ONZ chce zamknięcia Okien Życia

Komitet Praw Dziecka ONZ uważa, że Okna Życia powinny zostać zamknięte, bo łamią prawo dziecka do tożsamości. Od trzech lat już nie raz wzywał wzywał Polskę do ich zamknięcia, gdyż według Komitetu Praw Dziecka ONZ, same Okna Życia łamią prawo dziecka do tożsamości zapisane w konwencji, które oznacza m.in. poszanowanie "obywatelstwa, nazwiska, stosunków rodzinnych, zgodnych z prawem, z wyłączeniem bezprawnych ingerencji".

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto observer

i śmieszno, i straszno

Gdyby to nie było straszne, to można by się z tych "argumentów" ONZ obśmiać jak norka.

oto Natalia Julia Nowak

Marek Bekier

Ja! Ja! Ja!

oto baba jag

co mnie obchodzi

onz. pisuar chce wprowadzić badania dla kierowców po 60 latach i odbierać prawa nabyte.ta banda dyktatorska już nie wie co robić. najpierw zamknijmy swój burdel,a potem zajmijmy się innym.taką mam koncepcję.

oto Krzysztof M

pisuar chce (...) odbierać

pisuar chce (...) odbierać prawa nabyte

Przecież precedens już był. Dowody książeczkowe zostały bezprawnie wycofane. Ludzie zmuszeni byli do ich wymiany. Niezgodnie z prawem, bo były to dokumenty bezterminowe.

Bizancjum contra Lacjum. Wygrywa pierwszy. Dziś.

oto pumpkin

bzdura

Przecież książeczkowe wymieniało się co 10 lat.

oto Krzysztof M

bzdura. Przecież książeczkowe

bzdura. Przecież książeczkowe wymieniało się co 10 lat.

Tak? A jakie prawo o tym stanowiło? Otóż żadne. Było jedynie zalecenie, żeby zdjęcie przedstawiało osobę. Żeby był to wizerunek aktualny. I to wszystko. Obowiązku wymiany co 10 lat nie było.

oto mj

Mnie tam te Okna Życia osobiście w niczym

nie przeszkadzają, ale ten chyba typowo polski ''patent'' to tak naprawdę objaw beznadziejnego dziadostwa i słabości, jak również wręcz prawie zdziczenia tego państwa teoretycznego.
Jak to możliwe że w XXI wieku, w rzekomo cywilizowanym państwie, w tzw. środku Europy, kobieta w ciąży przez 9 miesięcy nie widzi lekarza, położnej, no bo wówczas ciąża byłaby chyba już oficjalnie ''zarejestrowana'' i jakoś prowadzona, nie może liczyć na szpital, jakąś pomoc, opiekę, wcześniej być może na skuteczną antykoncepcję, tylko chowa się gdzieś z tą ciążą jak wilczyca po leśnych ostępach, na tyle skutecznie że nikt tego nawet nie zauważy, potem rodzi nie wiadomo gdzie i jak, no i... ufff, cóż za piękny obyczaj... podrzuca dziecko, o ile jest żywe, do jakiegoś ''Okna Życia''...
Ech, aż szkoda się dalej nad tym tematem znęcać...

oto baba jag

II RP-y

tak po prostu. Czyli syf i malaria dla wielu.

oto JerzyK

O czym @mj w ogóle pisze???

To jakies własne urojenia wysnione po ciężkiej hulance nocnej?
Czy @mj miał kiedykolwiek jakiekolwiek dziecko?

A tak w ogóle: Okno Zycia to jest jedna z form RATUNKU przed aborcją!
Czy zatem, wedle ONZ, lepiej jest gdy się te okna pozamyka i kobiety będą nadal dokonywac nielegalnych aborcji?
To jest własnie lewactwo w całej, że tak powiem,"krasie".

oto mj

Z przypisywaniem mi urojeń to radzę się hamować, bo

zaraz może przestać być miło, oczywiście w zakresie na jaki pozwala regulamin forum. Co do terminu ''lewactwo''... Pan najwyraźniej nawet nie wie co on NAPRAWDĘ oznacza, przynajmniej w tym pierwotnym znaczeniu, tak samo jak podejrzewam 90% nim się posługujących.
To primo po pierwsze.
Primo po drugie, to nie rozumiem w jaki sposób te Okna Życia ratują przed aborcją.
Może skuteczniejszym ratunkiem przed nią byłoby zapewnienie przyszłej matce tego o czym pisałem, czyli pomocy, opieki, wsparcia, niekoniecznie TYLKO modlitewnego, ale takiego bardziej - przynajmniej moim zdaniem - utylitarnego w takiej sytuacji? I nie tylko do czasu szczęśliwego rozwiązania, a potem ''rób se co chcesz'', tylko właśnie i później?
Zapewniam pana że jak kobieta chce dokonać z jakichś powodów aborcji, no i ma taką możliwość, przynajmniej finansową, to istnienie dla niej tych ''okien'' nie jest ŻADNĄ alternatywą.
Z tych okien korzystają najprawdopodobniej matki, które nie miały dostępu ani do antykoncepcji, ani do aborcji, z powodów różnych, i być może wcale by nawet o aborcji nie myślały, gdyby mogły liczyć na REALNĄ POMOC. Ale one z jakichś dziwnych powodów nie idą nawet do lekarza, do szpitala, żeby urodzić w ludzkich warunkach i np. dziecko w nim pozostawić, jeśli się go nie chce, a nie podrzucać jak ulotkę do skrzynki pocztowej, do jakiegoś okna. Chyba w Polsce już dawno minęły klimaty, że np. ''panna, która zaszła'' miała do wyboru albo usunięcie ciąży u jakiejś babki, albo wyklęcie przez całą miejscową społeczność jako ''puszczalska'', ''alternatywą'' dla czego stało sie ukrywanie ciąży, a potem podrzucenie dziecka ciemną nocą do jakiegoś okna.
Czy może nie minęły..?

