Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
3x15 - fajnie czy nie fajnie...
Autor: julek, wt, 30/08/2005 - 10:51
Propozycja 3x15 jest jedną najpoważniejszych propozycji wyborczych i do tego jedną z nielicznych konkretnych propozycji Platformy w tej kampanii. Dlatego też jest często omawiana. Propozycję tę atakują i PiS i SLD i PD oraz wielu wielu innych konkurentów... Każdy z nas musi sie zastanowić jakie skutki przyniesie zmiana podatków. Jak bedzie. Nasze reakcje na podatki można porównac do reklamówek telefonów komórkowych. Tak jak w reklamie POP-a na koniec filmiku młody człowiek szepcze "fajnie". Od kontekstu zależy czy mówi to z radością czy z rezygnacją. Co my bedziemy mówić - może nie po wyborach ale po roku rzadzenia nowego rządu? Tak naprawdę chodzi o to czy jest prawdą, to co głosi PO, że obniżenie stawek spowoduje obniżenie podatków dla wszystkich? Jak nam będzie po ewentualnym wprowadzeniu podatku liniowego? lepiej? gorzej? W Wyborczej pojawiło się omówienie propozycji PO pod znamiennym tytułem: "kto może stracić na reformie podatkowej PO?" Tytuł jest słuszny - PO reklamuje się, że wszyscy zyskają. Jeżeli ktoś traci - np słynna już kobieta z reklamówek PiS-u - to znaczy, że slogany PO mijają się z prawdą. Obecnie mamy do czynienia z trzema stawkami podatków: 19, 30 i 40%. Ważne sa także tzw progi podatkowe czyli kwoty, przekroczenie których powoduje zwiększenie podatku. Problem z wyliczeniem tego czy się na propozycji PO straci czy nie jest ukryty w drobiazgu - likwidajci kwoty zwolnionej od podatku. Nie jest ona wielka, dlatego też jej zniknięcie nie ma większego znaczenia dla osób dobrze sytuowanych. Inaczej się rzecz ma z tymi, którzy maja naprawdę małe dochody. Jak ta sprawa jest ujęta w wyliczeniach Piotra Skwierowskiego - dziennikarza Wyborczej?
Dla osób z wyższymi dochodami 15-proc. stawka liniowa byłaby jeszcze korzystniejsza. Przy dochodach rocznych bliskich 120 tys. zł pozwoliłaby zapłacić o połowę niższy podatek niż obecnie. Zysk wyniósłby ok. 18 tys. zł. Ale także znaczna część tych osób, których dochody do opodatkowania są niższe od 37 024 zł, byłaby dzięki takiej zmianie do przodu. Granicę pomiędzy zyskiem i stratą na zastąpieniu obecnych trzech stawek podatkowych (19, 30 i 40 proc.) liniową stawką 15 proc. znaleźliśmy na poziomie 13 250 zł. Ktoś, kto ma taki dochód roczny, na zmianie stawek proponowanej przez PO, ani by nie stracił, ani nie zyskał. Wykazujący niższe dochody byliby już jednak "do tyłu". Nie ma szczegółowych danych, ale według różnych szacunków rocznym dochodem poniżej 13 250 zł musi się zadowolić co najmniej 10 mln podatników. To by oznaczało, że dla takiej grupy osób propozycja PO nie jest korzystna. No cóż, 10 milionów podatników to calkiem spora grupa - jeżeli oni sami sprawdzą i stwierdzą, że tracą musieliby byc idiotami aby poprzeć taki program podatkowy. Części z nich może wystarczyć, że ktoś im to powie... PO głosi także, że nie zgadza się na żadne ulgi oraz na wspólne rozlicznie się małżonków czy też samotnych rodziców razem z dziećmi. Poniekąd słusznie, celem podatku liniowego jest prostota. Prostota ta ma przynieść dodatkowe korzyści w postaci zmniejszenia kosztów poboru podatków. Ale takie zmiany mogą przynieśc zwiekszenie podatków nawet o około 500 złotych rocznie. Straty zatem będą i co więcej będa dotyczyć bardzo dużej grupy podatników. Platforma kusi więc nas informacjami, że jakoś te straty będą rekompensowane. W jaki sposób liderzy PO nie mówią. Co więcej jakoś nie informują czy zamierzałaby te rekompensaty wypłacać wszystkim, którzy na jej propozycjach stracą. jezeli jednak zdecydowaliby się na taki krok to całe oszczędności związane z prostotą podatkową diabli by wzięli. Z kolei Skwirowski nie informuje ile zyskaliby ludzie na obniżeniu stawki VAT. Tutaj trzeba też przeprowadzić dokładne wyliczenia, ale część stawek by wzorsła - co już od dłuższego czasu mówi telewidzom Pani Anna z reklamówek PiS-u. Zatem obywatele muszą zadać sobie pytanie: "czy nam się to opłaca?" I co zrobią jeżeli dojda do wniosku, że propozycja PO jest nie-fajna? Co ciekawe trudno jest tez znaleźć wyliczenia Platformy jakie skutki miałaby realizacja ich pomysłów dla budżetu. Dziennikarz Wyborczej twierdzi, że żadna partia takich wyliczeń nie opublikowała. Zatem sam musiał podjąć się tego trudu. Według danych Ministerstwa Finansów łączna kwota podatku od wszystkich podatników wyniosła w 2004 r. 32,773 mld zł. Od tej kwoty odliczyliśmy sobie przeszło 4 mld zł w formie różnego rodzaju ulg. Fiskus dostał więc ostatecznie 28,733 mld zł. Efektywna stawka podatkowa wyniosła więc 15,34 proc. PO zaś chce zbierać podatek wedle stawki 15-proc. Jeśli nie będzie żadnych ulg, ta stawka będzie zarazem stawką efektywną. Gdyby ją zastosować już w tym roku, to fiskus dostałby mniej o nieco ponad 600 mln zł. Tyle kosztowałaby zatem budżet zamiana skali podatkowej z trzema stawkami na jedną stawkę.
|
Argumenty dla populistów
Własnie to jest styl prowadzenia polityki. W Polsce uprawiają ja wszyscy. PO i PiS i SLD i LPR.
Hasełko nie poparte niczym wiecej.
Więc nie zdziwi mnie sukces róznej maści populistów, tak z lewa jak i z prawa. Bo nawet taka "inteligentna" ( inteligencka) PO, po przenicowaniu okazuję sie tylko zorganizowaną koterią walczącą o władzę.
Nie mam zaufania do elit. Trzeba wywrócić do góry nogami, sposób ich doboru.
Igła
------------------------------------------------
Jeżeli nam zabraknie sił, zostaną jeszcze morze i wiatr.. nadejdzie nasz czas (Armia)
Jak wszyscy to wszyscy
Tymczasem zapomnial Pan wymienic swoich pupilkow; tzn. Socjaldupokracji Borowskiego i Dymokracji Frasyniuka.
Zlosliwie pozdrawia czerwonego balona
Wojciech K
Ci?
po co on miał wymieniać ugrupowania bez znaczenia?
Ani jedni ani drudzy nie mają szans wejść do parlamentu.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
PODATEK LINIOWY
Trudno o propozycje podatkowe ktore beda kokrzystne dla wszystkich. Poza jedna. To propozycja zlikwidowania podatku od oszczednosci (kont i lokat bankowych) ktory wprowadzil Belka. Likwidacja tego podatku rzeczywiscie pomoze prawie wszystkim i nikogo nie zdoluje. Dlatego tez przerazeni popularnoscia tego kroku oponnenci PiSu chwycili sie argumentu ze tego nie mozna zrobic bo zakazuje tego dyrektywa 2003/48/WE Unii Europejskiej. Uwazna lektura osiadzenia UKIE ktore bierze strone Komisji Europejskiej obala ten zarzut albowiem UKIE przyznaje ze nigdzie nie jest ustanowiona stawka tego podatku, zatem moze ona wynosic symbolicznie 1% lub nawet 0% i bedzie to zgodne z naszym czlnokostwem w UE.
Oczywiscie podatek liniowy jest przedsiewzieciem znacznie bardziej ambitnym i radykalnym. Jak slusznie jednak zauwaza autor diabel tkwi w szczegolach. Trudno bedzie przekonac ludzi jak i koalicjanta aby zafundowali sobie dyskomfort finansowy lub grozbe utraty wyborczego poparcia.
Uwazam ze prawica powinna postepowac bardziej sprytnie jezeli chodzi o swoja polityke podatkowa. Jak najbardziej nalezy zlikwidowac od razu podatek od oszczednosci bo godzi w ludzka zaradnosc jak i nasz system bankowy powodujac odplyw kapitalu w inne miejsca. To prosty i popularny krok. Nastepnie dazyc do wprowadzenia jednej stawke PIT tak aby istniala kwota wolna od podatku ktora ograniczy jego dolegliwosc dla osob o malych dochodac i systematycznie zmniejszac obciazenia ZUS-owskie ktore sa podatkiem niszczacym miejsca pracy. Jezeli prawica bylaby w stanie pojsc w tym kierunku ozywi gospodarke i zdobedzie wyborcow. Oczywisice trzeba bedzie sie dobrac do systemu rentalnego aby ograniczyc swiadczenia i wyludzenia. To da sie sprzedac dobra kampania przeciw naduzyciom. Wzorce dostepne z Anglii lat osiemdziesiatych.
Krzysztof Mularczyk
Projekt podatkowy CAS,
Projekt podatkowy CAS, wogóle likwiduje coś takiego jak rozliczanie sie przed US, ponieważ podatek jest pobierany ( rozliczany) w miejscu pracy, i wogóle np nie ma pitów. Jego filozofia oparta jest własnie na uproszczeniu rozliczenia oraz obnizenia kosztów pracy.
Poniewaz jest projektem obywatelskim, pochodzącym z instytucji niezależnej, wogóle nie trafia do skorumpowanych przez partjne koterie mediów i przezroczystych dziennikarzy.
I nie jest publicznie dyskutowany.
Igła
------------------------------------------------
Jeżeli nam zabraknie sił, zostaną jeszcze morze i wiatr.. nadejdzie nasz czas (Armia)
czy mógłby Pan
podac jakieś źródła do tego projektu
może warto byłoby go omówć na prawicy.net
ceterum censeo...
Re: czy mógłby Pan
może warto byłoby go omówć na prawicy.net
ceterum censeo...
Centrum im Adama Smith'a
Pytać Admina :)
Projekty śp. Krzysztofa Dzierżawskiego
Analizy i projekty:
http://prawica.net/old/modules.php?name=Archives&o...
http://prawica.net/old/modules.php?name=Archives&o...
http://prawica.net/old/modules.php?name=Archives&o...
Andrzej
Podatek nie jest od
Podatek nie jest od oszczędności, ale od dochodu - odsetek i innych dywidend.
Rafał Kowalski
Opowieści o obniżeniu podatków
Nie wierzę w żadne opowieści o obniżeniu podatków. To jest kiełbasa wyborcza, na którą nabrać można, ale zrealizować nie można.
Podatki to nie tylko PIT. To głównie VAT. Ale to drobiazg. Można wybaczyć opowiadającym bajki z ekranu telewizyjnego.
Podatki to pobór pieniędzy na wydatki państwa. Skutkiem tego zadłużenie państwa rośnie w tak zastraszającym tempie, że żadna obnizka podatków nie wchodzi w grę. Co najwyżej możliwe jest manipulowanie i mamienie wyborców. "Obniżymy ci PIT!", ale nie mówią, o ile obniżą wydatki państwa?. I w ogóle nie zajmują się problemem jak przestać się zadłużać?
Bomba zadłużenia państwa cyka coraz głośniej. Scenariusz argentyński do powtórki?
Andrzej
masz rację ale popatrz
teraz w ramach dbania o podatnika proponuje się (czasami) zwrot części pobranych pieniędzy
czyli jest to jeszcze dodtakowy sposób na zwiekszanie wydatków
jak to nazwiesz bo re-dystrybucja to juz chyba za słabe okreslenie
ceterum censeo...
Oczywiście,VAT
i akcyza to b.podstępne podatki i dlatego tak lubiane przez politykówe i ekonomistów (vide Balcerowicz)Jest jeszcze parapodatek inflacyjny no i ten deficyt.Jasne,że trzeba obniżyć wydatki.Tylko trudno w warunkach demokracji dziwić się politykom,że nie obiecują,że np.zweryfikują renty,nie będą subsydiować produkcji,zrównają wiek emerytalny mężczyzn i kobietitd. itp.Do tego potrzeba odwagi,której jak na lekarstwo(homeopatyczne)
Łukasz Waligórski
dlatego też
odgizdywac wszystkie faule - nie wolno kłamać
ceterum censeo...
Być może zostanę wyśmiany
za uleganie magii liczb,ale osobiście wolę 3 razy 10 proc.(jak proponował niedawno ówczesny prezes UPR S.Wojtera)Wtedy nikt by się nie zastanawiał czy straci,czy nie.A dochody budżetu bardzo by nie ucierpiały-mielibyśmy żywiołowy wzrost gospodarczy
Ale bez ulg i kwoty wolnej,rzecz jasna
Łukasz Waligórski
No i gdzieś to chyba już napisałem,
że dopóki jesteśmy w UE,to niemożliwe.W ZSRE VAT ma być nie mniejszy niż 15 proc.(stawka podstawowa)
Ł.W.
No i gdzieś to chyba już napisałem,
Ale PIT i CIT chyba mogą być 0% ?
Pzdr: Witek
Ale nic nie stoi na przeszkodzie,
Aby częścią tych 15% zasilić ZUS?
A ZUS-u UE już nie limituje.
(+)
nikt Pana nie wyśmieje
kazdy uważa, że im mniejsze podatki tym lepiej
problem polega na tym, że nalezy sobie jasno powiedzieć - jeżeli podatki beda mniejsze to i zobowiązania Państwa będą mniejsze - akurat UPR walił zawsze tę prawdę prosto w oczy
państwo zobowiązuje ludzi do dużej ilości rzeczy i przez to bierze tez na siebie zobowiązania
kwestia dyskusji jest to co państwo powinno na siebie brać - i tak np chyba mało kto watpi, że polityka zagraniczna, wojskowość czy wymiar sprawiedliwości powionien pozostac w rękach państwa
ale np ogromna rzesza tzw ochroniarzy wskazuje, że np policja jest coraz bardziej prywatyzwana - teraz przecież ustawa nakazuje aby organizatorzy masowych imprez sami zapewniali ochronę, czyli prywatna inicjatywa wslizguje się w zadania policji
ale też pamiętajmy, że błoto w którym się babrzemy wynika z PRL i komunizmu, ciągle płacimy za tamte grzechy i za to, że nie umiemy się z nich wyzwolić
przykładem może być służba zdrowia - ja płace miesięcznie taką sumę, że mógłbym jej częścią opłacać taki poziom opieki zdrowotnej dla całej rodziny, że oko by mi zbielało (ale miałbym na jego wyleczenie) a pozostałą częśc mógłbym odkładac przez lata na leczenie się prywatne na emeryturze - gdy już tyle zarabiać nie będę - na co idą te pieniądze??? to przynajmniej powinni mi pozwalac odliczac od podatku te forsę, którą bule na prywatnych lekarzy
ale nie - bo upraszczmy system podatkowy i w ogóle ulgi są be.. tak więc powtórze po raz tysięczny: państwo wymiguje się z rozmaitych swoich zobowiązań ale jakoś nie przestaje pobierac pieniędzy
ceterum censeo...
O to nam wszystkim chodzi
Niskie podatki-niskie wydatki-więcej w kieszeni obywatela.Tanie państwo-nie takie z deklarcji Millera tylko naprawdę tanie.Bon oświatowy i prywatne ubezpieczalnie w ochronie zdrowia,zniesienie obowiązku ubezpieczania się w ZUS czy OFE,prywatyzacja i reprywatyzacja.Pomoc ubogim nie przez zabijanie przedsiębiorczości, ale przez stworzenie warunków innym do okazania solidarności.Itd itp
Ł.W.
Panie Łukaszu
To nie jest kwestia obśmiania.
Budowanie budżetu, nie jest zabiegiem publicystycznym tylko polityczno/ekonomicznym.
Wojtera może sobie pisać i głosić co chce, bo nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Najlepszym przykładem ideologiczno/prostego myslenia jest z jednej strony Lepper a z drugiej JKM.
Mogą powiedzieć i napisać wszystko.
Niech pan napisze, że woli pan 3x9% to ja panu odpiszę , że wolę 3x7,85%. A gospodarka hulnie sie jeszcze bardziej.
Dodam jeszcze ulgę na dzieci i za zmianę sezonową opon w samochodach.
Igła
------------------------------------------------
Jeżeli nam zabraknie sił, zostaną jeszcze morze i wiatr.. nadejdzie nasz czas (Armia)
Od niskich podatków
gospodarka nie ucierpi.Ucierpi od wysokich podatków,wysokich wydatków,wysokiego deficytu i długu publicznego.
Oczywiście,że to publicystyka,tylko czasami od niej się zaczyna.A czymże są propozycje innych polityków,skoro- jak pisze GW-niue obliczono jeszcze ich skutków dla budżetu w przypadku realizacji???!!!
Łukasz Waligórski
Re: Od niskich podatków
Oczywiście,że to publicystyka,tylko czasami od niej się zaczyna.A czymże są propozycje innych polityków,skoro- jak pisze GW-niue obliczono jeszcze ich skutków dla budżetu w przypadku realizacji???!!!
Łukasz Waligórski
No własnie.
A kto pana nauczył, że gospodarka działa w oderwaniu od państwa?
Własnie nieodpowiedzialni z a nic publicyści.
Gospodarka jest składnikiem państwa jako organizacji politycznej narodu ( nie NARODU POLSKIEGO, jak pisza tu "prawdziwi" ).
Wiec nie można abstrachować zabiegów gospodarczych ( czy na gospodarce ) od państwa ( czytaj budżetu). jezeli nawet ma pan racje , że gospodarka hulnie po znacznym obnizeniu podatków ( a ja tu nie przeczę) to nie stanie się to w ciągu tygodnaia tylko np 1/2 lat. A przez ten czas będzie pan wypłacał emerytury , renty, zapomogi, budował drogi i mosty z czego, z długów?
Ekonomia to sa procesy, polityka też. To nie jest cykl wydawniczy nawet najbardziej wyszczekanego felietonisty w tygodniku.
Pozdr.
czyzby? chba brakuje ISTOTNEGO przecinka?
Tajna informacja wreszcie jawną???
Czyli to, że żadne ugrupowanie polityczne w Polsce nie ma za grosz kompetencji?
Lud w poprzednich wyborach wyraźnie postawił na kompetencję - przez sam fakt zagłosowania na komunistów (i to w takim procencie), którzy skądinąd rządzili tym krajem przez 45 lat od wojny, a więc zdobyli w mniemaniu ludu tąże tak potrzebną krajowi kompetencję. Jakież nastąpiło rozczarowanie ludu, że ci komuniści nie różnią się od tych teoretycznych niekomunistów. Wręcz krach na giełdzie.
Dla mnie kompetentnym byłoby takie ugrupowanie, które posiadajac już od dawna gabinet cieni, miałoby przeliczone i wdrożone swoje każde przyszłe przedsięwzięcie. Takiego ugrupowania nie ma. Bardzo dziwnym jesteśmy krajem.
Tak jednak poza kategorią:
I to GW takie obrzydliwe już rzeczy pisze? Czy zaczynają już wdrażać państwo UE, bo z pewnością Bruksela lepsza od Warszawy? W 2004, w maju, Bruksela miała zrobić u nas porządek. A i sypnąć eurówkami. Z eurówek jakieś tirówki jeno się ostały :-)
Czy tylko ja widzę podwójne dno działania GW? Czy ktoś jeszcze? A może przewrażliwienie, tymi artykułami o masonach i cyklistach? :-)
zupełnie serio
czy mógłby Pan pociągnąć wątek JOW a gabinet cieni - sa tacy co watpią czy ten system pozwalałbyna stworzenie takowego w POlsce
(prosze tylko nie odsyłac mnie do Anglii)
ceterum censeo...
Odpowiedziałem
Zapraszam do dyskusji:
http://prawica.net/index.php?q=node/1074
Wydatki budżetu
Mój kandydat do natychmiastowej likwidacji:
http://bip.parp.gov.pl/bipparp/index.jsp?place=Men...
Pzdr: Witek
Wydatki budżetu
Następny kandydat do "odstrzału":
http://www.arp.com.pl/index.php?lang=pl&page=about...
Pzdr: Witek
Wydatki budżetu
Następny do cięcia budżetu:
http://www.paa.gov.pl/informacje/paa/
Ww. plinuje, żebyśmy nie napadli na kogoś "atomowo".
