Polscy producenci AGD i RTV

Ministerstwo Rozwoju przygotowało raport pod pięknym tytułem „Polska rewolucja w segmencie smart”. Raport ten, pomimo napuszonego słownictwa, pokazuje mizerię tego "polskiego przemysłu". Skupia się na tym, jak rośnie rynek. Dokładnie "rynek zbytu".

Oto mapa tego przemysłu:
agd-rtv-polski-rynek.jpg

Nie bardzo rozumiem, co mówi wicepremier Morawiecki, gdy twierdzi:

"synergia globalnych koncernów obecnych w Polsce z coraz silniejszymi krajowymi inwestorami pozwalana nam mierzyć wysoko i odbudowywać potencjał polskiej branży elektroniki użytkowej

...tym samym rośnie znaczenie polskiej gospodarki w skali globalnej"

Jacy inwestorzy? Jaka "polska branża"? Jakie "znaczenie"?

A innowacyjność? Stan dzisiejszy owych "centrów badawczych" jest dość żałosny. Jest ich mało i polegają na wykorzystywaniu taniej i wykształconej siły roboczej. Co najwyżej "polscy inżynierowie tworzą rozwiązania, z których korzystają klienci na całym świecie". Ale własność tych rozwiązań w Polsce już nie zostaje, a pieniądze na nich robią koncerny.

Ale jest też kilka słów, budzących nadzieję:

"Dziś wielu zdolnych młodych ludzi pracuje dla zagranicznych koncernów. Wspólnie musimy odwrócić ten trend tak, by w przyszłości byli oni jeszcze większym kołem napędowym polskiej gospodarki".

należy zrobić wszystko, by wspierać działalność młodych inżynierów i start-upów tak, by ich potencjał był wykorzystywany w kraju, przy tworzeniu polskich, innowacyjnych produktów, które będą mogły śmiało konkurować na światowych rynkach

Należy. Zrobić.

P.S. O jakości, a może lepiej "jajeczności" takich ministerialnych opracowań świadczy zestawienie takich słów, które wygłasza autor - Michał Kanownik, prezes ZIPSEE „Cyfrowa Polska”:

Wzrastająca liczba produkowanych urządzeń RTV i AGD w Polsce wynika głównie z tego, że Polacy coraz częściej wymieniają swój stary sprzęt na nowy. Dawniej działo się to tylko wtedy, gdy stary telewizor się popsuł i np. nie udawało się go naprawić. Dziś dochody Polaków rosną, a przy tym uwielbiają oni nowinki techniczne i chcą mieć coś w swoim domu nowego i nowoczesnego.
Polski rynek RTV i AGD w porównaniu z Europą Zachodnią nie jest wciąż nasycony, nadal istnieje duży potencjał jego rozwoju w naszym kraju.

... z takim wykresem tuż nad tymi słowami:

rtv-polski-rynek.jpg

Dowcipniś.

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Mar.Jan

Zdumialem sie. Naprawdę!

Jakie marki telewizorow są produkowane w Polsce i kto te 19 mln sztuk produkuje?
Jak sie zajrzy do sklepu z telewizorami to nie mozna sie zorientowac ktore są polskke a ktore z importu.
20 mln produkcja a 2 mln spr-edaz krajowa czyli 18 mln na eksport. To chyba niezle?

oto Mar.Jan

W pańskich oraz komentatorów wypowiedziach widzę tylko

schematyczne myślenie.
Kapitał zagraniczny inwestuje w Polsce - to źle! Wywożą zyski i okradają pracowników! Polska murzynem Europy!

Tak prezentuja sie najczęściej poglady przeciwników tzw. "globalizacji".

A ja to czytam i tak sobie myślę: jak to jest, że wszyscy (na ogół) podziwiaja Chiny i ich sukcesy ekonomiczne oraz po cichu zazdroszczą Chińczykom szybkiego rozwoju ich kraju?

A skąd sie wziął ten szybki rozwój?

Czy nie z tego, ze cały świat zaczął 25 lat temu inwestowac w Chińska gospodarkę, czyli napływał zagraniczny kapitał, postały niezliczone fabryki, w których Chińczycy pracowali za smiesznie niskie (z perspektywy zachodnioeuropejskiej i polskich ambicji!) płace?

Cały "cywilizowany świat" zawył z oburzenia na straszliwy wyzysk biednych chinskich dzieci, pracujacych za miskę ryzu (wedle propagandy zachodniej).
Tymczasem sami Chińczycy jakoś się przeciwko temu nie buntowali, owszem wyglądaja na całkiem zadowolonych. Mają pracę, maja przemysł i eksportuja swoje (na ogół tandetne) wyroby na cały świat. Banki chińskie pękają w szwach od nadmiaru gotówki, a chińska waluta ma ambicje zastąpić słabego dolara w rozliczeniach międzynarodowych!

Taka to bieda stala się Chińczykom wskutek ingerencji zachodnich wyzyskiwaczy.
Oczywiście zagraniczne firmy tez nabiły sobie kabzę. Taki Apple np. zarobił przez 20 lat ok. 500 mld$.
Ale chińska gospodarka zarabia rocznie 11 bln$ (bilionów polskich! nie amerykańskich) a dochód na głowe w latach 2010-2016 wzrósł z 4 524$ na 8 123, czyli prawie dwukrotnie. W tym samym czasie Polsce spadł z 12 602 na 12 361$

Pytanie: czy lepiej Chiny wychodza na globalizacji czy Polska na rządach "patriotów-socjalistów"?

I czy naprawde okradaja nas zachodnie firmy, które buduja w Polsce fabryki np.telewizorów, w których zatrudniają Polaków, tańszych niż gnusni Holendrzy, Francuzi czy Anglicy, czy może lokalni złodzieje partyjni oraz z licznych coraz bardziej tajnych słuzb, które kręca sobie lody na państwowych posadach?

I czy Polska traci na eksporcie telewizorów, czy może jednak na tym interesie zarabia? Czy pracownicy tych firm nie placą podatków od swoich dochodów oraz zakupionych towarów i usług? Czy te fabryki nie płacą VAT, podatków dochodowych oraz od funduszu wynagrodzeń, czy nie płaca składek ZUS?

JAk więc można pisać takie brednie jak tutaj się pisze o tym, że to zachodnie koncerny okradaja Polskę?
Jeśłi istotnie okradają, to co robią Urzędy Skarbowe oraz Prokuratura?

Panowie krytykanci Mar-Jana:
zyjecie w świecie swoich wlasnych fantazji i teorii, które wszystkie razem nie trzymaja się kupy, czyli nie pasuja do realnego świata.

oto Krzysztof M

A skąd sie wziął ten szybki

A skąd sie wziął ten szybki rozwój?

Zachód wyeksportował miejsca pracy do Chin. - Czego pan nie rozumie?

oto Mar.Jan

To pan niczego nie rozumie i nigdy nie zrozumie

To ja przecież napisałem że zachodni "wyzyskiwacze" zbudowali dla Chińczyków miejsca pracy w chińskich fabnrykach.
To ja sie pytam: czy jest tak, że dla Chin napływ kapitału zagranicznego jest korzystny a dla Polski jest niekorzystny. Tak panowie tutaj twierdzicie.
To ja się pytam: z jakiego powodu niby to co korzystne dla Chin jest niekorzystne dla Polski?
Na to pytanie proszę odpowiadać po kolei, jak kto to rozumie.

oto adam_54

Pytaniem na pytanie....

To ja się pytam: z jakiego powodu niby to co korzystne dla Chin jest niekorzystne dla Polski?

A zna pan zasady na jakich zagraniczny biznes może otworzyć " swoją" fabrykę w Chinach ?( a to, jakby się wydawało, nie jest rzecz prosta) i na jakich zasadach to samo można zrobić w Polsce ?

Odpowiedź na powyższe, da panu jedną odpowiedzi na pańskie pytanie :-)

oto Skanderbeg

?

A jakie są realia inwestowania w Chinach, a jakie w Polsce?

oto PKK

Ogromna różnica

Inwestowanie w Polsce i pozostałych liberalnych peryferiach polega na tym, że firma dostaje za friko infrastrukturę i środki publiczne oraz tanią pracę, a wspomniana ChRL nie praktykuje rozdawnictwa. Udział chińskiego kapitału wymaga założenia spółki joint-venturę pod kontrolą strony chińskiej, która pozyskuje doświadczenia zagranicznego partnera (w tym know-how) oraz uczestniczy w podziale zysków. Jeżeli więc dane zakłady zostaną przeniesone z ChRL do Bangladeszu, to Chińczycy nie będą w żaden sposób stratni, bo zdążą już rozwinąć swoje własne konkurencyjne przedsiębiorstwa.

oto Mar.Jan

Hurtem odpowiadma powyższym trzem panom:

Prawdopodobnie jest tak, że inwestycje w Chinach sa na warunkach prawidłowo okreslonych przez miejscowy rząd, a w Polsce żaden rząd nie stworzył właściwych waryuunków.

Ale w takim razie nie jest to wina zagranicznych inwestorów tylko wina któregos, a wlasciwie wszystkich rzadów i Sejmów, które taki stan rzeczy toleruja.
czyli nadal bede twierdzić, że nap;lyw ka[pitału zagranicznego jest korzystny dla gospodarki.
Ustalenie własciwych warunków inwestowania i rozliczania zysków z inwestycji jest juz sprawą zalezna od jakości rządzenia w danym kraju.

Obiektywnie zawsze jest lepiej, kiedy na rynku sa pieniądze i praca niż kiedy ich nie ma.
Polskie firmy, oraz Polacy w ogólności zostali ograbieni z kapitału, najpierw przez komunę, a potem przez "transformersów", w tym wiekopomnego Balcerowicza, który wtedy gdy rządził, rządził wedle receptury czerwonych, a teraz, jak już na nic nie ma wpl;ywu to jest strasznie mądry i wszystko wie najlepiej.
Skoro w POlsce kapitału nie było, to trzeba było zachęcić do inwestowania kapitał zagraniczny. Tak zrobili Chińczycy i dobrze na tym wyszli.
W Polsce wszystko "wyszło jak zawsze". To nie wina zagranicznych inwestycji!

oto adam_54

WUML.....

prośba.... jak pan coś piszesz to nie posługuj się pan ogólnikami w stylu "właściwe warunki", warunki prawidłowe czy nieprawidłowe - bo co to są te "warunki prawidłowe" to chyba wie tylko pan sam i nikt poza panem.
Stylistyka taka dla mnie pachnie WUML-em :-(

oto Mar.Jan

Konstytucja też posługuje się "ogólnikami"

Po warunki szczegółowe odzysła do "odpowioedniej" ustawy.
Jak pan ciekaw szczegółów, co jest prawidłowe z zasadach organizacji rynku w Polsce, to niech pan się zapisze do sejmowej komisji do spraw szczegółowych warunków dla gospodarki w POlsce. Od tego jest Sejm, rząd i prokuratura, aby dbac o "właściwe warunki" do rozwoju gospodarki w POlsce.
ja się na tym nie znam. To nie moje zadanie. Ale coś jednak trzeba wiedzieć. Choćby to, że jeśli u nas nie działa to co działa w Chinach, to przyczyna sa "niewłasciwe warunki" do prowadzenia nbiznesu w Polsce. Nie w Chinach!

oto Krzysztof M

Stylistyka taka dla mnie

Stylistyka taka dla mnie pachnie WUML-em

WUML był po to, żeby młode wojsko mogło się z koszar na miasto legalnie urywać. :-) Było minęło... :-)

oto Krzysztof M

W Polsce wszystko "wyszło jak

W Polsce wszystko "wyszło jak zawsze".

To znaczy jak wyszło? I kto o tym zdecydował? To chyba nie są trudne pytania. :-)

oto Krzysztof M

To ja sie pytam: czy jest tak

To ja sie pytam: czy jest tak, że dla Chin napływ kapitału zagranicznego jest korzystny a dla Polski jest niekorzystny.

A to się, drogi panie, dopiero okaże... :-)

oto Ireneusz

@Mar.Jan

Czy te fabryki nie płacą VAT, podatków dochodowych oraz od funduszu wynagrodzeń, czy nie płaca składek ZUS?

Nie płacą podatku dochodowego, gdyż praktycznie wszystkie one są w specjalnych strefach ekonomicznych.

oto Mar.Jan

Niech pan nie plecie byle czego!

Przeczytaj pan sobie ustawę o podatku dochodowym od osób prawnych oraz od osob fizycznych.
A potem napisz pan coś z sensem.

oto Ireneusz

Łau

Więc w strefach ekonomicznych płacą podatki? :-))) To po co je otrzymują?
Radzę jednak się panu dokształcić. Otóż NIE PŁACĄ podatku.

Specjalna strefa ekonomiczna (SSE) – wyodrębniona administracyjnie część terytorium kraju, w której działalność gospodarcza może być prowadzona na preferencyjnych warunkach. Przedsiębiorstwa zlokalizowane w SSE mogą otrzymać m.in. pomoc publiczną w postaci zwolnień podatkowych.

W Polsce działa 14 specjalnych stref ekonomicznych, których obszar nie może przekroczyć 25 tys. ha. Okres funkcjonowania SSE został przedłużony do 31 grudnia 2026.

oto Mar.Jan

Zwolnienie podatkowe nie jest gwarancja NIEPLACENIA

podatku w zupełności, tylkozazwyczaj w określonej części. W dodatku sam pan napisał "MOGĄ" a to oznacza że nie wszystkie dostają. . W dodatku te zwolnienia sa czasowe.
A w ogóle te "specjalne strefy", skoro sa korzystne dla biznesu, powinny byc rozszerzone na cała POlskę, to chyba powinno być oczywiste dla rządu, którego celem jest rozwój ekonomiczny.

oto Ireneusz

Mogą mogą

Dostają stuprocentowe zwolnienie z podatku. Tak to działa.
Dobrze, że się pan podkształcił co nieco.

oto PKK

Trafna opinia Autora

Większość tego segmentu gospodarki opanował kapitał zagraniczny, który często prowadzi w Polsce działalność ze względu na trzy poniższe czynniki:

- dobre skomunikowanie z Europą Zachodnią,
- wsparcie podatników w ramach SSE,
- relatywnie niskie koszty pracy.

Pierwsze pozostanie niezmienne, ale przewaga drugiego i trzeciego jest okresowa, więc lepsza oferta peryferyjnej konkurencji prawdopodobnie spowoduje ucieczkę z Polski. Niesuwerennym i zarazem ubogim w kapitał narodowy gospodarkom przypadł smutny los licytacji w dopłatach do obcych biznesów.

oto Mar.Jan

KOlejna bzdura bez zadnego uzasadnienia.

JUz mnie to męczy, nieustanne tłumaczenie rzeczy oczywistych...
trwajcie sobie w swoich domysłach, które daja wam widac jakiegieperwersyjne zadowolenie: zachodnie koncerny nas okradaja i dlatego nic się w Polsce nie opłaca a my wszyscy za mało zarabiamy.
oczywiście, własnie tak jest. Zagraniczne koncerny powinny płacić Polakom więcej niż Amerykanom i wtedy była by sprawiedliwość (ludowa)!

oto chłop jag

Ciekaw jestem jaki procent tych

telewizorów jest nabywany na raty - tołażysze - bo zadłużenie gospodarstw domowych może korelować ze spadkiem zakupów owych telewizorów.
Wniosek?
Propagandę sukcesu tołażysza Gierka trudno będzie przebić dzisiejszym cwaniakom - tołażysze.

oto Skanderbeg

To samo z motorkami.

Niby marki polskie: Romet, Junak, ale chyba robione w Chinach. Choć Junakiem jedzie się całkiem fajnie (kolega dał mi spróbować).
A co rtv i agd ogólnie, to dziwnym trafem padają często pół roku po zakończeniu okresu gwarancyjnego.

oto Ireneusz

Zwykła nieudolność producenta

A co rtv i agd ogólnie, to dziwnym trafem padają często pół roku po zakończeniu okresu gwarancyjnego.

Oszczędność, brak dyscypliny, głupota - słowem nieudolność.
Ale oczywiście niektórzy nie rozumieją działania brzytwy Hanlona.

oto Andrzej

w nauce może nie

ale w polityce przypisywać działania głupocie, a nie zamierzonej działalności, to jakieś "polskie zdziecinnienie".

"Wszystko, Panie, te głupie Niemce, amerykany itd... no głupota, panie, głupota..."

A zjawisko padania przez urządzenia tuż po gwarancji to bujnie rozwijająca się dziedzina inżynierii materiałowej.

oto Krzysztof M

zjawisko padania przez

zjawisko padania przez urządzenia tuż po gwarancji to bujnie rozwijająca się dziedzina inżynierii materiałowej

Skutek jest taki, że jeśli w PRL-u jedna pralka wystarczała na pół życia, to w kapitalizmie jedna pralka wystarcza na góra 5 lat. Czyli ok. pięć razy więcej materiałów, pięć razy więcej pracy... Idiotyczny system. :-)

oto Mar.Jan

Pańska opinia o prlowskich poralkach jest równie nieprawdziwa

jak wszystko inne co pan wypisuje.
Miałem taka pralke z Wroclawia. Co pół roku trzeba było wymieniąc uszczelki a co rok łozyska w zupełnie rozklekotanym bebnie. Po 8 latach cała woda wylala się przez dziure w bebnie i całośc poszła na złom. Potem miałe czeską i jugoslowiańska i obie bardzo przypominaly te polską swoimi awariami.
Potem kupiłe Electrolux i od ponad dziesięciu lat uzywam bez konieczzości nieustannych napraw..

prlowskie produkty były do bani, wie to kazdy kto pamięta czasy PRLu i nie ma sklerozy albo złej woli pisania nieprawdy!