No i primo po trzecie - tak, mam dziecko. Dorosłe. Nie chciałbym być zgryźliwy, ale sądząc po poziomie niektórych pańskich wpisów, chyba nawet starsze od pana.

oto JerzyK

Gdyby ktoś miał ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat oki

Życia, zamiast pisać głupstwa wyssane z palca, to wystarczy udać się do Googla i zapytać.
Dla leniwych w skrócie:
Okno życia wprowadzono w Rzymie już w XII wieku.
W Polsce od 20o6 roku.
Przez 10 lat trafiło do nich ok.90 dzieci.
Gdyby tych okien nie było te dzieci już by nie żyły.
Kościół ani zakony nie są rodzinami zastępczym więc nie należy żądać od nich aby wychowywał podarunki czy opłacało koszty ich utrzymania. Wszystkie znalezione dzieci zostały umieszczone w rodzinach zastępczych w drodze adopcji lub w niektórych przypadkach w domach dziecka.
Można robić różne zarzuty Kościołowi i katolikom ale chyba nie z powodu okien życia.
To wszystko na ten temat.

oto JerzyK

Podarunki = Podrzutkì

Niestety słowniki komputerowe mają swoje fanaberie...

oto mj

I znów pudło...

''Gdyby tych okien nie było te dzieci już by nie żyły.''

Pytam po raz kolejny - skąd ten wniosek?
Skąd pewność? Skąd wiadomo, że gdyby nie to całe okno, to matka by dziecko zabiła?

''Kościół ani zakony nie są rodzinami zastępczym więc nie należy żądać od nich aby wychowywał podarunki czy opłacało koszty ich utrzymania.''

No oczywiście, co to to nie, Kościół nie jest od płacenia czegokolwiek, ale niech no przypomni mi pan... Co to było z tym kościelnym ośrodkiem opieki, oczywiście opłacanym przez państwo, i niejaką siostrą Bernadettą, co to w ciupie siedzi, choć może już wyszła, za BAAARDZO brzydkie rzeczy, których tam się dopuszczała wobec DZIECI, co prawda niekoniecznie z okien życia, no ale jednak dzieci?

Panie, skończ pan już zaśmiecać ten wątek... To oczywiście nie polecenie ani rozkaz... Sugestia jedynie... Chyba że do reszty chcesz pan skompromitować już nie siebie, ale ideę tych okien, a zwłaszcza ich zagorzałych obrońców. To pisz pan... Chętnie się odniosę. :)
Bo widzę że wychodzi szydło z worka... Te okna chyba nie byłyby z taką agresją bronione gdyby nie to, że to ''kościołowa'' inicjatywa... I każda, nawet najmniejsza uwaga inna niż ''och i ach'' na temat sensu istnienia tych okien, jest ''atakiem na Kościół i na katolików''. Za którym stoi na bank ''lewak'', jeśli nie komunista i zbrodniarz z Katynia.

oto wzl

Okno życia

ale ten chyba typowo polski ''patent'' to tak naprawdę objaw beznadziejnego dziadostwa i słabości, jak również wręcz prawie zdziczenia tego państwa teoretycznego.

A Wikipedia pisze tak:

Okno życia – specjalnie przygotowane miejsce, umożliwiające matkom, które nie mogą lub nie chcą opiekować się noworodkiem, anonimowe, bezpieczne pozostawienie go w nim.

Idea systemowej ochrony podrzutków stosowana była już w średniowieczu. Najstarsze zachowane Okno życia pochodzi z 1198 i znajduje się w Rzymie przy powstałym z inicjatywy papieża Innocentego III szpitalu Ducha Świętego (Santo Spirito in Sassia).

Pierwsze współczesne "Okno życia" w Polsce otwarto 19 marca 2006 u sióstr nazaretanek w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 39 i oznaczono herbem Jana Pawła II oraz logo Caritas. Do maja 2016 poprzez 60 okien życia przyjęto 94 noworodków.

oto mj

I co w związku z tym..?

To jakiś powód do dumy, że w Polsce istnieje ŚREDNIOWIECZNY sposób ''opieki'' nad kobietą w ciąży, sprowadzający się do tego, że ma gdzie ''bezpiecznie podrzucić'' dziecko..?
Może nie musiałaby go nigdzie ''podrzucać'', gdyby w Polsce był jednak nieco bardziej współczesny model np. socjalny..? Nie sądzę żeby wiele matek porzucało swe nowo narodzone dzieci, gdyby miały gdzie mieszkać, z czego utrzymać zarówno siebie, jak i dziecko, gdyby miały poczucie jakiegoś minimum bezpieczeństwa... Co, ''socjal'' be..? No to cieszcie się ze średniowiecznych okien życia... Na nic więcej najwidoczniej tego rozmodlonego narodu nie stać. A jeśli nawet stać, to ''dawać za darmo'' przecież nie wolno. Lepiej bulić potem na sierocińce, domy dziecka, rodziny zastępcze... Tak jest niewątpliwie ''sprawiedliwiej''.

oto Natalia Julia Nowak

Panie mj! Ale Pan bredzi!

Skąd Pan wie, że matki oddające niemowlęta do okna życia "przez 9 miesięcy nie widziały lekarza"? Skąd Pan wie, że rodziły "nie wiadomo gdzie i jak"? A może urodziły w szpitalu, zabrały dzieci do domu na okres próbny, ale doszły do wniosku, że jednak nie chcą lub nie mogą kontynuować opieki rodzicielskiej? Do okien życia trafiają nie tylko noworodki, ale także starsze (kilku- i kilkunastomiesięczne) dzieci. Jakiś czas temu była w Polsce afera, bo w jednym z okien życia znaleziono dziecko półtoraroczne (18 miesięcy). Wielu ludzi się dziwiło, że można oddać tak duże dziecko, które zdążyło się już zżyć z matką, i do którego zapewne matka również się przyzwyczaiła.

Ja bym oddała dziecko (lub zostawiła je w szpitalu tuż po porodzie) niezależnie od tego, czy byłabym biedna, bogata, czy średniozamożna. Pańskie argumenty ekonomiczne - socjal, zapomoga, wyprawka - mnie nie przekonują. Nie dałabym się kupić. Gdyby zlikwidowano okna życia, a ja urodziłabym poza szpitalem, to pojechałabym do jakiegoś przytułku, żeby tam zostawić niemowlę i podpisać dokument o zrzeczeniu się praw rodzicielskich. Tak właśnie bym postąpiła.

