Koreańskie bajki (3) - rzekomy głód

Fabrykowane od lat brednie o rzekomym głodzie w Korei Północnej są niesłychanie łatwe do zweryfikowania. Mimo to, choć wydaje się to niemożliwe, spotykam ludzi, którzy w nie wierzą. Pokazuje to, jak ogromna jest siła propagandy. Fenomen wiary w tak straszny głód w KRLD, że prowadzi on jakoby nawet do kanibalizmu, wart jest chyba głębokiej analizy. Dowodzi on, że nieco naiwny jest pogląd, iż dostęp do komputerów, internetu etc. coś tam gwarantuje. W przypadku wielu nie gwarantuje nic.

Zacznę teraz od coraz częstszego informowania mnie na opakowaniach produktów spożywczych, o ich wartości odżywczej. Taką informację znajduję np. na serku:

serek.jpg

Dowiaduję się z niej, że przeciętna osoba dorosła powinna dostać dziennie średnio 2000 kcal (średnio, czyli jeden trochę więcej, inny trochę mniej). Ponieważ porcja serka (200 g) zawiera 229 kcal, to jest to 11% zalecanego dziennego spożycia (229 kcal to dokładnie 11,45%, ale po zaokrągleniu do całych procentów wychodzi 11%).

Zwracam też uwagę na białko. Porcja serka (200 g) zawiera 14 g białka i jest to 28% RWS. Z tego wynika, że referencyjna wartość spożycia białka przez przeciętną osobę dorosłą to średnio 50 g dziennie.

Podobne informacje znajduję np. na opakowaniach:
jogurtu
jogurt.jpg

makaronu
makaron.jpg

"pomysłu na"
pomysl-na.jpg

mleka
mleko.jpg

i wielu, wielu innych produktów (bywa że nawet na puszce piwa). Ze wszystkich tych komunikatów wynika, że przeciętna dorosła osoba powinna dostawać dziennie 2000 kcal i 50 gramów białka. Przeciętne dziecko wymaga mniej, ale machnijmy na to ręką i załóżmy, że zalecana wartość 2000 kcal i 50 gramów białka dziennie dotyczy całej populacji.

Sprawami wyżywienia na świecie zajmuje się FAO (Food and Agriculture Organization of the United Nations). FAO ma stałą misję w Korei Północnej. Jej inspektorzy jeżdżą po KRLD wzdłuż i wszerz, kontrolują pola i ogrody, sprawdzają żywienie w przedszkolach, szkołach, stołówkach zakładowych, domach prywatnych etc. Ważą np. ciężarne w początku ciąży i pod jej koniec, by ustalić, czy przyrost wagi jest w normie.

Wydaje się, że chcący wiedzieć, jak jest z wyżywieniem w KRLD, powinien w pierwszej kolejności sięgnąć po dane FAO. Każdy może przecież wejść na stronę FAO i pobrać odpowiednie dane.

Pobrałem ze strony FAO dane o kcal i białku w przeciętnej dziennej diecie mieszkańców Korei Północnej, Haiti i Tadżykistanu w ciągu 22 lat (ostatnie dane FAO są z 2011). Zestawiłem te dane w tabeli poniżej:

K-H-T.jpg

Okazuje się, że wg FAO, licząc od 1990 do 2011, w KRLD nie było ani jednego roku, w którym średnia na mieszkańca spadłaby poniżej zalecanych 2000 kcal i 50 gramów białka dziennie (przed 1990 wyżywienie było nawet intensywniejsze). Wprost przeciwnie, w przeciętnej codziennej diecie statystyczny Koreańczyk Północny miał na ogół o jakieś 7% kcal i o jakieś 20% białka ponad zalecaną normę. Jak można w tej sytuacji wierzyć w propagandowe brednie o rzekomym głodzie w KRLD?!

