Hindusi i Orientalni czyli "ubogacenia" kulturowego Europy część czwarta

oraz segregacja rasowo-kulturowa w celu ochrony Białego społeczeństwa

Część IV – „Hindusi i Orientalni”

czytaj część pierwszą: Murzyni
drugą: Muzułmanie
trzecią... Cyganie

Wstęp

Pod­czas mojej po­dróż­ni­czej ka­rie­ry od­wie­dzi­łem wszyst­kie kraje Sub­kon­ty­nen­tu In­dyj­skie­go a także Da­le­ki Wschód i Azję Płd-Wsch i uwa­żam, że każdy z tych re­gio­nów ma wiele cie­ka­wych i war­to­ścio­wych rze­czy, które za­słu­gu­ją na po­zna­nie. Z ca­łe­go serca po­le­cam po­dró­żo­wa­nie po pięk­nej Azji, po­le­cam jej fa­scy­nu­ją­ce dzie­dzic­twa kul­tu­ro­we po­zo­sta­wio­ne po przod­kach, bo­ga­tą w smaki kuch­nię, ory­gi­nal­ność od­mien­nej cy­wi­za­cji, za­pie­ra­ją­cą dech w pier­siach przy­ro­dę oraz nie­zwy­kle in­te­re­su­ją­cy kon­takt z ludź­mi, czemu za­mie­rzam po­świę­cić ten ar­ty­kuł. Ba­zu­jąc na moim wie­lo­let­nim do­świad­cze­niu do­sze­dłem do opi­nii że Azja­ci to in­te­li­gent­ni i pra­co­wi­ci lu­dzie, któ­rzy mimo wszyst­ko nigdy nie zdej­mu­ją masek z twa­rzy i choć pod­czas moich po­dró­ży po­zna­łem wielu do­brych i po­moc­nych ludzi, to jed­nak naj­czę­ściej ich na­sta­wie­nie do Eu­ro­pej­czy­ków jest opar­te na eko­no­mii i rzad­ko się zda­rza aby mo­ral­ność wy­gra­ła z zy­skiem. Po­nie­waż spę­dzi­łem w Azji tak długi czas i po­nie­waż miesz­kam w An­glii gdzie jest już cały świat, zdą­ży­łem po­znać jak Hin­du­si i lu­dzie Orien­tal­ni za­cho­wu­ją się u sie­bie, jakie cechy cha­rak­te­ru wy­cho­dzą u nich na wierzch gdy miesz­ka­ją w Eu­ro­pie i na co po­win­ni­śmy uwa­żać.

Moim zda­niem hin­du­izm, si­khizm czy bud­dyzm nie są nisz­czą­ce dla kul­tu­ry eu­ro­pej­skiej i przy obec­nych licz­bach nie sta­no­wią kul­tu­ro­we­go za­gro­że­nia dla Eu­ro­py. W prze­ci­wień­stwie do is­la­mu, każda z tych kul­tur i re­li­gii po­tra­fi współ­grać z każdą inną, gdyż islam nie po­tra­fi współ­grać z żadną kul­tu­rą – (Koran: „Za­bi­jaj nie­wier­nych gdzie­kol­wiek są”). Nie zmie­nia to jed­nak faktu, że nie zga­dzam się z tymi re­li­gia­mi i uwa­żam że miej­sce każ­dej z nich jest da­le­ko od Eu­ro­py a lu­dzie ci po­win­ni zo­stać w kra­jach swo­je­go kul­tu­ro­we­go i et­nicz­ne­go po­cho­dze­nia. W przy­pad­ku Hin­du­sów oraz Orien­tal­nych za­gro­że­niem dla Eu­ro­pej­czy­ków nie są ich re­li­gie czy wy­so­ki po­ziom prze­stępstw ale ich ogrom­ne licz­by oraz wy­jąt­ko­wa bez­względ­ność i wy­ra­cho­wa­nie w dą­że­niu do pię­nię­dzy i to są wła­śnie te dwie głów­ne kwe­stie które za­mie­rzam po­ka­zać w moim ar­ty­ku­le. Poza tym za­mie­rzam też pokrót­ce omó­wić 3 re­li­gie Azji aby po­ka­zać od­mien­ność kul­tu­ro­wą Azja­tów od Eu­ro­pej­czy­ków. In­ny­mi słowy bar­dzo lubię Azję oraz jej ludzi ale lubię także rów­no­wa­gę et­nicz­no-kul­tu­ro­wą.

sri_lanka_man.jpg
Sri Lanka jest pięknym krajem lecz dlaczego ten człowiek chciał abym mu zapłacił 5 razy więcej?

Poza tym uwa­żam, że po­dró­że po Azji nie tylko otwie­ra­ją oczy na wiele rze­czy ale także uczą Bia­łych jak sa­mo­dziel­nie my­śleć gdyż w Azji ist­nie­je bar­dzo dużo in­te­li­gent­nych oszu­stów cze­ka­ją­cych na Eu­ro­pej­czy­ków, co na przy­kład Hin­du­si opa­no­wa­li do per­fek­cji. Cza­sa­mi czy­sto ubra­ny, cy­wi­li­zo­wa­ny Hin­dus mó­wią­cy per­fek­cyj­nym an­giel­skim po­tra­fi opo­wie­dzieć taką hi­sto­rię, że port­fe­le Bia­łych tu­ry­stów same się otwie­ra­ją. Jest to nie­praw­do­po­dob­ne ale moim zda­niem oszu­stwo w In­diach czy kra­dzież kie­szon­ko­wa oraz przestęp­stwa w „bia­łym koł­nie­rzy­ku” w Chi­nach to nie­ofi­cjal­ne tai chi i yoga tego pięk­ne­go i róż­no­rod­ne­go kon­ty­nen­tu. Mówię tu o wy­so­kiej klasy kłam­cach, na które na przy­kład na­iw­ne Białe ko­bie­ty nie są przy­go­to­wa­ne.

Hinduizm, sikhizm i buddyzm

Aby le­piej zro­zu­mieć moją ocenę opi­sy­wa­nych ludzi naj­pierw po­sta­no­wi­łem na­pi­sać o mojej oce­nie ich ide­olo­gii i fi­lo­zo­fii, także zwa­nych re­li­gia­mi.

Hin­du­izm jest re­li­gią bo­ga­tej wy­obraź­ni oraz pa­sjo­nu­ją­cej i ko­lo­ro­wej lecz także nie­do­rzecz­nie na­iw­nej opo­wie­ści. Mamy tu czło­wie­ka z głową małpy i czło­wie­ka z głową sło­nia. Mamy nie­bie­skie­go męż­czy­znę z kobrą do­oko­ła szyi, mamy ko­bie­tę z ośmio­ma ra­mio­na­mi a ca­łość jest opra­wio­na kwia­ta­mi lo­to­su, mę­czą­cą mu­zy­ką i ki­czo­wa­tą ar­chi­tek­tu­rą. Po­mi­mo, że nie trak­tu­ję hin­du­izmu po­waż­nie to uwa­żam że do pew­ne­go mo­men­tu re­li­gia ta speł­nia dobre funk­cję – spra­wia przy­jem­ność, pod­no­si na duchu i po­zwa­la się prze­nieść w ba­śnio­wy świat, jed­no­cze­śnie od­ry­wa­jąc czło­wie­ka od trudu dnia co­dzien­ne­go. Hin­du­izm jest fi­lo­zo­fią uzna­ją­cą, że czło­wiek jest boski a re­li­gia ta jest spo­krew­nio­na z yogą i ma­sa­żem ay­urve­da. Z dru­giej stro­ny hin­du­izm jest też ide­olo­gią nie­skoń­cze­nie na­iw­ną, która nie ma żad­ne­go sensu w życiu do­cze­snym. Wcale bym się nie zdzi­wił gdyby Lewis Ca­roll czer­pał swoje po­my­sły z hin­du­izmu pi­sząc „Ali­cję w kra­inie cza­rów”, gdyż też jest ona cie­ka­wą i barw­ną opo­wie­ścią choć także czy­stą fik­cją ode­rwa­ną od rze­czy­wi­sto­ści. Myślę, że każdy mi przy­zna rację, że re­li­gia uzna­ją­ca krowę za świę­tą jest albo wy­my­słem baj­ko­pi­sa­rza albo naj­więk­szym osią­gnię­ciem szpi­ta­la dla umy­sło­wo cho­rych. Poza tym w hin­du­izmie są mi­lio­ny bogów i nie sądzę aby Hin­du­si byli w sta­nie za­pa­mię­tać ich wszyst­kich, co jest ko­lej­nym do­wo­dem, że jest to re­li­gia kom­plet­nie wy­ssa­na z palca.

Jed­nak na pozór po­ko­jo­wy hin­du­izm ma także swoje ciem­ne stro­ny. Jest na przy­kład Kali – bo­gi­ni śmier­ci, która ob­ci­na głowy i tapla się we krwi. Gdy byłem w Kal­ku­cie po­sze­dłem do brud­nej, za­nie­dba­nej świą­ty­ni bo­gi­ni Kali gdzie stado na­iw­nych Hin­du­sów zno­si­ło dary dla bez­li­to­sne­go bożka, który nie ist­nie­je. Poza tym, na licz­nych fe­sti­wa­lach we wszyst­kich czę­ściach Indii Hin­du­si skła­da­ją ofia­ry z ży­wych zwie­rząt. Pod­ci­na­ją gar­dła bykom i kozom we­wnątrz hin­du­istycz­nych świą­tyń, dla boż­ków ta­kich jak Kali czy Bha­va­ni. Moim zda­niem jest to kwe­stia, która świad­czy o za­co­fa­niu kul­tu­ro­wym Hin­du­sów. Hin­du­iści są także znani z mor­derstw re­li­gij­nych, co miało miej­sce w sta­nie Oris­sa gdzie za­bi­li 67 chrze­ści­jan.

holy_cow.jpg

Uwaga! Cyrk przyjechał do miasta. Krowa jest święta, krowa jest aniołem. Według mnie jest to fenomenalna komedia.

W uję­ciu po­li­tycz­nym hin­du­izm ma na celu so­li­da­ry­zo­wa­nie ponad 1mld ludzi po­przez nie­do­rzecz­ne bzdu­ry, mimo że w księ­gar­niach „re­li­gia” ta po­win­na być umiesz­czo­na w sek­cji bajek dla dzie­ci. Z eko­no­micz­ne­go punk­tu wi­dze­nia hin­du­izm także speł­nia swoje funk­cje gdyż z uwagi na licz­ne fe­sti­wa­le we wszyst­kich czę­ściach Indii po­ma­ga on prze­trwać in­dyj­skim ko­le­jom, po­ma­ga sprze­da­wać je­dze­nie oraz robić in­te­res ze sprze­da­ży farb do ma­lo­wa­nia ciał, ze sprze­da­ży lo­to­su i wielu in­nych kwia­tów. Dzię­ki hin­du­izmo­wi pracę mają bu­dow­ni­czy, rzeź­bia­rze oraz wszel­kiej maści oszu­ści, któ­rzy w In­diach rosną jak grzy­by po desz­czu. Hin­du­izm jest jed­nak przede wszyst­kim nie­zbi­tym do­wo­dem na cof­nię­cie Hin­du­sów w roz­wo­ju gdyż w In­diach są „świę­te mia­sta” i „świę­te mosty” – i na to są pie­nią­dze, choć z dru­giej stro­ny w in­dyj­skich szko­łach nie ma nawet pod­sta­wo­wych sa­ni­ta­riów. W brud­nym mie­ście Va­ra­na­si palą zwło­ki nad rzeką Gan­ges 24h na dobę gdyż we­dług wie­rzeń ten kto był spa­lo­ny w Va­ra­na­si idzie pro­sto do nieba. Hin­du­si myją się w ście­ku Gan­ges a żeby wy­szło im na zdro­wie do­dat­ko­wo do­świę­ca­ją Gan­ges urząda­jąc dzie­cin­ne przed­sta­wie­nia o na­zwie „pooja”. Dla mnie jako po­dróż­ni­ka jest to we­so­łe i ory­gi­nal­ne do­świad­cze­nie, które szczę­śli­wie zo­sta­wi­łem w In­diach.

Hin­du­izm jest tak nie­do­rzecz­ny, że nawet nie mie­ści się w ra­mach non­sen­su a gdyby ciemno­tę Indii można było za­mie­nić na litry to wy­peł­ni­ła­by ona cały Ocean In­dyj­ski.

Nie skrzyw­dził­bym Hin­du­istów i życzę im bez­piecz­ne­go po­wro­tu do Indii, w kla­sie biz­ne­so­wej, w kla­sie eko­no­micz­nej lub w kla­sie dla bydła na lot­ni­sku cargo – do czego i tak przy­wy­kli w In­diach. Na­to­miast ja, gdy za­tę­sk­nię za kul­tu­ro­wym do­świad­cze­niem, wiem gdzie są.

