Takie pytanie stawia S. Michalkiewicz w artykule: Na równi pochyłej.
Padają tam takie słowa:
"(...) trzeba sobie szczerze i otwarcie powiedzieć, że w ciągu ostatnich 70 lat polska wspólnota bardzo się uwsteczniła – tak bardzo, że prawdopodobnie narodem w tradycyjnym rozumieniu już być przestała. Że naród polski jest epigonem, zjawiskiem zanikającym, bo co znaczna część spośród 38 milionów to po prostu Scheiss. Żaden polityk, ani kaznodzieja nie ośmieli się tego powiedzieć w obawie przed utratą popularności. Ale jeśli ktoś nie musi już nikomu się podlizywać, to stać go na luksus mówienia również prawd obrzydliwych. Bo jakże inaczej wyjaśnić przyczynę, dla której naród o tysiącletniej historii, bez mrugnięcia okiem pozwala rządzić sobą tajniakom, wysługującym się państwom sąsiednim? Jakże inaczej wytłumaczyć opiniotwórczą siłę żydowskiej gazety dla tubylców, stanowiącej krynicę mądrości dla znacznej części jego duchowych przewodników, co do których nie ma pewności, czy jeśli coś mówią, to dlatego, że naprawdę tak myślą, czy dlatego, że tak im „kazali”? "
To jest, jak sądzę, kluczowe pytanie o rzeczywistość w jakiej żyjemy.
I od tego pytania trzeba zacząć budować wszelkie programy polityczne itd.
Stwierdzenie że naród polski nie istnieje daje zupełnie nowe rozumienie pewnych zjawisk, takich jak: zgoda na aneksję do UE, ratyfikację traktatu lizbońskiego, zadłużanie państwa, rozwiązanie sił zbrojnych, rezygnację z prowadzenia własnej polityki zagranicznej itp.
Jeśli nie jesteśmy narodem to nic dziwnego, że te fakty nie budzą rezonansu w społeczeństwie. Ja chyba muszę się niestety, jak zwykle zgodzić z red. S.Michalkiewiczem.
A jak jest waszym zdaniem, szanowni użytkownicy Prawica.net?
Czy coś w tym jest?
Ta "pańska" pogarda dla ludu, gdy się go określa jako "gówno" (tłumaczenie własne), łączy polskie elity:
http://prawica.net/opinie/230...
Andrzej
www.szczesniak.pl
Ciepło, Panie Andrzeju...
Pragnienie intelektualistów do zrozumienia świata opisania go i sterowania nim wykreowały zimną i cyniczną z autodefinicji konkurencję -"PR"-owców.
Smutno i załośnie skowycze pan Lis, że naród "nie jest tak głupi, jak myslimy - jest głupszy".
No nie reaguje - jak mu pan Lis i inni szubrawcy zagrają.
Co ciekawe - instruuje tą wiedzą "ortodoksyjnych" intelektualistów, którzy najwyraźniej nie wiedzą sami czy są "intelektualnymi autorytetami", czy ofiarami "sekty" "PR".
Próba ognia narodu (narodów) €Uropejskich nie została od r1945 przeprowadzona. Nikt nie musiał położyć zycia za ojczyznę. Pomijając (nie pasującą do reszty) "awanturę" jugosłowiańską.
Czy "narody" (narody) są desygnatem tego słowa w rozumieniu intelektualistów? Polityków? PR-owców?
Cziort znajet.
Mam wrażenie, że wszyscy oni tak zrelatywizowali tak wiele słów, że trudno to - na ścisłym gruncie (właśnie z powodu tej relatywizacji pojęć) rozsztrzygnąć.
Dla nas najprościej jest przyjąć konwencję, którą pan Lis zaproponował.
Zidentyfikować się - "wytożsamić" się - jako "chamy".
To - paradoksalnie - pozwoli nam zachować stabilny aparat pojęciowy (bliski tradycyjnego rozumienia słów) i nie "opuszczać kopary" na brzmienie głosu "panów Lisów", a jedynie użalić się nad ich ciężkim egzystencjalnym doswiadczeniem - które odkrywa pustkę w pojęciowych szufladkach, które przez kilkadziesiąt lat "narodom" przygotowywali.
Ma trochę racji pan Michalkiewicz pisząc:
My nie kontaktujemy, "jak powinniśmy" - nie reagujemy na wydawane komendy zgodnie z którąkolwiek "szkołą" tresury intelektualistycznej.
-------------
Aaaaa.... -:)
Z góry przepraszam, gdy miał Pan sie zidentyfikować, jak o strona "Lisów" , a nie "chamów"...
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Wybaczy Pan
że nie odpowiem, ale nie bardzo rozumiem...
Andrzej
www.szczesniak.pl
Wybaczam.
-:) ale nie rozwinę...
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Opinia jest przede wszystkim red. Michalkiewicza
Podobną opinię formułuje prof. Chodakiewicz (w "NCzasie").
I chyba obaj się mieszczą w ramach prawicy.net.
Opinie podobne
Dla jednego "gówno", dla innego "chamstwo". Polska ma długi i bolesne doświadczenia z traktowaniem "chamów" przez "panów". Nie podoba mi się, gdy ktoś tak traktuje człowieka prostego, bo ja sam z prostych ludzi jestem.
Mnie bardziej odpowiada: "który skrzywdziłeś człowieka prostego..." niż "ty chamie, ty gówno...". I to moja prywatna opinia, a PN jest odzwierciedleniem szerokiego spectrum opinii polskie prawicy.
Andrzej
www.szczesniak.pl
Ja też z książąt, hrabiów nie jestem
W pewnym sensie mam pochodzenie robotniczo-chłopskie.
Nie mówiłem o chamstwie w znaczeniu chłopskie pochodzenie, ale w dzisiejszym, potocznym znaczeniu: braku kultury, grzeczności, szacunku dla drugiego człowieka.
Chamstwo wg Lisa
o tym "chamstwie" myślałem - z Lisa.
Mnie z kolei chodzi o systemowe, charakterystyczne dla Polski podejście - "wielkopaństwo" i "chamstwo". Kultura i szacunek dla bliźniego - to przychodzi, jak reguły są ustalone. U nas są to złe reguły i odradzają się te archaiczne podziały. Tak się nie da zbudować społeczeństwa, jeśli elity gardzą masami. Same zaś nie zdegenerowały się bardzo szybko i nie mogą świecić przykładem. Raczej można powiedzieć - ryba gnije od głowy.
Andrzej
www.szczesniak.pl
Brak szacunku dla prostego człowieka
Z innego wpisu. Ja się z tym zgadzam. Wściekam się np. jak traktowany jest Lepper. Pisałem o tym niedawno w jakiejś dyskusji.
Ale z drugiej strony nie idealizujmy tego prostego człowieka, żeby z tego nie wyszedł kult dobrego dzikusa. Prości ludzie są różni: i dobrzy ludzie, i straszne gnoje, i pośredni, rzecz jasna.
Tak samo nie ma sensu mit dobrego arystokraty czy inteligenta.
Elity. U nas elitą jest ten, kogo pokażą w telewizji. Nie ma elit na skalę krajową, w sensie osób, które posiadały autorytet ze względu na osobiste przymioty.
I jeszcze jedno, z poniższym się nie zgadzam:
To jest sprowadzanie do polityki i życia społecznego w skali makro.
A mnie chodzi o skalę mikro, kulturę codziennego życia.
Jeśli np. idą chłopcy lub dziewczyny i klną bez powodu w normalnej rozmowie, to czy to nie jest chamstwo. To przykład nie sprowadzam tylko do młodzieży. Wyjdzie człowiek gdziekolwiek czy na miasto czy do lasu. Co widzi? Poniszczone ławki, zniszczone tabliczki na przystankach autobusowych, potłuczone butelki, ekskrementy zwierzęce i ...ludzkie, przede wszystkim zaś pełno śmieci. Czy małolat, który szcza na klatce schodowej, że śmierdzi miesiącami od moczu, to nie polskie bydło? To nie Żydzi, Ruscy, czy Niemcy tłuką szyby. Nie lubię policji, ani państwowego przymusu, ale do niektórych moich Rodaków da się przemówić tylko pałką.
Ludzie prości i nieprości... Nie ma reguł.
Jeśli patrzymy w skali makro. Elity... raczej wzorce medialne. Jeśli w programie znanego prezentera można powiedzieć k...a i jest to nagradzane brawami, to jest to wzorzec bycia cool i "spoko".
Ale czemu nie ma korygowania tych antywzorców. Nauczycielom prawo karcenia (też fizycznego!) uczniów odebrano już dawno, teraz odbiera się to prawo rodzicom. Kto ma wychowywać młodzież? Pokolenie JPII to część młodzieży, ale znacznej części to nie dotyczy. Było i jest wiele krzyku o naukę religii (i etyki) w szkole, ale czy to podniosło moralność?
A przecież ludzie, poza psychopatycznymi osobnikami, nie są źli. Każdy normalny człowiek ma w sobie pragnienie dobra: chce być kochany, lubiany, szanowany. Trzeba mu tylko pokazać, że do tego nie należy dążyć czyniąc zło, na krzywdzie drugiego człowieka. Od tego jest rodzina, szkoła, Kościół, lokalna społeczność.
I myli się Pan w tym, że trzeba zmienić elity. Zmiana musi iść od dołu, od spraw małych, od zwyczajnej uczciwości i przyzwoitości.
Tzw. "chamstwo" - to najczesciej ludzie pozbawieni
korzeni (zauwazono juz jakis czas temu, ze na PO glosuja "przesiedlency" z Zachodniej Polski - a na PiS osiadli od wiekow na swoich nedznych poletkach "malorolni" z Galicji i Kongresowki - choc to duze uproszczenie - a zwlaszcza traktowanie PiS jako jedynej patriotycznej alternatywy).
Zauwazmy:
- czasy wielkich przesiedlen w latach drugiej wojny swiatowej (i kilka lat po niej) ;
- czasy "budowy socjalizmu" - czyli masowa migracja do miast - i powstawanie "blokowisk";
- czasy wspolczesne: migracja milionow Polakow "za chlebem" do irlandii, Anglii, Skandynawii...
Coraz mniej ludzi pozostaje w zwiazkach ze swoimi "korzenimi" - ludzie zapominaja skad pochodza, jakie tradycje powinni reprezentowac, zanika wiez miedzypokoleniowa - czyli tradycja nie jest przekazywana.
Na dodatek jest to uznawane przez rzadzacych, media jako wyraz "nowoczesnosci" i przyklad do nasladowania - no i rosna kolejne poklenia "bez korzeni" - przy znaczacym poparciu elit - bo "glupszymi od glupich" latwiej jest rzadzic i manipulowac nimi - co przeciez widac w kazdych codziennych wiadomosciach...
He, he - a Pan, Mikołaju?
Jeśli przymusowi "przesiedleńcy" z Kresów wschodnich na Kresy zachodnie są dla Pana tzw. "chamstwem", to Pan sam - dobrowolny uciekinier z Polski - kim jest? (I jakim prawem nas tu strofuje i poucza?)
EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!
