Wojny Klonów

Jak wiadomo, nikt nie jest w Polsce tak przenikliwy, jak były (najlepiej – emerytowany!) premier, nikt nie ma tak świetnych recept na ratowanie publicznych finansów – niż były ich minister. I nie ma większych patriotów niż ci, co właśnie utracili stanowiska w rządzie.

Już po zupełnie nijakiej babie, z której przez dwa lata podśmiewywali się nawet niektórzy zwolennicy PiS – płakano w niektórych dotąd opozycyjnych środowiskach jak po pożarze Jasnej Góry. Teraz nagle okazuje się, że twardym, narodowo-katolickim rdzeniem rządzącego obozu byli Antoni Macierewicz z Witoldem Waszczykowskim. Jakże strasznie trzeba mieć życie emocjonalne i uczuciowe (a intelektualnego w ogóle), by nagle wybuchać erupcją oddania, tęsknoty i miłości do takich indywiduów?!

Beck(a) z Waszcza

Znamy takich aktorów zawodowych, których występy nie różnią się pojawienia w filmie naturszczyków. U jednych (np. u nieodżałowanego Maklakiewicza) to objaw niekwestionowanego talentu. U większości (nazwiska pomińmy) – to kwestia jego całkowitego braku. Tak czy siak jednak jednych i drugich łatwo pomylić dajmy na z grającymi w „telenowelach dokumentalnych”.

Otóż Waszczykowski całą swoją amatorszczyzną, niezgrabnością, gafami i nieumiejętnością powiedzenia czegokolwiek spójnego i z sensem – sprawiał wrażenie właśnie gościa złapanego na stawkę godzinową do zagrania w jakichś „Dramatach na złomowisku”, czy czymś w tym guście. Zwłaszcza po dymisji – nagle uczyniło go to dla niektórych sympatycznym. „Swój chłop, nie to co te żydy z MSZ!” – zaczęto powtarzać, jakby Waszczu to był jakiś Jasio Ulanicki robiący „Buuuu!” bubkowi z dyplomacji. A jemu to przecież wychodziło niechcący!

Waszczykowski to wszak układ z układu, napletek z napletka, atrament wymieszany z gównem – typowy MSZ-owiec, jak wszyscy „szefowie dyplomacji” III RP (może poza jedną Hogathą powołaną przez poprzedni rząd PiS) pnący się po szczebelkach środowiska, w którym nawet o obsadzie stanowiska sprzątaczki decyduje zagranica. A tu nagle robią z niego krzyżówkę Becka z Rapackim

Zapamiętajmy raz na zawsze – ministrów spraw zagranicznych mianują w III RP jej zewnętrzni zwierzchnicy i tam nigdy naszego nie będzie, zawsze będą „nasi(podobnie jak i tradycją jest mianowanie największego świra ministrem finansów i identycznie nie doczekamy się pewnie za naszego życia naprawdę polskiego prezydenta). Oni wszyscy mają i mieli „promocja Geremka” nawet jeśli nie w papierach – to wżartą w nich samych.

Minister nieudanej obrony

Z Macierewiczem rzecz jest ciekawsza, nie tylko ze względu na to, że w przeciwieństwie do Waszczykowskiego – to jednak jest ktoś. Interesująca była jednak przede wszystkim zastosowana przez szefa MON forma nomen omen obrony. Jak niektórzy być może pamiętają - w nieboszczce Partii co poniektórzy członkowie Politbiura jako tako się dochrapawszy albo rzeczywiście byli już bezpośrednio podwieszeni pod jakąś ważną grupę na Kremlu, albo przekonująco udawali, że podwieszeni są. A sprawdzać nawet Pierwszym - bywało i niezręcznie, i niebezpiecznie. Teraz jest tak samo, tylko kierunek podwieszenia się zmienił – i na to liczył zapewne Macierewicz eksponując swoje prawdziwe czy urojone bliskie związki z USA w sposób, który nawet najbardziej pro-sowieckim aparatczykom PZPR w życiu nie przeszedł chyba przez myśl w czasach, gdy Kreml zastępował obecny Biały Dom. Na nieszczęście dla ministra – Kaczyński albo go jednak sprawdził, albo zaryzykował, albo ma mocniejsze podwieszenie – albo wreszcie ten jego rak jest bardziej zaawansowany, niż wszyscy sądzą.