Si­khizm to ko­lej­na re­li­gia Indii, która mimo że jest fałszy­wa gdyż zo­sta­ła stwo­rzo­na przez sa­mo­zwań­cze­go przy­wód­cę Guru Nanak, to jed­nak ma bez po­rów­na­nia o wiele więk­szy sens niż hin­du­izm. Si­kho­wie wie­rzą w jed­ne­go Boga a re­li­gia ta po­le­ga przede wszyst­kim na byciu do­brym wzglę­dem in­nych oraz na uczci­wej pracy – tak samo jak chrze­ści­jań­stwo. Po­mi­mo za­miesz­ki­wa­nia tego sa­me­go kraju si­kho­wie bar­dzo róż­nią się od hin­du­istów i to nie tylko sty­lem. Hin­du­iści od­pra­wia­ją pry­mi­tyw­ne uro­czy­sto­ści dla fał­szy­wych boż­ków a potem okra­da­ją lub oszu­ku­ją eu­ro­pej­skich tu­ry­stów, na­to­miast si­kho­wie nie od­pra­wia­ją nie­do­rzecz­nych uro­czy­sto­ści a za­miast tego sta­ra­ją się być do­bry­mi ludź­mi. Nie oce­niam wszyst­kich lecz z mo­je­go do­świad­cze­nia, gdy­bym miał zo­sta­wić port­fel czy apa­rat fo­to­gra­ficz­ny w In­diach na prze­cho­wa­nie to na pewno wo­lał­bym je zo­sta­wić z si­khem, dla­te­go że wielu hin­du­istów to uro­dze­ni oszu­ści i zło­dzie­je o po­dwój­nej lub nawet i po­trój­nej mo­ral­no­ści. Zro­zu­mia­łem to gdy je­dy­ny ryk­szarz w In­diach, który nie pró­bo­wał mnie oszu­kać na pie­nią­dze oka­zał się si­khem. Z drugiej jednak strony sikha mógłbym porównać do rekina. Wielki biały rekin jest w stanie wyczuć kroplę krwi w 100 litrach wody natomiast wielki Brązowy sikh, żartobliwie mówiąc, jest w stanie usłyszeć szelest banknotu z odległości 1 km. Gdy otwierałem portfel w Amritsar każdy turban w okolicy patrzył na banknot Białego. Ogólnie jednak są to interesujący ludzie i polecam to doświadczenie międzykulturowe.

Si­kho­wie mają swoją bar­dzo efek­tow­ną „Złotą Świą­ty­nię” w Am­rit­sar w któ­rych do­zna­łem cie­ka­wych do­świad­czeń i gdzie grały i śpie­wa­ły ze­spo­ły mu­zycz­ne Brą­zo­wych, bro­da­tych męż­czyzn. Świą­ty­nia ta ge­ne­ru­je bar­dzo dużo pie­nię­dzy, głów­nie z darów, choć mnie nikt nie po­pro­sił o pie­nią­dze. Po­pu­la­cja Si­khów to tylko około 20mln, z czego około 350,000 miesz­ka w An­glii.

sikh.jpg
Pan Sikh. Stylowa broda, oryginalne wdzianko, ręcznik na głowie i umysł kapitalisty.

Obok około 20mln ka­to­li­ków w In­diach, si­kho­wie są je­dy­ny­mi któ­rych trak­tu­ję w miarę po­waż­nie mimo że jest to grupa w miarę do­brych ludzi po­dą­ża­ją­ca złym tro­pem. O ile wiem są bez­po­śred­nie po­łą­cze­nia z Lon­dy­nu do Am­rit­sar także życzę si­khom szczę­śli­wej po­dró­ży w jedną stro­nę i sa­mych suk­ce­sów – u sie­bie.

Bud­dyzm to pa­trząc w po­wierz­chow­ny spo­sób bar­dzo po­ko­jo­wa i nie ro­bią­ca ni­ko­mu krzyw­dy ide­olo­gia, która moim zda­niem krzyw­dę robi tylko bud­dy­stom oraz zbłą­dzo­nym i nie­do­uczo­nym Eu­ro­pej­czy­kom. Wie­rzę, że ksią­żę Sid­dhar­tha na­praw­dę żył i że po la­tach me­dy­ta­cji i do­sko­na­le­nia du­cho­we­go zo­stał okrzyk­nię­ty Buddą. Zdaję też sobie spra­wę, że Budda miał in­te­re­su­ją­cą fi­lo­zo­fię, którą pod­bił serca wielu ludzi i że fi­lo­zo­fia ta stała się spo­so­bem na życie a na­stęp­nie pod­sta­wą kul­tu­ro­wą wiel­kiej czę­ści Azji. Cią­gle jed­nak, bud­dyzm nie jest re­li­gią po­cho­dzą­cą od boga ale fi­lo­zo­fią stwo­rzo­ną przez świa­tłe­go czło­wie­ka lub wiel­kie­go nar­ko­ma­na, któ­re­go spo­sób my­śle­nia stał się bar­dzo po­pu­lar­ny. Poza tym Budda oraz jego fi­lo­zo­fia życia stały się tak po­pu­lar­ne nie dla­te­go, że miał on rację ale dla­te­go że rze­czy­wi­stość nie lubi pust­ki. W cza­sach gdy więk­szość nie miała do­stę­pu do edu­ka­cji, ktoś taki jak Budda z ła­two­ścią na­peł­nił ludz­kie umy­sły swoją ide­olo­gią, w zu­peł­nie taki sam spo­sób jak puste na­czy­nie można na­peł­nić wodą. Uwa­żam więc, że jeśli Budda może być „bo­giem” lub wiel­kim fi­lo­zo­fem za któ­rym po­dąża­ją mi­lio­ny to rów­nie do­brze mógł nim zo­stać Le­onar­do Da Vinci czy No­stra­da­mus.

Z bud­dy­zmem nie zga­dzam się głów­nie z po­wo­du paru do­gma­tów fi­lo­zo­ficz­nych. Pierw­szym jest re­in­kar­na­cja czyli wę­drów­ka dusz, co sta­no­wi róż­ni­cę w po­rów­na­niu z re­li­gią chrze­ści­jań­ską. Uwa­żam, że każdy czło­wiek jest ory­gi­na­łem, inną duszą i każdy jest je­dy­ny w swym ro­dza­ju, na­to­miast po prze­by­tym życiu czło­wiek spo­ty­ka Boga, lub nie. W bud­dyzmie nie ma jed­nak sądu osta­tecz­ne­go i dla­te­go bud­dy­sta nie ocze­ku­je na spo­tka­nie z Bo­giem. Bud­dyj­ski mnich w Ty­be­cie mówił mi o tym, że jeśli ktoś był dobry to w dro­dze re­in­kar­na­cji może w na­stęp­nym życiu stać się pięk­nym i uzna­nym czło­wie­kiem lub orłem, jeśli taka jest jego wola, albo świ­nią w chle­wie jeśli nie za­słu­żył na nic lep­sze­go. W moim mnie­ma­niu re­in­kar­na­cja to błęd­ne na­ucza­nie gdyż w bud­dyzmie czło­wiek nie czeka na przyj­ście Boga i czło­wiek nie jest wy­jąt­ko­wy. W bud­dyzmie dusza czło­wie­ka jest tylko po­ży­czo­na i przez cały czas wę­dru­je a czło­wiek jest zrów­na­ny zwierzętom gdyż może stać się orłem, psem lub świ­nią. Przy­zna­ję, że jest to pa­sjo­nu­ją­ca opo­wieść ale pa­trząc przez pry­zmat chrze­ści­jań­stwa oraz od­mien­no­ści ludzi od zwie­rząt nie trak­tu­ję jej po­waż­nie.

Dru­gim do­gma­tem w bud­dyzmie, z któ­rym sta­now­czo się nie zga­dzam jest prze­ko­na­nie, że „im wię­cej cier­pisz w tym życiu, tym bar­dziej bę­dziesz na­gro­dzo­ny w przy­szłym”. Po­dej­ście tego ro­dza­ju uczy braku am­bi­cji oraz uczy, że cier­pie­nie jest dobre, pod­czas gdy w chrze­ści­jań­stwie Jezus uczył że bycie bo­ga­tym jest dobre lecz tylko pod wa­run­kiem, że ma­ją­tek nie zo­stał osią­gnię­ty po­przez zbrod­nie i pod­stęp. Bud­dyzm jest więc re­li­gią so­cja­li­stycz­ną opar­tą na ubó­stwie, czego sam Budda był naj­bar­dziej ewi­dent­nym przy­kła­dem. W duchu tego prze­ko­na­nia pro­sty­tut­ki w Taj­lan­dii otwar­cie mówią, że one od­da­ją się obcym i sta­rym męż­czy­znom za pie­nią­dze a potem utrzy­mu­ją swoje ro­dzi­ny na pro­win­cji gdyż jeśli teraz cier­pią będą wy­na­gro­dzo­ne w przy­szłym życiu. Tego wła­śnie bar­dzo błęd­ne­go ro­zu­mo­wa­nia uczył Budda i dla­te­go uzna­ję bud­dyzm za szko­dli­wą fi­lo­zo­fię.

buddha_lying_0.jpg
Ten Budda w Birmie podobał mi się jako element miejscowej kultury i sztuki lecz ten sam Budda w Europie byłby dla mnie symbolem zagubienia Europejczyków oraz symbolem prostytucji politycznej naszych liberalnych pseudo-władców.

Nie mam złych uczuć w sto­sun­ku do bud­dy­stów, za to czuję się za­wie­dzio­ny za­cho­wa­niem nie­do­uczo­nych i sła­bych Eu­ro­pej­czy­ków, któ­rzy są tak bar­dzo za­gu­bie­ni że szu­ka­ją fał­szy­wych pro­ro­ków. Czę­sto widzę w an­giel­skich ogro­dach oraz w an­giel­skich do­mach fi­gur­ki Buddy, po­mi­mo że An­gli­cy nie mają nawet bla­de­go po­ję­cia o bud­dyź­mie. Bar­dzo mi się po­do­bał Budda w Le­shan w Chi­nach, po­mni­ki Buddy w Bir­mie i w Taj­lan­dii oraz wiel­ki Budda na wy­spie Lan­tau w Hong Kongu. Będąc w Azji nie ma dla mnie zna­cze­nia czy ja się zga­dzam z bud­dy­zmem czy nie, dla­te­go że na Orien­cie Budda jest czę­ścią ich kul­tu­ry. Będąc w Bir­mie i na Sri Lance, w dro­dze sza­cun­ku do kra­jów w któ­rych byłem, po­ło­ży­łem nawet kwiat lo­to­su u stóp Buddy. Z dru­giej jed­nak stro­ny, prze­szka­dza­ją mi po­mni­ki Buddy w an­giel­skich ogro­dach oraz Budda w Lon­dy­nie w parku Bat­ter­sea. Ten sam Budda w Taj­lan­dii byłby jak naj­bar­dziej na miej­scu na­to­miast po­mnik Buddy w Lon­dy­nie to sym­bol za­gu­bie­nia An­gli­ków, sym­bol sła­bo­ści an­giel­skiej kul­tu­ry, sym­bol braku miej­sco­wej kul­tu­ry oraz sym­bol pro­sty­tu­cji po­li­tycz­nej li­be­ral­nych pseu­do-wład­ców.

Każda z fi­lo­zo­fii i pseu­do-re­li­gii które opi­sa­łem po­wy­żej to na­iw­na bajka o świę­tych kro­wach, o męż­czyź­nie ubra­nym na po­ma­rań­czo­wo który miał ha­lu­cy­na­cje oraz o „la­ta­ją­cych świ­niach”. Każda z tych dzie­cin­nych fi­lo­zo­fii jest pełna kiczu, każda ma wielu ak­to­rów i każda ob­ra­ża pod­sta­wo­wą in­te­li­gen­cję lecz żadna nie na­wią­zu­je do praw­dzi­we­go Boga. Każda z tych in­te­re­su­ją­cych opo­wie­ści re­pre­zen­tu­je przy­jem­ne w oby­ciu, po­pra­wia­ją­ce humor pseu­do-re­li­gie, któ­rych nie na­le­ży trak­to­wać po­waż­nie.

