Serbski etno mit polityczny

Symbole są w polityce środkiem pozwalającym chronić polityczna moc, witalność, to czego nam Polakom braknie, w walce o zasoby, kontrole, władze i wpływy. Władza to dominacja nad symbolami w zbiorowej świadomości. Instytucje by trwać wymagają personifikacji, za pomocą symboli. Muszą zostać zaklęte w symbol, by naród je zaakceptował jako część swej tożsamości. By wytworzyły jego tożsamość.

Kreacja tożsamości wymaga mitów politycznych które z ogromną siłą oddziałują na rzeczywistość. Baśni kreujących rzeczywistość polityczną. Pozwalających odnaleźć sens rzeczywistości, przeszłości pozostać żywą. Baśń polityczna jest funkcjonalna bo pozwala narratorowi mieć niezachwiany autorytet. Kultura uwarunkowuje nas do pozytywnego odbioru baśni politycznych. Baśnie polityczne w dyskursie politycznym sprawiają role wiarygodnego i niepodważalnego źródła informacji, o sprawach dla narodu najważniejszych. Wzorca poprawnego zbiorowego myślenia i postępowania. Zbiorowego dla pewnej wspólnoty, jednej z wielu tworzących społeczność zamieszkującą w post Polsce.

Iwan Colović w swojej książce o etno mitach politycznych Serbów pt. „Polityka symboli” pisze o baśniach politycznych które przedstawiają naród „jako dawno utraconą i niemal na powrót odnalezioną szczęśliwą jedność ethosu, krwi, państwa, terytorium, religii, kultury i języka." Baśnie te dla autora są serbskimi mitami etno nacjonalistycznymi.

Mity są trudne do analizy bo mają płynne elementy, motywy i toposy. Mity te objawiają uprzedniość i żywotność Serbów wobec innych narodów. Ich wieczne zjednoczenie z serbską ziemią, jedność okupioną krwią, to że groby przodków wyznaczają granice kraju. Mity definiują wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. Serbskość jako wyraz zgody z naturą. Sławią cierpienia jakich doznają Serbowie by pozostać wiernymi swojej tożsamości. Walkę z zalewem internacjonalizmu, pacyfizmu, kosmopolityzmu i globalną dyktaturą postrzegającą jedność Serbów jako zagrożenie dla siebie. Śmierć jako ofiarę krwi dla ojczyzny.

Mity, wojnę o terytorium, o kraj, przedstawiają jako realizacje woli nieba. Dziś serbscy nacjonaliści, swoje mity etno nacjonalistyczne, odtwarzają dzięki dominacji nad zbiorową świadomością. Narodowe mity tworzą rzeczywistość bez wyraźnego punktu centralnego. Elementy mitów są stabilne. Treść jest oczyszczona z niepotrzebnych elementów by służyć sprawie narodowej. Trwałość narodu jest jedynym celem mitów. Mity etno nacjonalistyczne obecne są we wszelkich przejawach życia, od nauki do sportu. Mity polityczne są zjawiskiem para religijnym i para literackim.

Przedstawiciel polskiej mniejszości narodowej, w zjednoczonej socjalistycznej Europie, mogą tylko zazdrościć bogactwa serbskich etno mitów nacjonalistycznych, opisywanych z nienawiścią przez Colowicza. Polski mit polityczny, to emocjonalne kłótnie o prymat nudnego Dmowskiego czy zaburzonego emocjonalnie i intelektualnie Piłsudskiego. Historia Polski to ponad 1000 lat, całkowicie zapomnianych. W zbiorowej świadomości nie istniejących. Serbowie żyją Kosowym Polem, my zapomnieliśmy o Kresach, Grunwaldzie, krwi przodków, naszej tożsamości. Pozostaliśmy nędzną, karykaturalną imitacją przodków.

Polska zbiorowa świadomość kształtowana jest przez szmatławce wydawane przez niemiecki kapitał i szlam intelektualny kreowany przez żydów. Polacy, mniejszość świadoma swej tożsamości jeżeli chce przetrwać, musi stać się kreatorem mitów. Walczyć o dominacje nad zbiorową świadomością. Wykorzystywać i operować religią i kulturą, dla budowy narodowej świadomości.

Serbski wojujący etno nacjonalizm dzisiejszą walkę ukazuje jako, poza linearnym czasem, tą samą toczoną od setek lat walkę. Walka przodków toczy się nadal. Dzisiejsi żołnierze walczą, ramie w ramie, ze swoimi przodkami. Są jednym i tym samym przejawem bytu. Tożsamość narodu definiuje braterstwo żywych i martwych, forma genetycznej pamięci narodowej, czynników biologicznych kształtującego tożsamość narodową, krwi łączącej naród. Związek ziemi i krwi, ojczyzny i pochodzenia, przejawia się też w uznaniu że władza jest biologicznie przyrodzonym dziedzictwem. Walka i naród, są wieczną, poza czasową przestrzenią. Poza czasową ofiarą krwi i męczeństwa. Kontynuacją dzieła przodków.

Polacy są pozbawieni świadomości jedności ze swoimi przodkami, wspólnej walki, ziemi i krwi. Polacy nie żyją historią, nie wyciągają z niej żadnych nauk. Przeszłość i tożsamość są czymś dla Polaków obcym. Polacy jak drzewo bez korzeni, jak dom wybudowany na piasku, będą musieli zniknąć. Bo szansę na przetrwanie mają tylko ci, którzy mają świadomość skąd przychodzą i dokąd dążą.

Serbski etno nacjonalizm stawia sobie za cel mitologiczny powrót do natury, stanu pożądanego. Serbowie według nacjonalistów zachowali pierwotną więź z naturą na przekór historii. Historii i jej owocom, które jak przekleństwo prześladują dziś Serbów. Wieś chroni tożsamość, wieś jako wyraz łączności z naturą, pożądanej jedności w naturze, odnowi Słowiańszczyznę w duchu Nowego Średniowiecza. Ideałem człowieka jest chłop wojownik. Kresowiak, mieszkaniec pogranicza świadomy zagrożeń zewnętrznych. Zagrożeń które ukazują własną tożsamość i pozwalają przetrwać, nie zatracić się, rozpłynąć się w wielo etniczności.

Antytezą wsi jest miasto. Miast wyjaławiające z tożsamości. Wieś sprzyja pożądanej przez homogeniczności etnicznej. Miasto skłania do destruktywnych wielo kulturowych mieszanek etnicznych.

Nacjonalistyczny pogląd na świat zakłada że: państwo ma chronić homogeniczność narodu. Stan zagrożenia jest niezbędny do wytworzenia postaw potrzebnych do przetrwania. Nienaturalne są, częste w miastach, obce tożsamości narodowej, mieszane małżeństwa, liberalna demokracja. Miasta Serbii, zepsute zachodnim szlamem, ukarane zostały zniszczeniem podczas ostatnich wojen na Bałkanach. Upadek Jugosławii był karą za demoralizacje. Źródłem demoralizacji jest nowy Babilon, antyteza Serbii, USA.

W dzisiejszej Polsce nacjonalizm jest zjawiskiem miejskim. Nie ma nacjonalizmu na większości polskich wsi. Przynajmniej nie robią one takiego wrażenia. Choć klerykalni emeryci podtrzymują mit wsi jako oazy religii, moralności, patriotyzmu. Podobnym mitem jest niezwykłe przywiązanie górali do religii i ojczyzny. Dzisiejsza wieś polska bezkrytycznie przyjmuje najbardziej karykaturalne wzorce demoralizacji.

Serbskie etno mity nacjonalistyczne szczególną wagę przywiązują do ziemi. Ziemia i krew stanowią naród. Ziemia stała się składnikiem narodu dzięki ofierze krwi. Jak pradawna bogini opita krwią z ofiar. Groby ojców to korzenie łączące naród z ziemią. „Serbia jest wszędzie tam, gdzie znajdują się serbskie groby”. Groby ojców są składnikiem tożsamości narodowej. Kosowo jest serbskie bo okupione zostało krwią Serbów. Nacjonalizm jest dla Serbów religią krwi, ziemi i zmarłych. Męczennicy wyznaczają też serbskie posiadłości w niebie.