Z pewnością mieszkańcy KRLD nie obżerają się nad miarę tym, co państwo im zapewnia. Ale mają tej żywności dość, a nawet minimalnie więcej. Kto chce więcej, musi sobie sam wytworzyć. Władze KRLD nie zabraniają nikomu uprawy działki, trzymania królików, kóz itp. Nie wydaje się jednak zasadne żądanie, by państwo gwarantowało swym mieszkańcom nadmierną ilość żywności i jednocześnie gwarantowało im leczenie ze skutków takiego przejadania się.

W tabeli warto też zwrócić uwagę na Haiti (w dużym stopniu sterowane przez USA). Tam rzeczywiście (wg FAO) mieszkańcy na ogół nie mają w dziennej diecie dość kcal i zawsze mają mniej białka niż zalecane. Czy ktoś słyszał o spowodowanym głodem kanibalizmie na Haiti?

Warto też spojrzeć na Tadżykistan (dawna republika ZSRR). Za całe 20 lat (1992-2011) Tadżycy ani razu nie mieli poziomu wyżywienia dorównującego północnokoreańskiemu. Czy ktoś słyszał o wywołanym głodem kanibalizmie w Tadżykistanie?!

Głosów: 30
To jest: Tomasz Dalecki

Komentarz usunięty

obraźliwa wypowiedź wobec autora
To jest: Mercator

Propaganda to jest tylko amerykańska, brytyjska i niemiecka

Nie ma propagandy rosyjskiej, białoruskiej, północnokoreańskiej. Wszystko to szczera, bolszewicka prawda.

To jest: kaktusnadłoni

Mocny i obrzydliwy komentarz Tomasza Daleckiego.

cytuję Tomasza Daleckiego:

Dziś wspólnikiem ludobójców jest Piotr Badura.
Obrzydliwe i tyle.

Wspólnik ludobójców jest ludobójcą. Czy Pan Tomasz Dalecki tylko tak chlapnął pod wpływem emocji z uśpionym rozumem, czy wierzy w to co napisał.

Jeżeli tu na forum nie przeprosi Pana Piotra Badury, to czuję się zobowiązany zgłosić Adminowi usunięcie tego komentarza.


Dyskutując...

Z kulturą, pamiętaj, że to Prawica.net
Nie atakuj osób, ale problemy
Pisz rzeczowo i na temat

Józef Brzozowski.

Zmieńmy Totalitaryzm Partyjny na Demokrację Przedstawicielską.

To jest: Andy

Są jednak pewne granice

Są jednak pewne granice naiwności po przekroczeniu których można zacząć podejrzewać złą wolę.

--
Andrzej K. Brandt

To jest: kaktusnadłoni

O co Panu chodzi, Panie Andy?

O co Panu chodzi, Panie Andy?
Wolę być naiwnym niż chamem.
W moim komentarzu nie odnoszę się do tego co napisał Pan Piotr Badura lecz do tego co napisał Pan Tomasz Dalecki.
Czytuję teksty i komentuję na Prawica.net już lata, między innymi ze względu na kulturę wypowiedzi.

Zmieńmy Totalitaryzm Partyjny na Demokrację Przedstawicielską.

To jest: Zbrozło

A jednak jest coś na rzeczy w

A jednak jest coś na rzeczy w pytaniu czy piszący peany na temat Stalina w czasie wielkiego głodu na Ukrainie byli tylko pożytecznymi idiotami czy też byli jednak wspólnikami ludobójstwa.
Kultura nie oznacza zakazu napisania że coś śmierdzi - jeśli używa się słów dopuszczalnych. Ochrona przed krytyką tez bzdurnych, zazwyczaj nazywa się cenzurą.
Po co nam to?

Sęp wyjada nie serce – lecz mózgi.

To jest: kaktusnadłoni

Panie Zbrozło, jestem za wolnością słowa.

Wolność słowa, TAK. Wolność obrażania, NIE!

