Sprawa rozliczeń posła Wilka z KNP

Prezes Kongresu Nowej Prawicy, Stanisław Żółtek oskarżył Jacka Wilka, byłego wiceprezesa partii, obecnie posła wybranego z list Kukiza o nierozliczenie 11 tys. zł z partyjnej dotacji, która była przechowywana na koncie tegoż Jacka Wilka.
Szczegóły w artykule na stronach "Najwyższego Czasu".

Na FaceBooku Jacek Wilk przedstawia własną wersję wydarzeń

(...)
Jak wszyscy wiecie na przełomie 2014 i 2015 roku doszło do rozłamu w KNP. Poza problemami politycznymi spowodowało to szereg kłopotów innej natury – w tym organizacyjnej i administracyjnej – związanej między innymi z dostępem do kont partyjnych. Zmiany we władzach partii zostały dokonane, ale proces rejestrowania tychże zmian w sądzie (zwłaszcza przy obstrukcji zwaśnionych stron) jest długotrwały, a jeszcze więcej czasu zabiera dokonanie zmian odpowiednich uprawnień w banku i innych instytucjach. KNP po prostu de facto nie miał na początku 2015 roku dostępu do swoich kont bankowych (co gorsza, dostęp ten miały nadal osoby, które zakładały już inną partię – posiadając przy tym wciąż mośliwości dysponowania tymiż kontami, jak przelewy, wypłaty itp.), a tym samym tak naprawdę NIE MIAŁ SWOICH KONT i (co gorsza) nie był ich w stanie szybko utrowrzyć.

Tymczasem zbliżał się bardzo szybko i nieuchronnie końcowy okres do zwrotu partii kosztów poniesionych w związku z kampania wyborczą do europarlamentu. Sytuacja wydawała się bez wyjścia, gdyż niepodanie w terminie „bezpiecznego” konta groziło przepadkiem wszystkich tych środków. Ktoś wówczas podrzucił pomysł skorzystania z konta depozytowego. Zostałem zapytany o opinię w tej sprawie. Odpowiedź była niełatwa, gdyż ustawa o partiach politycznych milczy na ten temat (odnośny przepis mówi jedynie o obowiązku przechowywania przez partię środków pieniężnych na koncie – nie wyłączając nigdzie expressis verbis możliwości korzystania z rachunków depozytowych), a jak wszyscy wiemy (zwłaszcza Wolnościowcy), co nie jest zabronione – powinno być dozwolone. Oczywiście w normalnym, naprawdę szanującym prawo, państwie. Dokonałem wówczas szybkiej analizy (bo czas na decyzję już się kończył) i nie znalazłem żadnych komentarzy, opinii, ani orzeczeń dotyczących takiej możliwości.Po prostu nikt wcześniej nie próbował stosować takiego rozwiązania.

Powiedziałem wówczas uczciwie, że każde nowatorskie rozwiązanie niesie ze sobą ryzyko, ale są argumenty pozwalające bronić możliwość korzystania z konta depozytowego (choćby ww. zasada swobody umów i inne). Były dwie możliwości – albo „spróbować”, albo pozwolić na utratę tych środków, co mogło już wówczas spowodować faktyczny koniec Kongresu Nowej Prawicy. Prezes zdecydował się skorzystać z tej możliwości. Zwłaszcza że nikt (w tym prezes Żółtek) nie widział i nie proponował wówczas żadnego innego rozwiązania lub innego pomysłu na rozwiązanie problemu.

