Jak stworzyć organizację niepodległościową na bazie rozdrobnionych środowisk patriotycznych?
Autor: Krzysztof Stańczyk, wt, 01/04/2008 - 23:04
Oferuję swoją współpracę w tworzeniu konfederacji wszystkich sił patriotycznych, w celu przejęcia władzy w Polsce i zaprowadzenia porządku prawnego opartego na PRAWDZIE.
W chwili obecnej widzimy na polskiej scenie politycznej drobne formacje prawicowe, bez realnych szans na realizację programu patriotycznego. Przykra jest konformistyczna postawa episkopatu polskiego, z nielicznymi wyjątkami. Ja nigdy nie należałem do żadnej partii, czy innej organizacji politycznej. Jako uczestnik Sierpnia 1980 widziałem jak agentura opanowuje "Solidarność", tak że nie widziałem tam dla siebie miejsca. Dwa razy zaangażowałem się w aktywne działania, a to w związku z kampanią prezydencką Korwina Mikke, a ostatnie lata w poparcie dla PIS. Niestety chciałem jak najlepiej, a wyszło jak zawsze. Korwin po kilku latach podłapał fuchę w szmatławcu Urbana, a dzisiaj PIS zrobił ze mnie frajera. Wniosek z tego taki, że muszę jednak zaangażować się w tworzenie nowej, ideowej formacji niepodległościowej. Zwracam się zatem z apelem do mądrych ludzi piszących na prawica.net o wskazanie drogi do celu. Sądzę, że możemy liczyć na partię Marka Jurka, ideową część LPR, środowisko Radia Maryja, NOP, ZW Strzelec.
|
Już widzę
poważną organizację ze skinami z NOP :-/
Młodzież z NOP jest szkalowana przez koszerne media.
Tymczasem to ideowi Polacy, na których będzie można liczyć na przykład w rewolucyjnej fazie naprawy Rzeczpospolitej. Zapewne przyjacielu nie miałeś okazji poznać ludzi z NOP i sugerujesz się opiniami TVN. Czasami historia wymaga nie tylko gadania, ale użycia taczki, smoły i pierza.
Krzysztof Stańczyk
To niech zapuszczą włosy, przestaną zachowywać się głośno
niczym kibice, zastanowią się dwa razy zanim wyślą film na YouTube, przestaną opluwać liberalizm i demokrację. Bez tego koszerne media nie muszą się starać.
Dziękuję za żartobliwy tekst. Ale podejrzewam, że nie rozumiesz
pojęć "liberalizm" i "demokracja". Przypuszczam, że podpisujesz się też pod - wolność, równość, braterstwo! Zgadłem, nieprawdaż?
Krzysztof Stańczyk
A, kicha! Nie zgadł Pan
Znam te terminy jak zły szeląg. Widok łysych, krzyczących facetów nie budzi miłych skojarzeń. Najpierw niech zapuszczą włosy, potem pogadamy.
Uprzejmie wyjaśniam, że długie włosy stanowią zagrożenie
dla ich posiadacza w przypadku walki z napastnikami. Ponieważ młodzież z NOP jawnie prezentuje postawę patriotyczną, zatem narażona jest na agresję ze strony elementów propedalskich, projudaistycznych, promasońskich. Awantury wywołują opłacani przez ww prowokatorzy. Długie włosy umożliwiają pewny i bolesny uchwyt delikwenta, czyli dają przewagę napastnikowi. I to cała tajemnica krótkiego strzyżenia rozsądnych młodych Polaków. Zastanawiam się przy okazji nad sobą. Chciałbym z Tobą pogadać, ale mam marne szanse, gdyż włosy pogubiłem i jakoś nie chcą wyrosnąć nowe.
Krzysztof Stańczyk
Pan sobie jaj niech nie robi
Doskonale domyśla się o co mi chodzi.
cytat:To niech zapuszczą
Krzysztof Kalebasiak
cytat:To niech zapuszczą
niczym kibice, zastanowią się dwa razy zanim wyślą film na YouTube, przestaną opluwać liberalizm i demokrację.
