Zdrowy i chory katolicyzm

Zdrowy katolik zwraca głównie uwagę na swoją relację z Bogiem.
Chory katolik zwraca głównie uwagę na swoją relację z grzechem.

Zdrowy katolik przynosi ludziom optymizm i nadzieję.
Chory katolik przynosi ludziom presję i smutek.

Zdrowy katolik widzi jak wiele ludzie mają ze sobą wspólnego.
Chory katolik widzi jak wiele ludzi dzieli.

Zdrowy katolik widzi w ludziach braci.
Chory katolik widzi w ludziach wrogów.

Zdrowy katolik ocenia ludzi po ich postępowaniu.
Chory katolik ocenia ludzi po ich udziale w obrzędach religijnych.

Zdrowy katolik cieszy się, że ludzie są wolni.
Chory katolik cieszy się, gdy wola ludzi jest nagięta do jego osobistych przekonań.

Zdrowy katolik w pierwszym odruchu chce pomagać.
Chory katolik w pierwszym odruchu chce potępiać.

Zdrowy katolik jest wyluzowanym i wesołym optymistą.
Chory katolik jest spiętym i smutnym pesymistą.

Zdrowy katolik ma dystans do polityki i polityków.
Chory katolik politykę traktuje jak religię i już ich nie rozróżnia.

Drogą zdrowego katolika jest współpraca i miłość.
Drogą chorego katolika jest konflikt, potępienie i agresja.

Zdrowy katolik nie wie czy jest dobry, ale stara się kochać Boga i ludzi.
Chory katolik wie, że jest dobry, bo często chodzi do kościoła i bierze udział w uroczystościach.

Dla zdrowego katolika liczą się ludzie.
Dla chorego katolika liczą się jego dogmaty.

***
Zastrzeżenie
To oczywiście wszystko nieprawda.
Chodzi o to, że takie poglądy się pojawiają i żeby je potępić wspólnie
***

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Natalia Julia Nowak

Zbyszek S

Ci "zdrowi katolicy" kojarzą mi się z oo. Grzegorzem Kramerem i Remigiuszem Recławem, którzy są tak miłosierni i przyjaźni, że aż optują za blokowaniem tradycjonalistów w serwisach społecznościowych. Sami też ich blokują, zapewne w imię "dialogu" ze współczesnym światem.

Więcej na ten temat w serwisie PCh24.pl:
http://www.pch24.pl/banuj-tradycjonaliste--banuj--...

oto Natalia Julia Nowak

Andrzej

W katolicyzmie na pierwszym miejscu jest Bóg. Nigdy człowiek. Zgadzam się z pewnym tradycjonalistą, który napisał, że Boga trzeba kochać "z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich", a bliźniego swego - tylko "jak siebie samego".

oto Ireneusz

Płytkie

Ten, co nie widzi i nie stara się szukać w człowieku światła, ten nigdy nie dostrzeże Boga. Nawet wtedy, gdy by mu On podstawił nogę.

oto Natalia Julia Nowak

W 2008 roku zostałam ateistką.

Ksiądz-katecheta pytał mnie, jak do tego doszło. Zamieniliśmy kilka zdań na temat wiary, religii, teologii. No i księżulo stwierdził, że to, co ja wyznawałam, to nie był katolicyzm, tylko faszyzm. A trzeba przyznać, że ów księżulo był radykalnym modernistą. Wyjaśnianie każdego fragmentu Ewangelii zaczynał słowami: "Żydzi w czasach Jezusa...".

Jakieś 2-3 lata później rozmawiałam o mojej niewierze z pewnym sedewakantystą. Ten z kolei twierdził, że ja nie straciłam wiary w Boga, tylko w Vaticanum Secundum. Jego zdaniem, zraziłam się do modernizmu, nie do katolicyzmu. A modernizm nie ma nic wspólnego z katolicyzmem.