Natura Hindusów

Przy­go­da z Hin­du­sa­mi w Eu­ro­pie za­czy­na się za­zwy­czaj cał­kiem miło. Otwie­ra­ją oni bary ze smacz­nym in­dyj­skim je­dze­niem oraz nie boją się cięż­kiej pracy. Ich re­li­gia na­to­miast jest tak nie­do­rzecz­na, że nikt nie trak­tu­je jej po­waż­nie, łącz­nie z wie­lo­ma Hin­du­sa­mi. Za tą fa­sa­dą spo­ko­ju i su­mien­nej pracy skry­wa się jed­nak zu­peł­nie inny obraz brą­zo­wych ludzi i po ja­kimś cza­sie mili Pa­no­wie w tur­ba­nach, któ­rych nie­spo­dzie­wa­nie jest już kil­ka­set ty­się­cy po­ka­zu­ją swoje praw­dzi­we ob­li­cze. Po pierw­sze, wy­cho­wa­ni pod wpły­wem sys­te­mu ka­sto­we­go za­czy­na­ją trak­to­wać bied­niej­szych od sie­bie jak nie­wol­ni­ków a po dru­gie chcą mieć dzie­ci z Bia­ły­mi ko­bie­ta­mi gdyż chcą aby cho­ciaż ich dzie­ci były lep­szą kastą niż zwy­kli Hin­du­si.

Nie­ste­ty życie co­dzien­ne oraz zwłasz­cza sama na­tu­ra Hin­du­sów nie są już barw­ną opo­wie­ścią ale posęp­nym, wy­jąt­ko­wo pa­zer­nym, mrocz­nym i mro­żą­cym krew w ży­łach dresz­czow­cem. Hin­du­si po­cho­dzą z ogrom­nej nędzy i dla­te­go pie­nią­dze mają u nich zu­peł­nie inny wy­miar niż dla Eu­ro­pej­czy­ków. Hin­du­si za pie­nią­dze są zdol­ni do ogrom­nych pod­ło­ści i zbrod­ni. Prze­cięt­ny Hin­dus jest tak chci­wy, że pod­tarł­by się po­tłu­czo­nym szkłem aby za­osz­czę­dzić na pa­pie­rze to­a­le­to­wym i wy­smar­kał­by nos w swój tur­ban aby za­osz­czę­dzić na chust­kach do nosa. Poza tym Hin­du­si są pro­fe­sjo­nal­ny­mi kłam­ca­mi, któ­rzy wy­ko­rzy­sta­ją ab­so­lut­nie każdą sy­tu­ację aby kogoś oszu­kać, na­to­miast umowa z Hin­du­sem nie ma żad­nej war­to­ści gdyż wielu Hin­du­sów nie ma po­czu­cia mo­ral­no­ści. Z do­świad­cze­nia wiem, że Hin­du­si uma­wia­ją się na jedną rzecz a potem wy­ma­ga­ją zu­peł­nie cze­goś in­ne­go. Do­brym przy­kła­dem są tu in­dyj­scy au­to­ryk­sza­rze, któ­rzy per­fek­cyj­nym an­giel­skim uma­wia­ją się ze mną że prze­je­cha­nie okre­ślo­ne­go dy­stan­su bę­dzie kosz­to­wać 50 rupii lecz po do­sta­niu się na miej­sce czę­sto żą­da­ją 150 rupii i prze­ko­nu­ją z wiel­ką po­wa­gą w swoim gło­sie, że wła­śnie tak się umó­wi­li. Na­stęp­nie po do­sta­niu się do ho­te­lu ryk­szarz chce marżę od kie­row­ni­ka ho­te­lu na koszt tu­ry­sty. Na tym wła­śnie po­le­ga praw­dzi­wa na­tu­ra Hin­du­sów i o­pła­ca się o tym pa­mię­tać.

indian_man_pushkar.jpg
Ten Hindus prosił mnie o pieniądze lecz gdy chciałem mu dać drobne, odpowiedział że woli banknoty i wskazał palcem na mój portfel.

Po do­sta­niu się na dwo­rzec ko­le­jo­wy w Delhi tu­ry­stę do­pa­da sza­rań­cza oszu­stów, która wma­wia że hotel który za­re­zer­wo­wa­łem już nie ist­nie­je a kasa bi­le­to­wa gdzie chcia­łem kupić bilet ko­le­jo­wy zo­sta­ła spa­lo­na. Pla­nem ich jest za­pro­wa­dze­nie mnie do o wiele droż­sze­go ho­te­lu naj­niż­szej klasy oraz sprze­da­nie mi bi­le­tu ze swoją ogrom­ną marżą. Do­kład­nie ta sama tak­ty­ka jest pro­wa­dzo­na z po­zio­mu pań­stwo­we­go gdyż w In­diach obo­wią­zu­je cena Bia­łe­go czło­wie­ka, co ozna­cza że Eu­ro­pej­czy­cy płacą o wiele wię­cej. Do­brym przy­kła­dem jest tutaj wej­ście do Taj Mahal, które dla Hin­du­sów kosz­tu­je 10 rupii a dla mnie i każ­de­go z Eu­ro­py aż 750 rupii. Na każ­dym kroku i przy każ­dej oka­zji czeka oszu­stwo, na­cią­ga­nie na cele cha­ry­ta­tyw­ne które nie ist­nie­ją, zbiór­ki na szko­ły i szpi­ta­le któ­rych nie ma, wy­ra­bia­nie do­ku­men­tów które nie są ważne oraz wiecz­ne szu­ka­nie głu­pich. To po­dej­ście do Bia­łych ludzi ist­nie­je we wszyst­kich kra­jach Sub­kon­ty­nen­tu a naj­go­rzej jest w In­diach i na Sri Lance. Ja oso­bi­ście na­zy­wam Sub­kon­ty­nent In­dyj­ski „Sub­kon­ty­nen­tem Oszu­stów” i to jest do­kład­nie ten cel, któ­rym imi­gran­ci z Azji po­łu­dnio­wej kie­ru­ją się w Eu­ro­pie. Nie za­po­mi­naj­my, że Hin­du­si to krew­ni Cy­ga­nów.

Nie­od­łącz­ną cechą Hin­du­sów jest także ich ogrom­ny syf i smród, który wy­twa­rza­ją do­oko­ła sie­bie, jakby ro­dzi­li się brud­ni i jakby brud był nie­od­łącz­ną cechą ich kul­tu­ry. Za każ­dym razem gdy py­ta­łem o to­a­le­tę w In­diach za­wsze wska­zy­wa­li mi drze­wo i mó­wi­li, żebym się nie przej­mo­wał bo to są Indie. Jed­nak wszę­dzie tam gdzie są pu­blicz­ne to­a­le­ty mury są za­wsze ob­si­ka­ne przez tych, któ­rzy oszczę­dza­ją 1 rupię. W in­dyj­skich mia­stach cięż­ko jest od­dy­chać a rzeka Ja­mu­na prze­pły­wa­ją­ca przez Taj Mahal nie jest rzeką ale mar­twym ście­kiem. W In­diach pa­nu­je tak ogrom­na igno­ran­cja w sto­sun­ku do ochro­ny śro­do­wi­ska i eks­tre­mal­ne­go braku czy­sto­ści, że ostat­nio nawet wy­ni­kła spra­wa wrzu­ca­nia od­pa­dów tok­sycz­nych do rzeki Ka­sa­di w Mum­ba­ju, co spo­wo­do­wa­ło że psy które się w niej ką­pa­ły i piły tą wodę zmie­ni­ły kolor na nie­bie­ski. Hi­sto­rii tego typu jest mnó­stwo a ta sama kwe­stia jest z wy­lę­gar­nią cho­rób, ze „świę­tą” rzeką Gan­ges o któ­rej pi­sa­łem wyżej, lecz naj­gor­sze jest to że wielu Hin­du­sów pod­cie­ra się pal­ca­mi a potem je go­ły­mi rę­ka­mi i to nie tylko ka­nap­ki. Oni mie­sza­ją ryż z so­sa­mi swo­imi brud­ny­mi rę­ka­mi jed­no­cze­śnie cią­gle czu­jąc na rę­kach smród wła­snych od­cho­dów, a gdy wie­lo­krot­nie py­ta­łem dla­cze­go nie uży­wa­ją wi­del­ców, od­po­wia­da­li mi za­wsze że w ten spo­sób le­piej czują smak po­traw. Myślę, że jest to bar­dzo istot­na in­for­ma­cja dla każ­dej głu­piej blon­dyn­ki, która za­ko­cha­ła się w Hin­du­sie bo do­sta­ła od niego łań­cu­szek w ko­lo­rze żół­tym za £9. Czy tych wszyst­kich rze­czy chce­my w Eu­ro­pie?

Obrzy­dli­wość Hin­du­sów nie zna jed­nak gra­nic dla­te­go że piją oni mocz krów. Cza­sem cze­ka­ją aż krowa za­drze ogon i wtedy pod­sta­wia­ją kubek i piją od razu a inni wpa­dli na po­mysł aby wy­twa­rzać napój orzeź­wia­ją­cy z kro­wi­mi szczy­na­mi i sprze­da­wać go jako in­dyj­ską coca colę. Hin­du­iści twier­dzą, że mocz krów to naj­lep­sze le­kar­stwo na wszyst­ko, w tym mię­dzy in­ny­mi na cu­krzy­cę. Poza tym hin­du­iści z moczu krów wy­twa­rza­ją mię­dzy in­ny­mi pastę do zębów, mydło i płyn po go­le­niu, choć eks­per­ci w tej dzie­dzi­nie mówią że naj­bar­dziej war­to­ścio­wy mocz po­cho­dzi od krów dzie­wic, czyli tych które nie miały jesz­cze cie­ląt. Moi czy­tel­ni­cy pew­nie myślą, że piszę o wą­skiej gru­pie Hin­du­sów ale z tego co wiem to in­te­res się kręci gdyż mocz krów w In­diach staje się coraz po­pu­lar­niej­szy. Na przy­kład w są­sied­nim Pa­ki­sta­nie mu­zuł­ma­nie też piją mocz ale wolą ten od wiel­błą­dów, także można po­wie­dzieć że Sub­kon­ty­nent In­dyj­ski pije szczy­ny, myje się mo­czem i myje nim zęby a potem używa ich jako per­fum. Gdy na­stęp­nym razem po­ja­dę do Azji po­łu­dnio­wej nie mogę za­po­mnieć aby im wszyst­kim na­szczać na twarz jeśli tak to lubią :). No cóż, oni z nas też żartują.

cowpissindia.jpg
Życzę 100 lat wszystkim szczyno-pijcom.

Naj­okrut­niej­szą zbrod­nią Hin­du­sów są jed­nak zbrod­nie prze­ciw­ko ich wła­snym dzie­ciom i są to zbrod­nie przy któ­rych nawet Islam wy­glą­da jak anioł na nie­bie. Każdy kto ma dzie­ci ro­zu­mie na czym po­le­ga mi­łość ro­dzi­ców do dzie­ci, na czym po­le­ga opie­ka nad nimi i ich ochro­na. Jed­nak w In­diach wielu ro­dzi­ców skrę­ca stawy swoim dzie­ciom aby te już na za­wsze były ka­le­ka­mi, po to aby bu­dzi­ły współ­czu­cie i aby że­bra­ły na ulicy dla swo­ich ro­dzi­ców do końca ich mar­ne­go życia. Indie mają naj­wyż­szy wskaź­nik ka­lec­twa na świe­cie, który bie­rze się nie tylko z wad uro­dzeń czy wy­pad­ków ale przede wszyst­kim z po­wo­du ce­lo­we­go oka­le­cza­nia dzie­ci. Naj­czę­ściej są to ośle­pie­nia, trwa­łe prze­pro­sty kolan oraz wy­krę­ca­nia ra­mion i kolan nie­mow­lę­tom aby te do­ra­sta­ły już jako ka­le­ki. Naj­czę­ściej za dzieć­mi że­bra­ka­mi stoi jeden Hin­dus który zbie­ra ich pie­nią­dze, lecz ważne jest że dzie­ci te są mu do­bro­wol­nie od­da­wa­ne przez ich ro­dzi­ców.

Dużą rolę w życiu Hin­du­sów, bez zna­cze­nia czy w In­diach czy w An­glii od­gry­wa sys­tem ka­sto­wy. Każdy Hin­dus ma ni­skie po­czu­cie wła­snej war­to­ści dla­te­go że jest brą­zo­wy i u sie­bie nigdy nie byłby wyż­szą kastą niż jego ro­dzi­ce i dziad­ko­wie, na­to­miast w Eu­ro­pie, po­ślu­bia­jąc Białą ko­bie­tę i mając z nią dzie­ci awan­su­je on spo­łecz­nie i czuje się zwy­cięz­cą na lo­te­rii życia…….kosz­tem Bia­łych ludzi. Hin­du­si widzą więc w Bia­łych lu­dziach swoje ofia­ry oraz białe anio­ły dzię­ki któ­rym mogą się po­czuć choć tro­chę biel­si. (Z resz­tą ta sama opi­nia ist­nie­je we wszyst­kich ciem­nych ra­sach, co tylko po­twier­dza że biała su­pre­ma­cja jest kon­ty­nuo­wa­na nie przez Bia­łych ale przez rasy ciem­ne). Z tego po­wo­du w In­diach na­si­li­ła się epi­de­mia gwał­tu, także na Bia­łych ko­bie­tach. Indie mają nawet wyż­szy wskaźnik gwał­tów niż są­sied­ni Pa­ki­stan i na tych wszyst­kich rze­czach opie­ra się wła­śnie praw­dzi­wa na­tu­ra ludzi z ręcz­ni­ka­mi na gło­wach.

