W ogóle nie chodzi o aborcję

Jedni się gorszą, że Kaczyński, Macierewicz i inni chcieli dopuścić do dalszego procedowania projektu faktycznie legalizującego aborcję na życzenie. Inni nieodmiennie wierzą w geniusz Naczelnika, który oto z zimną precyzją miał ostatecznie zlikwidować w Polsce „opozycję”. Po drugiej stronie trwa z kolei utyskiwanie na tejże „opozycji” zdradę. Sam problem ochrony życia wobec tych wszystkich gierek i dociekań wydaje się schodzić na plan dalszy. I słusznie – bo to w ogóle nie chodzi o aborcję. W każdym razie nie głównonurtowym politykom.

Spójrzmy bowiem łącznie na wydarzenia ostatnich dni. Najzabawniejsze jest to, że najpierw to PiS przy rekonstrukcji rządu - zajęło się w najlepsze rozgrywką frakcyjną, przekonując zainteresowanych, że żadną opozycją nie warto się w Polsce przejmować - a potem własną wersję tej samej zabawy przeprowadziły PO i .Nowoczesna, kompletnie olewając własne relacje czy z wyborcami, czy z partią rządzącą. Najpierw PiS podeptało brutalnie wszelkie marzenia ludu smoleńskiego, pozbywając się Macierewicza, potem "opozycja" równie na ciepło zlała panie z czarnymi parasolkami. Przy zupełnie sztampowych, pozbawionych większego znaczenia i odbywających się z klucza głosowaniach niby to aborcyjnych - nie mieliśmy do czynienia z żadnym przejawem osławionego "geniuszu Jarosława Kaczyńskiego", z żadnym "planem ukrytym w planie". Po prostu Schetyna u siebie, a baby z .Nowoczesnej na swoim podwórku przeprowadzili dożynki, bez związku z formalnym tematem obrad.

Czy trzeba jeszcze jakichś dowodów, że partiom sejmowym nie są potrzebne żadne hasła, choćby propagandowe, ani żadne treści programowe, nawet w formie wykoślawionej? Partie żyją tylko dla siebie i zajmują tylko sobą - i taka jest logika tego systemu, ku zdziwieniu i zgorszeniu wierzących w jego zewnętrzną otoczkę.

Oczywiście, w lamentach nad rzekomym "zdradzeniem kobiet przez opozycję" też jest sama obłuda. Wszak środowisko Barbary Nowackiej (osoby skądinąd bystrej i chyba szczerej socjaldemokratki) - nie po to zgłaszało swój projekt do Sejmu, żeby się na nim lansowały PO i .Nowoczesna - tylko, żeby zbudować własną pozycję polityczną. Czy więc projekt padł od razu, czy za jakiś czas - z czysto utylitarnego punktu widzenia nie ma znaczenia, swoją rolę bowiem spełnił. Dla "opozycji" pozaparlamentarnej właściwym przeciwnikiem pozostaje nieodmiennie "opozycja" parlamentarna, bo to jej trzeba wyrwać głosy - a nie partia rządząca, z którą z tych pozycji wyborcami wymienić się nie da. Na tej samej zresztą zasadzie J. Kaczyński zawsze będzie wolał przeciw sobie manifestacje z parasolkami - bo one mu wyborców nie odbiorą, niż jakieś inicjatywy, do których czy to z centrum, czy z prawa elektoratu mogłoby ubyć. Powtórzmy raz jeszcze - to jest demokracja partyjna, tu się emocjami można ewentualnie posługiwać, ale liczą się tylko i wyłącznie partykularne interesy poszczególnych wąskich ośrodków decyzyjnych.

Zgoda narodowa

PiS mniej lub bardziej świadomie działa na rzecz powstania lewicowej opozycji (tak jak równocześnie konsekwentnie blokuje próby obejścia własnych pozycji od prawej). Żaden to geniusz, raczej elementarz - potrzebna jest taka opozycja, na rzecz której nie da się stracić własnego elektoratu, a nie taka, do której mogliby przerzucić swe poparcie stale niepewni wyborcy środka. Kaczyński z jednej strony nie chce więc, by do zmiany ustawy antyaborcyjnej rzeczywiście doszło, ale sama debata, mobilizująca środowisko radykalnie pro-aborcyjne - jest mu wręcz na rękę. W końcu to po opozycyjnej stronie mnoży się w ten sposób potencjalnie byty i podziały. Swoją drogą zresztą w opowieściach o "geniuszu Kaczyńskiego", okazanym rzekomo podczas głosowania pro-aborcyjnego - najbardziej uderza głęboka wiara, że prezes dokładnie wiedział ilu posłów PO i .Nowoczesnej nie weźmie udziału w głosowaniu. Ja rozumiem wiara, ale żeby aż w zdolności nadprzyrodzone?

Z kolei liderzy PO i .Nowoczesnej po prostu wykorzystują okazję do czystek wewnętrznych uznając widać, że lepiej mieć wszystkich swoich, choć mniej, niż konkurencję wewnątrz. Ot, przypadkowa zbieżność interesów i władzy, i "opozycji" parlamentarnej, i nawet części tej poza Sejmem. Radujmy się więc, toż to prawie wymarzona zgoda narodowa! W sprawie braku zgody.

Rozpadająca się .Nowoczesna dzieli więc los swego poprzednika – żenującego Ruchu Palikota, Schetyna pozbywa się z klubu parlamentarnego m.in. posłanki Fabisiak – niegdyś twórczyni pomysłu, by z takiego nic jak HGW zrobić postać polityczną, „lewica” w Polsce organizuje się wokół aborcyjnego kaprysu rozkapryszonych Panienek z Meereen, dając z kolei Kaczyńskiemu pretekst, by po raz kolejny sprawę realnej ochrony życia porzucić. Na takie oto detale rozdrabnia się polityka III RP, niezależnie jak naprawdę ważnych spraw używa przy tym jako pretekstu. Ostateczne „stabilizacja” i stagnacja w realiach demokracji partyjnej – to właściwie to samo.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.5
Ogólna ocena: 2.5 (głosów: 8)

Tematy: 

Ostatnie pytanie 7-09-2015
„Świat według Piastów” 8-01-2018
Pomidor 22-08-2016
Godzina 11 4-02-2018
Realizm XXI wieku 17-04-2017

Dyskusja

oto Skanderbeg

Ten projekt mógł przejść.

A część PiSu zagłosowała tak, aby nie było gadania, że kasują projekty obywatelskie. Po prostu. Pewnie liczono, że projekt wejdzie, ale potem utknie w sejmie. I w końcu zostałby uwalony. A opozycja po prostu się ośmieszyła. PO to już całkiem. Żadna duża partia nie powinna w takich kwestiach wprowadzać dyscypliny. Takie rzeczy to mogą robić małe partie zideologizowane. Śmieszne są też w kary w .N. Wszak tam dyscypliny nie wprowadzono, a bojkot też jest jakimś wyborem. Choć w tej partyjce akurat, dyscyplina dziwna by nie była.
A polska lewica nie ma żadnego pomysłu, poza aborcją, gender, itd. pomysłami. Ostatnimi czasy poczytałem sobie trochę portal Sierakowskiego. Nuda. Żadne myśli. W jednym wywiadzie tylko jakiś facet mówił czasami sensownie. Lewica nawet nie wykorzystała afery związanej z tzw. reprywatyzacją. Oderwani są całkowicie od mas. Ich baza to geje, aborcjonistki, itd. A na tym wyborów się nie wygra. Wśród ludu pracuje tylko Ikonowicz. Kiedyś powiedział, że gdy zbiera czasami bezdomnych, to spotykał w różnych zakamarkach zakonnice, ale nigdy nie spotkał tzw. obrończyń kobiet, czy w ogóle lewicowców. Obecna lewica to już kawiarnia i dyskusje o niczym.
Poza kwestią reprywatyzacji, problem frankowiczów, niskich płac, itp. Są tematy dla lewicy. Ale obecne ruchy interesują głównie mniejszości seksualne.
W ogóle powinna powstać księga na miarę "Kapitału" Marksa. Nie wiem, czy ktoś coś napisał charakteryzując obecny tzw. neoliberalizm czy spółki akcyjne (w których trudno "odkryć" właściciela.
Przeczytałem No logo Naomi Klein. Oglądnąłem też dokument na bazie książki "Doktryna Szoku".
Ale jednak czegoś mi w tym brakowało.

oto PKK

Kolejny temat zastępczy

I słusznie – bo to w ogóle nie chodzi o aborcję.

Tutaj zgadzam się z Autorem. Bawią mnie spory zastępcze "za" i "przeciw", które pomiają sedno sprawy, czyli maksymalizację zysków grup reprezentowanych w parlamencie. Odwracający uwagę od rzeczywistości nigdy nie wspominają, że zmiana "kompromisu" nie jest możliwa dopóki, dopóty nie zostanie zmieniona konstytucja.

Ponieważ nielegalną aborcję mogą ujawnić tylko kobieta i lekarz, to jest ona przestępstwem niemal doskonałym. Obecny status quo pozwala utrzymać możliwie najwyższe ceny i wysoki komfort klientek. Z tych względów powszechnie tolerowane podziemie aborcyjne nigdy nie dopuści do jakiejkolwiek korekty przepisów.

Liberalizacja (utrącona już w latach '90 przez TK jako niezgodna z konstytucją) spowodowałaby wysyp konkurencji, w tym niedrogich lub nieodpłatnych placówek publicznych, i tym samym znaczącą obniżkę stawek. Natomiast zaostrzenie paradoskalnie wzmocniłoby pozycję kobiet, bo jako (jakimś cudem) podejrzane mogłyby odmówić współpracy z organami ścigania i sprawa musiałaby zostać umorzona z braku dowodów, ale mniej obeznane w prawie poczułyby się zaszczute i jeszcze częściej wybierały zagranicę, również uderzając po kieszeni wykonawców.

Dlatego ogromna szkoda, że obie strony marnują energię, czas i pieniądze na bycie mięskiem armatnim i tematem zastępczym kolejnych partii politycznych.

oto Gringo

W sedno Panie Skanderbeg.

W sedno Panie Skanderbeg. Chciałbym też zauważyć, że wszyscy krytykują bądź popierają aborcję z powodów ideologicznych lub religijnych, tymczasem zakaz aborcji w związku z problemami demograficznymi jest do wybronienia z pozycji czysto pragmatycznych.

oto Krzych Adam

Warto zauważyć że są jeszcze względy moralne.

Które mogą być bazowane na religii, choć nie muszą być oparte na niej by być takie same jak te które są na niej oparte. Jest bardzo dobrze że względy pragmatyczne są niesprzeczne z moralnymi.

oto Skanderbeg

Oczywiście.

Ale popieranie aborcji jest działaniem antynarodowym i antypaństwowym. Nieważne z jakich pobudek. Część pewnie z finansowych, inni pseudoliberałowie i lewacy popierają, bo tak wypada (przynajmniej w ichnich kręgach).

oto Natalia Julia Nowak

Aborcja ratuje dzieci

przed losem gorszym niż śmierć. Sprzeciw wobec aborcji (i eutanazji) wynika z błędnego założenia, że śmierć jest najgorszą rzeczą, jaka może człowieka spotkać. Nic bardziej mylnego. Są na tym świecie rzeczy, przy których nawet Ponury Żniwiarz wydaje się całkiem sympatyczny.

oto Krzych Adam

Pewnie że tak.

A na przykład śmiertelne zatrucie pokarmowe albo utonięcie w młodym wieku ratuje przed śmiercią ze starości jakieś 40 czy 50 lat później.

oto chłop jag

W ogóle nie chodzi o aborcję

W ogóle nie chodzi o aborcję

Może jednak kapkę, troszeczkę o tę aborcję chodzi - tołażysze - ale jeszcze w dalszym planie?
Wniosek?
Najlepiej furtkę do niczym nieskrępowanej aborcji otworzyć poprzez zakaz aborcji dzieci upośledzonych - więc nierokujących i - czekać - a potem gdy problem nabrzmieje - uderzyć zmasowaną propagandą.

oto Jan

Aborcja to zło,

ale nie ma co się łudzić, że jej całkowity zakaz wpłynie w znaczącym stopniu na dzietność polskich rodzin. Główny problem to kształtujący się obecnie nowy model rodziny, czy też raczej tzw. niepełnej rodziny, gdzie dziecko pod względem priorytetów jest na szarym końcu. Zresztą dzietność załatwiono antykoncepcją, jeżeli można mieć przyjemność bez konsekwencji (dzieci) to po co kłopot.

oto Natalia Julia Nowak

Skanderbeg

Pojęcie singla nie odnosi się do wieku, tylko do faktu nieposiadania stałego partnera. Singiel może mieć lat 18, 28, 38, 48 itd. Natomiast określenie "stary kawaler" lub "stara panna" wyraźnie wskazuje na wiek danej osoby. Kolejna sprawa: odcień znaczeniowy. Słowo "singiel" kojarzy się negatywnie. Przywodzi na myśl osobnika, który wprawdzie nie ma stałej partnerki, ale od czasu do czasu uprawia ostry seks z koleżankami z biura. Natomiast "stary kawaler" lub "stara panna" to osoba stateczna, powściągliwa, ascetyczna, zasadnicza i autentycznie samotna. Gdy singiel idzie do klubu muzycznego, żeby wyrwać jakąś laskę na jedną noc, stary kawaler lub stara panna spędza wieczór z dobrą książką, ciepłym kakao i mruczącym kotem.

oto Natalia Julia Nowak

Staropanieństwo

Ja już w gimnazjum zaczęłam się przygotowywać do roli starej panny. Od 14 roku życia noszę wyłącznie długie spodnie i długie spódnice. Nigdy w życiu nie umówiłam się z nikim na randkę, nie poszłam na dyskotekę ani nie wzięłam udziału w młodzieżowej imprezie. Wierzę, że dzięki swojej ciężkiej pracy będę się cieszyć dziewictwem jeszcze przez długie lata. Moim celem jest zachowanie cnoty do końca życia.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.