Produkty firm konkurujacych na światowych rynkach są na ogół bez zarzutu. To tez wie każdy kto sobie kupił dobry komputer, telefon, radio czy cokolwiek innego porządnej światowej marki.

oto Skanderbeg

O prlakach lepiej żeby pan się nie wypowiadał.

Kiedyś się pan skompromitował nie wiedząc, że z tyłu trzeba odkręcić śruby. I narzekał pan, że pralka panu "skacze" po łazience. Kiedyś pralka starczała na dekadę (ewentualne naprawy były dosyć tanie). Obecnie co 3 lata muszę wymieniać, bo jak padnie np. programator, to nie ma co naprawiać. Kosztuje jakieś 550 zł, a nową pralkę kupię za 800-1000. I zawsze nowe 2 lata gwarancji. W XXI wieku, mam już piątą pralkę. Za mojej podstawówki, rodzicom wystarczyła jedna na całą moją szkołę i jeszcze trochę.

oto Mar.Jan

Prosze więc nie kupowac byle szajsu

Np. pralki Electrolux wcale nie sa bardzo drogie, a na ich jakośc nie można narzekac.
Ja wszystkim polcam i wszyscy co się posłuchali sa zadowoleni.

Kiedyś się pan skompromitował nie wiedząc, że z tyłu trzeba odkręcić śruby.

Nie mam pojęcia o czym pan plecie. Cos się panu pomyliło.
To nie ja.
Ja swego czasu, będąc w biedzie, sam naprawiałem sobie pralkę wymieniając uszczelki i nawet łożyska. W końcu jestem inzynierem mechanikiem i akurat pralka nie jest specjalnie skomplikowana konstrukcją. Rozkręcic ja na części i zlożyć to nie jest propblem. Teraz szkoda mi na to czasu i sił. Wzywam mechanika. Zdarzyło sie to dwa razy na ponad 10 lat eksploatacji dwóch urządzeń Electroluxa. Po tylu latach widać tylko w środku małe ślady rdzy. W pralkach socjalistycznych po 8 latach robiły sie dziury na wylot w obudowie i co gorsza - w bebnie.

oto Krzysztof M

Ja swego czasu, będąc w

Ja swego czasu, będąc w biedzie, sam naprawiałem sobie pralkę wymieniając uszczelki i nawet łożyska. W końcu jestem inzynierem mechanikiem

Inżynier mechanik samodzielnie wymienił łożyska! I to w pralce! ... No jestem pod wrażeniem... :-))))))

A jaką szkołę pan kończył? I w jakich latach? :-)

oto Krzysztof M

Obecnie co 3 lata muszę

Obecnie co 3 lata muszę wymieniać, bo jak padnie np. programator, to nie ma co naprawiać.

Znajomy elektronik niejednego serwisanta na kolana powalił naprawiając "nienaprawialne". :-) Jak coś, to na priv. :-)

oto Krzysztof M

Miałem taka pralke z

Miałem taka pralke z Wroclawia. Co pół roku trzeba było wymieniąc uszczelki a co rok łozyska w zupełnie rozklekotanym bebnie.

Współczuję braku podstawowej wiedzy technicznej. :-) Wie pan, co to jest uszczelka wargowa? :-)

prlowskie produkty były do bani

:-))))))) Były "do bani", go trafiły na pana? :-))))

Jeśli ja, amator, potrafiłem w piwnicy, niemal na kolanie splanować głowicę do Malucha (Fiat 126p), to oznacza, że minimum wiedzy technicznej wystarczało, żeby ustrzec się kłopotów, które pan przyciągał, jak magnes opiłki. :-)

A skąd te niedoróbki techniczne w zakładach PRL-u? Niech pan zapyta leberałów... wielu z nich miało wtedy na to wpływ... :-) ... czyli dla premii mieli w nosie normy techniczne, inżynierię itp.

Przykład z życia: Był taki rok, gdy w mieście N nie wybudowano ani jednego mieszkania. DLACZEGO?! Ano dlatego, że dyrektor "N"CMB dostał premię eksportową! Więc on całą stal potrzebną budownictwu mieszkaniowemu wyeksportował! :-)

Podobne mechanizmy działamy w całym przemyśle. - A wystarczył papier ścierny, pasta polerska (do docierania zaworów - tania jak barszcz) i pasta do zębów, żeby uszczelka wargowa w pralce była dopasowana do przylgni mosiężnego pierścienia na wale... idealnie... :-)

Pan oczekuje, że przemysł dziś zrobi to wszystko za pana... Sęk w tym, że przemysł ma dziś zupełnie inne cele... a już na pewno nie zamierza uszczęśliwiać PANA... :-)

oto Krzysztof M

Ale elaborat wyszedł!

Ale elaborat wyszedł! Przepraszam... Pewnie nikt tego nie przeczyta... Trudno...

oto Mar.Jan

No, no! Samopoczucie chyba sobie poprawił?

ja, amator, potrafiłem w piwnicy, niemal na kolanie splanować głowicę do Malucha (Fiat 126p),

No jasne! papierem ściernym czy tarnikiem do drewna?
Trzeba mieć głowicę zamiast głowy, żeby cos takiego wymyślić...

A tu niezły pomysł racjonalizatorski:

pasta do zębów, żeby uszczelka wargowa w pralce była dopasowana do przylgni mosiężnego pierścienia na wale... idealnie...

Pasta do zębów! koniecznie pan to zgłosi do producentów pralek. Beda zachwyceni, jak ja :)))

Pan oczekuje, że przemysł dziś zrobi to wszystko za pana...

Ależ skąd. Oczekuję, że jakkupię samochód, to najpierw go rozkręcę na pojedyncze cząstki, każdą wezmę, opiłują ostre krawędzie pilnikiem do paznokci i uszczelnię głowice pasta do zębów oraz uszczelką wargową...

A poza tym: dobrze pan się dziś czuje?

oto Krzysztof M

No jasne! papierem ściernym

No jasne! papierem ściernym czy tarnikiem do drewna?

Może i jest pan tym inżynierem mechanikiem... A może i nie...

Gruba szyba. Naklejona na szybę cienka klejąca taśma dwustronna. Na taśmę naklejony papier ścierny. + Wolny czas.

Pasta do zębów! koniecznie pan to zgłosi do producentów pralek. Beda zachwyceni, jak ja

Pan nie jest zachwycony. Pan jest zdezorientowany. Pasta do zębów była na końcu procesu. W zasadzie stara pasta do szlifowania zaworów powinna wystarczyć, ale poprawiłem pastą. Z bieżni/przylgni mosiężnej wyszło lustro.

Oczekuję, że jakkupię samochód, to najpierw go rozkręcę na pojedyncze cząstki, każdą wezmę, opiłują ostre krawędzie pilnikiem do paznokci

Ktoś to już kiedyś zrobił. Znajomy widział efekt po złożeniu. Po osiągach i dźwięku silnika, nikt nie chciał uwierzyć, że to silnik od Łady 1500.

PS. Pilniczek nie wystarczy. Nie tłumaczę dalej, bo taki z pana mechanik, jak (...).

Pan wie, jak się dociera wał korbowy np. po wymianie w silniku np. PF125p?

oto Krzych Adam

Hmm.

Pan wie, jak się dociera wał korbowy np. po wymianie w silniku np. PF125p?

Ja nie wiem. Ale to bardzo ciekawe, więc chętnie bym się dowiedział. Jak na razie jestem na tym etapie dowiadywania się jak różne takie rzeczy robi się metodą "pomysłowego Dobromira", że wiem jak Amisze budują stodoły.

PS
To nie komentarz. Tylko pytanie. Autentycznie chętnie bym się dowiedział, jak "złota rączka" może uczynić życie znośnym w warunkach życia dyktowanych przez "realny socjalizm". Ja sam nie potrafilem. Co ciekawe najwięcej nauczyłem się z zakresu DIY (do-it-yourself, czyli zrób-to-sam) gdy już "realny socjalizm" opuściłem.

oto Krzysztof M

Powiem tylko tyle, że taki

Powiem tylko tyle, że taki wał docierał znajomy. I potem ten silnik wielu chciało kupić... Z nadwoziem, lub bez. A jak to się robi? Na studiach nie było? Na warsztatach szkolnych mistrz nie pokazywał? Dawniej to była norma... Ale wtedy potrzebni byli fachowcy. Tacy, jak np. konstruktorzy DT-30P.

To nie jest odpowiedź na komentarz.

oto Krzysztof M

Produkty firm konkurujacych

Produkty firm konkurujacych na światowych rynkach są na ogół bez zarzutu.

Miłych snów... :-)))

oto Marek Bekier

Nie wiem czy ja jestem jakiś

Nie wiem czy ja jestem jakiś w czepku urodzony ale jak widzę te dyskusje o sprzętach psujących się zaraz po gwarancji to nijak nie mogę znaleźć przykładów z własnego doświadczenia.
A oto jak wyglądają moje doświadczenia z "kapitalizmu":
Lodówka z 1996r. działała idealnie do 2014, wymieniłem bo potrzebowałem większej. Aktualna nie jest na gwarancji od roku a działa bez zarzutu.
Pralka z 2000r. działał bezawaryjnie przez 10lat. Potem spalił się wyłącznik ten od otwieranej pokrywy (wymiana z robocizną za bodaj 80zł). Wymieniłem trochę ponad rok temu bo pojawiła się lekka korozja na obudowie no i nowe mają wygodniejszy panel sterujący. Na razie jest na gwarancji i działa idealnie.
Kocioł gazowy (ogrzewanie i woda) działa idealnie od 13 lat. Serwisant twierdzi, że zużycie jest na poziomie urządzenia 2 letniego.
Telewizor działa 11 lat i miał coś ze dwa lata temu jedną naprawę za 50zł. Myślę o wymianie bo jest trochę przestarzały.
Radiomagnetofon z odtwarzaczem CD działa ponad 20 lat bez awarii i nie bardzo wiem co z nim zrobić bo jest mi w zasadzie niepotrzebny - inne urządzenia przejęły jego funkcje.
Wszystkie komputery jakie miałem działały bezawaryjnie lub z drobnymi awariami po min. 5 latach używania. Mam teraz 2 stare (10 lat), których mi żal wyrzucić bo, dzięki mało pazernemu na zasoby Linuksowi, działają ciągle sprawnie.
Jeżdżę 15 letnim samochodem, w którym wymieniam jedynie to co musi się zużywać, prawie zawsze te części mają przebiegi znacznie dłuższe niż zalecane przez producenta.
Owszem, zetknąłem się z tanim badziewiem, które się psuje nawet w czasie pierwszego użycia ale były to drobne narzędzia do majsterkowania z supermarketów, kupowane za pieniądze będące odpowiednikiem zapłaty za mniej niż godzinę pracy niewykwalifikowanego robotnika.

