Media społecznościowe zagrożeniem dla demokracji

Chociaż trudno uwierzyć, pomaganie obcym osobom w komunikowaniu się za pośrednictwem Internetu było dość radykalnym pomysłem kiedy zacząłem swoją pracę w eBay 22 lata temu. Na wiele sposobów był to raczej eksperyment społeczny niż przedsięwzięcie biznesowe.

Wtedy to e-commerce był nowym i niezdobytym terytorium. Wierzyłem w naszą misję, która miała zachęcić ludzi do rozwoju handlu prywatnego w Internecie, ale jednocześnie pojawiły się nieprzewidywalne wyzwania czające głęboko na tych niezbadanych wodach. Musiałem się wiele nauczyć i czułem się odpowiedzialny, za zbudowanie wiarygodnej i zrównoważonej nowej branży. Myślę, że taką samą odpowiedzialność czują też przywódcy dzisiejszego rozwijającego się sektora mediów społecznościowych.

We wszystkich sposobach, w jaki nas łączy nas ta technologia, monetyzacja i manipulacja informacjami szybko zaczynają nas dzielić. Od zagranicznych ingerencji w krajowe wybory, do kampanii mających na celu mylenie i podzielenie ludności w ważnych kwestiach społecznych, grupy szukające skutecznego sposobu przenikania i wpływania na naszą demokrację znalazły idealne narzędzie w świecie mediów społecznościowych.

Jednak nadszedł czas, by ci nieproszeni goście opuścili przyjęcie.

Przez wiele lat Facebook’owi płacono za dystrybucję reklam zwanych „ciemnymi postami” (ang. „dark posts”), które są udostępniane tylko wysoce ukierunkowanym użytkownikom wybranym przez reklamodawców. Jeśli te reklamy mają charakter polityczny lub mają wpływ na podziały, ich tajemniczość pozbawia osoby, do których trafiają te przekazy, sposobności odpowiedzi w odpowiednim czasie – na przykład przed wyborami. Umożliwia także outsiderom, takim jak rząd rosyjski, wpływanie i manipulowanie obywatelami Stanów Zjednoczonych z pozycji „cienia”.

Facebook podzielił się swoim planem ochrony integralności przyszłych wyborów oraz zwiększenia przejrzystości i monitorowania reklam zamieszczanych w serwisie. To agresywny wysiłek i uważam optymistycznie, że firma poświęca się rozwiązaniu luk w zabezpieczeniach swojej platformy. Ale nawet jeśli te zabezpieczenia się odniosą sukces, wciąż zaczynamy się zastanawiać, jak media społecznościowe we wszystkich platformach są wykorzystywane do osłabienia przejrzystości, odpowiedzialności i zaufania wobec naszej demokracji.

The Omidyar Group koncentruje się na wspieraniu i ochronie naszych demokratycznych wartości. Niedawno zespół z dwóch naszych organizacji, Democracy Fund i Omidyar Network zebrał się, aby zbadać relacje między mediami społecznymi a demokracją. Pierwsze ustalenia są szczegółowo opisane w dokumencie, który identyfikuje sześć kluczowych obszarów, w których media społecznościowe stały się bezpośrednim zagrożeniem dla naszych demokratycznych ideałów:

Efekt echa, polaryzacja i hyper-poplecznictwo

Pod wieloma względami, projekt niektórych platform mediów społecznościowych odzwierciedla rosnącą liczbę mediów partyzanckich w tradycyjnych kanałach. Ponieważ coraz częściej stają się głównym kanałem dystrybucji, platformy społecznościowe tworzą pęcherzyki jednostronnych informacji i opinii, utrwalające tendencje i zmniejszające możliwości zdrowego dyskursu.

Rozprzestrzenianie się fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji

Wiralowa dezinformacja, czyli powszechne „fake news” rozprzestrzeniające się przez kanały mediów społecznych, publikowane są zarówno przez podmioty państwowe, jak i prywatne. Te fałszywe i zniekształcone informacje mogą nasilić podział i utrudnić ludziom zaufanie zarówno do tego, co czytają, jak i osób i instytucji, o których czytają.

Konflikt popularności z legalnością

Pomysł, że „lajki” i „retweety” można wykorzystać do pomiaru wagi lub wsparcia społecznego dla osoby, wiadomości lub organizacji, tworzy zniekształcony system oceny informacji i stanowi fałszywy impuls na popularność niektórych poglądów. Jest to związane z tym, jak trudno jest rozróżnić słusznie wyrażone opinie od tych generowanych przez trolle i boty.

Manipulacja polityczna

Takie trolle i boty, których profile często wyglądają jak te zwykłych obywateli, stały się bronią wybraną przez rządy i liderów politycznych w celu kształtowania internetowej dyskusji. Powszechnie wiadome jest, że rządy Turcji, Chin, Izraela, Rosji i Wielkiej Brytanii wynajęły tysiące społecznościowych agentów medialnych, którzy prowadzą wiele kont, aby wypływać lub kontrolować opinię publiczną.

Manipulacja, mikro-targetowanie i zmiana zachowania

Reklamodawcy i ich wyrafinowane mechanizmy targetowania zwiększają gospodarkę atencji. Nie wszystkie te wiadomości wyglądają jak reklamy lub są widoczne dla osób spoza docelowej populacji, tak jak w przypadku niedawnych subskrypcji Facebooka dotyczących reklam sponsorowanych przez Rosję zakupionych podczas wyborów w Stanach Zjednoczonych. Ten model pogłębia różnicę między wydawcami a dziennikarzami i likwiduje dochody i trwałość tradycyjnych organizacji informacyjnych noszących potężną odpowiedzialność.

Nietolerancja, wykluczenie i mowa nienawiści

Różne zasady i cechy tych platform mogą wzmacniać mowę o nienawiści, nawoływania do terroryzmu i dyskryminację rasową i seksualną. Te środowiska mogą zniechęcać ofiary mowy nienawiści do angażowania się w dyskurs.

Mamy nadzieję, że nasze badania będą służyć jako punkt wyjścia dla liderów, twórców polityki, urzędników rządowych i innych kluczowych zainteresowanych stron, aby pogłębić wiedzę na temat wpływu, jaki ta technologia ma na społeczeństwo, a ostatecznie pozwolą na identyfikację konkretnych rozwiązań. To nie jest problem partyzancki i nie jest to coś, co może naprawić jedna osoba, firma lub rząd. Ale ktoś musi kierować tym ruchem i ja wzywam i zachęcam twórców mediów społecznościowych do podprowadzania dialogu.

Podobnie jak nowe regulacje i zasady musiały zostać ustanowione dla rozwijającego się sektora handlu online, spółki mediów społecznościowych muszą teraz pomagać w nawigowaniu poważnych zagrożeń stwarzanych przez ich platformy i pomagać w opracowaniu i egzekwowaniu wyraźnych gwarancji branżowych. Proces zmian jest czasochłonny, a dane kwestie wymagają ciągłego sprawdzania, współpracy i czujności w celu skutecznego odwrócenia niepokojącego trendu.

 Pierre Morad Omidyar
Pierre Morad Omidyar
amerykański przedsiębiorca irańskiego pochodzenia, założyciel internetowego serwisu aukcyjnego eBay oraz właściciel grupy eBay. On i jego żona Pam są znanymi filantropami, założycielami fundacji Omidyar Network.

Tekst pierwotnie pojawił się w The Washington Post
za: Nowa Debata

oto gościnnie gościnnie

Goszczą na prawicy.net Autorzy, którzy nie piszą tutaj na stałe, ale ciekawe teksty są dostępne dla Czytelników.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
1
Ogólna ocena: 1 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto Robercik

Gdy czytam takie lewackie

Gdy czytam takie lewackie kawałki

różne zasady i cechy tych platform mogą wzmacniać mowę o nienawiści

to dalej lecę po łebkach. Autor tego artykułu frasuje się możliwością tworzenia lewych kont przez zewnętrznych użytkowników. A czy gdziekolwiek zafrasował się faktem, że sam FB może tworzyć lewe konta, może banować i cenzurować wg. własnego widzimisię? Zę FB może kształtować trendy?
Mamy wszak monopolizację sieci społecznościowej, mamy nieprzejrzyste warunki jej działania. Mieliśmy naganianie na FB przez media i rządy. FB to jest de facto medium rządowe - gdyż jego polityka pokrywa się całkowicie z polityką rządu światowego! Mamy kłamliwą terminologię, bo cóż to za sieć "społecznościowa" skoro o kopie ze społeczności decyduje tow. Zuckerbeg?
I co?
Demokracja wg. autora nie jest zagrożona?

oto mj

Wczoraj ciekawe rzeczy działy się na FB...

Zwłaszcza w godzinach popołudniowych, jak u Dudy miało miejsce "odwołanie" i "powołanie".
Wszelkie opinie krytyczne wobec tego "przesilenia rządowego" znikały najpóźniej po 30 sekundach od postawienia kropki, wciśnięcia "enter" i ukazania się opinii na stronie. Tak po prostu.
Szczerze byłem pod wrażeniem. Tak sprawnej cenzury nie było nawet w najgorętszych momentach ukraińskiej biegunki majdanowej.
Dziś już - póki co - wszystko działa "normalnie".

oto chłop jag

Media społecznościowe

Media społecznościowe zagrożeniem dla demokracji

To tylko świadczy o tzw. demokraturze - tołażysze.
Wniosek?
Od pętania Internetu - wara - tołażysze.

oto BadaczNetu

Po pierwsze edukacja

Jednym antidotum na medialne manipulacje jest EDUKACJA. Każde dziecko trzeba od małego uczyć samodzielnego myślenia i krytycznego podejścia do wszystkich informacji pochodzących z zewnątrz, a w szczególności pochodzących z narzędzi lewackiej propagandy, takich jak np. FB.
Swoją drogą cały czas się dziwię, że tylu wydawałoby rozsądnych ludzi, wciąż siedzi na FB...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.