" 26 lipca Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo atomowe. Zasadniczym celem ustawy zmieniającej ustawę z dnia 29 listopada 2000 r. - Prawo atomowe (Dz. U. z 2004 r. Nr 161, poz. 1689 i Nr 173, poz. 1808) jest wdrożenie do prawa krajowego postanowień dyrektywy 2003/122/Euratom z dnia 22 grudnia 2003 r. w sprawie kontroli wysokoaktywnych zamkniętych źródeł promieniotwórczych i źródeł niekontrolowanych (Dz. Urz. UE L 346 z 31.12.2003).
W ustawie nowelizującej zamieszczono także przepisy, których celem jest umożliwienie wykonywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej postanowień Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej sporządzonego w Moskwie, Waszyngtonie i Londynie dnia 1 lipca 1968 r. (Dz. U. z 1970 r. Nr 8, poz. 60) oraz Protokołu dodatkowego do Porozumienia pomiędzy Republiką Austrii, Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Finlandii, Republiką Federalną Niemiec, Republiką Grecką, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Republiką Portugalską, Królestwem Hiszpanii, Królestwem Szwecji, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej i Międzynarodową Agencją Energii Atomowej dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustęp 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej."
Itp. itd, etc. ...
Pzdr: Witek
Wydatki budżetu
Następni do cięcia kasy:
http://www.region.zgora.pl/
http://www.zarr.com.pl/
http://www.marr.pl/
http://www.wmarr.olsztyn.pl/wmarr/
http://www.lfr.lublin.pl/
http://www.are.waw.pl/?dzial=4
....
....
http://www.kape.gov.pl/
razem znajdzie się pewnie kilka tysięcy pozycji - do wykonania "od zaraz"
polecam lekturę tego, czym te misie obstawione w kserokopiarki, laptopy, fury, biura zajmują się na codzień.
Pzdr: Witek
Analizę propozycji PO
Analizę propozycji PO należy podzielić na dwie części: jedna dot. VAT, druga PIT; o CIT nie ma co mówić, bo dzisiaj jest przecież 19% i raczej nikt akurat z tym elementem propozycji PO nie walczy.
1. PiS głosi, że jednolita stawka VAT 15%, to podwyżka, bo żywność jest opodatkowana 7% oraz np. leki. Zapominają oni oczywiście, że VAT (zwany przez prof. Ryszard Mastalskiego z Wydz. Prawa, Administracji i Ekonomii UWr. wielofazowym podatkiem obrotowym netto w odróżnieniu od wielofazowego podatku obrotowego brutto, czyli tego, co potoczne określa się mianem podatku obrotowego), jest tworzony na każdym etapie sprzedaży, który poprzedza sprzedaż finalną (czyli taką, w której występuje klient końcowy), a ponieważ jest to obrót B2B, to zwykle jest tam stawka 22%, nie bez kozery zwana stawką podstawową. Oczywiście ten 22% VAT naliczony od wartości dodanej przy każdej z takich transakcji zapłaci niczego nieświadomy klient końcowy, który ma na fakturze 7% (tak był np.z dostępem do Internetu, dopóki nie wróciła stawka 22%; wtedy Internet dla odbiorcy indywidualnego był 7%, a dla firm 22%).
W przypadku żywności sprawa ma się podobnie, rolnik oczywiście nalicza 3% VAT, ale przecież on kupił benzynę opodatkowaną 22%. Co więc robi ze swoim podatkiem? Oczywiście "wrzuca" w wartość dodaną, nie jest to niczym dziwnym dla każdego, kto wie, że wszelkie podatki są w końcowym efekcie przerzucane na klienta końcowego (kiedyś taki przykład z opodatkowaniem sprzedaży auta podawał JKM, bez względu na to, kogo obciąży państwo obowiązkiem zapłaty tego podatku, to zawsze płaci go kupujący albo expressis verbis, jeżeli żąda od niego tego ustawodawca albo...w cenie płaconej za samochód, którą oczywiście sprzedający powiększy o należy podatek, jeżeli państwo na niego nałoży obowiązek zapłaty tego podatku).
Dlatego tak ważna jest obniżka stawki podstawowej z 22% do 15%, bo będzie się to przekładało na niższe ceny.
2. W sprawie PIT PO proponuje, aby osoby, które miałyby zapłacić więcej niż wedle dzisiejszych regulacji, dostawały zapomogi.
Rozwiązując układ równian:
y=0,15x
y=0,19-530,08
Otrzymujemy dwie proste przecinające się w punkce wskazujacym dochód podatników, którzy zapłacą taki samo podatek po wprowadzeniu propozcyji PO.
Wszyscy, których podatki wedle y=0,15x są wyższe niż przy y=0,19-530,08 mieliby zapłacić tyle samo, co według obowiązujących regulacji (są to zarabiający ok.1100 netto miesięcznie lub mniej)
Tego punktu programu PO nie określiło szczegółowo, więc możliwe są dwie ewentualności:
1. podatnik płaci i występuje o zwrot podatku (rozwiązanie gorsze)
2. podatnik oblicza, ile płaci według dzisiejszych regulacji i propozycji PO i płaci podatek, który jest MNIEJSZY (takie rozwiązanie uważam za dużo lepsze, bo pieniądze nie przechodzą przez urząd, ale zostają w kieszeni podatnika)
Zaletą tego rozwiązania jest to, że gdy gospodarka ruszy i wzrosna płace, to wszyscy będą płacili mniej według regulacji PO niż dzisiejszych i zapomogi nie będą potrzebne.
Bartolomé
Pozwolę sobie
odpowiedzieć, na pytanie: " Czy wszyscy skorzystamy".
Otóż sądzę, że raczej decydująca większość, jeśli nie wszyscy ( proszę pamiętać, że zarobki najwyżej uposażonych, opłacamy WSZYSCY ( w cenach towarów).
KAŻDE zmniejszenie podatków jest korzystne dla społeczeństwa.
Pytanie tylko, gdzie PO znajdzie brakujące pieniądze do budżetu ...
Myslę, że jak zwykle w kieszeni podatników :-(
A`Tomek
Myślę, że powinien się
Myślę, że powinien się Pan zaznajomić z pracam Artura Laffera...
Bartolomé
coś więcej
i o autorze i o jego tekstach
uprzejmie proszę o krótki bądź długi wykład
ceterum censeo...
To na początek krótko.
To na początek krótko.
Pan A`Tomek w swoim tekście zakłada, że rząd może wziąć pieniądze do Bu-Dże-Tu z jakiegoś innego źródła niż kieszenie podatników, a wiemy, że takiego innego źródła nie ma (na pomoc zagraniczną z USA liczyć raczej nie możemy ;-).
Oznacza to, że braki w budżecie można zapełnić tylko poprzez wpływy z podatków. Zapomina on jednak o tym, co wykazał właśnie Artur Laffer, że zmniejszenie podatków nie musi oznaczać zmniejszenia wpływów do budżetu, ale ich wzrost.
Bartolomé
cytat z: Bartolomé:Pan
Oznacza to, że braki w budżecie można zapełnić tylko poprzez wpływy z podatków.
A skad bral kase Gierek?
Skad ja biora rzady III RP?