Do­dat­ko­wo, Azja po­łu­dnio­wa sły­nie z za­bo­bo­nów opar­tych na ciem­no­cie cy­wi­li­za­cyj­nej, któ­rej ja nie chcę w Eu­ro­pie gdyż uwa­żam że nie po­win­ni­śmy się cofać kul­tu­ro­wo. Na przy­kład w tu­ry­stycz­nym raju, w pięk­nym Ne­pa­lu ist­nie­je sze­ro­ko prak­ty­ko­wa­na tra­dy­cja ple­mien­na o na­zwie chhau­pa­di, wedle któ­rej „ko­bie­ta ma­ją­ca okres przy­no­si ro­dzi­nie nie­szczę­ście”. Sto­sun­ko­wo nie­daw­no miało miej­sce gło­śne wy­da­rze­nie gdyż cała wio­ska wy­go­ni­ła dziew­czy­nę ze wsi dla­te­go że ta miała mie­siącz­kę. Jej je­dy­nym roz­wią­za­niem było więc spa­nie w sza­ła­sie ze zwie­rzę­ta­mi lecz tam uką­sił ją ja­do­wi­ty wąż przez co umar­ła. Czy wła­śnie tego chce­my w Eu­ro­pie?

Prze­kleń­stwem Indii jest także nie­wol­nic­two. We­dług glo­bal­sla­ve­ry­in­dex.org w In­diach jest około 18.5mln nie­wol­ni­ków, w tym dzie­ci, które są po­wszech­nie uży­wa­ne jako słu­żą­cy oraz jako pro­sty­tut­ki, cza­sa­mi pod przy­kryw­ką przy­mu­so­wych mał­żeństw mło­dych dziew­czyn ze star­szy­mi męż­czy­zna­mi. Moi kry­ty­cy mo­gli­by po­wie­dzieć, że to z po­wo­du ogrom­nej nędzy i w dużej mie­rze uwa­żam że mie­li­by rację, jed­nak we­dług moich badań cho­dzi o coś znacz­nie wię­cej. Do­brze usy­tuo­wa­ni Hin­du­si ży­ją­cy w An­glii mają tak da­le­ce po­su­nię­tą men­tal­ność nie­wol­nictwa, że ścią­ga­ją bar­dzo bied­nych Hin­du­sów z Indii, po czym za­trud­nia­ją ich u sie­bie za gło­do­we pen­sje, jako słu­żą­cych w swo­ich do­mach oraz w swo­ich skle­pach.

Pa­mię­taj­my też o tym, że Hin­du­si lubią się skar­żyć na Im­pe­rium Bry­tyj­skie, które we­dług nich jest źró­dłem wszel­kie­go zła. Jed­nak w oczach Hin­du­sa każdy Biały jest wi­dzia­ny przez pry­zmat bry­tyj­skie­go ko­lo­ni­za­to­ra i dla Hin­du­sów każdy Biały jest im wi­nien pie­nią­dze. Nawet ten który nigdy w An­glii nie był. Hin­du­si znają tylko jedną stro­nę hi­sto­rii i nie chcą wie­dzieć, że Bry­tyj­czy­cy bu­do­wa­li drogi, mosty, fa­bry­ki, porty, lot­ni­ska, kształ­ci­li Hin­du­sów, po­dzie­li­li się z nimi no­wy­mi zdo­by­cza­mi tech­ni­ki, pod­nie­śli po­ziom służ­by zdro­wia oraz roz­wi­nę­li han­del her­ba­tą, na któ­rym Indie za­ra­bia­ją mi­liar­dy każ­de­go roku. Bry­tyj­czy­cy bu­do­wa­li całe mia­sta i nawet prawo Indii jest opar­te na pra­wie bry­tyj­skim. Jeśli więc któ­ra­kol­wiek z tych rze­czy Hin­du­som się nie po­do­ba, to radzę im znisz­czyć wszyst­ko co bry­tyj­skie i za­cząć od nowa lecz tego Hin­du­si nie zro­bią bo za dużo by stra­ci­li. Hin­du­si nie chcą zro­zu­mieć, że winę za ogrom­ną biedę Indii po­no­si każdy ko­lej­ny rząd Indii, który jest so­cja­li­stycz­ny, także to nie An­glia jest winna za nędzę ale in­dyj­ski so­cja­lizm. Uprze­dzam także przed rosz­cze­nio­wym na­sta­wie­niem Hin­du­sów oraz sta­wia­nie sie­bie w po­zy­cji ofia­ry, które są ich ko­lej­ny­mi spo­so­ba­mi na szu­ka­nie głu­pie­go który im za­pła­ci.

Przy oka­zji, uwa­żam że Im­pe­rium Bry­tyj­skie nie było w pełni bry­tyj­skie. We­dług moich hi­sto­rycz­nych badań Im­pe­rium Bry­tyj­skie było im­pe­rium ży­dow­skim. Stat­ki pod ban­de­rą bry­tyj­ską że­glo­wa­ły po całym świe­cie aby w każ­dym krań­cu świa­ta żydzi mogli po­sta­wić swoje banki a gdy ży­dow­skie banki były już do­brze za­ko­rze­nio­ne we wszyst­kich czę­ściach świa­ta, ame­ry­kań­scy bank­ste­rzy po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go wy­na­leź­li Ro­ose­vel­ta, Chur­chil­la i Hi­tle­ra, aby ci za­koń­czy­li „Im­pe­rium Bry­tyj­skie”. Hi­sto­rycz­nym fak­tem jest, że Hi­tler ofe­ro­wał pokój Chur­chil­lo­wi 2 razy lecz An­glia 2 razy od­mó­wi­ła gdyż po pierw­sze Chur­chill chciał za­koń­czyć Im­pe­rium Bry­tyj­skie a po dru­gie pokój z Hi­tle­rem byłby wbrew in­te­re­som ży­dow­skim w oku­po­wa­nej Pa­le­sty­nie. An­giel­ska ro­dzi­na kró­lew­ska była zbyt bied­na aby móc sfi­nan­so­wać ko­lo­ni­za­cję świa­ta dla­te­go po­trze­bo­wa­li ży­dow­skich pie­nię­dzy, które na­pę­dza­ły­by eko­no­mię za­rów­no Bry­tyj­czy­kom jak i Żydom. Stat­ki nie­wol­ni­cze pod ban­de­rą bry­tyj­ską także na­le­ża­ły do Żydów i to Żydzi za­ro­bi­li na nie­wol­nic­twie Afry­kań­czy­ków naj­wię­cej pie­nię­dzy, na­to­miast An­gli­cy po­nie­śli całą winę gdyż flagi na stat­kach i za­ło­ga były rze­czy­wi­ście an­giel­skie, po­mi­mo że se­kret­ni sze­fo­wie byli Ży­da­mi.

kathmandu.jpg
Szczere uśmiechy w Kathmandu.

Nigdy nie za­po­mnę gdy po­dró­żo­wa­łem po In­diach i nigdy nie za­po­mnę ogrom­ne­go zdzi­wie­nia Hin­du­sów gdy ku­pi­łem wodę że­bra­kom lub gdy na­kar­mi­łem psa. Cała ulica śmia­ła się ze mnie i wy­ty­ka­ła mnie swo­imi brud­ny­mi pa­lu­cha­mi. W Hin­du­sach oraz w ich kul­tu­rze jest co praw­da wiele do­bre­go ale w kon­tak­tach z nimi na­le­ży pil­no­wać aby nie prze­kra­cza­li pew­nej linii gdyż bar­dzo łatwo się spo­ufa­la­ją. Oni muszą ro­zu­mieć czym jest że­la­zna gra­ni­ca od­dzie­la­ją­ca rasy ciem­ne od rasy bia­łej i wielu ro­zu­mie gdyż oni także nas nie chcą w swo­ich świę­tych miej­scach ani w swo­ich ro­dzi­nach. Ge­ne­ral­na za­sa­da w ob­co­wa­niu z Hin­du­sa­mi to ta aby nie wie­rzyć im w ani jedno słowo gdyż Hin­dus powie praw­dę tylko wtedy jeśli się po­my­li, i cza­sem pew­nie długo potem tego ża­łu­je.

Przy imi­gra­cji Hin­du­sów do Eu­ro­py naj­więk­szy­mi za­gro­że­nia­mi są ich ogrom­ne licz­by oraz ich krnąbr­na na­tu­ra i uwa­żam, że im­port Hin­du­sów do Eu­ro­py to sa­mo­bój­stwo dla na­szej Bia­łej rasy. Hin­dus nigdy nie bę­dzie za­cho­wy­wał się jak Biały czło­wiek i nigdy nie bę­dzie miał gestu a zanim wyda £1 naj­pierw musi go obej­rzeć do­kład­nie z dwóch stron i musi się z nim po­że­gnać, jakby był to jego kul­tu­ro­wy ry­tu­ał. Je­dy­nym roz­wią­za­niem cia­pa­te­go pro­ble­mu jest ode­sła­nie wszyst­kich Hin­du­sów, ich Bia­łych pro­sty­tu­tek oraz ich mieszanych dzie­ci i ich nie­do­rzecz­nej ide­olo­gii do Indii – lecz nie z nie­na­wi­ści ale w celu ochro­ny Bia­łej cy­wi­li­za­cji. My Biali lu­dzie nie je­ste­śmy w sta­nie wy­grać z tak ogrom­ny­mi licz­ba­mi i dla­te­go mu­si­my po­trak­to­wać ochro­nę na­szych gra­nic bar­dzo po­waż­nie.

Natura Orientalnych

Rasa orien­tal­na, po­tocz­nie zwana żółtą, tak na­praw­dę nie jest je­dy­nie żółta, ale także brą­zo­wa z róż­ne­go ro­dza­ju sko­śny­mi ocza­mi. Pi­sząc o tej rasie pod kątem za­gro­żeń dla Eu­ro­py na­le­ży więc wy­róż­nić ogrom­ne róż­ni­ce po­mię­dzy kra­ja­mi Azji wschod­niej a kra­ja­mi Azji po­łu­dnio­wo – wschod­niej. Kraje takie jak Ja­po­nia czy Korea Płd gdzie eko­no­mia i po­ziom życia stoją na wy­so­kim po­zio­mie nie sta­no­wią tak wiel­kie­go za­gro­że­nia gdyż lu­dzie ci nie mi­gru­ją ma­so­wo do Eu­ro­py. Pro­blem jest z bied­niej­szy­mi kra­ja­mi, ta­ki­mi jak Chiny, Taj­lan­dia, Wiet­nam, Fi­li­pi­ny oraz także z kra­ja­mi mu­zuł­mań­ski­mi jak Ma­le­zja czy prze­lud­nio­na In­do­ne­zja. Kwe­stię mu­zuł­mań­ską omó­wi­łem już w II czę­ści mo­je­go ar­ty­ku­łu dla­te­go teraz zajmę się wszyst­ki­mi oprócz mu­zuł­ma­nów. Po­mi­mo, że imi­gran­ci z kra­jów bud­dyj­skich oraz z pew­no­ścią imi­gran­ci z ka­to­lic­kich Fi­li­pin nie sta­no­wią za­gro­że­nia kul­tu­ro­we­go i nie mają nisz­czą­cych ide­olo­gii, to na­le­ży wziąć pod uwagę że ich ogrom­ne po­pu­la­cje sta­no­wią bombę et­nicz­ną dla Eu­ro­py oraz dla są­sied­niej Au­stra­lii.

