"Demokracja ludowa" pełną gębą!

Do napisania tego tekstu natchnęła mnie ostatnio szeroko omawiana sprawa ustawy "O ochronie zycia poczętego" a właściwie sprawa odrzucenia bez czytania i dyskusji projektu opozycyjnego.

Ludzie na ogół maja gęby pełne frazesów o tym, jaka ważna jest dla nich wolność słowa i poglądów, ale jak przychodzi co do czego (czyli do konkretów) to jednak wolą, żeby za pomocą jakiejś cenzury zatkać gęby tym, którzy myślą inaczej.

Ja zawsze podkreślam, że jakaś cenzura jest niezbędna, bo nikt nie ma prawa pisać kłamliwych bzdur i bredni publicznie, obrażających jakieś osoby prywatne czy polityków. Jednak dotyczy to tylko tej sfery, czyli kultury i etyki wypowiedzi, a nie poglądów politycznych. Oczywiście oprócz poglądów politycznych będacych wyrazem nienawiści do jakichs ludzi czy grup społecznych, lub wręcz wezwaniem do ich likwidacji.

Jednak trzeba mieć odrobine oleju w gowie, aby zauwazyć, że w demokratycznie wybranym Sejmie są poslowie reprezentujący rózne opcje polityczne, w tym także takie, które nie podobają się pewnym grupom wyborców, np. wyborcom PiS, albo np. Mar.Janowi...

Pytanie: czy te grupy posłów maja prawo zgłaszać swoje projekty, które się nie podobają posłom większości, czynie mają prawa? - chodzi tu o prawo do zaprezentowania i obrony swoich projektów na forum Sejmu.
Czy demokracja jest dobra w ogóle, czy jest dobra wtedy, kiedy dopuszcza tylko takie poglądy, które sie podobają większości?
I czy taka "demokracja", która dopuszcza do dyskusji tylko takie poglądy, które sie podobają rządzącej większości to jest jest w ogóle demokracja, czy może jednak ustrój mający cechy zamordyzmu?

Ja, czyli Mar.Jan. chociaz w ogóle nie lubię demokracji i nie lubię komunistów, jednak uważam, że skoro mamy ustrój demokratyczny, w którym wolno w granicach prawa wyrażać dowolne poglądy (wolność słowa), to również zwłaszcza na forum Sejmu powinna panować wolność prezentowania różnych projektów odpowiadających poglądom określonej grupy wyborców, która ma w Sejmie swoja reprezentację. Zatem Sejm powinien wysłuchać każdą grupę posłów, która chce zgłosić swój projekt. Głosowanie bez dyskusji, za to z wprowadzona "dyscypliną partyjną" zamiast dyskusji, NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z ZASADAMI DEMOKRACJI. JEST TO WYRAZ CZYSTEGO ZAMORDYZMU, czyli wyraz ustroju TOTALITARNEGO. To taki ustrój, w którym o ustanowieniu ważnych praw decydują Centralne Komitety Partyjne, a nie wyborcy, ani ich reprezentanci!

POdobnie bylo za komuny, to znaczy: opozycja nie miała prawa do swojej reprezentacji w Sejmie, w którym panowała dyscyplina partyjna.

Jak widać (dla logicznie myślących!). nie odeszliśmy zbyt daleko od myślenia komunistycznego i totalitarnego. Takie poglądy, jakie wlasnie zaprezentował Sejm odrzucając bez dyskusji projekt opozycji, sa dla mnie wyrazem osobowości "człowieka sowieckiego", własciwej dla większości w tym kraju. Zmienił sie tylko kierunek sowieckiego myslenia: stolica nowego Związku Sowieckiego znajduje się w Brukseli, zamiast w Moskwie. Pis jest partią budująca socjalizm typu unio-europejskiego, podobnie zresztą jak PO. Różnią się tylko frazeologią, czyli hasłami. Robią to samo w taki sam sposób, czyli w sposób postsowiecki. Robią to samo co robila komuna w PRL, z tą róznicą, ze jeszcze policja nie pałuje na ulicach obywateli źle myślących (niezgodnie z kierunkiem wytyczonym przez Partię). Ale jak się władza którejś opcji politycznej umocni na tyle, żeby samodzielnie zmienić Konstytucję, to jeszcze zobaczycie, do czego jest zdolna "demokracja ludowa"!
p.s.
Chciałbym zwrócic uwage czytelników na to, że jestem konserwatywnym liberałem. Jeśli bronię demokracji, to nie z powodu uwielbienia dla demokracji, tylko z powodu uwielbienia dla obowiązujących zasad prawa i zgodności słów i czynów.

Albo demokracja jest dobra albo jest niedobra. Skoro jednak Konstytucja państwa mówi o ustroju demokratycznym i wladzy narodu sprawowanej za pomoca przedstawicieli, to nie wolno odbierac tym przedstawicielom prawa do głoszenia poglądów grupy społecznej, która reprezentują zgodnie z wola wyborców. Najpierw nalezy demokratyczną procedurą doprowadzić do odebrania tej grupie (sprzeciwiającej się wiekszości) praw wyborczych. A najpierw trzeba doprowadzić demokratycznie do zmiany Konstytucji, bo ona takiego odebrania praw wyborczych nie przewiduje.

oto Mar.Jan Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
1.75
Ogólna ocena: 1.8 (głosów: 4)

Dyskusja

oto JJerzy

No i o co ...

... Mar.Janowi chodzi, przecież wszystko jest zgodne ze stosownymi regulaminami. To jest właśnie demokracja. Czy oni naruszyli jakieś prawo?

oto Mar.Jan

Jeżeli takie "procedowanie" jest zgodne z regulaminem

to oznacza, że obowiązuje regulamin sowiecki a nie demokratyczny.
Czy, jeśli ktoś zarzuci rządowi, że policja strzela do demonstrantów, wszystko wyjasni odpowiedz, że wszystko jest w porządku, bo pociski miały kaliber zgodny z regulaminem?

oto Ireneusz

Trzy grosze

Pytanie: czy te grupy posłów maja prawo zgłaszać swoje projekty, które się nie podobają posłom większości, czynie mają prawa? - chodzi tu o prawo do zaprezentowania i obrony swoich projektów na forum Sejmu.

Prawo mają. Ale jak zwykle normalny człowiek robi, patrzmy na intencje. Czy normalnym, czy może raczej medialnym jest zgłaszanie projektu nie mającego żadnej możliwości bycia procedowanym? W jaki sposób takie niby prawne działania przyczyniają się do tworzenia zwykłego burdelu z Izby, która teoretycznie ma służyć budowaniu dobra kraju w oparciu o dyskusję i znajdowanie kompromisowych rozwiązań? Osobom, w moim mniemaniu, którym zależy na rozdrabnianiu Sejmu i tworzeniu pseudodemokracji (czyli tworzeniu burdelu) nigdy nei zależeć będzie na Polsce, a zależy im jedynie na własnych partykularnych interesach. I każdy ustrój (w tym też demokracja) MUSI się przez takimi różnymi rozrabiaczami po prostu bronić systemowo.