Krzysztof Kałębasiak
Niech już Pan o to głowa
Niech już Pan o to głowa nie boli, bankrutowi takiemu jak Polska nikt nie pożyczy, jeżeli szansa na oddanie będzie zbyt mała...
A w 2004 na 30 mld pl wytworzonego PKB trzeba było oddać 27 mld.
Natomiast w 2006 roku do oddania jest ponad 70 mld zł...
Bartolomé
Czyli...
pozostają długi publiczne oraz położenie łapy na pieniądzach z OFE. Może jeszcze przejście do strefy Euro. W dodatku z pewnością następne szachrajstwa na giełdzie wykorzystując pieniądze z podatków przymusowych - OFE, jak to dzieje się cały czas.
Co jeszcze pozostało? Ależ oczywiście - dalej wystarczy niedofinansować ochronę zdrowia, szkolnictwo, policję, wojsko oraz przedłużyć wiek emerytalny.
Jakoś patrząc z każdej strony widzę, że obrywa obywatel.
Nikt, kto zwiększył zadłużenie od czasu Gierka zwanego Edwardem, nie został postawiony przed Trybunałem Stanu i nie został osądzony.
W kraju bezprawia jakże mogą działać "wymiary sprawiedliwości" - gdy nawet nikt nie jest w stanie przegryźć się przez kreatywną ksiegowość zapoczątkowaną jeszcze za Balcerowicza, a później sprawnie kontynuowaną przez każdy kolejny rząd, sztuka po sztuce?
Szczytem kreatywnej księgowości, ale i jednocześnie zalążkiem na wyprowadzenie jej z cienia - pomysły AWS na spółkę z obecną Platformą i obecnym PISem - 3 wspaniałe reformy, którym tak dobrze i skutecznie następnie ukręcono łeb w imię populizmu oraz dalszego ukrycia z dala od słońca.
Panie Bartolomeo - Platforma oraz PIS dla mnie są kontynuatorkami PRLu. Każda co prawda inną koleiną, ale to jednak fakt. Nic dodać, nic ująć.
Pan poważnie powinien się zastanowić, co Platforma może dać Polsce, może dać panu osobiście i pańskiej rodzinie.
PO to jest chociaż szansa,
PO to jest chociaż szansa, PJKM nawet nie daje szansy...
Bartolomé
PiS chce włączyć OFE do
PiS chce włączyć OFE do finansów publicznych, tylko PO może ich powstrzymać...
Bartolomé
To tylko inna definicja
Fakt, że wprowadzenie do budżetu wprawia mnie w osłupienie. PIS załamuje zupełnie.
Tyle, że wejście do strefy euro (a w pakcie Unia-Polska jest, że musimy do strefy wejśc) wymaga obecnie (i przy takim budżecie będzie wymagac jeszcze za 10lat) wprowadzenia OFE do przychodów państwa. Co za różnica, jak to się stanie? I tak nigdy nie będą to moje pieniądze.
To tylko inna definicja
Jak się tak realnie politycznie zastanowić - to zaliczenie OFE do przychodów państwa - czyli prywatnych aktywów jako budżetowych nasuwa skojarzenia z kreatywną księgowością. Enron blednie przy unijnych buchalterach.
Pzdr: Witek
PiS chodzi o możliwość
PiS chodzi o możliwość dalszego zadłużania państwa (wymóg nieprzekraczania granicy 60% PKB). W sumie z "programu gospodarczego PiS" dowiedziałem się, w jak fatalnej kondycji finansowej są gospodarki czołowych graczy eurolandu, Niemiec i Francji.
Wygląda, że szansa dla nich na ratunek nie jest zbyt wielka.
Z innej beczki, osatnio dyskutując o gospdarce Szwecji z jednym jej "zachwalaczem" dowiedziałem się od innego forumowicza, że realne berobocie w Szwecji łacznie z wszystkimi pozostającym na różnych "programach rządowych" wynosi 25%. Mają tam np. coś takiego jak "fri jor", czyli wolny rok. Człowiek, któremu "znudzi się" robota, może poprosić o rok wolnego, a na jego miejsce może wejść inna osoba. "Fajne", nie?
Bartolomé
PiS chodzi o możliwość
Z zaliczeniem OFE "gdzie trzeba" jest podobnie, jak z kredytem, który wziąłbym pod zastaw Pańskiego samochodu, czy mieszkania - tyle że skala większa - no i bezkarność całkowita.
PZdr: Witek
To mam coś lepszego. PiS
To mam coś lepszego. PiS proponuje włączyć do budżetu wydatki na ochronę zdrowia...
Bartolomé
Wiem
Dlatego też ta formacja dla mnie nie istnieje w "realu"
Mówimy o Polsce, czy Albanii?
PKB Polski w 2004 za GUS-em wyniosło 880 mld zł, a nie 30.
Jeśli wierzyć MFW - jeszcze więcej.
Liczby też należy szanować.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ktoś nie umie czytac...
Trzeba też umieć myśleć i czytać...
30 miliardów WYTWORZONO
Bartolomé
Co znaczy WYTWORZONO?
w stosunku do tych 30 miliardów. Wydrukowano?
PKB = Produkt Krajowy Brutto. Produkt.
Niech pan powie, czym jest pańska liczba, a wtedy pogadamy.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Procentowy wzrost PKB w
Procentowy wzrost PKB w wartościach bezwzględnych, czy to jest takie trudne?
Bartolomé
Po pierwsze jest trudne
gdyż liczba bez opisu, zwłaszcza w poście na forum internetowym, może oznaczać dosłownie wszystko.
Po drugie - nie 30 mld, a o 45 mld złotych wzrósł PKB w 2004 roku (za GUS)
Po trzecie - obsługa zadłużenia państwa w 2004 roku nie kosztowała 27 miliardów zł, a 22,7 miliarda zł, z czego jedynie 4,2 miliarda zł to było zadłużenie zagraniczne (za MinFin).
Po czwarte - co ma oznaczać zestawienie wzrostu PKB ze spłatą zadłużenia. Sens ma porównanie dochodów z wydatkami. Wzrost PKB nie jest dochodem państwa - jest to zmiana w porównaniu z rokiem ubiegłym. Jest kolosalna różnica pomiędzy przychodem a przyrostem przychodu i pomiędzy przychodem a dochodem. To jakby mierzyć prędkość przyspieszeniem, a napięcie potencjałem.
Sensowne są porównania wielkości PKB z zadłużeniem, czy wielkości budżetu z zadłużeniem.
Analiza zadłużenia pod kątem wielkości bezwzględnej wzrostu PKB jest prawdopodobnie pańskim nowatorskim wkładem w światową ekonomię. Czekamy na dalsze kroki - porównanie z wielkością eksportu czy roczną produkcją kwasu siarkowego mierzoną w pintach.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Jak widać nic Pan nie
Jak widać nic Pan nie zrozumiał i jak zwykle czepia się pierduł.
A porównanie jest istotne, bo pokazuje, ile jeszcze zapasu do zadłużania ma polski rząd i jak widać nie wiele...
