Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Fala kulminacyjna
Autor: Olgierd Sroczyński, pon, 28/04/2008 - 18:42
Dla medialnego potoku słów nie stanowią problemu jakiekolwiek przeszkody, ponieważ jeżeli nie każdą da się zatopić, to na pewno każdą da się ominąć. Potok popłynie dalej niezależnie od warunków, a na rzeczywistość będzie można patrzeć tylko przez pryzmat jego wód. Szkoda jedynie, że ta lirycznie ujęta sytuacja jak zawsze zdarza się za pieniądze tych, którzy nie mają na powódź najmniejszej ochoty. "Absolutnym prawem państwa" - powiedział kiedyś nazistowski minister propagandy - "jest nadzorowanie kształtowania się opinii publicznej." Ojciec-założyciel współczesnej praktyki medialnej był z wykształcenia filozofem, toteż nie dziwi jego znajomość czy to Davida Hume'a, czy to dużo wcześniej piszącego Etienne'a de la Boetie. To oni sformułowali zasadę, którą dzisiaj - za Noamem Chomskym - możemy nazwać "fabrykowaniem przyzwolenia". Każda władza z konieczności stanowi mniejszość wobec rządzonych, zatem utrzymać się może jedynie poprzez stworzenie przekonania o własnej legalności i nieodzowności. Kolokwialnie rzecz ujmując sprawa rozbija się o to, że każdemu rządowi do istnienia niezbędna jest propagandowa tuba, która powtarzając mantrycznie pewne "prawdy" będzie tworzyła wrażenie ich oczywistości, niezależnie od stanu faktycznego. Esse est percipi - być, to znaczy być postrzeganym. Rzeczywistość jest taka, jaką możemy ją aktualnie widzieć. "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą." Ostatni projekt Komisji Europejskiej, dotyczący powołania sieci stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych zajmujących się produkowaniem programów odpowiednio "nasyconych tematyką europejską" jest więc doskonale zgodny z logiką działania każdej władzy, i niczym zaskakującym nie jest w tym wypadku fakt, że lekką ręką przeznaczono nań 8 milionów euro z kieszeni europodatników. Programy podkreślające nieustannie istnienie Unii Europejskiej jako czegoś realnego, przyjaznego i cały czas obecnego skutecznie zapobiegną nawrotowi eurosceptycyzmu u najbardziej wytrwałych nieprawomyślnych. Celem takiej praktyki jest coś, co nazwać możemy "totalitaryzmem sztokholmskim" - tym razem nie ze względu na pochodzenie geograficzne, ale przez analogię do znanego psychologii syndromu. Od tej pory każdy gwałt będzie się odbywał przy odpowiedniej dozie sympatii i poparcia ze strony gwałconych. Kontrowersyjny termin? Spójrzmy na historię. "Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie." (George Santayana). Zatrzymanie procesu instalacji źródła potoku jest z dużym prawdopodobieństwem niemożliwe, dlatego dobrze będzie nauczyć się pływać i ewentualnie nurkować z szeroko otwartymi oczyma żeby od czasu do czasu zobaczyć zalane dno. Rozwój wypadków wskazuje bowiem, że będzie to powódź stulecia i o brzeg będzie raczej trudno. |
Kto plecie androny o tym projekcie z ramienia KE?
Małgorzata Wallströmówna, była rzeczniczka prasowa Szwedzkiej Młodzieżowej Ligi Socjaldemokratycznej i szwedzka minister kultury, teraz odpowiedzialna za propagandę unijną. Jej bałakanie jest jednak bardzo interesujące:-):
"Wallströmówna, która zajmuje się także strategią środków komunikacji w UE, wyjaśniła na konferencji prasowej, że tylko 10 proc. informacji rozpowszechnianych przez telewizje państw członkowskich Unii ma coś wspólnego z jej działalnością. - Jest to niemal dokładnie tyle samo, ile poświęcają Stanom Zjednoczonym, a przecież tematyka europejska powinna być bardziej obecna" - powiedziała Wallströmówna."
Paradoksalnie zgadzam się z ojrokomisarką, ale inaczej niż ona widziałbym obecność tematyki UE w merdiach. Chciałbym więcej niż obecnie cmokania o cudowności UE usłyszeć, ile który ojroposeł wyłudził diet z podatków, ile programów unijnych to bardzo droga i nikomu nieprzydatna fikcja, jak wygląda realny poziom korupcji w Brukseli, jak często i z czyich ust pojawiają się takie żądania, jakie wygłaszał Piotr Mandelson, dwukrotnie wyrzucony z brytyjskiego rządu za korupcję, o tym, że absolutnie niezbędne jest mu jeździć kosztującym 80 tys. funtów szterlingów samochodem służbowym etc. Na taką obecność tematyki unijnej w merdiach ochoczo przystaję:-).
Tyle marzeń. W rzeczywistości będą cmokać nad wspaniałością UE.
Ale nie powinniśmy jednak lękać się takich żałosnych unijnych kołchoźników - KE i tak wcześniej może dostać niezłe lanie po nerkach, bo oto jeden z nielicznych niemieckich parlamentarzystów niepoddających się ujadaniu unijnych szczekaczek dr Peter Gauweiler (CSU) http://www.peter-gauweiler.de/index.html
zamierza zaskarżyć Traktat z Lizbony do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego http://pl.wikipedia.org/wiki/Federalny_Trybunał_Konstytucyjny. Nie trąbi się o tym, ale Gauweiler jest zdecydowany zrobić psikusa Anieli Merkelowej i całej reszcie uniobiurokratów. Ongi zaskarżył Konstytucję Europejską i miał dużą szansę wygrać, ale Merkelową uchronili od jego tryumfu Francuzi i Holendrzy w referendach. Teraz może być mniej dla kanclerki wesoło, bo FTK może obalić Traktat z Lizbony. A jeśli Gauweilerowi nie uda się, to nic strasznego, bo skargi zapowiadają też lewicowcy.
W obliczu takiego (nokałtującego - autentyk, dostałem to w materiale prasowym od nadającej w Polsce zagranicznej stacji telewizyjnej:-) ciosu między gały opowieści Wallströmówny to pikuś mały.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
A może korzystają z wolności słowa?
Kto powiedział, że nie dotyczy rządu?
Bo wolność słowa definiuje się właśnie w opozycji do rządu
Już pomijam fakt, że mogą sobie mówić jak wolno chcą, byle nie za moje pieniądze.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Gwoli ścisłości
Te pieniądze Pańskie nie są.
To bardzo ciekawe, bo mnie z wypłaty też odsysają.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Autor zakłada
że telewizja jest zaimplementowana na stałe w mózgu człowieka... Co jest absolutna nieprawdą . Istnieje możliwość wyboru nieoglądania telewizji. Ja jestem takim przykładem, który telewizję ogląda sporadycznie bez angażowania się w wybór tego co ogląda (jest ona jakby tłem spotkań z bliskimi) natomiast zauważam, że ludzie, którzy ją nagminnie oglądają i nawet krytycznie, ulegają pewnemu wypaczeniu rzeczywistości, nie istnieje to, czego nie pokaże telewizja (bez względu na kanał)
----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów