Agentura nie tylko ekologiczna

Dolina Rospudy ginie, tak wyczytałem w Wikipedii.

Wąska, leniwie płynąca przez zarośnięte bagna struga w szuwarach śmieci – tak wygląda Rospuda, o którą przed kilku laty ekolodzy toczyli boje. Przywiązywali się do drzew, by nie dopuścić do budowy obwodnicy Augustowa. Wygrali. Przegrali miejscowi i przyroda, ale dziś „zielonych” Rospuda już nie interesuje.

Dolina Rospudy podlega dewastacji nie z powodu przecinającej ją estakady. Zabija ją natomiast to, że została pozostawiona sama sobie. Dlaczego przy okazji obecnych protestów w Puszczy Białowieskiej „zieloni” nie chwalą się Doliną Rospudy, dlaczego brak jakichkolwiek reportaży w mediach, to przecież nie tylko fizycznie ale i tematycznie bliskie tematy.

W bieżącym roku, już od wczesnej wiosny „zieloni” znowu działają. Bronią Puszczy jak Rospudy, zablokowali wycinkę drzew. Aktywiści Greenpeace i Dzikiej Polski rozpoczęli akcję w Puszczy Białowieskiej blokując pracę ciężkiego sprzętu wycinającego starą część puszczy i rozwinęło banery z hasłami „Stop wycince!” czy „Cała Puszcza parkiem narodowym”. Aktywiści przypinają się łańcuchami do drzew i sprzętu. Konflikt na linii „zieloni” Ministerstwo Środowiska trwa. Sprawa ma być rozstrzygnięta aż w Trybunale Sprawiedliwości UE.

Nieszczęśliwa ta Puszcza Białowieska wraz z jej mieszkańcami i zwierzętami. A najbardziej to na tą Puszczę „zawziął się Germaniec”.

I-a wojna światowa przyniosła największe chyba w historii straty dla puszczy. Wojska niemieckie, wchodzące w skład 12 armii dowodzonej przez gen. Maximiliana von Gallwitza, wkroczyły do Białowieży i puszczy w dniu 17 sierpnia 1915 roku. Okupacja niemiecka tego terenu trwała do grudnia 1918 roku. Pod okupacją niemiecką Puszcza przeszła okres rabunkowej gospodarki na wielką skalę (z szacowanej zasobności Puszczy – 32 mln m³ drewna wycięto 5 mln m³). Niemcy wybudowali ponad 300 km torów kolejki leśnej by ułatwić wywóz drewna. Wzniesiono wielkie tartaki w Hajnówce, Białowieży i Gródku. Wojsko niemieckie przetrzebiło też zwierzynę.

II-a wojna światowa przyniosła podobne straty dla Puszczy jak wcześniejsza. Po komunistycznych rządach władzy radzieckiej po 17 września 1939 r. kolejno nastąpiła po 1941 roku władza niemiecka która chciała wysiedlić całą ludność puszczy (z obawy o partyzantkę). Z inicjatywy Göringa powstał projekt utworzenia wielkiego rezerwatu – państwowego obszaru łowieckiego. Dokonywano także pacyfikacji wsi puszczańskich. W lipcu-sierpniu 1941 roku niemiecki 322 batalion policji wysiedlił mieszkańców około 40 wsi, w większości paląc je całkowicie i rabując inwentarz, plony i cały dobytek. Wycinano sady i zasypywano studnie. Łącznie wysiedlono 7036 osób, a 601 zamordowano. Wysiedlono następujące wsie: Bernacki Most, Budy, Grodzisk, Gruszki, Guszczewina, Janowo, Leśna, Lewkowo Nowe, Masiewo, Masiewo Nowe, Minkówka, Mikłaszewo, Olechówka, Płatna, Pogorzelce, Skupowo, Stoczek, Teremiski, Zabłotoczyzna, Zabrody.

Według mnie tak poprzedni protest ekologów jak i obecny uważam za inicjowany przez Niemcy w ramach obecnego bezprecedensowego ataku różnych instytucji Unii Europejskich na nasze państwo. Nie ulega wątpliwości, że UE jest w głównej mierze sterowana przez Niemcy a w stosunku do nieposłusznych uruchomiane są tego typu organizacje m.in. jak ekolodzy. Ekolodzy podejmują działania zgodnie z poleceniami sponsora. Przecież ci uczestniczy protestów nie robią tego za darmo. Czy zwykły człowiek może porzucić na pewien czas własny warsztaty pracy, czy wziąć urlop wypoczynkowy lub bezpłatnie okolicznościowy. Ktoś finansuje te: podróże, wyżywienie, namioty i inny sprzęt. Podobnie było na Majdanie w Kijowie gdzie „wygadało się” potem Pani Nuland ze St.Zj. na tą „rewolucję godności” przeznaczyli 5 mld dolarów, do tego doszło dofinansowanie miejscowych oligarchów. Na Majdanie było widać że tam niczego nie brakowało: samochody, broń, mundury, wyśmienite jedzenie, piękne namioty z wyposażeniem, bo styropianu tam nie było. Podobnie wygląda protest ekologów protestujących przeciwko planowej i sanitarnej wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

