Chcę żyć. Dziennik radzieckiej uczennicy 1932-37

Autor: 
Ługowska Nina
Wydawca: 
Świat książki

Nic tak wiernie nie odda rzeczywistości, jak wspomnienia naocznych bohaterów. Jeżeli przetrwały do naszych czasów, są bezcennym źródłem. Juliusz Cezar zostawił po sobie niesamowite opisy bitew, unikatowe obrazy. Czy pozostające w tej tematyce źródła, na których opierała się Applebaum w GUŁAG-U.

Dzienniki bywają pisane z różnych powodów. Autor chce przelać na papier obserwacje z myślą o tych, którzy w przyszłości będą mogli skorzystać z jego doświadczeń. Tym kierował się Władysław Bartoszewski, decydując się na opublikowanie Dziennika z internowania w Jaworznie. Ten brudnopis początkowo miał pomagać w zapamiętywaniu pewnych faktów, porządkowaniu ich. Po latach Autor uznał, że wyda go, aby przypomnieć innym o dalszych epizodach stanu wojennego, a młodym pokazać, że i takie wydarzenia miały miejsce.

Dla innych będzie to rodzaj autoterapii, pozbywania się zakumulowanych negatywnych emocji. Oczyszczenie.

Czy Autorka pamiętnika przypuszczała, że będzie on lekturą podobną do relacji z nazistowskich Niemczech? Z pewnością nie.

Nina Ługowska zaczyna pisać swój dziennika jako 14-latka. Prowadzi go od 8 X 1932r. do 1937 roku, czyli do rewizji i konfiskaty, posłużył jako dowód na kontrrewolucyjne poglądy dziewczyny. Przeleżał kilkadziesiąt lat z innymi dokumentami, by wreszcie zezwolono na jego wydobycie. Autorka nie dożyła tego czasu, zmarła kilka lat wcześniej, w 1993 roku.

Śledczy szczególnie zainteresowany był opisami poświęconymi rodzinie i znajomym, oczywiście komentarzom do sytuacji politycznej, społecznej, ekonomicznej. Opinie nastolatki były groźne dla czerwonego reżimu.

Dziewczynka zdawała sobie sprawę, że musi uważać na to, co pisze. O czym świadczą wymazane fragmenty – po interwencji mamy, która przestrzegła córkę, przed zbyt otwartym wyrażaniem takich poglądów, choćby tylko do zeszytu.

W pamiętniku przede wszystkim znajdziemy osobiste relacje. Odczuwałem pewien dyskomfort wchodząc na ten prywatny grunt. Poznawanie najgłębiej skrywanych sekretów, osobistych zapisków. Nina jest bardzo przeczulona na swoim punkcie, zamyka się w sobie. O czym nie może porozmawiać z rodzicami i siostrami – zapisuje w dzienniczku.

Bardzo cierpi z powodu problemów z oczami, ma zeza. Uważa, że to ją bardzo oszpeca i każdy, kto z nią rozmawia to zwraca na to uwagę. Nie może pozbyć się tego uczucia. W końcu rodzice wysyłają ją na operację, która niestety nie pomaga.

Nina przeżywa zauroczenia, miłości. Pierwsze rozczarowania. Dobrze czuje się w towarzystwie starszych od niej, znajomych sióstr. Co zrozumiałe w tym wieku ma bardzo częste wahania nastroju.

Jest typem obserwatora, zajmuje ją to co się dzieje wokół niej, nie tylko w najbliższym otoczeniu, lecz i w szerszym znaczeniu, społeczeństwie, polityce. Dostrzega u siebie wiele podobieństw do młodego Tołstoja (Byłem wstydliwy z natury, lecz tę wstydliwość potęgowało jeszcze przekonanie o mojej brzydocie. Jestem pewien, że nic tak zasadniczo nie wpływa na charakter człowieka jak jego powierzchowność, a może nie tyle powierzchowność, co przekonanie, że jest ona pociągająca lub odpychająca.- jak można się przekonać jest to jej ulubiony autor.

Spostrzeżenia dziewczynki są bardzo ciekawe i nad wyraz dojrzałe. Celne.