Jak widać (dla logicznie myślących!). nie odeszliśmy zbyt daleko od myślenia komunistycznego i totalitarnego. Takie poglądy, jakie wlasnie zaprezentował Sejm odrzucając bez dyskusji projekt opozycji, sa dla mnie wyrazem osobowości "człowieka sowieckiego", własciwej dla większości w tym kraju. Zmienił sie tylko kierunek sowieckiego myslenia: stolica nowego Związku Sowieckiego znajduje się w Brukseli, zamiast w Moskwie.

Zgadam się w 100 procentach. Sejm, w którym pozwala się na coś takiego jak dyscyplina partyjna, powienien być rozgoniony na cztery wiatry. Poseł zaś jakikolwiek, który zgłasza projekty jedynie i tylko dla ich zgłaszania (bez wypracowania sobie wcześniej wsparcia dla własnego projektu dającego mu szansę na jego legalizację), w dodatku taki, który robi to nagminnie i zajmuje innym czas - ten nigdy więcej nie powinien zasiadać w ławie poselskiej. Nikt nie ma czasu dla partaczy i rozrabiaków.

oto Mar.Jan

Przypisywaniem intencji zajmuje się zazwyczaj sąd

a nie opinia publiczna. To samo dotyczy posłów. Posła wybieraja wyborcy. I wyborcy maja prawo ponwnie go nie wybrac. (To znaczy: tak by było, gdyby nie bylo głosowań na listy partyjne, tylko jednomandatowe okręgi wyborcze)

oto Ireneusz

Intencje tu są mierzalne

Prosty sposób, który pokazałem. Nie masz szans na procedowanie, kreska na karcie zwolnienia. Ze trzy, może pięć takich kresek - i wypad. Wchodzi na jego miejsce następny w kolejności z danego okręgu. Nie trzeba czekać na JOWy. Można dyscyplinować od razu, już dziś.

oto Mar.Jan

Dysycplinowac to trzeba by posła Niesiolowskiego

który z mównicy sejmowej wygaduje kłamstwa i złośliwości obrażając wszystkich przeciwników jak pospolity cham.
Powtórzę ostatni raz: w demokracji ludzie niewierzacy maja prawo wyrażac swoje poglady na temat nie tylko aborcji!

oto Ireneusz

Ale czemu do mnie ten atak?

Prawo mówić ma każdy. Może zgłaszać interpelacje. Może wygłośić nawet swoją opinię, choćby odrębną (wszystko do protokołu). Przecież jest przedstawicielem kogoś, kogo reprezentuje. I nawet MUSI to zrobić.
Ja piszę o projektach ustaw, dla których nie ma żadnego wsparcia i które się zgłasza tylko i wyłącznie po to, aby blokować pracę Sejmu przewidzianego do czegoś innego.
To ma być Izba Ustawodawcza. A nie konkurs piękności i pole do rozrabiania. Też dla Niesiołowskiego. Za to dostają pieniądze. Za pracę. Powinni więc ją wykonywać sprawnie.

oto kaktusnadłoni

Przedstawicieli… ale czyich:

Skoro jednak Konstytucja państwa mówi o ustroju demokratycznym i wladzy narodu sprawowanej za pomoca przedstawicieli, to nie wolno odbierac tym przedstawicielom prawa do głoszenia poglądów grupy społecznej, która reprezentują zgodnie z wola wyborców.

W konstytucji wyraźnie pisze (art 104): „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”

Zachodzi pytanie, kto jest Narodem a kto tylko wyborcą. Mnie wychodzi, że „Narodem” są partie polityczne, bo tylko one mogą zgłaszać na listy wyborcze kandydatów na swoich przedstawicieli. A wyborcy, mogą jedynie głosować na przedstawicieli tego „Narodu”.

A najpierw trzeba doprowadzić demokratycznie do zmiany Konstytucji, bo ona takiego odebrania praw wyborczych nie przewiduje.

Zgoda. A przy okazji zmiany konstytucji, doprowadzić do zamiany konstytucji partyjniackiej na Konstytucję Obywatelską. Tą różnicę rozumiem w ten sposób, że to właściciel decyduje o zapisach w swojej konstytucji. O obecnej decydują warszawskie centrale partyjne.

oto Carmagnola

Złudzenia

Człowiek sprawiedliwy z obrzydliwością odnosi się
do DEMOKRACJI i PORNOGRAFII,
gdyż obie one polegają polega na:
1) podglądactwie
2) braku uczestnictwa

oto kaktusnadłoni

Co do pornografii – zgoda.

Natomiast demokracja – tak przynajmniej mnie się wydaje – oparta jest o uczestnictwo świadomych obywateli. Poziom uczestnictwa w demokracji jest odwrotnie proporcjonalny do zamordyzmu. Im bardziej potulnie się godzimy z decyzjami władzy, tym mniejsza ta nasza demokracja, a większe przyzwolenie na zamordyzm.

oto baba jag

Demokracja to nic innego

jak wrzucenie jakiegoś kawałka papieru do jakiegoś pudełka i nic ponad to.Po latach wielu zacząłem sam dla siebie rozróżniać komunizm od bolszewizmu i od socjalizmu.Zdefiniowałem sobie trockizm,faszyzm i narodowy socjalizm. Może czas na zdefiniowanie demokracji,bo wolności chyba już nikt nie zdefiniuje. No więc o jakiej demokracji rozmawiamy. O demokracji jednomandatowej w stylu francuskim,czy może brytyjskim? A może o demokracji w stylu amerykańskim. Może lepsza jest demokracja ludowa,albo ta szwajcarska. A może wszystkie są do kitu i trzeba wybrać demokracje typu salamander. Wszystkim piewcom ogólnie pojętej demokracji chcę tylko przypomnieć ,że Adolf Hitler wygrał w najbardziej demokratycznych wyborach na świecie. Może więc demokracja to nic innego jak najlepszy sposób zamordyzmu jaki wymyślono,gdzie nikt się nie buntuje gdyż znajduje się zawsze w mniejszości,a pieprzony demokrata ma mordę pełną frazesów,z tym głównym,że ma za sobą większość. Pomijając już ,że muchy w większości jedzą gówno,jaką większość ma ten demokrata na myśli.Bo na dzień dzisiejszy pisdzielce nie mają nawet 25 % poparcia. No ale tu mamy kolejny slogan. No więc nie, nie głosuję bo nie będę legitymizował władzy miernot.

oto Natalia Julia Nowak

kaktusnadłoni

Natomiast demokracja – tak przynajmniej mnie się wydaje – oparta jest o uczestnictwo świadomych obywateli. Poziom uczestnictwa w demokracji jest odwrotnie proporcjonalny do zamordyzmu. Im bardziej potulnie się godzimy z decyzjami władzy, tym mniejsza ta nasza demokracja, a większe przyzwolenie na zamordyzm.