Ja się nie znam na statystyce. To co pisze Pan Piotr Badura może mi się podobać lub nie. Nie jestem w stanie z Nim dyskutować merytorycznie na te tematy. Wierzę w to co podaje Pan Badura, gdyż zazwyczaj podaje źródła skąd czerpie tę wiedzę. Zdaję sobie sprawę ze statystyką można manipulować podając prawdziwe dane. Od czytelników Prawica.net, a większość jest tu znakomicie wykształconych, oczekuję merytorycznej dyskusji. Na podstawie takiej dyskusji ja absolwent zawodówki kończonej wieczorową porą mogę w jakiś sposób wypośrodkować obraz.

Czas, gdy moje pięści latały szybciej niż myśli dawno minął. Staram się pomyśleć wcześniej, niż wykonać jakiś ruch.


Kultura nie oznacza zakazu napisania że coś śmierdzi - jeśli używa się słów dopuszczalnych. Ochrona przed krytyką tez bzdurnych, zazwyczaj nazywa się cenzurą.
Po co nam to?

Jest różnica pomiędzy krytyką merytoryczną a waleniem cepem, „bo się nie podoba”. Nie rozumiem tego zestawienia Pana Daleckiego o getcie i głodzie ukraińskim w związku z artykułem Pana Badury, i jego skrótu myślowego prowadzącego do wspólnika ludobójców. Można z tym dyskutować, spierać się, ale nie obrażać, zresztą to nie pierwszy jego wyskok, pamiętam Mu wzmiankę o debilach...

Zmieńmy Totalitaryzm Partyjny na Demokrację Przedstawicielską.

To jest: admin22

@Zbrozło

Szanowny Zbrozło

proszę uprzejmie bez takich epitetów jak "cenzura". Są zasady

http://www.prawica.net/zasady

i proszę o ich przestrzeganie.

P.S. Rzucanie w powietrze "pożytecznymi idiotami" też szczytem kultury nie jest.

Admin PN

To jest: Zbrozło

Wielce Szanowny i Poważany

Wielce Szanowny i Poważany Adminie!
Поле́зный идиот to określenie wymyślone przez Lenina (a zatem powinno być traktowane jako wzorzec kultury wśród ludzi radzieckich) i oznaczające - w uproszczeniu - pismaków i innych, którzy każdą głupotę napiszą byle by pochlebną o ruchawce bolszewickiej. Określenie to następnie zostało rozciągnięte na wszystkich, którzy głupoty piszą nie oglądając się na fakty. Powody takiego ich postępowania nie mają tu istotniejszego znaczenia. Czy to z zwykłej głupoty, czy to z naiwności czy też za pieniądze - ale piszą.
Rozumiem, że traktuje Pan jako obraźliwe takie określanie entuzjastów kolektywizacji i sprawców (pośrednich) tego co stało się na Ukrainie. Nie należy takich ludzi obrażać.
OK. Rozumiem i wypada mi przeprosić autora wpisu za określenie go tym - jakże genialnym w swojej prostocie - określeniem.
Z drugiej strony - Wielce Szanowny i Poważany Adminie. Proszę mi podpowiedzieć jak krytykować poglądy takie jak np 2+2=5?
Czasem naprawdę inaczej nie można.
P. Dalecki użył słowa ostrego. Ale czy Panu nigdy się nóż w kieszeni nie otwiera gdy ktoś bredzi ponad wszelkie dopuszczalne normy?
Już nie pamiętam który to Поле́зный идиот pisał o komfortowych warunkach w obozach pracy na trasie kanału białomorskiego. Ale był taki. Naprawdę Pan sądzi, że takiego można obrazić?
Bardzo przepraszam za ten przydługi i niewątpliwie nudnawy wywód.
Ale cenzura to cenzura. PRL-owska cenzura niewątpliwie miała rację zakazując Smoleniowi publiczne wygłoszenie zdania z K...wą w środku. Ale była cenzurą. Można ją najwyżej pochwalić za dbałość o moralność publiczną ale to nie zmienia sytuacji, że była cenzurą.
Proszę mieć więcej wyrozumiałości dla nerwów P. Daleckiego i innych użytkowników tego portalu.