____________
PS. Zastanawiam się, co bym zrobiła, gdybym odzyskała wiarę w istnienie Boga. Dokąd bym poszła? Na pewno nie wróciłabym do współczesnego KrK. Może dołączyłabym do sedewakantystów albo lefebrystów (chociaż ci ostatni stanowią koncesjonowaną opozycję działającą w obrębie Vaticanum Secundum). Albo całkowicie zmieniłabym wyznanie.

oto YogiBeer

Jeśli nie doznała Pani

Jeśli nie doznała Pani oświecenia, że żaden bóg nie istnieje, to nie została Pani ateistką. Minimum tyle o swoim światopoglądzie powinna Pani wiedzieć. Mieszanie tu modernizmów, katolicyzmów, secundovaticanizmów etc. jest nie na miejscu - nie należy do problemu. Człowiek, który wyklucza możliwość istnienia bytu opisywanego jako Jahwe i jego pochodne - "Duch Święty" i "Syn Boży" (tzn. neguje boskość postaci znanej jako Jezus Chrystus - a nie jego istnienie, bo to jest faktem historycznym) nie jest jeszcze ateistą - on po prostu uznaje judaizm i jego pochodne za kult zmyślonych bóstw.

oto Natalia Julia Nowak

YogiBeer

Ależ doznałam oświecenia. Może to dziwne, ale trochę mi w tym pomogła książka "Rok 1984" George'a Orwella (dostrzeżenie podobieństwa między Partią i angsocem a Kościołem i katolicyzmem).

oto YogiBeer

Najprostszą drogą do

Najprostszą drogą do odrzucenia judaizmu i jego pochodnych jest lektura Biblii (może być wersja Wujka). Co do ateizmu - to by do niego dojrzeć intelektualnie trzeba czegoś więcej niż książki Orwella.

oto Krzysztof M

Co do ateizmu - to by do

Co do ateizmu - to by do niego dojrzeć intelektualnie trzeba czegoś więcej niż

To do ateizmu się dojrzewa? ... Wobec tego ja jestem jeszcze zielony... :-)

oto YogiBeer

Z wiary w Świętego Mikołaja/

Z wiary w Świętego Mikołaja/ Dziadka Mroza czy inne wróżki-zębuszki wyrasta się w pewnym wieku. Jeśli nie wierzy Pan już w istnienie tych osób, proszę prześledzić proces, który zaszedł w Pana głowie. Dojrzewanie do odrzucenia judaizmu i jego pochodnych odbywa się dość podobnie, ale wymaga trochę bardziej skomplikowanych procesów intelektualnych niż wydedukowanie, skąd biorą się pod poduszką czy w skarpecie prezenty lub rózgi.

oto pioszo54

Zubaża Pan sobie świat.

Zubaża Pan sobie świat.

Czyż nie jest powiedziane:
"Wszelkie cuda to tylko objawy technologii, których jeszcze nie poznaliśmy"

:)

oto pioszo54

chyba nie, pierwszy raz o tym

chyba nie, pierwszy raz o tym słyszę :)

Po prostu wydaje mi się, że b. krótko istniejemy i nasza wiedza o świecie może być szczątkowa
:)

oto Natalia Julia Nowak

pioszo54

Projekt BLUE BEAM jest tajnym programem wykorzystującym obrazy o charakterze religijnym do stworzenia holograficznej prezentacji na niewyobrażalną wręcz skalę. Forma holografii przypominać może telewizję dostarczającą wrażeń wizualnych, bez potrzeby wykorzystywania jakiegokolwiek odbiornika. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę sprawiając, że ludzie usłyszą w sobie „głos Boga” i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie. Oszustwo to może w niesamowicie przekonywujący sposób rozpocząć przyjście fałszywego chrystusa, tj. antychrysta, lub też pojawienie się innych fałszywych „bogów”?

