Nie ma strachu, ciepło będzie jeszcze do 2015 roku

Trzymam w ręku monografię "Energetyka przyszłości - energooszczędne instalacje i systemy" i czytam napisany przez dwu profesorów rozdział "Mechanizm zmian klimatu atmosfery - problem genezy współczesnego ocieplenia".

Ci profesorowie to prof. dr hab. Andrzej Marsz i dr hab. Anna Styszyńska (prof. nadzw.). Oboje są specjalistami od hydroklimatologii obszarów polarnych. Pani Styszyńska swoją habilitację otrzymała (na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu Poznańskiego) na podstawie pracy "Przyczyny i mechanizmy współczesnego (1982-2002) ocieplenia atlantyckiej Arktyki".
Pisałem już o niej (ze dwa razy).

I właśnie oni, po analizie czynników wpływających na zmiany klimatyczne (jeszcze do tego wrócę), tak prognozują najbliższe lata globalnych zmian klimatycznych:

Jak już wcześniej wspomniano, intensywność cyrkulacji termohalinowej i przebiegu AMO (Atlantic Mulitidecadal Oscillation - przyp. mój, Alej) wykazuje quasiokresowość około 70.letnią. Obecnie cyrkulacja termohalinowa i AMO znajduje się w fazie dodatniej, która rozpoczęła się w latach 1989-1990. Można zatem sądzić, że dodatnia faza Thc i AMO powinny zakończyć się około roku 2025, a przebieg Thc osiągnął już, lub przekroczył lokalne maksimum.

Jeśli hipoteza o podstawowej roli zmienności cyrkulacji termohialunowej w sterowaniu zmianami temperatury globalnej jest prawdziwa, a długość aktualnej dodatniej fazy Thc będzie rzeczywiście bliska 35 lat to po roku 2025 temperatura hemisferyczna i globalna powinna się obniżyć. Jeśli Thc i AMO osiągnęły w tym odcinku przebiegu maksimum, to dalszy wzrost temperatury globalnej powinien ulec zahamowaniu.

Wydaje się, że stan taki już nastąpił. W Arktyce, strefie szerokości umiarkowanych półkuli północnej i w skali całej półkuli północnej, zmiany dTs (globalne anomalie temperatury powietrza - przyp. mój, Alej) od roku 2005 do chwili obecnej wykazują zerowe trendy.

W artykule autorzy analizują czynniki wpływające na temperaturę atmosfery ziemskiej i jej zmiany. Przychylają się do hipotezy o decydującym wpływie tzw. cyrkulacji termohalinowej (polegającej na cyrkulacji wód oceanów spowodowanej głównie zmianami gęstości wody morskiej w zależności od stężenia soli i temperatury) na klimat. Oczywiście obok zmienności aktywności Słońca i innych czynników.

Jest tak, że cyrkulacja wód oceanicznych na półkuli południowej, w kombinacji z cyrkulacją atmosferyczną tam występującą stanowi układ aperiodyczny - wynika to z geografii tej półkuli.
Natomiast na półkuli północnej cyrkulacja wód oceanicznych ma charakter quasiperiodyczny, z okresem ok. 65-70 lat. Co potwierdzają i badania historyczne i symulacje komputerowe.

W pracy znajduje się wiele wykresów w tym jeden pokazujący BRAK korelacji pomiędzy zmianami globalnej temperatura a zawartością dwutlenku węgla w atmosferze. Nie kiedyś tam przed milionami lat a obecnie, w przedziale od 1880 do 2015. W tym czasie koncentracja CO2 stale rośnie natomiast temperatura globalna w niektórych okresach rośnie, w innych spada (spadała najpierw w latach 1910-15, potem w okresie 1950-70).

Zatem nie ma się co martwić rychłymi bardzo mroźnymi zimami i chłodnymi latami. Jeszcze przez 10 lat będzie ciepło. A potem pewno też nie od razu się ochłodzi.

Głosów: 0