Zdaję sobie spra­wę, że po­wierz­chow­nie jest to „rasa mniej­sze­go za­gro­że­nia” lecz tutaj spo­so­bem na de­gra­da­cję et­nicz­no­ści eu­ro­pej­skiej są mie­sza­ne związ­ki, w które naj­czę­ściej i to bar­dzo ocho­czo an­ga­żu­ją się orient­al­ne ko­bie­ty i eu­ro­pej­scy męż­czyź­ni. W tym przy­pad­ku Biali męż­czyź­ni idą na ła­twi­znę gdyż nie chce im się szu­kać Bia­łej ko­bie­ty na­to­miast Azjat­ki jeż­dżą do Eu­ro­py czy Au­stra­lii nie po to aby pra­co­wać lecz aby po­lo­wać na Bia­łych mężów. Oso­bi­ście roz­ma­wia­łem z Chin­ką, która po­wie­dzia­ła mi że za­in­we­sto­wa­ła oszczęd­no­ści swo­je­go życia aby przy­je­chać do An­glii w po­szu­ki­wa­niu bo­ga­te­go An­gli­ka, gdyż jak to ujęła: „jest to świet­ny in­te­res”. Po­wie­dzia­ła też, że wszyst­kie Chin­ki które zna w oko­li­cy albo już mają bo­ga­tych An­gli­ków albo wciąż szu­ka­ją. W Taj­lan­dii nawet zro­bio­no o tym pro­gram, w któ­rym w bar­dzo uczci­wy spo­sób Tajki przy­zna­ły, że wybór męża za­le­ży u nich od jego pie­nię­dzy. Każda z nich zbie­ra na bilet i na wizę aby po­je­chać do Eu­ro­py, Au­stra­lii lub Ame­ry­ki Płn w po­szu­ki­wa­niu męż­czy­zny który da im duży dom, za­chod­nie oby­wa­tel­stwo i pie­nią­dze. Mał­żeń­stwa­mi z Po­la­ka­mi Azjat­ki nie są za­in­te­re­so­wa­ne gdyż je­ste­śmy za bied­ni lecz gdy tylko po­wie­dzia­łem, że miesz­kam w An­glii moje akcje na rynku po­ten­cjal­ne­go męża od razu wzro­sły.

W Taj­lan­dii bar­dzo po­pu­lar­ne są też mał­żeń­stwa ze star­szy­mi Ame­ry­ka­na­mi choć głów­nie z An­gli­ka­mi. Po ślu­bie An­glik ku­pu­je Tajce dom, ku­pu­je jej sklep lub hotel, daje jej bry­tyj­skie oby­wa­tel­stwo a gdy Tajka go już nie po­trze­bu­je bie­rze z nim roz­wód. Na­stęp­nie głupi An­glik, mocą taj­skie­go sądu traci wszyst­ko i jest de­por­to­wa­ny do An­glii na swój koszt bez gro­sza. Po­dró­żu­jąc po Taj­lan­dii spo­ty­ka­łem wła­śnie takie mie­sza­ne mał­żeń­stwa i po ślu­bie za każ­dym razem role się od­wra­ca­ły – Tajka była sze­fo­wą a An­glik jej nie­wol­ni­kiem dla­te­go że oboje są bar­dzo do­brze wy­kształ­ce­ni w taj­skim pra­wie roz­wo­do­wym z ob­co­kra­jow­ca­mi. Po ślu­bie An­glik jest już prak­tycz­nie ban­kru­tem i nie ma żad­nych praw do swo­je­go ma­jąt­ku.

asianhookers.jpg
Przyszłe żony Anglików. Przez rozporek i ekonomiczne małżeństwo wprost do całego majątku naiwnych Anglików. W Anglii takie małżeństwa są plagą.

W An­glii na­to­miast głupi, nie­skoń­cze­nie na­iw­ni i też le­ni­wi Biali męż­czy­źni żenią się z Azjat­ka­mi, pło­dzą im po 3 mieszańców a potem one biorą roz­wód, od­bie­ra­ją im domy a potem taki An­glik jest zmu­szo­ny wy­pro­wa­dzić się do wy­na­ję­te­go miesz­ka­nia i pła­cić kre­dyt za dom który praw­nie już nie jest jego. W ten wła­śnie spo­sób bry­tyj­skie ma­jąt­ki które na­le­ża­ły do An­gli­ków przez setki lat prze­cho­dzą w ręce Azja­tów, któ­rzy nie­daw­no wy­do­sta­li się z sa­lo­nów ma­sa­żu i z bur­de­li. Wiele Azja­tek, które są żona­mi An­gli­ków, które miesz­ka­ją w bo­ga­tych do­mach i mają służ­bę, jesz­cze kilka mie­się­cy wcze­śniej pra­co­wa­ły w bur­de­lach lub da­wa­ły seks oral­ny za £10 w ciem­nych uli­cach Bang­ko­ku czy Szan­gha­ju. Naj­lep­sze jest jed­nak to, że sce­na­riusz ten po­wta­rza się bez końca a an­giel­scy męż­czyź­ni są coraz głup­si i liczą na cud. Tak samo jak mu­zuł­ma­nie otwar­cie mówią, że chcą nas wy­sa­dzić w po­wie­trze i chcą pod­bić Eu­ro­pę, tak samo Azjat­ki otwar­cie mówią że przy­je­cha­ły zro­bić in­te­res kosz­tem Bia­łych męż­czyzn. No cóż, chcę chro­nić Białą rasę, ale z dru­giej stro­ny czy ma sens ochro­na an­giel­skich idio­tów?

Roz­ma­wia­łem kie­dyś z An­gli­kiem, który miał troje azja­tyc­kich dzieci oraz bar­dzo za­du­fa­ną w sobie, brzyd­ką oraz wy­ma­ga­ją­cą orien­tal­ną żonę. Za­py­tał mnie dla­cze­go uwa­żam, że zro­bił źle. Od­po­wie­dzia­łem mu, że w sa­mych tylko Chi­nach bę­dzie nie­dłu­go 1.4 mi­liar­da Chiń­czy­ków a on zro­bił jesz­cze troje, także niech sam sobie od­po­wie na py­ta­nie czy zro­bił do­brze. An­glik ten miesz­kał w bo­ga­tej dziel­ni­cy, w wiel­kim domu a prawo an­giel­skie za­wsze chro­ni „po­szko­do­wa­ną” matkę z dzieć­mi, także ten an­giel­ski fra­jer jest teraz na łasce azja­tyc­kiej „ma­sa­żyst­ki”, która może prze­jąć cały jego ma­ją­tek. Jaką opi­nię mają moi czy­tel­ni­cy? Czy on zro­bił do­brze czy ja je­stem po pro­stu ra­si­stą? Ja ta­kich zdraj­ców i idio­tów to­pił­bym w sosie słod­ko kwa­śnym.

Nawet w bo­gat­szych kra­jach, ta­kich jak Ja­po­nia czy Korea Płd czę­sto ko­bie­ty chcą aby Eu­ro­pej­czy­cy za­bie­ra­li je na ko­la­cje. Męż­czy­zna myśli, że im się po­do­ba i być może taka jest też praw­da ale tu nigdy nie cho­dzi o przy­jaźń ale przede wszyst­kim o in­te­res. Ko­re­an­ka spo­ty­ka­jąc się z Bia­łym męż­czy­zną do­sta­je dar­mo­wy po­si­łek oraz dar­mo­wą, kil­ku­go­dzin­ną lek­cję an­giel­skie­go, które w Azji są bar­dzo dro­gie. W takim wy­pad­ku czę­sto od­po­wia­da­łem Azjat­kom, że za lek­cje an­giel­skie­go biorę $40/h a jeśli będę po­trze­bo­wał pro­sty­tut­ki to wiem gdzie mam iść. Nie­ste­ty więk­szość Bia­łych męż­czyzn w Azji „uro­dzi­ło się wczo­raj”.

Orien­tal­ni męż­czyź­ni także sta­no­wią za­gro­że­nie dla Eu­ro­pej­czy­ków. Jest to głów­nie mie­sza­nie się ras, choć w mniej­szym stop­niu niż w przy­pad­ku orien­tal­nych ko­biet, oraz dą­że­nie do pie­nię­dzy po tru­pach. Azja­ci są de­fi­ni­tyw­nie bar­dziej bez­dusz­ni i bez­względ­ni w za­ra­bia­niu pie­nię­dzy i są zdol­ni do naj­po­twor­niej­szych zbrod­ni za pie­nią­dze. Na po­cząt­ku za­czy­na się bar­dzo miło dla­te­go że Azja­ci otwie­ra­ją bary i re­stau­ra­cje z eg­zo­tycz­nym je­dze­niem, w środ­ku wie­sza­ją pla­ka­ty z mi­siem pandą lub ze smo­ka­mi a Budda wy­da­je się sym­bo­lem po­ko­ju bez nisz­czą­cej ide­olo­gii. Wszyst­kie te rze­czy spra­wia­ją, że Eu­ro­pej­czy­ków jest bar­dzo łatwo uśpić na pro­blem orien­tal­nej in­wa­zji dla­te­go że zanim się obu­dzą, oka­zu­je się że mia­sto jest po­wo­li wy­ku­py­wa­ne przez Azja­tów i za­czy­na się wy­mia­na spo­łe­cze­ń­stwa z eu­ro­pej­skie­go na azja­tyc­kie. W mię­dzy­cza­sie po­wsta­ją azja­tyc­kie gangi, które za­zwy­czaj han­dlu­ją bro­nią i nar­ko­ty­ka­mi, wy­rzy­na­ją się na­wza­jem za lo­kal­ne wpły­wy i za­bi­ja­ją też ro­do­wi­tych ludzi, któ­rzy wal­czą o swój kraj.

W An­glii było wiele przy­pad­ków o tym, że wiet­nam­skie gangi za­kła­da­ły plan­ta­cje ma­ri­hu­any w swo­ich do­mach, na­to­miast bazar opa­no­wa­ny przez Azja­tów ni­czym się nie różni od ziemi na któ­rej mu­zuł­ma­nie zbu­do­wa­li me­czet. Idea jest do­kład­nie ta sama – pod­bi­cie te­re­nu wroga. Jako stu­dent pra­co­wa­łem na Sta­dio­nie Dzie­się­cio­le­cia gdzie mia­łem swój in­te­res i jako młody chło­pak wi­dzia­łem dużo nie­przy­jem­nych rze­czy, tym bar­dziej że byli tam lu­dzie z ca­łe­go świa­ta i mia­łem ro­ze­zna­nie czego można się spo­dzie­wać po każ­dej z ras. Wiet­nam­czy­cy na przy­kład pra­co­wa­li jak mrów­ki i na pewno nie można im było za­rzu­cić le­ni­stwa. Po­nad­to za­wsze za­cho­wy­wa­li się bar­dzo cicho i sta­ra­li się nie zwra­cać na sie­bie uwagi. Z dru­giej jed­nak stro­ny cza­sem znaj­do­wa­łem w śmiet­ni­kach po­kro­jo­ne zwło­ki Wiet­nam­czy­ków dla­te­go że inni Wiet­nam­czy­cy w ten spo­sób po­zby­wa­li się kon­ku­ren­cji. Szyb­ko zro­zu­mia­łem, że Budda, kwia­ty lo­to­su oraz opa­no­wa­nie wy­nie­sio­ne z Tai Chi to tylko pro­pa­gan­da dla Eu­ro­pej­czy­ków; my­dle­nie oczu w celu ukry­cia praw­dzi­wej na­tu­ry Azja­tów. Na przy­kład w Ame­ry­ce i w An­glii dzia­ła orien­tal­ny gang Tria­da, który zaj­mu­je się głów­nie han­dlem nar­ko­ty­ka­mi, bro­nią, mor­der­stwa­mi na zle­ce­nie, prze­my­tem ludzi, pro­sty­tu­cją, wy­mu­sze­nia­mi i pra­niem pie­nię­dzy. W dziel­ni­cy Chi­na­town w Lon­dy­nie mo­że­my zo­ba­czyć chiń­ską ar­chi­tek­tu­rę i sztu­kę, smoki, orien­tal­ne pro­duk­ty i chiń­skie re­stau­ra­cje lecz są także zor­ga­ni­zo­wa­ne Orien­tal­ne gangi, na któ­rych temat po­praw­na po­li­tycz­nie bry­tyj­ska po­li­cja mil­czy.

asian_gang.jpg
Chińskie gangi są plagą Zachodu. Od głównych Chin, poprzez Hongkong i Makao, następnie przez Anglię aż do Ameryki. Moim zdaniem Chinatown w Londynie wcześniej czy później zostanie strefą wojny pomiędzy rywalizującymi ze sobą Orientalnymi gangami Triad.