Polacy nie przywiązują jakiejkolwiek wagi do krwi i ziemi. Dla Polaków cierpienia przodków, ich danina krwi nie mają znaczenia. W świadomości Polaków utracone ziemie nie istnieją. Polacy porzucili Kresy okupione krwią i życie. Sybir, Kazachstan, jeden wielki kurhan polskich męczenników nie istnieje. Polacy porzucili nawet miejsca męczeństwa Polaków leżące w ich własnym kraju. Żwirowisko, Auschwitz, okupione krwią i życiem najwierniejszych synów Polski, stały się miejscami zakazanymi dla Polaków.

Ziemie odzyskane dziś oddawane są potomstwu niemieckich katów Polski. Polacy tracą Polskę, jej niepodległość okupioną krwią przodków, wierząc w euro bajki. Może być to przejaw tego że euro mity nacjonalistyczne stały się dla Polaków bardziej atrakcyjne. Europejskość stała się nowym, lepszym nacjonalizmem dla ludności zamieszkującej w dorzeczu Wisły.

Serbskie mity etno nacjonalistyczne zakładają że Bóg narodowi dał terytorium. Zakres terytorium wyznacza między innymi język. Ekspansja terytorialna jest dla serbskich nacjonalistów wynika z natury.

Polacy są wykastrowani. Pozbawieni potrzeby ekspansji terytorialnej.

Ojczyzna, dla serbskich nacjonalistów, przybiera cechy ukochanej. Atak na nią jest barbarzyńskim gwałtem. Obrona jest jak walka o ukochaną kobietę. Personifikacja ojczyzny objawia się w postrzeganiu jej geografii jako części ciała (serce, płuca, kręgosłup). Podział kraju, jest równie ohydny, jak ćwiartowanie ludzkiego ciała. Zjednoczenie ziem serbskich, jest jak zjednoczenie części ciała. Obcy element, trzeba amputować, usunąć jak nowotwór, by nie z kaził całego ciała.

Polacy nie postrzegają Polski jako kochanki. Nie mają do niej tak namiętnego stosunku jaki miał Malczewski. Jego Polska jest pełna seksu. Jest może jest destruktywną heroiną, ale słodko i ekstatycznie jest się w niej spalać. Współcześni Polacy nie potrafią kochać, pożądać seksualnie swojej ojczyzny.

Stosunek jakim darzą Polacy Polskę jest patologiczny. Albo Polska służy prostackiemu, pornograficznemu wykorzystaniu, (najczęściej politykom), albo masochizm przejawia się w gloryfikowaniu klęsk i cierpień. Często też patriotyczny popęd, patologicznie, wręcz homo seksualnie, przejawia się w euro patriotyzmie. Zdrowe, witalne umiłowanie Polski jest nieobecne w tożsamości ludności polskojęzycznej.

Serbski mit etno nacjonalistyczny zakłada moralność Serbii w starciu z zdemoralizowanym zachodem. Zachód zdemoralizowany jest materializmem i laickością. Serbia jest wzorem dla zepsutego zachodu. Prawdziwa tradycja Europejska, zachowała się, objawia się w Serbii. Konsumpcjonizm jest zachodnią chorobą, niszczącą tożsamość Serbów. Wojny na Bałkanach były starciem kulturowym starciem moralnej Serbii ze zgniłym zachodem. Degeneracja wroga objawia się w tym że jest to brudas, destruktor i prymityw. Świat jest niewdzięczny wobec Serbii która go broniła w obliczu zalewu barbarzyństwa. Świat nie docenia męczenników serbskich.

Mit obrońcy przed zepsuciem wzmacnia prawosławna krytyka zepsucia katolicyzmu i prawosławia. Laicyzacja postrzegana jest jako droga do zła. Prawosławie zmusza do walki z zachodnim zepsucie i laicyzacją. Serbowie chwytają za broń miast płaczliwie wznosić modły. Walka zbrojna jest najwłaściwszą modlitwą. Wojownik nie zna wybaczenia.

W Serbskiej tożsamości nie ma sprzeczności między walką a wiarą. Wiara splata się z nacjonalizmem. Nacjonalizm w tej relacji sakralizuje się, pojawia się para religijny kult męczenników. Serbia jest miła Bogu, dzięki temu że zachowała zdrową naturalność. W przeciwieństwie do bezbożnego zachodu, hołdującego nienaturalnemu kosmopolityzmowi.

Polacy, szczególnie zasłuchani w katolicki głos w twoim domu, też hołdują przeświadczeniu o zdemoralizowanym zachodzie i moralnej, wybranej przez Boga, ojczyźnie. Niestety przeświadczenie to kończy się na słowach. Polski religijny patriotyzm skażony jest pacyfizmem. Polski patriotyzm to nie czyn, to operowanie frazesami. Problem Polski polega też na tym że post soborowy pseudo katolicyzm kroczy w awangardzie kosmopolityzmu.

Kler posoborowy, pseudo katolicki w Polsce, odpowiada za utratę niepodległości i pogrążanie się polski w nędzy i demoralizacji. Porzucenie katolicyzmu, jego dogmatów, zaowocowało patologiami w innych dziedzinach. Brakuje nam ortodoksji.

Według serbskich nacjonalistów, wojna najlepiej służy obronie tożsamości, serbskiej i europejskiej. Wojna, w etno mitach serbskich nacjonalistów, jest wyrazem patriotyzmu i męskiego seksualizmu. Dezerterzy, pacyfiści i wrogowie, nie są godni miana mężczyzn. Kobiety w armii nadają wojnie seksualnego uroku. Nam Polakom ewidentnie brakuje tożsamości i doświadczenia walki. Nie jesteśmy narodem mężczyzn.

Pewną cudaczną odmiennością kulturową Serbów jest androgyniczna natura wojownika. Wojownik ma ciało i serce mężczyzny, psychikę i dusze kobiety. Wojownicy są cnotliwi. Pozostają wierni swoim kobietom. Duchowo są niewinni jak dzieci. Broń staje się dla nich fetyszem. Jest to uniwersalny topos dla świata Chrześcijan. Wojownicy bronią kobiet przed wrogiem rządnym gwałtu.

Serbscy nacjonaliści akceptują ofiary wojny, jako koszt utrzymania tożsamości. Bo ofiary ukształtowały tożsamość. Bez ofiar naród był by zbieraniną miernot. Walka pozwala zachować człowieczeństwo. Przeciwnicy wojny i jej ofiar postrzegani są jako miernoty.

Panteon serbskich mitów etno nacjonalistycznych poczesne miejsce zajmują ofiarni synowie ojczyzny. Wojna otwiera wrota panteonu. Wojownicy z panteonu w czasie wojny wcielają się w żyjących dowódców. Bojownicy z przeszłości są personifikacją wszystkich patriotów. Propaganda wojenna popularyzuje model bohaterstwa. Wojownikom o sprawę narodową nadaje się popularny, ludowy charakter. Następuje proces szerokiego upowszechnienia zwulgaryzowanego mitu. Służy temu przypisanie bohaterom ludowych korzeni. Etos narodowy sprzedaje się w popularnej ludowej formie. W Polsce to nie nacjonalizm, ale kosmopolityzm sprzedaje się w folkowym opakowaniu. Czas to zmienić, i propagować nacjonalizm zaadaptowany do potrzeb pop kultury.

Lud, w serbskich etno mitach, jest synonimem najlepszej części narodu. Najzdrowszej bo naturalnej. Naturalność ludu uprawomocnia władze. Ludowość przywódcy uprawomocnia jego władze.

Dla serbskich nacjonalistów, celem narodu jest zachowanie tożsamości. Tożsamość jest ważniejsza od życia. Tożsamość narodowa jest podstawową, trwałą, łatwo rozpoznawalną i zrozumiałą samą przez się, charakterystyczną cechą członków jednego narodu. Jest tym co łatwo ich odróżnia. Jest odmienną mentalnością i kulturą. Tożsamość jest fundamentem politycznej suwerenności etnonacji. Tożsamość jest stała, nie zmienia się, nie ulega naciskom z zewnątrz, tkwi w przedstawicielu narodu niezależnie jak i gdzie mieszka. Jest jednością w narodzie, odmiennością wobec obcych. Łączy ze zmarłymi i nienarodzonymi. Tożsamość uwidacznia się w świadomości narodowej, kulturze i polityce, harmonii z Bogiem i naturą.