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/projekt-blue-bea...

oto chłop jag

Zdrowy i chory katolicyzm

Zdrowy i chory katolicyzm

Zdrowy katolicyzm powinien być odporny na zakusy Szatana i jego pupili - tołażysze.
Wniosek?
Szatan ciągle zbiera swoje żniwo i to bez przeszkód - więc kiepsko z tym zdrowiem - tołażysze.

oto Mar.Jan

Bardzo ładnie, tylko słowo "katolik" trzeba zamienic na

"człowiek".
Przeciwieństwa zestwione przez autora dotycza bowiem wszystkich ludzi niezaleznie od wyznawanej wiary.
Uzycie słowa "katolik" sugeruje, że wymienione wady dotyczą katolików, a nie dotyczą pozostałych ludzi, z czego można wysnuć dalsze wnioski dotyczace religii katolickiej w ogóle.

Natomiast niektóre z zachowań, np.

Zdrowy katolik jest wyluzowanym i wesołym optymistą.

nie maja nic wspólnego ani ze zdrowiem ani z katolicyzmem w ogólności. Zarówno katolik jak kazdy inny człowiek wcale nie musi być ani wyluzowany ani tryskac wesołym optymizmem (w celu rozbawienia otoczenia?) aby pozostawac w doskonałym zdrowiu. Wystarczy, gdy nie rozsiewa naokół swoich wewnetrznych frustracji i złych mysli.
Przecież ani od profesora na wykladzie, ani od księdza w kościele nie oczekujemy wyluzowania, poklepywania po plecach, ani sypania dowcipami i lekzeważenia istniejących problemów.
Sposób uzewnetrzniania swoich uczuć zależy od okoliczności. Przy piwie, w karczmie można tryskac optymizmem i być na luzie. W kościele już nieszczególnie...

oto Mar.Jan

Dalsze wątpliwości:

Zdrowy katolik cieszy się, że ludzie są wolni.
Chory katolik cieszy się, gdy wola ludzi jest nagięta do jego osobistych przekonań.

Oczywiście domyśłnie zakłądamy, że ludzie sa wolni w pozytywnym znaczeniu slowa wolność. Bo jeśli sa "wolni" od etyki opartej na Dekalogu, to obowiązkiem katolika jest ich pouczyć o tym, że tkwią w błędach i że powinni sie zmienić. Zatem w pozytywnym sensie katolik będzie próbował "nagiąć" ich do swoich osobistych przekonań. To się nazywa "działalnośc misyjna". . Oczywiście zakładamy, że działnośc misyjna jest skuteczna nie wtedy, kiedy poglądy narzuca przemocą, ale gdy poglądy słuszne sa przyjmowane dobrowolnie na zasadzie uznania ich wyższej wartości.

Wolnośc nie jest pozytywna w dowolnym sensie, ale musi być powiązana z ograniczeniami związanymi z etyką i to nie z każdą etyka oparta na dowolnym systemie dowolnie wymyślonych wartości, ale z etyka oparta conajmniej na prawie naturalnym zawierającym podstawowe pojęcia dobra akceptowane we wszystkich systemach pozytywnej etyki we wszystkich epokach.

oto Mar.Jan

samo słowo etyka nic nie znaczy dopkóki nie zostanie

wypełnione konkretną treścią. Społecznośc ludożerców tez posiada własna etykę. My takiej etyki nie akceptujemy i to nie tylko w Europie, ale i w dzikim buszu. Próbujemy narzucić etyke własna, która uważamy za lepszą. Tym zajmuja się misjonarze. Czy oni są "chorymi katolikami"?

oto Mar.Jan

Społecznośc ludożerców nie zna wielu europejskich terminów

co nie znaczy, że nie wytwarza własnych systemów wartości. Dobrze jest złapać i zjeść członka (przedstawiciela!) innego plemienia, źle jest zjeśc członka własnego plemienia. Albo dobrze jak Kali ukraśc krowy, a źle jak Kalemu ukraśc krowy.

Co do etyki, nie należy zapominac jej definicji:

etyka: dział filozofii zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne.