Dobre wychowanie nakazuje przedstaic sie - jeli chce
siez kims nawiazac rozmowe. Pan wielkrotnie ma uwagi do moich wpisow - ale za kazdym razem na pytanie o zawod, droge zyciowa, doswiadczenia- panuje zupelna cisza.
Takiemu "chamstwu" wlasnie chce sie przeciwstawic.
Czas zadbac o dobre wychowanie.
.
I co? Z robotnikiem będzie pan inaczej gadał, niż z profesorem? :-))
Tu ma pan okazję dyskutować z tym, co jest treścią przekazu. Bez względu na to, kim jest dyskutant. :-)
A jak się panu dyskusja na forum nie podoba, to może jaka rada mędrców? :-)
Szanuje ludzi madrych - madroscia zyciowa, niezaleznie od tego
czy sa robotnikami, rolnikami, rzemieslnikami czy profesorami.
Wsrod profesorow tez mozna znalezc glupcow, jak i wsrod kazdej grupy spolecznej czy zawodowej.
Okreslenie drogi zyciowej - i dokonan - to jest niezbeny element, zeby moc liczyc sie z czyims zdaniem.
Jesli ktos np. cale zycie siedzial cicho - w latach 70-tych byl czlonkiem PZPR-u, na poczatku lat 80-tych byl czlonkiem Solidarnosci, p;ozniej zostal czlonkiem PRON-u, a dzisiaj jestzwolennikiem PO - to dla kazdego inteligentnego czlowiea jest jasne, ze ma do czynienia z koniunkturalista, ktoremu zalezy wylacznie na swoim powodzeniu ("z kazdym - byle do przodu").
Dlatego jestem ciekawy dokonan dyskutantow majacych bardzo arbitralne i nieprzejednane sady - bo najczesciej okazuje sie, ze sami nic w zyciu nie osiagneli a rad udzielaja jak w piosence:
Oderwanie od korzeni jest
Oderwanie od korzeni jest jedną z głównych przyczyn upadku narodu. Pełna zgoda.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Andrzej
Bardzo trafnie zestawiłeś te dwie wypowiedzi: reżimowego pupilka Tomasza Lisa i sztandarowego "antyreżimowca" Stanisława Michalkiewicza. Z tem, że Lis nie odważyłby się tego wszystkiego powiedzieć w telewizji - ten naród kretynów nie wybaczyłby mu " gdyby nas potraktował poważnie" i powiedział otwarcie co o nim sądzi, dlatego w swoich programach musi się widzom podlizywać. Gorzej z red. Michalkiewiczem, on jest taki odważny, bo pisuje w jakichś inteligenckich niszach internetowych i mruga do nas, że niby my - jego czytelnicy - jesteśmy inni. Jeszcze bardziej odważny jest jego "towarzysz walk" - JKM. Ten to nie ma zahamowań, żeby nawet jak się dorwie do kamery nie wywalić kawa na ławę, że uważa nas za skończonych idiotów. I uważa, ze jest to jeszcze, dodatkowo, najlepszy sposób przysparzania sobie głosów wyborców!
Ale, jak się okazuje, jesteśmy głupi, ale aż tacy to już nie! Myli się p. Wielomski, ktory nas tutaj namawia do prawicowego połączenia się z JKM w ramach jedynej realnej alternatywy. To jest tak samo realna alternatywa jak realna jest cała polityka Unii (Polityki Realnej).
Alternatywą są okręgi jednomandatowe. Konieczny, niezbędny jest nam system pozytywnej selekcji elit. Te, ktore mamy, to popłuczyny po "realnym socjalizmie". Czas najwyższy się od tego uwolnić i pozwolić temu wykpiwanemu i ośmieszanemu narodowi, aby zaczął wreszcie generować swoje elity.
Pozdrawiam,
J
Amen:)
tudzież - howgh!
Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"
Jurku
Ja tam wielkim egalitarystą nie jestem, ale takie wypowiedzi wydają mi się przywracaniem starej polskiej pogardy dla "chama". Czym innym jest przykracanie chamskich nawet zachowań choćby tu, w dyskusjach prawicy,net, a czym innym pogarda dla prostych ludzi, grup społecznych, narodu. Z tego powodu chyba przeczytałem zaledwie 30 stron "Polactwa" i wyrzuciłem to do śmieci, nie przekazując nawet do biblioteki publicznej, co robimy co pewien czas.
Wg mnie jesteśmy utalentowanym narodem, Polacy sobie dobrze radzą i nie przejmują się stanem polityki. Indywidualnie - sukcesy. Jednak zbiorowo - cieniutko. Głównie z powodu gorszej niż w znanej mi komunie selekcji elit (słynna "selekcja negatywna" to małe piwo w porównaniu do dzisiejszej), czy też ścieżek awansu społecznego. Dlatego w pełni popieram JOW, bo mechanizmy kreowania elit to podstawa. Otwarcie tego pola dla konkurencji i wyboru Polaków - to fundament. Nie jedyny z pewnością, wszyscy wiemy, że to nie panaceum - ale bardzo ważny fragment gry. O Polskę. Życzę Ci wytrwałości nie zniechęcania się. :-)
Andrzej
www.szczesniak.pl
Nie chcę się czepiać...
[quote=Andrzej]
Wg mnie jesteśmy utalentowanym narodem, Polacy sobie dobrze radzą i nie przejmują się stanem polityki. Indywidualnie - sukcesy. Jednak zbiorowo - cieniutko.[/quote]
...ale to "zbiorowo - cieniutko" oznacza dokładnie to co napisał Michalkiewicz. Tylko on się nie opierd... pardon - on nie owija w bawełnę. :>
Za moralne zwycięstwa chwilowo dziękujemy.
Pomidor
Pomidor
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Prawdziwy
Patriota
Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"
Chyba włoski?
;-(
Panie kochany
Myśli pan, ze to coś zmieni?
No, chyba, ze pan myśli - lepszy Rydz niż nic!
Dla mnie to tylko kolejny eksperyment teoretyków.
Moze by tak, jakoś w praktyce, zacząć działać? Nie?
Coz, pogadać na forum zawsze można!
KsawerySierawski
Ksawery Sierawski
Kochany Panie,
Pan po prostu należy do tych znawców problemów społecznych, ktorzy uważają, że ordynacja wyborcza nie ma żadnego znaczenia i że jest to sprawa dla teoretyków. Teoretycy, jak np. światowej sławy socjolog Ortega y Gassett, twierdzi, że ordynacja wyborcza jest sprawą najważniejszą. A kazdy kto np. przyjrzy się wynikom wyborów parlamentarnych w Polsce i porówna je z wynikami w JOW, to od razu zobaczy, jak ważna jest ordynacja.
Gdyby było tak, jak Pan uważa, to nasi politycy już dawno wprowadziliby JOW w wyborach parlamentarnych. Z wielu powodów:
(1) Tusk i PO już dawno zobowiązali się do wprowadzenia JOW.
(2)Taka reforma - w odróżnieniu od wszystkich innych - nic nie kosztuje. Przeciwnie, przynosi oszczędności
(3)Wyszliby na przeciw oczekiwaniom społecznym, potwierdzonym rozlicznymi badaniami opinii publicznej, a także zebraniem prawie miliona podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie.
Tymczasem, jak Pan widzi, oni nie tylko tego nie robią, ale i nie dopuszczają do jakiejkolwiek dyskusji publicznej problemu.
A prawicowcy na PN dalej twierdzą, że JOW albo są bez znaczenia, albo BYŁOBY JESZCZE GORZEJ. To jest taki szczególny rodzaj prawicy, która ma trudności z odróżnieniem lewego od prawego.
Pozdrawiam,
Jerzy Przystawa
Komentarz usunięty
A kraje ...
z "personalizmem" albo z Koniecznego, "cywilizacją łacińską"?
Kudy one?
Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"
Step by step
Najpierw niech się pan zajmie JOW-ami. A jak już dojdzie pan do wniosku, że te całe JOW-y, to wielka ściema, wtedy przyjdzie czas na personalizm. Najpierw łatwiejsze, potem trudniejsze. :-)
Tym sposobem czas na personalizm nie przyjdzie nigdy
Na cale szczescie. Jest to zagrywka ktora stosowali komunisci. Komunizm byl zawsze tuz tuz. Ale nigdy teraz.
.
Personalistom wystarczy, że prymat zysku nad prawdą i innymi wartościami zostanie obalony. :-) Reszta przyjdzie sama.
No to nie ma strachu.
Nic nam nie grozi.
Szydło z worka
Ależ my doskonale wiemy, że pan jest za prymatem zysku nad etyką. Dlatego to napisałem. A pan potwierdził. :-)
Nic Pan nie zrozumial
JAko ze nie jest Pan w stanie wytlumaczyc na czym praktycznie polega prymat zysku nad etyka to mowie ze nie ma strachu. Pana eksperymentowi nie grozi to ze wejdzie w zycie.Odnosnie personalizmu nie jest Pan w stanie wykrztusic nic konkretnego zaslaniajac sie a to zla wola rozmowcy a to stawiajac jakies komiczne warunki. Koniec koncow widac ze idea tego ustroju to mrzonka ktorej daleko do urzeczywistnienia. Tak wiec nic nam jako spoleczenstwu nie grozi ze strony kolejnych naprawiaczy swiata.
.
A to pan nic nie zrozumiał... :-)) Pan oczekuje, że dana zasada będzie miała wpływ bezpośredni na to, o co panu chodzi... Nic błędniejszego. Pan nie zrozumiał, że wpływ może być pośredni... :-) Personalizm jest niezrozumiały dla ludzi, którzy myślą na skróty. :-)
Wychodzi na to ze personalizm jest zrozumialy
dla bardzo nielicznych. A ci nieliczni nie chca nic wyjasniac wymyslajac rozne dziwne przeszkody. Tym lepiej, idea ta nie ma szans na szersze poparcie.
.
Wystarczy, że personalizm jest niezrozumiały dla liberałów.
Podobnie myślał cesarz rzymski o chrześcijanach. :-)
No tyle ze chrzescijanie akurat kazdemu chetnemu
wykladali o co chodzi. Panu do tego daleko. Idea ktorej krzewiciele zachowuja sie tak jak Pan jest bezpieczna na polce. Szersze poparcie jej nie grozi.
Jesli zas chodzi o rozumienie to personalizm i inne agresywne odmiany propagujace przymusowa redystrybucje sa zrozumiale dla nas az za nadto. Przerabialismy to juz nie raz w historii.
.
"Nieraz". Nieraz... :-)
Oczywiscie.
Rozkulaczanie, bitwa o handel, bieda komitety. Bylo tego troche. Nieublagana walka o sprawiedliwosc spoleczna trwa. Teraz bedzie "personalizm". Zeby przypadkiem sasiad nie mial wiecej niz ja.
A tu w kwestii Pana puryzmu jezykowego
http://obcyjezykpolski.interi...
Opinie zupelnie niepodobne
Wedlug mnie, polaczyl pan, Panie Andrzeju opinie zupelnie rozne.
Michalkiewicz mowi o jakiejs znacznej liczbie spoleczenstwa polskiego, niskiej jakosci, zupelnie nie zwiazane jest to z "czlowiekiem prostym". W grupie tych szajsowatych jednostek widzialbym nawet w znaczej ilosci osobnikow jak Tomasz Lis, czy podobnych z roznych gazet czy telewizji lub radia.