Po drugie – Macierewicz prowadził obronę smoleńską. Powracająca wzmożona fala materiałów zamachowych oznaczała, że szef MON cienkim głosem wzywał swych zwolenników: "Ratujcie, WIADOMO KTO chce mnie utrącić u progu Prawdy!". I zainteresowani ludzie odpowiadali na wezwanie – choć przecież dowcip polegał na tym, że w ten sposób ci najbardziej pragnący "ujawnienia prawdy o Smoleńsku" - działali dokładnie PRZECIWKO podaniu jakichkolwiek wiążących ustaleń przez Macierewicza i jego podkomisję – skoro ci czynili wrażenie, że tylko oni mogą „dojść prawdy”, a zatem mogą zostać zdymisjonowani dokładnie dzień po dojściu. I znowu jednak – Kaczyński zagrał va banque uznając widać, że co tam się nie ogłosi – chwała równie dobrze może opromienić Błaszczaka. Ponadto zaś z góry wiadomo przecież – że czego by nie napisano w raporcie i tak już wszystkich świrów się nie zadowoli, zawsze będzie ktoś mówiący „nie, nie, jednak ukryli ten wątek z laserem! Nie, panie, tam aż 160 zastrzelili, nie tak było…!” – i będzie można tę szurię kanalizować tęsknotą za Macierewiczem: „Ho, ho – Antoni, ten by wszystko wykrył, ale mu nie dali!”.

Dziwne, historia polityczna III RP to nie jest jakaś zamierzchła przeszłość bez źródeł – a mimo to wciąż jej obserwatorzy zachowują się, jakby zdarzało się coś nowego. Już w 1993/4 r. Jarosław Kaczyński bez mrugnięcia okiem pozbył się przecież całego wariackiego zaplecza swojej koalicji PC-Zjednoczenie Polskie, chociaż sam ich przecież nakręcał bardziej, niż gdyby im leki pochował. Ciach, jednym ruchem pozbył się tego wszystkiego, co dziś jest mentalnie Klubami GaPy i tym podobnym tałatajstwem, otrzepał się i stwierdził, że znowu jest europejskim politykiem centrowym. Umówmy się – to naprawdę nie ma przecież znaczenia jakie role grają w III RP poszczególni partyjniacy, zwłaszcza ci post-solidarnościowi! Ich miejsce na scenie jest czysto opcjonalne!

Nadrzędna zasada PiS

Ponadto – i to akurat jest constans - PiS wszystko co robi w polityce międzynarodowej - czyni na użytek krajowy. A jednocześnie to, co wyczynia w kraju - wynika z faktu całkowitej zależności PiS-u od ośrodków zagranicznych. Partia ta to taki komentator sportowy w słuchawkach z obciętych PET-ów: powtarza co słyszy, a słyszy co powtarza...

Również więc i ostatnie zmiany personalne - mają charakter wewnątrzkrajowy, jak wszystkie dokonywane w ramach obozu rządzącego Polską. W tym przypadku Jarosław Kaczyński zdecydował się na krok niestandardowy - i poświęcił po prostu ministrów mających najgorszą prasę, najbardziej wyśmiewanych i krytykowanych w internecie - słowem postąpił jak PR-owiec czuły na wahnięcia opinii publicznej, a nie srogi dyktator pracy do celu bez oglądania na koszty, jak bywa przedstawiany. Wykonany ruch może być odebrany jako nadanie gabinetowi Morawieckiego cech bardziej technokratycznych, jako gest w stronę centrum i własnych wyborców nieco zażenowanych marna opinią Macierewicza, Szyszki czy Waszczykowskiego. Przede wszystkim jednak to wyraźne oczyszczenie przedpola samemu premierowi, który nie ma teraz w rządzie niemal nikogo, kto mógłby uchodzić za samodzielnego lidera całego obozu Zjednoczonej Prawicy (Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin mają pozycje ograniczone swoją rolą "koalicjantów PiS"). Wygląda to więc niemal na namaszczenie na delfina, następcę Kaczyńskiego, a przynajmniej kandydata PiS w kolejnych wyborach prezydenckich. Tyle tylko, że w PiS-e takie wyniesienie równie dobrze może być pierwszym krokiem do stracenia ze skały, kiedy już marzący o następstwie przestanie być potrzebny. Zwłaszcza, że dymisja Antoniego Macierewicza dodaje mu w oczach zwolenników heroicznego uroku, zaś ewentualne przesunięcie na fotel marszałka Sejmu - uczyni go naturalnym kandydatem radykałów PiS-owskich przeciw każdemu innemu pretendentowi prezydenckiemu z tego środowiska. Słowem – to wciąż są rozgrywki diadochów, a najlepszym komentatorem sceny politycznej III RP na tym etapie wydaje się być Yoda, bo zaiste, chyba „Klonów Wojny rozpoczęły się…”.

A czy zmiana ma jakiekolwiek znaczenie międzynarodowe? Nie [1].


-----------------------------------------
[1]. Jeśli jeszcze jeden Rosjanin zapyta mnie z nadzieją, czy po tych wiekopomnych zmianach w rządzie wreszcie nastąpi pojednanie polsko-rosyjskie, Polska przestanie się wygłupiać i dogadamy się we wspólnym, dobrze pojmowanym interesie - to naprawdę stwierdzę, że Polacy utracili niekwestionowaną dotąd palmę pierwszych naiwnych wśród narodów słowiańskich.

A swoją drogą to rozczulające poważnym traktowaniem polityki III RP podejście dowodzi tylko - ile wciąż dobrej woli zostało po tej sercoszczypatielnej, rosyjskiej stronie...

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.18182
Ogólna ocena: 4.2 (głosów: 11)

Tematy: 

Dyskusja

oto Matwiej Płatow.

Bracia Słowianie

Macierewicz to ,,jakobin" o poglądach narodowo-katolickich,którego ( odłam w PiS ) popiera około 4%-12% Elektoratu Narodowego ( czyli Ci którzy sympatyzowali z Ligą Polskich Rodzin). Zaistniała sytuacja stwarza REALNĄ możliwość powołania Partii Narodowo-Chrześcijańskiej. PiS stracił przez Domisie minimum 5% poparcia ( wybory Samorządowe pokażą REALNĄ Siłę PiS. Ta Dymisja pokazuję ,że Prezesowi J.K. nie można ufać,pokazuję JAK traktuję Sojuszników-,,przyjaciół: Marek Jurek,Ludwik Dorn,Antoni Macierewicz to BYLI JUŻ ,,przyjaciele Prezesa.

oto chłop jag

Skoro Trump'owi

kompletują rząd ponad nim - to cóż dopiero JarKaczowi - tołażysze.
Wniosek?
W tzw. demokreaturze nic nie jest tak jak to widać - tołażysze - i po to właśnie jest ta tzw. demokratura.

oto Matwiej Płatow.

Bracia Słowianie

Mój pierwszy wpis była na tzw,,gorąco". Teraz gdy minęło trochę czasu utwierdzam się ,że miałem. I wyjaśnia się parę spraw.1) Głosowałem ,a PiS ,a nie na byłych polityków UW:Mateusz Morawiecki były współpracownik Donalda Tuska, Andrzej Duda działacz UW,B)Jacek Czaputowicz były działacz KOR,współpracownik L.Wałęsy,itd,itd.Tzw. Narodowy PiS jest w odwrocje ,poprostu Prezes ,,sprzedał" PiS prezydentowi Dudzie ,czyli Władza jest pod batutą Prezydenta. A Ja pytam GDZIE są ludzie związani z Frakcją Narodowo-Konserwatywną???????????????? Jeżeli nie powstanie partia o programie Narodowo-Chrześcijańskim( coś na wzór Pax) to Ja z dziada ,Ojca i Mnie sympatyk Endecji ( nie Nacjonalistów). Szybciej zagłosuję na Komunistyczną Partie Polski ,niż na PiS. Dotyczy to też wyborów Prezydenckich NIGDY na Dudę.

oto Konrad Rękas

...no i mamy pointę. Pomysł z

...no i mamy pointę. Pomysł z mianowaniem Macierewicza szefem komisji smoleńskiej, a nie marszałkiem Sejmu jest nawet dowcipny, nie daje mu bowiem pozornie aż takiego handicapu w przyszłej rozgrywce o rząd dusz i prezydenturę. ALE...

W obecnej sytuacji Macierewicz nie ma już nic do stracenia. Może ogłosić co chce, dowolną wersję zamachu, mordu, zbrodni - cokolwiek mu przyjdzie do głowy - bo nie będzie go już w najmniejszym nawet stopniu krępować funkcja ministerialna. A rząd i PiS nadal będą politycznie zobowiązane tym, co on obwieści.

oto Kmieć

Panie Konradzie Szanowny

PiS będzie do czegoś zobowiązany?...
PiS już nie rządzi. O ile w ogóle wcześniej rządził, to była to namiastka władzy, i można było mówić, że Kaczyński miał coś do powiedzenia ze swojego "pokoiku".
Wysadzenie Szydło z fotela premiera to był cichy przewrót pałacowy, o ile nie zamach stanu i teraz władza w III RyPy sprawowana jest przez - jakby to powiedzieć?... zapalaczy świeczek wcale nie choinkowych ale brzmienie podobne.
W każdym razie bezpośrednią kontrolę na tym co się dzieje w kraju nad Wisłą sprawuje komisarz "Whiskey" a jego polecenia wykonuje zarząd, którego twarzą jest nowy premier, tak przez Pana hołubiony, i Kaczyński a co za tym idzie PiS mają g... do powiedzenia...

P.S. "Oni" muszą mieć naprawdę mocne "haki" na Jarka, że tak cichutko bez tupania nóżkami oddał berło...

oto novus chao seclorum

Johny Daniels szantażuje JarKacza?

P.S. "Oni" muszą mieć naprawdę mocne "haki" na Jarka, że tak cichutko bez tupania nóżkami oddał berło...

Panie Kmieciu czcigodny, czyżby sugerował Pan, że katastrofa smoleńska była dziełem JarKacza? ;)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.