Żeby dopełnić tego obrazu to ekolodzy idą na wojnę z Lasami Państwowymi, nie podoba im się, że nie mają wpływu na polskie lasy. Siedem organizacji ekologicznych (m.in. Greenpeace, ClientEarth czy WWF) złożyło do Komitetu Aarhus (to taka Komisja Wenecka tylko, że do spraw środowiska naturalnego) skargę na Polskę w/s zarządzania lasami. Ekologów boli to, że nie mogą wpływać na decyzje dotyczące gospodarowania polskimi lasami przez Lasy Państwowe. Dodatkowo twierdzą, że obowiązująca w naszym kraju od 1991 roku ustawa o lasach jest niezgodna z ratyfikowaną w 2003 roku Konwencją z Aarhus.

Gdy w Polsce trwa wielka afera, bo na fragmentach Puszczy Białowieskiej (które nie są rezerwatem) dokonuje się okresowej wycinki drzew zasadzonych wcześniej przez człowieka, Niemcy w najlepsze wycinają u siebie stary (liczący 12 tys. lat) las pierwotny, bo przeszkadza im w rozbudowie odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Sąd administracyjny w Kolonii właśnie potwierdził, że wycinka gigantycznych połaci lasu Hambach może być kontynuowana.

Niemcy mogą mieć przy granicy z Polską kopalnie i elektrownie na węgiel. Polska przy granicy z Niemcami już nie.

W oddalonej o kilka kilometrów od granicy z Polską niemieckiej miejscowości Janschwalde działa duża elektrownia na węgiel brunatny. Wydobywany jest on z okolicznych kopalni odkrywkowych. 20 kilometrów dalej w polskim Gubinie, miała powstać podobna elektrownia wraz z odkrywkową kopalnią węgla brunatnego. Miała. Przedstawiciele niemieckich gmin przygranicznych wespół z ekologami złożyli jednak tysiące protestów w tej sprawie. Efekt był taki, że realizacja tej inwestycji musiała zostać wstrzymana. Kolejny przykład na to, że Niemcy mogą, a Polska już nie.

Gdy przeprowadzano Nord Stream po dnie Bałtyku to przy tej dewastacji dna Bałtyku nie słychać było głosu sprzeciwu organizacji: ekologicznych, obrońców praw zwierząt, zielonych czy czerwonych itp.”. Natomiast w miejscu, gdzie ma obecnie powstać polsko-duński gazociąg Baltic Pipe, ekolodzy odnajdują siedliska morświnów a przecież każde opóźnienie to strata miliardy dolarów.

Ale czy tylko o agenturalne wrogie nam działanie można posądzać tylko ekologów, mamy przecież tak działających także, a może przede wszystkim polityków. Trzeba tu odnotować zmianę narracji wskazywaniu wroga zewnętrznego, w opinii czołowych propagandzistów obozu rządowego, już chyba głównym wrogiem nie są „agenci Putina” lecz „agenci niemieccy”.

W najnowszym numerze „Sieci” jak podaje „wPolityce” z dnia 25 listopada redakcja ujawnia motywy, jakimi kieruje się Donald Tusk wracając do politycznej debaty. Jego mocne komentarze szkodzące Polsce są w rzeczywistości spłatą długu, jaki ma wobec Angeli Merkel za stanowisko szefa Rady Europy. „Dlaczego Tusk szczuje na Polskę!”, „Bez Tuska w Brukseli trudno byłoby sobie wyobrazić tak ostre ataki na nasz kraj”.

Na łamach tygodnika „Sieci” Stanisław Janecki w artykule „Ich człowiek w Brukseli” pisze o stronniczych działaniach przewodniczącego Rady Europejskiej. Publicysta przedstawia proces dążenia Donalda Tuska do objęcia stanowiska w Brukseli kosztem własnej ojczyzny, a także ujawnia jego antypolskie interesy.

Jako przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk całkiem otwarcie przyznał instytucjom UE prawo ingerowania w polskie sprawy, np. 19 stycznia 2016 r. w wystąpieniu w europarlamencie. Była to zapowiedź niekończącej się antypolskiej kampanii w instytucjach Unii, uzasadnianej m.in. tym, że opowiada się za nią najdłużej urzędujący premier  III RP i formalnie najwyższy rangą urzędnik UE pochodzący z Polski. Przynajmniej od początku 2016 r. Donald Tusk stał się jednym z najważniejszych narzędzi antypolskiej polityki forsowanej przez część państw Unii, głównie przez Niemcy, Francję i Holandię, oraz przez Komisję Europejską czy europarlament. Bez Tuska w Brukseli trudno byłoby sobie wyobrazić tak ostre ataki na Polskę wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa czy szefa frakcji liberałów w europarlamencie Guya Verhofstadta

— pisze Janecki.