Chcę w tym miejscu bardzo mocno podkreślić: Nikt inny nie brał (i nie chciał wziąć) na siebie ewentualnego ryzyka (związanego z takim rozwiązaniem) – tylko prezes KNP Michał Marusik (który jest wspaniałym człowiekiem - aż do bólu uczciwym, odpowiedzialnym, skrupulatnym i odważnym) i ja. Czy było to działanie – zważywszy na ciężkie okoliczności - w duchu odpowiedzialności za los i przyszłość partii? Moim zdaniem tak (skoro brak decyzji mógłby tak naprawdę zakończyć istnienie KNP – partii której zawdzięczam karierę polityczną). Ale oceńcie to sami – zawsze byłem i jestem otwarty na wszelką konstruktywną krytykę. Czy odwaga i umiejętność podejmowania ryzyka (w granicach zdrowego rozsądku), to znaczy – nawet trudnych decyzji (w warunkach niepewności i ciśnienia czasu) są w polityce ważne? Uważam osobiście że tak. Jeśli ktoś boi się ryzyka – niech się nie pcha do polityki. Tak się składa, że nigdy nie byłem przesadnie strachliwy i nie uchylam się od decyzji nawet w warunkach dużej presji ryzyka i terminów. Dlatego chciałbym prosić, aby nikt nigdy nie zarzucał niczego Panu Prezesowi Michałowi Marusikowi – podpisał umowę depozytu w duchu odpowiedzialności, w bardzo trudnych warunkach, z należną politykowi odwagą i dla dobra wspólnego. Zawsze będę uważał, że to była mądra i słuszna decyzja.

Umowa ta była następne wykonywana dokładnie z jej postanowieniami. Wszelkie rozporządzenia partyjne (środki na określone przez Władze KNP cele) były dokonywane na podstawie odnośnych dyspozycji Prezesa.

Do ww. umowy sporządzono 15 lipca 2016 roku (czyli po tym, KNP miał już założone nowe rachunki bankowe - z uprawnieniami nowych Władz) specjalny aneks, który dokonywał szczegółowego rozliczenia umowy pierwotnej: umowa rozliczeniowa określiła dokładnie kwotę pozostającą w depozycie (zostało już jedynie ok. 55 tys. zł) i szczegółowy sposób jego ostatecznego przekazania (jak nadmiłem wyżej, wówczas już KNP dysponował nowymi, "bezpiecznymi" kontami w banku). Środki były systematycznie – zgodnie z umową – przekazywane dokładnie wg ustalonego przez Strony harmonogramu (było jedno opóźnienie – zostało ono w uzgodnionym czasie wyrównane).

W styczniu 2017 roku Prezesem KNP został pan Stanisław Żółtek. Od tej pory miał on pełny (zresztą wcześniej również – jeśli tylko zechciał) wgląd we wszelkie dokumenty – w tym w obie ww. umowy – i nie zgłaszał nigdy publicznie żadnych zastrzeżeń do ich treści, zapisów itd.

W listopadzie 2017 roku poprosiłem o zwołanie Konwentyklu KNP – gdyż chciałem na nim przestawić uczciwie „starszyźnie” KNP swój plan przyjęcia członkostwa partii Wolność. Liczyłem się oczywiście z możliwością różnych reakcji na taką informację, ale zakładałem że moje dążenia do łączenia różnych środowisk wolnościowych są powszechnie znane i że moja decyzja spotka się ze zrozumieniem osób myślących strategicznie, odpowiedzialnie i przyszłościowo. Przede wszystkim jednak chciałem być uczciwy wobec kolegów.

Na tymże Konwentyklu – już pod koniec (już prawie wychodziłem na pociąg) – usłyszałem jednak niespodziewanie od Prezesa Żółtka, że całość środków pozostających jeszcze w depozycie ma być przekazana niezwłocznie. Było to co prawda w oczywistej sprzeczności z ww. umową rozliczeniową, ale rozumiejąc zdenerwowanie Prezesa moją decyzją o dołączeniu do Wolności, byłem gotów – dla polubownego zakończenia sprawy (już wówczas bowiem czułem, że będzie wniosek o natychmiastowe usunięcie mnie z KNP; chciałem jednak – mimo wszystko – rozstać się z partią po przyjacielsku) – renegocjować warunki umowy rozliczeniowej i dokonać przyspieszonego przekazania środków z depozytu.