Dziwak z Pana. Kiedys starsi ludzie gonili mlodych do fryzjera, a Pan nie pogada z nikim kto jest na "krotko po mesku".
Pewnie poparlby Pan Mikkego, a nawet Michalkiewicza, gdyby mieli dredy?
Mozna wiedziec na kogo Pan glosuje?
Bo w telewizorze faceci w sejmie raczej nie kudlaci. Moze jeden byly POwiec.
Juz wiem, n a jakies baby Pan gl;osowal.
Rozumiem, ze Pan ma wlosy do ramion albo mieszkanie bez luster.
Krzysztof Kalebasiak
Jesli ktos przeczytal poprzednia wersje i zostal zaskoczony pewnym wyrazem, to przepraszam. To byl "czeski" blad.
KS
"Zapewne przyjacielu nie miałeś okazji poznać ludzi z NOP i sugerujesz się opiniami TVN."
Tu wlaśnie jest pies pogrzebany: jeżeli poniekąd inteligentny p. Q oświeca sie na ubeckich mediach, to czego można wymagać od "przeciętnego" niezbyt oświeconego wyborcy, którego te koszerne media jeszcze mocniej ogłupiaja?
A i oswieconego , mlodego, aczkolwiek leniwego wyborce tez potrafią sciemnić /wybory 2007/.
Kosciół K.w Polsce jest za bardzo podzielony, aby pomógł
ten konserwatywny,narodowy ruch zjednoczyć. A innej sily w Polsce nie widze. Chyba że Benedykt XVI "uprzątnie"/czytaj zlustruje/ polski Episkopat ...
Powtarzam od jesieni 2007- mialeś chamie złoty róg...
Koszerne media nie dopuszczą do ponownego " wypadku przy pracy" jak to było w 2005...
Pozdrawiam
max55
Zapraszam do Warszawy 23 kwietnia!
Jeszcze nic straconego!
Krzysztof Stańczyk
Proszę się zaangażować w ruch JOW
W Polsce brakuje lokalnych liderów, ludzi mądrych, uczciwych, szanowanych w swojej lokalnej społeczności. Nie ma ich bo obowiązuje ordynacja proporcjonalna, w której partie się buduje od góry, w terenie zostają liderami osoby nieznane poza gronem partyjnym. Natomiast jednomandatowe okręgi wyborcze czyli JOW powodują, że posłami zostają właśnie naturalni lokalni liderzy. Materiały na temat JOW znajdzie pan na www.jow.pl, dużo się też tutaj o tym pisze.
Janusz Baczyński
Myślę podobnie.
Nie odkrywamy nic nowego, wracamy do sprawdzonych rozwiązań Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Sejmik powiatowy delegował posłów na sejm wojewódzki, tam wybierano posłów na sejm koronny. Wszyscy oni byli kontrolowani przez wyborców i rozliczani z efektów swojej pracy. Ale w ówczesnym społeczeństwie szlacheckim dominował duch wolności, dumy i woli walki. Tymczasem dzisiaj po wymordowaniu polskiej inteligencji przez bolszewików, Niemców i żydokomunę, po wychowaniu dwóch pokoleń Polaków na niewolników, szlachetne idee nie trafiają do Rodaków. Pytanie moje zmierza zatem do tego, jak zmienić mentalność Narodu, narodu który ogłupiały nie pomyśli o przepędzeniu partii politycznych, o zmianie konstytucji, o niepodległości terytorialnej, politycznej i ekonomicznej. Nie widzę szans na ewolucję, na pracę od podstaw. Uważam za konieczną rewolucję. Trybuną pozwalającą przekonać Polaków do wolności jest ambona w każdej parafii. Nie zaprzeczysz Januszu, że wspólnota parafialna jest jedyną możliwą dzisiaj formą zorganizowania się lokalnej społeczności. Jeżeli Kościół, czyli my wszyscy nie podejmiemy walki, przegramy Polskę, a za ćwierć wieku rewolucję przeprowadzą nasi bracia muzułmanie.