Nam Polakom jest tego rozpaczliwie brak. Brak nam poczucia wspólnoty, przynależności czyniącej nas ludźmi. Szczególnie to widać gdy wśród ludności polskojęzycznej wybuchł euro nacjonalizm. Nowa tożsamość, obca i wroga tożsamości polskiej, a szerzej tożsamości łacińskiej. Według serbskich nacjonalistów wierność tożsamości pozwala osiągnąć wartość oryginalności.

Droga Serbów wiernych tożsamości jest wzorem dla innych nacji. Serbscy nacjonaliści odmawiają Amerykanom miana narodu. Jest to zapewne wyraz pychy starych narodów, głupi akt nie doceniania młodych nacjonalizmów. Polacy za ten sam błąd zapłacili na Wołyniu. Nacjonaliści serbscy negują też istnienie mniejszości narodowych, nie dostrzegają obcych wśród siebie. Serbscy nacjonaliści wojnę w Jugosławii postrzegają jako konsekwencje uporu Serbów renegatów, negujących swą serbskość, co jest sprzeczne z wolą Boga i naturą.

Mity etno nacjonalistyczne są uniwersalne. Są częścią europejskiej tożsamości. Tożsamości homogenicznej, wrogiej wielokulturowości, żywotnej. Dzisiejsze etno mity są produktem wynikłym z zapotrzebowania dnia dzisiejszego. Korzystają z tradycji kulturowej przez co są łatwiej rozpoznawalne i szybciej przyjmowane. Kontekst kulturowy pozwala na zrozumienie etno mitu. Władza opiera się na symbolach i mitach. Wrogowie tożsamości narodowych chcą stworzyć nowe mity i narzucić je narodom. Nowe mity, sztuczne, będące gwałtem na kulturze, mają służyć do gwarantowania tyrańskiej władzy środowisk kosmopolitycznych.


Jan Bodakowski
inne teksty autora...

Panie Janie ladnie pan pisze ...

ale sie pan zapaletal w mitologie zupelnie niepotrzebnie!
Lubie pana, bo panu dobrze z geby patrzy- zatem dam panu taki wypis z rzeczywistosci.
Zal mi Serbow i slucham ich piesni, zalujacych Kosova i -mysle o Polakach i Polsce.
Panie Janie dawno temu wymyslilem "Prawo Ptoka"- ktore brzmi:
Kto ma "wiekszego ptoka" ten ziemie posiedzie!
Wywodzi sie to z pierwszego przykazania, jakie dal Pan Bog Adamowi przy okazji wyganiajac go z Raju cyt:
Idzcie i rozmnazajcie sie!- Niech pan to sobie zapmieta!~
To jedno przykazanie wystarczylo Czlowiekowi pare tysiecy lat, az na Synaju dolozyl Mojzeszowi nastepne 10. Nie zabierajac tego pierwszego wcale. Ale lud o nim czesto zapomina..i dzieje sie to -co w Kosovie.Przychodza ci obcy co pamietaja o tym przykazaniu i rozrzucaja gnoj, pasa krowy, sprzataja, nie czytaja, nie chodza do teatru nie studiuja politologii, prawa, wojskowosci nie robia magistrow.. tylko robia dzieci.Male, drace sie, usmarkane, glupie dzieci. Ida do meczetu, na targ, ugotuja cos do jedzenia i znow robia dzieci. Napija sie kawy, herbaty pogadaja, pobija z sasiadami i ida robic dzieci! i tak pomalu, bez krzyku..najpierw wywala ze szkoly ostatnie dziecko nasze, biale i chrzczone..a po paru latach ostatnia babke z naszej chalupy i rozwala kosciol.
Coz z tego -ze poeci podniosa lament, rozglosza krzywde swiatu. Pan ich nie sluchaj panie Janie -oni tylko rozmiekczaja serce. W odpowiedzi na to rzuca pan praktyczne haslo:
Zamienie trzystu bylejakich poetow politologow z dyplomami - na jednego porzadnego dziecioroba analfabete!
Bez tego- panie Janie- pan ma mity o krwi i ziemi..a Ali ziemie~!
PS. Niech sie pan zeni -jak najszybciej! Po co nawracac na prawice, latwiej sobie samemu narobic:-))

RomanK.