Też tak uważam. Żeby demokracja mogła rozkwitnąć, potrzebne jest społeczeństwo obywatelskie. Bierność pasuje do systemu autorytarnego. Natomiast dla reżimu totalitarnego charakterystyczna jest wymuszona aktywność. Ludzie muszą robić dokładnie to, co nakazuje władza. Nikt nie ma prawa odmówić.

oto Krzysztof M

Żeby demokracja mogła

Żeby demokracja mogła rozkwitnąć, potrzebne jest społeczeństwo obywatelskie.

Tak, jak do rozkwitu komunizmu potrzebny był "nowy człowiek". :-)

oto baba jag

bardzo

dobrze. Bolszewizmowi był ten nowy człowiek niezbędny,ale mu się nie udało.Eksperyment "Filadelfia" się nie udał. Okazało się bowiem,że najkrótsza droga do światowego bolszewizmu wiedzie przez demokrację i wolny rynek. Cała władza w ręce koncernów

oto kaktusnadłoni

@baba jag

Demokracja to nic innego jak wrzucenie jakiegoś kawałka papieru do jakiegoś pudełka i nic ponad to.

Też mam pewne przemyślenia na temat różnic i podobieństw „demokracji ludowej” okresu PRL, z „demokracją przedstawicielską” III/IV RP.
Nie wiem czy w „demokracji jednomandatowej” w stylu francuskim, przedstawiciel jest zależny mandatem od wyborów w okręgu, w brytyjskiej nie jest. Brytyjczycy mogą co najwyżej nie głosować na typa który ich zawiódł, a taka demokracja to faktycznie przejawia się jedynie wrzuceniem kawałka papierka do pudełka.

Moim zdaniem poziom demokracji jest zależny od stopnia decentralizacji i od zależności (mandatem) przedstawiciela od swoich wyborców.

Bolszewizmowi był ten nowy człowiek niezbędny,ale mu się nie udało.

Bolszewizm to odległa historia i tylko nieliczni znają go z autopsji. Aktualnie partia przewodnia, poprzez politykę historyczną wychowuje nowego człowieka – mam nadzieję że ONYM też się nie uda.

oto Ireneusz

Świadomy obywatel

Wpierw jest tutaj konieczne zdefiniowanie "świadomego obywatela" i sposób jego nominacji na takiego.
Dla mnie, podążając za demokracją ateńską - pierwowzorem demokracji, jest definicja obywatela jako tego, który wnosi wartość dodaną do państwa i jest jego fundamentem. Nie będą tutaj nigdy należeli więc beneficjenci państwa. Obywatelem jest przedsiębiorca oraz jego pracownik. Obywatelami jest więc cały sektor prywatny (wraz z sektorem będącym własnością koncernów). Tylko obywatel powinien mieć czynne prawo wyborcze. Każdy mieszkaniec Polski zaś (mający dowód wydany przez Polskę) ma wtedy prawo wyborcze bierne.
To wystarczy, aby uznać obywatela (przedsięborcę i jego pracownika) za obywatela świadomego.

oto kaktusnadłoni

Panie Ireneuszu

Obywatelem jest przedsiębiorca oraz jego pracownik. Obywatelami jest więc cały sektor prywatny (wraz z sektorem będącym własnością koncernów). Tylko obywatel powinien mieć czynne prawo wyborcze. Każdy mieszkaniec Polski zaś (mający dowód wydany przez Polskę) ma wtedy prawo wyborcze bierne.

Myślę że tu Pan się pomylił i chcąc napisać „bierne” wpisał Pan „czynne” prawo wyborcze. [czynne prawo wyborcze – prawo wybierania. Bierne prawo wyborcze – prawo do kandydowania]

To według tej koncepcji (uwzględniając pomyłkę) emeryt czy student nie mogliby kandydować? A co z pracownikami budżetówki?

oto Ireneusz

Nie pomyliłem się

Najwyżej co zostałem źle zrozumiany?
Prawo czynne przysługiwać powinno jedynie Obywatelowi (przedsiębiorcy oraz jego pracownikom). Czyli DECYDOWAĆ i wybierać mają właśnie oni. To są jedyni Świadomi Obywatele - czyli wyborcy.
Kandydować może każdy Polak, to jest właśnie bierne prawo wyborcze. Wybranym może być student, emeryt, nauczyciel, policjant, żołnierz, biskup. Ale wybierać powinni ci, którzy mają na barkach państwo. A nie ci, co żyją z budżetu państwa.
Oczywiście można dyskutować, czy emeryt będący przed emeryturą Obywatelem Świadomym po przejściu na emeryturę nadal nim jest. Moim zdaniem tak, ale zdania z pewnością będą podzielone.

oto kaktusnadłoni

Bardzo mi przykro, Panie Ireneuszu…

...ale nie rozumiem tej idei. Ni w ząb. To ja, emerytowany górnik nie mógłbym wybierać do władz bo nie miałbym uprawnień, ale kandydować na posła, senatora czy do władz samorządowych tak?

Prawo czynne przysługiwać powinno jedynie Obywatelowi (przedsiębiorcy oraz jego pracownikom). Czyli DECYDOWAĆ i wybierać mają właśnie oni. To są jedyni Świadomi Obywatele - czyli wyborcy.

Kto więcej szkód by narobił, ten co nierozważnie postawił krzyżyk na liście wyborczej czy ten wybrany, powiedzmy na prezydenta miasta? Nieodpowiedzialne zadłużenie, błędne decyzje, albo co gorsza, dobrze przemyślane decyzje skutkujące tym, że ustawiłbym siebie i swoją rodzinę na lata, a jak dobrze by poszło, zadłużając miasto coś bym zrobił ponad przeciętnie i udałoby się otumanić przedsiębiorców i ich pracowników nie zważając na nauczycieli, lekarzy, urzędników – bo to tylko budżetówka bez prawa głosu… i zdobyć mandat na następną kadencję...

Uważam że każdy obywatel RP, płacący podatki nieprzerwanie od – powiedzmy – pięciu lat, powinien mieć czynne i bierne prawo głosu, oraz możliwość cofnięcia w trakcie kadencji mandatu wyborczego drogą referendum. SUWEREN.

oto Ireneusz

Nie wiem, czy nie mógłby Pan

Proszę zauważyć, że górnik górnikiem, ale jeśli pracował dla przedsiębiorstwa nie będącego na utrzymaniu budżetu, to mógłby jak najbardziej. Ale jeśli kopalnia była formą zapomogi dla górników i to jeszcze w zamian za wykonywanie pracy (a nie jak inni za leżenie do góry brzuchem), to ten problem własnie powinien być rozwiązany nie z pozycji siły górnika, czy też w imię wyimaginowanej sprawiedliwości - ale przez tych, którzy realnei składają się na budżet. Jeśli oni - demokratycznie - uznaliby że kopalnia ma istnieć w takiej własnie formie, to byłaby to ich decyzja i prawa wyorcze czynne mogłyby być przyznane też górnikom będącym na utrzymaniu budżetu. Chyba to normalne?
A drugi wątek - to wyborcy decydują, czy i kto nimi rządzi. I myślę, że na pewno znaleźliby taką osobę, która potrafiłaby dbać o dobro wspólne. Taka osoba, dobrze przygotowana może znaleźć się także w kręgu nie będącym płatnikiem podatku do budżetu. Płatnicy podatku z daniny budżetu to tak naprawdę redystrybutorzy niepotrzebnych pieniędzy. Ktoś, kto jest na utrzymaniu budżetu nie ma prawa płacić podatku. Z prozaicznej przyczyny, że jest to zdarzenie przynoszące stratę. Po co ktoś, kto otrzyma z budżetu 100 złotych ma oddać 18 złotych z powrotem? Chyba po to, aby zarabiały banki i pośrednicy. Tutaj płace muszą być wyłącznie w formie netto, bez fałszowania ich świadomości i tworzenia złudy, że są takimi samymi obywatelami jak realni płatnicy do budżetu. To samo dotyczy emerytur. Emerytura powinna być wypłacana netto.

oto Ireneusz

No patrzmy

Obcykało mnie tu minusami trzech komunistów. Dobrze, że Prawica Net nie przyciąga ich tu więcej, bo licznik mógby przekroczyć swoje możliwości i cała strona by zniknęla w odmętach czerwonego i pseudohumanistycznego absurdu.

oto Natalia Julia Nowak

baba jag

ja jestem komunistą

WOW! Jaki coming-out!

oto Ireneusz

Kliknął minusik?

Pod sformułowaniami:
1. Wartość dodana, donator i beneficjent
2. Dojrzałość i odpowiedzialność za swe decyzje
3. Redystrybucja wtórna pieniądza
4. Fatamorgana płacenia podatku (gdy liczona jest ona od pieniędzy pochodzących z podatku)
5. Uproszczenie płatności i koniec z fałszowaniem statusu w organiźmie zwanym państwem.
Jeśli kliknął minusik, to jest w moim mniemaniu zwykłym komunistą żonglującym ludźmi w celach wiadomych (znaczy się wyższych idei).

oto kaktusnadłoni

Panie Ireneuszu, nie wiem czy

Panie Ireneuszu, nie wiem czy jestem komunistą, ale zminusowałem powyższy komentarz nie z powodów ideologii, ale dlatego że nie podobają mi się pańskie teorie.

Jeśli oni - demokratycznie - uznaliby że kopalnia ma istnieć w takiej własnie formie, to byłaby to ich decyzja i prawa wyorcze czynne mogłyby być przyznane też górnikom będącym na utrzymaniu budżetu. Chyba to normalne?

To jest nienormalne!

Górnicy to nie budżetówka, a gdyby nawet – to co? Pana uwagi to raczej ekonomia polityczna nie normalna ekonomia.
Uważam, że ekonomia opiera się na innych zasadach niż demokratyczne werdykty „ONYCH”.

Kiedyś (początek lat 80.) odwiedził nas towarzysz wysokiego szczebla partii wtedy rządzącej. To był czas, gdy niektóre kopalnie planowały zejście z wydobyciem poniżej 1000 metrów. Zapytaliśmy go o granicę opłacalności. Odpowiedział pan Sekretarz, że węgiel będzie się opłacało wydobywać tak długo, jak energia uzyskana z tego węgla będzie większa niż energia włożona w wydobycie tego węgla.

Wypowiedź ówczesnego aparatczyka dla mnie jest bardziej zrozumiała niż niektóre Pana Komentarze. Może faktycznie jestem komunistą...

oto Ireneusz

No cóż

Prawda zazwyczaj się wielu nie podoba, szczególnie gdy godzi w ich przywileje. Łatwiej jest żyć za kurtyną, w pełnym samozadowoleniu. To coś jak ta urzędniczka, która kiedyś powiedziała że tylko i wyłącznie dzieki niej przedsiębiorcy mogą żyć i wypracowywać zysk. SIC!
BTW.
Nie wiem, jak Pana kopalnia - czy była na utrzymaniu, czy nie była na utrzymaniu i na dotacji. Ale wiem jedno - żadna firma będąca własnością budżetu nie ma prawa rządzić tym budżetem - no chyba, że ci którzy się składkują na budżet powiedzą INACZEJ. Czyli gdy taka firma udowodni, że jest płatnikiem netto do budżetu i że jest ona strategiczna dla statusu państwa. To nie ja decyduję sam - to ma decydować demokracja (ale ta prawdziwa, a nie fasada i oszustwo nam dziś sprzedane z Ameryki). Jak się Pan z tym nie godzi, nie moja to sprawa.

oto Jan 61

Jako przyszły emeryt

Postawiłem minus jako przyszły emeryt.
Nie zgadzam się aby przestać być obywatelem po przejściu na emeryturę.
Zatem jestem komunistą?

oto Ireneusz

No to widać, jak kto czyta

Ja uważam, że ten kto był w swoim życiu donatorem, jako emeryt nie powinien tracić swego prawa. Bowiem składał się przez całe swoje życie na swoją własną składkę ORAZ na składki wszystkich akceptorów - beneficjentów budżetu (i tych potrzebnych, ale i tych którzy są utrzymywani z racji chorób, niepełnosprawności umysłowych i fizycznych itepe).

oto Jan 61

A co z wybitnymi donatorami

A co z wybitnymi donatorami, którzy zasilają lub zasilali budżet wielokrotnie obficiej niż przecietna, np. taki Bil Gates albo Robert Lewandowski. Czy nie powinni mieć wiecej praw niż inni donatorzy, np. ilość czynnych jednostek głosowania proporcjonalnie do kwot, którymi zasilają lub zasilili budżet? Czy Bill Gates miałby mieć takie same prawa wyborcze jak czyściciel butów, mimo, że obaj formalnie mają swoje przedsiębiorstwa? ;-) (czy nie pojawiłyby się takie żądania?)
Przedsiębiorcy bankruci oczywiście traciliby czynne prawo wyborcze automatycznie.
Podobnie przyłapani na zaleganiu w opłacaniu podatków (inni przestępcy zgodnie z KK).
Premier, ministrowie, wojsko, policja, sędziowie itp. jako beneficjenci nie mieliby prawa głosu.
Może dla łatwiejszego rozpoznawania wszyscy powinni nosić w klapach specjalne odznaki donator lub beneficjent i wpis w dowodzie osobistym, żeby komisja wyborcza mogła to sprawdzić. :-)
Czy ta lepsza (bo tak wyróżniona z ogółu) część społeczeństwa nie żądałaby dodatkowych przywilejów, np. specjalnych miejsc w komunikacji publicznej?. Jako posiadający prawo głosu mogliby do tego doprowadzić.

oto Ireneusz

Jestem cierpliwy :-)

Nie ma dla mnie osobiście żadnej różnicy pomiędzy tym, co wpłaca do budżetu miliony, a tym który wpłaca do budżetu jedynie złotówki. I jeden, i drugi ma w mojej propozycji takie same prawa. Dzięki temu równoważy się siła (prawna i materialna) jednego w stosunku do drugiego. Dzięki temu też mają oni równe prawa w każdym zakresie - a przynajmniej tego powinno pilnować państwo. Czyścibut w dobrym systemie powinien dorobić się kiedyś co najmniej fabryki obuwia, o ile ma na tyle w sobie przedsiębiorczości ile tutaj byłoby wymagane. I nie powinien mieć przeszkód natury formalnej czy prawnej, ale jedyne przeszkody powinny tkwić w jego osobowości i niejako w towarzyszącym mu szczęściu. Ot, taki demokratyzm i równouprawnienie osób fizycznych i prawnych :-)

Przedsiębiorcy bankruci oczywiście traciliby czynne prawo wyborcze automatycznie.

