Do woJOWników wszelakich.
Autor: Michał Olejniczak, sob, 03/09/2005 - 22:23
Drodzy wojownicy. A może tak etapami. Mam pomysł, który można ruszyć i mógłby być (w pewnym sensie oczywiście) eksperymentem świadczącym na rzecz lub przeciw JOW.
Chodzi o samorząd. Walczycie o sejm, a tu może rzecz jest tragiczna dużo bardziej, choc nie tak widoczna. Po wprowadzeniu obecnej ordynacji z metoda d'Hondta u mnie wybory samorządowe 2001 wypadły tragicznie. Szczytem było dostanie sie do rady gościa który dostał coś z setkę głosów (przy prawie 60 000 uprawnionych do głosowania). Trzeba rozpocząć od tego. A z tego co z przykrościa stwierdziłem, ani PO, ani PiS za bardzo nie ma koncepcji(rozmawiałem z lokalnymi i nie tylko kandydatami obu stron). Moża jakaś akcja emailowo-podpisowa??
|
Pomysł na JOW
Szanowny Panie,
dziękuję za dobrą radę, której, nota bene, udzieliło już nam wielokrotnie wielu innych dobrze nam życzących. Otóż Pan jest młody i Pan ma przed sobą długą drogę i może walczyć o co Pan tylko chce. Ja jestem stary i muszę koncetrowac się nad tym, co uważam za najważniejsze.
Ale jesli Pan nie ma zufania do tego co ja mówię i piszę, to powinien Pan zobaczyć co robią ci, którzy znają się na polityce i od ponad pół wieku leją nas bez litości: komuniści. Niech Pan zwróci uwagę, że walcząc o przeżycie, w roku 1989, oddali nam wszystkie instrumenty państwa , oprócz jednego: Sejmu Ustawodawczego. Oddali nam Senat, nawet "wciskając" go nam prawie silą, oddali samorządy, oddali rząd. I jak Pan wie, dobrze zrobili: Senat i samorządsy, objęte w 99% przez "soldarnościowców" skompromitowały się bardzo szybko same i nastąpiła autodestrukcja "etosu". Wówczas, dzięki zachowaniu strategicznej pozycji, spokojnie wrócili. Więc Ruch JOW chce im odebrać własnie tę strategiczną pozycję i najważniejszą.
Pozdrawiam,
Jerzy Przystawa
Panie Profesorze! Rozumiem
Panie Profesorze!
Rozumiem Pana, ale czy to znaczy, że teraz bedzie Pan tłukł przez cztery lata sprawę Sejmu? Zwolennicy JOW w samorządzie to też kapitał i może warto powalczyć. Komuniści wygrywaja z nami bo maja struktury, które przy obecnym systemie wyborczym w samorządzie są podstawą do zwycięstwa. Przy niskiej frekwencji grupa ludzi na stołkach wystarczy (przy JOW już nie będzie tak prosto bo są mniejsze okręgi - mam na mysli miejscowości powyżej 100 tys. oraz powiaty i województwa). Może jednak?? Lepiej zostawić po sobie cegłę w solidym murze, niż niedokończony dach na tyczkach. I życzę Panu dużo zdrowia i długiego życia. A to ile komu na tym padole to kto inny decyduje :)
Chciałbym to tego
Chciałbym to tego nawiązać. Przeciwnicy JOW argumentują, że można wygrać wybory dostając mniej głosów, że to jest niesprawiedliwe. W Wielkiej Brytanii taka sytuacja zdażyła się 2 razy w ciągu 50 lat, zdarza się więc ona niewątpliwie rzadko i tylko wtedy, gdy poparcie jest wielce zbliżone (wtedy poparcia różniły się w skali kraju o 0.8% i 0.7%)
Natomiast to co Pan opisał zdaża się w listach wyborczych bez przerwy. Mandat uzyskują ludzie, którzy dostali bardzo mało głosów, mniej niż konkurenci. Wystarczy, że pierwsze nazwisko na liście nabije głosów na listę - to wciągnie pozostałych kandydatów, nawet gdyby dostali niewiele głosów.