Ostatecznie uzgodniliśmy, że całość depozytu zostanie zwolniona do końca roku 2017 (i to nawet bez podpisywania kolejnego aneksu – umówiliśmy się po dżentelmeńsku, że tak ugodowo zakończymy raz na zawsze tę sprawę; teraz widzę, że mogłem wykazać się w tej kwestii karygodną naiwnością).

Tak też się stało: do końca 2017 roku CAŁOŚĆ WYŻEJ WSKAZANEJ W UMOWIE ROZLICZENIOWEJ KWOTY (czyli wspomniane ok. 55 tys. zł.) ZNALAZŁA SIĘ NA KONTACH KNP, co mogę wykazać odnośnymi poleceniami przelewów.

Sprawa depozytu została tak więc - zgodnie w obowiązującymi mnie umowami – zamknięta.

Co bardzo istotne – sprawa była od lat (tzn. od początku) znana w KNP - bo nikt nie robił z niej tajemnicy (ale też nikomu nie przyszło do głowy robić z niej sensacji i wynosić do mediów: KNP składa się w ogromnej większości ze wspaniałych – rozsądnych i bardzo koleżeńskich – ludzi). Jednak nikt – do listopada 2017 roku – nie stawiał mi z jej powodu praktycznie żadnych zarzutów, gdyż wszyscy świetnie zdawali sobie sprawę z faktu, że depozyt był jedynym dostępnym rozwiązaniem mogącym uratować wówczas finanse partii i ją samą, jako taką.

(nie mam zamiaru odnosić się tutaj do treści „listu” wrzuconego na fb przez internetowych trolli – liczy się stan faktyczny wynikający z umów i innych dokumentów dotyczących ich wykonania, a nie anonimowe enuncjacje; tłumaczą się winni, a ja nie zamierzam sprawiać nawet przez chwilę takiego wrażenia)

I TAK PRZEDSTAWIAJĄ SIĘ FAKTY. Mogę je wykazać umowami, potwierdzeniami przelewów itd. Dlatego nie boję się żadnych ewentualnych postępowań wobec mojej osoby (które rzeczone wrzutki trolli zdają się zapowiadać).
(...)

* * *

Oświadczenie Prezesa KNP dot. relacji Nowa Prawica – Jacek Wilk z dnia 12 lutego 2018.

W związku z zawieszeniem w klubie „KUKIZ’15” posła Jacka Wilka i upublicznieniem mojego pisma zawierającego informacje dot. J. Wilka – podanego za przyczynę tego zawieszenia – wyjaśniam:

Potwierdzam rozesłanie takiej informacji – jak cytowane w uzasadnieniu ww. zawieszenia – do członków partii Kongres Nowej Prawicy i biorę na siebie odpowiedzialność za prawdziwość wszystkich podanych w niej faktów.

Pomimo posiadania poważnych pretensji do P. Jacka Wilka i nałożenia na Niego sankcji, nie zrobiliśmy publicznego „show” z tej sprawy.
Informację otrzymali mailowo (22 stycznia) jedynie aktualni członkowie, bo to było ich prawo, a mój obowiązek.

Jednak nie są to informacje poufne i nie mam żadnych zastrzeżeń do osoby, która je upubliczniła – sam nosiłem się z zamiarem poinformowania o tym klubu „KUKIZ’15”, ale zrezygnowałem z tego, bo nie chciałem być złośliwy w stosunku do P. Jacka Wilka.
Nadmienię tylko, że na miejscu władz klubu „KUKIZ’15” postąpiłbym tak samo.

Szczegółów sprawy i dzisiaj nie zamierzam publikować – kto chce, to i tak zapozna się z treścią mojego pisma opublikowanego w uzasadnieniu ww. zawieszenia przez klub „KUKIZ’15”.