oto Mar.Jan

Ja mam lodówkę kupioną w 2004 roku. To akurat pamiętam

Raz tylko miała awarię, która polegała na zapchaniu się jakiegos plastikowego wężyka, co powodowało, że pracowała bez przerwy i nie chciała przestać. Sama dba o to, żeby sie lód nie zbierał. Jedyna obsługa polega na wyłaczniu co jakiś czasu i umyciu w środku.
Kuchenke mikrofalową zakupiłem jakies 20 albo więcej lat temu. Lakier miejscami już poobłaził, ale jakoś wcale nie ma zamiaru się popsuć, chociaż jest codziennie używana. Jakas chińska czy koreańska marka, nie pamiętam jaka.
Generalnie nie pamiętam, żebym kupił jakiś sprzęt o zaawansowanej budowie (czy to komputer, aparat foto, czy jakikolwiek sprzęt mechaniczno-elektroniczny) i miał problem taki, że zaraz po zakończeniu gwarancji toto sie psuło. Nic podobnego.
Może obaj mamy wyjątkowe szczęście, ale raczej sądze, że inni dyskutanci daja wyraz swoim oczekiwaniom i potrzebom i o tym pisza, a nie o faktach.

Kiedys jeździłem socjalistycznym Maluchem. Prawie bez przerwy cos trzeba było w nim regulowac, smarować i naprawiac albo wymieniać.

Normalne samochody jeżdża bezobslugowo praktycznie.
Reasumując: na światowych rynkach może się utrzymac tylko taka firma-producent zaawansowanego technologicznie sprzętu, który potrafi w rozsądnej cenie utrzymac zadowalająca jakośc. Producent sprzętu psującego sie zaraz po gwarancji byłby szybko wyeliminowany - nie przez konkurencję - tylko PRZEZ KLIENTÓW, którzy przestali by kupowac produkty marnej marki. Wypromowanie dobrej marki tyle kosztuje, że nikomu nie opłaca się stracić zaufania klientów. Dlatego taki np. Volkswagen płaci horrendalne pieniądze naprawiając za darmo swoje nieudane samochody. W końcowym rachunku zapewne mu sie to opłaca.

I tu widac wyższośc normalnego rynku nad rynkiem państwowo-socjalistycznym.

p.s.
A propos Maluchów. U nas wyszły z mody, ale byłem w tym roku na Kubie, gdzie maluchy wygladajace kwitnąco jeżdżą w najlepsze :)
Widac naród kubański jest pracowity i zapobiegliwy. NAdal używaja tez ponad 60-letnie amerykańskie krążowniki. Smrodzą i hałasuja niemiłosiernie, ale - jeżdżą!

oto Ireneusz

@Mar.Jan

Producent sprzętu psującego sie zaraz po gwarancji byłby szybko wyeliminowany - nie przez konkurencję - tylko PRZEZ KLIENTÓW, którzy przestali by kupowac produkty marnej marki.

Jak widać, nie! Odbierz pan takiemu powód do narzekania, to padnie bez życia. Przypomina mi to opowieść sąsiadki, która zawzięcie chodziła do sklepu, w którym ekspedientka nagminnie źle wydawała resztę. Zawsze coś dla siebie zostawiła. I zawzięcie ją sąsiadka pilnowała, aby nie dać się oszukać. Na moje głupie pytanie, dlaczego nie chodzi do takiego samego sklepu obok, w którym jest miła obsługa - zaniemówiła z wściekłości. Do dziś nie chce się do mnie odzywać.

oto Krzysztof M

Nie wiem czy ja jestem jakiś

Nie wiem czy ja jestem jakiś w czepku urodzony

To nie jest tak, że 100% sprzętu się sypie tydzień po gwarancji. Gdyby tak było, to szwindle wyszłyby na jaw szybko. A nie o to tu chodzi...

oto Mar.Jan

To bardzo ciekawa opinia. Niestety - nieprawdziwa!

30 lat temu zakupiłem pierwszy i ostatni telewizor marki Biazet, czyli zmontowany w Białymstoku na licencji którejś z niemieckich firm.
telewizor ten (jeszcze częściowo lampowy) działa do dizisiaj, chociaz juz trochę stracił na ostrości, kolorach oraz prostoliniowości obrazu. Od kilku lat trzymam go zreszta w piwnicy na wypadek chęci obejrzenia lub skopiowania którejs ze starych tasm video.

Mam w domu pralkę i suszarke firmy Electrolux, które działaja od ponad 10 lat (juz nie pamiętam kiedy dokładnie kupiłem). Obie miały po jednej awarii w tym czasie. Gwarancja skonczyla się po 2 latach...
Jeżdże samochodami marki Ford. Poprzedni dożył wieku 15 lat, zanim zaczął się definitywnie rozpadać. Nowy ma gwarancje na 100,000 km, albo 3 lata.

O czym Pan wlaściwie pisze, jaka inzynieria materiałowa?

Sa po prostu wyroby tanie, z dziadowskich materiałow i marnej techologii oraz wyroby dobrej jakości robione z materiałów dobrych i według techologii zapewniających długoterminową trwałośc konstrukcji. Za Mercedesa trzeba zapłacic 20 razy więcej niz za Malucha, ale Maluchy nie miały w założeniach przejeżdżac miliona km jak przeciętny Mercedes.
Czemu Mercedes nie bankrutuje?
A temu, że nikt z ludzi zamożnych nie jeździ 10 czy 20-letnim samochodem. Co kilka lat kupuja nowe, a stare jeżdża sobie nadal u innych ludzi i w innych krajach.

oto Ireneusz

Potwierdzam

O czym Pan wlaściwie pisze, jaka inzynieria materiałowa?

Sa po prostu wyroby tanie, z dziadowskich materiałow i marnej techologii oraz wyroby dobrej jakości robione z materiałów dobrych i według techologii zapewniających długoterminową trwałośc konstrukcji.