Panie Romanie

Pan jak zwykle, pół żartem, pół serio, a treść zawarta brzmi prawdą. Jednakże jest jeszcze jedna obrona (oczywiście nie należy zaniedbywać przyrostu naturalnego, bo to łatwe, proste i przyjemne) Zamknąć granice dla obcych dzieciorobów.

Pozdrawiam
K.J.

Szanowny panieJK

Prosze spojrzec na problem oczami ojca pieciorga dzieci, ktory sam je sobie zrobil , wychowal , wyksztalcil i sam pan zobaczy -ze to ani takie proste, ani latwe:-)
Ale dzieki temu nie musze sie martwic upadkiem dollara i programow socjalnych! przez piec dni, ktorys zawsze da jesc..w piatek poszcze..w niedziele sam sobie kupuje:-)))
Niech pan zauwazy ,ze kazdy program socjalny bazuje na nie swoich dzieciach..moj na moich wlasnych:-))
Zamknac granice- owszem mozna, ale niech pan zaobserwuje pewna prawidlowosc. W USA od 72 roku wymordowano 48mln bialych dzieci, przez aborcje. I emigracja nielegalna w tym samym czasie - 48-50 mln.
KTos musi pracowac.
Ziemia nie znosi pustkim - a ziemia jest Moja mowi Pan, bo tys jeno dzierzawca, i dni twoje policzone!Kto nie dba o ziemie zabiera ja Pan i daje temu -ktory czyni ja sobie poddana.
Tak mimochodem..zapasy pszenicy w USA siegnely dna,,najnizsze od 60 lat/ cena maki skoczyla o 50%, tak samo podniosa ceny piekarze,,,mleko juz 5 dollarow galon...
Jak z zapasami w Polsce?
RomanK

Chyba jednak powinno byc "

Chyba jednak powinno byc " Kto ma więcej z ptoka, ten ziemię posiądzię"...Bo co ma do samej prokreacji wielkość ptoka...Jeju, tyle lat się walczy z ciemnotą, a tu nic...:)

To jest: R1a1

Panie Sławku, a ile Pan ma dzieci?

.

Ślubnych, czy wszystkich?

Ślubnych, czy wszystkich?

To jest: R1a1

No wszystkich może.

.

Żartowałem:) Tyle samo, co

Żartowałem:) Tyle samo, co ślubnych...

To jest: R1a1

Czyli?

.

2. Słownie: parka A

2.
Słownie: parka

A dlaczego pan pyta, jesli wolno zapytać? I nie to, żebym miał coś przeciwko zapytaniu...

To jest: R1a1

Nie wiem czemu, oczekiwałem odpowiedzi "nie mam" i wtedy

miałem zamiar triumfalnie obwieścić, że "fakty nie potwierdzają Pańskiej teorii". A tak pozostaje mi pogratulować przystawania do europejskiej normy.

Dziękuje za gratulacje. Ku

Dziękuje za gratulacje. Ku chwale Europie Ojczyzn!
Chociaż czy ja wiem?...Moje dzieci, mimo rozlicznych starań, są wychowywane tak nieudacznie i bez związku z brutalną rzeczywistością, że bardzo wątpię czy by potrafiły oderwać Kosowo od Serbii..Nawet jakby ojciec bardzo prosił...

Historia i jej odbrązowianie

Nie wiem czy to zdjęcie jest naprawdę pańską podobizną, jeżeli tak, to nadzieja w człowieka wstępuje. Chodzi mi o pański wiek. Oby jak najwięcej młodych ludzi o takich poglądach. Wtedy starzy, tak jak ja będą mogli w spokoju umierać, że „Jeszcze nie zginęła” i nie zginie.