To jest definicja etyki jako dyscypliny naukowej. W potocznym rozumiemiu mamy do czynienia z działaniami etycznymi i nieetycznymi, które odnosza się do obowiązująych zasad moralnych. Zasady moralne obowiązuja w każdym spoleczeństwie . NAwet społeczność zwierząt, czyli stado wymusza na swoich członkach postępowanie zgodne z zasadami korzystnymi dla stada i tępi odstepstwa od tych zasad

oto Ireneusz

Dobra obserwacja

Zasady moralne obowiązuja w każdym spoleczeństwie . NAwet społeczność zwierząt, czyli stado wymusza na swoich członkach postępowanie zgodne z zasadami korzystnymi dla stada i tępi odstepstwa od tych zasad

Członek stada nie przystający do zasad obowiązujących dane stado zostaje eksmitowany ze stada. Człowiek zdaje się zapominać o tej podstawowej zasadzie społecznej. I to skutkuje rozbiciem społeczeństwa. Atomizacją. Anarchią. A więc destrukcją społeczeństwa, co znów skutkuje wtedy zagarnięciem terytorium i dóbr, a także - jak to się ładnie mówi - zasobów osobniczych.

oto Natalia Julia Nowak

Mar.Jan

samo słowo etyka nic nie znaczy dopkóki nie zostanie wypełnione konkretną treścią

Etyka - cóż to właściwie jest? Jeden etyk powie, że nigdy, pod żadnym pozorem, nie wolno zabijać niewinnych ludzi. Drugi powie, że trzeba zalegalizować eutanazję niemowląt. I co teraz? Komu wierzyć? Trzeba wybrać/zadecydować samemu.

oto Zbyszek S

@Mar.Jan

Oczywiście!

1. Czy może być rozróżnienie wolności i użytku z wolności?
- Dobrze, że ludzie wynaleźli koło i z niego korzystają.
- No pod warunkiem, że samochód właśnie kogoś nie zabił.
2. Czy "etyka oparta o dekalog" jest stała i precyzyjna?

oto Krzysztof M

Czy może być rozróżnienie

Czy może być rozróżnienie wolności i użytku z wolności?

Może. Definicja wolności: "Subiektywny brak nieakceptowanych ograniczeń zewnętrznych." Ale jak z tego robić użytek? Nie wiem...

Czy "etyka oparta o dekalog" jest stała i precyzyjna?

Nie. To fundamenty etyki - dekalog - są stałe, natomiast ich precyzja zależy od kontekstu, do którego w życiu się je stosuje.

oto Mar.Jan

kontynuacja wątpliwości:

Zdrowy katolik ma dystans do polityki i polityków.
Chory katolik politykę traktuje jak religię i już ich nie rozróżnia.

Zdrowy dystnas nalezy zachowac nie tylko do polityki. Ale czy z tego wynika, że katolik nie powinien emocjonalnie zaangażowac się po którejs stronie politycznej? Czy jest cos złego w silnym zaangażowaniu na rzecz określonej polityki, która zostanie uznana za zgodną z celami Kościoła Katolickiego?

A co do ludzi traktujacych polityke jak religię, to idealnym przykladem sa komuniści w PRL czy jeszce bardziej w Związku Sowieckim. Tam tezy polityczne były podawane jak niezmienne prawdy wiary objawionej. Nie było żadnego pola do dyskusji na temat błedów marksizmu-leninizmu. Manifest Marksa czy Lenina były traktowane jak katechizm: dogmaty do podważania których nikt nie miał prawa, a próby dyskusji były surowo karane.
To już łatwiej dyskutowac o prawdach wiary ze Kongregacja ds Wiary, czy z samym Benedyktem XVI.

oto Zbyszek S

@Mar.Jan

A co do ludzi traktujacych polityke jak religię, to idealnym przykladem sa komuniści w PRL (...) tezy polityczne były podawane jak niezmienne prawdy wiary objawionej. Nie było żadnego pola do dyskusji na temat błedów marksizmu-leninizmu.