Naprawdę pakowanie do technologii (a nie polityki, Panie Andrzeju!!!) teorii spiskowej jest po prostu nieznajomością rzeczy i podążaniem za głupotą.
Ci, co im się urządzenia psują po skończeniu gwarancji - niech się wreszcie nauczą kupować nie najtańszą taniochę (z żądaniem najlepszej jakości) oraz niech się nauczą myślenia i pamiętania nazw firm (o ile nie nazwą jest Krzak&Co), które ich nacięły w butelkę.

oto Skanderbeg

Dostosował pan do tv cyfrowej?

Ja mam stary sony, a kiedyś to była jakoś. Mi nie chodzi tyle o marki co o czasy obecne. Byle przekroczony został termin gwarancji. Sony ma obecnie 21 lat i czasem filmy dvd na nim oglądam. Żadnego dekodera dokupywał nie będę.
Magnetofon Kasprzak też wciąż działa. I stara Unitra. Choć radio już nie. Ale ja mam sporo kaset i mam do nich sentyment. Płyta cd w życiu nie wytrzyma tyle lat, co kaseta.

oto Mar.Jan

Co do płyt CD:

Płyta cd w życiu nie wytrzyma tyle lat, co kaseta.

Raczej nie. Wytrzyma o wiele dłużej :)
Dobrze nagrana płya CD (nie mówię o nagrywanych na własnym kompie płytach noname) średnio powinna wytrzymac ok. 100 lat.
Ciekawe, czy nasze prawnuki beda wiedziały na czym odtwarzac płyty zrobione przez ich pradziadków...
p.s.
średni czas bezawaryjnej pracy dysków magnetycznych jest rzędu 500.000 godzin pracy. Dla komputerów pracujacych circa 8h dziennie jest to więcej niz 100 lat. Mimo to prawdopodobnie za 10 lat juz praktycznie nikt nie bedzie uzywał tego typu dysków. Przejdą do muzeum.

oto Marek Bekier

Troszkę Pan poszedł bokiem bo

Troszkę Pan poszedł bokiem bo przedmówcy chodziło o porównanie płyt CD do kaset a nie dysków magnetycznych. Z tym, że przewaga CD nad kasetami jest grubo większa niż nad dyskami magnetycznymi. Jeden mój kolega, który ma świetny słuch muzyczny twierdził, że kaseta już po 2 latach ma pogorszoną jakość a po 10 nadaje się tylko do wyrzucenia. Ja nie mam tak wyczulonego słuchu więc po 2 latach nie słyszałem żadnej różnicy ale po 10 owszem. Tymczasem płytki CD mające około 20 lat działają doskonale. Można by się ewentualnie czepiać nieodporności na zarysowania. Moim zdaniem podatność kaset na różne uszkodzenia mechaniczne jest daleko większe. Ot, choćby coś takiego jak wciągniecie taśmy do magnetofonu i wymięcie jej albo i przerwanie zdarza się dość często.

oto Mar.Jan

Jakim bokiem? Dokładnie odpowiedziałem w temacie

a o dyskach napisałem w p.s. czyli "na marginesie". Generalnie chodzi o nośniki informacji. Najsłabiej wypadaja plyty winylowe, ale ja mam jeszce w domu cała kolekcję takich krążków, tylko już nie mam gramofonu z odpowiednim wzmacniaczem. Nie czuję potrzeby, ale gramofon jeszce kiedys sobie kupię, żeby przegrac niektóre z płyt na dysk komputera. Szumy i trzaski dziecko mi usunie, które własnie studiuje reżyserie dzwięku.
Zajmę się tym, jak będe na emeryturze, oczywiście...

Jeden mój kolega, który ma świetny słuch muzyczny twierdził

Oczywiście. Taśma się ściera o głowice wraz z zapisaną warstwą magnetyczna nagrania. Najpierw znikają wysokie dżwięki, to fakt. BYć może z powodu rozmagnesowania taśmy.

Jedynie zapis cyfrowy gwarantuje niezmiennośc, pod warunkiem że co jakis czas zostanie zrobiona kopia na nowym nośniku. Lub przechowywanie kilku wzorcowych nagrań mechanicznych, czego chyba już nikt nie robi w dzisiejszych czasach.

Płyte CD teoretycznie można przeszlifować (właściwie: wypolerowac) i powinna odzyskac jakość, jesli się zacina. Zapis jest pokryty ochronną warstwą plastiku i tylko ona się niszczy. No chyba że to płyta no-name...

oto Skanderbeg

Dokładnie

Jeśli coś w polityce wygląda na głupie lub chaotyczne (ewentualnie jedno i drugie), to można być niemal pewnym, że zostało to starannie zaplanowane.

oto adam_54

Bzdurzysz pan, panie Ireneusz...

Zwykła nieudolność producenta

Wszystko jest "zaprogramowane" od początku do końca!!! :-)
np. Samsung w zasilaczach nanosi na elementy gdzie występują wyższe napięcia "specjalny klej" - dla laika wygląda, że jest to by zwiększyć mocowanie elementów.... tylko że po ok. 2 latach klej się degraduje i zaczyna prąd przewodzić.... skutek - telewizor robi "dupś" :-)
A generalnie wszyscy producenci telewizorów montują matryce "do góry nogami" , tak by listwa połączeniowa do "szkła", była u dołu matrycy - skutek ... kobieta wytrze ekran mokrą ścierką....grawitacja....kropla wody na flexach.... chłop leci do sklepu po nowy telewizor :-)
W tym temacie mógłbym się dużżżżo rozpisywać :-)

oto Ireneusz

Ja w tym pracuję

Pan zaś jest zwykłym pożytecznym ... powtarzaczem prawd nieprawdziwych. Przypomnieć dupśnięcie ZUS? Już 4 daty minęły, zaprzepadły gdzieś w przeszłości.

oto adam_54

W czym ?

Ja w tym pracuję

W serwisowaniu telewizorów ?

ps. A co do...