O "czlowieku prostym" mowil raczej wlasnie Tomasz Lis, dla ktorego czlowiek z prowincji, czytaj majacy inne zdanie niz on glosi w swych audycjach to zupelny glupiec i na dokladke arogant.
Troche w podobnym stylu jak Lis, wypowiedzial sie Dubitacjusz, dla ktorego jest "polskie bydlo", jakby do krytyki niewlasciwego zachowanie nie wystarczalo samo bydlo.
Wracajac do wypowiedzi Michalkiewicza, to jesli spokojnie poatrzymy co mowi, prawdopodobnie sie zgodzimy ze czesc spoleczenstwa polskiego, jest niskiej jakosci, czyli Michalkiewicz ma racje.
A to, ze czesc taka jest, widac przeciez golym okiem. Mozna sie spierac co do ilosci, ale i tutaj, zwrot Michalkiewicza, spora czesc, nie jest naduzyciem, jako ze juz 10% to jest bardzo spora czesc.
W kazdy razie zupelnie nie moge dopatrzyc sie w wypowiedzi Michalkiewicza, referencji do "prostego czlowieka. Zupelnie inna sprawa z wypowiedzia Lisa czu Dubitacjusza.
walwo
cóż za egzegeza
jeśli dwie osoby mówią to samo, dla Pana kryterium podziału i oceny jest: lubię - nie lubię. To jest urocze - takie polskie! Te same słowa mogą służyć do głębokich dociekań, cóż autor chciał mądrego wyrazić lub do walenia we wroga jak młotem.
Kali lubieć.
Andrzej
www.szczesniak.pl
Egzegeza ?
Nie, Panie Andrzeju, wystarczy zwykla logika i chec zrozumienia co ktos mowi.
U Michalkiewicza widze zdziwienie tym ze duza grupa spoleczenstwa polskiego toleruje u wladzy osoby uzasdniono podejrzane o wyslugiwanie sie obcym panstwom, jak i latwe uleganie propagandzie GW, ktorej watpliwa jakosc az w oczy bije. Zastanawianie nad tym i poddawanie w watpliwosc jakosc tej grupy spoleczenstwa jest w mojej opinni zupelnie zasadne i nie widze w tym nic nagannego, przynajmniej w tej czesci tekstu Michalkiewicza, jaka jest powodem tej dyskusji,
Zupelnie inaczej oceniam wypowiedz Tomasza Lisa, nie dlatego ze bardzo nisko go cenie i jako czlowieka i jako dziennikarza, ale ze mowi z pogarda o tak zwanym zwyklym czlowieku, ktory jest z prowincji i ktory moze przelaczyc kanal telewizyjny gdy uzna ze Lis oplata bzdury.
Michalkiewicz wyraznie okresla co powoduje ze podaje w watpliwosc niska jakosc tej grupy spolecznej i trudno sie z nim nie zgodzic.
W wypowiedzi Dubitacjusza razi mnie dodanie slowa polskiego, jakby samo slowo bydlo nie bylo wystarczajacym okresleniem i widze tutaj wyrazne wplywy michnikowszczyzny, ktora to rozpoczela wyzwiska w stosunku do ludzi majacych inne opinie niz Michnik i jego poplecznicy.
Zastanawianie sie nad kondycja spoleczenstwa polskiego uwazam za bardzo potrzebne, szczegolnie teraz, gdzie widac bardzo niepokojaca sytuacje.
Krajem rzadzi partia, ktora robi wszystko na odwrod niz powinna, bo podnosi podatki, zadluza kraj w sposob zastraszajacy, wzrasta biurokracja i ilosc urzednikow w urzedach panstwowych, oszukuje opinie publiczna o stanie finansow panstwa a duza czesc dyskutantow podrzuca z latwoscia tematy zastepcze jak psychika Jaroslawa Kaczynskiego, czy kto wygral bitwe warszawska czy w podobnym stylu.
Mowi sie o niewlasciwych slowach politykow PiSu a nie dostrzega sie popisow Palikota, Niesiolowskiego czy Kutza.
Obrzuca sie obelgami Pilsudskiego a jednoczesnie niepozwala sie na najmniejsza krytyke Walesy, pomimo ze jest sluszna rzeczowa prawdziwa i wywazona.
W propagowaniu dziwacznych pomyslow politycznych widac wyraznie zacietrzewienie i brak rzetelnosci w argumentach.
Ja osobiscie widze to wszysto i mozliwe ze ma to wplyw na moj sposob myslenia ale na pewno moja ocena nie jest obarczona zadnym mysleniem partyjnym.
Temat jest znacznie szerszy niz pozwalaja mi moje mozliwosci czasowe, jako ze mam normalne obowiazki zyciowe, w przeciwienstwie do niektorych dyskutantow, ktorych mozna podejrzewac ze dyskutuja tutaj zawodowo.
walwo
.
Michalkiewicz podzielił tu Polaków na Scheiss i nie-Scheiss. Nie wiem, do której kategorii zaliczył siebie. Pewnie do tej drugiej. A jak się okaże, że się pomylił? :-)
Michalkiewicz! Oddaj książkę! (a ja ci oddam twoje 20zł)
Drobna sugestia.
Nie znam "niemieckiego" słowa Scheiss. Owszem istnieje "die ScheissE", które oznacza g...o. Natomiast w jęz. polskim, używa się słowa "szajs" jako coś bylejakiego, bezwartościowego, zużytego. Warto uważać na takie niuanse, bo jak Kennedy nazwał berlińczyków bułeczkami, to mu do tej pory to wypominają.
Leszek
Sens jednaki.
Sens jednaki.
Scheiß
Scheiß
m , - no pl
sl shit sl , crap sl
ein Scheiß a load of shit sl or crap sl
einen Scheiß (=nichts) fuck-all vulg
Scheiß machen (=herumalbern) to bugger about (Brit) sl inf , to mess around (=Fehler machen) to make a balls-up (Brit) sl sl , to screw up
mach keinen Scheiß! don't do anything so bloody (Brit) inf inf or damn silly
red doch keinen Scheiß! don't talk crap! (esp Brit) inf inf , cut (out) the crap!
was soll der Scheiß? what the hell's the matter with you/him etc ? inf
Michalkiewicz - nie oddawaj!
Nie "Polaków", a tubylców. Jak dla mnie dlatego szajs bo ich głowy wypełnia "agresywna" pustka, są wyprani z tzw uczuć wyższych. Jak to napisał poeta: popić, poru(sz)ać i radia posłuchać i to koniec ich prostego świata. To cywilizacyjnie upadek, masakra gorzej jak najprostszy kibol. Oczywiście, są wyższowykształceni...
Przeintelektualizowanie pseudoelit
Prosto wyjaśnić może tylko ktoś inteligentny i nie wywyższający się nad "tłuszczę".
A czym jest naród jako byt społeczny?
Subiektywną wspólnotą ludzi, których łączy pochodzenie, historia i kultura.
Jesteśmy narodem cały czas. Rzecz w tym, ze raz lepszym, a raz gorszym. Naród to wszystkie przeszłe i przyszłe pokolenia, więc red. Michalkiewicz ma raczej na myśli dzisiejsze społeczeństwo polskie.
Ci ludzie, których Michalkiewicz nazywa Scheissem, a syjonista Chodakiewicz post-Sowietami, post-PRL-owcami czy post-Polakami to też Polacy i część Narodu Polskiego.
Podnoszone są sprawy politycznej obojętności. A przecież polityka to nie wszystko. Weźmy kulturę życia społecznego. Wystarczy wyjść na ulicę. Ile jest chamstwa, głupoty, złośliwości, nieuczciwości. Ja tych rodaków nazywam polskim bydłem, które nie zna szacunku ani dla samego siebie, ani dla drugiego człowieka.
A jednak bez ich polskości
i ich podatków i pracy, i krwi - Polski by nie było...
Mesjanizm nie powinien "odbijać".
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Polski Naród
Obecny stan polskości naszego społeczeństwa to wypadkowa pozaborowej historii. Podczas zaborów patriotyzm, polskość tliła się tylko w warstwie posiadającej tj. szlachcie, klerze i niewielkiej części magnaterii. Przypomnijmy rok 1848, rok 1863, wyłapywanie szlacheckich powstańców przez chłopów i oddawanie ich Kozakom. Nie łudźmy się, patriotyzm, nacjonalizm jest obecnie pochodną materialnego interesu elit i najtańszą inwestycją w plebs, a powinien być spoiwem dającym Narodowi poczucie siły i tożsamość.
Jest dwie przyczyny obecnego niskiego poczucia patriotyzmu Naszego Narodu. Pierwsza, obiektywna, biologiczna, bierze się z niskiego poziomu intelektualnego znacznej części populacji, około 70% populacji ma IQ nie przekraczające 70-80, 45% nie chodzi na wybory, tej grupie społecznej, mało zaradnej jest w dużym stopniu obojętne kto rządzi, co dzieje się w kraju.
Druga przyczyna to brak charyzmy, kosmopolityzm, pazerność obecnych elit. Wielu Polaków, by zabezpieczyć sobie godny byt musi emigrować za pracą, to powoduje rozgoryczenie i niewiarę w Polskie Państwo. Czy Obywatel ma powód by cieszyć się i utożsamiać z Polską, gdy słucha gorszących waśni między politykami mieniącymi się elitą, czy ma powód by poważać polskie elity, jeśli jest oszukiwany w sądach, oszukiwany i kiwany na wszystkie sposoby ekonomicznie? Czy buduje patriotyzm interesowność partii, nieuczciwość elit które w zmowie z mediami manipulują społeczeństwem przed i podczas wyborów?
I chociażby w szkołach wychowywano w duchu miłości bliźniego i Ojczyzny/ do czego bardzo daleko/, to przy zderzeniu z rzeczywistością młode pokolenia nie mają powodów by poważać Polskie Państwo, a gdzie mowa o patriotyzmie, poświęceniu?
Tak postępuje erozja naszej państwowości. Oczywiście Naród Polski istnieje, co do tego nie ma wątpliwości, lecz kondycja jego więdnie. Kościół, elity poszły w materializm i konsumizm, i jeśli z tej drogi nie zawrócą biada nam Polakom.
Czy my Polacy mamy powody by być dumnymi, że jesteśmy mieszkańcami Polski, oczywiście ,że tak, gdy jestem na Ukrainie czy Białorusi, w USA, Rosji, gdziekolwiek spotyka mnie-Polaka szacunek, bo Polska zrobiła ostatnio niezaprzeczalny postęp cywilizacyjny i jest to doceniane, a więc tak źle nie jest jakby się wydawało.
Polaków dotychczas jednoczyły nieszczęścia i bieda, czy nie nadszedł czas by to zmienić? Czy nie czas by kosmopolityzm uważać za brak wychowania? Czy nie czas by łączył nas rozum i grupowy narodowy interes?
witekm
Szydło?
Ludzie dzielą się na ludzi i bydlo. Problem jest, dlaczego użył pan sformułowania - POLSKIM bydłem?
Jakieś inne od inszego? Lepsze? Gorsze? Te polskie?
Jakie? Nasze. Mówię tak, bo to są Polacy
Bydła zagranicznego nie obserwuję. I by mnie nie denerwowało, ba czułbym w pewnym sensie zadowolenie, że to nie Polacy.
Takie podejście...
... rodzi kompleksy.
Jeszcze głębsze byłyby, gdyby nagle cudownie okazało się, że wszędzie jest bydło, a w Polsce takowego NIET.
Każdy widzi co chce...
Wiele złego jest wynikiem przyjęcia takiej, a nie innej formuły państwa. Można więc przyjąć wiele z tych cech jest "uleczalnych".
dyskusja toczy się jakoś z boku tematu
Jak widzę główny nurt dyskusji dotyczy tego czy wolno czy niewolno zauważać że są ludzie mądrzy i głupi. Wg mnie wolno. Jeśli uznamy że nie wolno, to nie wolno także ludzi dzielić na uczciwych i złodziei, dobrych i złych, normalnych i zboczeńców.
Natomiast intencją moją (i jak mi się wydaje, także red. Michalkiewicza) było zadanie pytania czy istnieje jeszcze naród polski jako podmiot, wspólnota.
Tak, jako zbiór ludzi mieszkających w jednym kraju istnieje.
Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że zbiór ludzi mieszkających w jednym domu to za mało żeby nazwać to wspólnotą, czy rodziną.
Wg mnie, w obecnej chwili Polacy stanowią raczej zbiór, niż wspólnotę.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Wspólnota zdarzała się...
ale normalnie to była fikcja. Zawsze były jakieś podziały, wystarczy poczytać, jak Dmowski opisuje stan polskiego ducha po powstaniu styczniowym: z jednej strony ugodowcy, z drugiej socjalizm.
Podziały będą zawsze
Nie ma dwóch takich samych osób na świecie.
Ale chodzi o jakieś idee "jednoczące", o jakieś lepiszcze którym to wszystko można połączyć. Dziś nie jest tym ani wiara, ani patriotyzm, ani obyczaje.
Moje pokolenie, tak jak to widzę, mogłoby się zjednoczyć co najwyżej przeciwko prohibicji.
I w tym widzę problem.
A panowie mówią: wprowadźmy JOW, albo: zadekretujmy, że ludzie mają się kochać (tzw. personaliści).
Ja się pytam: Dlaczego koleżanka, komendantka Harcerek Rzeczpospolitej, prenumeruje Gazetę Wyborczą? Jakie wartości przekaże swoim podopiecznym?
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Lepiszcze?
Lepiszczem była zawsze ziemia: 80 % ludności żyło na wsi i nie wyjeżdżało poza gminę czy powiat (rzadziej). Siedzieli w chałupach i systematycznie doili krowy. Nie można było wsiąść w bryczkę i skoczyć na weekend do Berlina, bo bryczki były konne, drogi piaszczyste lub błotniste, a krowy rano i wieczorem trzeba było wydoić.
Więc siedzieli na kupie i tylko w niedziele szli do Kościoła i spotykali się wszyscy wspólnie. Modlili się po łacinie, a śpiewali i rozmawiali po polsku. Sami swoi. Polacy-katolicy. Pośród pól ziemi ojczystej.
Nie ma lepszego lepiszcza. I nie będzie.
EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!
nscnt
Pisze Pan:
"A panowie mówią: wprowadźmy JOW, albo: zadekretujmy, że ludzie mają się kochać (tzw. personaliści)."
Nie, proszę Pana, JEDNI mówią JOW, a INNI "że ludzie mają się kochać". Wypada rozróżnić pomiedzy konkretnym programem politycznym i ustrojowym - prostym i sprawdzonym w praktyce innych narodów - a tzw. pobożnymi zyczeniami. Niestety, wielu polskich inteligentów (a przynajmniej za takowych się podających) nie potrafi odróżnić tych dwu kategorii i wrzucają je do jednego worka. Program JOW, to jest m.inn. program INDYWIDUALNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI polityków i insgtrument ich kontroli w ręku wyborców. Dopiero gdyby posiadając taki instrument społeczeństwo tolerowało chamstwo i arogancję polityków i takie zachowania zamiast karać nafradzało, dopiero wtedy mielibyśmy prawo stawiania zarzutów takich, jakie dziś stawia Sanisław Michalkiewicz i inni. Tak jak jest dzisiaj to nam się zachowania takie inne mogą podobać albo i nie, a jedyny sposób wyrażenia naszego zdania, to w sondach telewizyjnych, jakie red. Lis urządza po swoich programach.
Będzie dobrze! - Dlaczego? - Bo tak chcę!
To są kraje z JOW. Pan oczywiście, jest pewien, że staniemy się drugim UNITED STATES, a nie drugią Ugandą. A na jakiej podstawie jest pan pewien? Pan nie odparł żadnego z wielu zarzutów, które tu przeciwko JOW wysuwano.
Porusz
tutaj w nawiązaniu do
Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"
Pomidor
Panie profesorze, z pewnością Pan wie, że ALBO jest w języku polskim alternatywą wykluczającą. Nie wrzucam do jednego wora, tylko właśnie rozróżniam te dwie grupy.
No tu się zgadzamy. Tylko, że wg mnie nie trzeba tego eksperymentu przeprowadzać, bo wynik da się przewidzieć, na podstawie tego, jakie partie "naród" nagradza, a jakich nie.
Warto by taki eksperyment przeprowadzić, żeby zobaczyć to na własne oczy.
Jakby taka platforma zgarnęła 60-70% mandatów to by była niezła checa :)
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Eeeech
Naprawdę włoski patriota...
A merytorycznie:
Michałkiewiczowi, jako literatowi wolno używać wszelkich dążących do osiągnięcia celu wyrażeń i ekspresji. Nawet wolno mu powiedzieć, że Naród to w większości bydło. On ci zwykły literat.
Ale gdy powtarza to człowiek-nieliterat (polityk, dziennikarz, naukowiec), to oznacza, że mamy wtedy i tutaj (tu i teraz) do czynienia z przeintelektualizowanym przedstawicielem pseudoelity. Taki pseudoelitaryzm czasem, jak widać, przejawia się w patriotyźmie do pomidorów.
nie kumam
o co chodzi z tym włoskim patriotyzmem.
Zabawa w pomidora polega na powtarzaniu tego samego. Więc jak ktoś mi podstawia do każdego problemu to samo rozwiązanie (JOW, personalizm, wolny rynek) to ja mu odpowiadam pomidor. Zresztą, to nie mój pomysł był.
Uważa mnie pan za przeintelektualizowanego przedstawiciela pseudoelity?
Do "elity" na pewno nie można mnie zaliczyć. Co do intelektu to faktycznie, staram się używać rozumu. Już nie mnie oceniać jak to wychodzi, ale miło mi, że pan to zauważa. Chociaż znowuż ostatnio uważany tu byłem za histeryka, a to się ciut kłóci. Ale, tak to jest z argumentami ad personam.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Drogi panie
Pomidor?
Pan się identyfikuje z moim opisem przeintelektualizowanego przedstawiciela pseudoelity, to znaczy, powtarza pan bezmyślnie, że Polacy w swym gremium to idioci? Bydło? Bezmyślne i przesocjalizowane eksponaty?
To jest tak, jak argumenty merytotoryczne myli ktoś z personalnymi. Zdarza się niestety ludziom egocentrycznym.
Wracając do JOW natomiast, to jeśli ktoś nie odróżnia rzeczy prawdziwych, zweryfikowanych gdzie indziej, sprawdzających się i dających mierzalne efekty, powtórzę - MIERZALNE, od jakichś miraży w rodzaju cudotwórczy personalizm czy mitologiczny wolny rynek, to jakże można przyjąć jego "inteligentne" wtręty typu POMIDOR?
Pomidor przywędrował ze słonecznej Italii, no chyba, że się mylę (dopuszczam to), a więc miłość do pomidorów można chyba przyrównac do miłości do słońca, do Włoch, do czerwonego dojrzałego owocu? :)
Ja uważam to, co napisałem
Ja uważam to, co napisałem czyli, że zgadzam się ze zdaniem, że naród Polski umarł, lub znajduje się w stanie agonii. Jeśli naród nie istnieje, to zgodzimy się, że rzeczą pośledniej wagi jest to czy jego członkowie są głupi czy mądrzy, nieprawdaż?
Poza tym to ja się po prostu właśnie spytałem czy to było do mnie o tych pseudoelitach. I wyjaśniłem, że jeśli tak, to kulą w płot.
Rozumiem, że moją miłość do pomidorów Pan sobie wyimaginował, na takiej samej zasadzie jak mniemaną elitarność?
P.S. Włochy lubię, bo jest tam ładnie i ciepło. I także dlatego, że tam jest Rzym. I akurat z pomidorami nie ma to nic wspólnego.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Naród Polski nie umarł
Są tylko próby jego rozmontowania. Od prawie 1000 z wielkim hakiem lat.
Pan się dołącza do demonterów.
Naród Polski żyje, bo po Smoleńsku ludzie palili znicze. Bo płakali razem z rodzinami nad tragicznie zmarłymi. Bo demonterzy próbowali/próbują zdewaluować krzyż do miecza czyniącego podziały. Bo demonterzy trzęsą swymi portkami ze zdumienia i strachu.
Naród Polski nie istnieje jako coś, o czym może powiedzieć młodzian czy stary, emigrant czy tchórz tutaj pozostały. Naród to coś, co istnieje. I szkoda mi tych, co myślą inaczej.
Bardzo serdecznie pozdrawiam.
Umarl moj ojciec jakis czas temu.
Pochowalem go, palilem znicze. Kiedy moge chodze na cmentarz. Byl najblizsza mi osoba ktora umarla. Pamietam go. Zaloba sie skonczyla. Pomnik postawilem mu na cmentarzu a nie pod domem gdzie mieszkal. Suche kwiaty z grobu tez wyrzucam co jakis czas a nie zbieram do kolekcji ( i zanosze nowe albo swieczke zapale). Co az tak specjalnego upatruje Pan w tej martyrologii?
Nic specjalnego
Tylko tyle, że pan nie zna tej więzi, która buduje Naród.
Ja o kwiatkach, pan o zapałkach - zauważył pan?
Tak ja wiem ze tylko ci ktorzy celebruja martyrologie
"czuja te wiez". Szkoda ze wychodzi na to ze my jedni ( Polacy) "czujemy te wiez". Zdrowy rozsadek, proporcje, umiar, to wszystko nie pasuje do tego obrazu. Wystarczy wziac krzyz w reke zeby miec racje? Inni do kosza?
Nie rozumiem czemu Pan o kwiatkach a ja o zapalkach. Mowie o bardzo tragicznych przezyciach ktore celebrowalem, upamietnilem i dalej upamietniam ( kiedy jest na to odpowiednia chwila) ale zyje dalej.A ci "najlepsi z najlepszych" ( chyba ) ktorzy tam juz nieomal zamieszkali te proporcje moim zdaniem zatracili.Co oni biedni by zrobili gdyby nikt ich nie "zwalczal"?
Pan poczyta, co to martyrologia
I polecam Izrael :)
Po co ta manipulacja? Bierze mnie pan za p. Annę z Kanady?