Opinie na temat mężczyzn są zdeterminowane bieżącymi wydarzeniami i stanem ducha. Złożoną kwestią jest jej stosunek do ojca. Współczuje mu, bo wie, że bolszewicy represjonują go. Spędził kilka lat w obozie, musi pracować poza Moskwą. Ta przerwa oddaliła ich od siebie. Chyba niesłusznie uważa, że ojciec jej nie chce zrozumieć i jest apodyktyczny. Wszystko to ma miejsce w osobliwym czasie, w latach 1932-1937.

Ojciec Niny, jako członek ruchu spółdzielczego, był osobą niepożądaną przez władze, jeszcze przed rokiem 1930 został zesłany na 3 lata. Po tym czasie nie było mu dane spędzić wiele czasu z rodziną, ponieważ odmówiono mu meldunku, a pracy musiał szukać poza Moskwą. W trakcie pisania pamiętnika (w 1935 roku) ojciec został zatrzymany (kilkumiesięczne śledztwo, Butryki, Łubianka) i ponownie go zesłano, trafił do Ałma Aty – tym razem pięć lat. 23 marca 1936 Autora napisała: [...]Od taty nie ma listów. Nie rozumiem. Czekam na nie codziennie. Co się z nim mogło stać? Nie, nie, na pewno nic strasznego. Że też zawsze przychodzą mi do głowy głupie myśli...

Nie tylko niespełnione miłości, ale i beznadziejność systemu była dla Niny powodem frustracji:

[...]Nigdy ludzie nie doczekają się takiej czasu, gdy na świecie wszyscy będą równi, gdy jeden nie będzie miał prawa niewolić i poniżać drugiego, kiedy nie będzie silnych, panujących nad wszystkimi, i słabych, pozbawionych wszelkich praw.

Życie to walka. W walce zawsze zwycięża mocny, mocny góruje, a słaby pełza u jego nóg. A co to jest kobieta? Kobieta to pies, który usiłuje wspiąć się do poziomu pana, zająć równorzędne z nim miejsce, ale to dla niego nieosiągalne. Czym jest wyzwolenie kobiety. To miraż, zwyczajna ułuda.

W szkole próbowano wyrównywać te nierówności. Na zajęciach technicznych klasę dzielono na dwie części, bynajmniej nie względem płci. Cześć kształciła się w pracowni stolarskiej, cześć w ślusarskiej.

Nina tak scharakteryzowała radziecką dziewczynę:

[...]Spotkać je można wszędzie, mają zawsze na głowie jaskrawy berecik, mocno kręcone włosy, często farbowane, założone na małe, białe, jakby porcelanowe ucho; sukienka według ostatniej mody, zawsze nieelegancka i uszyta bez smaku, ale wyzywająca; twarz wulgarna, wiele obiecująca mężczyznom, bez cienia zmieszania.

Codzienność - radziecka rzeczywistość

Pod datą 13 października 1932 znajdujemy taki oto zapis:

[...]Chłopaki rozrabiały; więc po chwili weszła nauczycielka z sąsiedniej klasy najwyraźniej z awansu społecznego. Zadawszy nam wypracowanie z użyciem słów: imperialiści, kapitalizm, oportuniści, entuzjaści, przodownicy pracy, nowe społeczeństwo – wyszła i potem kilka razy zaglądała.

Śmierć i pogrzeb żony Stalina skomentowana w dzienniku. Co oczywiście wzbudziło zainteresowanie śledczego. Podkreślił m.in. takie fragmenty:

[...]Przyszły tłumy, ale dziwnie się czułam na widok wesołych, ożywionych gapiów, przepychających się z roześmianymi minami do przodu, żeby spojrzeć na trumnę. [...] Jakoś nie było mi żal tej kobiety – przecież żona Stalina nie może być w żadnej mierze dobra, zwłaszcza że jest bolszewiczką. I po co ten cały hałas, artykuł w gazecie – to jeszcze bardziej nastawiło mnie przeciwko niej. Myślałby kto, że to jakaś caryca.