Dopóki nie przejdą na garnuszek państwa, to niby jakim prawem?

Podobnie przyłapani na zaleganiu w opłacaniu podatków (inni przestępcy zgodnie z KK).

Dopiero z chwilą, gdy staną się więźniami i przejdą na garnuszek państwa. A nie za sam fakt zakombinowania, który mogą i powinni zadośćuczynić.

Premier, ministrowie, wojsko, policja, sędziowie itp. jako beneficjenci nie mieliby prawa głosu.

Nie mieliby prawa głosowania. Nikt im nie odbiera głosu!

Może dla łatwiejszego rozpoznawania wszyscy powinni nosić w klapach specjalne odznaki donator lub beneficjent i wpis w dowodzie osobistym, żeby komisja wyborcza mogła to sprawdzić. :-)

To wtedy byłby to czysty nazistowski fakt dokonany. Komisje wyborcze mają listę głosujących - uprawnionych do głosowania. W dobie Internetu mielibyśmy się znakować chipami jak sobie marzą lewacy, o powszechnej kontroli umysłów. Nikt nikomu nigdy nie może odebrać głosu. Może tylko nie dać możliwości glosowania wtedy, gdy nie ma do tego praw obywatelskich.

Czy ta lepsza (bo tak wyróżniona z ogółu) część społeczeństwa nie żądałaby dodatkowych przywilejów, np. specjalnych miejsc w komunikacji publicznej?. Jako posiadający prawo głosu mogliby do tego doprowadzić.

Z całą pewnością. Ale istnieją sądy i prawo. Każdy ma prawo żądać zasądzenia takich zdarzeń. A Konstytucja zabrania rasistowskich zachowań. Nie ma się czego obawiać. Na pewno nie znaleźliby większości dla wsparcia takiego projektu - oni liczą pieniądze lepiej niż się komukolwiek wydaje. Szczególnie, że liczyliby w takim systemie SWOJE pieniądze, a nie pieniądze czyjeś - jak to się dzieje dzisiaj.

oto baba jag

Idziemy dalej tym tropem

dlaczego jakiś gołodupiec z kredytem ma o czymś decydować. Decydować może tylko ktoś kto posiada majątek o wartości minimum 500 tysięcy. Oczywiście jako antydemokrata wolałbym,żeby nie decydował o moim życiu nikt kto nie ma o pewnych sprawach pojęcia no ale to już inna inszość. Demokracja ma to do siebie,że o budowie drogi decyduje profesor od motylków,albo idiota od muszek.

oto Krzysztof M

1. Wszyscy żyjemy w jednym

1. Wszyscy żyjemy w jednym kraju i wszyscy powinniśmy mieć równe prawa.

2. Każdy powinien mieć prawo scedowania swojego prawa głosu na dowolną osobę. Parę takich "poziomów" (poziom osiedla/wsi, miasta/gminy, województwa) i powinno być lepiej. - Demokracja Stopniowa.

oto Ireneusz

Jeśli równe prawa, to i równe obowiązki

A nie ma tak, że każdy spełnia swój obowiązek jednakowo. Beneficjenci budżetu żyją na koszt innych. No i jeszcze chcieliby to ugruntować, aby zwiększyć swoje apanaże. I to się dzieje!

oto Krzysztof M

Jeśli równe prawa, to i równe

Jeśli równe prawa, to i równe obowiązki

Obowiązek jest nam narzucany (albo sami sobie narzucamy). Prawa, to coś, z czego możemy skorzystać, lub nie. I co pan chciał powiedzieć? O równość jakich praw i jakich obowiązków panu chodzi?

oto Ireneusz

No i brak zrozumienia

Nie ma co się dziwić.
Obowiązek wobec Polski to dać jej tyle, ile potrzebuje oraz zgodnie ze swoją możliwością. Dotyczy to też łożenia na budżet. Jeśli jeden wypracowuje zysk i łoży na budżet, to wypełnia swój obowiązek. Jeśli drugi żyje z budżetu i jeszcze mu się zdaje, że to on wnosi wkład w niego - to tutaj z wypełnianiem obowiązku jest coś dziwnego. A jeśli jeszcze jeden nie mając żadnych przeszkód umysłowych ani fizycznych żyje na zasiłku i lata mu wszystko, no to oznacza że nie spełnia swego obwiązku całkowicie. To samo można powiedzieć o daninie krwi dla Ojczyzny. To samo można powiedzieć o dzietności. Małżeństwo co nie ma żadnych przeszkód obiektywnych - nie posiada dzieci - nie spełnia swego obowiązku. Małżeństwo z dwójką dzieci jest neutralne dla społeczeństwa. Dopiero małżeństwa posiadające trójkę lub więcej dzieci - te zasługują na szacunek. One spełniają swój obowiązek z nawiązką.

oto adam_54

?? -Lansujemy państwowy komunizm ?

Obowiązek wobec Polski to dać jej tyle, ile potrzebuje oraz zgodnie ze swoją możliwością.

„Każdemu według jego potrzeb, od każdego według jego sił”- mówi doktryna komunistyczna... a że państwo jest zawsze nienasycone , więc i będzie dążyć do zagarnięcia wszystkiego co człowiek "zgodnie ze swoją możliwością" aktualnie posiada.

oto Ireneusz

Możliwości są obiektywne

Trudno wymagać od inwalidy rzeczy, które jest w stanie wykonać jedynie zdrowy człowiek. Oczywiście można parafrazować i się śmiać, ale i tak możliwości psychofizyczne są różne i najczęściej są obiektywne. Niezależnie od tego, co na ten temat miał na myśli system, do którego kiedyś "wielkimi krokami" dążyliśmy.
O możliwościach i nie marnowaniu talentów mówi również chrześcijaństwo, nota bene. A ja, jak widać, chciałbym w tym zakresie wprowadzić oligarchię - w formie nagrody (zapłaty).

oto Natalia Julia Nowak

Ireneusz

Dopiero małżeństwa posiadające trójkę lub więcej dzieci - te zasługują na szacunek. One spełniają swój obowiązek z nawiązką.