Pisze Pan o ułatwieniu dostępu do antykoncepcji... Ja nie stosuję środków antykoncepcyjnych, chociaż bym mogła. Nie stosowałabym ich nawet wówczas, gdyby były darmowe, tak jak w niektórych krajach zachodnich. Po prostu żyję w czystości i żadne tabletki/spiralki/zastrzyki nie są mi potrzebne. Może sięgałabym po antykoncepcję po ślubie, gdyby mąż chciał się ze mną kochać regularnie, lecz nie życzyłby sobie zakładania "domowego przedszkola". Owszem, wtedy mogłabym się zgodzić na pigułki hormonalne. Z drugiej strony... Po co komu antykoncepcja, skoro można zastosować sterylizację jako ostateczne rozwiązanie kwestii płodności?

Nieplanowane ciąże - nastolatek i dorosłych kobiet - to nie jest kwestia braku edukacji seksualnej. To jest kwestia braku kręgosłupa moralnego (a przede wszystkim: braku pasa na d***e). Ja w ogóle jestem przeciwko edukacji seksualnej, chociaż dopuszczam nieobowiązkową, dobrowolną seksedukację typu "A", z której uczeń/uczennica może się samodzielnie wypisać. Za moich czasów można było zrezygnować z takich zajęć, ale potrzebna była zgoda któregoś z rodziców. No więc w połowie drugiej klasy gimnazjum poprosiłam Mamę o odpowiednią karteczkę i już nigdy więcej nie musiałam uczęszczać na lekcje wychowania do życia w rodzinie.

Zastanawia się Pan, w jaki sposób okno życia może być alternatywą dla aborcji. A nie pomyślał Pan, że z tych okien korzystają kobiety o poglądach pro-life, które uważają, iż usunięcie ciąży byłoby dzieciobójstwem (zamordowaniem pełnoprawnego dziecka) lub przynajmniej zniszczeniem potencjalnego człowieka (likwidacją zalążka istoty ludzkiej)?

oto mj

Ech... Czy aby na pewno ja tu bredzę..? Nie sądzę...

Dziś jest jakiś Dzień Czytania z Niezrozumieniem? Przynajmniej w tym wątku?

No nic...
To zaczynamy...

''Skąd Pan wie, że matki oddające niemowlęta do okna życia "przez 9 miesięcy nie widziały lekarza"? Skąd Pan wie, że rodziły "nie wiadomo gdzie i jak"? A może urodziły w szpitalu, zabrały dzieci do domu na okres próbny, ale doszły do wniosku, że jednak nie chcą lub nie mogą kontynuować opieki rodzicielskiej? Do okien życia trafiają nie tylko noworodki, ale także starsze (kilku- i kilkunastomiesięczne) dzieci. Jakiś czas temu była w Polsce afera, bo w jednym z okien życia znaleziono dziecko półtoraroczne (18 miesięcy). Wielu ludzi się dziwiło, że można oddać tak duże dziecko, które zdążyło się już zżyć z matką, i do którego zapewne matka również się przyzwyczaiła.''

No ciekawe... Dla mnie to, z jakiego powodu ta matka po półtora roku oddała dziecko do tego okna... Co takiego mogło ją do tego skłonić? Chyba nie to że nacieszyła sie jak nową lalką, a potem stwierdziła że ta ''zabawka'' już jej nie rajcuje. Może to, że 500 + jednak ciężko przeżyć w tym kraju, na niańkę tym bardziej nie wystarczy, do pracy pójść nie ma jak, no i...co dalej? Chciał nie chciał trzeba oddać dziecko, jak sprzedać samochód samochód, na utrzymanie którego człowiek nie ma kasy. Nie musiałaby tego robić, gdyby takie osoby miały REALNE wsparcie, o czym pisałem tu już wielokrotnie, no ale dziś jest Dzień Czytania z Niezrozumieniem.

''Ja bym oddała dziecko (lub zostawiła je w szpitalu tuż po porodzie) niezależnie od tego, czy byłabym biedna, bogata, czy średniozamożna. Pańskie argumenty ekonomiczne - socjal, zapomoga, wyprawka - mnie nie przekonują. Nie dałabym się kupić. Gdyby zlikwidowano okna życia, a ja urodziłabym poza szpitalem, to pojechałabym do jakiegoś przytułku, żeby tam zostawić niemowlę i podpisać dokument o zrzeczeniu się praw rodzicielskich. Tak właśnie bym postąpiła.''

Czyli wygląda z tego, że ma pani jakąś żelazna awersję na dzieci, i bez względu na wszystko by je pani zostawiła / oddała. Pani prawo, ale zauważyłem światełko w tunelu - nie twierdzi pani, jak już paru tu na mnie naskakiwało, że gdyby nie okna życia, to jedynym wyjściem byłoby zabójstwo dziecka. Poradziłaby sobie pani w inny, ale wcale nie gorszy sposób.
Niniejszym polecam wpis pani Natalii wszystkim, którzy twierdzą że albo okno życia - albo dziecko do reklamówki i w śmietnik lub do rzeki.

''Pisze Pan o ułatwieniu dostępu do antykoncepcji... Ja nie stosuję środków antykoncepcyjnych, chociaż bym mogła. Nie stosowałabym ich nawet wówczas, gdyby były darmowe, tak jak w niektórych krajach zachodnich. Po prostu żyję w czystości i żadne tabletki/spiralki/zastrzyki nie są mi potrzebne. Może sięgałabym po antykoncepcję po ślubie, gdyby mąż chciał się ze mną kochać regularnie, ale nie życzyłby sobie zakładania "domowego przedszkola". Owszem, wtedy mogłabym się zgodzić na pigułki hormonalne. Z drugiej strony... Po co komu antykoncepcja, skoro można zastosować sterylizację jako ostateczne rozwiązanie kwestii płodności?''