Ponieważ do sprawy odniósł się również P. Jacek Wilk, więc muszę sprostować kilka nieścisłości.
Problem nie leży w tym, że P. Jacek Wilk namówił ówczesnego Prezesa Nowej Prawicy M. Marusika do zdeponowania na jego koncie dotacji (573 tys. zł), którą w związku z tą decyzją utraciliśmy.
Co prawda wystarczyło zapytać PKW jednym mailem (ja aż do jesieni 2016 r. żyłem w przekonaniu, że to było z PKW uzgodnione) o opinię lub odczekać, aż będziemy mieli kontrolowane przez siebie konto (bo – wbrew temu, co pisze P. J. Wilk – nie sądzę, by opóźnienie podania konta prowadziło do utraty dotacji). Ale nie było to naganne ani prawnie ani moralnie – po prostu kosztowny błąd spowodowany „lekkim” podejściem do sprawy i chęcią posiadania środków – natychmiast – na kampanię prezydencką. W tej sprawie nie podnosiłem zarzutów

Problem i prawny i moralny leży w tym, że jeśli partia deponuje środki na koncie swojego Wiceprezesa, to Wiceprezes na żądanie partii (takowe były co i raz) oddaje wszystkie pieniądze, a nie przeznacza je na swoje prywatne potrzeby i przez lata całe kruczkami prawnymi oraz prośbami przedłuża ich oddanie. Co więcej, przedłuża ich oddanie przy pełnej świadomości, że powoduje to ogromne szkody dla swojej partii – nieprzyjmowanie sprawozdań przez PKW w kolejnych latach.
Ten problem i prawny i moralny trwa od września 2015 r. Wówczas Prezes Marusik zażądał wydania (na nowo założone konto partii) całości kwoty, a P. J. Wilk oddał tylko część twierdząc, że reszty nie ma. Choć wymuszenie w lipcu 2016 r. ugody (tymi argumentami o braku pieniędzy), że spłata będzie po 2 tys. zł co miesiąc, zakończyło (do czasu opinii PKW) ciąg nieustających awantur, dawania „słowa” i próśb, to ani na jotę nie zmniejszyło tego problemu i prawnego i moralnego.

Ja złożyłem zawiadomienie do prokuratury z ciężkim sercem w ostatnim możliwym terminie – 29.12.2017 r.
Gdybym tego nie zrobił, to – ponieważ do dzisiaj nie jest zwrócona część pieniędzy – PKW nie przyjęłoby naszego sprawozdania za 2018 r. i w konsekwencji utracilibyśmy subwencję przy ew. sukcesie w wyborach 2019 r. Tę informację PKW przekazała nam w październiku 2017 r. i P. J. Wilk ją otrzymał, ale widać założył, iż „jakoś to będzie”. Zresztą to zawiadomienie należało się i tak.

Chronologia (od paź. 2017 r.) utraty przez P. J. Wilka członkostwa w partii KNP jest też troszkę odmienna niż opisana przez Niego.
Jest ona taka:
Najpierw moja twarda decyzja, że ma krótki termin na oddanie całości depozytu, potem moja informacja, że przekażę sprawę do prokuratury, potem wpisanie się P. J. Wilka do partii „Wolność”, potem decyzja naszego sądu partyjnego o utracie członkostwa przez P. Jacka.

Podany został też link do spłat depozytu.

* * *

Jacek Wilk odpowiedział komentarzem

Zadeklarowałem, że przedstawię pewne dodatkowe informacje i dokumenty dotyczące niniejszej sprawy po zwolnieniu mnie z tajemnicy adwokackiej, ale skoro w poniższym oświadczeniu Prezes KNP już to częściowo uczynił, dlatego mogę się do nich odnieść już teraz.

Sprawa najważniejsza: Absolutnie podstawową (i rzutującą na inne) kwestią jest to, że Prezes KNP nie czyni mi już zarzutu z kwestii depozytu jako takiego ("Problem nie leży w tym, że P. Jacek Wilk namówił ówczesnego Prezesa Nowej Prawicy M. Marusika do zdeponowania na jego koncie dotacji (...) Ale nie było to naganne ani prawnie ani moralnie (...) W tej sprawie nie podnosiłem zarzutów").

A zatem w tej kwestii jesteśmy zgodni. Cieszę że pojawia się w tym dyskursie głos zdrowego rozsądku. W KNP wszyscy zawsze wiedzieli, że to było jedyne dostępne wyjście z trudnej sytuacji (i wymagające trudnej, ryzykownej decyzji w warunkach niepewności i niejasności prawa) i NIKT Z KOLEGÓW NIGDY MI NIE CZYNIŁ ŻADNEGO ZARZUTU Z POWODU TEJŻE UMOWY. Co jednak ważniejsze: Nikt wobec tego nie może kierować wobec mnie więcej zarzutów w stylu "doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem" KNP (zwłaszcza, że nie miałem wówczas uprawnień do występowania w imieniu KNP i składania w jego umieniu istotnych prawnie oświadczeń woli - NIE MOGŁEM WIĘC DO TAKIEGO ROZPORZĄDZENIA DOPROWADZIĆ Z POWODU BRAKU ODNOŚNYCH UPRAWNIEŃ) w związku z zawarciem odnośnej umowy.

Co równie istotne: W warstwie właściwie wszystkich istotnych dla sprawy FAKTÓW oświadczenie Prezesa KNP POTWIERDZA okoliczności przedstawione przeze mnie w moim przedwczorajszym oświadczeniu. Co się natomiast tyczy warstwy "komentarzy" - odniosę się do nich krótko pod koniec.

Ale po kolei:

1. W załączniku do omawianego oświadczenia znajduje się zestawienie przelewów. Jest ono prawie kompletne gdyż nie zawiera jednego przelewu na 50 (słownie: pięćdziesiąt) złotych.

2. Decydująca dla oceny całości sprawy jest kwestia umowy rozliczającej depozyt - ona bowiem (i jej wykonanie) rozstrzyga ostatecznie o wzajemnych zobowiązaniach stron.

3. Ww. umowa rozliczeniowa została zawarta 15 lipca 2016 roku i szczegółowo (i ostatecznie) uzgadniała stanowisko Stron w przedmiotowej sprawie. Istotne są tu dwa jej zapisy: 1) Strony ZGODNIE ustaliły, że na dzień zawarcia umowy pozostawało w depozycie 55 041, 67 zł., a także iż 2) kwota ta zostanie przekazana w całości do sierpnia 2018 roku.

4. Jak można łatwo i szybko wyliczyć z zestawienia przedstawionego przez samego Prezesa CAŁOŚĆ WW. KWOTY (odejmując nieuwzględniony w zestawieniu przelew - 50 zł.) ZOSTAŁA PRZEKAZANA DO DNIA 30 LISTOPADA 2017 ROKU (polecenie przelewu).

5. Co za tym idzie - wezwanie skierowane do mnie przez Prezesa KNP w listopadzie 2017 roku zostało WYKONANE NIEZWŁOCZNIE W CAŁOŚCI - W NOWO UZGODNIONYM PRZEZ STRONY TERMINIE (co było rodzajem de facto aneksowania ww. umowy rozliczeniowej) - DUŻO WCZEŚNIEJSZYM NIŻ PRZEWIDYWAŁA UMOWA ROZLICZENIOWA, a więc nawet przed terminem. Jednocześnie też całość kwoty określonej w umowie rozliczającej depozyt została przekazana do końca 2017 roku (co jest istotne dla sprawy składania sprawozdania finansowego KNP za ten rok).

6. Co za tym idzie dalej - stawianie mi w tym momencie jakichkolwiek zarzutów "przywłaszczenia mienia" itp. stoi w oczywistej sprzeczności z faktami i dokumentami. Nie posiadam żadnego mienia KNP - w całości jest ono w partii.

7. KNP NIE PONIÓSŁ ŻADNYCH STRAT - wręcz przeciwnie: Dzięki umowie depozytu pozyskał kwotę z tytułu zwrotu koszów kampanii wyborczej i NADAL NIĄ DYSPONUJE (zestawienie Prezesa KNP pokazuje w jakiej wysokości; oczywiście w przybliżeniu bo cześć kwot mogła już zostać do tej pory rozdysponowana przez Prezesa). Nie ma zatem żadnych podstaw po temu, aby ktokolwiek mógł od kogokolwiek żądać zwrotu "utraconych" kwot, gdyż żadne kwoty nie zostały jak dotąd utracone. Odrzucenie sprawozdania KNP za poprzedni lub ten rok nie powoduje samo przez się żadnych strat lub kosztów dla KNP.

(osobną kwestią jest to, dlaczego Prezes KNP zapowiada już teraz odrzucenie sprawozdania na 2017 rok; po pierwsze, o ile mi wiadomo, PKW nie wydało w tej sprawie jeszcze rozstrzygnięcia, a po drugie - jak wynika z powyższego - można było w sprawozdaniu finansowym w sposób uzasadniony i udokumentowany przedstawić całkowite rozliczenie depozytu - jako że umowa rozliczeniowa została rozliczona w całości; jeżeli tego nie zrobiono to błąd leży ewidentnie po stronie sporządzającego sprawozdanie, a nie mojej)

8. Prezes KNP powołuje się natomiast na HIPOTETYCZNE straty - to znaczy ewentualną utratę potencjalnych dotacji, jakie KNP mógłby dostać po NASTĘPNYCH WYBORACH PARLAMENTARNYCH, GDYBY UZYSKAŁ PRZYNAJMNIEJ 3% GŁOSÓW; pomijając prawdopodobieństwo takiego scenariusza (tj. uzyskanie powyżej 3% głosów w wyborach), strata taka może powstać najwcześniej dopiero w roku 2020; w chwili obecnej ŻADNEJ FAKTYCZNEJ STRATY Z TEGO TYTUŁU JESZCZE NIE MA.

9. Wszystkie działania Stron (w tym szczególnie moje) wynikały z jasno ustalonych uzgodnień umownych i uzgodnienia te zostały dokładnie i w całości wykonane; inne okoliczności (nieformalne rozmowy, domysły - np że potrzebowałem środków na swoją kampanię itd.) nie mogą mieć rozstrzygającego znaczenia dla prawnej oceny całości sprawy.

10. Jeżeli nawet Prezes KNP miałby (choć trudno stwierdzić na jakiej podstawie) zarzuty co do ostatecznego rozliczenia umowy rozliczeniowej to drogą właściwą po temu jest droga CYWILNA, gdyż to sądy cywilne - nie zaś prokuratura - zajmują się rozliczaniem umów (sprawami rozliczeniowymi). Jako adwokat znam wprawdzie dobrze praktykę polegającą na tym, że strona umowy niezadowolona z jej wykonania wnosi sprawę - zamiast do sądu cywilnego - do prokuratury, ale prokuratura sprawami takimi nie powinna się zajmować (i zwykle się nie zajmuje). To że wnosi się (błędnie) sprawy cywilne do prokuratury wynika z przyziemnych powodów: 1) nie ponosi się żadnych kosztów postępowania (brak wpisu jak od powództwa cywilnego), a także 2) liczy się na to, że prokuratura przeprowadzi za stronę postępowanie dowodowe. Tak powinno być oczywiście i w tym wypadku; to że ktoś chce mnie ewidentnie ciągać po prokuraturach przypisuję zatem temu, że zależy komuś na zrobieniu z tej sprawy politycznej sensacji i podważeniu mojej reputacji. To przykre, gdyż media niestety zdążyły już przedstawić mnie w złym świetle nie dbając nawet o najważniejsze szczegóły (nikt do mnie nawet nie zadzwonił w tej sprawie); MORALNE SKUTKI TAKICH POCZYNAŃ ZOSTAWIAM SUMIENIU TYCH, KTÓRYM NA TYM ZALEŻAŁO ORAZ OCENIE CZYTAJĄCYCH TEN WPIS.

