiedlonymi do KL Auschwitz, selekcje i rozdzielanie rodzin, uśmiercanie w komorach gazowych przenoszą niewątpliwie na wyższy etap proces ludobójstwa narodu polskiego. Ta specyfika postępowania niemieckiego okupanta wobec mieszkańców Zamojszczyzny była zjawiskiem bez precedensu wobec jakichkolwiek innych – poza Żydami i Cyganami – grup etnicznych i stanowi oczywisty dowód, jak groźby niemieckich nazistów odnośnie totalnej eksterminacji narodu polskiego były bliskie realizacji.

oto gość

Cytuję pana Piętkę:

Cytuję pana Piętkę:"Zapoczątkowana w listopadzie 1942 roku przez niemiecki aparat okupacyjny eksterminacja Polaków na Zamojszczyźnie była kontynuowana w latach 1943-1944 przez Ukraińską Powstańczą Armię, która przybyła tam w pościgu za Polakami uciekającymi przed ludobójczą czystką na Wołyniu."
Takie kretynizmy może pisać tylko ktoś, kto nie wie, że na Roztoczu (wymienione powiaty Zamojszczyzny) za II RP żyło sporo Ukraińców, UPA-owcy wcale nie musieli na te tereny wkraczać w "pościgu"...

oto Kmieć

Nieładnie "Gościu"

Pomyłka pana Piętki chyba nie zasługuje, żeby rzucać od razu w jego kierunku "kretynizmami"...
Kretynizm to obecna polityka zarządców III RyPy wobec noebanderyzmu na tzw. Ukrainie.
Z tym że to wygląda na kretynizm jedynie z punktu widzenia Polaków myślących, że jakiekolwiek władze Polin działają na korzyść Polaków.
Z punku widzenia tychże zarządców taka polityka jest zgodna z wytycznymi jakie otrzymują od prawdziwej władzy, i za taką właśnie spolegliwość polskojęzyczne marionetki - a raczej pacynki - otrzymują konfitury do koryta. Głupi tubylcy się nie liczą...

oto gość

Szanowny Panie Kmieć: a na co

Szanowny Panie Kmieć: a na co zasługuje ta pomyłka? Wszak ten pan pisze dużo - niekoniecznie mądrych i uczciwych - artykułów, mniema się być nawet historykiem...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.