Tak, tak, kojarzę... Często tu pani pisze że jest dziewicą i chyba nie ma zamiaru tego stanu rzeczy póki co, a może w ogóle, zmieniać. Pani niezbywalne prawo, tylko tak na marginesie, przyznam że czasem przez chwilę zastanawiałem się nawet co pani tak często epatuje tym swoim dziewictwem... Mówiąc wprost, nie wiem czy chwali się pani tym, czy może żali na ten stan rzeczy, no ale to poza wątkiem. Odpowiedzi nie wymagam. :)
Po ślubie nie widzi pani problemu w antykoncepcji, no i prawidłowo, ale z ta sterylizacją to nie tak prosto... :) Podobno w Polsce nie wykonuje sie jej na życzenie w celach antykoncepcyjnych, no a poza tym to podobno grzech tak okaleczać swoje ciało i ''zamykać się'' na płodność.
Nie wiem czy ma to dla pani znaczenie, no ale uprzedzam ze zaraz - no może jutro - może tu mieć pani kilka odpowiedzi osób, które już zdążyły się zadeklarować jako katolicy, a oni mogą nie być tak mili jak ja, tylko bardziej surowi dla tego co pani napisała. :)

''Nieplanowane ciąże - nastolatek i dorosłych kobiet - to nie jest kwestia braku edukacji seksualnej. To jest kwestia braku kręgosłupa moralnego (a przede wszystkim: braku pasa na d***e). Ja w ogóle jestem przeciwko edukacji seksualnej, chociaż dopuszczam nieobowiązkową, dobrowolną seksedukację typu "A", z której uczeń/uczennica może się samodzielnie wypisać. Za moich czasów można było zrezygnować z takich zajęć, ale potrzebna była zgoda któregoś z rodziców. No więc w połowie drugiej klasy gimnazjum poprosiłam Mamę o odpowiednią karteczkę i już nigdy więcej nie musiałam uczęszczać na lekcje wychowania do życia w rodzinie.''

No ale jakąś wiedzę o antykoncepcji pani ma, czy zamierza ja posiąść dopiero na naukach przedmałżeńskich? Uprzedzam, tam o metodach innych niż naturalne nauczać nie będą. A już na pewno nie o sterylizacji jako jednej z możliwości. Co do kręgosłupa moralnego i wstrzemięźliwości seksualnej aż do ślubu... Czemu niby reszta świata ma sie dostosować do pani poglądu na te kwestie? Pani wypisała się z lekcji, ale może inni słuchali ich z zaciekawieniem, a nawet coś z nich wynieśli pożytecznego i np. nie zaszli w ciążę w wieku 16 lat..?

''A nie pomyślał Pan, że z tych okien korzystają kobiety o poglądach pro-life, które uważają, że usunięcie ciąży byłoby dzieciobójstwem (zamordowaniem pełnoprawnego dziecka) lub przynajmniej zniszczeniem potencjalnego człowieka (likwidacją zalążka istoty ludzkiej)?''

Ależ absolutnie nie odrzucam takiej możliwości, no ale przecież, też już to tu pisałem parę razy, dziecko można urodzić w szpitalu i tam się, brzydko mówiąc go zrzec.
Te okna życia to dla jakichś konspiratorek z zamiłowania..?

Tośmy se pogadali... Nie wiem co to nowego wniosło do dyskusji, może coś, a może nic, no ale tak czy siak dzięki za odezwanie się. :)

oto Natalia Julia Nowak

Drogi Panie mj!

To nie jest do końca tak, że nie widzę żadnego problemu w antykoncepcji. Otóż pigułka hormonalna (zarówno "przed", jak i "po") też może być rodzajem aborcji. Zadaniem tabletki "anty" jest niedopuszczenie do poczęcia, czyli połączenia plemnika z komórką jajową. Lecz jeśli jakimś cudem do poczęcia dojdzie, to pigułka antykoncepcyjna może doprowadzić do wydalenia zygoty (zapłodnionej, niezagnieżdżonej komórki jajowej będącej już nową istotą ludzką) z organizmu matki. Moim zdaniem, nosi to znamiona działania wczesnoporonnego (chociaż aborcja sensu stricto polega na usunięciu zarodka już zagnieżdżonego w macicy). Nie byłoby mi łatwo żyć ze świadomością, że mogę - ale nie muszę - być skrytobójczynią niezliczonych zygot. Jednak ostatecznie postawiłabym dobro męża ponad swoim własnym. Przyjęłabym na swoje barki jarzmo dyskomfortu moralnego, żeby mój ukochany był szczęśliwy i nie miał poczucia, że się nad nim znęcam.

Mam za dużo sympatii i szacunku do mężczyzn, żeby ich katować przymusową wstrzemięźliwością seksualną. Uważam, że samiec Homo sapiens to najwyższa forma życia na Ziemi, ale strasznie pożądliwa (trochę mnie to fascynuje, a trochę przeraża!). Między innymi dlatego nigdy nie umówiłam się z nikim na randkę. Nie mogłabym się pastwić nad swoim partnerem. Nie mogłabym go zmuszać do życia w czystości, mając kompletnie za nic jego potrzeby i pragnienia. Gdybym spotkała takiego, który sam - z własnej, nieprzymuszonej woli - chciałby poczekać razem ze mną do ślubu, byłoby mi bardzo miło. Ale nie byłoby mi miło w roli sadystki, egoistycznie męczącej człowieka, którego rzekomo kocha. Co to za miłość, gdy jedna strona znęca się nad drugą? Przecież ja też bym nie chciała, żeby on mnie gwałcił.

Jak zapewne Pan zauważył, nie zmuszam obcych ludzi do wstrzemięźliwości seksualnej. Jednak gdybym miała dziecko, to chciałabym, żeby żyło tak jak ja. Nie pozwalałabym mu na zachowania, na które ja sama nigdy bym sobie nie pozwoliła. I dlatego własne, rodzone dziecko ZMUSZAŁABYM do wstrzemięźliwości. Uważam, że młodzi ludzie powinni się uczyć, rozwijać swoje talenty i hartować się w cnotach (np. asertywności, samokontroli), a nie myśleć o głupotach. Czas na seks jest w życiu dorosłym - już po ukończeniu szkoły/uczelni, zdobyciu pewnych doświadczeń życiowych, zakończeniu burzy hormonalnej i napłynięciu oleju do głowy.

