Raczej zdrajca, niż dezerter

Bardzo nie lubię pisać o sprawach niejasnych, ale jestem do tego czasem przymuszany. Głośny ostatnio przypadek domniemanego dezertera z KRLD należy do takich właśnie niejasnych spraw, o których wolałbym nie pisać. Cóż jednak mogę zrobić, gdy działający także na Prawicy.net żarliwi misjonarze jankesizmu domagają się, bym koniecznie odniósł się do tej sprawy. Choć nie chcę, to muszę.

Zacznę od propozycji obejrzenia filmu. Film jest atrakcyjny, bo obraz dość dobry, a jeszcze dodano muzykę, jak z filmu grozy. Proponuję też mapkę terenu akcji.

mapka.jpg

Mapka to zdjęcie satelitarne z Google Earth. Niebieskie kółeczka biegnące od góry mapki, to droga, którą jedzie domniemany dezerter do punktu oznaczonego literą A (na filmie w czasie 2:08-2:22). Po drodze mija charakterystyczny placyk z pomnikiem (oznaczyłem go literą P). Przy tym pomniku później zbierać się będą żołnierze północnokoreańscy.

W punkcie A wojskowy samochód domniemanego dezertera zjeżdża z asfaltu i podobno wpada przednimi kołami do płytkiego rowka (niebieskie kółko z białym środkiem), z którego rzekomo już nie potrafi wyjechać, mimo ponawianych prób. Domniemany dezerter ponawia próby wyjechania z rowka tak długo, aż zdążyli do niego dobiec północnokoreańscy żołnierze (biegli jakieś 25 sekund). Gdyby od razu porzucił samochód i uciekał pieszo, nie dałby im żadnych szans, bo nie potrzebował nawet 15 sekund, by dotrzeć do bezpiecznego miejsca, oznaczonego na mapce literą K.

Czerwone kółeczka pokazują drogi, z których nadbiegają żołnierze północnokoreańscy. Jako pierwszych widzimy żołnierzy biegnących z miejsca oznaczonego cyfrą 1. Krótko potem dołączają do nich żołnierze ze schodów (litera S). Jako ostatni, dobiega już podczas strzelaniny żołnierz z miejsca oznaczonego cyfrą 3. Żołnierze strzelają do uciekającego z punktu A (czerwone kółko z białym środkiem). Fioletowa kreska pokazuje granicę między Północą a Południem. Granica ta przecina na pół siedem widocznych na mapce pawilonów.

Uciekający porusza się na nogach z punktu A w stronę punktu K. Tę jego trasę zaznaczyłem także niebieskimi kółeczkami. Na filmie uciekiniera widzimy m.in. w czasie (4:15-4:20), gdy po stronie Południa pokonuje odcinek oznaczony na mapce jako XY. Z czasu pokonania tego odcinka możemy ocenić, ile wymagało pokonanie całej trasy AK.

Uciekinier podobno został postrzelony i w związku z tym jakoby nie dotarł do bezpiecznego miejsca w punkcie K. Padł krótko wcześniej, w miejscu które oznaczyłem na mapce niebieskim kółkiem z białym środkiem. Obok tego miejsca widać na mapce murek, za którym stoją jakieś dwa zbiorniki. Na zdjęciu z filmu (czas 5:49) wygląda to tak:

dez-1.jpg

Problemem jest, że strzelanina i ucieczka miały miejsce w czasie 15:15 a zdjęcie leżącego, jakoby rannego uciekiniera jest z 15:43. To by znaczyło, że on tam już leży niemal pół godziny. Zapewne dlatego stylista przysypał go do zdjęcia liśćmi (i przy okazji zdjął mu but).

Jeszcze większym problemem jest, że gdy w końcu zdecydowano się ewakuować tego jakoby rannego uciekiniera, to okazało się, że on już leży gdzie indziej, czyli w punkcie K. Pokazuje to zdjęcie z czasu 6:29. Wykonane jest ono kamerą termowizyjną, czyli uciekinier, jako jeszcze ciepły, wychodzi na biało. Na wszelki wypadek dałem pod nim czerwone kółko:

dez-2.jpg

Prawdę mówiąc, gdybym ja musiał tyle leżeć, to też z nudów poczołgałbym się to tu, to tam. Wracam jednak do kazań naszego czołowego misjonarza jankesizmu. Według niego domniemany dezerter ma jakoby być zwykłym obywatelem KRLD, wcielonym przymusowo na 10 lat do wojska. Nie wydaje się to prawdą.