Mam inne wrażenie z doświadczenia życiowego. Myślę, że w PRL nikt w komunizm nie wierzył, wszyscy wiedzieli, że to lipa i cyrk, ale że tak trzeba, bo... Związek Radziecki.

Stąd komunizm w PRL był systemem opartym na bezpośredniej sile, a nie na ideologicznym praniu mózgów, bo ono było nieskuteczne :)

oto Ireneusz

Zgadzam się co do joty

Czy jest cos złego w silnym zaangażowaniu na rzecz określonej polityki, która zostanie uznana za zgodną z celami Kościoła Katolickiego?

Dodam, że nie ma również nic złego w zaangażowaniu się w politykę zgodnie z własnym sumieniem, nawet gdy Kościół Katolicki nie wspiera określonego kierunku. Bowiem to człowiek tworzy Kościół, przy udziale Ducha Świętego. A nie na odwrót.
Na marginesie - czy już zapomnieliśmy te ołtarzyki z Leninem? Wiecznie żywym? :-))))

oto Zbyszek S

Mar.Jan

Czy jest cos złego w silnym zaangażowaniu na rzecz określonej polityki, która zostanie uznana za zgodną z celami Kościoła Katolickiego?

Ja tego nie wiem. Pewnie specjaliści to biskupi Kościoła Katolickiego. To oni chyba wyrażają stanowisko Kościoła Katolickiego i określają, czy w danej aktywności jest coś złego, czy nie.

oto Ireneusz

I biskupi

... to tylko i wyłącznie ludzie. Z wadami oraz zaletami.
Humanum errare est.
A coś dobre czy złe - po owocach poznawajcie :-))

oto Mar.Jan

Oczywiście: errare humanum est, ale

katolicy powinni zakładać, że Kościele mamy do czynienia z działaniem Ducha Św. i że biskupi podejmuja decyzje, może nie po kosultacjach z Duchem Świętym, ale po solennym namyśle poprzedzonym modlitwa o światło tegoż Ducha Św.
Ja mam większe zaufanie do słowa biskupów, niż do polityków. Politycy kłamią bez mrugnięcia okiem zawsze, kiedy spodziewaja się korzyści politycznych z kłamstwa. Wierzę w to, że biskupi nie postepują w ten sam sposób.

oto Ireneusz

OK

Też mam większe zaufanie do biskupów, niż do polityków. Co po pierwsze nie znaczy, iż nie ma wyjątków od reguły. Oraz że biskupi nie są tak naprawdę często politykami, politykami Kościoła. Ale przecież nie tylko. Fakt jest natomiast faktem, że biskupi rzadko posługują się kłamstwem dla politycznego celu. Wolą taki cel sobie i bliźnim odpuścić. Ale też często uważają, że to przez ciernie trafimy do gwiazd. Gdy nie ma oddziaływania szarego człowieka na Kościół, traci swą siłę Duch Święty. Tak myślę. To naczynie połączone.

oto Mar.Jan

Ja myślę, że w sprawach p0olitycznych zaden katolik

nie ma OBOWIĄZKU powtarzac poglądów wyrażonych przez poszczególnych biskupów ani za ustaleniami Konferencji Episkopatu.
Ma jednak obowiązek rozeznac w sumieniu, czy stanowisko Kościoła jest słuszne z punktu widzenia teologicznego jak politycznego.
Co do teologicznego punktu widzenia: mało kto posiada wiedzę przewyższająca wiedzę biskupów, więc ich stanowisko nalezy przyjąć "przez aklamację", a w przypadku wątpliwości prosić o wyjasnienie zaufanego księdza;
Co do stanowiska politycznego, tu juz jest gorzej, ponieważ poszczególni biskupi maja różne preferencje polityczne, a Episkopat w zasadzie nie zajmuje stanowiska w sprawach politycznych.