A tak w ogóle... Chciałabym, żeby w przyszłości trafiali się jeszcze tacy ludzie jak ja. Przeraża mnie myśl, że mogę być ostatnią (lub jedną z ostatnich) ze swojego "gatunku". Kto wie, może za ileś tam lat nie będzie już nikogo zdolnego mnie docenić? Nie chciałabym umrzeć w poczuciu, że jestem frajerką, której nikt nie pochwali nawet po śmierci.

oto Krzysztof M

Nie mogłabym się pastwić nad

Nie mogłabym się pastwić nad swoim partnerem.

Chapeau bas :-))

oto PKK

Tak na marginesie

Jeżeli nie zdecydowano się oddać dziecka już w szpitalu, to przecież istnieją ośrodki adopcyjne, gdzie można uczynić to wraz z dopełnieniem wszelkich formalności prawnych. Okna życia nie stwarzają takiej możliwości, więc mogą istnieć też przypadki, kiedy dziecko pozostawiono w nich bez wiedzy jednego lub obojga rodziców.... A potem szukaj wiatru w polu.

Nie od dziś wiadomo, że najtańsze jest bohaterstwo, które nie wymaga żadnego poświęcenia. Dlatego okna życia oraz inne prowizoryczne rozwiązania znajdują licznych fanów, dla których są one złotym środkiem. Niestety, nie każde oddane/porzucone dziecko znajdzie nową rodzinę. Część z nich dotrwa do pełnoletniości w domu dziecka, skąd może zostać odprawiona do noclegowni dla bezdomnych. To już jednak nie obchodzi samozwańczych obrońców życia. Zapewnienie normalnego startu nie cieszy się popularnością.

Czemu niby reszta świata ma sie dostosować do pani poglądu na te kwestie?

Słuszna uwaga.

oto baba jag

widzisz mj

już cię jakiś"prawiczek" okrzyknął lewakiem.To według niego najgorsza obelga.Uważaj miśku bo zaraz cię okrzyknie ruskim agentem.A stąd już niedaleko do wroga ludu prawackiego i kontrrewolucjonisty. A wyrok może być jeden za stodołę i kula w łeb.Ale ta dobra kula życiodajna bo prawiczkowa.

oto mj

Spokojnie... :)

Staram się sobie radzić i tonować nagłe wybuchy ''zapału bojowego'' u niektórych, zdarzające się najczęściej w tematach, które niekoniecznie bezpośrednio dotyczą, ale choćby zbliżają się na odległość strzału karabinowego w okolice zagadnień ''życia poczętego'', czy np. tzw. ''prawdziwego liberalizmu i konserwatyzmu'' i ''całkowicie wolnego rynku'', choć oczywiście mam świadomość że cokolwiek bym nie napisał, to i tak będzie ''przewaga plusów ujemnych''. :)
Ale o nie akurat najmniej dbam.

oto mj

Już znalazł pan definicję - tę prawidłową - słowa

''lewak''?
Bo nadal sprawia pan wrażenie tym wpisem, jakby edukację pobierał w trybie nauczania indywidualnego...
Co nie wyklucza, że mógł pan chodzić do tzw. normalnej szkoły, choć ja na pana miejscu nie przyznawałbym się do jakiej. Albo przyznałbym się, ale tylko zaufanym przyjaciołom - żeby wiedzieli gdzie nie posyłać dzieci. Ma pan w ogóle przyjaciół, czy nikt pana nie lubi..?
Ale to tylko tak na marginesie... Obowiązku odpowiedzi nie ma...

oto chłop jag

ONZ chce zamknięcia Okien

ONZ chce zamknięcia Okien Życia

Czyli ten cały ONZ automatycznie otworzy Drzwi Śmierci - tołażysze.
Wniosek?
Lepiej jak jakaś zdesperowana, świeża "mama" zostawi dziecko w rzeczonym Oknie niżby miała je zostawić w kontenerze na śmieci - tołażysze.
Słowem - każde uratowane życie - to dla Szatana porażka - tołażysze.

oto mj

Szanowny panie chłopie jagu...

W innych krajach - mam na myśli głównie kraje tzw. zgniłego Zachodu - jakoś nie ma Okien Życia, a ilość dzieci znajdowanych na śmietnikach czy w beczkach, jest znacząco mniejsza niż w naszej katolickiej, uduchowionej i rozmodlonej ojczyźnie... Czemu?
Poza tym skąd wniosek, że jakby tych okien nie było, to matka nie ''podrzuciłaby'' - niestety tak to brzydko nazywa się po imieniu - w jakiekolwiek miejsce gdzie dziecko by odnaleziono i się nim zajęto, tylko z automatu stałaby się zabójczynią i albo śmietnik, albo dołek w krzakach..?

oto Skanderbeg

Ale co panu przeszkadzają te okna życia?

Zaczął pan od tego, że nie przeszkadzają. Ale gdy czyta się pańskie kolejne komentarze, to mam wrażenie, że ów początek jest takim alibi. Chyba, że akcja rodzi reakcję.
A dzieci nie powinny być państwowe. Bo jeżeli tzw. państwo bierze na utrzymanie, to hoduje nowego niewolnika. I potem następuje zdziwienie, że w przedszkolu jakieś wychowanie seksualne, że dobijają dzieci, itd. Skoro dzieci mają być państwowe, to państwo jest ich panem. I może decydować o życiu, wychowaniu i śmierci.

oto mj

No i masz... :)

One mi naprawdę w niczym nie przeszkadzają, niech sobie będą, tylko po prostu nie rozumiem tego darcia szat przez niektórych i wieszczenia tu jakiegoś masowego ''wysypu'' - w sensie dosłownym - martwych noworodków w śmietnikach, gdyby tak tych okien nie było.
Brak okna życia - w moim przekonaniu - czy np. daleka droga do takowego, w dodatku najeżona latarniami i kamerami, to jeszcze żaden powód sam w sobie, żeby kobieta ryzykowała resztę życia za kratkami i dziecko mordowała. Pomiędzy oknem życia, bądź jego brakiem, a zabójstwem dziecka jest droga daleka jak stąd do Tybetu. I jedno nie ma prawie NIC wspólnego z drugim.

Co do ''państwowych dzieci'', to nie bardzo rozumiem o co panu się rozchodzi... Tym bardziej nie kumam co ma wspólnego wychowanie seksualne, którego w Polsce nie ma i TO być może ma jakiś związek skutkowo - przyczynowy z tematem, oczywiście niekoniecznie takie na poziomie przedszkola, którego też nie jestem zwolennikiem, jakieś ''dobijanie dzieci'', z ich statusem ''państwowych''. A te dzieci z okien życia, o ile nie znajdzie się rodzina adopcyjna, to niby jakie będą, jak nie ''państwowe''?
Pewnie że dzieci nie powinny być ''niczyje'', w sensie ''państwowe'', no ale ustawą chyba nie da się zadekretować że od dnia tego i tego każde dziecko ma mieć pełną, kochającą się rodzinę. I to najlepiej tę biologiczną.

oto Skanderbeg

Ale skoro pan usprawiedliwia decyzję ONZ?

A co im do tego? Bo tu o to idzie kwestia.
W Polsce nie ma wychowania seksualnego? "Gratuluję" niewiedzy. Chociarz, w przedszkolach nie ma. Poza 90-cioma, w których są jakieś programy genderowe. Chociaż, tutaj mniej biologi.
Postuluje pan, aby państwo opiekowało się dziećmi (głównie aństwo, a nie rodzicie). Ale wtedy są to dzieci państwowe. Od tego raczej należałoby odchodzić (oczywiście, całkowicie się nie da).
Natomiast okna życia są jedną z możliwości. A ONZowi to przeszkadza. I pan to usprawiedliwia.
A wychowanie seksualne to mit, jeżeli chodzi o zapobieganie ciążom.

oto mj

O ile mi wiadomo, to jest jakieś tam

wychowanie do życia w rodzinie, które podobno z wychowaniem seksualnym ma BARDZO niewiele wspólnego... No ale może rzeczywiście czegoś nie wiem, chociaż podejrzewam że wątpię.

Co do reszty... Bez urazy, ale czy my aby na pewno piszemy o tym samym? Proszę mi wskazać choć sylabę w moich wpisać w tym wątku, gdzie ja POSTULUJĘ i ''nawołuję'', żeby to państwo opiekowało się dziećmi zamiast rodziców. To pan wyskoczył z jakimiś ''państwowymi'' dziećmi i nie dowiedziałem się o co panu konkretnie chodzi. Dla mnie nieładne określenie ''dzieci państwowe'' to dzieci wychowywane w jakichś sierocińcach, ośrodkach, domach dziecka, które nie mają rodziców, bo np. rodzice i dziadkowie nie żyją, dalsza rodzina ich nie chce bądź nie może wziąć na wychowanie, rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich z uwagi na jakąś demoralizację i patologię, ALE - zaznaczam - nie biedę, ewentualnie zostały zaraz po porodzie pozostawione w szpitalu, bądź podrzucone do okna życia. Co z takimi dziećmi robić, jeśli nie ma rodziców adopcyjnych?
Dla pana ''dzieci państwowe'' to jakie? Takie chodzące do państwowych szkół, czy jak?
Znaczy porobić szkoły wyłącznie prywatne i płatne, albo niech rodzice sami je uczą w domach?

Także nigdzie ani słowem nie zająknąłem się na temat samej ONZ i powodów do zamknięcia okien życia, które oni tam przytaczają, bo szczerze mówiąc nie uważam ich za aż tak bardzo istotne... Także nie wiem w którym miejscu pan wyczytał, że ja powody ONZ do zamknięcia okien i samo to ''życzenie'' z ich strony USPRAWIEDLIWIAM. Po raz trzeci powtarzam że MNIE te okna życia nie przeszkadzają i też nigdzie nie napisałem że z jakiegokolwiek powodu powinny być zamurowane.
Niegrzecznym byłoby z mojej strony posądzać pana o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, ale proszę ewentualnie zadać sobie trud przeczytania jeszcze raz moich wpisów. Wiem, że mam tendencję do budowania zdań wielokrotnie złożonych, ale chyba nie aż do tego stopnia, żeby nie można było z nic wyczytać co autor ma na myśli.

''A wychowanie seksualne to mit, jeżeli chodzi o zapobieganie ciążom.''

To pana zdanie. Wiem, że najlepszym sposobem na uniknięcie ciąży jest tzw. wstrzemięźliwość seksualna, no ale świat i ludzie są jacy są, i co im pan zrobi?
Moim zdaniem nic złego się nie stanie, jeśli młody człowiek - nie przedszkolak, ani uczeń pierwszych klas podstawówki - dowie się że istnieją także INNE sposoby, choć wcale nie w 100% pewne, zapobiegania ciąży. Że niby co, jak się dowie, to zaraz poleci testować je w praktyce..?
W pewnym przedziale życia hormony w człowieku buzują bez względu na to czy sie wie jak chronić się przed ciążą, czy nie. Czy się nad nimi panuje czy nie, czy ma sie możliwość, czy się nie ma spróbowania zakazanego owocu, nie zależy od tej ''wiedzy tajemnej''', która zresztą jest tajemna do momentu odpalenia internetu.

oto JerzyK

Łże Sanowny Pan

Jak pijany (nie powiem jak pies bo psy bardzo cenię za ich szczerość i mądrość)

oto mj

Mógłby pan sprecyzować do kogo ta uwaga?