Krzysztof Stańczyk
KK zbyt mało angażuje się w politykę
Jeżeli już, to raczej pojedynczy biskupi i to po stronie tzw.poprawnościowej.
Tymczasem nie brakuje nam światłych i dalekowzrocznych kapłanów a także biskupów, którzy mogli by z odwagą głosić prawdę o człowieku nie tylko z ambony ale także z mównicy sejmu czy senatu.
Myślę, że tacy przedstwaiciele KK i całego społeczeństwa w parlamencie RP i PE to by była rewolucja.
Dobrym znakiem w Gdańsku jest emerytura biskupa
Gocłowskiego. Dosyć już szkody narobił. Rozmawiałem z kilkoma zaprzyjaźnionymi kapłanami. Obowiązuje ich zasada posłuszeństwa, a Gocłowski kategorycznie zabronił nawiązywania w kazaniach do obrony Narodu przed UE. Mało tego. Nie wolno proboszczom udostępniać obiektów kościelnych na spotkania patriotyczne. Nowemu biskupowi nie omieszkam wyjaśnić, że to my wierni jesteśmy Kościołem, a on tylko urzędnikiem. W rezerwie mamy w Gdańsku meczet. Pozdrawiam!
Krzysztof Stańczyk
sadzi pan ze jesli ksieza kandydowali by do sejmu
to by cos zmienilo?
Drodzy Panowie
Zanim zaczniecie na poważnie dyskusję o polskiej państwowości, JOWach itp. weźcie pod uwagę fakt, że za kilka dni ta sfera działań będzie zarezerwowana dla urzędasów w Brukseli i ich tubylczych zarządców. Skoro do tej pory nie udało się stworzyć liczącej się formacji prawicowej, to w tej chwili szanse są równe zero. Poleganie na M.Jurku, LPRze czy Radiu Maryja, z całym szacunkim, jest niepoważne i nawet nie chcę tego uzasadniać. Uważam realistycznie, że można tylko czekać aż Eurokołchoz zacznie sie rozpadać i wtedy dostosować działania do sytuacji która się wytworzy. Wcześniejsze próby tworzenia nowych formacji politycznych przyniesie więcej złego niż dobrego. Oczywiście kontakty na gruncie towarzyskim są jak najbardziej wskazane.
Kolego Jarku! Prezentujesz typową naturę raba (wybacz szczerość)
Ale chętnie wyjaśnię moją filozofię. Mam gdzieś UE, mam gdzieś naszych polskojęzycznych kacyków, gwiżdżę na podpisane przez zdrajców kwity, weksle, traktaty. Po prawomocnym wyroku na Kwaśniewskiego, Tuska, Wałęsę, tudzież innych zbrodniarzy, po prostu unieważnimy wszystkie podpisane ze szkodą dla Polski dokumenty, w tym prywatyzacyjne, unijne i jakie tam jeszcze zdrajcy spłodzili. I cóż nam kto zrobi? Powie ktoś, ale co z naszymi narodowymi rezerwami walutowymi ulokowanymi w żydowskim banku na 1% rocznie? Ano nic! To tylko metale szlachetne, może banknoty, a głównie papiery wartościowe na NASZE POLSKIE nieruchomości. Pies tę makulaturę trącał. Tobie i milionom ziemian wmówiono, że prawdziwa wartość to pieniądze, akcje, weksle. Ja uważam za prawdziwą wartość siłę 40 milionów Polaków w kraju, 15 milionów Polonusów, ziemię ojczystą z jej zasobami naturalnymi i urodzajną glebą, ciepło słońca, infrastrukturę mieszkaniową, przemysłową itp. I któż nam to odbierze? Może Bundeshwera wjedzie na czołgach? Tak więc Kolego odwagi!
Krzysztof Stańczyk
Ależ
o to mi właśnie chodzi, tylko te "prawomocne wyroki" nie spadną z księżyca. Przez ponad 100 lat zaborów różni ludzie, na różne sposoby próbowali walczyć w powstaniach, ale to zaistniała koniunktura międzynarodowa spowodowała możliwość odzyskania niepodległości. Tą koniunkturę wykorzystano i dlatego napisałem że należy cierpliwie poczekać po czym należycie rozpoznać i wykorzystać chwilę, która wierzę, nadejdzie.