.Przypomnieć dupśnięcie ZUS?

spoko... jak mówi porzekadło .. "co się odwlecze to nie uciecze" :-)

oto Ireneusz

Serwisowanie

Spotkał pan dziś człowieka, który przeżyłby przynajmniej tydzień na serwisowaniu telewizorów? One się nie psują. A jak się psują, to takie taniutkie egzemplarze nadają się jedynie na śmietnik. Panie, obudź się pan wreszcie i przestań ściemniać.

A może jakaś następna data armagedonu ZUS? Bo przynajmniej znów będę miał okazję się z naiwności pośmiać...

oto Marek Bekier

W mojej okolicy doraźnym

W mojej okolicy doraźnym serwisem zajmuje się właściciel małego sklepu RTV. Jednak utrzymuje się głównie z handlu. Za to jako serwisant jest absolutnie genialny. Ciekaw jestem czy wychowa sobie następców w warunkach gdy prawie nie ma na czym trenować?

oto adam_54

Wpisz pan w gogle....

"ADAM-SERWIS" OPOLE - a zobaczysz pan że można -P
A jak pan się tym nie zajmujesz to i o występujących usterkach wiadomości zero.

A co do...."armagedonu ZUS" - jak pan zobaczysz na PN informację pt."Pozwałem zus" - będzie to znaczyć .... początek ."armagedonu ZUS"-P - a wtedy będziesz się pan śmiał co najwyżej "baranim głosem" .

oto Ireneusz

Ale się zapowietrzył :-)

Trzymam kciuki za ta rozprawę. Szkoda tylko, ze nigdy nie wejdzie na żadną wokandę :-))
BTW.
Wyżej napisał p. Marek, że serwis to żyć może tylko i wyłącznie z handlu. Oczywiście też z pomocy ludziom, którzy nie potrafią obsługiwać pilota. Ale w końcu to nie jest serwisowanie "telewizorów". Nowy telewizor kupić można za 3kpln, a zwykła przetwornica z przesyłką z hurtowni to 2kpln z dużym hakiem. Albo wymiana matrycy - koszt dwóch nowych telewizorów. Jak ktoś żyłuje parę złotych, to z całą pewnością daje żyć serwisom :-)))) Ale myślałem, że takie rzeczy jedynie w Poznańskiem.

oto adam_54

Miło mi :-)

Trzymam kciuki za ta rozprawę.

tyle że skutkiem tego będzie pański "barani głos" - więc prawdę mówiąc, nie masz pan za co "trzymać kciuków" :-)

oto Skanderbeg

Tylko, że to już staje się nagminne

Teraz akurat wolę kupić chiński komputer Lenovo niż japoński Sony. Dłużej mi wytrzymuje, lepszy serwis. A sony pewnie i tak jest montowany w Chinach

oto Ireneusz

I wszystko wiadomo

Od razu przypuszczałem, że mamy do czynienia tutaj z "polskim narzekaczem" płacącym marny grosik za "największy szczyt technologicznych marzeń".
Kup pan coś z wysokiej półki, to pan zrozumie co to jest jakość i jak powinno działać. CHoćby właśnie Sony czy jeszcze wyżej, np. B&O

oto adam_54

O proszę.... wysoka półka

np. B&O

a w środku co ? - vestel czy TCL ? :DDD
Panie "gang olsena" to kiedyś był dobry w klasie "audio" - dziś poza "dizajnem" nic ciekawego nie reprezentuje -P

oto Ireneusz

Odezwał się drugi

Taki, co narzeka, że to dobre jest tak samo kiepskie jak to kiepskie, więc "po co przepłacać"...

oto adam_54

Nie narzeka, tylko pyta "co w środku"....

Kiedyś w telewizorach B&O zawsze siedział Thomson, a że dziś w Thomsonach siedzi TCL , więc co innego można się spodziewać że jest w obudowie B&O ? hę ?

oto Krzysztof M

co rtv i agd ogólnie, to

co rtv i agd ogólnie, to dziwnym trafem padają często pół roku po zakończeniu okresu gwarancyjnego.

Czy pan zdaje sobie sprawę, ile pracy wymaga takie skonstruowanie sprzętu, żeby się zepsuł pół roku po gwarancji? Więcej szacunku dla ludzkiej pracy! ... :-))

oto Ireneusz

Zero problemu

Co do elektroniki, to wystarczy zwykłe dotknięcie tłustym paluchem. Normalnie, panie, czary jakieś...

oto Skanderbeg

Ale to tylko umowna data

To trwa od pół roku do dwóch lat. Kiedyś można było być niemal pewnym, że pralka dekadę przetrzyma.

oto MSzach

A co rtv i agd ogólnie, to

A co rtv i agd ogólnie, to dziwnym trafem padają często pół roku po zakończeniu okresu gwarancyjnego.

Gdyby tak często padały to padłyby wreszcie wraz z zakładami je produkujacymi. A tak nie jest.

oto chłop jag

Pogarszanie się jakości

produkowanych obecnie wyrobów (nie tylko AGD) jest faktem takim samym jak marsz ludzkości z nowoczesnymi technolkogiami pod pachą do jaskini - tołażysze - i tak:
budowa globalnego komunizmu musi skutkować i skutkuje - jak wyżej - tołażysze.
Totalna, obligatoryjna i niejako z urzędu - demoralizacja - musi skutkować - jak wyżej - tołażysze - a ponadto aż strach pomyśleć - co jemy jeżeli ktoś kupuje gotowce.
Zabawa pupili szatana w ekologię (presja psychopaty) powoduje to, że dany produkt drożeje a jednocześnie staje się awaryjny - co w efekcie końcowym - odnosi odwrotny skutek - tołażysze.
Wniosek?
W latach 60-siątych w USA opatentowano nożyk do golenia - który starczał golącemu się na całe życie - i co? Ano patent zamknięto w sejfie i na tym się skończyło - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.