Nu nu nu:-)
Izrael swoja martyrologie rozgrywa perfekcyjnie. U nas ma ona oblicze emocjonalno dewocyjne ktore nic nie daje. No moze pare osob ma poczucie wyzszosci ze "'czuje bluesa", ze sa lepsi niz te mlode wyksztalcone bydlo z duzych miast. Dalo nam to co cos?
Uparcie szuka Pan manipulacji tam gdzie jej nie ma. To analogia. Zwykla analogia. Swoim zmarlym bliskim tez Pan stawia nagrobki pod domem?
?
Nadal pan nie rozumie słowa martyrologia grzebiąc się w gazetowyborczych stereotypach. Myli pan patriotyzm z martyrologią, tak jak powietrze z kurzem.
I jak, zejdziemy na Palestynę?
No tak:-) Teraz "nie rozumiem slowa martyrologia"
Zapomnialem ze tylko ci o wlasciwych pogladach moga wlasciwie rozumiec znaczenie slow. Co do Palestyny co ma ona do rzeczy?
A my dalej jezdzimy ulica zeslancow przez rondo meczennikow do mostu represjonowanych. I tak w kolko.
hmm
[quote=Ireneusz]Są tylko próby jego rozmontowania. Od prawie 1000 z wielkim hakiem lat.
Pan się dołącza do demonterów.[/quote]
Wydaje mi się że od około 20 lat to on się raczej sam rozkłada.
[quote=Ireneusz]
Naród Polski żyje, bo po Smoleńsku ludzie palili znicze. Bo płakali razem z rodzinami nad tragicznie zmarłymi. [/quote]
Akurat ten najważniejszy z tragicznie zmarłych przyczynił się do demontażu tego narodu, podpisując haniebny traktat lizboński.
Dlatego wolałem, raczej modlić się o zbawienie ich dusz, niż jechać do Warszawy publicznie czcić tych "bohaterów".
[quote=Ireneusz]
Naród Polski nie istnieje jako coś, o czym może powiedzieć młodzian czy stary, emigrant czy tchórz tutaj pozostały. Naród to coś, co istnieje.[/quote]
Z tym chyba nie da się polemizować.
Pozdrawiam równie serdecznie
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Panie nscnt! To nie wszystko!
[quote=pańskie słowa]Akurat ten najważniejszy z tragicznie zmarłych przyczynił się do demontażu tego narodu, podpisując haniebny traktat lizboński.[/quote] Za płytko Pan sięga.
Równie, albo i bardziej podły czyn popełnił książę Dagome (wg prof. Dowiata jest to zniekształcone imię: Dzigoma), z rodu Piastów (na chrzcie przyjął imię Mieszko, numerowany jest jako Mieszko I).
Ten to dopiero nabroił.
Haniebnie zdradził, wyrzekł się prawdziwych, bo własnych bogów, narzucił nam religię naszych wrogów, ba!, włączył nas do wspólnoty państw chrześcijańskich, czym walnie "przyczynił się do demontażu tego narodu".
Piękne, i... prawdziwe.
A co do podpisującego traktat, to racja jest nie w podpisie, a w szczenięcym św. pamięci prezydenta zachowaniu. Wpierw wynegocjował traktat, a później zaperzał się, że nie podpisze. No chyba, że inni podpiszą - Irlandia, Czechy etc.
Gdyby sam tego nie negocjował, to z pewnością nie przyznałbym racji panu "nscnt". A tak, to mogę jedynie zwracać uwagę na aspekt, a nie meritum.
Panie Ireneuszu
"Aspekt" dodali piarowcy przeciwników pana prezydenta Kaczyńskiego.
Pan się tu do nich przyłącza.
Powtarza Pan wymyślone przez nich kłamstwa.
Prezydent Kaczyński twierdził, że wynegocjował najlepszy dla Polski możliwy do wynegocjowania wariant przyjęcia Traktatu (Czechy, staraniem prezydenta Klausa uzyskały to dopiero w dramatycznej końcówce procesu ratyfikacji).
Nigdy nie twierdził, że zmienił zdanie i że Traktatu podpisywać nie ma zamiaru.
Nie podpisywał dlatego, że nie chciał brać udziału w gorszącym procederze wymuszania na Irlandii (która TL odrzuciła) omijania (może nawet łamania) irlandzkiego prawa. Wielokrotnie tak to przedstawiał.
To co Pan pisze jest o tyle oburzające, że próbuje Pan zamienić czyn będący powodem do chwały na coś wręcz przeciwnego.
W stylu sprzed 10 kwietnia.
Wolno panu się oburzać
Mnie wolno czuć absmak.
Wpisał pan dwie półprawdy. Wynegocjowac mógł (wraz z Marcinkiewiczem oraz Jarosławem). Mógł zarzucić negocjacje. Mógł? Czy zastrzeliliby go na miejscu? Mogł podjąć proponowaną historię z pierwiastkiem. Jako Polak mógł zadbać nie o "najlepsze" niuanse w Traktacie, a raczej o Polskę (o którą jakoś nie mógł zadbać tak naprawdę żaden z okrogłostołowców).
Drugie zdanie jest prawdziwe. Nie powiedział nigdy, że to co wyngocjował nie podpisze. Mówił jedynie, że potrzebna jest jednomyślność. Obiektywnie więc ustawił siebie za Klausem oraz za Irlandią. Nie godne postępowanie. I dlatego czuje absmak.
To mnie raczej oburza pańskie manipulacyjne podejście do mojego poprzedniego tesktu. Bardzo oburza.
A Pan te brednie to wprost z Wyborczej przepisał?
[quote=Alej][quote=pańskie słowa]
Haniebnie zdradził, wyrzekł się prawdziwych, bo własnych bogów, narzucił nam religię naszych wrogów, ba!, włączył nas do wspólnoty państw chrześcijańskich, czym walnie "przyczynił się do demontażu tego narodu".[/quote]
1) Naród Polski się wtedy nie zdemontował, lecz właśnie zaczął. Praktycznie wszyscy mówią o początku Polski w chwili chrztu. Nawet komuniści. Więc nie można się przyczynić do demontażu czegoś, czego jeszcze nie było.
2) Religię wrogów? hmm, wydaje mi się, że to uproszczenie, bo akurat Mieszko I miał najwięcej problemów z poganami, atakującymi od północy, zachodu i wschodu. Od chrześcijańskiego południa raczej był spokój. Poza tym sprytnie wykombinował żeby religię przyjąć od Czechów, a nie agresywnych Niemców.
3) Hmm, tamci "prawdziwi bogowie" z pewnością mają do niego pretensje:p. Ale w sumie faktycznie, UE i Lizbona daje nam jakąś nową jedyniesłuszną religię ateistyczną. Jeśli Pan jest jej wyznawcą, to ja Panu Kaczyńskiego krytykować nie każę. Ja nie wyznaję europeizmu, ani żadnego lizbonizmu i krytykował będę.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Wzorowałem się na Pańskim tekście o prezydencie Kaczyńskim
Nie na "Wyborczej".
Ja gdzieś porównałem
Ja gdzieś porównałem integrację z UE do chrztu Polski?
Zaś w Wyborczej miało to miejsce wielokrotnie.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Wzorowanie na Panu polegało na wygadywaniu bzdur
Tyle że ja to robiłem ironicznie
W dalszym ciągu będę twierdził
Że w i tym wzoruje się pan na Gazecie Wyborczej, nie na mnie.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie ... też.
Ale nie ma przymusu trwać.
Może Pan uznać, że to autor najlepiej wie co i po co chciał powiedzieć.
Ale nie ma przymusu ...
A co do meritum
ad 1.
"Zdemontował się" nasz Naród po przyjęciu chrztu, oj "zdemontował"!
Sam Pan, panie nscnt twierdzisz, że zaczęło się wtedy coś zupełnie nowego.
Z pewnością bardziej się "zdemontował" niż się "zdemontuje" po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego.
Rzecz jednak w tym, że i Mieszko I i prezydent Kaczyński (toutes proportions gardees, ale przecież mówię, że czyn tego pierwszego dużo bardziej na nasz los wpłynął) zrobili coś dla Polaków dobrego.
Tempora mutantur et nos mutamur in illis, a jeżeli się nie zmieniamy, nie odpowiadamy na wyzwania nowych czasów to po nas.
Prusów i Jaćwingów już od dawna nie ma.
ad 2.
Oczywiście, że religię wrogów, śmiertelnych wrogów.
To co, że mieliśmy i innych wrogów?
ad 3.
Pańskie chwyty z pktu 3., panie nscnt są złośliwe i niepoważne, ale niech będzie, że (szanując ewentualnych innych czytelników) i w tej materii się wypowiem.
Faktycznie integracja europejska to grożba ateizacji, aczkolwiek Jan Paweł II widział to wręcz odwrotnie (tu przypomina się anegdota o sprzedaży butów do Afryki przez Polaka i Czecha).
Jednak otwierając się na resztę Europy wcale nie dokonujemy jakiegoś "ateistycznego chrztu". Warto pamiętać, że zawdzięczamy to prezydentowi Kaczyńskiemu.
I widzieć KTO chce to zniweczyć.
Oj, naciąga Pan, naciąga a argumenty są żywcem z GW
Wszystko dlatego, że (nie uzasadniając) uważa Pan, że TL jest super i przyniesie nam same korzyści, dlatego zestawia Pan go z powszechnie uznanym za korzystny Chrzest Polski. Ale zestawienie z targowicą czy podpisaniem traktatu rozbiorowego jest tu mniej więcej tak samo na miejscu.
1) Jak go nie było (czyżby twierdził pan że w 950r roku istniał naród polski?), to nie mógł się zdemontować. Nawet jak pan 23 razy napisze
[quote=Alej]
oj "zdemontował"!
[/quote]
[quote=Alej]
Rzecz jednak w tym, że i Mieszko I i prezydent Kaczyński (...)zrobili coś dla Polaków dobrego.[/quote]
To pańskie, odosobnione na prawicy, zdanie
[quote=Alej]
A jeżeli się nie zmieniamy, nie odpowiadamy na wyzwania nowych czasów to po nas.[/quote]
Yhm, czyli jak zalegalizujemy homozwiązki - bądź co bądź wyzwanie nowych czasów - to będzie git?
2) Wieleci byli dla Mieszka dużo bardziej "śmiertelni" niż odlegli chrześcijańscy Niemcy.
3)[quote=Alej]Faktycznie integracja europejska to grożba ateizacji, aczkolwiek Jan Paweł II widział to wręcz odwrotnie[/quote]
W przyrodzie jest tak, że decydują stężenia. I jeśli nie ma barier, to wszystko się miesza do ich wyrównania. To niech Pan, sobie odpowie, co jest bardziej prawdopodobne czy Polska reewangelizuje unię, czy też unia zateizuje Polskę. Już parę lat jesteśmy w tej unii i pierwsze efekty widać.
[quote=Alej]
Jednak otwierając się na resztę Europy wcale nie dokonujemy jakiegoś "ateistycznego chrztu". Warto pamiętać, że zawdzięczamy to prezydentowi Kaczyńskiemu.[/quote]
Pan widział taką pewną nocną demonstrację w Warszawie? Na której wołali: "Odwrócić krzyże!" Pan słyszał argumenty tych którzy mówią o świeckim państwie? Owszem, nie dokonujemy. Dokonaliśmy.