I proszę unikać populizmów, bo tym Pan niczego nie zwojuje,- z całym szacunkiem.
Zapraszam 23 kwietnia na Plac Trzech Krzyży w Warszawie.
Nie sztuka czekać na zmiłowanie Opatrzności. Spróbujmy sami wydać stosowne wyroki - Z WOLI LUDU! Zaczną swołocze bać się, uwierz! Pozdrawiam!
Krzysztof Stańczyk
Panie Krzysztofie
w latach osimdziesiątych jako młody człowiek zaliczyłem (chyba) WSZYSTKIE demonstracje w moim mieście, byłem pałowany, przesłuchiwany na SB i takie tam... Obecnie nie będę ganiał po ulicy z prostego powodu,- nic to nie daje, zapewniam Pana. Rozumiem jednak że wszystkie etapy należy przejść więc nikogo nie będę od tego odwodził. Niepodległość zdobywa sie mądrością! Skoro straciliśmy Ją bez wystrzału, w taki sam sposób można też odzyskać, ale w odpowiedniej chwili. To jest właśnie ta mądrość.
I radzę nie lekceważyć Opatrzności, a do tzw. L**u proszę podchodzić z dystansem.
Chwała Tobie Jarku za aktywną walkę z komuną!
Nie doceniasz swego trudu, poświęcenia, cierpienia. Właśnie dzięki takim NIERACJONALNYM działaniom, Polska nie traciła wiary w zwycięstwo. Już niejaki Popiel myślał był, że wygrał. Podobnie dzisiaj, myślał tusek o brukseli, a rodacy łeb mu ścięli.
Krzysztof Stańczyk
Nie żałuję oczywiście
młodych lat, ale nie o chwałę tu chodzi, tylko o głupotę młodych i łatwowiernych ludzi, jakim wtedy byłem. Wierzyłem w Wałęsę, Michnika i innych, nie zdając sobie sprawy z mechanizmów których znać nie mogłem. Wielu studentów z 1968 roku było także przekonanych o słuszności swojego protestu nie wiedząc o zakulisowych walkach o władzę komunistów. Określenie "Polska nie traciła wiary w zwycięstwo" jest pustym sloganem, bo tzw. L**dowi nie chodziło o żadne zwycięstwo ale o trochę więcej kiełbasy. Nie wiem czy jest sens powtarzać, że młodzi ludzie, ich wiara i łatwowierność będą zawsze wykrzystane przez starych wyjadaczy, bezpiekę i innych takich.
Nie należy także wierzyć radykalnie nastawionym ludziom gdyż jak uczy Historia i doświadczenie często są zwykłymi prowokatorami(bo niczym nie ryzykują).
Faktycznie tak było! Ubecja twierdziła, że dopóki robotnik ma
wódkę, zakąskę i d... w domu, to będzie cicho siedział. Ale zawsze jest grupa szlachetnych, ideowych ludzi, którzy idą pod prąd. Warto ich szukać i jednoczyć. Zauważyłem już na naszym forum przejawy aktywności lewacko ubeckiej. Nie przejmujmy się tym. Do momentu zablokowania piszmy prawdę. Teraz krótki szkic historyczny wyjaśniający dlaczego nie należałem do struktur "Solidarności".
Chciałbym nawiązać do poplecznika Tuska niejakiego Lecha Wałęsy.