Sęp wyjada nie serce – lecz mózgi.

To jest: admin22

Wyrozumiałość ma swoje granice

I te granice niektóre wpisy przekraczają.

Natomiast podobnie jak określanie innych osób jako "pożytecznych idiotów" tak i obraźliwe dla redakcji jest określanie jej działania jako "cenzury".

Uprzejmie proszę o zaprzestanie takich określeń.

Admin PN

To jest: kaktusnadłoni

Wszyscy, którzy nie myślą tak jak @Zbrozło...

Wszyscy, którzy nie myślą tak jak @Zbrozło, to są ludzie radzieccy.
Ja, „człowiek radziecki” oświadczam że komentarzy @Zbrozło nie będę brać na poważnie.

To co poniżej, to tak ogólnie:

Niekiedy człowiek idzie przez wieś, a tu psy na niego szczekają. Odszczekać do takiego psa byłoby poniżej godności ludzkiej.

Zmieńmy Totalitaryzm Partyjny na Demokrację Przedstawicielską.

To jest: Zbrozło

Widzę, że muszę pisać jaśniej

Widzę, że muszę pisać jaśniej by być zrozumiany. Ale proszę też Szanownego Pana by oderwał się od tego patrzenia w swoje "ja" i oceniania wszystkiego poprzez swoje "ja".
Ale nikomu nie zabraniam przypisywania sobie przymiotników jakie mu pasują. Proszę tylko nie składać na mnie przyczyny tego samookreślenia.
Choć z tym psem to Pan przesadził. Ja bym nigdy tak Pana czy kogokolwiek nie nazwał.
Ale powtórzę - każdy ma prawo sądzić o sobie jak mu pasuje.
Pozdrawiam przyjaźnie. ;)
Dla mnie temat zamknięty.

Sęp wyjada nie serce – lecz mózgi.

To jest: kaktusnadłoni

Szanowny Panie Zbrozło.

Myślę że nie trzeba jaśniej, wystarczy mniej emocji. Szanujmy się, to wystarczy.

Proszę Pana, jeżeli Pan odczytał zdanie z psem że to do Pana, to serdecznie przepraszam. To nie miało być do Osoby. Być może niezbyt umiejętnie napisałem, możliwe że mnie też poniosły emocje po tych „ludziach radzieckich”, jeszcze raz przepraszam. I również pozdrawiam przyjaźnie :-)

Zmieńmy Totalitaryzm Partyjny na Demokrację Przedstawicielską.

To jest: Krzysztof M

oświadczam że komentarzy

oświadczam że komentarzy @Zbrozło nie będę brać na poważnie.

Proszę to umieścić w stopce, bo możemy zapomnieć. :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

Z komunizmem (na tzw. Zachodzie też już on jest

tylko przebrany w inne fatałaszki) tak jest - że gdy wyniszczamy głodem to wyniszczamy skutecznie - tołażysze.
Wniosek?
Jeżeli w Korei Północnej odstąpiono od wyniszczania głodem - to tylko dlatego - że pupilom szatana zależy na tym aby eksperyment komunistyczny - dalej tam trwał - tołażysze.

chłop jag

To jest: Andy

Wierzyć w to może tylko ktoś,

Wierzyć w to może tylko ktoś, kto nie był w Korei Płn albo nie spotkał kogoś, kto tam był. Ja znam ludzi co byli w Korei Płn. i ich relacje nie pokrywają się z tymi bredniami.