[quote=Alej]
I widzieć KTO chce to zniweczyć.[/quote]
Tak, chcę to zniweczyć.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Czemu znowu Pan udaje, że nie rozumie komentowanego wpisu
W dodatku złośliwie.
Proszę tego nie robić, to jest Prawica.net.
Dagome Iudex
Dagome: Dagome – to skrót złożony z trzech wyrazów łacińskich: D-domine-Panie, ago-kieruj, me-mną, iudex – rozjemca
Tłumaczenie Dagome Iudex :-)
niezupełnie:
"Schinezge ze wszystkimi swymi przynależnosciami w tych granicach, jak się zaczyna z pierwszego boku wielkie morze, granicą Prus, aż do miejsca, które nazywa się Ruś i granicami Rusi rozciaga się aż do Krakowa, a od tegoż Krakowa, aż do rzeki Odry, wprost do miejsca, które nazywa sie Alemure, a od tejże Alemury, aż do ziemi Mileze prosto do Odry, a stąd dążąc wzdłuż rzeki Odry, aż do wspomnianego miasta Schinezge."
(Schinezge - to najprawdopodobniej Gniezno)
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Szczecin stolicą Polski w X w.
Schinesghe – Szczecin, scecineskie (miasto i państwo)
Teraz pan sobie sam odpowie, komu zależy na takim "pomijaniu z niewiadomych przyczyn". Wszak pan z Wybrzeża... A tam Weneci drzewiej twardo się trzymali...
To prof. Dowiatowi odbiorą teraz doktorat?
:-)
Jest zupełnie inaczej niz pisze p. Alej
Mieszko ocalił naród, bo jako władca chrześcijański miał prawo występować o niezależność wobec królów niemieckich (natenczas cesarzy rzymskich). Jego syn sam się wystarał o koronę.
Tak weszliśmy do wspólnoty, ale nie staliśmy się prowincją europejskiego superpaństwa. Mieszko obronił polską suwerenność. Inaczej Niemcy by nas "mieczem" przyłączyli do swojej ówczesnej Unii. Zreszta kolejni Piastowie walczyli z Niemcami o to, by nie zostać włączonymi do Unii (jak Czesi).
Dokładnie odwrotnie niż bracia Kaczyńscy, którzy wyrzekli się niepodległości państwa polskiego.
Wpis Aleja o Mieszku I
Wymaga wyjasnienia autora, joko ze wpis bardzo zartobliwy, poddali ochoczej obrobce, dyskutanci nie tylko tacy co mnie tym nie dziwia, ale rowniez panowie nscnt i BTadeusz.
Wpis jest przeciez po to zeby wykazac paradoks w dyskusji.
Jesli oskarzamy s.p. Lecha Kaczynskiego o podpisanie Traktatu Lizbonskiego to musimy sie zastanowic nad uczciwoscia tego oskarzenia.
Ja ktory nie jestem zwolennikiem UE i watpie zeby wstapienie do tej unii, w takiej formie jaka ona ma teraz, dalo Polsce korzysci dlugofalowe, uwazam ze Lech Kaczynski musial traktat podpisac. Jedyna nadzieja bylo powtorne referendum w Irlandii, i Lech Kaczynski slusznie na to czekal.
Po referendum, nie podpisanie traktatu przez Lecha Kaczynskiego, wbrew woli wiekszosci Polakow i przy silnej presji wewnetrznej i zewnetrznej, bylo by to nie tylko samobojstwo polityczne ale i zrobiloby duza szkode Polsce.
Obwinianie Lecha Kaczynskiego za podpisanie tego traktatu, przy jednoczesnym nie dostrzeganiu tego ze Tusk domagal sie podpisu natychmiastowego, jeszcze przed referendum w Irlandi, jest nie tylko demagogia ale i wielka nierzetelnoscia intelektualna.
Od niektorych dyskutantow nie spodziewam sie uczciwej polemiki, ale normalni ludzi powinni realniej patrzyc na swiat i nie oczekiwac rzeczy nierealnych. Mozliwe ze historia sie powtarza i ze jest to powtorka tego ze sami uchwalilismy rozbior swego kraju w przeszlosci, ale glownym winowajca jest na pewno nie Lech Kaczynski i mysle ze jego glowni przeciwnicy sa znacznie bardziej winni.
walwo
Witaj Walwo
Pełna zgoda.
Być może wstąpienie do UE było błędem ale jeżeli bracia Kaczyńscy za ten błąd odpowiadają to jedynie w ramach odpowiedzialności zbiorowej polskiej elity politycznej, do której należą.
Podobnie musi się rozkładać wdzięczność Polaków jeżeli się okaże (po latach, rzcz jasna), że wstąpienie do UE było posunięciem dobrym dla nas i dla Polski.
Moim zdaniem większe są szanse na to drugie.
Pan jest faszystą?
Ja nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej.
Odpowiedzialni, osobiście, są ci co za nim głosowali i ci co go podpisali.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Zauważył Pan, że Pan, według swojej definicji, jest faszystą?
w którym miejscu?
Gdzie ja wypowiadam się o odpowiedzialności zbiorowej?
Dyskusja z Panem przypomina trochę rozmowę ze świadkami Jehowy. Po pierwsze dlatego, że nie ma sensu.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Jeśli to był żart, to dałem
Jeśli to był żart, to dałem się wciągnąć w pułapkę. Ale nic nie daje mi podstaw do stwierdzenia jego żartobliwego charakteru.
Różnica między PO i PiS jest taka, że PO idzie do ue z wybujałym entuzjazmem, a PiS z markowaną ostrożnością. Coś w rodzaju wojny PEPSI z COCA-COLĄ.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Panie Dubitacjuszu, zgadzam się z Panem w 100%
Poza passusem o braciach Kaczyńskich, rzecz jasna.
Skądinąd nie chodzi tu o nich personalnie, każdy odpowiedzialny za Polskę na ich (czemu "na ich"?, "na jego", przecież to Lech podpisał Traktat) miejscu musiałby ODPOWIEDZIALNIE zrobić to samo.
Naprawdę Pan nie widzi podobieństwa pomiędzy czasami Mieszka I i obecnymi?
Wtedy też stawaliśmy się częścią większej całości, częścią swoistej chrześcijańskiej "UE" z cesarzem i papieżem na czele.
Nawet zagrożenia są podobne.
Wtedy też mieliśmy szansę (może jeszcze większą niż teraz) zostać Niemcami (którą to szansę "wykorzystali" Ślązacy, "pod wodzą" swoich piastowskich książąt).
Kolejne brednie z Głosu Cadyka
O jakiej szansie pan mówi? I kiedy to Ślązacy zostali Niemcami? Pod wodzą swych książąt to co najwyżej zostali Czechami. Śląsk przeszedł w ręce Niemiec w 1740r. O żadnych Piastowskich Książętach wówczas nie można mowić.
Chyba że bajdurzyć...
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Panie nscnt, ja tu z Panem na poważnie, a Pan takie rzeczy ...
Niech sobie Pan gdzieś tam doczyta, albo co ...
Choćby w Pana ulubionej "Wyborczej" (manipulują ale nie bredzą).
O ile na temat germanizowania się Śląska coś tam Pan znajdzie, oczywiście.
Jak widzę pan właśnie czerpie wiedzę z tego typu źródeł.
Zdrowiu ani mądrości to nie służy.
To pan sobie doczyta w jakim języku księża na Śląsku wygłaszali kazania np. w XVII w.
A potem mów Pan o germanizacji Śląska przez książąt piastowskich, ok?
Kolonizacja Śląska na prawie niemieckim po najeździe tatarskim, nie miała aż tak wielkiego znaczenia, jakiej jej się zwykle przypisuje. Największe szkody dla Polskości przyniosła ochoczo przyjęta reformacja. Ale tego GW-niani historycy nie napiszą. Bo to niepoprawne politycznie.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
To jest Prawica.net, spróbuj Pan o tym nie zapominać
Chyba, że nie interesuje Pana dyskutowanie "na poważnie".
Na co wygląda.
podobno to pan żartował ?!
podobno to pan żartował ?!
Ja mówię serio. Zresztą nie trzeba się cofać aż do wieku XVII. Jeszcze kardynał Bertram, arcybiskup wrocławski (1914-1945) "troszczył się aby klerycy znali język polski, polskie pieśni kościelne i polską literaturę religijno-kościelną oraz umieli wygłaszać kazania w języku polskim i uczyć po polsku katechizmu. Wymagał tego prosty interes niemieckiej racji stanu. Chodziło o to by, by nie zrazić do siebie wielotysięcznych rzesz ludu polskiego, który stanowił fundament katolicyzmu w diecezji wrocławskiej" (ks. prof. Grzegorz Pater, "Z dziejów wrocławskiego Kościoła" Wrocław 1997, str 88).
To w XIII w. książęta Śląsk zgermanizowali? To jakoś słabo im to wyszło...
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
No niech będzie. Spróbuję jeszcze jaśniej.
To co tu się odbywa pomiędzy Panem, panie nscnt a mną to nie jest żadna dyskusja.
Z tego powodu, że Pan:
- po pierwsze, obrzuca mnie inwektywami
- po drugie, nagminnie przechodzi do porządku nad moimi argumentami, a (złośliwie) czepia się spraw trzeciorzędnych, w dodatku wyolbrzymiając je grubo ponad jakąkolwiek miarę (niejednokrotnie manipulując, przez co to właśnie z Panem dyskutuje się jak ze Świadkiem Jehowy).
A w sprawie Śląska (Dolnego) choćby na głowie stawać nie da ukryć, że w 1945 było on już od dawna matecznikiem niemczyzny (to że był czeski nie ma tu najmniejszego znaczenia). Reformacja przyjęła się tam tak dobrze bo zdecydowana większość Ślązaków to byli Niemcy. Kazania po polsku głoszona dla nielicznych katolików.
Zaś jednymi z pierwszych zgermanizowanych Ślązaków byli śląscy piastowscy książęta.
Aha, pańskie ataki na "Gazetę Wyborczą" (skądinąd akurat ja, wygląda na to, że w przeciwieństwie do Pana, od lat czytuję ją nader rzadko) wyglądają zupełnie inaczej niż się Panu wydaje: ot, jakiś tam niedouczony, drobny manipulatorek obrzuca inwektywami, szarpie za nogawkę.
I to by było na tyle.
Jeśli zbijanie argumentów po
Jeśli zbijanie argumentów po kolei, w celu wykazania że rozmówca jest w błędzie, nazywa pan złośliwością, to faktycznie jestem złośliwy. Uprzedzam - mam taki zwyczaj, i raczej go nie zmienię.
1) Co to znaczy "od dawna"? I "matecznik niemczyzny"?
Pytanie pomocnicze: Gdzie i kiedy wydrukowano pierwszy tekst po Polsku?
Odpowiedź: Wrocław, 1475, drukował Kasper Elyan. Hmm, to dwa, trzy wieki po zgermanizowaniu Śląska przez książąt...