A można sobie zrobić troje dzieci i oddać wszystkie do przytułku?

oto Ireneusz

Z punktu widzenia reprodukcji - TAK

A osoby nie mające możliwości zdrowotnych na dzieci - mogą je wziąć z przytułku i wychować. To jest postawa godna szacunku.

oto Natalia Julia Nowak

Surogacja

Trzeba zalegalizować komercyjną surogację. Widziałabym to na zasadzie umowy o dzieło. Zamówienie - dzieło - wypłata - zabranie gotowego produktu przez zleceniodawcę.

oto Ireneusz

Było, jest i pewnie będzie

Dawniej były mamki, dziś surogatki. Co za różnica?
A jednak jest - bowiem zgodnie z prawdą i w zgodnie z prawem - matką jest surogatka. I jeśli jej się "odwidzi", to może sobie zabrać własne dziecko i genetyczni rodzice zostają z kwitkiem.

oto Natalia Julia Nowak

To jest głupie prawo,

które należy zmienić. Surogatka nie powinna mieć możliwości zatrzymania dziecka, bo nie jest matką, tylko osobą wynajętą do inkubowania cudzego bachora. Oczywiście, może się zdarzyć, że surogatka użyczy własnej komórki jajowej. Wtedy będzie ona biologiczną matką dziecka. Niemniej jednak, umów należy dotrzymywać. Jeśli została zawarta umowa, zgodnie z którą surogatka ma oddać dziecko zleceniodawcy/zleceniodawcom, to tak powinno się stać. Wszystko musi regulować kodeks cywilny (bo przecież nie kodeks rodzinny i opiekuńczy).

oto Ireneusz

Człowiek to nie robot

Kobieta, która nosi dziecko (co za różnica czyje genetycznie), jest matką w sensie biologicznym i w sferze hormonalno-macierzyńskiej. Warto nad tym się zastanowić. Historia zna przypadki "odwidzenia", a sądy USA (było nagłośnione) przyznawały prawa matce realnej, a nie genetycznej.
Jak wymyślą macicę-robota, wtedy nie będzie żadnych kwestii tego typu na wokandzie.

oto Natalia Julia Nowak

Historia zna też przypadek

tradycyjnej matki, która urodziła, ukatrupiła i ukryła w beczce pięcioro noworodków, bo mąż zgodził się tylko na czworo dzieci, a nie na dziewięcioro. :D

Co do macicy-robota... Sztuczne łona JUŻ ISTNIEJĄ i są testowane na zwierzętach. Tak wygląda jagnię inkubowane w elektronicznej macicy:

lgtk9kpturbxy8wmjjlmdjmmmvkntrhngi0oge1ndmwymvlotkyzmiyyi5wbmeslqmaam0fvc0c_5uczqhgamldgaexag.png

Wygląda na to, że czeka nas przyszłość rodem z "Matriksa". Teoretycy spiskowi powiedzą zapewne, że "Matrix" to było predyktywne programowanie (predictive programming). Iluminaci posłużyli się Wachowskimi, żeby zaprezentować światu swoje futurystyczne plany. Oczywiście, w "Matriksie" (rok produkcji: 1999) sztuczne łona zostały ukazane w negatywnym świetle, bo ludzkość nie przełknęłaby jeszcze pozytywnej wizji czegoś takiego. Niemniej jednak, pewne tabu zostało złamane. Idea poszła w świat, stała się tematem dyskusji i w ten sposób została oswojona. Teraz czas na film ukazujący sztuczne łona w pozytywnym świetle. ;-)

oto Ireneusz

A o co chodzi?

Skąd te łączenie wynaturzeń i konfliktów damsko męskich, odwiecznych zresztą, z wątkiem naszej dyskusji? W ten sposób to można sobie rozprawiać jak w przypowieści o małżonkach siedzących przed chałupą. Ona - "O", on - "eeee", no i w ten sposób minął im cały dzień. A w nocy ona się budzi i widzi, że chłop chodzi wokół łóżka. "Co ty tak chodzisz?". "Bo seksu mi się chce". "No to chodź". "No i chodzę".

oto Ireneusz

Podejście czytającego nie zależy ...

... zazwyczaj od tego, co miał na myśli piszący. Zależy od światopoglądu i zdolnosci jego pojmowania. Ja pisałem o społeczności reprezentującej państwo, oczywiście w ujęciu prawa naturalnego. Ktoś inny jak widać widzi w państwie jedynie etatyzm.

oto Natalia Julia Nowak

Robienie dzieci w celu

oddania ich do przytułku to jest właśnie etatyzm, bo porzucone osoby nieletnie stają się własnością państwa.

oto Ireneusz

Idiotyzmy

Dzieci się nie robi. One same "się robią". Do przytułku oddaje je zaś tylko i wyłącznie ten, kto jest słaby i niezdolny do dbania o nich. To jest bardziej godne szacunku, niż wrzucanie ich do beczek po kapuście, co jest czynem wynaturzonym i potwornym. A przytułek jest oka mgnieniem w życiu człowieka, zaś gdy natrafi taki na kochających ich rodziców zastępczych, jest wtedy jedynie stacją przesiadkową, którą natychmiast się zapomina. Proszę też zdać sobie sprawę, że to nie rodzice wychowują dzieci tak naprawdę. Wie to każdy rodzic, który tak samo wychował więcej niż jedno dziecko - po prostu każdy ma zapisany gdzieś tam charakter i ścieżki, którymi będzie chciał lub nie - podążać. Dzieci są tylko zaopiekowane przez rodziców, ale tak naprawdę wychowuje ich życie, podatność charakteru, napotkane przykłady i własne osobiste przemyślenia.
BTW.
Żadna OSOBA nigdy nie stanie się własnością państwa. Może zostać niewolnikiem, ale nadal nie jest żadną własnością.

oto Natalia Julia Nowak

Dlatego uważam, że rodzicami

powinni być tylko ci, którzy nadają się na rodziców. Nie podoba mi się Pańska idea dziecioróbstwa dla samego dziecioróbstwa. Mnożenie bytów ponad miarę mija się z celem rodzicielstwa, jakim jest kochanie i staranne wychowywanie potomstwa.

oto Krzysztof M

LIcencje na dzieci?

uważam, że rodzicami powinni być tylko ci, którzy nadają się na rodziców.

Znam takich byłych młodych, którzy się ZUPEŁNIE nie nadawali na rodziców. Dziś cała wioska zazdrości im prawie już dorosłych pociech.

oto Krzysztof M

Po tym, co mi pani napisała

Po tym, co mi pani napisała prywatnie, ja z panią też nie.