Rzecz dotyczy Sierpnia 1980. Lech Wałęsa został dostarczony przez SB do Stoczni Gdańskiej już w trakcie rozprzestrzeniania się strajku na Stocznię Północną i Stocznię Remontową. Zadaniem jego było spacyfikowanie strajków, co też wykonał, podpisując przed weekendem umowę z komitetem wojewódzkim PZPR i za obietnicę podwyżki wynagrodzenia ogłosił zakończenie strajku i odesłał załogę Stoczni Gdańskiej do domu. Wywołało to oburzenie młodych pracowników Stoczni Północnej i Remontowej, którzy postanowili kontynuować strajk do czasu wymuszenia na PZPR konkretnych ustępstw. Wykorzystano fakt, że w owym czasie była możliwość otworzenia ruchomego mostu na kanale stoczniowym, co odcinało tzw. Holm od stałego lądu i utrudniało działania ZOMO (wkrótce partia naprawiła błąd i most przebudowano na stały). Centrum strajku przeniosło się zatem do Stoczni Remontowej i tam zgłaszali się przedstawiciele z następnych strajkujących zakładów pracy. W poniedziałek kolejny raz Wałęsa okazał się przydatny dla komuny. Przy udziale tzw. intelektualistów pokroju Mazowieckiego, czy innych żydowskich bolszewików z szajki Michnika i Modzelewskiego udało się przechytrzyć młodych radykałów i przejąć kontrolę nad wydarzeniami. Co było dalej to wiemy. Umiejętnie podsycana euforia tłumu zagłuszała zdrowy rozsądek. Na przykład na zebraniu założycielskim Solidarności wybrano do kierownictwa związku niejakiego Adama Drąga, uważanego za działacza opozycji, jako że czasami rozprowadzał niegroźne ulotki. Prawda jest taka, że był konfidentem SB, który przy okazji podziału zakładowych mieszkań, okazał pisemne polecenie aż z KCPZPR, nakazujące przydział mieszkania owemu "opozycjoniście".
Dalsze dokonania Wałęsy w umacnianiu żydokomuny znamy. Jawnym dowodem zdrady Wałęsy jest zniszczenie, jedynego jak dotąd, patriotycznego rządu Jana Olszewskiego (inna sprawa, że takiej gapy jak Olszewski to nie widziałem; miał swojego szefa wojska, policji, wywiadu, telewizję, a zdobył się tylko na stękanie przed kamerą). Nagrodą dla Wałęsy było milion dolarów honorarium, podobno z Hollywood, za prawo do scenariusza (film oczywiście nie powstał), amnestia urzędu skarbowego i obecna fucha na żałosnych wykładach w USA.
Krzysztof Stańczyk
Sytuację należy uwzględniać, oczywiście.
Jeśli wolałbyś nie zmoknąć, nie wychodź na deszcz (bez parasola), poczekaj, aż przestanie padać.
Ale kluczem jest umiejętność rozeznania (przestanie padać, czy nie, kiedy? i wreszcie -->> czy mogę sobie pozwolić na zaczekanie, aż przestanie padać? To jest zasadnicza kwestia.
W 1924 wydana została Main Kampf (dziś na wszelki wypadek niedostępna na rynku).
A.H. został powołany na stanowisko kanclerza 30 stycznia 1933 roku, 20 lipca 1933 zawarto konkordat, odbyły się ostatnie w miarę wolne wybory do niemieckiego parlamentu, w listopadzie 1933 powstały m.in. likwidujące resztki uprawnień pracowniczych, oraz ustawa "O nowej strukturze Rzeszy" likwidująca resztki samorządu terytorialnego.
14 marca 1934 parlament wydał ustawę "O przezwyciężeniu upadku narodu i państwa" dającą rządowi pana H. szerokie pełnomocnictwa, 30 czerwca doszło do radykalnej, krwawej czystki , głównie w SA, rękami SS i GS (Gestapo).
2 sierpnia 1934 umiera prezydent Hindenburg, co pan A.H. wykorzystuje, znosząc ten urząd państwowy i przejmując jego uprawnienia.
W 1938 roku aneksja Austrii, marzec 1939 zajęcie Czechosłowacji, wrzesień 1939 - wiadomo, 30 kwietnia 1945 koniec zabawy pana H.
Pytania są nastepujące:
1. czy są analogie współczesne i jakie?
2. w jakim momencie łancucha zdarzeń jesteśmy?
3. czy warto czekać do końca zabawy (a jak zabawa się nie skończy tak jak tamta)?
To niemożliwe.
Nie da się. Ci, którzy mogli by mieć sporo do powiedzenia, cicho siedzą. I słusznie. Żeby grać w zespole, to trza mieć z kim...