Bartolomé
Re: Jak widać nic Pan nie
A porównanie jest istotne, bo pokazuje, ile jeszcze zapasu do zadłużania ma polski rząd i jak widać nie wiele...
Bartolomé
No nie wiem czy to jest zabawne, czy nie?
Fachowcy są wszędzie, ten przesiadł sie z JKM na PO.
Tam był smieszny tu chyba groźny, choć nadal śmieszny i tak samo bezczelny.
Chcesz go męczyc dalej ?
"Jak widać"
Proszę mi pokazać to co podobno "jak widać".
To o czym mówię to nie są żadne pierduły, a pieniądze. Miliardy i dziesiątki miliardów złotych. Kiedy się mówi o pieniądzach, to się zachowuje precyzję.
W tej chwili wprowadził pan nowe pojęcie - "zapasu", który ma polski rząd. Chciałbym zauważyć, że PKB nie jest własnością polskiego rządu - to przychód całej polskiej gospodarki - publicznej, prywatnej o własności krajowej, zagranicznej i mieszanej. Wzrost PKB nie jest zyskiem rocznym, na straży którego stoi zły gnom Balcerowicz. Nie można go decyzją rządową wydać ani zakumulowac. To czym dysponuje rząd - to dochód budżetu. Za te pieniądze rząd może spłacać swoje zadłużenie.
Jeśli panu nadal się wydaje, że relacja "roczny koszt obsługi zadłużenia"/"wzrost PKB" ma sens, niech pan spróbuje odpowiedzieć na pytanie - ile wynosiłby wg. tego wskaźnika zalecany poziom zadłużenia kraju o gospodarce wielkości japońskiej, a za to ze wzrostem PKB 0%?
A ile wynosiłby zalecany poziom zadłużenia dla kraju o ujemnej stopie wzrostu PKB?
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
zalecany poziom zadłużenia
"zalecany poziom zadłużenia"? Oczywiście jak najmniejszy, najlepiej zero!
Pan opowiada o PKB, a ja mówię o PRZROŚCIE, czyli to, ile jest więcej dóbr i o rocznej spłacie długu, czyli ile w tym samym czasie polski rząd musiał zapłacić.
Czy naprawdę uważa Pan, że znajdzie się taki bezmyślny ktoś, kto pożyczy Polsce kasę, jeżeli okaże się, że musi ona oddać więcej niż wyniósł wzrost PKB?
Bartolomé
Zręcznie się pan wywinął
Oczywiście to moja wina. Zamiast o "zalecany poziom długów" powinienem zapytać o "krytyczny poziom długów". Mogłem się domyślić, że taki idealista wykrzyknie, że długów w ogóle nie powinno być...
A chodziło mi o to, że nawet jeśli kraj posiada 0% wzrost PKB to nie oznacza to jego słabych zdolności kredytowych - niech przykładem będzie choćby Japonia w erze recesji, albo obecne Niemcy. Rozmiar PKB w tej kategorii ma znaczenie, a nie jego wzrost. To nie wzrostem PKB płaci się długi. Odnośnie bezmyślnego ktosia - tak się przypadkiem składa, że najwięcej pieniędzy pożycza się właśnie krajom, które są nadmiernie zadłużone. A jak znaleźć tego ktosia? Wypuścić kolejną serię obligacji. Nie pożycza się jedynie krajom niewiarygodnym. Według pańskiej idei nawet USA ze swoim 7 bilionowym długiem są krajem niewiarygodnym, tymczasem ciągle znajdują się "frajerzy", którzy temu krajowi pożyczają pieniądze.
Wysoka suma, która zostanie użyta na spłatę długów w 2006 roku właśnie dowodzi naszej wiarygodności - wynika bowiem z naszego ambitnego planu redukcji długów - szczególnie zagranicznych.
Kolejne pytanie pomocnicze.
Wyobraźmy sobie sytuację następującą.
Mamy kraj o PKB w wysokości 1 bln euro. Wzrost PKB wynosi 0,5% - czyli 5 mld euro. Kraj ten posiada 200 mld euro długów oprocentowanych na 5% - czyli powiedzmy że rząd płaci 10 mld euro rocznie na obsługę długu. Jak pan myśli, czy znajdzie się ktoś, kto kupi obligacje takiego kraju?
Dla ułatwienia powiem, że sytuacja takich krajów jak Niemcy czy Włochy jest gorsza, a mimo to sprzedają obligacje jak świeże bułeczki.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Wysoka suma, która
To jest oczywista nieprawda. Wysoka suma wynika z wariackiego zadłużania się (powodowanego kolejnymi ustawami "społecznymi" i "reformami"), co do którego istnieje właśnie teraz spore ryzyko, że Polska nie będzie w stanie go spłacić. Jeżeli słuchałby Pan przesłuchań komisji orlenowskiej, to wiedziałby Pan, że wyszło, iż Jasio Kulczyk uratował budżet, bo dzięki jego "koneksjom" Polska sprzedała Francuzom TPSA i dostała kasiorę, a on swoją dolę.
Długi płaci się jednak tym, co rząd zedrze z obywateli, a to jest PRZEDE WSZYSTKIM przyrost PKB. W dalszej kolejności jest to sprzedawanie "sreber rodowych", czyli różnych "strategicznych gałęzi gospodarki narodowej", jak z TPSA.
"Dla ułatwienia powiem, że sytuacja takich krajów jak Niemcy czy Włochy jest gorsza, a mimo to sprzedają obligacje jak świeże bułeczki."
Jest inaczej. Pieniądze pożycza się temu, kto ROKUJE SZANSĘ NA SPŁATĘ. Może to być szansa w postaci możliwości sprzedaży "sreber rodowych" (właśnie toczy się dyskusja nt. we Francji, gdzie wcale nie jest tak fajnie, jak Pan pisze) albo przyszłe zyski przewidywanej w kontekście możliwości gospodarki danego kraju (dlatego pożyczana jest kasa i USA i Japonii, natomiast w Niemczech oficjalnie min.fin. Hans Eichel powiedział, że sytuacja ichniego Bundesbudżetu jest tragiczna).
Sytuacja Eurolandu (oprócz Irlandii rzecz jasna) nie jest wcale taka dobra, gdyż gospodarki stoją, a do spłaty są potężne zadłużenia i nic nie rokuje, aby gospodarka Niemiec albo Francji miały ruszyć (dlaczego Schroeder podał się do dymisji). Włochy, które zawsze funcjonował dzięki inflacji, do której były już "przyzwyczajone" nie mogą się odnaleźć w strefie euro.
Ostatnio zaczynają się pojawiać głosy o wyjściu np. Niemiec, Holandii i Włochy ze strefy euro.
Możliwe, że wspomoże jej Eurobank, który ostatni mocno zwiększył podaż pieniądza (M1). Dobrze jednak wiadomo, do czego prowadzi taki keynesizm...
Bartolomé
W skrócie
wysoka suma 2006 to spłata starych zagranicznych długów. Sytuacja Niemiec między innymi dlatego jest niewesoła, bo przekładają zobowiązania na kolejne lata, a my staramy się spłacać.