Komentuję nie autora, a poglądy, stanowiska, opinie.

oto Natalia Julia Nowak

Chciałabym teraz napisać to,

co w takich sytuacjach pisze Matka Kurka na Twitterze, ale boję się, że Admin skasuje.

oto Ireneusz

Dokładnie tak jest

Ja sam bym sobie licencji nie dał, gdy tak patrzę z pozycji wieku na siebie :-)

oto Ireneusz

Prosta odpowiedź

Bo życie nie postawiło mnie w podbramkowej sytuacji. Miałem szczęście, jak wielu innych ludzi.
BTW.
Głupio jest oceniać i sądzić innych. Ba! Wręcz jest to zabronione przez wiarę chrześcijańską. Pani powinna się tego oduczyć, oceniania, czucia się lepszą lub gorszą - w zależności od wahań swych własnych nastrojów.

oto Natalia Julia Nowak

A to były dzieci

spłodzone celowo, czy przez przypadek?

oto Ireneusz

Pani czyni to różnicę?

Mnie nie czyni żadnej. I uważam że podchodzenie do dzieci w ten sposób to niezwykłej klasy materializm. Coś jak robienie sobie zabawki albo opiekunki/opiekunów na starość. Obrzydliwy materializm.
Ale "spłodzone" z moją żoną, pewnie to komuś coś powie, o czym ja nigdy pewnie nie pomyślałem.

oto Natalia Julia Nowak

Nie, to Pańskie podejście jest materialistyczne.

Przecież to Pan napisał, że każde małżeństwo powinno sobie zrobić co najmniej 2-3 dzieci. Ja się pytam: a po jaką cholerę? Dla zasady? Po co sobie robić dzieci, skoro z góry wiadomo, że się nie będzie ich kochać ani wychowywać? Jest Pan za tym, żeby już na etapie starania się o dziecko szukać dla niego odpowiedniego przytułku?

oto Ireneusz

Dla rachunku naturalnego

Pani otrzymała dar pod nazwą Życie. Nikt nie "zrobił", nie "powołał", nie "spłodził". Po prostu dał Dar. Zabierając go dla siebie nie z przyczyn naturalnych, ale z własnego egoizmu, jest się po prostu marnotrawcą i złodziejem.
Każdy to rozumie, ale nie każdy słucha "głosu wnętrza".
Nihil novi :-)

oto Natalia Julia Nowak

Kpiny Pan sobie robi?

Nikt nie "zrobił", nie "powołał", nie "spłodził".

Życie, rozumiane jako zarodek ludzki, nie jest żadnym darem. Zygota nie bierze się z powietrza, nie jest też tworzona w nadprzyrodzony sposób przez Ducha Świętego. W poczęciu (zapłodnieniu) nie ma absolutnie nic cudownego. Chyba że uznamy za cud, iż ktoś strzelił z pistoletu i trafił do celu. Ale, jak powiedziałby klasyk: "Żeby z takiej odległości nie trafić, to trzeba ślepego snajpera".

Kwestia jest następująca:

1. Czy sprawca strzelał świadomie, bo miał zamiar trafić do celu (wina umyślna)
2. Czy sprawca bawił się pistoletem i przez przypadek trafił ofiarę (wina nieumyślna)

Inaczej mówiąc:

1. Czy rodzice poszli do łóżka specjalnie po to, żeby spłodzić dziecko (jeśli tak, to jaki cel im przyświecał? Może chcieli w ten sposób scementować swój związek?)
2. Czy rodzice poszli do łóżka dla przyjemności, a dziecko było tylko wypadkiem przy pracy (np. konsekwencją pękniętego kondoma).

Pan postuluje, żeby płodzić dzieci specjalnie, ale bez konkretnego celu, nawet bez zamiaru kochania i wychowywania potomstwa. Ot, produkcja taśmowa na eksport. I Pan twierdzi, że ja mam materialistyczne podejście?

oto Ireneusz

Pani ma coś porobione

Co nadal z tymi przytułkami? Pani jest śmiertelnie chora i bez krewnych? Albo żyje pod mostem? Albo w jakiejś samobójczej depresji? Proszę wtedy oddać dzieci do przytułku - tam z pewnością ktoś się nimi zajmie.
Pani może jednak żyje w samousprawiedliwianiu się i szukaniu różnych powodów aby nie nazywać wprost swego postępowania? Nie u mnie pomoc.
BTW.
Życie to coś więcej niż komórki walczące o przetrwanie i geny niosące kaganek owego wprost przez ogarniający wszystko chaos. A ścieżki prowadzą albo ku cywilizacji śmierci, albo ku życiu. Bo życie to DAR.

oto Natalia Julia Nowak

Przecież to jest Pańska ideologia.

Dziecioróbstwo dla samego dziecioróbstwa. Tworzenie dzieci niechcianych, niekochanych i niepotrzebnych. A co można zrobić z niechcianymi, niekochanymi i niepotrzebnymi dziećmi? Oczywiście, oddać. Bo rozumiem, że te dzieci mają żyć, a nie być usuwane jeszcze przed urodzeniem.

Kiedy byłam pro-life, zawsze powtarzałam: "Nie chcecie mieć dzieci? Nie róbcie ich sobie. A jeśli już je sobie zrobiliście, to ich nie zabijajcie, tylko zanieście do okna życia". Obecnie jestem pro-choice, ale sama żyję według opisanej wyżej zasady.

oto Ireneusz

Echhhhhh

Dziecioróbstwo dla samego dziecioróbstwa.

Niektórzy "robią seks", ale na szczęście inni się po prostu kochają. Życie jest piękne.
Niepozdrawiam.

oto Natalia Julia Nowak

I tu leży pies pogrzebany.

Gdy byłam pro-life, moi rozmówcy zawsze powtarzali: "My się bardzo kochamy, chcemy okazywać sobie miłość i dlatego nie możemy zrezygnować z antykoncepcji". A przecież wiadomo, co to jest antykoncepcja. Zażycie pigułki antykoncepcyjnej (zarówno "przed", jak i "po") jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na ewentualną śmierć poczętej zygoty.

Alternatywa dla antykoncepcji? Aborcja lub okno życia. Niestety lub stety, ta ostatnia opcja wydaje się najmniej popularna.

Ludzkość postawiła na piguły, więc musimy się pogodzić z tym, że zapłodnione komórki jajowe są i będą masowo unicestwiane.

oto Natalia Julia Nowak

Małżeństwo... Ja sobie tego zupełnie nie wyobrażam...

Przecież żaden mężczyzna nie zgodzi się na to, żeby współżyć WYŁĄCZNIE w celu spłodzenia potomstwa, np. dwa razy w ciągu całego związku. Czyli co? Mam łykać te piguły? Z pełną świadomością, że ZA KAŻDYM RAZEM podejmuję decyzję o życiu lub śmierci istoty ludzkiej w początkowej fazie rozwoju? I tak przez 25 lat? :(

_______
Hmmm... Może po prostu jestem przewrażliwiona? Inne dziewczyny zażywają tabletki antykoncepcyjne od 15 roku życia i nie mają ŻADNYCH wyrzutów sumienia.

oto Ireneusz

Zamiast żyć

Pani jedynym, czym się zajmuje, to poszukiwaniem definicji mających służyć usprawiedliwianiu swojej niedojrzałości. Te hasła "prolife' i coś tam jeszcze to dla mnie nic więcej jak przyzwolenie szariatu, tak jak te Angielki, które nie mając odwagi żyć uciekły swego czasu do muzułmanów - uważając że mężczyźni nimi "pokierują" i otoczą opieką. Dokładnie taki sam tok myślenia. Proszę mnie nie wciągać w swoje wymowne szufladki i nie szukać u mnie w tym zakresie pomocy. Po prostu proszę wreszcie dorosnąć.

oto Krzych Adam

Tak. To właściwa rada.