Tak z ciekawości pytam, bo zainspirowała mnie, a nie chce mi się przykładać linijki do ekranu i sprawdzać ''po wychyleniu''.
Na wypadek gdyby do mnie, to proszę szybko pomyśleć nad uzasadnieniem tezy, że ja ''łżę jak pijany'', a nawet ''jak pies'', choć na porównanie do psa nie zasługuję, no bo one są mądre i szczere w przeciwieństwie do mnie, jak zapewne prawidłowo podążam za pana tokiem, nazwijmy to, ja nie będę panu odmawiał, ''rozumowania''. :)
Bo będę musiał uznać, że skończyły się panu argumenty, choć nie wiem czy to nie duże słowo na to co pan pisał, i w swej niemocy próbuje pan jakichś gówniarskich wycieczek osobistych - ad personam inaczej mówiąc - co z tego co wiem przez administrację tego forum tolerowane nie jest, chociaż mnie akurat zwisa kalafiorem pana ''wnerw''. Jak pan chce dać mu upust, to nieco inteligentniej proszę, bo po co ma pan podpaść adminowi?
Przecież chyba potrafi pan...
Mnie zresztą nudzi forumowa kolizja i jej ciąg dalszy w formie wpisów ''Jest pan głupi!'' - Sam jest pan głupi!'' :)
Czekam zatem...

oto chłop jag

Szanowny Panie mj - pomysł

z Oknem Życia sprawdza się - a dowodem na to jest także takie a nie inne podejście do tego Okna szatańskiego przybytku - zwanego ONZ - tołażysze.

oto jazczworaków

" ilość dzieci znajdowanych

" ilość dzieci znajdowanych na śmietnikach czy w beczkach, jest znacząco mniejsza niż w naszej katolickiej, uduchowionej i rozmodlonej ojczyźnie... "
Można prosić o wiarygodne dane lub linki do nich?
" znacząco mniejsza" - to znaczy - ile?
Skąd Pan to wszystko wie ?

oto mj

Np. z obserwacji to wiem, proszę pana...

Np. stąd, że przez 12 lat w Wielkiej Brytanii nie natknąłem się ani na jednego newsa, że gdzieś znaleziono zabite, nowonarodzone i porzucone dziecko w reklamówce lub bez. Nie wykluczam że takie przypadki były, ale ja się z nimi nie spotkałem. Media anielskie śledziłem, portale i fora angielskie też, nie pod kątem zabitych dzieci, no ale taka wiadomość na pewno wpadłaby w oko. W Polsce natomiast natykam się na takie newsy co najmniej parę razy do roku, jeśli nie paręnaście, choć celowo ich nie wyszukuję. Zakładam też, że gdyby na Zachodzie była jakaś epidemia mordowania i porzucania dzieci, to polskie media, zwłaszcza te tzw. prawicowe, zaraz by o tym doniosły z odpowiednim, dramatycznym komentarzem. Również takich doniesień nie widziałem.

''Można prosić o wiarygodne dane lub linki do nich?''

Prosić można, ale ja jej nie spełnię. Ma pan pod nosem ten sam internet co ja, wyszukiwarką internetową posługiwać się pewnie potrafi, zakładam że angielski na jakimś tam poziomie też nie jest panu obcy. Miłych poszukiwań, znaczy się. Niech pan tylko pamięta o różnej liczbie ludności w różnych krajach i wyliczy stosowny procent zabójstw względem liczebności populacji.
Choc nie wiem czemu to aż takie ważne, bo pomimo kilkukrotnych pytań z mojej strony nikt mi nie wyjaśnił gdzie jest ten rzekomo żelazny związek skutkowo - przyczynowy pomiędzy istnieniem okna życia, a jego nieistnieniem, równoznacznym z automatycznym zabójstwem dziecka. Moim zdaniem takiego związku po prostu NIE MA. Co oczywiście, tez już to pisałem, nie oznacza że moim zdaniem trzeba je zamurować... Niech sobie będą...

oto Krzysztof M

12 lat w Wielkiej Brytanii

12 lat w Wielkiej Brytanii nie natknąłem się ani na jednego newsa, że gdzieś znaleziono zabite, nowonarodzone i porzucone dziecko w reklamówce lub bez

Gdzie mniej więcej wymyślono przerabianie płodów ludzkich na kosmetyki?

oto jazczworaków

Przepraszam, że tak późno-ale

Przepraszam, że tak późno-ale nie dyżuruję przy klawiaturze...
No , trochę Pan u mnie stracił.
1. "Nie ma niusa- nie ma faktu"
2. Stawiam tezę! A dowody? A szukajcie ich sobie sami po internetach , gazetach....Panie "mj"!!!

oto mj

Panie drogi, spójrz pan

o której godzinie zrobiłem wczoraj ostatni wpis.
Miałem siedzieć do rana i wyszukiwać statystyk policyjnych? Miej pan litość...
A dziś akurat wyleciał mi ten problem z głowy...
Swoja drogą mam nadzieję że po prostu nie chce sie panu tych danych szukać, bo jeśli liczy pan na to że ja tam sobie napisałem co napisałem, a danych to potwierdzających nie znajdę, to będę musiał pana rozczarować.

''Of the 49 women convicted of infanticide between 1989 and 2000, only two were jailed; the rest were given probation, supervision or hospital orders.''
https://www.independent.co.uk/news/uk/crime/scrap-...

Takie dane pierwsze z brzegu... W latach 1989 - 2000 zdarzyło się 49 przypadków tzw. infanticide, czyli pozbawienia życia dziecka przed 1 rokiem życia przez matkę - z przyczyn różnych. Tylko 2 z tych 49 kobiet poszły do więzienia. Reszta dostała okresy próbne, nadzór, skierowania na leczenie - prawdopodobnie psychiatryczne. Na rok to wychodzi powiedzmy dla zaokrąglenia 5 przypadków. Myślę że i w Polsce tyle by się doliczył. Co najmniej.
Oczywiście od 2000 roku roku coś tam w statystykach mogło drgnąć... Jak pan chce faktyczne dane statystyczne, w plikach PDF, odnośnie przestępczości w Wielkiej Brytanii, także zabójstw noworodków, proszę... To za 2016 rok, za 2017 opublikują dopiero na dniach... Za lata wcześniejsze ma pan dane na tej samej stronie, wystarczy wbić w wyszukiwarkę pożądany rok.Tyle że jest to lektura na długo. No ale przynajmniej dowie sie pan wszystkiego + dużo więcej. Miłej lektury. Aha, gdyby się pan doszukał, że w jakimś okresie może jednak iluś noworodków w UK uśmiercono więcej, to proszę wziąć poprawkę na to że UK liczy coś bodajże około 60 milionów mieszkańców, no a Polska, powiedzmy 37, choć ile naprawdę, to chyba nikt nie wie.
https://www.gov.uk/government/statistics/criminal-...