Oberwało nam się, oj oberwało w pańskim artykule. Ale chyba trochę zasłużenie.

Chciałbym jedynie dodać, że ten brak bohaterskiego etosu narodowego można złożyć na karb naszej najnowszej historii. Wielu już na ten temat pisało. Wymordowane zostały nasze, rodzime, polskie elity, najbardziej bohaterscy, najbardziej wartościowi synowie naszego narodu padli w nierównej walce z obu okupantami. Niewielu miało szczęście tak jak ja wychować się w domu patriotycznym. Jeszcze dziś pamiętam matkę nucącą przy kuchni "Grzmią pod Stoczkiem armaty..." lub "Bartoszu, Bartoszu...". Pierwszym wierszykiem jakiego się nauczyłem był "Kto ty jesteś? Polak mały.".

Natomiast po 1989r. jeszcze gorzej pod tym względem niż za komuny. Za komuny przynajmniej mieliśmy Czterech Pancernych, Klosa, Pana Wołodyjowskiego, Krzyżaków. Coś, co pozwalało nam być dumnymi z bycia Polakami. W podwórkowych zabawach nikt nie chciał być Niemcem. Sowieci i ich zausznicy nie odebrali nam całkowicie naszego etosu. Co nieco pozostawili.

Prawdziwy atak rozpoczął się dopiero po Okrągłostołowej przewalance.

Wtedy to dopiero zaczęło się plucie na Polskę i na naszą historię. Gdzieś czytałem bitwę pod Grunwaldem analizowaną jako starcie oświeconego, zachodnioeuropejskiego świata ze wschodnim barbarzyństwem. Oczywiście wiadomo kto reprezentował to "wschodnie barbarzyństwo".

Zaczęło się na całego odbrązowianie naszej historii. Zna Pan ten proces. Któryś z zachodnich polityków, nie pamiętam już który, powiedział: "Przeklęty będzie los narodów, których historię piszą obcy". A nasza jest właśnie pisana przez obcych. Poprawność naszych podręczników szkolnych jest uzgadniana z Izraelem, a teraz z Niemcami. Również wyklinany przez koła narodowe Piłsudski kiedyś powiedział: "Kto nie szanuje swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości".

Nie pomagają w tej sprawie również, odradzające się ugrupowania, które można określić jako neo-endeckie. Ci znowu plują na Powstania, rozbierają ich przyczyny na czynniki pierwsze, (kto, po co i dlaczego) plują na Piłsudskiego i to wszystko w czasach gdy nam potrzeba historii "ku pokrzepieniu serc" ponieważ "trzeba odbudować charaktery, które w niewoli znikczemniały". A jak to zrobić skoro ze wszech stron plują? Młody Polak wstydzi się być Polakiem, bo to zaściankowość, kołtuństwo i nie daj Boże można kogoś obrazić. Krzyżem, pomnikiem, biało-czerwoną.

O Ojczyźnie

Kiedyś pozwoliłem sobie coś takiego napisać: W rozumieniu polskim pojęcie Ojczyzna jest oczywiste dla każdego Polaka - właśnie poprzez to, ze rozumie ją sercem. Miłość, przywiązanie do tradycji, szacunek do przelanej dla Niej krwi ojców i dziadków naszych - to są podstawy rozumienia tego pojęcia przez Polaków. Pojęcia, którego nie pozwolimy sobie wydrzeć ośrodkom antynarodowej propagandy, ani też rozszerzyć przez włączenie do niego "ojczyzny europejskiej".

Całość: http://www.naszawitryna.pl/europa_344.html

cytuję Jan Bodakowski:
Polacy nie przywiązują jakiejkolwiek wagi do krwi i ziemi. Dla Polaków cierpienia przodków, ich danina krwi nie mają znaczenia.

Nie można tak w czambuł, nie wszyscy Polacy, są w narodzie jednostki wartościowe.

K.J.