Nadieżda Alliłujewa, druga żona Stalina. Czy została zamordowana na polecenie Stalina, czy popełniła samobójstwo - nie wiedziała tego Nina i my chyba też nie mamy przekonywujących dowodów.

Na temat bolszewików nie miała dobrego zdania, po aresztowaniu ojca koleżanki:

[...]Bolszewicy, bolszewicy! Do czego wyście doszli, co wyrabiacie? Wczoraj J.I. Zrobiła nam wykład o Leninie i wspomniała, a jakże, o naszym ustroju. Z jaką przykrością słuchałam tego bezwstydnego kłamstwa z ust uwielbianej nauczycielki. Niech kłamie Jewcychiewicz, ale ona, pełna takiego szczerego zapału, żeby tak kłamać!. I to komu? Dzieciom, które nie wierzą, które uśmiechają się w duchu i myślą: Kłamiesz, kłamiesz!

Rozkułaczanie i kolektywizacja. Śmiertelne żniwo – od początku miliony ofiar.

Dziwne rzeczy zachodzą w Rosji. Głód, ludożerstwo...Dużo się słyszy od przyjeżdżających z prowincji. [...] A Ukraina. Żyzna, rozległa Ukraina...Co się z nią stało? Trudno ją teraz poznać. To wymarły, milczący step. [...] Uciekinierzy uparcie i niepowstrzymanie płyną do dużych miast. Nie raz wyganiano ich z powrotem, całe pociągi – na pewną śmierć.

2 grudnia 1934 roku zapisała:

[...] Około jedenastej w radiu podano, że w Leningradzie zabito towarzysza Kirowa, członka Biura Politycznego. [...] Było mi trochę wstyd, że nic we mnie nie drgnęło na tę wiadomość, przeciwnie, poczułam radość. To znaczy, że ktoś jeszcze u nas walcz, są organizacje i prawdziwi ludzie. Czyli nie wszyscy pogrążyli się w pomyjach socjalizmu. Szkoda, że nie byłam świadkiem tego strasznego i głośnego wydarzenia. Teraz dopiero będzie awantura.

Kolejny wpis poświęciła temu wydarzeniu 30 grudnia 1934 r.

[...] Mnóstwo wstępniaków w gazetach krzyczało o tym wydarzeniu, wielu prelegentów-papug i sowieckich działaczy, wygrażając pięściami, wykrzykiwało z patosem nad głowami robotników: Dobić gada!

[...] Nim rozpoczęto śledztwo, kiedy jeszcze nikt nic nie wiedział o istnieniu jakiejś organizacji, zabito pond 100 osób, białogwardzistów, tyko dlatego, że ci mieli nieszczęście znajdować się na terytorium ZSRR.

Dzisiaj rozstrzelano jeszcze 14 "spiskowców". Tak więc ponad 100 osób za jedno bolszewickie życie.

Osoba Kirowa była niewygodna dla Stalina. Po pierwsze, pozbywał się rywala, coraz popularniejszego. Po drugie, miał usprawiedliwienie dla polityki represji (zwiększenie uprawnień NKWD), pretekst do czystek partyjnych i wyeliminowania popleczników Kirowa.

Nina jeszcze przed 1930 rokiem prowadziła swoje dzienniczki, co najmniej od 1928 roku - prawdopodobnie już po aresztowaniu i zasłaniu ojca. Ocenia jest dość krytycznie, ale nie skreśla całkowicie:

[...]Są takie naiwne i dziecinne. Ale w opowiadankach z lat 1929 i 1930 pojawia się ślad myśli w związku z kolektywizacją i wyniszczeniem chłopów, zaczynam występować przeciw bolszewikom., wymyślając im w imieniu swoich bohaterów. Jednym słowem, pojawia się pewna powaga i coś, co przypomina moje obecne pisanie.