Trudno nie zgodzić się w tym przypadku z opinią i argumentacją red. Janeckiego.

W sobotę 25 listopada narodowcy na symbolicznych szubienicach na rynku w Katowicach powiesili portrety europosłów z PO, którzy głosowali w PE za rezolucją przeciwko Polsce. Zwrócili tym sposobem uwagę opinii publicznej na ich haniebne zachowanie podobne do działań zdrajców Targowiczan, a że nie powiesili tam portretu D.Tuska wynikło chyba z braku szubienic.

Do działań też wbrew interesom Polski można też zakwalifikować blokowanie budowy rur gazowych przez Polskę, którymi dostarczany był by gaz z Rosji nie tylko do Polski ale i na zachód do Europy a my jako kraj tranzytowy na tym, bez żadnego wysiłku, kasowali byśmy olbrzymie pieniądze. Ale to jest szerszy temat i nie będę go tu rozwijał. Najbardziej mnie w tym bulwersuje argumentacja naszych „wybrańców narodu”, bo zarówno prezydent A.Kwaśniewski jak i premier D.Tusk a obecnie jako Przewodniczący RE, argumentują to interesami banderowskiej Ukrainy a nie Polski. Za taką postawę to niewątpliwie należy się nie tylko Trybunał Stanu ale i Sąd Ludowy.

Szokująca dla mnie wiadomością była informacja że najważniejszego polityka w naszym państwie można też zaliczyć do agentury niemieckiej, ponieważ działa w omawianym przypadku, na korzyść gospodarki niemieckiej a ze szkodą dla interesów Polski i Polaków. Jak podały media, Jarosław Kaczyński podpisał się pod listem popierającym projekt likwidujący hodowlę norek w Polsce ze względów humanitarnych. To ja się pytam dlaczego tylko norek, to samo dotyczy też hodowli świń czy kur? Znany publicysta prawicowy M. Piłka jest tym oburzony i jak podaje prawy.pl z 18.11.2017 r. wnosi:

„ABW powinna zbadać kwestię projektu likwidacji przemysłu futrzanego w Polsce, bo to nie tylko przejaw lewackiego szaleństwa, ale także niszczenie jednej z nielicznych, prawie całkowicie zdominowanej przez polski kapitał, branży polskiej gospodarki” stwierdził Marian Piłka.

„Kaczyński, w ślad za polityką Balcerowicza dostosowywania gospodarki polskiej do zachodnich oczekiwań, chce zniszczyć około 60 tys. miejsc pracy i eksportu o wartości około 2 mld złotych” dodał, odnosząc się do słów prezesa PiS przesłanych Fundacji Viva.

Jarosław Kaczyński w wypowiedzi dla Fundacji Viva powiedział, że forsowana przez PiS ustawa likwidująca przemysł futrzarski w Polsce to element równania Polski do Europy. – Musimy być prawdziwą Europą i to jest krok w tym kierunku – oświadczył Kaczyński.

Lider Prawa i Sprawiedliwości przekonuje, że jest to kwestia stosunku do zwierząt, ale ten argument nie wytrzymuje krytyki, ponieważ wystarczy wprowadzić monitoring hodowli odnośnie do traktowania w nich zwierząt i sprawa będzie załatwiona. Tymczasem działania PiS w tej branży to próba zabicia choroby poprzez zabicie chorego, a na to nie może być społecznego przyzwolenia.

Na planowanych przez PiS przepisach zyskać mogą jedynie Niemcy i Duńczycy. Pytanie tylko, co obiecali oni polskim politykom w zamian za likwidację jednej z ostatnich branż z czysto polskim kapitałem?”

Zgadzam się z argumentacją M.Piłki i od siebie dodam że trudno w wypowiedzi J.Kaczyńskiego doszukać się logiki. Z jednej strony argumentuje że likwidując przemysł futrzarski zbliżymy się do Europy a jednocześnie w tej Europie tj. w Niemczech i w Danii jeszcze bardziej hodowla norek się rozwinie. Wynika z tego że ten J.Kaczyński cierpi na „kompleks europejskości” tak jak członkowie PO i cała reszta lewactwa, a może to też jak D.Tusk „agent Merkel”.