W każdym wypadku należy mieć na względzie wyższośc prawd wiary nad każda opcją polityczną, co się wykłada, że żadna opcja polityczna nie może - dla katolika - być sprzeczna z jego sumieniem.

oto Kmieć

Panie Mar.Janie

"W każdym wypadku należy mieć na względzie wyższośc prawd wiary nad każda opcją polityczną, co się wykłada, że żadna opcja polityczna nie może - dla katolika - być sprzeczna z jego sumieniem."
-------------------------

Czyli Pan w pierwszej kolejności jest katolikiem, a dopiero - jak miejsca wystarczy (a mało go, mało) - Polakiem?

W mojej opinii tacy katolicy powinni zamieszkiwać państwo stricte katolickie
(o dziwo jest takie, nazywa się Watykan), gdzie sumienie katolika nie będzie narażane na "sprzeczności".
W przeciwnym wypadku stają się tacy katolicy "V kolumną" każdego państwa, na terenie którego przebywają. Wzorem "starszych braci w wierze"...

oto Mar.Jan

Panie Kmieciu szanowny

Nie ma żadnej sprzeczności między byciem dobrym katolikiem a dobrym Polakiem, o ile ktos potrafi zdefiniowac sposób rozumienia tych pojęć.
Moje rozumienie jest nastepujące:
dobry katolik to taki, który wyborów zarówno moralnych jak politycznych dokonuje na grucie Dekalogu. Dekalog nie jest zbiorem instrukcji na wzór Regulaminu Wojskowego, lecz zawiera nakazy tworzące ramy do działania. Jest to niejako wzorzec postępowania, cos na kształ wzorców miar przechowywanych w Sevres. Wzorce są dobre, ale zły przekupień może swoje miary fałszować i oszukiwac klientów, to oczywiste. Dobry kupiec stosuje prawidlowe wzorce miar i nie oszukuje ani klientów (innych ludzi) ani swojego sumienia. Podobnie ma czynić dobry katolik.

Dobry Polak to ktos taki, kto troszczy się o kraj z którym jest związany kulturowo i przez związki rodzinne. Polska to ziemia przodków, której dotyczy pamięć przeszłości, czyli wszystko to co składa sie na poczucie odrebności narodowej i poczucie narodowej kultury. To jest moja ojczyzna, a nawet Ojczyzna. Jednak ojczyzna to nie to samo co ustrój państwa polskiego, czyli politycznej organizacji określających zakres możliwości życiowych dla Polaków (i nie tylko Polaków). Ja nie muszę kochać państwa polskiego w jego aktualnej postaci politycznej, ale to nie zmienia moich uczuć do ojczyzny. Państwo polskie może byc pod okupacja i to dotyczy nie tylko okupacji zbrojnej przez obce państwo, ale może byc okupowane przez rządzącą klikę, która realizuje swoje partykularne interesy, niezgodne z interesem kultury i historii polskiej państwowości. Aktualnie państwo polskie jest okupowane przez kolejne kliki rządzących socjalistów, których polityke uważam za szkodliwą dla państwa polskiego, ponieważ w ogóle tzw. "demokracja" oznacza nic innego jak totalitarny ucisk większości przez rządzącą mniejszość. W dodatku oni zawsze szukają obcej protekcji, zatem realizuja równiez w pewnej części obce interesy niekoniecznie zgodne z polską racja stanu, a właściwie z interesem narodu polskiego zamieszkującego polskie terytorium państwowe.
Jak pamiętamy, rząd Kaczyńskiego zostal utworzony na podstawie wygranych wyborów, przy czym liczba głosujących na tę partię nie przekraczała 20%(!) uprawnionych do głosowania. Więc co to za większość? A w ogóle jakie znaczenie ma zdanie większości wobec PRAWDY? Prawda nie podlega ustalaniu metoda glosowania. Ponadto rząd Kaczyńskiego korzysta z protekcji amerykańskiej i podporządkowuje politykę rządu interesom amerykańskim w Europie. Czym innym jest problem czy polski rząd w ogóle może się obejść bez obcej protekcji (to pytanie na odrebną dyskusję).