Jak dla mnie Śląsk był niemiecki prawie 200 lat. To mniej niż 20% historii.
2) Reformacja przyjęła się tak szybko, bo Rada Miejska Wrocławia (owszem zdominowana przez Niemców, ale Niemieccy patrycjuszowie odgrywali także dużą rolę w radach innych miast Polski) prowadziła ustawiczne wojny i wojenki z diecezją i królami czeskimi. W przyjęcie nowej wiary miało posłużyć do usamodzielnienia się. A także dlatego, że we Wrocławiu na początku XVI w. trafili się fatalni biskupi którzy nie zrobili nic, żeby zatrzymać pochód reformacji. Mówienie że w dobie reformacji "większość Ślązaków to byli Niemcy" to nie brednie. To wierutna bzdura.
3) "Nielicznych?" rzecz względna. Było 900 000 katolików pochodzenia polskiego w diecezji wrocławskiej w dwudziestoleciu międzywojennym. Jak dla mnie określenie "wielotysięczne rzesze" lepiej to odzwierciedla niż "nieliczni katolicy".
4) A naziści to nawet usiłowali dowieść, że ci książęta piastowscy to byli prawdziwymi Aryjczykami...
5) Nie wiem co znaczy "od lat nader rzadko". A być może tamto, przed laty wystarczyło żeby wpoić pewien obraz świata? Świata, którego elementem jest "niemiecki Śląsk"?
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
@ p. Alej
Ja na "jego" (ich - sensie politycznym) miejscu nie podpisałbym TL, choćby nie wiem co.
Co do Mieszka I itp.. Pana opinie są powierzchowne.
1. Przyjęcie chrześcijaństwa wzmocniło naszą suwerenność.
2. Piastom chodziło o to, by nie wejść do ówczesnej UE, czyli nie stać się wasalem cesarza, który de facto był królem Królestwa Niemieckiego i władcą części Włoch. Chodziło o niezależność wobec cesarza podobną tej, jaką posiadali władcy Królestwa Francji.
3. Słowiańscy książęta (nie tylko Piastowie śląscy, ale też potomkowie Niklota, czy Gryfici na Pomorzu Zachodnim) byli przemocą zmuszani do hołdów lennych. Nam interwencja zbrojna UE nie groziła.
4. Germanizacja Śląska ma niewiele wspólnego z wydarzeniami 966 roku. Wtenczas groziła "czechizacja" Śląska. Za Henryka Brodatego Śląsk był integralną częścią Polski, ba wydawało się, że wokół niego dojdzie do zjednoczenia kraju. Nawet hołdy lenno wobec Wacława II jeszcze nie oznaczały czechizacji, zwłaszcza że Wacław II zjednoczył właściwie całą Polskę i został królem. Dopiero Jan Luksemburski w XIV wieku oddzielił definitywnie Śląsk od Polski, siłą. Dzieli to kilka wieków od Mieszka I.
Pełna zgoda
Z dokładnością do słowa definitywnie. Za Jana Luksemburskiego nic jeszcze nie musiało być przesądzone. Gdyby Kazimierz Wielki, Bolko II Świdnicki, lub Henryk V zmarli nieco później to kto wie.
Ciekawostką jest fakt, że za króla Macieja Korwina w II poł. XV, Śląsk przez chwilę był węgierski. Potem zaś był we władaniu dynastii Jagiellonów, razem z Czechami. Niestety tu też się nie poszczęściło z żywotnością.
A ostatnia poważna szansa na odzyskanie Sląską była, jak się wydaje, w dobie wojny 30 letniej.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Panie Dubitacjuszu
Z przykrością (cenię sobie pańskie zdanie w różnych sprawach, choć oczywiście nie zawsze) konstatuję, że jednak Pan nie widzi.
ad 1. "Wzmocniło naszą suwerenność" ... podporządkowując nas obcym.
(czego wyrazistym symbolem było niewiele późniejsze przyjęcie od nich korony, skądinąd uznawane za nasz sukces)
ad 2. Nie wiemy o co chodziło pierwszym Piastom, wiemy co zrobili: uczynili nas częścią większej organizacji państw, częścią chrześcijańskiej Europy.
Co by nie powiedzieć, mniej lub bardziej podporządkowali swoje państwo cesarzowi (co miało także swoje dobre strony, vide np. misja Kazimierza Odnowiciela).
ad 3. Powtórzę się:
Właśnie los naszych zachodnich pobratymców dowodzi mądrości decyzji naszych ówczesnych władców. Uniknęli większego niebezpieczeństwa narażając się na niebezpieczeństwo mniejsze.
Proponuję by tak właśnie patrzeć na decyzję o naszym wejściu do UE, a także będącej jej konsekwencją decyzję o podpisaniu TL.
ad 4. Nie chodzi mi oczywiście o przyłączenie Śląska do Czech czy też do Niemiec, chodzi mi o germanizację.
A germanizacja Śląska JEST jakąś konsekwencją "wydarzeń 966 roku".
To one, a zatem otwarcie się Polski na Europę tę germanizację umożliwiły, a co najmniej ułatwiły.
nscnt
Defetyzm. To koło fortuny, patrząc z perpektywy tysiąclecia. Bywało gorzej.
Nie chodziło mi o "znaczniki", a o pełną funkcję. Czyli chodzi mi o jedność, Harcerzy. Moc zniczy. Przekaz medialny w świat.
Z tym chyba nie da się polemizować.
Nie da się. Ale można to odczuwać. To tak, jak udry z wrednym sąsiadem, ale jednak trzymanie z nim "sztamy", gdy zajeżdża na osiedle przysłowiowy Arab z granatem. Jeden będzie się roztkliwiał nad podziałami (sąsiedzkimi), zaś inny będzie się roztkliwiał nad "wspólnotą" sąsiedzką. Kto miałby w tym przypadku rację?
Bo mi się zdaje, że nikt.
To ze Pan rozróżnia
mądrych i głupich, pięknych i brzydkich, uczciwych i szubrawców...
To Pańskie dobre prawo.
Także pana redaktora Michalkiewicza.
Także każdego:
mądrego, ale i głupiego, pięknego, ale i brzydkiego, uczciwego, ale i szubrawca...
I jeszcze:
Madry moze zgłupieć, głupi zmadrzeć, piękny - zeszpetnieć, brzydki wypięknieć, uczciwy - zeszmacić się, a szubrawiec - wyszlachetnieć.
(Szaweł...)
Takie są podstwy naszej moralności.
Kwalifikowanie ludzi takimi - jakimi w danej chwili ich rozpoznajemy - prowadzi do
Polskiej sceny politycznej.
Wybieranie na WODZA - "Optymalnego". Na kadencję - a nie - do pierwszej wpadki.
Zasada "do pierwszej wpadki" - uniemożliwia rządenie.
Wiem. Kazdy wie.
Jakie jest wyjście?
Rezygnacja z wodza.
Niech prawa nie stanowi wódz. (poprzez wiekszosć oligarchiczną) Niech będzie reprezentantem - WYRAZICIELEM - a nie - DEMIURGIEM umysłów tych - których reprezentuje. Łatwym do zastąpienia - bo istotą jego komunikatów - ma być - NIE JEGO POGLĄD - LECZ pogląd TYCH - których reprezentuje.
I nieważne czy będzie:
Mądry, czy głupi, piękny, czy brzydki, uczciwy, czy szubrawiec...
(Lenin, czy kucharka...)
Bo nie będzie mógł niczego ustanowić.
Będzie mógł jedynie przekazać cudzą wolę.
Wolę wyborców.
Gdybyśmy zmienili jedynie jeden podpunkt z naszej konstytucji na:
"Posłowie SĄ związani instrukcjami wyborców" - cała polityka wyglądałaby inaczej:
Uniezależniłaby sie od Pana i innych - opini o tym, czy ktos jest:
mądry, czy głupi, piękny, czy brzydki, uczciwy, czy szubrawiec...
I moglibysmy ruszyć z miejsca.
A bez tego będziemy do końca świata oceniać innych.
I od tych ocen (WBREW WŁASNEJ INTENCJI) uzależniać prawo stanowione.
To błędne koło.
Więc nie chwalmy się że umiemy rozpoznać - jaki kto jest.
Bo to wiedza - bezpłodna.
Wykorzystujmy te obserwacje.
Ale ich nie ogłaszajmy.
Oceniajmy fakty i decyzje.
Nie - ludzi.
====================
A mądrość?...-:)))
To chyba nie - "znanie się na ludziach"...
Nie - rozpoznawanie, że jeden głupi, drugi mądry...
To dawanie im narzędzi do czynienia dobra.
Tym narzedziem jest dobre, mądre prawo.
Produkt "rynkowy" polityka.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Elity Polski
Taka drobna zmiana w Konstytucji już powoduje naprawę państwa. Jednocześnie po Polsce włóczy się całe olbrzymie stado wywyższającej się intelektuaterii. I co mamy z nich?
NIC.
Żaden nie może głośno powiedzieć tej śmiesznej drobnostki?
Tylko możemy sobie o niej "pogadać" na niszowej prawicy net.
To oni są elitą? Oni są intelektualistami?
A może jednak MY?
Ba!... a nieopatrznie oddaliśmy IM NA ZAWSZE
prawo wprowadzanie zmian w konstytucji.
I co ze "Studia Medialnej Manipulacji" Pana Piętaka?
ZERO.(ze współczuciem dla pracy daremnej...)
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Nie powoduje
[quote=Ireneusz]
Taka drobna zmiana w Konstytucji już powoduje naprawę państwa.[/quote]
A jeśli instrukcje wyborców są wzajemnie sprzeczne, to co posłowie mają zrobić?
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
NIC!
Nie stanowić nic takiego.
Paraliż legislacyjny?
Proszę podać przykład.
A ponadto - edukować wyborców - O! - wówczas wiedzieliby za co biorą pieniądze.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Jeśli sprawa jest ważna,
edukować tak długo, aż zaistnieje jednomyślna wiekszość w obwodzie, który reprezentują. (większośc TAK, lub NIE)
Jeśli sprawa nie jest ważna - nie zawracać.... (głowy) i nie marnować swego i wyborców czasu.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Jest pan za praniem mózgów?
Czy jak miała by wyglądać ta "edukacja"?
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Oooo! to temat do rozważenia.
Piewszym punktem takiej edukacji mogłaby byc tabliczka mnozenia (i zasady dodawania).
Komu dać - owszem - ale - komu zabrać.
I jaki będzie skutek.
Taki "przymus edukacyjny" zniechęciłby wielu kandydatów na posłów.
Po pierwszw dlatego, że sami musieliby zrozumieć...
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Za tabliczką mnozenia i dodawaniem jestem za
ostatnio pewna pani dodawała 6+8 na kalkulatorze :)
więc faktycznie, przyda się.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
:-)
Mi w szkole średniej zdarzyło się do wykonania działania 36 / 6 użyć suwaka - wynik oczywiście był "około 6" - klasa parsknęła śmiechem :-)
Od narzędzi też można się uzależnić :-)
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
"tabliczka mnożenia" - pół biedy
Tu można się posłużyć narzędziami.
Gorzej jest z językiem polskim... vide -> http://www.autonom.edu.pl/pub...