oto Krzysztof M

każde uratowane życie - to

każde uratowane życie - to dla Szatana porażka

Gojów ma być mniej. A nie więcej. :-)

oto Czesław

A anonimowi dawcy plemików

Nie znam się na tym ale przecież są anonimowi dawcy plemników, dzieci zabierane rodzicom w Niemczech (judenamty) w Norwegii, dzieci wychowywane przez dwóch chłopów lub dwie baby w nieświadomości o prawdziwych rodzicach. Co na to ONZ i szanowni komentatorzy, tylko proszę na temat a nie że "Polska to dziadowski kraj", no to dookoła drogi do rajów są wolne.

oto baba jag

Tak po prawdzie

dzieci zabierane rodzicom w Niemczech (judenamty) w Norwegii, dzieci wychowywane przez dwóch chłopów lub dwie baby

to ja to popieram i jednocześnie jest mi to obojętne. Bardziej od tego interesuje mnie to co wyprawia banda NSDAPiS,bo inaczej już tej hołoty nazwać się nie da.A więc nowy podatek w ilości 10 groszy do każdego litra benzyny,czy plany obowiązkowego badania kierowców po sześćdziesiątce,albo też odbieranie emerytur. To mnie interesuje 3258 razy bardziej niż to co się dzieje w Norwegii. Tak więc Polska to złodziejski kraj i wolę dwie lesbijki niż bandę złodziei. Fakt traktowanie ludzi przez tak zwaną władzunię jak bydło i niewolników ma na tych ziemiach bardzo długą tradycję.

oto mj

Ależ proszę uprzejmie

Co do wychowywania dzieci przez '''dwóch chłopów lub dwie baby''... Nie jestem ZA, bo wydaje mi się, że do prawidłowego ukształtowania osobowości dziecka i potem już dorosłego człowieka potrzebni są jednak ''chłop i baba''.

Co do zabierania dzieci w Niemczech lub w Norwegii przez instytucje jakieś tam... Nie wiem na jakiej zasadzie tam naprawdę to się odbywa, jakie są powody, czy błahe, czy poważne i na ile takie lub takie.
Z ''zabraniem'' dziecka pewnej rodzinie, zresztą polskiej choć nie do końca, spotkałem sie raz w Wielkiej Brytanii. Dziewczynka 2 lata. Mamusia - 20- latka z Polski, lubiąca wypić i ''niuchnąć'' biały proszek jak sie trafiało, natomiast zapalić ''zioło'' wręcz nałogowo. Z dzieckiem rzadko sie widywała, bo była zajęta dotrzymywaniem towarzystwa jego ojcu - Pakistańczykowi, poszukiwanemu przez policje dilerowi narkotyków. Jego wieku nie znam, widziałem go kilka razy, no ale na oko tez dwadzieścia parę lat. Dziecko de facto mieszkało z dziadkami - babcia lubiąca trzasnąć parę browarków dziennie jak było za co, dziadek lubiący wypić cokolwiek, a i co śmieszniejsze facet prawie 50-letni wciągał amfetaminę jak odkurzacz. Pracował, no ale pomimo benefitów dodatkowych na dziecko i nie tylko, pieniędzy w tym domu nie było NIGDY, choć nie powiem, dziecko głodne ani jakieś zapuszczone nigdy nie chodziło. Traf chciał, podczas jakiejś grubszej imprezy, wnuczka wypadła dziadkowi z rak i uderzyła głowa o podłogę, potrzebna była interwencja pogotowia, no i to też ściągnęło na rodzinkę uwagę władz. Niedługo potem dziecko zostało ''skonfiskowane''.
Słuszny był powód, czy nie?
Innych przypadków z bliska nie widziałem ani nie znam, ale z tego co wiem w Wielkiej Brytanii nie odbiera się dzieci za jakieś d*perele. Jak czytam gdzieś nieraz dramatyczne relacje polskich rodziców, którym w Wielkiej Brytanii odebrano dziecko ich zdaniem ''za nic'' to śmiać mi się chce...

Co do anonimowych dawców plemników i słusznej uwagi, że dziecko też nie zna wówczas swojej przynajmniej pełnej tożsamości... Ma pan rację. Niech ktoś zwróci na to uwagę ONZ - owi.

oto Krzysztof M

Z dzieckiem rzadko sie

Z dzieckiem rzadko sie widywała

Jest na to sposób. Ale bezprawny. :-) 20 kijów na grzbiet i oczekiwanie na poprawę. Jak poprawy nie ma, to 50 kijów. Aż zmądrzeje lub z własnej inicjatywy odda dziecko... :-)

oto mj

Dziadek kiedyś spróbował tej metody, tylko

przy użyciu ojcowskiego pasa...
Za chwilę miał w domu policję, która pouczyła go, że w Wielkiej Brytanii bić nikogo nie wolno, własnych dzieci też. :)
Miał wielkie szczęście, że przypadkiem był w pełni trzeźwy i nie naćpany, a córka była na tyle łaskawa że nie wniosła oficjalnej skargi.

Ja akurat w tej konkretnej sprawie uważałem, że nie bez znaczenia jest fakt, że przykład idzie z góry. W końcu rodziców jakoś tam się w pewnym stopniu podobno naśladuje...

oto Krzysztof M

Metoda jest nie legalna, a

Metoda jest nie legalna, a skuteczna. To dwie różne sprawy.

oto dzieciątko jag

wydaje mi się, że do

wydaje mi się, że do prawidłowego ukształtowania osobowości dziecka i potem już dorosłego człowieka potrzebni są jednak ''chłop i baba''.

Np. państwo baba i chłop jagowie? :-)

oto elvis

Współczuję dzieciątku...

...choć można by jeszcze liczyć na "chłopski rozum" Pana chłopa...

oto baba jag

A ja jestem

Nie jestem ZA

no dobra napisze już teraz. W Niemczech w USA w Norwegii w Anglii, Francji,jestem za. Ja w ogóle jestem za wieloma rzeczami które się tam dzieją.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.