I dlatego własnie dokładnie odrózniam instytucję państwa polskiego (reprezentowanego przez polski rząd) od Polski jako mojej ojczyzny. Patriotyzm nie oznacza bezwarunkowego poparcia polityki rządu.
p.s.
nawiązując do pańskiego zyczenia, aby katolicy zamieszkiwali panstwo stricte katolickie, to ja mógłbym zyczyc socjalistom i postkomunistom (zwłaszcza bezbożnym), aby przenieśli się do któregos z państw realizujacych ich ideologie. Wybór jest dośc ciekawy: Kuba, KRLD, Wietnam, Kampucza, Chiny Ludowe, Wenezuela i kilka innych, mogę podać na specjalne zyczenie.

oto Mar.Jan

@Kmieć: a propos tego:

W mojej opinii tacy katolicy powinni zamieszkiwać państwo stricte katolickie
(o dziwo jest takie, nazywa się Watykan), gdzie sumienie katolika nie będzie narażane na "sprzeczności".
W przeciwnym wypadku stają się tacy katolicy "V kolumną" każdego państwa, na terenie którego przebywają.

Jeśłi sumienie katolika jest narażone na "sprzeczności" w wyniku polityki państwa, to katolik ma obowiązek sprzeciwać się tej polityce, to chyba jasne?
A jesłi ktoś nie jest katolikiem i polityka państwa sprzeciwia się jego sumieniu, to co powinien niekatolik zrobić zdaniem pana Kmiecia: sprzeciwić się swemu sumieniu i poprzec rząd, czy sprzeciwic się rządowi? A może również powinien udac się na emigrację. Dokąd?

A, jeszcze jedno pytanie: jak się nazywa taki człowiek który działa wbrew swemu sumieniu?
Czy ważniejsza jest polityka rządu (każdego, czy tylko niektórych?) czy własne sumienie?

Niestey, z poprzednich pytan wyłania się następne: czy rząd ma jakieś uprawnienia do prowadzenia polityki łamiącej (sprzeciwiającej się) sumieniom obywateli? Czy rząd ma prawo sprawowac "rząd dusz"? Jeśłi tak, to skąd sie takie prawo bierze? Jakie jest źródło prawa do łamania sumień?
Czy rząd zastepuje (eliminuje) Boga? Albo: czy rząd jest wyposażony w atrybuty boskości? Czy tak uważa Kmieć?
P.s.
Na swiecie jest ponad miliard katolikow. Wedle pana Kmiecia powinni wszyscy zwalic sie na glowę papiezowi i zostac obywatelami Watykanu. Bardzo zabawny postulat :))

oto Mar.Jan

Z postulatów pana Kmiecia wynika jeszce jedna ciekawa sprawa

Mianowicie: wyłania się pilna potrzeba zorganizowania na świecie państw, których konstytucje będą się składały z definicji zasad sumienia dopuszczalnych w danym kraju. Kazdy będzie musiał wybrac obywatelstwo takiego kraju w którym wystepuje kompatybilnośc jego osobistego sumienia z sumieniem konstytucyjnym.
Prosze, do jakich to wynalazków prowadzi logika rozumowania na gruncie teorii przedstawionej przez pana Kmiecia!

oto Ireneusz

Ależ taki system już mamy

Pan precyzyjnie opisuje system Ordynacji Proporcjonalnej, gdzie w Sejmie nie ma dysponenta obywateli biorącego na siebie ciężar prawodawstwa i rządów, a jest jakaś tam bezmyślna dyskusja światopoglądowa do niczego nie prowadząca, jak tylko do nieustannego rozpadu struktury państwa. Zagrzebanego w zagmatwanych procedurach i partykularyzmach silniejszych mniejszości.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.