Gdy byłem w Taj­lan­dii, w Chi­nach czy w Wiet­na­mie, za­uwa­ży­łem że bar­dzo rzad­ko ktoś się do mnie uśmiech­nął za darmo. Za każ­dym razem Azja­ci uśmie­cha­li się tylko albo do moich pie­nię­dzy albo dla­te­go że my­śle­li że mia­łem pie­nią­dze. W Eu­ro­pie, wy­cho­wa­ni na chrze­ści­jań­stwie Biali lu­dzie mają or­ga­ni­za­cje cha­ry­ta­tyw­ne oraz gest po­mo­cy innym lecz w Azji czło­wiek bez pie­nię­dzy to mar­twy czło­wiek z opóź­nio­nym wy­ro­kiem. Azja­ci w Eu­ro­pie są na­to­miast mili do­pó­ki nie mają pie­nię­dzy lecz póź­niej wy­cho­dzi z nich ogrom­na nie­chęć do Bia­łych ludzi dla­te­go że oni oraz ich ro­dzi­ce i dziad­ko­wie przez całe wieki byli na­szy­mi słu­żą­cy­mi i tak na­praw­dę każdy uśmiech i każdy gest przy­jaź­ni są uda­wa­ne. Azja­ci mają maski na twa­rzach, któ­rych nigdy nie zdej­mu­ją.

Poza tym Azja­ci nie mają serca i po­tra­fią być obrzy­dli­wi. W dżun­glach Azji po­łu­dnio­wo wschod­niej są rzeź­nie zbu­do­wa­ne z bam­bu­sów, w któ­rych Orien­tal­ni za­rzy­na­ją gady na mięso i na skóry, łącz­nie z za­gro­żony­mi ga­tun­ka­mi. Oso­bi­ście wi­dzia­łem jak Chiń­czy­cy i Ta­jo­wie od­rą­by­wa­li głowy żół­wiom i jasz­czur­kom oraz wi­dzia­łem całe ulice śmier­ci gdzie gady, koty i psy były trzy­ma­ne ty­go­dnia­mi w ma­łych klat­kach a na­stęp­nie Azja­ci pod­rzy­na­li im gar­dła. Po­pu­la­cje brą­zo­wych i żół­tych są ogrom­ne, dla­te­go tam jedzą szczu­ry na­bi­te na patyk, za­lę­żo­ne jajka oraz sza­rań­cze i skor­pio­ny. Cza­sa­mi myślę, że gdyby gówno miało nogi i mogło ucie­kać to Orien­tal­ni też by je zła­pa­li i po­żar­li. Gdy do­ło­żę do tego picie moczu przez Hin­du­sów i pod­cie­ra­nie się rę­ka­mi a potem je­dze­nie nimi aby po­czuć le­piej smak po­traw, w ta­kich mo­men­tach czuję się z nimi bar­dzo nie­kom­for­to­wo.

Podsumowanie

We­dług mnie Hin­du­si i Orien­tal­ni nie są tak wiel­ki­mi wro­ga­mi Bia­łej cy­wi­li­za­cji jak Mu­rzy­ni, mu­zuł­ma­nie czy Cy­ga­nie i dla­te­go umiesz­czam ich w gru­pie mniej­sze­go ry­zy­ka. Wie­rzę w to, że wielu Hin­du­som i Azja­tom Biali lu­dzie oraz nasza kul­tu­ra bar­dzo się po­do­ba­ją jed­nak z uwagi na ich ogrom­ne licz­by, sys­tem ka­sto­wy, mie­sza­nie się ras oraz dą­że­nie do pie­nię­dzy po tru­pach, są także bar­dzo nie­bez­piecz­ni. Hin­du­si i Orien­tal­ni są jed­nak pra­co­wi­ci i bez po­rów­na­nia bar­dziej in­te­li­gent­ni niż rasy które opi­sa­łem w po­przed­nich ar­ty­ku­łach, choć są także o wiele bar­dziej wy­ra­cho­wa­ni i pod­stęp­ni. Aby nie było po­mię­dzy na­szy­mi cy­wi­li­za­cja­mi pro­ble­mów przede wszyst­kim na­le­ży miesz­kać od­dziel­nie, choć także: nigdy nie roz­ma­wiać o pie­nią­dzach, nigdy nie po­ka­zy­wać im Bia­łych ko­biet i być do­brze za­po­zna­nym z ob­szer­ną listą ich oszustw. Zresz­tą, duża po­pu­la­cja Hin­du­sów i Orien­tal­nych ozna­cza­ła­by po­gor­sze­nie stanu eu­ro­pej­skie­go śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go co można łatwo spraw­dzić gdyż in­dyj­skie rzeki są ście­kiem a ulice śmiet­ni­kiem, na­to­miast kra­jo­braz wielu części uprze­my­sło­wio­nych Chin wy­glą­da jak na pla­ne­cie Mars.

Myślę, że po­zby­cie się ich z Eu­ro­py jest bar­dzo łatwe i za­koń­czy­ło­by się bez roz­le­wu krwi. Gdyby nie­spo­dzie­wa­nie pa­trio­ta zo­stał przy­wód­cą np. Wiel­kiej Bry­ta­nii to wy­star­czy­ło­by, aby ogło­sił, że za rok wcho­dzi prawo o tym, że rząd bry­tyj­ski bę­dzie re­kwi­ro­wał ma­jąt­ki wszyst­kim Azja­tom, co ozna­cza że mają oni ponad 360 dni, aby zde­cy­do­wać czy chcą za­trzy­mać pie­nią­dze. Pre­mier UK zatem radzi aby za­bra­li wszyst­ko co na­le­ży do nich i w cza­sie krót­szym niż 360 dni wró­ci­li do Azji ze wszyst­kim co na­le­ży do nich. Także, za 360 dni bę­dzie wpro­wa­dzo­ny po­da­tek lot­ni­sko­wy dla Azja­tów w wy­so­ko­ści 5.000 GBP więc aby za­osz­czę­dzić te pie­nią­dze na­le­ży wy­je­chać w tym roku. Oprócz tego, wszel­kie ma­jąt­ki uzy­ska­ne na pod­sta­wie spraw roz­wo­do­wych z Bry­tyj­czy­ka­mi są unie­waż­nio­ne i zo­sta­ją na miej­scu z ich pra­wo­wi­ty­mi, ro­do­wi­ty­mi wła­ści­cie­la­mi. Myślę, że samo wpro­wa­dze­nie tego ostat­nie­go prawa zmniej­szy­ło­by ilość mie­sza­nych mał­żeństw z Azjat­ka­mi do zera.

Myślę, że Brą­zo­wi i Żółci lu­dzie nie po­win­ni się przej­mo­wać co o nich sądzę i nie po­win­no mieć dla nich zna­cze­nia, że nie zga­dzam się z ich re­li­gia­mi. Ważne, że oni się zga­dza­ją i że im spra­wia­ją one przy­jem­ność, choć mi także gdy po­dró­żu­ję po Azji. Ja ak­cep­tu­ję Brą­zo­wych i Żół­tych ludzi ta­ki­mi ja­ki­mi są i nie chcę w nich nic zmie­niać, choć z dru­giej stro­ny nie chcę też aby oni zmie­nia­li coś w Eu­ro­pej­czy­kach. Aby było to jasne, nie sądzę że każdy jeden Hin­dus jest oszu­stem gdyż wielu to cięż­ko pra­cu­ją­cy lu­dzie o sil­nych war­to­ściach ro­dzin­nych. Nie sądzę też, że każda orien­tal­na ko­bie­ta jest pro­sty­tut­ką ma­ją­cą fał­szy­we plany ma­try­mo­nial­ne wobec eu­ro­pej­skich męż­czyzn i nie sądzę też że każdy orien­tal­ny męż­czy­zna za­bi­je za pie­nią­dze. Z dru­giej jed­nak stro­ny, ba­zu­jąc na moich do­świad­cze­niach są to rasy wy­so­kie­go ry­zy­ka jeśli cho­dzi o wszyst­kie cechy cha­rak­te­ru, które opi­sa­łem po­wy­żej. Uważam też, że jeśli ich populacje nie zostaną zmniejszone o połowę lub przynajmniej o 25% to wcześniej czy później będzie to miało katastrofalne skutki przede wszystkim dla nich i mówię tu nie tylko o Indiach ale także o Pakistanie i Bangladeszu. gdzie na terytorium zbliżonym do prawie 11 milionowej Grecji żyje 165 mln. To jest jednak problem który oni powinni przemyśleć sami. Reasumując, życzę wszystkim Brązowym i Żółtym ludziom szczęśliwego lotu do Azji – w jedną stronę, a gdy będę tęsknił za kulturowym doświadczeniem na pewno ich odwiedzę z moim aparatem fotograficznym.

Na mar­gi­ne­sie, jeśli już mówię o za­gro­że­niach, to uwa­żam że naj­więk­szym za­gro­że­niem dla bia­łej chrze­ścijań­skiej cy­wili­za­cji i to o wiele więk­szym niż wszyst­kie rasy i kul­tu­ry świa­ta razem wzię­te są rdzen­ni, Biali lu­dzie, tacy jak: li­be­ra­ło­wie, ko­mu­ni­ści, fe­mi­nist­ki i ho­mo­sek­su­ali­ści, któ­rzy w swym tran­sie cho­re­go, prze­sad­ne­go hu­ma­ni­ta­ry­zmu oraz nisz­czą­cej to­le­ran­cji za­po­mnie­li do kogo tak na­praw­dę na­le­ży Eu­ro­pa i ja­ki­mi war­to­ścia­mi po­win­na się kie­ro­wać aby prze­trwać! Wszyst­kie inne rasy i kul­tu­ry, które od­wie­dzi­łem pod­czas swych po­dró­ży na pewno prze­trwa­ją dla­te­go, że tam li­be­ra­lizm jest nie­ofi­cjal­nie uzna­wa­ny za cho­ro­bę psy­chicz­ną i nikt by nie po­zwo­lił na wy­mia­nę ro­do­wi­te­go spo­łe­czeń­stwa na inne.

Poza tym ser­decz­nie po­le­cam po­dró­że po Azji, ze wszyst­ki­mi jest wspa­nia­ło­ścia­mi i hor­ro­rem dnia co­dzien­ne­go, choć z dru­giej stro­ny nigdy też nie za­po­mi­naj­my kim je­ste­śmy, jaką kul­tu­rę re­pre­zen­tu­je­my i że mamy obo­wiąz­ki wobec na­sze­go kraju i na­sze­go na­ro­du.

KONIEC

Marcin Malik

Podróżnik do najbardziej odległych, czasem też niebezpiecznych regionów Azji. Prowadzi portal o podróżach www.kompas.travel.pl

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Natalia Julia Nowak

Marcin Malik

- Ale ja chcę zostać. - Machnęła niecierpliwie ręką. - Co tam rozkazy. Teraz mam okazję. Zabierzesz mnie?
Nie zrozumiał.
- Dokąd?
- Do Ameryki. Możesz to zrobić, wystarczy tylko chcieć. Zabierz mnie, jako żonę.
Oniemiał słysząc to słowo. Nie mógł ogarnąć ogromu jego znaczenia. To słowo mu groziło. To słowo...
- Nie rozumiesz - wyjaśniła. - Nie po to, żeby ze mną żyć. Po to, żeby pomóc mi się stąd wydostać. Do Huntington Beach. Żeby zobaczyć brata. - Głos jej zadrżał. - Co ważniejsze, żeby zobaczyć mojego synka. Weźmiemy rozwód. Powiesz, że ze mnie niedobra żona. Ale będę już amerykańską obywatelką. I zostanę.
- Ale przysłali mnie tu po... po jeńców. - Sam wiedział, że zabrzmiało to beznadziejnie. - To znaczy... Co by o mnie pomyśleli, gdybym wrócił z żoną?
Co wyprostowała się dumnie.
- Co by pomyśleli? Pomyśleliby, że mężczyzna z ciebie, jakich mało.
Poczuł się jeszcze bardziej zagrożony. Pokręcił głową.
- Co się stało? Nie możesz sobie pozwolić na uczucia? Może już w środku umarłeś? Bo zaraz i tak umrzemy, to dlatego? (...)
Rambo poderwał głowę i spojrzał w kotlinę, skąd dobiegały coraz głośniejsze okrzyki:
- Możemy umrzeć wcześniej, niż myślisz - mruknął. Spuściła wzrok. Jak dziecko ze złamanym sercem.
- Tak tylko pytałam - szepnęła.
I nagle ogarnęło go uczucie, które jeszcze poprzedniego dnia uznałby za nierealne. Bo on też miał złamane serce.
Zaskoczyła go podchodząc bliżej i całując go w policzek. (...)
Rambo stał jak sparaliżowany. Instynkt obronny walczył z...
- Dobra - powiedział nagle. - Zostań. Pobierzemy się. Weźmiemy rozwód. Zamieszkasz w Huntington Beach.
Odwróciła się. Było widać, że płakała. Lecz teraz promieniała przez łzy.
- Dobry z ciebie człowiek, Rambo.