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Co to niby znaczy?
Poseł, który reprezentuje wyborców, wie jakie są ich instrukcje. Został wybrany, bo zgodził się wypełnić ich instrukcje. To jest umowa. To jest gwarancja.
Inaczej kopa w de...
Jeśli natomiast sprawa jest świeża, nie został wyraźnie poinstruowany, to wystarczy, aby zapytał o te instrukcje.
Instrukcje nie są sprzeczne. Sprzeczne są tylko próbujące forsować swoje matactwa mniejszości.
Tylko ktoś zagmatwany równie jak nasza ordynacja wyborcza kreująca nieodpowiedzialnych posłów mógł wymyśleć taki pastisz - kalambur, którym się pan posłużył.
Rzecz "rozpracowali" nasi przodkowie
W najlepszych czasach naszego parlamentaryzmu, w I Rzeczpospolitej posłowie bywa dostawali instrukcję by gdy się nie uda przeforsować swojej koncepcji przyłączali się do większości.
Bez takiej instrukcji musieli być przeciw.
Mądrość
Zdaje mnie się, to umiejętność rozróżniania dobra i zła.
A tak w ogóle to już lepiej decydować bezpośrednio niż poprzez przedstawicieli. W dobie internetu, głosowania można by urządzać codziennie wieczorem :) Cudzą wolę, zawsze można źle zrozumieć i źle przekazać. Więc po co pośrednik?
Tylko gdyby spytać, demokratycznie i bezpośrednio, żołnierzy AK czy wywołujemy Powstanie Warszawskie czy nie, to wynikiem nie byłoby:
"stoimy z bronią u nogi".
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Po pierwsze należy sie zastanowić,
co to jest "doba internetu" i czy można/warto oprzeć na niej funkcjonowanie państwa - w sensie nie - pomocniczej, ale - stanowienia prawa.
Jeszcze wczesniej należałoby sie zastanowić ile i jakie prawo powinno być "powszechne" - kontrolowane i monitorowane "z urzędu".
Kto, komu i co gwarantuje. (za przymusowe podatki) (co ewentualnie mogą sobie DOBROWOLNIE gwarantować strony umów)
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Chodzi mi o to
że są środki techniczne, żeby zrobić głosowanie dla 38 milionów ludzi w dajmy na to kilka godzin i mieć wynik prawie natychmiast po zakończeniu, bez tych wszystkich strasznych kosztów przeprowadzania referendów.
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Tak. To dość proste.
procedura jest opisana w Partii Przedsiębiorców.-:)
Nie mam szczegółowego linka...
Ale czy mógłby Pan zaproponować jakis przykładowy temat takiego "referendum"?
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
To chyba Pan postuluje
To chyba Pan postuluje demokrację bezpośrednią.
Ja wolałbym starą dobrą monarchię. Albo chociaż porządną prawicową dyktaturę.
Wydawało mi się, że demokraci (prawdziwi) będą się pytać ludu o wszystko. Jestem w błędzie?
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
No nie bedę sobie z Pana dworował...-:))
ale przydatnym byłoby zapoznać się z tym, o czym stanowią Szwajcarzy.
Czy kolor fasady parlamentu (na przykład) - jest stanowiony w referendum.
Sądzę, że stanowienie takicjh rzeczy jak - zakaz mordowania, i ew. - kara śmierci - powinny być przedmiotem referendum - i z takiej mocy wejść do konstytucji. Taka byłaby procedura/natura jej tworzenia.
Nie en block - rzeczy zrozumiałe i zupełnie niezrozumiałe, bo wytnikajace z "rozumienia" €Uronowomowy.
(demokratyczne państwo prawa - KTO TO ROZUMIE?!?!?!)(wię po co ten bezsens wpisano do konstytucji???... może Pan Piętak...-:)))?)
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
jakoś ciągle istniejemy
Wydaje mi się, że mniej więcej to samo co mówią o Polakach panowie nscnt i Michalkiewicz dawało się o nas powiedzieć w wielu innych momentach naszej historii.
Różnie się to kończyło ale jakoś ciągle istniejemy.
Do tych, dla których pan Stanisław Michalkiewicz ma niemieckobrzmiącą (bo podobno nie niemiecką - por. wpis pana Leszka, a także wpis pana null) etykietkę "Scheiss" legioniści Piłsudskiego kierowali życzenie: Jeb*ł was pies.
Obecnie pan Jarosław Marek Rymkiewicz kieruje to życzenie zarówno do wyborców byłego Prezydenta RP, pana Aleksandra Kwaśniewskiego, jak i do wyborców obecnego Prezydenta Najjaśniejszej.
Widocznie sądzi, że chodzi o tę samą kategorię Polaków.
Ciekawe co na to pan Stanisław.
nadzieja
[quote=Alej]Wydaje mi się, że mniej więcej to samo co mówią o Polakach panowie nscnt i Michalkiewicz dawało się o nas powiedzieć w wielu innych momentach naszej historii.
Różnie się to kończyło ale jakoś ciągle istniejemy.
[/quote]
Nadzieja umiera ostatnia, jak mawiali Rzymianie...
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Demokracja "zlepia" wspólnotę
Im demokracji będzie więcej tym wspólnota będzie bardziej zwarta i będzie więcej zauważalnej "polskości".
Zamiast robić pogrzeb nad Narodem i biadolić nad jego losem (takich aż za wiele), to lepiej coś zrozumieć i "podciągnąć" rękawy by ten stan zmienić.
Ano chętnie zakasam rękawy
Ino pan mnie powiedz co mam robić, bo mi nic sensownego do głowy nie przychodzi :/
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Pan nscnt ma dyżur?
Nadziei w ekstrapolacji się dopatrzył.
hmm, czyżby pan Alej uważał
hmm, czyżby pan Alej uważał przyszłość za deterministyczną?!
A może jest pan jasnowidzem?
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Panie nscnt
Kolejny raz przypominam, że to jest Prawica.net.
Metoda "dyskutowania" polegająca na udawaniu, że się nie rozumie pisanego tu nie uchodzi. A przynajmniej nie powinna uchodzić.
To może mi autor wyjaśni?
czego to niby nie zrozumiałem w zdaniu:
?
Ekstrapolacja różni się od wróżenia z fusów, m.in. tym że dotyczy sytuacji deterministycznych. Niech Pan sobie spróbuje ekstrapolować coś niedeterministycznego, np. jutrzejszy kurs dolara, albo wynik totolotka :P
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Jedzowaty produkt komunistycznej propagandy
Wrocilem wlasnie z urlopu w Polsce gdzie po krotkiej przerwie znow rozgorzala ideologiczna wojna wokol krzyza. Moja uwage zwrocila agresywnosc liberalnych mediow. Odpowiednia "obrobka" materialu przez medialnych fachowcow to nie wszystko. Istotnym instrumentem manipulacji jest rowniez przemilczanie niewygodnych faktow. Niedawno odwiedzilem starsza znajoma w domu opieki w Gdansku. Rozmawialismy m.in. o pogrzebie s.p. ks. Jankowskiego. Do dyskusji na temat Ksiedza wlaczyla sie nagle starsza "angry woman," emerytowana pracowniczka zlikwidowanego PGR-u na Pomorzu. Wylala caly cebrzyk pomyj na grob s.p ks. Jankowskiego, oskarzajac go o zycie ponad stan, pedofilie, antysemityzm, okradanie kosciola itp., tak jakby cala wiedze o Ksiedzu czerpala z GW.
Zastanawiajace jak umiejetnie kieruje sie ludzka frustracje na niewygodne osoby. Zapytalem ja czy wie, ze ks. Jankowski przekazal 50 ha ziemi nalezacej do jego rodziny na cele Diecezji i ze biskup Goclowski sprzewdal ziemie, aby pokryc straty wynikle z afery Stella Maris. Nigdy o tym nie slyszala, ale majac do dyspozycji jedynie telewizor i ogladajac Lisa, Olejnik i inne podobne "gwiazdy" wyrobila sobie opinie o ks. Jankowskim. Wprawdzie byla w wieku moherowych beretow ojca Rydzyka, ale jej swiatopoglad byl diametralnie rozny i nie wiem czy nie wolabym miec do czynienia ze starszymi paniami ogldajacymi TV TRWAM niz z tym jedzowatym produktem postkomunistycznej propagandy.
Syn pewnego ubeka i "red." Michalkiewicz
Syn pewnego ubeka ciągle usiłuje mi wytłumaczyć, że Polacy to szejs.... i nie warto za nich walczyć. Lepiej dołączyć do ubecji.
Czyżby Michalkiewicz przeszedł do bezpośredniego ataku? Już nie musi zgrywać komentatora życia politycznego szejsu?
Może już otwarcie "nazywać rzecz po imieniu"?
To już teraz nie będzie nam drobiazgowo opisywał planów tej swojej "rozwiedki" tylko skupi się na tłumaczeniu Polakom, tego, co od miesięcy usiłuje mi wytłumaczyć młody ubek?
Ajajaj....
Jaka szkoda, że "red." Michalkiewicz, który w swojej twórczości tak drobiazgowo i precyzyjnie opisuje działania obcych służb na polskiej ziemi, nie podaje nam maluczkim żadnego remedium na te nasze problemy...
Taki znawca, taka głowa na pewno wie jak zaradzić łajzom z abwery....
o przepraszam !- oczywiście z "rozwiedki" ( to podobno z rosyjskiego
oznacza UB +SB. WSI jak wiadomo zajmuje się wynajdowaniem Rolandów z piasków irackiej pustyni i pchaniem się do telewizorni na krzywy ryj.... ).
Ale dlaczego niemców nazywa rosjanami?
To zależy od definicji narodu
Zawsze można przyjąć taką definicję, żeby pasowała do odpowiedzi pozytywnej lub negatywnej w odniesieniu do dowolnie wybranego narodu.
Np. Feliks Koneczny twierdził, że narody istnieją tylko w cywilizacji łacińskiej, z czego wynikałoby, że np. naród japoński nie istnieje.
Słuszna uwaga. Naród
Słuszna uwaga. Naród rozumiany jak niżej:
prognozowanie jest zawsze trudne, a zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości
Piękno?
Nu, to które:
-brunetki , blondynki , czy rude w kro....
JerzyNeski
.
Jak tak, to nie jest dla mnie Polakiem młodziak, który goli łeb na łyso.I nikt, komu się to podoba. Kto mówi, że to jest ładne.
O kurde! A podgolone "na Irokeza" łby też nie są "polskie?
To bardzo ciekawe.
Tak Koneczny stwierdził?
Nigdy tego nie zauważyłem. Czy byłby Pan łaskaw wskazać w którym z jego dzieł to miało miejsce?
POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.
.
Bo pan za krótko żyje. :-) I Konecznego nie czyta.
!!!
http://www.prawica.net/opinie...
POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.
Na przykład w dziele "O Ład w Historii"
Koneczny pisze:
Jednakże nie udało mi się znależć wyrażnego stwierdzenia:
Byłoby ono zdecydowanie błędne. W kręgu cywilizacji chińskiej wytworzyło się kilka narodów i to raczej wcześniej niż w Europie.
POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.