Tyle fakty. Do niektórych innych kwestii (w tym warstwy niektórych "komentarzy" oświadczenia) będę mógł się odnieść gdy będę zwolniony z tajemnicy adwokackiej. W tym całym szaleństwie mogę bowiem podejrzewać, że ktoś mógłby mi podnieść zarzut ujawniania pewnych okoliczności i dokumentów bez odnośnej zgody, co mogłoby na mnie sprowadzić postępowanie dyscyplinarne. W szczególności dotyczy to wywołującej pewne pytania kwestii zwalniania depozytu "nie naraz"; zapewniam w tym momencie jedynie, że miało to swoje logiczne uzasadnienie i było to rozwiązanie KORZYSTNE dla KNP. NIE MÓWIĄC O TYM, ŻE TAKI SPOSÓB ZWALNIANIA DEPOZYTU WYNIKAŁ PO PROSTU ZE ZGODNYCH USTALEŃ STRON UMOWY (BO TO UMOWA I TYLKO UMOWA OSTATECZNIE ROZSTRZYGA JAK BYŁEM "WZYWANY" - PO ZGODNYM USTALENIU TEGO MIĘDZY STRONAMI - DO ZWALNIANIA DEPOZYTU). Jednak nawet gdyby ktoś uznał, że są tu jakiegoś rodzaju nieprawidłowości, to mogą to być co najwyżej nieprawidłowości natury etycznej; nie ma natomiast w takim działaniu żadnych naruszeń żadnego przepisu prawa publicznego (ustawy) lub prywatnego (umowy).

PODSUMOWUJĄC:

- Jak jasno wynika z omawianego Oświadczenia Prezesa KNP (i odnośnego załącznika) umowa rozliczeniowa została wykonana W CAŁOŚCI I PRZED TERMINEM i na chwilę obecną nie jestem z tytułu tejże umowy winien KNP ani złotówki;

- KNP NA CHWILĘ OBECNĄ NIE PONOSI ŻADNEJ STRATY (poza "hipotetycznymi");

- Stawianie mi jakichkolwiek zarzutów "przywłaszczenia" itp. jest pomówieniem i będę z takowych wyciągał konsekwencje na drodze prawnej.

Jakie są więc prawdopodobnie prawdziwe przyczyny tej całej burzy w szklance wody? Pozostawiam to Waszej domyślności. Jak dla mnie to jedno wielkie nie-porozumienie...

* * *

Korwin Mikke składa wniosek o usunięcie Jacka Wilka z partii Wolność.

Klub KUKIZ'15 przywrócił kol.Jackowi Wilkowi prawa członka. Ja natomiast po konsultacji z Prezydium wniosłem do Sądu Partyjnego wniosek o usunięcie Go z Partii. Kol.Wilk mial 10 dni na wyjaśnienie swojego co najmniej dziwnego zachowania w/s pieniędzy KNP (faktom nie zaprzecza!). Ponadto Jego zachowanie w/s przynależności do K'15 (10 dni temu oświadczył, że z niego wystąpił) uprawdopodobnia podejrzenie, że i w innych sprawach mija się z prawdą.
Szkoda, że kolejny zdolny, obiecujący Członek Partii okazał sie mieć skazę charakteru. Jednak kol.Wilk będzie miał szansę się wytlumaczyć przed Sadem Partyjnym

co spotyka się z odpowiedzią Jacka Wilka

Ech, Prezes wykazał się lekką nerwowością - ale poniekąd to rozumiem, gdyż od ostatnich 5 dni (kiedy to wybuchła "afera żółtkowa") nie miałem czasu mu na spkojnie wyluszczyć wszystkich szczegółów (przez 24 godziny na dobę musze się tłumaczyć mediom i Internetom, że nie jestem wielbłądem); przyznaję - moja wina.

(choć naprawdę warto było zaczekać choć jeden dzień na moje wyjaśnienia)

Proszę Was o zachowanie spokoju i odrobinkę cierpliwości. Dziś lub najpóźniej jutro sprawa się wyjaśni i wszystko wróci do normy.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.