David Morrell, "Rambo: Pierwsza krew. Tom II", tłum. Jan Kraśko

oto Marcin Malik

@Natalia Julia Nowak

Oglądałem ten film. Bardzo dobry i Orientalna dziewczyna w tym filmie też była piękna i dzielna. W takim wypadku też bym ją zabrał ale mój artykuł nie jest o pojedyńczym przypadku ale o masowym procederze matrymonialnym.

oto Natalia Julia Nowak

Marcin Malik

Wiem, o czym jest Pański artykuł. Przytoczyłam fragment powieści "Rambo 2", żeby pokazać, iż jest ziarnko prawdy w tym, co Pan napisał o fikcyjnych małżeństwach zawieranych przez Azjatki z białymi Amerykanami/Anglikami. Problem został dostrzeżony już w latach 80. XX wieku. I trafił do mainstreamu. :)

Pozdrawiam.

oto Kmieć

Panie Krzyśku1203

Fakt myślenia już jest określany przez postępaków jako rasistowski, nietolerancyjny, itd.
--------------

"Jeśli jesteś inteligentny to należysz do niebezpiecznie uprzywilejowanych."

Obecnie do wachlarza nowomowy niszczącej Zachodnią kulturę wprowadzane są pojęcia nie tyle negujące inteligencję co dążące do społecznego potępienia inteligentnych ponieważ są oni wyraźnym wyrazem niesprawiedliwości społecznej. Według nowych „teorii”, ze względu na to, że wysoka inteligencja człowieka jest przypadkowa to prowadzi ona do nierówności społecznych i powinna być napiętnowana podobnie jak uprzywilejowana pozycja białych w Stanach Zjednoczonych.
[...]
Istniejąca od kilku lat tzw. teoria „białego przywileju” (przywilej bycia białym) jest szeroko rozpowszechniona na amerykańskich uniwersytetach prowadząc do wykluczeń białych studentów z wielu wydarzeń i zajęć, by wyrównywać w jakiś sposób tą dysproporcję. W ostatnim czasie jednak wydaje się, iż podobny los czeka wszystkich którzy mają za wysoki poziom IQ.

Jak podała gazeta dailycaller.com „Dziennik uniwersytetu stanu Iowa ogłosił odkrycie specjalnego przywileju jaki inteligentni ludzie przypadkowo zdobywają przy okazji urodzenia. Ten nowy przywilej - zwany "przywilejem poznawczym" - funkcjonuje zasadniczo w taki sam sposób jak przywilej bycia białym.

Na początku tego tygodnia Gazeta Daily Iowan ujawniła odkrycie tego nowego przywileju.

Różnorodność białych przywilejów "jest ważnym tematem, który zasługuje na publiczną debatę", wyjaśnia artykuł redakcyjny nt. "przywileju poznawczego", jednocześnie „wspominając o szerszej koncepcji samego przywileju zawartego w artykule.” Przywilej jest ogólnie „pobieraniem pewnych świadczeń jedynie przez przypadek urodzenia i jest niezaprzeczalną rzeczywistością", wyjaśnia gazeta studencka.

Podobnie jak w przypadku koloru skóry i wielu innych, autor gazety Daily Iowan, Dan Williams twierdzi, że ludzie nie mają kontroli nad tym jak bardzo są inteligentni. Życie to ogromna kosmiczna loteria pełna zwycięzców i przegranych.

„Przywilej kognitywny” jest tym samym poza białym przywilejem, jednym z wielu rodzajów przywilejów.”

Jednym słowem, analogicznie do sytuacji z "białym przywilejem", według uniwersyteckiej gazety jeśli ktokolwiek jest bardziej inteligentny to jest aspołeczny i zaburza przestrzeń równouprawnienia. Można powiedzieć, iż w jakimś sensie jest niebezpieczny, [...]|

--------------------

Źródło:
http://dailycaller.com/2017/07/29/update-not-being...
http://www.prisonplanet.pl/kultura/jesli_jestes,p1...

P.S. Strona anglojęzyczna pisze wręcz: "Nie bycie GŁUPIM, jest (niesprawiedliwym) przywilejem"!!!

oto Dariusz Gałat

Ale pan plecie bzdury, panie Malik

Akurat np. w USA Azjaci popełniają najmniejszy odsetek przestępstw ze wszystkich grup etnicznych, nawet mniej niż biali ludzie, więc pana twierdzenia o tym że zabijanie za pieniądze to jakaś wrodzona cecha ich charakteru, jest guzik warte. Podobnie, to że azjatyckie kobiety chętnie szukają sobie bogatych mężów na Zachodzie, to nie jest żadna wyjątkowa cecha ich charakteru, bo kobiety we wszystkich krajach świata kierują się przy wyborze partnera życiowego poziomem jego materialnych zasobów i jest to powszechnie znany fakt. Z tego samego powodu Polki wychodzą za Niemców, a Ukrainki za Polaków. Jeśli ktoś nie chce paść ofiarą matrymonialnego oszustwa, to wystarczy że przed ślubem spisze ze swoją wybranką intercyzę i gotowe. Mówiąc o imigracji z Azji warto wspomnieć że w niektórych krajach Dalekiego Wschodu, jak np. Chiny czy Wietnam, brutalnie prześladuje się członków miejscowych mniejszości chrześcijańskich. Ci ludzie powinni móc bez przeszkód wyjeżdżać na Zachód, bo w swoich ojczyznach są zagrożeni ze względu na wyznawaną wiarę.

oto Marcin Malik

@Dariusz Gałat

Nie zrozumiał Pan przesłania artykułu.

Wiem, że najwięciej zbrodni w USA popełniają murzyni natomiast w moim artykule napisałem, że ilość przestępstw u Azjatów nie jest problemem ale bezwględność w drodze do osiągnięcia pieniędzy. Dałem nawet przykłady pokrojonych zwłok w śmietnikach gdyż tak właśnie Azjaci wykańczają konkurencje. Azjaci nie stanowią dużego zagrożenia kryminalnego ale ten kto mu wejdzie w interes będzie bardzo surowo ukarany.

Azjatki lubią Białych mężczyzn i wiele jest też ładnych lecz w artykule napisałem o procederze matrymonialnym, który jest faktem. Azjatki to kobiety interesu. Wszyscy wiedzą czym jest intercyza aleeuropejscy mężczyźni nie podpisują bo wszystko tracą. Np. w Anglii intercyza nie ma mocy prawnej.

oto Dariusz Gałat

Wszystko zrozumiałem

Azjatki lubią Białych mężczyzn i wiele jest też ładnych lecz w artykule napisałem o procederze matrymonialnym, który jest faktem. Azjatki to kobiety interesu.

Tak samo jak Polki w Niemczech, albo Ukrainki w Polsce. Co w tym dziwnego? Proszę pana, ujmę to tak: jeśli będę miał ochotę, to zrobię sobie tuzin dzieci z Chinką albo Wietnamką, a panu nic do tego. Skąd pomysł że ludzie ze związków mieszanych nie mogą wybrać sobie europejskiej tożsamości?

oto Dubitacjusz

Współczesny akt małżeństwa "w majestacie prawa" okrada

mężczyznę z wypracowanego majątku w przeszłości, a nawet zmusza go do utrzymywania pasożyta w przyszłości po rozwodzie. Ignorowanie prenupów przez sądy to kolejny stopień systemu rabunku mężczyzn.

Tak naprawdę dziwić by się należało, że ktokolwiek z mężczyzn się jeszcze chce żenić.

Opisane przypadki małżeństw z Azjatkami nie tyle obnażają wyrachowanie tamtejszych kobiet, co naturę mizoandrycznego systemu prawnego na zachodzie.

oto Krzysztof M

w USA Azjaci popełniają

w USA Azjaci popełniają najmniejszy odsetek przestępstw ze wszystkich grup etnicznych

Chodzi o przestępstwa zarejestrowane? :-)

oto Robercik

Mam ambiwalentne uczucia.

Mam ambiwalentne uczucia.

Z jednej strony wiem (WIEM a nie uważam), że istnieje plan eliminacji białej rasy. Za bardzo szkodliwe uważam wpuszczanie murzyńskich genów do Europy (z powodu ogromnych deficytów intelektualnych tej rasy). itd. itd.
Z drugiej strony rażą mnie pomysły odesłania wszystkich Azjatów i generalnie przesadna troska o "czystość rasową". Razi mnie też wypominanie jakiemuś Anglikowi, że napłodził dzieci z Azjatką. Może dlatego, że ja osobiście lubię taką mieszankę. A może dlatego, że w osobistych kontaktach preferuję nieco więcej delikatności.

Pisząc to nikomu nie chcę się przypodobać, nie chcę pozować na kogoś kto twierdzi, że prawda leży gdzieś po środku i on właśnie ten środek znalazł. Artykuł Autora uważam za wartościową przeciwwagę dla skrajności w jaką wpadła Europa. Słabością jest jednak język którym Autor nie dotrze do ludzi o przeciwnych poglądach. Oni to potraktują jako prowokację, wybiorą najgorsze kawałki i zredukują do Hitlera.

oto Krzych Adam

No właśnie.

Artykuł Autora uważam za wartościową przeciwwagę dla skrajności w jaką wpadła Europa. Słabością jest jednak język którym Autor nie dotrze do ludzi o przeciwnych poglądach. Oni to potraktują jako prowokację, wybiorą najgorsze kawałki...

Pod tym mógłbym się podpisać. A reductio ad hitlerum usunąłem nie dlatego żebym uważał iż ludzie do tego skłonni się nie znajdą. Tylko dlatego, że sądzę iż większość z tych, którzy się z Autorem nie zgodzą poprzestanie na uznaniu w oparciu o kawałki z którymi na przykład i ja sam się nie zgadzam całość za jakąś prowokację.

oto utu1

Ambiwalencja Pana Robercika?

Jesteśmy tak poobijani propaganda poprawności politycznej i narracji multikulturowej, że tolerujemy tak prostacki artykuł jak ten, który nawet w czasach największego tryumfu imperializmu brytyjskiego czy francuskiego nie znalazł by miejsca na publikacje. Chyba zatraciliśmy sens przyzwoitości, że coś takiego czytamy bez obrzydzenia czy oburzenia. A może to jest rodzaj pornografii? Czytamy nie dla treści, które autor opisuje ale dla rozpoznania ciemnych i prymitywnych emocji, które każdy z nas gdzieś tam ma i dzieli z autorem, który pozwolił tym emocjom całkowicie zapanować nad nim podczas gdy my jeszcze potrafimy je opanować. Gdybym w tym artykule można było zauważyć ślady inteligencji można by autora podejrzewać o prowokacje. Niestety tak nie jest. Autor pisze co myśli. Czyli nie zbyt wiele. Zato z pełnej szczerości serca... bez mitygowania się. To jest nie tyle, ze przerażające ale żałosne. Coś poszło nie tak w edukacji autora. Przebija się arogancja samouka, którego umysł poszedł nieokiełznany w samopas przy braku wzorców i mentorów. Nic tu juz nie pomoże. I jeszcze jedno. Podróże nie kształcą! A niektórym nawet szkodzą.

A jeśli chodzi o imigrantów to nie jest kwestia, którzy są lepsi i gorsi i jak ich obrzydzić najbardziej aby łatwiej było im powiedzieć nie. To powinno być oczywiste, że najlepsi imigranci są żadni. W społeczeństwie monokulturowym najłatwiej osiągnąć harmonię społeczną, gdyż ludzie mogą widzieć lepiej swoje interesy i mogą o nie dbać używając rożnych mechanizmów politycznych. W społeczeństwie wielokulturowym można grać na sprzecznych interesach grupowych bardzo łatwo. Ludzie się nie dogadają. Zawsze będą na siebie szczerzyć zęby i solidarności społecznej nie osiągną. Ci co chcą grać najlepszym instrumentem kontroli społecznej czyli divide et impera bedą promować imigracje. Ci co chcą aby im nie patrzono na ręce jak sobie rządzą i dzielą łupem są za imigracją. Ci co chcą aby mieć najwyższe zyski kosztem najmniej wykwalifikowanych będą promować imigrację. Lewica, która to popycha propagandowo robi w tym wszystkim za użytecznych idiotów.

oto Marcin Malik

@utu1

Widzę, że ocenił Pan surowo nie tylko mój artykuł ale także i mnie, jakby towarzyszył mi Pan od dzieciństwa. Taka ocena mnie bazując na jednym artykule nie jest sprawiedliwa gdyż jeśli spojrzy Pan na moje wątki na mojej stronie o krajach Sunkontynentu i Azji Wschodniej to zobaczy Pan tam wiele pozytywnie przez ze mnie opisanych rzeczy na temat tych ludzi i ich krajów a i w tym artykule pisałem też o nich dobrze. Zresztą sami Hindusi z którymi pracowałem w Anglii mówili mi o zbrodniach w ich kraju. W Indiach jest tak źle, że w pociągu trzeba przykuwać bagaże do siedzeń żelaznym łańcuchem.