To jest: Jan Bodakowski

Artykuł o serbskich mitach

Artykuł o serbskich mitach etno nacjonalistycznych napisałem kilka lat temu. Nie ma on na celu ślepą adaptacje tożsamości serbskiej (która jest mi obca). Polacy mają własną tożsamość (mi bliską, doskonale opisaną przez Konecznego) o której powinni pamientać. Pamięć o własnej historii jest niezbędna do nie popełniania błędów przeszłości (np nie powtarzania szkodliwego socjalistycznego modelu gospodarki sanacji).

To jest: BTadeusz

Panie Janie - ładnie Pan to napisał. Ale:

Mam straaaszny dyskomfort, kiedy nie wyodrębnia Pan cytatów. A przynajmniej kilka odnalazłem.

W kwestii merytorycznej:

Uważa Pan, że sens trawnia ludzkości polega na wiecznej walce między "plemionami"?

Aż do supremacji tego właściwego?
Czy TO jest celem?

A kiedy już... (o ile...), to co potem?
Nastanie "Królestwo"?

A gdyby nie, to co potem?

Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: Jan Bodakowski

Nie jestem wikingiem by

Nie jestem wikingiem by widzieć sens w samej walce, orgii terroru, morzu krwi. Niemniej walka jest naturalnym stanem. Przemoc musi mieć tylko sens, powinna być środkiem dla osiągnięcia pożądanych celów. Zawsze są jacyś źli których trzeba zniszczyć (kryminaliści, mordercy, pedofile, agresorzy).

To jest: BTadeusz

No ale koncepcja "wiecznej walki" zamienia sie w Pańskim tekście

z formy w treść.

Więc jak. Musi sie wylać to może krwi, aby osiągnąć cel?

Jaki?

Jeśli go Pan wyjawi, może uda sie znaleźć drogę krótszą, niz "40 lat wędrówki po pustyni".

Pańska teza implicite, to "walczmy, a dowiemy się o co walczymy".
To nieco przygnębiające. Zgodzi się Pan?

Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: Jan Bodakowski

Trudno mi odpowiadać na

Trudno mi odpowiadać na pana pytania. Dostrzega pan w moim tekście rzeczy których ja nie dostrzegam. Nie rozumiem pana zarzutów. Jest to typowy przykład kłopotów z komunikacją. Ja napisałem jedno. Pan odczytał drugie. Nie znam tego drugiego więc nie potrafię odpowiedzieć.
W moim blogu znajdzie pan cały Program Narodowo Konserwatywny będący wyrazem moich celów.

Panie Janku..zobacz pan

Pan Tadeusz czyta , to co pan nie moze. Znaczy w czytanym jest pan o wiele madrzejszy niz w pisanym:-))
TO sie zdarza -jak sie pisze z niczego, czyli z glowy:-)
Vikingowie dopuki trwalo wielkie ocieplenie i mozna bylo na Greenlondii i na Vinlondii gospodarzyc i zyc, byli spokojnymi ludzmi ciezko pracujacymi...kiedy ich ziemie skul lod i skul otaczajce je morza...musieli walczyc -zeby przezyc! Czlowiek zyje z ziemi..nawet, jak jest vikingiem, chyba- ze sie wyuczy na politologa:-))
RomanK

To jest: Jan Bodakowski

Jestem po lekturze "Ragnarok

Jestem po lekturze "Ragnarok 1940"

Racja!

cytuję Jan Bodakowski:
Nie jestem wikingiem by widzieć sens w samej walce, orgii terroru, morzu krwi. Niemniej walka jest naturalnym stanem.
Nie Pan jeden tak sądzi:

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

to jak z horyzontem

albo komunizmem.Nie da sie do niego dojsc bowiem wedrowka jest celem sama w sobie.Gdybysmy juz tam doszli to co dalej?

róznice

cytuję dante_alighieri:
Gdybysmy juz tam doszli to co dalej?
W przypadku horyzontu byśmy spadli a komunizmu - wpadli

pozdrawiam
TBM

To jest: RSz

Serbia

I WŚ zaczęła się od Serbii. Pytanie: gdzie się zacznie III WŚ?
Artykuł Pański rzeczywiście ciekawy.
R. Szeremietiew

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.