Rząd nie zdziera z obywateli przyrostu PKB, tylko podatki. Jeśli jeszcze raz tą niedorzeczność pan powtórzy, to się chyba pogniewam.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"nie zdziera z obywateli
"nie zdziera z obywateli przyrostu PKB, tylko podatki"
Jest nawet gorzej, on nie tylko zdziera przyrost PKB, ale nawet i samo PKB...i dlatego większość gosp. dom. nie ma praktycznie żadnych oszczędności...
A jak Pan sobie chce poczytać o "świetnej sytuacji" polskiego budżetu, to jest art. w "Rzepie". Jakoś min.fin. nie szuka nowych dochodów w obligacjach, a woli podwyżkę akcyzy...
Bartolomé
India swings on the Laffer curve
Znalazłem tekst autorstwa Jude'a Wanniski'ego, który spopularyzował termin "krzywa Laffera" o niedawnych zmianach w hinduskich podatkach i obserwowanym efekcie krzywej Laffera.
India swings on the Laffer curve
english.aljazeera.net
Bartolomé
Jude Wanniski nie żyje!
No i niestety bardzo smutna wiadomość.
Jude Wanniski, którego artykuł właśnie poleciłem, zmarł dzisiaj 1 września w wieku 69 lat w wyniku zawału serca.
Jako że był katolikiem, możemy śmiało powiedzieć: "Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen".
english.aljazeera.net
Bartolomé
PO dobrze kombinuje
Namnożyło się krytyków...
Kto nie skorzysta na liniowym podatku PIT - zarabiający naprawdę grosze, tj. ok. 13000 rocznie i mniej. Ale Tusk obiecywał, że będzie pomoc celowa dla najbiedniejszych - nie z automatu jak teraz (gdy np. niskie zarobki mają kobiety mające pracujących na czarno za ciężką kasę mężów), tylko z pomocy społecznej, rozpatrującej takie przypadki jednostkowo.
Kto zyska - wszyscy zarabiający powyżej tej niskiej kwoty. Im więcej zarabiający, tym więcej zyskają, również procentowo.
Zyska też budżet. Wszystkie wyliczenia krytyków PO wieszczące spadek wpływów do budżetu po wprowadzeniu 3x15 z osłonami socjalnymi nie uwzględniają oczywistej konsekwencji - przybędzie ludzi, którzy podatek PIT zapłacą. Ludzie, którzy mają dziś zapłacić PIT wchodząc w próg 40% mają zachętę do ukrywania dochodów. Gdy będą mieli zapłacić 15%, to wielu dziś ukrywających się zapłaci. Choćby po to, by US nie czepiał się ich przy kupnie nieruchomości lub dobrego samochodu.
Znam takie osoby osobiście.
Zataem wpływy do budżetu dzięki 3x15% wzrosną - co spowoduje, że jak durne polactwo po 4 latach znów nie wybierze komuny, PiSactwa czy lepperstwa - będzie można stawki podatkowe dalej OBNIŻAĆ.
Oby.
Czarnowidz
I o tym m.in. mówił
I o tym m.in. mówił Laffer, ale, kto go czyta...
Bartolomé
Laffer, czy Kaffel
... czy to nie wszystko jedno? To są oczywistości znane niegdyś każdemu arendarzowi w Wołynia i weneckiemu kupcowi. Pewnie i Fenicjanom.
Czarnowidz
To tak jak z wynalazkiem
To tak jak z wynalazkiem druku. W Azji znali go kilkaset lat przed Gutenbergiem, ale to jego kojarzy się i to zwłaszcza w tzw. świecie Zachodnim z pierwszymi książkami drukowanymi.
Prawo malejących wpływów podatkowych (law of diminishing returns on taxation) jest przypisywane XIV-wiecznemu filozofowi Ibn Khaldunowi.
Termin "krzywa Laffera" spopularyzował zaś Jude Wanniski, który jako pierwszy użył go w swojej książce z 1978 r. "The Way the World Works".
Jak widać z ostatniej krytyki propozycji PO, przypominania o nim nigdy dość.
Bartolomé
Laffer, czy Kaffel
A ten wenecki kupiec to na kogo podatki nakładał?
Pzdr: Witek
ten wenecki kupiec...
...,to pewnie tylko kombinował, jak przekonać dodżę i pozostałe władze Republiki Weneckiej by mu podatków nie podwyższali...
To były łebskie chłopaki - potrafili nawet przehandlować z muzułmanami głupie dzieciaki, które polazły bezmyślnie w kierunku Palestyny jako "dziecięca krucjata".
Czarnowidz
zlikwidować PIT i CIT
Ciekawa dyskusja. Fajnie, że ktoś słyszał o genialnym Ibn Khaldun'ie.
Ale generalnie to PIT i CIT należy zlikwidować - państwo, które przynajmniej stara sie nie marnotrawić środków, może utrzymać się z VAT i umiarkowanej akcyzy (z których wpływy będą dużo wyższe w przypadku zaniechania PIT i CIT)- i to by było uproszczenie systemu. Podatek dochodowy jest najbardziej szkodliwą formą opodatkowania, zacheca do kombinacji i wymaga dużego aparatu kontroli.
A największym złem jest ZUS i nikt oprócz UPR nie planował nawet jakiejkolwiek sensownej reformy i ograniczenia marnotrastwa.
Pozdrawiam,
Sławomir Sygidus
Re: zlikwidować PIT i CIT
Ale generalnie to PIT i CIT należy zlikwidować - państwo, które przynajmniej stara sie nie marnotrawić środków, może utrzymać się z VAT i umiarkowanej akcyzy (z których wpływy będą dużo wyższe w przypadku zaniechania PIT i CIT)- i to by było uproszczenie systemu. Podatek dochodowy jest najbardziej szkodliwą formą opodatkowania, zacheca do kombinacji i wymaga dużego aparatu kontroli.
A największym złem jest ZUS i nikt oprócz UPR nie planował nawet jakiejkolwiek sensownej reformy i ograniczenia marnotrastwa.
Pozdrawiam,
Sławomir Sygidus
Jak już pan złożył wyznanie wiary. to teraz niech pan je udowodni na liczbach.
Radosław Tomulis
Panie Radosławie
To co napisałem jest oczywiste.
Jeśli, życzy Pan sobie jakieś opracowania to proszę o kontakt na mail'a: sy@upr.org.pl
Re: Panie Radosławie
Jeśli, życzy Pan sobie jakieś opracowania to proszę o kontakt na mail'a: sy@upr.org.pl
Oczywiste to jest to, ze jutro mamy piątek.
Reszta to kwestia bardziej złozona, ponieważ jak sądzę nie tylka ja chcę zostać poinformowany, to skoro to takie proste, jak wszystko co pochodzi z UPR, to prosze publicznie parę zdań.
R.T.
Nieoczywistość...
Tak, jak oczywiste jest, że jutro jest piątek, tak oczywiste jest, że byłoby dla gospodarki likwidacja PIT i CIT i wszelkie uproszczenia podatkowe, oraz likwidacje wszelkich ulg.