--
Andrzej K. Brandt

W podobny sposób uzasadniano

swego czasu, że niemożliwym jest, aby istniały i pracowały poprawnie współczesne komputery - zbyt dużo elementów, nadmierna komplikacja, a obserwacje statystyczne mówią że kilka procent elementów z takiej struktury musi być wadliwa. W związku z tym pozornie dowodzono tezy, że mikroprocesor nie może pracować poprawnie.
Tutaj autor wyklucza możliwość istnienia głodu, opierając się na danych statystycznych FAO, dot. wartości odżywczych produkcji żywności w Korei Płn. Nie wiem jak tam jest, Pan Piotr także nie wie, co jednak nie przeszkadza mu wydawać obligatoryjnych sądów.
Takie statystyczne "dowody" w oparciu o średnią, mają poważną słabość: jeden z moich wykładowców (z wykształcenia jestem inżynierem przetwarzania sygnałów) zwykł mawiać, że statystyk, gdyby wsadzić jego łeb do rozgrzanego pieca, a nogi do ciekłego helu, to było by mu "średnio" dobrze. Ponadto nie znamy metodologii zbierania próby statystycznej FAO.

Pozdrawiam

To jest: Piotr Badura

Gdy ktoś obraża samego siebie, to chyba jest to jego sprawa

Od razu na wstępie pragnę wyjaśnić, że sympatyczny pan Tomasz Dalecki nie obraził mnie w najmniejszym stopniu, nazywając mnie "wspólnikiem ludobójców". Pan Tomasz Dalecki już tak ma, że nie jest w stanie mnie obrazić.

Treść mojego artykułu to, prawdę powiedziawszy, głównie zestawienia. Zestawiłem fragmenty opakowań produktów spożywczych, z których wyczytać można, że zalecana przeciętna dzienna dieta osoby dorosłej powinna zawierać 2000 kcal i 50 gramów białka. Czy producenci tych produktów spożywczych są "wspólnikami ludobójców"?

Czy "wspólnikami ludobójców" są też producenci żywności w USA? Oni również umieszczają na opakowaniach takie informacje:

produkt-1.jpg

produkt-2.png

A może "wspólniczką ludobójców" jest amerykańska pierwsza dama, Michelle Obama? Prowadzi ona akcję na rzecz zdrowego żywienia amerykańskich dzieci i młodzieży (zdrowego oznacza w pierwszym rzędzie mniej kalorycznego, czyli te straszne 2000 kcal dziennie). Wielu Amerykanów lubi dobrze zjeść.

pizza.jpg

Nie dziwiłoby więc, gdyby propozycję jedzenia mniej kalorycznego niż mieszkańcy KRLD, uznali za chęć zagłodzenia swych dzieci i młodzieży, czyli za ewidentne ludobójstwo. Zaniepokojeni Amerykanie prowadzą już zorganizowaną kontrakcję. Uczniowie w szkołach fotografują te głodowe posiłki i wszystko to trafia do internetu pod hasłem: "ThanksMichelleObama":

TMObama.jpg

Myślę że akurat w USA są już może niedaleko od oskarżania pierwszej damy o zamiary ludobójcze.

Informacje o zalecanej dziennej diecie zestawiłem z danymi FAO o dziennym spożyciu w KRLD, Haiti i Tadżykistanie. Czy inspektorzy FAO, zbierający informacje, oraz statystycy FAO, opracowujący te informacje, także są "wspólnikami ludobójców"?

Można kwestionować dane FAO, ale na kwestionującym spoczywa ciężar dowodu. Czy pan Dalecki przedstawił jakiś dowód, podważający dane FAO? Czy pan Andy (Andrzej K. Brandt), głoszący, że dane FAO to brednie, a wiara w nie przekracza dozwoloną granicę naiwności, przedstawił jakiś dowód nieprawdziwości tych danych?

Jeśli panowie Dalecki i Andy kogoś obrażają, to, co najwyżej, siebie samych. Czy można być bardziej obrażonym, niż widząc swe nazwisko pod napisanymi przez nich komentarzami? Jeśli jednak oni obrażają siebie samych, to jest to chyba tak jakby ich sprawa.

To jest: Tomasz Dalecki

Oczywiście w pełni

Oczywiście w pełni podtrzymuję to, co napisałem.

To jest: Krzysztof M

A co pan napisał? :-)

A co pan napisał? :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra