Socjalizm dobija naftową potęgę. Smutna historia Wenezueli

Kraj ten ma największe na świecie udokumentowane rezerwy ropy naftowej. Tymczasem jego obywatele polują na bezdomne psy, by mięsem wychudzonych czworonogów zapchać swoje zapadnięte żołądki. Mowa o Wenezueli – współczesnym symbolu upadku, nędzy i rozpaczy. Jak to możliwe, że bogate w bezcenny surowiec państwo osiągnęło szczyt ubóstwa? Tak spektakularnie zepsuć potrafią chyba tylko socjaliści. Czy ktoś ich do tego popycha?

O tragicznej sytuacji w Wenezueli po raz pierwszy usłyszałam latem 2017 roku. Dowiedziałam się, że aż 10 procent wenezuelskiego społeczeństwa odżywia się szukając jedzenia na śmietnikach, dzieci mdleją w szkołach z niedożywienia, a średnia pensja Wenezuelczyków wynosi 5 dolarów miesięcznie (sic!).

Jak powiedział wówczas Leonardo Brito, specjalny korespondent PAFERE z Wenezueli – jego rodacy „buntują się, chcą ustąpienia obecnie urzędującego prezydenta Nicolása Maduro, ale kompletnie nie mają świadomości tego, że tak naprawdę cały system jest zły”. Brito jest ewenementem w swoim kraju. W socjalistycznej Wenezueli powołał fundację im. Bastiata, której celem jest nauczanie wolnej ekonomii. Najnowsze doniesienia Wenezuelczyka wołają o pomstę do nieba.

Stolica Caracas – niegdyś bogate i ruchliwe miasto, z rozwiniętą międzynarodową turystyką i dużymi polami golfowymi pełnymi latynoskich celebrytów. Dziś wiele fabryk, banków, dużych sklepów, uniwersytetów i centrów handlowych jest zamykanych lub atakowanych przez gangi przestępcze. „Och, właśnie sobie przypomniałem, że nic nie działa”; „Obudź się! Wygląda na to, że mieszkasz w innym kraju”; „Uspokój się, twój krewny pracuje dla rządu” – to ulubione dowcipy mieszkańców zdewastowanego miasta.

Luty 2018 roku – Leonardo Brito nakreśla nam kolejny opłakany obraz. Zaprzyjaźniony z PAFERE ekonomista przyznaje, że najgorsze uczucie samotności doskwiera w prowincjach i małych miasteczkach Wenezueli. Poniedziałki wyglądają jak niedziele – nikt nie idzie do pracy, ulice są puste, nawet nie słychać odgłosów samochodów. Większość przyjaciół Brito wyjechało za chlebem do sąsiedniej Kolumbii.

Żywność, lekarstwa, papier toaletowy, ubrania, środki czystości czy produkty dla niemowląt – jeśli już są dostępne w Wenezueli, to za cenę, na którą większość ludzi po prostu nie stać. Dramatyczna sytuacja spowodowała, że „prostytucja dla żywności” stała się „normalnym i prawowitym zawodem”, zaś kradzież to często jedyny sposób Wenezuelczyków na przetrwanie. Leonardo Brito alarmuje, że według statystyk przestępczości i przemocy jego kraj jest obecnie najniebezpieczniejszy na świecie.

Zapalnik do rewolucji

Jeszcze w latach 60. i 70. XX wieku, dzięki dochodom z eksportu ropy Wenezuela była państwem stabilnym. U progu kolejnej dekady doszło do pierwszego załamania, kiedy wskutek zwiększenia produkcji ropy naftowej przez Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone, ceny surowca osiągnęły najniższy pułap w historii. W 1980 roku Wenezuela stanęła w obliczu poważnego kryzysu społeczno-gospodarczego. Produkt krajowy brutto (PKB) na jednego mieszkańca kraju zmniejszył się o 20 procent. W ciągu zaledwie kilku lat pensje Wenezuelczyków spadły o dwie trzecie.

W 1989 roku wybory prezydenckie wygrał Carlos Andrés Pérez z centrowej Akcji Demokratycznej. Jego administracja wprowadziła program reform neoliberalnych inspirowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Doszło do cięć wydatków socjalnych; państwowe przedsiębiorstwa w większości zostały sprywatyzowane; władza zrezygnowała z kontroli cen na wiele towarów; rząd zdecydował się zmniejszyć podatki dla osób najbogatszych, obarczając jednocześnie wyższymi podatkami najuboższych. Zmiany spowodowały niezadowolenie wśród ubogich i klasy robotniczej. Wzrosła dysproporcja między biedną większością a bogatą mniejszością. Zjawiska takie jak głód, prostytucja i przestępczość stawały się coraz powszechniejsze. I wreszcie, dług narodowy Wenezueli, zamiast maleć, ciągle wzrastał.

27 lutego 1989 roku w podstołecznym Guarenas rozpoczęły się zamieszki. Pretekstem było niezadowolenie z powodu podwyżki cen biletów autobusowych. Protesty w szybkim tempie rozprzestrzeniły się niemal na cały kraj, w tym stolicę Caracas, gdzie doszło do krwawego odwetu ze strony rządzących. Masakra trwała 6 dni i pochłonęła setki ofiar śmiertelnych. Zamieszki – zwane Caracazo – były największym tego typu wydarzeniem w historii Wenezueli i stały się mitem założycielskim ruchu, na czele którego stanął przyszły przywódca rewolucji boliwariańskiej i późniejszy prezydent.

Zupełnie naturalnym zjawiskiem jest to, że z ogarniętego kryzysem kraju wyłonić się musi przywódca niezadowolonej większości. Niepokoi jednak fakt, dlaczego tak często – szczególnie w państwach Ameryki Południowej – przedstawicielem głosu zbuntowanych zostaje socjalista. Przecież taki człowiek, z racji wyznawanych idei, co najwyżej dobije po poprzednikach. W przypadku Wenezueli pocałunek śmierci zadał rodakom Hugo Chávez, absolwent Akademii Wojskowej.

Socjaliści przejmują stery

Przyszły prezydent w latach młodości z powodzeniem rozwijał karierę wojskową, snując w międzyczasie plany przejęcia władzy. W 1983 roku współtworzył Boliwariański Ruch Rewolucyjny-200, tajną lewicową organizację polityczno-wojskową, której celem było obalenie dotychczasowego systemu politycznego i przeprowadzenie gruntownych zmian ustrojowych i społecznych w państwie. Po zamieszkach Caracazo Chávez zintensyfikował przygotowania do zamachu stanu. Do pierwej próby obalenia neoliberalnego rządu doszło w 1992 roku. Pucz zakończył się klęską. Chávez na dwa lata trafił do więzienia.

Po wyjściu na wolność odbył tournée po kraju, podczas którego promował swoją boliwariańską wersję rewolucji społecznej. Ruch Hugona Cháveza proponował gruntowną transformację gospodarczą i polityczną oraz zastąpienie kapitalizmu systemem określanym jako „socjalizm XXI wieku”. Autorem tej koncepcji był niemiecki politolog Heinz Dieterich. Jego zdaniem ani kapitalizm ani komunizm nie zdołały rozwiązać takich globalnych problemów społecznych jak bieda, rasizm i seksizm, wyzysk ekonomiczny, głód, niszczenie środowiska i odsunięcie ludzi od autentycznego wpływu na bieżącą politykę.

Idea Dietericha – doradcy Cháveza – opierała się na następujących zasadach: rezygnacji z gospodarki wolnorynkowej na rzecz gospodarki opartej na teorii wartości, „demokratycznie determinowanej przez to, co bezpośrednio tworzy wartość”; demokracji bezpośredniej, opartej na plebiscytach; pojmowaniu państwa jako reprezentanta interesów całego społeczeństwa i obrońcy mniejszości, krytycznej, racjonalnej, etycznej i rozsądnej postawie obywateli.

Chwytliwe hasła podbiły serca większości Wenezuelczyków. W 1988 roku Hugo Chávez wygrał wybory prezydenckie, a rok później w powszechnym referendum została zatwierdzona nowa konstytucja Wenezueli. Chávez rządził aż do śmierci w 2013 roku. Władzę po nim przejął ówczesny wiceprezydent, a obecny prezydent Nicolás Maduro. Rządy tych socjalistów w niespełna dwie dekady doprowadziły kraj do totalnej ruiny. Wenezuela stanowi przykład, że jakkolwiek pięknie by nie brzmiały idee socjalistyczne, wdrożenie ich w życie, prędzej czy później kończy się spektakularnym upadkiem.

Naoczny świadek donosi…

... O wychudzonych psach uciekających przed tłumem, który chce je dopaść i zjeść. O młodej Matce Annie, na oczach której umarł czteroletni syn, bo nie było dostępu do lekarza i potrzebnych lekarstw. O tym, że w ciągu zaledwie dwudziestu lat socjalizm zmniejszył do zera przedsiębiorczość, produktywność, zyski i bogactwo Wenezuelczyków. O braku realnego sprzeciwu, bo w parlamencie Wenezueli nie ma prawdziwej opozycji.

Leonardo Brito wyjaśnia, że jedyną legalną opozycją jest MUD (Mesa de Unidad Democratica), czyli partia wyhodowana przez reżim. „Pojawiają się w CNN, podróżują po świecie, udzielają wywiadów zagranicznej prasie i często wybierają się do wyborów, ponieważ od 19 lat zawsze przegrywają” – podkreśla młody Wenezuelczyk. Tymczasem – jak dodaje Brito – prawie 80 procent społeczeństwa jest przekonana, że dyktatura to połowa MUD i połowa rządu. Na potwierdzenie tych badań, korespondent PAFERE przytacza dodatkowo wypowiedź Noela Alvareza, szefa jednego z głównych ruchów obywatelskich Independents for Progres: „Nasi politycy nas nie reprezentują, to dla nich biznes. Reżim chavista stworzył własną opozycję.”

Przedstawiciel czołowego think tanku w Caracas – The Bastiat Society of Venezuela – zapewnia, że jego organizacja dokłada wszelkich starach, by otwierać oczy Wenezuelczykom. „Zawsze tłumaczymy, że prawdziwy koszt socjalizmu w naszym kraju, to nie tylko spadek gospodarczy, niewłaściwa polityka monetarna, zła polityka fiskalna, statystyki dotyczące ubóstwa i hiperinflacja, ale przede wszystkim chodzi o czynnik ludzki, o który musimy zadbać” – wyjaśnia Brito. Korespondent PAFERE ma na myśli „żołądki normalnych ludzi, kieszenie pracujących ojców, rozdzierające serce historie rozdzielonych rodzin”. I dodaje, że Wenezuelczyków każdego dnia przepełnia niepewność jutra – obawa przed pustą lodówką, utratą marzeń i braku nadziei na wspólne tworzenie przyszłości.

W głowach socjalistów

Mając jeszcze w pamięci wcześniejsze wstrząsające doniesienia młodego wolnościowca z Wenezueli, jesienią 2017 roku pojechałam do Soczi w Rosji na XIX Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Cykliczne wydarzenie odbywa się od 1947 roku pod patronatem Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej (WFDY), lewicowej organizacji młodzieżowej i Międzynarodowej Unii Studentów. W czasach zimnej wojny wiele festiwali odbyło się w krajach socjalistycznych. W wyniku tego zostały one uznane przez Departament Stanu USA za narzędzie komunistycznej propagandy. Od tamtej pory kraje zachodnie wycofały się ze wspólnej organizacji imprezy. W tej sytuacji naturalny wydaje się fakt, że Festiwal w Soczi przyciągnął rozmaite młodzieżówki socjalistyczne z najdalszych zakątków świata. Wśród nich przedstawiciele krajów Ameryki Południowej, takich jak Kuba czy właśnie Wenezuela. Latynosi dumnie prezentowali portrety ikon socjalistycznych ruchów łacińskiego kontynentu, na czele z Fidelem Castro, Che Guevarą i Hugo Chávezem.

Jako ciekawska dziennikarka miałam niepowtarzalną okazję poczuć „ducha rewolucji”, a tak poważniej – próbowałam zrozumieć, co popycha tych młodych ludzi w kierunku samozagłady. Przechadzając się po festiwalowych stoiskach dostrzegłam nie tylko propagandowe ulotki, gadżety, plakaty, czasopisma i książki ozdobione czerwoną gwiazdą, lecz także inteligentną i – wydawałoby się – autentycznie zatroskaną o pokój i stabilizację młodzież. To nie był margines społeczny, ani żadna patologia, lecz elita swoich państw. Jak to możliwe – pytałam w myślach – że tacy szczerzy i ideowi ludzie są jednocześnie tak naiwni i zaślepieni, że uwierzyli w socjalizm?

Na przestrzeni ostatnich lat poznałam wielu socjalistów młodego pokolenia. Oni także różnią się między sobą, choć zdaje się, że te różnice są uwarunkowane geograficznie. Jednych kręcą grube dotacje zdarte z pieniędzy podatników i ciepłe posadki za nicnierobienie (Unia Europejska), innych pociąga bunt przeciwko amerykańskiemu imperializmowi, który nierzadko prowadzi do rewolucji. Tych drugich widziałam właśnie w Soczi. Nie godzą się oni na hegemonię Stanów Zjednoczonych, ani dyktat banku światowego i międzynarodowych korporacji.

Zapytałam kolegę z jednej z byłych republik radzieckich, dlaczego Fidel Castro jest dla niego największym idolem. W odpowiedzi usłyszałam, że imponuje mu niezniszczalność kubańskiego przywódcy, o czym świadczyć miały nieudane próby przygotowania przez Amerykanów kilkuset zamachów na jego życie. Mojego rozmówcę próbowałam przekonać, że nie tędy droga do prawdziwego bohaterstwa. Skoro Castro był taki wspaniały, to dlaczego kubańska gospodarka od dziesięcioleci stoi w miejscu, a sami Kubańczycy żyją w zacofaniu i ubóstwie – pytałam przekornie. Odpowiedzią było zakłopotane milczenie i spuszczenie wzroku.

Podobnym rozmów odbyłam wiele. Nie dalej jak kilka miesięcy temu, podczas luźnej i szczerej rozmowy zapytałam znaną lewicową dziennikarkę, dlaczego popiera socjalizm. W odpowiedzi usłyszałam, że ludzie w swojej naturze są egoistyczni i nie chcą się dzielić z potrzebującymi, dlatego konieczna – jej zdaniem – ingerencja państwa. Zrozumiałam, że socjaliści po prostu nie wierzą w dobro i szlachetność człowieka. Być może mierzą swoją miarą, ale nie mnie oceniać co siedzi w ich sumieniach.

Wołanie o pomoc

Mogę się tylko domyślać, dlatego kraje bogate w złoża ropy naftowej, jeśli nie zatańczą jak im zagrają Stany Zjednoczone, kończą odcięte od reszty świata (Wenezuela, Iran, Syria, itp...). Próba wybicia się na niezależność od amerykańskiej hegemonii jest zrozumiała. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego (jakby nie było, nierzadko inteligentni i oczytani) reprezentanci niezadowolonych, tak często decydują się na przemiany w najgorszym wydaniu. Historia wielu państw pokazuje dobitnie, że zainstalowanie socjalizmu zawsze kończy się klęską. Wenezuela jest tej klęski współczesnym symbolem.

Hugo Chávez łudził się, że będzie sprytniejszy od samego diabła. Odżegnywał się od komunizmu, krytykował ZSRR i opowiadał się za wprowadzaniem socjalistycznych zmian drogą pokojową. Co ciekawe, wenezuelski prezydent nie ukrywał, że wpływ na jego światopogląd ma również nauczanie Chrystusa. Być może właśnie dlatego, ten egzotyczny miszmasz w wersji latynoskiej – zwany „socjalizmem XXI wieku” – przypadł do gustu Wenezuelczykom. Jakby nie patrzeć, przywódca rewolucji boliwariańskiej został prezydentem w wyborach demokratycznych.

Tymczasem Leonardo Brito nie ma wątpliwości, że dramat Wenezueli ma swoje źródła właśnie w socjalizmie. Ekonomista przypomina, że koszmar rozpoczął się 1999 roku, kiedy aż 80 procent wenezuelskiego społeczeństwa stanowiło młode pokolenie. Być może właśnie dlatego, Wenezuelczycy nie mają pojęcia, że to system jest zły. Przecież ich młode umysły kształtowały się – a właściwie były poddawane indoktrynacji – już w socjalistycznej rzeczywistości. W tym kontekście warto przytoczyć słowa innego korespondenta PAFERE, tym razem z Ekwadoru: „Codziennie w Ekwadorze, który z Wenezuelą nie graniczy, ląduje 3 tysiące Wenezuelczyków. Ale są z nimi same problemy, które wynikają z tego, że Wenezuelczycy są bardzo roszczeniowi. Mają żądania, a pracować im się za bardzo nie chce.”

Szef fundacji im. Bastiata z Wenezueli zapewnia, że członkowie jego organizacji – i im podobni – posiadają wiedzę, aby zaradzić kryzysowi, ale brakuje narzędzi. Jego zdaniem Wenezuelczycy są obecnie kompletnie bezbronni i dopóki trwają rządy socjalistów nie mają możliwości przeprowadzenia jakichkolwiek reform gospodarczych i zmian politycznych. Wszelkie protesty są nielegalne i represjonowane. Co gorsza, nawet konstytucja nie może być użyta do obrony, ponieważ socjaliści uchwalili ją na własną modłę.

„Tyrani posiadają absolutnie wszystko, ale nie nasze nadzieje” – zapewnia korespondent PAFERE i desperacko prosi opinię międzynarodową o pomoc. Brito podkreśla, że Wenezuelczycy mają związane ręce, dlatego nie są w stanie samodzielnie wyjść z kryzysu. Co może dla nich zrobić świat? Komentować, dzielić się informacjami, modlić za Wenezuelę i wyjaśniać, że prawdziwy koszt socjalizmu to nie spadek PKB i niedobór, ale czynnik ludzki – apeluje młody Wenezuelczyk.

Wenezueli trzeba nie tylko pomóc, ale wyciągnąć wnioski z jej dramatu. Pamiętajmy o tym kraju za każdym razem, kiedy polski rząd zaciska pętle na szyi polskiego przedsiębiorcy i – w imię przypodobania się wyborcom – sięga po pieniądze w celu rozdawnictwa. Pieniądze, których nie ma.

Agnieszka Piwar

Artykuł ukazał się na stronie Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (pafere.org)

oto Agnieszka Piwar Agnieszka Piwar

publicystka
autorka filmu ”Rajd Katyński – śladami pamięci”
blog: www.agnieszkapiwar.blogspot.com

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.36
Ogólna ocena: 3.4 (głosów: 25)

Tematy: 

Dyskusja

oto carca 24 lutego

U nas "dobrze" a u innych

Chciałem zapytać, czy była pani w Wenezueli widziała to, czy tylko pani tak pisze na podstawie własnych przemyśleń, które opiera pani na podstawie zachodniej informacji.

oto YogiBeer

usunięte

wulgarne ataki, nie przystoją naszej witrynie

admin

usunięte po raz drugi, autor traci prawo edytowania własnych komentarzy

oto Krzysztof M

Większość osłów za oceanem da

Większość osłów za oceanem da się na to nabrać. Stąd zapewne pomysł mocodawców autorki, że po tej stronie oceanu też?

Coś mi mówi, że autorka to tak z niewiedzy...

oto Miś Uszatek

Uffff

Na szczęście są jeszcze misie, które wiedzą, że za nędzę Wenezuelczyków odpowiada USrael! Może dlatego, ze mój kuzyn Yogi nie chodził nigdy do polskiego przedszkola? I w ogóle nie widział na oczy socjalizmu? Kiedyś wokalista(nieżyjący) zespołu Dezerter w wydziadzie dla the Times rzekł" chciałbym być na miejscu angielskich punków; krzyczą >no future< i dobrze żyją z zasiłku dla bezrobotnych". A ja biedny miś, chciałbym być na miejscu Yogiego; narzekałbym na USrael, kochał Rosję i żyłbym dobrze z kanapek amerykańskich turystów...

oto YogiBeer

Drogi Uszatku, PRL to jakby

Drogi Uszatku, PRL to jakby inny temat niż Wenezuela, aczkolwiek użyte metody rozwalania gospodarki z grubsza te same:
-wykorzystujemy moment pogorszenia koniunktury lub błąd gospodarczy (w PRL - słabe zbiory i nadmierny wzrost płac w drugiej 5-latce Gierka, co zaowocowało "nawisem inflacyjnym" i pustkami w sklepach, w Wenezueli - gwałtowny spadek cen ropy i niezdolność rządu do redukcji programów socjalnych, w warunkach niepokojów społecznych organizowanych przez agenturę USA)
-używamy naszej agentury do zaognienia sytuacji (by zmusić rząd do ograniczenia prawa do demonstracji, pacyfikacji protestujących itp.), po czym nakładamy (dodatkowe) sankcje, niepokoje społeczne skutecznie obniżą stopę inwestycji (odstraszą inwestorów rodzimych i zagranicznych), doprowadzą do redukcji wolumenu udzielanych kredytów zagranicznych, zredukują inwestycje restytucyjne oraz obniżą bieżącą produkcję (wzrost bezrobocia i braki towarowe!)
- braki towarowe wykorzystamy do dalszej eskalacji niepokojów społecznych przy użyciu agentury i finansowanej przez nas "opozycji"
Na końcu tego błędnego koła jest oczywiście "demokratyzacja" i "wolny rynek", czytaj - masowa wyprzedaż środków produkcji państwa-bankruta po przewrocie pałacowym/puczu wojskowym lub "okrągłym stole". Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że po paru latach "amerykańskiej kuracji" sankcjami, reżyserowanymi (a potem - nawet spontanicznymi) niepokojami społecznymi, niedostatkami zaopatrzenia - wymęczone społeczeństwo z ulgą, lub bez większych protestów powita ograbienie go z majątku produkcyjnego i dochodów z wydobycia surowców naturalnych, o co od początku chodziło w tej rozgrywce.
A wiesz Uszatku, gdzie tej wiedzy tajemnej uczono? W przedszkolu w PRL, ale chyba o wyższym poziomie nauczania, niż w tym, gdzie Cię los rzucił ...

oto Miś Uszatek

25 linijek tekstu i...

Ani jednej, w której Kuzyn odniósłby się do mojego postu! Swoją drogą ze swojego przedszkola(o niskim poziomie, jak to Kuzyn ocenił) pamiętam, że Kuzy żył w USraelu i podjadał kanapki amerykańskim turystom. I nagle ,,polskie przedszkole, o wysokim poziomie"? To kiedy Kuzyn łże; nazywając się Yogi czy pisząc, że zna polski przedszkola z PRL? Czekam na odpowiedź...jeśli się da, to bez wykładu, o lamarckizmie, katastrofizmie czy psychologii behawioralnej...

oto YB

Tak się głupio składa Uszatku

Tak się głupio składa Uszatku, że twój pryncypał zablokował mi konto, wyciął bloga i narobił na wycieraczkę, więc chwilowo lub na zawsze nici z polemiki, także o lamarckizmie, łysenkizmie i miczurinizmie.

Ponieważ nie mam już dostępu do konta email, które posłużyło do założenia tego konta na PN, więc ze skomunikowania się ze mną raczej nici. Sprawdzę sobie za kilka miesięcy albo nigdy, czy mi konto odblokuje, czy nie.
Swoją drogą to draństwo wobec czytelników, którzy mogli znaleźć moje wpisy i komentarze, a teraz dostają błąd 403.

Pozdrowienia dla króliczków i zajączka.

oto adam_54

Ciekwość.....

powołał fundację im. Bastiata, której celem jest nauczanie wolnej ekonomii.

.. a co to za cudo , ta "wolna ekonomia" ? - wie ktoś ?
Choć.... rozumiem że radosna tfórczość pleonazmów to dziś pole do popisu dla wszelkiej maści "publicystów" ... ale na PN z taką tfórczością ? :-O

ps. Jeśli taką edukację prezentuje "Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego"..... "pogratulować" fundacji...... :DD

oto socjalizm

wenezuela

Wenezuela się rozwija właśnie dzięki socjalizmowi dług publiczny jest na rekordowo niskim poziomie, inflacja pomału ale jednak spada pkb jest stabilny nawet w porównaniu do 2008 odnotowano wzrost takze jest dobrze , i prosze nie opowiadac głupot

oto Andrzej

powaliło mnie

naprawdę....
Droga nasza Autorka wykonała zwrot o 180 stopni i opisuje Wenezuelę przez okulary wolnorynkowej propagandy...
po prostu SZOK!

oto Agnieszka Piwar

Zwrot o 180 stopni? Panie

Zwrot o 180 stopni? Panie Andrzeju, Pan mnie chyba z kimś pomylił :) Nigdy nie popierałam socjalizmu! Zawsze byłam za maksymalnym obniżeniem podatków! Odkąd sięgam pamięcią, trzymam stronę przedsiębiorców, którym państwo zabiera większość ciężko wypracowanych dochodów, przez co nie mogą oni dalej się rozwijać i tym samym budować silnej gospodarki swojego państwa... Ale domyślam się, że to z Pana strony tylko taka zaczepka, by rozkręcić dyskusję na forum ;)

oto Agnieszka Piwar

Uważny Czytelnik, podchodzący

Uważny Czytelnik, podchodzący do lektury z wolą zrozumienia tekstu, zauważy, że wyraźnie zaznaczyłam kiedy rozpoczęły się poważne problemy Wenezueli. Otóż nastąpiło to wraz z zaprowadzeniem neoliberalnych reform inspirowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, co pociągnęło za sobą m.in. sprywatyzowanie większości przedsiębiorstw państwowych. Myślę, że problemem wielu komentujących na tym forum jest to, że muszą się przyczepić, choć niekoniecznie robią to merytorycznie...

oto mj

Hmm...

"Otóż nastąpiło to wraz z zaprowadzeniem neoliberalnych reform inspirowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, co pociągnęło za sobą m.in. sprywatyzowanie większości przedsiębiorstw państwowych."

I to było to socjalistyczne "przesilenie", które obecnie "dobija" Wenezuelę..?
Zaznaczam że podchodzę z autentyczną wolą zrozumienia tego co pani pisze. :)

oto Agnieszka Piwar

To co dobija obecnie

To co dobija obecnie Wenezuelę w punkt opisał korespondent z Ekwadoru: „Codziennie w Ekwadorze, który z Wenezuelą nie graniczy, ląduje 3 tysiące Wenezuelczyków. Ale są z nimi same problemy, które wynikają z tego, że Wenezuelczycy są bardzo roszczeniowi. Mają żądania, a pracować im się za bardzo nie chce.” Oto skutki socjalizmu!!! I ja po prostu nie mogę tego pojąć, dlaczego ktoś myślał, że Wenezuelę uratuje socjalizm.

oto mj

Wprowadzono neoliberalne reformy, sprywatyzowano

co się da i... z tego wyszedł "socjalizm"..?
Wenezuelczycy są "roszczeniowi" i "nie za bardzo chce im się pracować"? Kiedy takimi się stali? Po wprowadzeniu tych neoliberalnych reform? Czy może wcześniej Wenezuela była jakimś socjalnym rajem, gdzie tzw. zwykły człek miał wszystko co chciał i to bez wychodzenia z domu? Szczerze mówiąc jakoś nigdy nie obiło mi się o uszy...

"W odpowiedzi usłyszałam, że ludzie w swojej naturze są egoistyczni i nie chcą się dzielić z potrzebującymi, dlatego konieczna – jej zdaniem – ingerencja państwa. Zrozumiałam, że socjaliści po prostu nie wierzą w dobro i szlachetność człowieka. Być może mierzą swoją miarą, ale nie mnie oceniać co siedzi w ich sumieniach."

A pani wierzy w "dobro, szlachetność i chęć dzielenia się z potrzebującymi człowieka"?
Oby pani nie musiała nigdy zweryfikować swych wierzeń gdy np. sama znajdzie się na jakimś życiowym zakręcie... :)
W każdym razie poprosiłbym o wskazanie na planecie Ziemia takiego korwinowskiego raju, gdzie państwo to tylko policja, wojsko i sądy, a reszta puszczona jest samopas i względnie JAKO TAKO się kręci, bazując m.in. na tym że ludzie - wbrew temu co sadzą "socjaliści" - są dobrzy, szlachetni i SAMI dzielą się z potrzebującymi nie na zasadzie wrzucenia czasem grosika do kapelusza klęczącego żebraka, tylko w jakiejś formie, nazwijmy to regularnej i systemowej...

oto Agnieszka Piwar

Nie tylko wierzę w dobro i

Nie tylko wierzę w dobro i szlachetność człowieka, ale przede wszystkim widziałam na własne oczy, że tacy ludzie - którzy pomagają innym sami z siebie, a nie z przymusu państwa - istnieją naprawdę!

oto Krzysztof M

Nie tylko wierzę w dobro i

Nie tylko wierzę w dobro i szlachetność człowieka, ale przede wszystkim widziałam na własne oczy, że tacy ludzie - którzy pomagają innym sami z siebie, a nie z przymusu państwa - istnieją naprawdę!

Tacy ludzie są. Ale w skali milionów jest ich tak mało, że jakby ich nie było.

oto adam_54

" poważne problemy Wenezueli".....

oto chłop jag

Otóż nastąpiło to wraz z

Otóż nastąpiło to wraz z zaprowadzeniem neoliberalnych reform inspirowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, co pociągnęło za sobą m.in. sprywatyzowanie większości przedsiębiorstw państwowych.

Otóż to - i tam mieli swojego Balcerowicza - tołażysze.
Wniosek?
Widzę tutaj pewną analogie do atrapy Polski. Otóż jeżeliby Polacy nie doświadczyli komunizmu - który ugruntował irracjonalne zaufanie do Zachodu w tym USA szczególnie - oraz gdyby Polacy mieli cojones - to tak samo Balcerowicz ze swoimi protektorami zostałby przepędzony z atrapy Polski - tołażysze.
Słowem - stały schemat działania pupili szatana - gdzie dany kraj zabiera się tubylcom a to na a'la Balcerowicza a to na Majdan - tołażysze.

oto Andrzej

@ Agnieszka Piwar

Pani Agnieszko,

pani ma ogromną odwagę intelektualną, potrafi rozszyfrować zakłamanie, obłudę Zachodu w jego ekspansji i grabieży peryferii.

Ale czy potrafi pani zrozumieć, że "drobni przedsiębiorcy" i "wolny rynek" to dwa wrogie sobie pojęcia. To właśnie "wolny rynek" wykańcza przedsiębiorców, zastępując ich oligopolami czy wręcz monopolami.

A "wolny rynek" to ideologia rodem z imperialnej W. Brytanii, służąca podbojowi kolonialnemu -
"otwieraniu rynków" czyli grabieniu krajów w świetle jupiterów "wolnej konkurencji". Przykładem otwartego rynku były Indie, grabione przez Anglików na potęgę.

To naprawdę jest po to. I podatki, los przedsiębiorców itd itp nic do tego nie mają. Pomieszanie pojęć.

Dziwi mnie że takie fundacje, które mają dbać o dobro polskiego przedsiębiorcy, zajmują się walką z "reżimami" w południowej Ameryce. Dziwi? Po to są.

A Wenezuelę trzeba rozpatrywać jako przypadek walki z bliskim sąsiadem, wujem Samem, który eksploatował najpierw a teraz zwalcza władze, które mu się nie chcą poddać. Dla przykrywki swojej agresji łatwo jest rzucić hasłem socjalizm i wielu się nabierze na hasełka, tak jak my nabieraliśmy się w 90-tych latach na "wolny rynek" . Ale niech pani prześledzi, ile sankcji wprowadzono, ilu sąsiadów naszczuto na Wenezuelę.

oto Agnieszka Piwar

@Andrzej Szczęśniak

Odnoszę wrażenie, że Czytelnikom na tym forum umyka akapit, w którym opisałam początek problemów Wenezueli. Ba, nawet sam tytuł wskazuje, że Wenezuela jest dobijana (po kimś).

Ja się nie skupiłam na pochwale "wolnego rynku", ale na krytyce socjalizmu, który dobija przedsiębiorczość i rozleniwia społeczeństwo.

Panie Andrzeju, chciałabym poznać Pana opinię na temat obecnej drogi Wenezuelczyków, którzy - aby się ratować - postawili na socjalizm. Dobrze wybrali, czy źle?

Fundacja, która opublikowała mój artykuł nie zajmuję się walką z reżimami Ameryki Południowej - w całości biorę na siebie odpowiedzialność za mój artykuł, którego nikt mi nie dyktował.

Ps. Co do działań USA, przyznaję z pokorą, że w moim tekście za mało się na nich skupiłam. Nadrobię to w kolejnym tekście o Wenezueli.

Serdecznie pozdrawiam :)

oto Andrzej

pani Agnieszko

w Wenezueli nie ma żadnego socjalizmu. Są reguły od wielu wielu lat narzucane przez USA - próba ich zmiany wywołuje sankcje amerykańskie + "gospodarka otwarta" wg recepty IMF, która jest otwarta dla interwencji w nią z zewnątrz, co jest skrupulatnie wykorzystywane przez narzędzia finansowe (odcięcie dostępu do kapitału zagr. itd.

Moim zdaniem rzuciła się Pani na temat, o którym nie wie wystarczająco wiele, to częste u dziennikarzy, nawet konieczność czasami, a zrzuca pani winę na ideologicznego upiora, którym szermują różne amerykańskie fundacje. Upiór taki sam jak Rosja, służący do straszenia lemingów.

Pozdrawiam

P.S. nie pisałem nigdy większego tekstu o Wenezueli, może się kiedyś skuszę, to podrzucę.

oto Mar.Jan

Naturalnie! Nie ma w Wenezueli socjalizmu i nigdy nie bylo!

Nie wiem jak nazwac rządowa regulacje cen, nacjonalizację przemysłu naftowego, wprowadzenie państwowego systemu lecznictwa, oraz wprowadzanie bezpośredniego zarządzania największymi przedsiebiorstwami przez urzędników? Nie pamiętam... może Pan mi podpowie? Czy to jakas nieznana w Europie forma kapitalizmu z liberalizmem gospodarczym i wolnym rynkiem do spółki?

jak sie nazywa taki sposób rządzenia, który doprowadza do wybuchu gwałtownego niezadowolenia społecznego, demonstracji, który nastepnie strzela do demonstrantów i upada (przynajmniej na kilka dni) w wyniku wojskowego zamachu stanu?

oto Krzych Adam

W Wenezueli nie ma żadnego socjalizmu?

Rzeczywiście nie ma takiego jaki pomiętamy z Polski w okresie od końca II wojny światowej do lat osiemdziesiątych. Jednakże miały tam miejsce jak to określa propaganda lewicowa "reforma rolna i likwidacja nieproduktywnych latyfundiów". A także był okres gdy drobny lokalny rodzimy biznes zanikał bez jakiejkolwiek próby zaradzenia temu niekorzystnemu dla kraju zjawisku przez rządzących postrzegających to raczej jako nastanie "sprawiedliwości społecznej". Co do reformy rolnej to zastąpiła ona owe rzekomo "nieproduktywne latyfundia" (latyfundia rzeczywiście istniały i na pewno należało coś sensownego zrobić z problemem bezrolnej ludności wiejskiej) rozwiązaniami prowadzącymi do niemal całkowitej bezproduktywności.

oto Mar.Jan

Ja mam jedno zasadnicze pytanie:

Czy juz pojawiły się w Wenezueli oskarżenia USA o zrzucanie stonki ziemniaczanej na wenezuelskie pola, jako wytłumaczenia braków żywnościowych w wenezuelskich sklepach?

Człowiek prosty, o umyśle nieskomplikowanycm przez "dialektykę dziejów", mógłby pomyśleć, że braki w sklepach sa efektem wprowadzenia przez komunistyczny (nie socjalistyczny! komunistyczny!) rząd pana Haveza kontroli cen, która w zamyśle miał pomóc biedakom, których było coraz więcej i którym brakowało pieniędzy. Oczywiście karły reakcji (niesłusznie zwani przez polską reakcyjną prasę "klasa średnią") posiadające przedsiębiorstwa mające produkowac o dostarczać towary, w swej ograniczoności zaczęły po prostu zamykać swoje warsztaty i sklepy, a skutkiem tego stała się jeszce większa drożyzna i braki rynkowe.
Tak to widza umysły ludzi niewykształconych w dialektycznej nauce historii oraz równie dialektycznej teorii interwencjonizmu socjalistycznych rządów, które zawszą chca dobrze, tylko jakoś nigdzie im nie wychodzi.
Ale co tam fakty! Gdyby nie knowania amerykańskich imperialistów, to na całym świecie panowałby najlepszy ustrój, jakie świat nie widział i wszyscy mieliby wszystkiego wedle swoich potrzeb!
Wszystko psuje ten straszny wolny rynek, tóry jak wszyscy tutaj wiedza, polega na zastapienie lokalnej wytwórczosci i sklepikarzy osiedlowych amerykańskimi koncernami monopolizującymi wszystko, łacznie z ziemią, woda i powietrzem. Takie sa ogólnie znane (na prawica.net) skutki ekonomii wolnego rynku.

Zachodzi pytanie, ale oczyiście zupełnie nieistotne, dlaczego amerykańskie knowania nie odbiły sie podobna czkwaką w pozostałych krajach Ameryki Południowej, która jakby w ostatnich czasach zaczęła sobie całkiem nieźle radzić, po epoce socjalistycznych eksperymentów prowadzonych (zapewne z inspiracji CIA) w latach 70-tych i 80-tych ub. wieku...
Wenenzuela jest w Ameryce Południowej zupenym wyjątkiem jesłi chodzi o stan katastrofy gospodarczej. Czy ci agenci CIA tego nie widzą? Nie interweniują, w celu obalenia rządów w pozostałych - dobrze przędących krajach Ameryki Południowej?? Chyba za bardzo się skupili na tej biednej Wenenzueli. To oni wszak zainstalowli ostatnich dwóch prezydentów-geniuszy ekonomiczno-politycznych?

oto Antek

Przedsiębiorcy nie

Przedsiębiorcy nie wypracowują dochodów tylko ich pracownicy. Państwo żyje z podatków więc jak najwięcej trzeba ich ściągnąć od przedsiębiorcy, ale tyle żeby nie zarżnąć interesu. Jak nie chce dać to zmusić albo znacjonalizować. Nie wspierać drobnej przedsiębiorczości (poza rzemiosłem), bo to wrzód na zdrowej gospodarce, który poza wyzyskiem pracowników nie jest w żaden sposób innowacyjny (tylko duże firmy stać na takie wydatki).

oto Mar.Jan

Drogi Antosiu

Wybacz, że tak bezpośrednio się do Ciebie zwracam, ale po stylu wypowiedzi domyślam się, że nie przekroczyłes jeszcze epoki gimnazjum w swym niedługim zyciu,
Musze Cie poinformowac, że pracownicy niczego by nie "wypracowali", gdyby przedsiebiorca nie wyłozył kapitału w celu utworzenia ich stanowisk pracy. Przy czym produktywnośc pracowników nie zależy ani od ich siły fizycznej, ani bezpośrednio nie zależy od ich zalet umyslowych, ale w sposób bezpośredni zalezy od poziomu kapitału zainwestowanego w każde stanowisko pracy. I tak, jeśli ktoś postawi bude z drewna i tam zatrudni kilku mechaników dając im ręczne narzędzia, to - chyba zgodzisz się ze mna - ich efektywnośc pracy przy np. budowie samochodów będzie znacznie mniejsza niż w zautomatyzowanej fabryce tychże samochodów postawionej przez jakiegos przedsiębiorce o nazwisku Ford, czy Daimler, albo przez spółkę panów Rollsa i Royce'a?
Znany fabrykant o nazwisku Sakichi Toyoda który miał niewiel kapitałów założył włąsnie taki warsztat naprawiający samochody i motocykle. Potem w miarę jak powiększał kapitał dzieki tej działności rozpoczął produkcję motocykli potem samochodów, potem znów innych produktów i dopiero po ok. 100 latach firma Toyota rozrosła sie do swiatowego koncernu, w którym jeden pracownik ma wydajnośc (która decyduje o jego produktywności, czyli o wyprodukowanej wartości) setki razy przekraczającą wydajnośc pierwszych pracowników zakładów Toyota.
To wlasnie zainwestowany kapitał umożlia tak duzy wzrost wydajnosci pracy, a nie zalety bezpośrednich wykonawców procesów technologicznych.
Nota bene: im wieksza skala produkcji, tym łatwiej jest zastapić procowników-ludzi automatami, które nie męcza się, nie muszą robic przerw na jedzenie czy papierosa, a także nie pobierają wynagrodzenia ani nie buntuja sie odmawiając pracy...
Życzę ci, drogi Antosiu, wiele zapału w zgłebianiu pięknej nauki ekonomii, której naczelną zasada jest "stopa zwrotu z kapitału". Poszukaj znaczenia tych słów odpowiednich źródłach, poczynając, - naturalnie - od Wikipedii. To jest zadanie domowe :)

oto Mar.Jan

I jeszcze o zaletach umysłowych robotników

Ktoś może nie dac wiary poniższym słowom:

produktywnośc pracowników nie zależy ani od ich siły fizczynej, ani bezpośrednio nie zależy od ich zalet umyslowych,

Zalety umysłowe pracowników wykonawczych starających się w najlepszej wierze poprawiac metody produkcyjne daja czasem nieoczekiwane efekty, jeśli ich wnioski racjonalizatorskie wybiegaja dalej niż ich kwalifikacje zawodowe.
Znam dobry przykład z wlasnej praktyki inżynierskiej z czasów zwolenników socjalistycznej mądrości dziejowej:
pracowałem w Fabryce Pras marki Hydomat, która realizowała wizję jej twórcy, sławnego w owych czasasch inżyniera Nowaka, który cieszył się zasłużonym poparciem ówczesnych władz. Prasy te były dobre na owe czasy, dawały się eksportowac na cały świat. Dobrze było. Potem jednak inz. Nowak popadł w tzw. "niełaskę" (cos chyba zbytnio krytykował polityke ekonomiczna władz przodującego w świecie ustroju) i dyrektorem fabryki został jakis bardziej wymowny inzynier. Chcąc się popisać zachęcał załoige do wymyślania ulepszeń procesu produkcyjnego.
Ząłoga z zapałem wzięła się za ulepszanie procesów. Pojawiły się wnioski ulepszające proces w postaci jego przyspieszenia, co zaowocowałao - po entuzjastycznym ich wdrożeniu przez ideową dyrekcję - zauważlanym wzrostem produkcji i eksportu.
Niestety po jakims czasie jedak zaczęła znacznie wzrastac liczba reklamacji zagranicznych kontrahentów. Prasy - dotychczas niezawodne - jakoś dziwnie zaczęły się zacinać i odmawiały posłuszeństwa. Wracały do wytwórcy. Były rozbierane i naprawiane. Okazało się, że ich korpusy, w których wykonywano precyzyjne prowadnice stempla były pokrzywione. Podejrzewano rózne rzeczy, od pogorszenia jakości odlewów z huty do sabotażu. W tym czasie fabryka stanęła na krawędzi bankructwa, poniewaz prasy "przestały sie sprzedawać".
Analiza całego procesu produkcyjnaego zrobiona przez komisję wewnetrzna złożoną z inzynierów i technologów wykryła w końcu przyczynę: był nią wdrożóny do produkcji "wniosek racjonalizatorski", który radykalnie skrócił kosztowne i długotrwałe procesy obróbki cieplnej odlewów korpusów wykonywane przed oddaniem ich na produkcję. Skrócono proces starzenia i wygrzewania, który powinien byc prowadzony kilkakrotnie. Zaniedbanie tych procesów spowodowało w ciągu pracy z duzymi obciążeniemi uwolnienie naprężeń wewnetrznych, które były na tyle duże (nie usunięte w procesie obróbki cieplnej) że korpusy grubości ok. 100 mm z odlewanej stali krzywiły się, (nieduzo, o dziesiąte części mm) i z tego powodu precyzyjne prasy zacinały się.

Skutek: fabryka kompletnie wypadła z rynku, straciła kontakt z postępem technologicznym i dzisiaj nie liczy sie na rynku pras. Cześć pomieszczeń fabrycznych wynajęto róznym firmom, reszta zakładu produkuje narzędzia.
A Polska miała szanse byc wiodącym producentem doskonałych maszyn.

Wniosek: nie nalezy przesadzać z waznościa pracowników zatrudnionych przy produkcji. Bez nich oczywiście produkcja jest znacznie trudniejsza i bardziej kosztowna, ale - zgodnie z porzekadłem "pilnuj szewcze kopyta", to nie pracownicy produkcyjni powinni zajmowac sie udoskonalaniem technologii.
Fabryka działa dobrze dzięki temu, że wszystko w niej zgodnie współpracuje: przedsiębiorca (właściciel kapitału), zarząd, kierownicy i pracownicy. Jesłi kazdy zna swoje miejsce i rozumie swoja role, to nie będzie twierdził, że to on jest najwazniejszy i tylko on ma prawo do zysków z produkcji.

oto Antek

Drogi Marjanku, tak się

Drogi Marjanku, tak się składa, że w przyszłym roku stuknie mi równe pół wieku przebywania na tym łez padole. Coś tam z ekonomii zdążyłem sobie przyswoić i teoretycznie i praktycznie, bo zdażyło mi się nawet prowadzić tzw. działalność gospodarczą, ale bardziej traktowałem to jako hobby niż sposób na życie. Zarabiam jako inżynier w prywatnej firmie, więc coś tam o gospodarzeniu kapitalistycznym wiem. I bynajmniej nie uważam mojego Szefa za krwiopijcę, to bardzo porządny człowiek.
Ale tak na starość zachciało mi się być socjalistą i to w pełni świadomie. A mam już za sobą też etap korwinowski, który nie ograniczał się tylko do lektury "Najwyższego Czasu!", działałem czynnie i nawet płaciłem składki!
A teraz tak sobie myślę, że człowiek jest ważniejszy niż gospodarka więc obywatel musi być otoczony matczynymi ramionami państwa, które ma go chronić między innymi przed pazernym kapitalistą próbującym zabrać mu jego własność, czyli owoce jego pracy.
I dobre państwo ma prawo wkroczyć na prywatny teren pracodawcy jakim jest jego (nie)święte prawo własności aby zadbać o swoje dziecko jakim jest obywatel. Ma prawo wkroczyć poprzez przepisy prawa pracy czy podatki. Jeśli pracodawcy się to nie podoba to trudno, nikt mu nie każe prowadzić firmy Panie Marjanku.

oto Mar.Jan

Hmmm...

więc coś tam o gospodarzeniu kapitalistycznym wiem.

No własnie... coś tam..

człowiek jest ważniejszy niż gospodarka więc obywatel musi być otoczony matczynymi ramionami państwa, które ma go chronić między innymi przed pazernym kapitalistą próbującym zabrać mu jego własność, czyli owoce jego pracy.

.
Może pan to jakoś zdefiniować? Co to sa konkretnie te "owoce pracy"? Czyzby krwiopijca odbierał pracownikom ich pensje? Nie płaci? Czy może po wypłacie zaczaj sie w cienej ulicy i odbiera przemoca wypłacone pensje?
A co do tych matczynych ramion...
Doprawdy pan prowadził, chocby hobbystycznie, jakąkolwiek działnośc gospodarczą na własny rachunek? I czuł pan ten "matczyny" uścisk państwa? Te łapy US i ZUS na swoim gardle, gdy akurat jakoś klienci sie opóźniali z wpłatami, a dusiciel naliczał karne odsetki i nasyłał kontrole, uniemożliwiające pracę?
MAtczyny uścisk... paranoja!
Dobre państwo powinno koniecznie nakazać podwyżki wszystkicm pracownikom tych wstrętnych krwiopijców? Niech płacą ze swojej pekatej kiszeni. Niezaleznie od tego, ile musieli oddac państwu.
Własnie skutki tego podejścia widac w Wenezueli! Nie ma krwiopijców! I nic nie ma, (Hasło Kononowicza!)

Ma prawo wkroczyć poprzez przepisy prawa pracy czy podatki. Jeśli pracodawcy się to nie podoba to trudno, nikt mu nie każe prowadzić firmy Panie Marjanku.

I całe szczęście. Gorzej by było, gdyby państwo kazało.
Ale, ale! A gdzie by pan się zatrudnił, panie "Inzynierze", gdyby tak państwo w swej matycznej dobroci doprowadziło wszystkich pracodawców do decyzji o zakończeniu działalności?
Pozostały by tylko etaty w US i ZUS. Tyle, że z powodu niemożności sciągnięcia podatków (pracodawcy przestali dawać pracę, zgodnie z pańskim zyczeniem), musiałby pan pracowac za darmo.
Panie gimnazjalisto. Zastanwaiam się, czy ""inżynier" w ogóle skończył podstawówkę...
Bo takie myślenie (skąd się bierze kasa: z bankomatu) właściwe jest dla małych dzieci, które nie potrafią mysleć abstrakcyjnie. I dlatego tez nie rządza jeszce niczym.

oto Antek

Panie Marjanie wygrał Pan.

Panie Marjanie wygrał Pan. Nie chce mi się udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Kopanie się z koniem też nie jest moim ulubionym zajęciem. Szkoda tylko, że nie rozumie Pan czytanego tekstu (to częste w naszych czasach), bo wyraźnie nie dociera do Pana choćby to co piszą tu inni forumowicze o Wenezueli. Pozdrawiam. Bez odbioru.

oto Ech...

Już niech to "państwo" lepiej faktycznie nie "wspiera"

Nie wspierać drobnej przedsiębiorczości (poza rzemiosłem), bo to wrzód na zdrowej gospodarce, który poza wyzyskiem pracowników nie jest w żaden sposób innowacyjny (tylko duże firmy stać na takie wydatki).

Tylko po prostu niech "nie zauważa" i odp... się.
Co do "nieinnowacyjności": pierwszą z brzegu historię powstania "Apple" przypomnę. Takich historii jest dużo.
Co zaś do "wyzyskiwanych pracowników" to ja autentycznie nie słyszałem, aby drobni przedsiębiorcy mieli prawo urządzania po ulicach łapanek, a potem przykuwania pracowników np. łańcuchem do kaloryfera.

oto Antek

Niech Pan porozmawia z

Niech Pan porozmawia z kobietami w wieku 50+ z małych miast, tymi które nie mają tego szczęścia żeby siedzieć w domu z dziećmi /wnukami i muszą iść do pracy. Dowie się Pan co to jest wyzysk.
Co do innowacyjności to dobrze Pan zapewne wie, że żeby coś wdrożyć trzeba mieć niemałą kasę, nawet Musk pożyczał pieniądze na projekt Space X, wspominał że był moment, że nie miał nawet na rachunki domowe.
A pisząc o wrzodzie na zdrowej gospodarce miałem na myśli wszystkie te małe firmy produkujące tanie produkty, zatrudniające te biedne kobiety w wieku przedemerytalnym, bo nawet Ukraińcy nie chcą tam pracować w warunkach urągajacym wszelkim normom.
I jeszcze zdanie na temat tzw. socjalizmu. Od początku lat 90 słyszałem jak to zaraz padnie ta socjalistyczna Szwecja i wierząc jeszcze w korwinizm (tak, bo to jest wyznanie, właściwie taka quasi sekta) wierzyłem również w te zapewnienia. Minęło prawie 30 lat i jakoś ta biedna Szwecja upaść nie chce. Prędzej doprowadzi ją do upadku zalew emigrantów niż system gospodarczy. Jak mi to panowie libertarianie wytłumaczycie?

oto Antek

No wybór mają - iść do pracy

No wybór mają - iść do pracy albo zdechnąć z głodu w domu, albo zamarznąć. No chyba, że ugotują sobie zupę z wolności i napalą w piecu świętym prawem własności.

oto Skanderbeg

Od jakiegoś czasu

trwa nagonka na Wenezuelę. Cóż, imperium z północy jeszcze nie postawiło swoich łap na bogactwach naturalnych Wenezueli i próbują zrobić "kolorową rewolucję". A to oni określają kto jest zły, a kto dobry.
Inna sprawa, że Maduro często wypowiada się jak jakiś przygłup. Do pięt nie dorasta swojemu poprzednikowi.

oto Agnieszka Piwar

Co do imperium z północy -

Co do imperium z północy - pełna zgoda. Problemem pozostaje fakt, że Wenezuelczycy ratunku szukali w socjalizmie. Nie tędy droga...

oto Skanderbeg

A jaką mieli alternatywę?

taką samą nędzę mas, jak w państwach regionu proamerykańskich. A Wenezuela jednak zwalczyła niemal analfabetyzm.

oto Qba

Mnie najbardziej bawi w całej

Mnie najbardziej bawi w całej sprawie potwierdzenie antagonistycznej relacji między socjalizmem a papierem toaletowym...

oto Robercik

Tory po których telepie się

Tory po których telepie się Wenezuela określili socjalistyczni prostaczkowie którzy najprawdopodobniej chcieli dobrze. Autorka ma rację krytykując aktualny reżim Wenezueli, ale jeśli jedyną alternatywą dla socjali-prostaczków mają być liberalni prostaczkowie, to ja nie wróżę Wenezueli nic dobrego. Żaden naród nie dorobił się na otwieraniu na zagranicę i puszczaniu wszystkiego na żywioł.

Poza tym warto pamiętać, że fundamenty ustrojowe Ameryki Południowej generalnie pisały USA. Wenezuela była wstrętnym, prowincjonalnym, biednym i zacofanym kraikiem na długo przed Chavezem. Polakom związki z Ameryką kojarzą się wyłącznie przez pryzmat Niemiec i Japonii po 1945. Na tej podstawie Polacy żyją w naiwnym przeświadczeniu, że wystarczy dać się w kraju szarogęsić Ameryce, a wszystko będzie dobrze. Południowoamerykańska nędza pokazuje, że tak być nie musi.

oto Krzych Adam

Zgadza się, choć nie w 100 procentach.

Sam tego nie widziałem, bo nigdy tam nie byłem. Ale na przestrzeni czasowej od końca lat osiemdziesiątych do obecnego czasu spotykałem Wenezuelczyków i poznałem ich w tym wszystkim opinie i poglądy.

Rzeczywiście był to kraj niebogaty i pod wieloma względami zacofany. Jednakże ropa naftowa zapewniała mu względny dobrobyt, na pewno w porównaniu z sąsiadami wyróżniający ten kraj pozytywnie i dający zupełnie niezłą stabilność polityczną.

Krach gospodarczy przyniósł Wenezueli dopiero socjalizm. Nie negując faktów historycznych, a jednym, być może nawet głównym z tych faktów utrzymujących Latynosów w zacofaniu gospodarczym były kolonialne praktyki koncernów z USA i skorelowana z nimi polityka amerykańska, to należy przyznać, że upadek gospodarczy Wenezueli bez socjalizmu by nie miał miejsca.

oto YogiBeer

Pan jest przezabawny:

Pan jest przezabawny:

Nie negując faktów historycznych, a jednym, być może nawet głównym z tych faktów utrzymujących Latynosów w zacofaniu gospodarczym były kolonialne praktyki koncernów z USA i skorelowana z nimi polityka amerykańska, to należy przyznać, że upadek gospodarczy Wenezueli bez socjalizmu by nie miał miejsca.

Doprawdy twierdzi pan, że państwo kapitalistyczne objęte takimi sankcjami, jak Wenezuela, którego wewnętrzną sytuację polityczną destabilizowałyby USA przy użyciu opozycji i działań agenturalnych (w tym prowokowanie rozruchów i zamieszek, jak w Chile, na Ukrainie, w Iranie i tysiącu innych miejsc) nie popadłoby w kryzys? Błędem władz w Wenezueli było nieznacjonalizowanie kluczowych dla zaopatrzenia rynku przedsiębiorstw i niewprowadzenie gospodarki planowej lub nakazowo- rozdzielczej, którą standardowo stosuje się (wszędzie, w USA i Anglii, w III Rzeszy i ZSRR) w czasie wojny - i która działa poprawnie nawet w warunkach ekstremalnych.
Oczywiście, gdyby Wenezuela nie próbowała się dekolonizować, co jest nazywane "socjalizmem" lub "komunizmem" - nie zostałaby zaatakowana politycznie i gospodarczo przez USA. Ale żeby udowodnić tezę o "wyższości" kapitalizmu trzeba stworzyć identyczne warunki gospodarce "kapitalistycznej" i dowieść eksperymentalnie że się nie rozleci. Jak rozumiem Pan dowiódł powyższego dla gospodarki wenezuelskiej, więc proszę pokazać wszystkim tutaj ten pana dowód.

oto Robercik

Nie znam za dobrze realiów

Nie znam za dobrze realiów wenezuelskich, ale odnoszę wrażenie, że tamtejsze władze popełniają podręcznikowe błędy, np. chcąc obniżyć cenę chleba dekretują maksymalną cenę chleba. Oczywiście efekt jest opłakany, bo piekarzowi przestaje się opłacać piec chleb.
Walka z kolonializmem - dobrze, ale niech to będzie Deng a nie Mao. Piszę to ze smutkiem, bo Chavez z początku był mi bliski i ujmował za serce gdy bluzgał globalistom. Nie sądziłem, że w jego zapleczu były tak wielkie braki kapitału intelektualnego. Biorę przy tym poprawkę na zakulisowe ataki na gospodarkę wenezuelską. Podkreślam, bo wielu ludzi tego nie czyni. Szczególnie mocno to widać w przypadku Korei Północnej. Władze Korei Północnej oskarża się o głód, ale kto wprowadził sankcje na ropę dla Korei? USA.
Nowoczesne rolnictwo potrzebuje ropy, inaczej zamiast traktorów mamy pługi z końmi. Odnoszę wrażenie, że jednak Korea Północna lepiej sobie radzi niż Wenezuela, choć sankcje ma potężniejsze.

oto YogiBeer

Nie znam za dobrze realiów

Nie znam za dobrze realiów wenezuelskich, ale odnoszę wrażenie, że tamtejsze władze popełniają podręcznikowe błędy, np. chcąc obniżyć cenę chleba dekretują maksymalną cenę chleba. Oczywiście efekt jest opłakany, bo piekarzowi przestaje się opłacać piec chleb.

Napisałem Panu, że takie problemy załatwia się centralnym planowaniem albo gospodarką nakazowo-rozdzielczą, a nie dekretowaniem cen urzędowych. Tylko co to ma wspólnego z "socjalizmem"?

Walka z kolonializmem - dobrze, ale niech to będzie Deng a nie Mao.

Deng to ultraliberalizm, terror i strzelanie do protestujących przeciw neoliberalnym reformom ... De facto Deng zrobił z Chin neokolonialny rezerwuar niewolniczej siły roboczej dla światowego kapitału ... Obecnie w Chinach mamy połączenie kapitalizmu państwowego z konstytuowaniem się rodzimej oligarchii kapitałowej/przemysłowej, czyli zagraniczni kolonizatorzy zastępowani są lokalnymi rodami możnowładców.

Chavez z początku był mi bliski i ujmował za serce gdy bluzgał globalistom. Nie sądziłem, że w jego zapleczu były tak wielkie braki kapitału intelektualnego

A czego Pan oczekiwał po rewolucjonistach ludowych? Chavez to taki Lepper - jakie miał zaplecze Lepper? Wychował sukcesorów choćby dorównujących mu horyzontami (pomijam Piskorskiego)? Wenezuela nie dostała czasu na stworzenie antykolonialnych elit technokratów, zdolnych do praktycznej realizacji "gospodarki boliwariańskiej".

Biorę przy tym poprawkę na zakulisowe ataki na gospodarkę wenezuelską.

O wiele za małą. Bez ingerencji USA w Wenezueli mogłoby w ogóle nie być kryzysu. Patrz moje komentarze powyżej!

Szczególnie mocno to widać w przypadku Korei Północnej. Władze Korei Północnej oskarża się o głód, ale kto wprowadził sankcje na ropę dla Korei? USA.

Pan Badura wykazał na PN, że w KRLD nigdy nie było głodu. Było minimalne niedożywienie - a i to krótko. Oczywiście za to niedożywienie odpowiadały USA i sankcje.

Odnoszę wrażenie, że jednak Korea Północna lepiej sobie radzi niż Wenezuela, choć sankcje ma potężniejsze.

Społeczeństwo bardziej homogeniczne, brak agentury wpływu i "zwykłej" agentury operacyjnej w KRLD. W Wenezueli CIA operuje w zasadzie bez przeszkód, USA ma rozbudowaną agenturę
i licznych zwolenników wśród "starej oligarchii". Wenezuela nie realizuje doktryny dżucze (samowystarczalności/autarkii), (ma de facto postkolonialną gospodarkę zależną od "zachodu") dlatego sankcje w nią silnie uderzają.

oto Krzych Adam

Źle Pan rozumie. Nieprzyjemne to jak brzęczenie komara.

Jak zwykle. A w ogóle odczep sie Pan. Staram sie Pana nie widzieć, a Pan się notorycznie wpycha. Co jest, czuje się Pan niedowartościowany?

oto olrob

Centralne sterowanie

Centralne sterowanie całą gospodarką jest zwyczajnie niemożliwe. Żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć całej gospodarki nawet Albert Einstein. Człowiek sterujący całą gospodarką musiałby znać się dosłownie na wszystkim od budownictwa do rolnictwa od hutnictwa do górnictwa itd.. Tacy ludzie nie istnieją.
Próba centralnego sterowania nieuchronnie prowadzi do katastrofy i nędzy.
Inna sprawą jest pytanie czy w ogóle będzie mu się chciało efektywnie zarządzać? Bo przecież jego pensja nie zależy od jakości jego pracy.
Np zarządowi PKP nie chce się zarządzać i marnuje grube miliony podatników. Oto niepotrzebne pociągi PKP pozostawiło na bocznicy gdzie niszczeją i rdzewieją. Prywatny właściciel nigdy by się tak nie zachował, lecz sprzedał niepotrzebne pociągi, by odzyskać choć część pieniędzy....

oto Mar.Jan

Najpierw niech pan udowdni swoje "twierdzenia"

w powyższym tekscie.
Wyssac z palca dowolne tresci to i ja potrafię i zaraz moge tu pokazać.
Prosze podac wskazania do źródeł pańskich rewelacyjnych informacji.

Najbardziej mnie dziwi, że tacy głupi ci Amerykanie, że mając pod nosem jedne z najbogatszych źródeł dobrej ropy, zamiast pomagać Wenenzueli w inwestycjach w ten surowiec, zajmują się uniemożłiwianiem dostarczania jej na rynek i wola kupowac od arabskiego kartelu...
Arabowie oczywiście zacierają swoje pulchne rączki z wielkiego zadowolenia...

oto Eowina

Czy ktoś pamięta przemiany w Polsce?

Polska zaprzestała szeregu produkcji bo z zagranicy pojawiły się dobra, które podobały się konsumentom bardziej niż ich własne. Tak stało się też w Wenezueli. Upadł lokalny przemysł, bo za ropę można było wszystko kupić za granicą. A potem zabrakło pieniędzy z ropy i zaczął się kryzys, rozruchy i amerykańskie sankcje.

W Rosji Putin w czasie boomu odkładał pieniądze na "lata chude", a jak nałożono sankcje, zamknął dopływ towarów z Zachodu, aby ruszyć własną produkcję. Przy tym spłacił zadłużenie inwestorom zachodnim. Tego nie zrobiono w Wenezueli. Teraz Wenezuela nie ma ani przemysłu, ani pieniędzy.

oto Krzysztof M

Brito jest ewenementem w

Brito jest ewenementem w swoim kraju. W socjalistycznej Wenezueli powołał fundację im. Bastiata, której celem jest nauczanie wolnej ekonomii.

"Fundację im. Bastiata"? - to już po nich.

oto Eowina

W Wenezueli nie było większego socjalizmu niż gdzie

indziej. Z budżetu płacono ochronę zdrowia, szkolnictwo emerytury. Były dopłaty do biletów, czyli subsydia dla transportowców, były też inne dopłaty. Kiedy zaczęło braknąć pieniędzy zaczęto dodruk, ale to spowodowało wzrost cen i dalej już poszło źle. Mianowice władze zamroziły ceny. Bardzo szybko pojawiły się braki towarów, bo koszty produkcji były wyższe niż ceny. Inflacja wynosi około 60%.

Wenezuela ma $150 mld długu z którego musi płacić odsetki. Około $ 3.1 mld jest dłużna Rosji, około $ 20 mld do Chin, a resztę IMF. Z Rosją już jest dług załatwiony na zasadzie "żywność za ropę" i spłata na lat 10, czyli Rosja nie chce gotówki, o Chinach nic na razie nie słychać, być może to się skończy podobnie. Na resztę rat Venezuela musi pożyczać. IMF narzuca warunki: czyli zmniejszenie opłat budżetowych; zwolnienie pracowników, zniesienie dopłat, obniżka wynagrodzeń, zmniejszenie emerytur itp. To spowodowało bunty a bezrobocie spotęgowało emigrację.

Zwracam uwagę, że bardzo podobny scenariusz ma Ukraina.

W odróżnieniu od Ukrainy - Maduro się nie poddaje i rozwiązał niektóre opozycyjne partie, co spowodowało naciski polityczne ze strony USA, Kanady, Brazylii i Argentyny, z powodu "niszczenia demokracji". USA nakłada sankcje na firmy wenezuelski i rosyjskie aby zablokować handel ropą. W planie są nawet takie rzeczy jak przejęcie ładunku, w przypadku kiedy Wenezuela stanie się niewypłacalna. A właściwie chodzi o zablokowanie dojścia do Wenezueli dla Rosji i Chin.

oto Kmieć

Piękny przykład ...

... samozaorania, jak to ładnie i precyzyjnie nazywają młodzi.

Ja się dziwię co gada radio czy TV za pieniądze... a tu taki przykład za darmo (chyba za darmo?)...

oto PKK

Antyintelektualna propaganda

- Naftowe bogactwo Wenezueli zostało nieprawdopodobnie wyolbrzymione. Nie mówi się, że ropa nie jest ropie równa. Tamtajsza extra heavy to tani surowiec niskiej jakości, który ze względu na właściwości fizykochemiczne, nie znajduje wielu nabywców. Nie wystarczy posiadać złoża, by stać się potentatem. Niewtajemniczonym zrozumienie tego faktu być może ułatwi ciekawostka, że pustynna Arabia Saudyjska importuje... piasek dla budownictwa.

- Gdzie ten wenezuelski socjalizm? Od przejęcia władzy przez Chaveza nie dokonano wywłaszczenia strategicznych sektorów, nie wprowadzono gospodarki planowej i nie zrezygnowano z liberalnej demokracji pod dyktando USA. Chaviści obrali skompromitowany kurs Allende, czyli peryferyjny kapitalizm z ludzką twarzą, zamiast brać przykład z najbogatszej w regionie karaibskim Kuby lub KRLD, które śmieją się sankcjom w twarz.

Skoro Castro był taki wspaniały, to dlaczego kubańska gospodarka od dziesięcioleci stoi w miejscu, a sami Kubańczycy żyją w zacofaniu i ubóstwie – pytałam przekornie.

Pod koniec 2016 r. zamieściłem komentarz, w którym znalazła się poniższa tabelka.

.

Warto podkreślić, że Kubę zestawiono z czołówką całej Iberoameryki, a nie swoimi sąsiadami. Ciekawe, do jakich wniosków doszłaby Autorka, gdyby porównała Kubę np. z kapitalistycznym Haiti. Nie tylko pod względem PKB na łebka, ale także długości życia, dostępu do edukacji i medycyny, wyżywienia itd. Podejrzewam, że do przeciwnych, ale takie coś to największe tabu libertariańskiej propagandy. Jak kapitalizm, to tylko i wyłącznie mamienie standardem na miarę Szwajcarii, pominąwszy fakt, iż nie jest możliwym, by każdy kraj był na "dopalaczu" z eksploatacji pozostałych.

oto Mar.Jan

Kon by sie usmial z tej tabelki :)

Kuba przed Meksykiem w dochodzie na glowe a nawet na poziomie Polski.
Ha ha ha!
Dowcip w tym ze srednia placa na Kubie wynosi ok. 30 euro na miesiac!W Meksyku zas jest na poziomie 1000 euro :)
Roznice w pozilmie zycia widac volym okiem. Tak sie sklada ze bylem w zeszlym roku na Kubie a przejazdem w Meksyku.
Quizz dla chętnych:
Kto odgadnie, które z poniższych zdjęc pokazuje obrazek z Kuby a który z Meksyku?
Ja wiem, bo sam te fotki robiłem :)
kuba.jpg

meksyk.jpg

oto PKK

Jeśli fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów..?

Kuba przed Meksykiem w dochodzie na glowe a nawet na poziomie Polski.

PKB PSN w przypadku Kuby jest dużo wyższe od nominalnego PKB i w tym tkwi cały szkopuł. Ostatnie dane ze strony tradingeconomics.com pokazują następujące liczby:

- Kuba

.

- Meksyk

.

- Polska

.

Wychodzi na to, że kubański dochód (PSN) na łebka to 124,86% meksykańskiego i 80,82% polskiego. Wszelkiej maści wolnorynkowcy będą mieć poważną zagwozdkę, dlaczego Meksyk pomimo swobodnego dostępu do rynków USA i Kanady, pozostaje w tyle za objętą sankcjami Kubą.

Dowcip w tym ze srednia placa na Kubie wynosi ok. 30 euro na miesiac!W Meksyku zas jest na poziomie 1000 euro :)

Osoba podróżująca po świecie powinna wiedzieć, że identyczna suma pieniędzy ma skrajnie odmienną siłę nabywczą w różnych częściach globu. Kolejna ważna sprawa to nierówności, które nie przemawiają za Meksykiem.

Co więcej, wspomniana wcześniej strona mówi, że przeciętna meksykańska dniówka to 348 MXN brutto, co według podpowiedzi Google stanowi równowartość 63 zł. A zatem - średnia krajowa w Meksyku jest niższa od polskiej minimalnej i to przy dużo większym rozwarstwieniu. Pozostaje spytać - skąd ten 1000 euro?

Kto odgadnie, które z poniższych zdjęc pokazuje obrazek z Kuby a który z Meksyku?

Można podnieść poziom absurdu i pojechać np. do enklaw przepychu w trzecim świecie, by dowodzić, że Europa to bida z nędzą w porównaniu do tego, co się tam uświadczy.

oto Mar.Jan

Nie mam pojecia jak mozna plesc z uporem maniaka takie bzdury

Jesli istnieja jakies statystyki w ktorych Kuba wyprzeda pod wzgledem dochodow Meksyk to prosze im nie wierzyc! Bo one pokazuja nie wiadomo co, ale na pewno nie pokazuja tego co istotne.
To co istotne, to ze na Kubie w stolicy kraju na ulicach co 5 minut nagabują turystow żebracy ktorzy potrzebuja najprostszych rzeczy koniecznych do zycia. W sklepach za miejscowa walute nie kupi sie prawie nic . W sklepach za waluty wymienialne rozne dobra nawet luksusowe mozna kupic ale ceny są podobne do europejskich. Ludzie zarabiaja srednio 30 euro czyli tyle co 2 butelki dobrego kubanskiego rumu. Oczywiscie inny rum za 1 euro mozna kupic w kazdym sklepie bo nic innego nie ma. Za 1 euro jest śmierdzący samogon.
W Trynidadzie,ktory jest perłą hiszpanskiej architektury, w którym za pieniadze UNESCO jest pieknie odnowiony rynek, gdy turysta oddali sie o 500 metrow znajdzie sie w niewyobrazalnych slumsach gdzie domy sie chylą ku ruinie, ścieki płyną rynsztokami jak za czasów Hiszpanów przed 300 laty, a chmary dzieciakow biegna za turystami domagaja sie cukierkow.
Stara Hawana po prostu sie samoistnie rozpada w gruzy. Niektóre uliczki jeden stary plac sa pięknie odnowione i słychac na nich wszystkie jezyki europejskie. Gdy sie zejdzie z turystycznych szlakow, idzie sie waskimi smierdzacymi najgorszym szambem uliczkami wsrod ruin przypominajacych skutki bombardowania.
Taķ wygląda Kuba poza miejscami przeznaczonymi dka turystow.
Bylem takze w pieknym kurorcie Varadero, gdzie czyste i dobrze oznakowane ulice przypominaja amerykanskie miasteczka. Jest pieknie, ale drozej niz w USA. I tlumy europejskich turystow dla ktorych te ceny i ten standard to oczekiwana norma.
Jednak jechalem takze na prowincji szosami zbudowanymi jeszcze przez Amerykanow, na ktorych jeszcze miejscami zostal po 50 latach asfalt, ale generalnie skladaja sie glownie z dziur i wyboi, na ktorych 60 letnie amerykanskie samochody jakos sobie radza chociaz czasem drzwi potrafia sie same otworzyc wskutek podskokow ...
Taka jest dzisiejsza Kuba i jak ktos mnie pyta czy warto tam jechac - szczerze odradzam.
Meksyk w porównaniu z tym to kraina Eldorado, mlekiem, miodem i złotem płynąca, chociaż Meksyk to kraj państwowego ni to socjalizmu ni to kapitalizmu, gdzie tez panuje zastój gospodarczy a ludzie narzekaja, że nie ma pracy. Jednak w porównaniu z Kubą stolica Meksyku kipi bogactwem, a zwłaszcza przedsiębiorczością ludzi. Oni sie krzątaja jak przysłowiowe mrówki, podczas, gdy Kubańczycy w poczuciu ogólnej beznadziei po prostu wysiadują na przyzbach i głównie nic nie robią, albo markuja robotę, jak przykładowy kosiarz, który za pomoca maczety przymocowanej gwoździem do kija udawał że kosi trawnik. Siedzialem godzinę czekając na opóxniający się autobus (norma jest, że autobus przynajmniej raz dziennie wymaga postoju i naprawy czegoś, co aktualnie z niego bardziej niż zwykle wycieka. To jest standard "kubański" bo sa tez eleganckie turystyczne autobusy ale one tylko obsługują gości hotelowych) a ten gościu z kobańska "kosą" skosił może 10 m trawnika. Ja bym chyba więcej zrobił zwykłymi nożyczkami...
I to tez jest specyficzny "klimat" kubanski. Nikomu na niczym nie zależuy. Kiedys w sennym miasteczku zachciało się nam kawy. Byliśmy jedynymi "goścmi" w knajpce. Na kawę czekaliśmy pół godziny...W tym czasie cała ekipa oglądał jakis mecz bejsbola i ruszała się jak muchy w smole. NA szczęście nigdzie sie nie spieszyliśmy...

oto baba jag

Proponuję

serie zdjęć

z kraju o którym prawaczki mówią z zachwytem. Kiedyś nawet jeden mówił mi że Polska powinna wzorować się na Brazylii.

jak się komuś nie podoba Brazylia to może zachwyci go Haiti

wycieczkę zakończymy w Hondurasie

oto Mar.Jan

Tylko że ja pokazałem standardy, a nie wyjątki.

Nawet w Warszawie ludzie mieszkają w tekturowych budach i w kanałach ciepłowniczych.
Natomiast różnicę NORMALNOŚCi kuba nskiej i meksykańskiej pokazuja własnie te moje dwa pamiątkowe obrazki. Klitka z blacgy falistej, gdzie spocony facet cos pichci na butli z gazem a pustych pólkach stoi musztarda to jest kubańska norma. Meksykańska norma to naładowane po dziurki w nosie stargany takie jak widac na drugim moim obrazku. A przedmieścia Meksyku wyglądaja mniej więcej tak jak pańskie urocze fotki z Brazylii. To prawda. Jednak możliwośc ludzi w Meksyku czy w Brazyulii sa o całe niebo większe niz możłiwości ludzi na Kubie. Dlatego Kubanczycy sa generalnie ospali i bez inicjatywy, za to Meksykanie czy Brazylijczycy wręcz odwrotnie.
I to robi z ludzmi różnica ustrojowa. W kapitalizmie można spaśc d=na dno ale można też robic interesy. W komuniźmie wszyscy, którzy ni są partyjni sa na dnie beznadziei.
To własnie chciałem powiedziec i pokazac. To jest praktyka która doskonale ilustruje teorie.

oto Mar.Jan

Zła wola prowadzi do pisania głupot

Kiedyś nawet jeden mówił mi że Polska powinna wzorować się na Brazylii.

Zapewne jednak nie namawiał do budowania w Polsce slumsów. Nie samymi slumsami zyje Brazylia, Haiti ani Hoinduras. W Brazyli jednak nawet oficjalny dochód na głowe wynosi ponad 16000$ rocznie, podczas gdy na Kubie ponoć 11000. Jednak róznica w poziomie zycia jest znacznie większa niz róznica w oficjalnym dochodzie.
Przykładowo w stolicy Meksyku jest ponad 150 linii metra a ulice sa szerokie i pełne nowoczesnych samochodów. Sklepy zawalone towarami.
W Hawanie uliczki ciasne i tez zawalone zabytkowymi samochodami które dymia jak czołgi, ale dlategozawalone, że ciasne. Wyziewy samochodowe duszą. Nie ma czym oddychać, Sklepy brudne i puste na pókach kupa jakiejś nieokreslonej marmolady po której łaża muchy. KObieta nakłada toto łychą w wymiętoszony papier. Smród. Bród, Betonowe klepisko, mdłe światło superbrudnej żarówki. Człowiek wypada z takiego przybytku szybciej niż tam wpadł...

oto Mar.Jan

Jest też inna Kuba. Taka z reklamówek agencji turystycznych

Taka Kuba to na przykład Varadero. Tylko, że to opcja dla bogatych. Mnie na to nie stać. Ceny w eleganckich hotelach sa na poziomie 100 euro za 2-osobowy pokój. Obiadek wybrany z bogatego menu kosztuje ok. 20 euro. Czyli 100 euro za pokój, 50 euro za wyzywienie, do tego codziennie rózne atrakcje w cenie kilkudzięciu euro.
Jeden dzień dla 2 osób w Varadero w hotelu to to minimum 200 euro.
Kogo byłoby stac na dwutygodniowe wczasy? A mimo tych cen turystów chmary...
I może dlatego taki dziwnie wysoki jest dochód na głowę w statystykach... Tyle że kase zgarnia państwo a przeciętny Kubańczyk nie może związac końca z końcem izyje w warunkach, w których POlak długo by nie wytrzymał i skończył w miejscowych Tworkach.
Wyjeżdżałem z Kuby z poczuciem wielkiej ulgi. Gdy wylądowałem na lotnisku w Amsterdamie to poczułem, się jak król w swoim pałacu: ta czystość, ten luksus, ta uprzejmość i wszystko na własciwym miejscu i we wlasciwym stanie. Podetkane pod sam nos.
I to jest główna róznica między kapitalizme (nawet troche zwiędłym), a nowym wspaniałym swiatem wymarzonym przed europejskich pięknoduchów XIX wieku. Bez Boga i bez nadziei.

oto PKK

Znowu przed Meksykiem :(

Okazało się, że nie tylko Bank Światowy uprawia pro-kubańską propagandę, ale również ONZ sympatyzuje z karaibską enklawą socjalizmu, skoro według niej Kuba charakteryzuje się wyższym od Meksyku wskaźnikiem rozwoju społecznego.

.

I to bez poprawki na rozwarstwienie, która dla Kuby jest niedostępna, a Meksykowi obniża wynik do bardzo niskiego 0,587. W roku 2016 już nawet pogrążona w kryzysie Wenezuela wypadła lepiej - 0,618, co stawia Meksyk w złym świetle.

oto Mark E.

To bardzo miło, że

Autorka zdecydowała się pisać także w komentarzach PN. Swoją drogą, ciekawe co Ją do tego skłoniło?

oto baba jag

znowu słowo klucz

Socjalizm dobija naftową potęgę

socjalizm. Za wszystko złe na tym świecie odpowiada socjalizm. Za nędzę w Norwegii odpowiada socjalizm, za nędzę w Libii też socjalizm odpowiadał. Ale po wprowadzeniu wolności i demokracji problemy się rozwiązały. Gdyby nie socjalizm na polach kauczukowych w Kongo nie zginęły by miliony. To socjalizm kiedyś wymyślił złoty trójkąt. Na szczęście w Kongu i Nigerii nie ma socjalizmu i wszyscy żyją w dobrobycie. To samo w Botswanie i Sierra Leone.

oto Mar.Jan

Gdyby nie socjalizm to w Europie nie zgineło by 100 mln ludzi!

Efektem "budowania socjalizmu w ZSRR jest ponad 80 mln trupów. W Kambodzy nieco mniej, ale za to w procentach znacznie więcej.
Socjalizm narodowy niemiecki pochłonął 6 mln obywateli Polski i ok. 20 mln obywateli ZSRR. Własnych wygubił nieco mniej, ale cała Europę obrócił w wielką kupę gruzu. To jest największe osiągnięcie socjalizmu wszechczasów!

oto Antek

Miałem już z Panem nie

Miałem już z Panem nie polemizować, ale się nie da. Wypisuje Pan ewidentne bzdury. 80 mln? Niech Pan poczyta prace choćby Timothy Snydera, naukowca, historyka.

oto baba jag

Niech mu będzie nawet 90 baniek.

jak ktoś pisze takie bzdury,że za wszystko odpowiada socjalizm, to musi ten socjalizm odpowiadać także za ofiary wojny 116 letniej i za wojnę 30 letnią. Socjalizm bez wątpienia ograbił i zniszczył RON w czasie wojen północnych.Jak się tak coraz głębiej zastanawiam to przychodzi mi do głowy taka myśl ,że to socjalizm zniszczył neandertalczyka i dinozaury. Inaczej być nie może.

Na koniec jeszcze coby spiąć te socjalizmy klamrą, należy przypomnieć,że te socjalizmy wielu maści zrodził się w mózgach idoli krytykantów socjalizmów,a piewców wolnego rynku. Nazwiska tych żydo celto anglo saksonów już wielokrotnie tu padały, więc powtarzać imion finansistów Światowej Trockistowskiej Rewolucji nie trzeba.

oto Krzysztof M

Efektem "budowania socjalizmu

Efektem "budowania socjalizmu w ZSRR jest ponad 80 mln trupów. W Kambodzy nieco mniej, ale za to w procentach znacznie więcej.

Bierze się paru świrów typu Trocki, PolPot, Hitler itp. dodaje się do tego ocean kasy i można budować socjalizm. :-) I jak pan myśli, w tym wszystkim najważniejsze są te świry, czy ten, kto wyłożył pieniądze?

oto Mar.Jan

Iluż tu obrońców półgłówków ekonomicznych, którzy doprowadzili

swój kraj do ruiny!!!
Niepojęte. Na PRAWICA.NET
Przyczyna upadku Wenezuali jest polityka która wprowadził prezydent Havez, a kontynuuje (równiez bez sukcesów) jego nastepca. Jako wzorzec z Sevres, który nieustannie przykłada do swoich poczynań klasa polityczna Wenezueli, służy tym Geniuszom Andów Kuba, na której od czasu wyboru Haveza wzoruja się wladze tego, niegdys dośc zamożnego, państwa.

oto Eowina

Proszę nie pisać głupstw. Ekonimia Wenezueli nie ma

nic wspólnego z Kubą. Tam jest ponad 500 zakładów należących do USA i USA jest najważniejszym partnerem handlowym. Wenezuela jest jednym z 4ch dostawców ropy do USA. Biedniejsi Amerykanie kupują w Wenezueli letniskowe domy.

Wenezuela ma wreszcie wykształcone społeczeństwo, a specjaliści są chętnie kuszeni do Ameryki. To jest podobnie jak w Polsce, tylko więcej tych "+" i nie ma UE do trzymania uzdy.

oto Mar.Jan

Prawie by mnie pani przekonala

Gdyby nie to ze w dzisiejszych czasach strasznie szybko mozba zweryfikowac kazda informacje. Prosze wpisac w google haslo havez i fidel i zobaczyc na wlasne oczy kto u kovo pobieral nauki. I przestac sie osmieszac tanimi lgarstwami!

oto Eowina

Obaj nie żyją. Proszę sprawdzić kto jest właścicielem

kapitałowym w Wenezueli.

In spite of strained relations between the two countries, the United States has been Venezuela's most important trading partner. U.S. exports to Venezuela have included machinery, agricultural products, medical instruments, and cars. Venezuela is one of the top four suppliers of foreign oil to the United States. About 500 U.S. companies are represented in Venezuela.[17] According to Central Bank of Venezuela, between 1998 and 2008 the government received around 325 billion USD through oil production and exports in general.[17] Also, according to the International Energy Agency, as of August 2015 the production of 2.4 million barrels per day supplied 500,000 barrels to the United States of America.[18]

https://en.wikipedia.org/wiki/Economy_of_Venezuela

Dopiero w 2005 roku w Wenezueli zlikwidowano analfabetyzm. Ciekawe czemu tak późno. Widocznie to jest tak trudne do zrozumienia, bo gdy ludzie byli ciemni, to był tam dobrobyt.
To co się teraz dzieje, to Chiny konkurują z USA o bogactwo Wenezueli.
W wenezuelskiej korporacji naftowej PDVSA siedzą najważniejsze spółki naftowe świata z ExxonMobil i Gazpromem. Gdyby nie zasoby ropy, to pies z kulawą nogą o Wenezuelę by się nie troszczył.

oto Robercik

@Mae.Jan

@Mae.Jan
Chavez prowadził głupią politykę, ale Wenezuela była biedna i bez perspektyw 10, 20, 50 lat przed Chavezem. Jankeska propaganda przemilcza ten fakt, jak jankeskie sprawstwo dziadostwa w Ameryce Południowej. Nawet osławione Chile gdzie zrobiono modelowy porządek liberalny, jest krajem który NIE ISTNIEJE w nauce, technice i międzynarodowym biznesie. Ot, taka dziura, drugie Peru z którego nawet Polacy się śmiali. Tak wygląda teoria liberalna skonfrontowana z praktyką.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.