To co opisałem nie powinno być kontrowersyjne gdy na przykład przewodnik Lonely Planet bardzo dużo napisał o oszustwach w Indiach oraz o problemach społecznych i oni nie są ani głupi ani prostaccy. Dla większości osób prawda jest szokiem. W niektórych częściach starałem się napisać rzeczy z humorem a w innych dobitniej ale widzę że zostałem odebrany źle. Temat brudu, chaosu oraz gwałtu w Indiach na angielskim internecie jest szeroko omawiany i są to strony niepolityczne ale podróżnicze.

Mam powody myśleć, że problemem jest już samo nazwisko autora bo gdyby ten artykuł napisał ktoś inny to nie byłoby takiej krytyki. Nie wiem czy tak jest ale czuję, że zanim ktoś kliknie na mój artykuł to rośnie mu ciśnienie i bierze głęboki oddech.

oto Krzych Adam

Chciałbym coś stwierdzić w jednym dość wąskim aspekcie.

Napisał Pan:

Czytamy nie dla treści, które autor opisuje ale dla rozpoznania ciemnych i prymitywnych emocji, które każdy z nas gdzieś tam ma i dzieli z autorem, który pozwolił tym emocjom całkowicie zapanować nad nim podczas gdy my jeszcze potrafimy je opanować.

Pierwsza uwaga jest taka, że myśl taką jak autor tego cyklu wyraził już dawno temu Rudyard Kipling. A było to w 1889 roku gdy napisał:

Oh, East is East and West is West, and never the twain shall meet...

Było to w poemacie, rzeczy z natury prezentującej wszystko raczej skrótowo i bez szczegółów. W odróżnieniu od Kiplinga autor tego cyklu artykułów wchodzi głęboko w szczegóły tematu no i nie stara sie nawet o żaden umiar w użytym słownictwie. Mnie akurat te "ciemne i prymitywne emocje" autora jedynie przysparzają przykrości. Mnie by wystarczyły opisy i z nich wynikła konstatacja, że cywilizacja orientalna, hinduska, cygańska, czy islamska "never shall meet" z cywilizacją w której żyjemy.

O Cyganach niewiele wiem, ale z tych nielicznych obserwacji, które poczyniłem, sądzę że kulturowo są oni tak od nas odmienni, że o integracji nie ma mowy. Przestaną być cierniem w boku np. Rumunów czy Słowaków, gdy się zasymilują, ale wtedy przestaną być Cyganami. Podobnie jest jak sądzę z ludami o kulturze islamskiej. Poza Persami, których historia nauczyła wtapiania się w otoczenie, żadna forma integracji nie ma szans, a zasymilować ich się raczej nie da. Nie zakładałbym wielkiej skuteczności asymilacji i szyitów, znaczy wspomnianych uprzednio Persów też. Co do Hindusów to odrzucając wszelkie epitety i język autora z nim się co do meritum zgadzam.

Co do żółtych i skośnookich "orientals" to integrują sie oni doskonale. Ich imigracja w rozmiarach takich jakie może wchłonąć kraj, tak by daleko było to zagrożenia roztopienia się tubylców w ich masie szkodliwa nie jest.

Co do Murzynów nie będę się wypowiadał. W sensie zgody bądź niezgody z meritum jego wypowiedzi. Temat jest szeroki. Murzyn z plemienia Ndebele (Matabele), czy Zulu, albo Bushman z plemienia San to nie to samo co amerykański potomek niewolników z plantacji na Południu, często posiadający mniej niż 50% genów afrykańskich. Niskiego poziomu IQ ja sam nie jestem w stanie potwierdzić, ale to dlatego być może, że mam jedynie anegdotyczną ewidencję. Znałem bliżej i pracowałem w biurach projektów może z trzema czy czterema Afrykanami. Z Ugandy i Tanzanii, a jeden z Kamerunu, Taką samą liczbą czarnych jak heban przybyszów z Karaibów i kilkoma Afroamerykanami (Mulatami). Ciekawe, najniżej jeśli chodzi o prezentowaną inteligencję bym oceniał tych ostatnich, którzy jednakże najczęściej genetycznie mają więcej dziedzictwa europejskiego niż afrykańskiego.

oto Marcin Malik

Od Autora

Z doświadczenia wiem, że moi przeciwnicy sa mistrzami w wyciąganiu zdań z kontekstu i tak to zawsze działa.

W moim artykule napisałem także o wielu pięknych i wartościowych rzeczach, które są w Azji. Napisałem też dobre rzeczy o samych ludziach gdyż pamiętajmy, że dobrzy ludzie są wszędzie. Są dobrzy muzułmanie, dobrzy murzyni, dobrzy Hindusi itd. Jednak ja chciałem też dac do zrozumienia, że polityka i przetrwanie białej cywilizacji to nie konkurs na popularność.

Ja na ironię najlepiej się czuję i jestem najmniej polityczny podczas moich podróży lecz gdy tylko wracam do Anglii myślę: dlaczego znowu jestem w Indiach skoro właśnie wróciłem? Moje artykuły to pytania o równowagę i chęć przetrwania.

oto Eowina

Z Hindusami jest jeden bardzo istotny problem.

Indie były "perłą korony brytyjskiej" i źródłem bogactwa wielu Brytyjczyków. Hindusi byli dobrymi i sprawnymi żołnierzami w brytyjskich wojnach, nawet WWII. Hindusi byli też sprawnymi managerami w innych brytyjskich koloniach. Masowo byli przywożeni do Afryki aby tam spełniać rolę nadzorców i średniego personelu w zarzadzaniu brytyjskimi firmami, bo byli niezależni od lokalnych układow.

W momencie jak kolonie brytyjskie odzyskiwały niepodległość, wszyscy Hindusi i Pakistańczycy dostali brytyjskie paszporty, wzbogaceni na służbie afrykańskiej, wszyscy wrócili do UK, albo brytyjskich dominiów, Kanady i Australii. Dzisiaj zajmują prominentne stanowiska we władzach, są wybitnymi lekarzami, ( kochanek księżnej Diany), są w mediach- BBC. Niezależnie jak Indie są biedne, oraz jak prymitywne są ich obyczaje, Indie są drugim krajem co do populacji na świecie.
Do tego należy doliczyć Pakistan i Bangladesz, czyli przeszło 1.5mld ludzi. Jest to najprężniejsza część świata i dynamicznie się rozwijająca. Ciekawe jak i kto zamierza ich opanować.

oto Qba

Ho, ho! Widzę, że zapoznał

Ho, ho! Widzę, że zapoznał się Pan nieco z hinduskim społeczeństwem. Zapewne widział Pan też ulice przeznaczone do defekacji. Z jakiegoś powodu wielu hindusów boi się załatwiać w ubikacjach (coś o czających się tam wiedźmach), a ile memów się z tego urodziło!
http://i0.kym-cdn.com/photos/images/facebook/001/0...

Zderzenie tradycyjnej kultury hinduskiej z kulturą masową przybiera czasem dość komiczne skutki, Sprawiło też, że na zachodzie powstało mnóstwo stereotypów i żartów o hindusach (polecam stand-upy Russella Petersa na ten temat):
https://funnyjunk.com/What+s+it+like+growing+up+in...
Prawdziwy medialnie smród zrobił się, gdy pewnego razu amerykański turysta zaczął płacić dzieciom za wykrzykiwanie memów (założyli z tych pieniędzy szkółkę rolniczą). Oto jak nowotwory pewnej internetowej subkultury przeniosły się na subkontynent indyjski. Polecam szczególnie 4-tą minutę ;)

Epidemia gwałtów w Indiach ma swoje źródło w przeważającej liczbie mężczyzn nad kobietami i kastowym systemie społecznym, gdzie córka jest przede wszystkim ciężarem (co przekłada się na niższą pozycję społeczną). Masa sfrustrowanych seksualnie mężczyzn każdą samotną kobietę będzie postrzegać jako potencjalną zwierzynę, a biały kolor skóry co najwyżej dodaje tu smaczku (obsesja hindusów na punkcie rozjaśniania skóry).

oto Gringo

Taką krzykliwą i prymitywną

Taką krzykliwą i prymitywną publicystykę oraz wnioski naciągane pod gotową tezę, zamiast chłodnej analizy i indukcyjnego podejścia do zagadnienia, można wiadomo o co potłuc. Artykuł nawet nie stał na kilometr obok rasizmu, bo po prostu zwykłe nieuctwo i ignorancja, w dodatku pisana strasznie topornym językiem. Kolejny autor, który cierpi za cały Zachód.

oto Gość

Żona dla Hindusa

> po dru­gie chcą mieć dzie­ci z Bia­ły­mi ko­bie­ta­mi gdyż chcą aby cho­ciaż ich dzie­ci były lep­szą kastą niż zwy­kli Hin­du­si

Znajomy Hindus programista wspomniał mi kiedyś, że matka przed jego wyjazdem do Belgii powiedziała mu z zatroskaniem, że pozna i poślubi białą kobietę. (Zrozumiałem to w ten sposób, że ona wcale nie chciała aby syn miał białą żonę z obcej cywilizacji).

oto Marcin Malik

@Gość

To prawda, że Hinduski w Indiach są bardziej tradycyjne ale mlodzi indyjscy mężczyźni myślą zupełnie inaczej. Oni chcą się mieszać. Raz spytałem Hindusa w Londynie skąd jest a on odpowiedział: "kiedyś byłem z Indii ale teraz jestem stąd, z Anglii" i odszedł z nosem do góry.

oto A. Stypuła

Szanowny Panie Malik.

Zasadniczo nie miałem zamiaru się wtrącać, ale skoro Pan uważa że przeciwnicy Pana są mistrzami w wyciąganiu zdań od kontekstu, to pozwolę sobie zauważyć że zasadniczo to Pan wyciąga zdarzenia z kontekstu historycznego i prezentuje w/g własnego pryzmatu tak aby dopasować to do swojej wizji.

Ja osobiście nie przepadam za anglikami. Toleruję ich tak, jak każdą inna rasę pamiętając o tym że zawsze zrobią to co dla nich będzie najlepsze. Szczególnie jestem im „wdzięczny” za ukrycie na kolejne 50 czy ileś tam lat dokumentów dotyczących pewnej katastrofy. Oczywiście doceniam ich za pomoc którą my, polacy otrzymaliśmy od nich od pierwszego dnia 2-gej wojny światowej. Pana traktuję jak anglika, gdyż tylko anglik może tłumaczyć że statek pod banderą jej królowej mości nie jest angielski i rozumiem też, że w Indiach znaleźli się tam przez swoje dobre serca w celach wybudowania kolei zacofańcom.

Proponuję Panu zapoznanie się ze wspomnieniami innego podróżnika – z przymusu, a nie własnej gorączki podróży. Ów podróżnik to Wiesław Stypuła, a książka ma tytuł: „W gościnie u „polskiego” maharadży”, czy nawet „We wszystkie świata strony”. Ponieważ nie robię tego aby z Panem polemizować, więc opowiem taką drobną historyjkę, której w książce nie ma:
Po latach Wiesław wraz z żoną i córką pojechał w odwiedziny do syna maharadży, który też miał małą córeczkę. Córka Wiesława oddała jej swoją maskotkę z którą podróżowałą – krakowską lalkę. Kilka lat temu syn tej dziewczynki studiował we Wiedniu i wraz z kolegami postanowili pojechać na wycieczkę do Polski. Można sobie wyobrazić jego minę, gdy w Sukiennicach w Krakowie zobaczył setki lalek które znał z Indii. Zafascynowany tym „odkryciem” zadzwonił do matki i ta opowiedziała mu historię polskich dzieci. Odszukał Wiesława i złożył im wizytę. Bardzo się uceszył, że w Polsce spotkał kogoś kto mu opowiedział o jego dziadku.

Czego też nie ma w książce to fakt, że zanim ojciec Wiesława otrzymał majątek na Wołyniu to mieszkali w Makowie Podhalańskim – przysiółek „za górą”. Po wybuchu wojny nikt z tego przysiółka nie przeżył, gdyż niemcy wszystkich wymordowali paląc domy aby nie służyły partyzantom. W tym miejscu stoi dzisiaj kapliczka upamiętniająca ten fakt.

oto GlupiaBaba

Uwaga lingwistyczna

> w Indiach znaleźli się tam przez swoje dobre serca w celach wybudowania kolei zacofańcom.

Podobno angielskie słowo loot (łupić, rabować) jest pochodzenia hinduskiego.

oto Krzych Adam

Zgadza się.

Origin

loot.png

early 19th century (as a verb): from Hindi lūṭ, from Sanskrit luṇṭh- ‘rob.’

Hm, w Internecie chyba jest już wszystko.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.