***

Jest to pozycja wpisująca się w nurt literatury, który powstał w totalitarnych reżimach. Książka pokazuje strach władzy przed dziećmi, próbuje urobić ich na bezmyślnych niewolników i nie cofnie się przed ostatecznymi środkami. W 1935r. bolszewicy uchwalają przepis, pozwalający skazywać na śmierć 12-latków. Był to nacisk na oskarżonych, aby przyznali się do winy. Jeżeli nie będą chcieli współpracować – to przed sąd zostaną wezwane ich rodziny (dzieci). Jeżeli skłamią, że nic nie wiedzieli o planach ojca, to podzielą los ojca. Jeżeli potwierdzą, że wiedziały o zamierzeniach rodzica, to opowiedzą za ukrywanie tego. Ten dekret niejako uzupełniał poprzedni, mówiący o odpowiedzialności całych rodzina za przewinienia jednej osoby.

Wymowny jest tu fragment, w którym Nina opisuje jak chłopcy w szkole zostali oskarżeni o przynależność do konspiracyjnej organizacji. Dyrektor (wybił się wyłącznie dzięki legitymacji partyjnej, podłości i umiejętności ślepego wykonywania wszystkich poleceń góry) dowiedział się o rozkazie od imperatora Kroka II - wymysł kolegów Niny - i postanowił zbadać sprawę. Wzywał, przesłuchiwał, wypytywał, straszył. A nie rozmawialiście o tym, że w tym roku jakoś dużo [początek stycznia 1935r. - przyp. red] ludzi umarło - zagajał rozmowę. Węszył, kto jakich ma znajomych, z kim się spotyka. Było to pierwsze spotkanie Niny z władzą w terenie. Niestety nie ostatnie...

To jest: Paweł Gotowiecki

Kolejny dowód hańby, jaką

Kolejny dowód hańby, jaką w dziejach ludzkości był bolszewizm. Do szeroko cytowanych przez Pana przykładów indoktrynacji młodzieży i patologii ustrojowych widzianych oczyma młodej dziewczyny dodam z innej beczki jeszcze jedną zbrodnię, jaką bolszewicy popełniali na dzieciach. Chodzi mi mianowicie o miliony bezprizornych, z których większość jeśli przeżyła, to została na zawsze wykolejona i pozbawiona normalnego dzieciństwa. Trudno to właściwie nazwać inaczej jak świadomą eksterminacją własnego ("własnego"?) narodu.

To jest: Wojciech-Maltan

Jeden z obiektów

westchnień Autorki to bezprizorny. Nie ma w tekście jakiegoś poważniejszego odniesienia do ich sytuacji, poza ogarniającym ją współczuciem. Sytuację tych dzieci dość dobrze oddają słowa bohatera Chłopca z Salskich Stepów - Newerlego:

[...]I tutaj spotkał mnie pierwszy cios, bo to nie był internat, ale kryminał.

Nie wspomina o przyczynach tego stanu rzeczy, cenzura raczej by tego nie puściła, bo samo stwierdzenie, że Związek Radziecki dotknęła wśród wielu klęsk także plaga dzieci opuszczonych - niewiele tu wyjaśnia.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Paweł Gotowiecki

Tak, Newerlego czytałem. W

Tak, Newerlego czytałem. W "Zostało z uczty bogów" ciekawie opisuje on proces własnego odchodzenia od bolszewizmu spowodowany różnymi patologiami "komunizmu wojennego" i początku NEP-u. W ogóle najlepszy opis sowieckiej rzeczywistości pochodzi od ludzi, którzy w niej na co dzień uczestniczyli.

To jest: Wojciech-Maltan

Czytając dziennik

pierwsze moje skojarzenia były właśnie Newerlym i jego wspomnieniami z dzieciństwa. Tam jest taki kapitalny dialog:

- Mieliście bojowników, agitatorów, męczenników, macie młodych idealistów i babcie rewolucji, ale czy macie gubernatorów, czy macie dobrych policmajstrów?
- Bez kpin, proszę, mówi Pan o partii socjalistów rewolucjonistów!
- Patrzcie, jak się obrażają, nieskazitelni, niepokalani! Na miłość boską, ciągle cytujecie historię wielkiej rewolucji francuskiej[...]

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Piotr Radecki

Chcę żyć! Właśnie.

Chcemy żyć bez obroży i bez kagańca.

Teraz i u nas w Europie nie zabijają ciała, chcą zabić duszę.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.