Po prostu proszę wreszcie dorosnąć.

To jest najlepsze co można pogańskiej westalce wskazać jako cel do osiągnięcia.

oto Natalia Julia Nowak

Przecież ja tylko teoretyzuję.

Nawet, gdybym chciała znaleźć męża, i tak bym go nie znalazła, bo w XXI wieku żaden mężczyzna nie zgodzi się poczekać z seksem do ślubu.

oto Ireneusz

Dziecinne stwierdzenie

A chyba nawet bardziej niż dziecinne - jest to wycofanie i znalezienie sobie wytłumaczenia dla swojej postawy. Typowe i ludzkie.

oto Krzysztof M

Jeśli drugi żyje z budżetu i

Jeśli drugi żyje z budżetu i jeszcze mu się zdaje, że to on wnosi wkład w niego - to tutaj z wypełnianiem obowiązku jest coś dziwnego.

Pan oszalał. Reszta tekstu to o krok od faszyzmu.

oto Ireneusz

O!

Rzucanie kalumniami jest jak widzę wyznacznikiem skrywanej inteligencji?

oto Krzysztof M

Obywatelem jest

Obywatelem jest przedsiębiorca oraz jego pracownik. Obywatelami jest więc cały sektor prywatny (wraz z sektorem będącym własnością koncernów). Tylko obywatel powinien mieć czynne prawo wyborcze.

Rozumiem. Profesura zostaje w domu! A nie szwędać się po lokalach wyborczych! :-))))

oto Ireneusz

A to niby czemu?

Kto broni profesorowi pracować na swój własny koszt, choćby na prywatnej uczelni? Pan?

oto Krzysztof M

Co pan plecie? :-)))))

Co pan plecie? :-))))) Napisał pan, że budżetówka, to nie obywatele. Napisał pan? :-)) No to profesorowie i nauczyciele - DO DOMU! A nie na wybory! :-))

oto Ireneusz

Otwórz umysł i czytaj pan ze zrozumieniem

Wtłaczanie mi idiotyzmu w postaci generalizacji jest tylko i wyłącznie objawem ograniczenia umysłowego. Przeczytaj pan jeszcze raz co napisałem powyżej, a jak dalej nic - to biegusiem do szkoły.

oto chłop jag

Jestem ciekaw - ile

to jeszcze potrwa kiedy nie będzie już ani jednego człowieka na Ziemi, który nie zgodziłby się z tym, że tzw. demokratura - to rzeczywistość podstawiona przez Szatana ludziom stworzonym przez Boga - tołażysze.
Wniosek?
Tzw. demokratura uaktywnia wszystkich tych - za których ludzkość powinna się wstydzić - tołażysze.

oto Carmagnola

O demokracji z obserwacji

demokracja... oparta jest o uczestnictwo świadomych obywateli

Demokracja - to rządy wszystkich obywateli, a nie tylko tych świadomych, a zatem oprócz biedniaków, średniaków, kułaków, również profesorów, durniów i łajdaków.
Jeżeli zastosujemy kryterium "świadomości", to w najlepszym wypadku mamy do czynienia z "oligarchią".
Instytucjonalnie - demokracja opiera się na gangach partyjnych, komitetach wyborczych, a ich skuteczność w ostatniej instancji gwarantują organy bezpieczeństwa, do tego potrzebna jest oczywiście kasa i demagogia. Cała ta mieszanka wyzwala w człowieku wszystko co najgorsze: kłamstwo, obłudę, szantaż, podstęp, korupcję etc. Przykłady
Jeżeli skłonimy się do "Demokracji Przedstawicielskiej", to mamy do czynienia z Rządami Adwokatów - w rodzaju Robespierra.

oto Ireneusz

Nie

Oligarchia jest tutaj bezsensownym słowem, jeśli traktujemy demos tak samo jak traktowali to Ateńczycy. W Atenach mieliśmy do czynienia z Obywatelami Aten, dodatkowo byli też w Atenach rezydenci oraz niewolnicy. Oni nie byli obywatelami, co się rozumie samo przez się.
W Polsce mamy obecnie Obywateli (to wszyscy ci, którzy realnie budują budżet swoimi podatkami) oraz rezydentów Polski, to wszyscy ci którzy żyją dzięki pracy i wysiłkowi Obywateli. Każdy, kto żyje z budżetu pierwszych nie jest pełnoprawnym obywatelem z definicji. Nie ma więc prawa brać pełnego czynnego udziału w życiu państwa. Mogą jedynie albo pasożytować na państwie, albo starać się być użytecznymi. Ale Obywatelami w rozumieniu ateńskim to oni nie są. Nie są więc demos. Są beneficjentami demos.

Co do demokracji przedstawicielskiej zaś, jest to bezpośrednie związanie przedstawiciela z grupą wyborców. Im to związanie jest ściślejsze, tym lepiej działa. Według doświadczeń Brytyjczyków odpowiednik naszego powiatu powinien być OK. Poseł z powiatu ma szanse być związany z mieszkańcami powiatu i być ich reprezentantem. To najczystsza metoda.

oto Skanderbeg

Mnie trochę śmiesży to poczucie wyższości przedsiębiorców.

Uważają, że tylko oni mają prawo o wszystkim decydować. No i mamy. Kaski motocyklowe pewnie produkują przedsiębiorcy prywatni. A na uj mi ten kask? Komu zagraża motocyklista (poza sobą)? Ale wprowadzono takie prawo. Gdyby parlament został opanowany tylko przez przedsiębiorców, dopiero byśmy mieli takich "praw" więcej. Kupę niepotrzebnego szajsu przedsiębiorcy by wszystkim wciskali. Bo to oni posiadaliby wyłączność praw obywatelskich.
A gdyby duże wpływy posiadali posłowie-bankowcy (i tak posiadają, że może być jeszcze gorzej)? Dopiero wcisnęliby nam mnóstwo niepotrzebnych produktów. A prywatne ubezpieczalnie?

oto Ireneusz

Co za bzdety

To dzisiaj urzędnicy (na budżetówce) uważają się za najmądrzejszych w świecie i wtryniają nam te idiotyczne przepisy. Koncerny zaś kupują każdego urzędnika bez mydła. Niech koncern spróbuje kupić wszystkich przedsiębiorców, szczególnie tych którzy piszczą przez nieuczciwą konkurencję. Rola koncernów niestety się by skończyła w moim modelu rzeczywistej obywatelskiej demokracji.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.