Podobnie wypowiada się poseł R.Winnicki w wywiadzie z 30 listopada 2017 r.:

„Co to będzie oznaczać? To, że do gry wejdą spółki utylizacyjne. I tu pojawia się niemiecki koncern Rethmann, który już dziś kontroluje poważną część polskiego rynku poprzez swoje spółki-córki. W swoim zawiadomieniu do CBA część z nich wymieniłem. Według wyliczeń niektórych ekspertów, może to doprowadzić do tego, że Rethmann w związku z ostatnią decyzją UOKiK  może wręcz uzyskać pozycję monopolisty na rynku utylizacji odpadów”.

W niemieckich polskojęzycznych mediach już pojawiły się artykuły o tym, jak to zwierzęta futerkowe cierpią w polskich hodowlach, ale nie piszą że w Danii i Finlandii też cierpią.

Następną gałęzią produkcji rolnej która PiS chce ograniczyć jest produkcja wołowiny na rynki krajów muzułmańskich i wyznania mojżeszowego. Producenci wołowiny są przeciwni projektowi ustawy o ochronie zwierząt, który wprowadza zakaz uboju rytualnego.

Rada Sektora Wołowiny wskazuje, że „główną siłą polskiej wołowiny był w ostatnich latach dynamicznie rozwijający się eksport, który w latach 2005-2016 r. zwiększył się ponad trzykrotnie”. Bardzo ważną rolę w polskim eksporcie wołowiny stanowi ubój rytualny, dzięki któremu odzyskaliśmy 40 rynków w ciągu ostatnich dwóch lat. Jest to efekt pracy polskiego rządu, ministerstwa rolnictwa i branży wołowiny - podkreśliła Rada.

Zdaniem przedstawicieli branży, zakaz uboju rytualnego spowoduje znaczący spadek opłacalności produkcji wołowiny. Przewidywane straty dla producentów bydła wyniosą tylko w przyszłym roku ponad 1 mld zł. Szacuje się, że cena żywca wołowego spadnie o 8-15 proc., gwałtowanie obniżając dochody rolników.

Zdaniem Rady Sektora Wołowiny, „wiele proponowanych przepisów jest niedopracowanych, opartych na nierzetelnych danych”. Ponadto, nie biorą one pod uwagę opinii zainteresowanych stron.

Jest oczywiste że jak my dobrowolnie likwidujemy jakąś gałąź produkcji to wchodzi w to konkurencja a nasi obywatele tracą. Tak od siebie to proponuje tym tzw. miłośnikom zwierząt (i tzw. ekologom też) żeby z własnej kieszeni wyrównali straty tym producentom rolnym którym likwiduje się źródła utrzymania.

Agentura czy głupota? A może jak to śpiewał Młynarski:

Co by tu jeszcze spieprzyć panowie?
Co by tu jeszcze spieprzyć?

O wiele lepiej i normalnie by było gdyby tak „Róbmy swoje” a nie „wpieprzać się” drugiemu do życia, najczęściej go niszcząc, ze swoja ignorancją i arogancją nie ponosząc za to konsekwencji.

- - -
01.12.2017

Czesław

Czesław Buksiński, inżynier, obecnie na emeryturze, od 1981 r związany z opozycją niepodległościową.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.3
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Dodam, że sprawa zwierząt

Dodam, że sprawa zwierząt futerkowych była przedmiotem wczorajszego "Warto rozmawiać" p. Pospieszalskiego.
Dalej nie komentuję bo zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał.

oto Uczeń Namira

Jak wejdzie w życie ta cała

Jak wejdzie w życie ta cała ustawa o zakazie (m.in) hodowli zwierząt futerkowych to hodowcy powinni w cholerę te wszystkie norki, lisy i szynszyle powypuszczać w Puszczy Białowieskiej-tam jest kupa ekologów -zaopiekują się nimi

oto Marek Bekier

tam jest kupa ekologów

tam jest kupa ekologów

Sugeruje Pan, że ekolodzy wypróżniają się na terenie rezerwatów i parków?! ;-)

oto adam_54

:-) no przecie chyba....

TOI-TOI -ów na te swoje akcje do lasów nie wożą :-)

oto chłop jag

Agentura czy głupota?

Agentura czy głupota?

To V kolumna pupili szatana - tołażysze - harcująca po atrapie Polski ze szczególna bezczelnością od 1989 roku.
Wniosek?
Nikt z tubylców niech sobie nie myśli, że kiedy przejdą oni na emeryturę - pupile szatana będą na nich patrzeć łaskawym okiem - tołażysze.

oto baba jag

Dowody poproszę

Nie ulega wątpliwości, że UE jest w głównej mierze sterowana przez Niemcy

10 punktów ,które udowodnią,że to Niemcy. Bo to jest nieprawda. Unią rządzą Francuzi i Niemcy do spółki

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.