Zwykli żołnierze KRLD nie poruszają się samochodami przy granicy z Koreą Południową. Aby móc poruszać się samochodem po strefie zdemilitaryzowanej, trzeba być niezwykłym żołnierzem. Trzeba być żołnierzem szczególnego zaufania. Trzeba dołożyć starań i przekonać władze o swej nadzwyczajnej lojalności. Jeżdżą samochodami po strefie zdemilitaryzowanej żołnierze elitarni. Zwykły żołnierz, jeśli już chce trwale opuścić KRLD, robi to przez granicę z Chinami, na której zwykle do nikogo się nie strzela.

O tym, że uciekinier jest bywały w strefie zdemilitaryzowanej, świadczy fakt, że jedzie bezbłędnie do celu. Nie myli drogi. Doskonale zna teren. Żaden więc z niego zwykły żołnierz. Reprezentuje on elitę KRLD, do której sam się przecież wepchał, być może brutalnie eliminując innych, uczciwych. Chyba żaden więc z niego dezerter. Raczej zwykły zdrajca, od dawna współpracujący z wrogiem i w czasie ucieczki realizujący ułożony przez wroga scenariusz.

Nasz czołowy misjonarz jankesizmu ogłosił na Prawicy.net jeszcze jedną prawdę. Stwierdził mianowicie, że za rzekome pasożyty w ciele uciekiniera odpowiada KRLD. Otóż tak raczej nie jest. W Polsce też zdarzają się ludzie z pasożytami, ale nikt nie obwinia o to państwa. Obwiniamy raczej tych ludzi, którzy mają pasożyty albo przypadek.

W sprawie tego, kto jest winien pasożytów, jest dość prosta zasada. Jeśli pasożyty ma znikomo mało ludzi, np. poniżej 3%, to podejrzewać można, że winni są ci ludzie z pasożytami bądź niezawiniony przypadek. Skoro ponad 97% ludzi nie ma pasożytów, to dlaczego te niespełna 3% je ma? Jeśli jednak pasożyty ma np. 15% populacji, to już raczej winne jest państwo. Trudno uwierzyć w tak duży odsetek brudasów, niechlujów i niezawinionych przypadków.

W przypadku KRLD głosi się, że do Korei Południowej uciekło stamtąd 30 tys. ludzi. Gdyby pasożyty miało tylko 3% z nich, to wyszłoby 900 osób. Jeśli zaledwie u co dziesiątego stwierdzono by je, to dałoby 90 ujawnionych przypadków. Tymczasem nie ogłoszono żadnego. Trudno więc w te pasożyty uwierzyć, skoro wśród 30 tys. uciekinierów nie stwierdzono ich.

Ja oczywiście nie wiem, jak naprawdę było z tym uciekinierem. Uważam jednak za mało prawdopodobne, że było tak, jak kładą do korytek z jankeską sieczką. Za dużo bardziej prawdopodobne uważam, że uciekinier to jankeski agent, realizujący jankeski scenariusz. Nie bardzo wierzę, że został podczas ucieczki postrzelony. Nie bardzo też wierzę w jego pasożyty. Obie te sprawy to raczej jankeska sieczka dla patentowanych osłów.

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.153845
Ogólna ocena: 3.2 (głosów: 13)

Dyskusja

oto Krzych Adam

Puk, puk, to ja, wywołany do tablicy "misjonarz jankesizmu".

Gdyby ktoś nie wiedział, to tym "misjonarzem jankesizmu", a przynajmniej jednym z nich ja mam być. Znaczy zastanawiałem się nad tym czy ten uciekinier powinien być przez Polaków nazywany zdrajcą i dezerterem, którego należy zastrzelić jak wściekłego psa i stąd się wziął epitet który zastosował w stosunku do mnie Autor. Ale to nie ja wzywałem p. Badurę do wypowiadania się w temacie, bo jego opinie lekce sobie ważę. Znaczy ktoś inny, albo jeszcze więcej "ktosiów innych" to są pozostali "misjonarze jankesizmu".

Choć akurat w kilku aspektach moje poglądy na tę konkretną sprawę wiele się od przedstawionych przez p. Badurę nie różnią. Też nie uważam, że był to jakiś zwykły sobie żołnierz i też sądzę, że znaczna część z tego co pokazują nam na filmie z ucieczki Amerykanie wskazuje na realizowanie przez niego pewnego wcześniej ułożonego scenariusza. Jednakże jakiś James Bond, czy nawet Hans Kloss, albo Stirlitz z niego żaden, bo zamiast od razu dawać dyla na piechotę, kiedy już się nie dało dalej jechać samochodem on najwyraźniej stracił głowę.

No i te robaki jakieś nie takie. Załączam obrazek, ale jest on dość obrzydliwy, więc w formie linku, który każdy może otworzyć jeśli chce, lub nie otwierać, jeśli obrzydliwości oglądać nie chce.
http://wolnosc24.pl/wp-content/uploads/2017/12/pas...
Robale są za bardzo obłe i nie tego koloru, znaczy wyglądają bardziej na glisty ludzkie, a na pewno na tacce nie ma tego 28 centymetrowego tasiemca o którym pisali Amerykanie.

Tak czy inaczej, a tak w ogóle moim zdaniem bardziej inaczej niż tak, tekst p. Badury w minimalnym stopniu odnosi się do tego co ja napisałem. Bo mnie nie chodziło o to kto ma rację w konflikcie na tamtym półwyspie, hen, hen nad Pacyfikiem, nie o to kto kłamie, a jedynie o to, że w tym konflikcie nasza chata jest z kraja, więc nie musimy zajmować stanowiska ani za, ani przeciw. A oprócz tego nie mamy podstaw do oceny postaw ludzkich w warunkach, co do których mamy bardzo mało informacji, a być może w ogóle nie mamy rzetelnej informacji.

oto Krzych Adam

Dokonałem zmiany, by zdjęcie pasożytów się nie wyświetlało.

Tzn. nie automatycznie. Przepraszam za to że nie pomyślałem o tym sam wcześniej.

A co do tego mają glisty (nie glizdy) to proszę spytać p. Badurę, który twierdzi, że nie było w ogóle przypadków odkrycia zarobaczenia u uciekinierów z KRLD. To znaczy nie znalazł on wiadomości o tym w spożywanej przez siebie sieczce pochodzenia północnokoreańskiego. Wg. natomiast sieczki pochodzenia jankeskiego (wiem bo przegryzłem sie przez nią co nieco) takie przypadki są bardzo częste.

Jak jest naprawdę ja nie wiem, ale też i p. Badura nie wie. A tak w ogóle ja to nie o robakach i autokracie z jednej strony, a o imperialistach zza oceanu z drugiej, tylko o tym, że nasze zaperzanie się i stawanie murem za jednymi czy drugimi, a także obrzucanie drugiej strony epitetami jest najzwyczajniej mało sensowne. Skoro jak słusznie zauważa p. Badura jesteśmy karmieni sieczką. Zaskakuje mnie jedynie, dlaczego z zapałem konsumuje jeden rodzaj sieczki, ale "de gustibus non disputandum est".

oto Piotr Badura

Hipokryta z Pana

Szanowny Panie (dwojga imion) Krzychu Adamie

Pana obecne stanowisko, czyli twierdzenie, że chodziło Panu jedynie o to, iż

nasza chata jest z kraja, więc nie musimy zajmować stanowiska ani za, ani przeciw. A oprócz tego nie mamy podstaw do oceny postaw ludzkich w warunkach, co do których mamy bardzo mało informacji, a być może w ogóle nie mamy rzetelnej informacji

stoi w sprzeczności z Pana wcześniejszymi komentarzami. Sprawy rzekomego dezertera z KRLD to właśnie ja nie zamierzałem omawiać, bo w sprawie tej "nie mamy rzetelnej informacji". Pan odwrotnie, nalegał na roztrząsanie tej sprawy.

Przypomnę Panu, że o zajęcie przeze mnie stanowiska w sprawie rzekomego dezertera wystąpił 26 listopada, jako pierwszy na Prawicy.net, jakiś (dwojga imion) Karol Fryderyk. Karol Fryderyk to chyba zmyślony byt. Być może został utworzony przez któregoś z użytkowników Prawicy.net. Faktem jest, że Pan niemal natychmiast wsparł Karola Fryderyka w tym oczekiwaniu na moje stanowisko w sprawie rzekomego dezertera:

ka-czeka.jpg

Na te zaczepki odpisałem wyraźnie, żeby mnie nie namawiać na komentowanie jankeskiej sieczki o rzekomym dezerterze. Pan jednak nie dał za wygraną.

Pod kolejnym moim artykułem ("Pocieszne zacietrzewienie"), w którym nawet jednym słowem nie wspomniałem o rzekomym dezerterze, jakiś anonimowy gość, zaraz jako pierwszy, wrócił do sprawy rzekomego dezertera, bez żadnego związku z treścią artykułu. Wywiązała się dyskusja o dezerterze, w której właśnie Pan był głównym dyskutantem (5 komentarzy, wszystkie bez związku z tematem artykułu). Po cóż więc teraz wypisuje Pan, że jest przeciwny zajmowaniu stanowiska w sprawach, o których nie mamy rzetelnej informacji? To jest hipokryzja. Ja nie chciałem zajmować stanowiska w sprawie rzekomego dezertera. Pan natomiast uprawiał trolling pod moimi artykułami, aby mnie do tego przymusić.

Pozdrawiam serdecznie

PS. Ponieważ jako jedyny na Prawicy.net uparcie nagłaśnia Pan temat pasożytów, stwierdzonych jakoby w przewodzie pokarmowym rzekomego dezertera, to odniosę się szerzej do tej sprawy w odrębnym komentarzu.

oto Krzych Adam

To nie hipokryzja.

Jeno skrótowość wypowiedzi.

Niecierpliwie czekam na wszystkie Pana wypowiedzi, jako że traktuję to jako bardzo dobrą rozrywkę, przez to głównie że wkraczają swą pomysłowością na tereny, które mnie by nie przyszły do głowy. Dlatego też bardzo byłem zaciekawiony co też Pan może znów zabawnego wymyślić, o czym zawiadomiłem inną osobę będącą tym również zainteresowaną, czyli p. Karola Fryderyka. Nie zwracałem się z prośbą do Pana o napisanie czegoś i niniejszym deklaruję, że generalnie postanowiłem z takimi prośbami do Pana się wstrzymywać tak bardzo jak tylko mogę, a oprócz tego absolutnie uznaję Pana prawo do własnego wyboru o czym pisać, a o czym nie.

Co do "Pociesznego zacietrzewienia" to jak najbardziej ma Pan rację, że wątek ów został całkowicie zwekslowany, jednakże nie przeze mnie, a przez osoby, które uznały za stosowne oceniać i to w sposób bardzo surowy, a także w sposób bardzo moim zdaniem stronniczy postępek tego młodego człowieka, który przedarł się pod gradem kul na drugą stronę w Panmundżomie, w samym sercu Strefy Zdemilitaryzowanej między dwoma Koreami. Uznałem to za bardzo pocieszne zacietrzewienie również.

Ponieważ argumentacja była bardzo emocjonalna, padały w niej epitety: "zdrajca", dezerter", "zastrzelić jak wściekłego psa" zwróciłem uwagę, że w całej kwestii mogą też istnieć inne aspekty emocjonalne, które należałoby wziąć pod uwagę. Nie zostało to najwyraźniej zrozumiane, że ja nie zajmuję stanowiska po żadnej stronie, jedynie zwracam uwagę na jednostronność podejścia komentatorów wekslujących temat, stąd moje wyjaśnienie, które Pan zacytował:

nasza chata jest z kraja, więc nie musimy zajmować stanowiska ani za, ani przeciw. A oprócz tego nie mamy podstaw do oceny postaw ludzkich w warunkach, co do których mamy bardzo mało informacji, a być może w ogóle nie mamy rzetelnej informacji

Co do pasożytów w systemie trawiennym, to dość wyraźnie zaznaczyłem, że jest to kwestia, co do której mamy jedynie świadectwa o nieznanej wiarygodności. Wg. źródeł amerykańskich, np. na 17 uciekinierek z KRLD zbadanych jakiś czas temu w Korei Południowej pod tym kątem 7 miało mieć pasożyty w układzie trawiennym. Jako wyjaśnienie podawane było iż w KRLD ludzkie odchody są używane jako nawóz na polach. Na ile to prawda, niesposób ocenić.

oto chłop jag

Pewnie mają w Hollywood

zrobione to pogranicze co do joty - i sobie kręcą i kręcić będą - tolażysze.
Wniosek?
Pytanie tylko - które pogranicze jest dla nich ważniejsze czy to w Hollywood czy to w Korei - tołażysze.

oto Mar.Jan

Jak by to skomentował Znaczy Kapitan:

"Znaczy: nie wiedział, a powiedział".
Tyle co do ogłoszonych drukiem INTERPRETACJI wyssanych z małego palca od lewej nogi pana Piotra B.

oto Mar.Jan

Trudno o lepszy dowód, że KRLD to nienormalny kraj!

W normalnym kraju:
1. nikt nie ma powodów aby uciekac za granicę ryzykujac zycie.
2. nawet jak ktos jest szpiegiem, to się go lapie po cichu i wsadza do kryminału po to, aby wymienic na własnego - złapanego za granicą - szpiega
3. Do uciekającego nawet przez granicę, a nawet - zwłaszcza przez granicę - nawet szpiega, w normalnym kraju wojsko nie strzela i to całą chmarą.
4. w normalnym kraju wladzy w ogóle nie interesuje dokąd wybiera się obywatel, jeśli wybiera się za granicę. To interesuje władze kraju, do którego ten obywatel CHCE WJECHAĆ. Jak juz obywatela taka władza wpuści, to nie interesuje się jego losem, o ile nie popełni w danym kraju przestępstwa. W nienormalnym kraju, jak KRLD, po wpuszczeniu obywatela włada wysyła w slad za nim kilku szpiegów, którzy maja pilnie obserwowac co dany obywatel w danym kraju robi.

KRLD to chory kraj, z chorym umysłowo przywódca na czele i z chorą klasa panującą.

Każdy kraj po wprowadzeniu socjalizmu, nie mówiąc o bolszewickim komuniźmie, staje się chory, a jego choroba kończy się rozpadem systemu

oto Mar.Jan

Przykładem nienormalnego kraju w Europie była NRD

W stolicy władza kazała wybudować mur, wokół którego ustawiono strażnice z karabinami maszynowymi i strzelano do uciekinierów jak do kaczek, zupełnie tak samo jak w KRLD.
MRD się rozpadła, mur rozebrano i NIC SIE nie wydarzyło. Ani tysiace ludzi nie ruszyły na Zachód, ani zadni sowieccy szpiedzy nie zaczęli uciekac za granice. Państwo niemieckie w żaden sposób nie odczuło rozebrania tego muru.
Ten przykład wskazuje, że nienormalność KRLD jest związana wyłacznie z aktualna ekipą władzy. Gdyby ja sprzątnąc i ustanowić normalny ustrój, nic by sie tam nie stało, a kraj stałby się na powrót normalny, co umożliwiło by zjednoczenie kraju.

oto Karol Fryderyk

Spiseg

Świetnie nam Pan to wszystko zdemaskował i pokazał, Panie Piotrze. Brakowało żeby Pan jeszcze napisał "3:18 słychać strzały"
Ci strzelający żołnierze chyba też byli agentami, bo tak "celnie" strzelali (a mieli dużo czasu i niewielki dystans do celu), że zdrajcy udało się jednak uciec, albo może właśnie nie strzelali a tylko udawali, że strzelają, albo jankesi zrobili jakiś fotomontaż. Nie śmiem przecież nawet podejrzewać, że niecelne strzały są wynikiem małych umiejętności, bo przecież wojsko KRLD jest na pewno świetnie przygotowane, wyszkolone i wyposażone (może będzie coś o tym w nowościach z KRLD).
Zapomniał Pan jeszcze poddać w wątpliwość jakoby dywersant był zakażony gruźlicą i WZW typu B, bo i takie wieści dochodziły z jankeskiego korytka (swoją drogą ciekawe jak Pan definiuje i rozróżnia pomiędzy tym co jest korytkiem jankeskim a co nie jest i w ogóle ile jest korytek i jakich i w jakim(ch) korytku(ach) żywi się Pan). Co do zakażenia to chyba najbardziej wiarogodne i sensowne dla Pana będą następujące opcje:

  1. nie ma żadnego zakażenia, a jest to zwyczajne kłamstwo
  2. zakażenie jest, ale zostało ono specjalnie wszczepione do krwi dywersanta, żeby dodać większej dramaturgii

Proszę sobie wybrać zgodnie z upodobaniem i może podesłać całą Pana dokładną analizę filmu na YT Antoniemu z MONu, Powinno to Panu zapewnić miejsce w komisji, która już niedługo dotrze do prawdy o tym co się wydarzyło 10.04.2010 w Smoleńsku

oto Piotr Badura

Ekstaza z powodu glisty

Czołowy misjonarz jankesizmu na Prawicy.net jest ostatnio w stanie permanentnej ekstazy z powodu trzech osobników glisty ludzkiej, wydobytych jakoby z przewodu pokarmowego rzekomego dezertera z KRLD. Ta ekstaza ćmi mu umysł do tego stopnia, że zdążył już oskarżyć władze KRLD, iż celowo hodowały mu w brzuchu owe glisty, w ramach jakiegoś niesprecyzowanego eksperymentu.

Temat glist ludzkich i innych pasożytów jest mi trochę niemiły, tym bardziej, że wszystko zaraz odnoszę do siebie. Piszą np. jakie są objawy glistnicy - to ja już je wszystkie odczuwam. No ale powstała konieczność zajęcia się tematem, więc mówi się trudno.

Na początek wyjaśnienia. Jeśli używam sformułowania "rzekomy dezerter", to nie znaczy, iż twierdzę, że nie był to dezerter. Twierdzę tylko, że nie wiemy, czy był dezerterem, czy zdrajcą. Inna rzecz, że bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że był zdrajcą. Podobnie gdy piszę "jakoby ranny" czy pasożyty "jakoby wydobyte" z jego przewodu pokarmowego, to nie znaczy, że kwestionuję informacje płynące z Korei Południowej. To znaczy tylko, że nie wiem, jaka jest prawda, bo z Korei Południowej już tyle razy płynęły fałszywe informacje o KRLD, że trudno od razu wierzyć w kolejne newsy stamtąd.

W sprawie glist i innych pasożytów zmieniłem swe stanowisko, utwierdzając się jednak w poglądzie, że to, co głosi się w tej sprawie w kontekście rzekomego dezertera z KRLD, to jankeska sieczka. Odnalazłem artykuł naukowy z 2014 roku. Poniżej pierwszy jego fragment:

glista-1.jpg

Jestem powyższym cytatem niezmiernie zadziwiony. Autorzy powołują się na Światową Organizację Zdrowia (WHO), która stwierdziła, że w skali świata w ciągu 10 lat pasożytami (przewodu pokarmowego) zaraziło się ok. 4,5 mld ludzi, co stanowi 2/3 ludności świata. WHO stwierdza jednocześnie, że w Europie zaraziła się w tych 10 latach 1/3 ludności. To znaczy, że Europa poprawiała wyniki światowe. No ale w USA według WHO zaraziło się 85-95% ludności. To dużo wyżej niż średnia światowa. Okazuje się, że USA ciągnęły świat w dół! Podejrzewaliście coś takiego?!

W przywołanej pracy naukowej są też ciekawe dane na temat Polski. Wklejam kolejny cytat:

glista-2.jpg

Jeśli ja dobrze rozumiem te dane, to w Polsce glistę ludzką nosi w sobie co drugi mieszkaniec. Skoro więc nasz czołowy misjonarz jankesizmu zdążył już umieścić w tej dyskusji informację, że wśród 17 przebadanych uciekinierek z KRLD, siedem miało jakiekolwiek pasożyty przewodu pokarmowego, to zwrócę uwagę, że 7 z 17 to 41%. U nas samą tylko glistę ludzką nosić ma w sobie 50%. KRLD wydaje się więc wobec Polski krajem stosunkowo ubogim w pasożyty przewodu pokarmowego.

W świetle przejrzanych przeze mnie materiałów zdrowa glista ludzka nie jest dla człowieka problemem zdrowotnym. Człowiek nawet nie wie, że nosi ją w sobie. Problemem są glisty, z którymi jest coś nie tak. Zamiast lokować się ostatecznie w jelicie cienkim, gdzie jest ich właściwe środowisko, trafiają do oka czy mózgu. Problemem jest też nadmiar glist. Nie jedna, czy nawet kilka, ale setki. Potrafią wtedy spowodować niedrożność jelita. Trudno uchronić się przed pojedynczymi glistami, nawet gdy przestrzega się zasad higieny. Przestrzeganie zasad higieny chroni jednak przed nadmiarem glist w przewodzie pokarmowym.

Inna sprawa, że skoro glista ludzka współżyje już z człowiekiem tysiące, tysiące lat, to nie można wykluczyć jakiejś symbiozy. Byłoby wtedy tak, że pojedyncze glisty dają nam też jakieś korzyści. Coś za coś. Ale czy tak jest - nie wiem. Powinno to być badane.

Warto też zwrócić uwagę na tzw. dietę tasiemcową, która przywędrowała do nas z USA. Niepotrafiący powstrzymać się przed nadmiernym jedzeniem, sami aplikują sobie tasiemca, by zmniejszyć wagę ciała. Nie wydaje się to mądre, ale trzeba o tym wspomnieć przy mówieniu o sprawach pasożytów przewodu pokarmowego. Na jednym z portali znalazłem taką informację:

ka-tasiemiec.jpg

Zważywszy, że:

1) problem pasożytów przewodu pokarmowego, jest bardziej problemem USA niż KRLD,

2) znalezienie trzech osobników glisty ludzkiej w przewodzie pokarmowym rzekomego dezertera (jeśli te glisty w ogóle są prawdą) nie byłoby niczym nadzwyczajnym, a raczej bardzo zwyczajnym

podtrzymuję swe stanowisko, że cała ta informacja o glistach to jankeska sieczka dla osłów.

Pozdrawiam Wszystkich

oto Krzych Adam

To wszystko jest bardzo ciekawe.

Więc kto mi zaprzeczy, że p. Badura nie wkracza ze swą pomysłowością na tereny, które nie tylko mnie, ale być może nikomu by nie przyszły do głowy? Albo temu, że jak p. Badura coś napisze to takie to może byc zabawne, że tylko boki zrywać? Jak to przedstawianie mnie jako "misjonarza jankesizmu" i to jeszcze w "ekstazie".

Jest taka zasada, której autorstwo przypisywane jest Arystotelesowi, a która do naszych czasów doszła w postaci sentencji łacińskiej "Amicus Plato, sed magis amica veritas" dosłownie znaczącej "Platon przyjacielem, lecz większą przyjaciółką prawda". Mnie na przykład ani północnokoreański reżim, ani amerykański hegemon nie jest przyjacielem, bo i niby dlaczego, więc tym łatwiej jest mi, a raczej byłoby, gdyby prawda w kwestiach północnokoreańskich była nieco łatwiejsza do docieczenia, zaprzyjaźnić się z nią.

A że właśnie nie jest wcale łatwa do docieczenia też nie widzę powodu do zaprzyjaźniania się z propagandą z którejkolwiek strony i z "pociesznym zacietrzewieniem" przejawiającym się w epitetach rzucanych w kierunku zarobaczonego uciekiniera. Tzn. podobno zarobaczonego, jako że to, znaczy fakt zarobaczenia, też może być elementem propagandy.

oto Karol Fryderyk

Nuda veritas

Panie Piotrze,

proszę zwrócić uwagę na kilka elementów:

  1. W jednym miejscu artykułu jest mowa o tym, że glista w Polsce dotyka 50% populacji, a dalej jest informacja, że procent dotkniętych ludzi w Polsce waha się od 1%-18% (swoją drogą jest to bardzo duży rozrzut, który powinien być dla Pana tak miłującego dokładność danych trochę niepokojący), który fragment jest prawdziwy w takim razie?
  2. Jeśli chodzi o WHO, to tam też jest napisane, że są to ostrożne szacunki, a nadto w przytoczonym przez Pana fragmencie o ilości zakażeń w przeciągu ostatnich 10 lat bezpodstawnie dodaje Pan w nawiasie, że ta ilość tyczy się pasożytów układu pokarmowego,
    bo w artykule nigdzie nie jest to wyszczególnione, ale rozumiem, że taki dodatek lepiej pasuje do Pańskich teorii
  3. Pańskie innowacyjne przypuszczenia jakoby pasożyty miały także pozytywny wpływ na organizm ludzki są bardzo ciekawe. Chyba Pan to powinien zacząć badać najlepiej na sobie. Życzę powodzenia

Pewnie coś by się jeszcze znalazło, ale myślę, że te kilka punktów nieźle symbolizuje w jaki sposób Pan jako bojownik o prawdę i rzetelność podawanych informacji sam lubi przedstawiać pewne rzeczy tak, żeby pasowały pod Pana teorie i światopogląd. Przynajmniej jest Pan dostarczycielem niezłej rozrywki tym kilku osobom, które z uśmiechem patrzą jak wije się Pan jak piskorz (północnokoreański oczywiście) próbując wszystkie fakty przyporządkować własnemu (chybionemu) obrazowi świata.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.