(co jest podstawowym, od wieków, postulatem UPR)
Jeśli dla Pana oczywiste to nie jest, To nalezy zająć się poezją, a nie polityką.
(+)
PITolenie i CITolenie
Tak, tak, likwidujcie podatki PIT, CIT, a wprowadzajcie pogłówne, podymne i łanowe. To jest PRAWDZIWY "program" podatkowy pana Mikke (proszę nie zasłaniać się nazwą UPR, ta nazwa to tylko zmyłka dla naiwnych i darmowe zaplecze klakierskie dla publicysty JMikke - o czym zaświadcza wyrzucenie z UPR prezesa Wojtery przez Mikkego i trzech jego totumfackich ze Straży UPR).
Tak, tak - najlepiej jakby nie istniały żadne podatki w formie przymusowych danin, a ludzie zrzucali się na działalność państwa dobrowolnie, przepojeni poczuciem obywatelskiego obowiązku. Najlepiej, jakby pomagali z dobroci serca kalekom, starcom, nie kradli, oraz uśmiechali się do siebie radośnie.
Tak jednak nie jest. Podatki są niezbędne na funkcjonowanie państwa i również na cele socjalne - do czasu, aż STOPNIOWO nie wyjdziemy z zafundowanego nam przez komunistów seryjnego, międzypokoleniowego złodziejstwa - czyli finansowania socjalu starych przez młodych.
Nie da się NAGLE odciąć od zobowiązań, nie da się ludzi nie mogących obecnie z racji wieku lub stanu zdrowia zarobkować odesłać na Madagaskar. Wychodzenie z socjalizmu może być wyłącznie stopniowe (o ile nie chcemy wojny).
Publicysta Mikke snuje utopijne wizje, jak wyjść z socjalizmu nagle. To da się tak samo, jak Golcom uda się na ściernisku postawić San Francisco. Tylko w piosence czy innej dzialności rozrywkowej.
Niestety niektórzy przedstawiciela branży rozrywkowej Janusza Mikke traktują jako polityka.
Czarnowidz.
fajne....wszyscy na podatkach zyskuja
Naprawdę fajne. To droga wyjścia.
Od rozdmuchanej, skorumpowanej administracji.
Od wydmuchanych "zasłużonych dla PRL" rent i emerytur..
Od wspierania przemysłu i drobnej przedsiębiorczosci...
każdy gupi wie, że się nie da...
Stopniowo, stopniowo...
Administrację da się CZĘŚCIOWO odchudzić. Czyli jest pole do obniżki stawek, ale nie do likwidacji podatków - przynajmniej w ciągu najbliższych lat.
Emerytur (nabytych) w państwie prawa nie da się cofnąć.
Rent "zasłużonych dla PRL" nie ma. W jakim kraju Pan żyje?
Mniej lub bardziej wspiera przedsiębiorczość każde z najbogatszych państw świata - pewnie się mylą, a są bogaci, bo w Totka wygrali, hehe
Czarnowidz
Czemu miałby Pan mieć moje poglądy?
"rent" poszło z rozpędu..
Ta wypowiedź świadczy
Ta wypowiedź świadczy tylko o twoim prostactwie i ignorancji.
Nie wiem czy słyszałeś o kimś takim jak Margareth Tatcher, to taka pani, która była premierem GB kiedy chodziłeś do przedszkola.
Była zwolenniczką likwidacji podatków dochodowych i nawet ostatnią ustawą jaką przeprowadziła była likwidacja PIT. Niestety musiała ustąpić pod presją agresywnej i ignoranckiej hołoty.
Co nie zmienia faktu, że Ona jest dla mnie autorytetem a nie Cimoszczenko, Tusk czy Kaczyński.
Pozdr,
SYG
Oczywiście chodziło mi o
Oczywiście chodziło mi o wypowiedź dzielnego "prawicowca inaczej" - Czarnowidza
pozdr,
SYG
Widzę...
Ale zalecam pisać "zdrobnialej" i z większą finezją, bo zacznie się rynsztok.
Szanowny "SYG"
Bądź chłopczyku tak miły i pokaż mi państwo z pierwszej dwudziestki najbogatszych krajów świata, gdzie nie ma podatku PIT.
A jak nie będziesz w stanie pokazać, to bądź łaskaw kochany prostacki ignorancie "SYG" wytłumaczyć, dlaczego w konkurencji między państwami nie wygrał ten "lepszy" model, bez PIT?
Czyżbyś był "opacznym darwinistą", zwolennikiem teorii, że w walce konkurencyjnej wygrywa rozwiązanie gorsze? Beznogi biegnie szybciej od obunożnego, bezręki boksuje oburęcznego, a państwo z "beznadziejnym" PIT rozwija się lepiej od tego bez PITka?
Hehe.
Czarnowidz
W USA do 1913 nie było PIT,
W USA do 1913 nie było PIT, no i teraz pytanie kto szybciej się rozwijał w XIX wieku USA bez PIT czy Kongresówka z pańszczyzną ( taki stary model PIT)
A teraz kto szybciej się rozwija: HongKong ze śladowym PIT czy Korea Północna ze 100 % PIT ?
W dolinie rzeki Neanderthal...
Nie było ongiś żadnych podatków - a neandertalczycy wyginęli.
To głupia aluzja do głupiego odnośnika historycznego.
Przed 1913 rokiem USA nie były największą potęgą gospodarczą świata - a późnej, już z PIT - były. Jak widać PIT nie przeszkodził.
Śladowy PIT w Hongkongu? Śladowy - ale jest.
Poza tym proszę podawać dla przykładu reprezentatywne państwa z pełnym przekrojem gospodarki - bo Hongkong jest de facto tylko dużym miastem. Równie dobrze mógłbyś Pan podawać za wzór rozwoju gospodarczego śródmieście Warszawy zamiast całej Polski.
Czarnowidz.
Panie Robercie jasnowidzący
Panie Robercie jasnowidzący to, że gospodarka USA, tak się rozwijała, to nie dzięki temu podatkowi, a pomimo tego, że był.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Panie Mirosławie
Tak można tłumaczyć wszystko, ssąc paluszek. Np.:
"Panie Mirosławie jasnowidzący to, że Bubka pobił rekord świata, to nie dzięki treningowi, a pomimo tego, że trenował."
Hehe
Czarnowidz.
Ciekawe przejście od
Ciekawe przejście od ekonomii do sportu. Podatek, to jeden z elementów wpływających na korzystny rozwój przedsiębiorstwa. A to Ci numer. Nieźle Pan sobie to wykoncypował.
Panie Robercie, a jak ten VAT wpłynął na sytuację Japonii czy Tajwanu? Czy przypadkiem nie zwiększyło się bezrobocie?
Podatek VAT, to najgorszy z możliwych podatków.
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Panie Mirosławie
"Podatek, to jeden z elementów wpływających na korzystny rozwój przedsiębiorstwa."
Nie przedsiębiorstwa, lecz społeczeństwa.
"Podatek VAT, to najgorszy z możliwych podatków."
Ano tak jest, panie Mirosławie. Ale niektórzy z rozmówców chcą jego zostawić, likwidując PIT i CIT.
Czarnowidz.