O suwerenność ducha
W dziewiątym numerze magazynu Młodzież Imperium, w którym mam przyjemność publikować, w napisanym przez redaktora naczelnego wstępniaku znalazły się następujące słowa: Niedawno przyszło mi wygłosić swego rodzaju prelekcję, której tematem była idea przewodnia "Młodzieży Imperium". (...)
Otóż przed prelekcją zastanawiałem się parę chwil, co jest głównym motywem MI, pewną myślą przewodnią. Zapewne nie jest to żadna z prezentowanych tu ideologii, żadna "sama w sobie", nie jest to bowiem pismo stricte narodowo-radykalne, endeckie, reakcyjne, tercerystyczne, narodowo-bolszewickie, tradycjonalistyczno-integralne. Tą myślą przewodnią nie jest też jakiś określony nurt w sztuce czy gatunek muzyczny. Wszystkie te zjawiska - artystyczne, "meta-polityczne", religijne etc. - tworzą na łamach MI pewien barwny koktajl, zakorzeniony w przeszłości, ale czerpiący z teraźniejszości i nie lękający się tego, co nadchodzi. Ktoś może nazwać to tworzeniem zamętu, ja jednak sądzę, że jest to raczej pozytywny ferment. Nadeszły czasy, w których nawet propagowanie społeczeństwa zamkniętego siłą rzeczy odbywa się w społeczeństwie otwartym, a co więcej - ponieważ wiele starych form obumarło, kto wie - może nieodwracalnie, to trzeba grzebać w tym postmodernistycznym rozgardiaszu i wyławiać wartościowe perły.
Na początek pochylmy się nad kwestią idei przewodniej bądź jej braku. Bez określonego fundamentu ideowego nie może się obyć żaden, nawet najskromniejszy, ośrodek myśli. Programowa bezprogramowość i zabawa intelektualna dla samej zabawy zawsze prowadzi bowiem do bezideowości, a co za tym idzie - do konformizmu: zamienia ośrodek w myślowy śmietnik, w którym z sezonu na sezon zalegają coraz to nowe mody kulturowe. (Dobrego przykładu owego fenomenu dostarcza środowisko międzywojennych Wiadomości Literackich, gdzie ukuto slogan programowej bezprogramowości.).
Z drugiej strony, ośrodek bynajmniej nie musi mieć ujętego w punkty programu ani opublikować manifestu, którego założenia będzie następnie w zamierzony sposób wcielać w życie. Młodzież Imperium nie musi posiadać spisanego programu ani manifestu dokładnie tak samo, jak nie miał ich przed wojną znakomity prawicowy tygodnik społeczno-kulturalny Prosto z Mostu (założony jako odtrutka na cyniczne i snobistyczne Wiadomości Literackie). Poszczególni publikujący w magazynie autorzy nie tylko mogą, ale gwoli ubogacenia jego treści wręcz powinni prezentować wzajemnie zróżnicowane stanowiska. Ja sam uważam się za archaistę i wierzę w słuszność tej postawy, choć nie każę jej podzielać innym. Publicyści Młodzieży Imperium mogą się zaliczać do konserwatystów rewolucyjnych bądź zwykłych, tradycjonalistów katolickich bądź integralnych, narodowych radykałów i tak dalej, niemniej nie może wśród nich panować całkowita dowolność - muszą posiadać wspólne podstawy, istniejące przed i ponad różnicami.
Powtórzmy, że żaden ośrodek myśli nie będzie funkcjonował bez ideowego fundamentu, na którym stoją wszyscy jego twórcy. W przypadku środowiska Prosto z Mostu fundamentem był narodowo-katolicki ideał kulturowy, w przypadku Młodzieży Imperium jest nim - jak sądzę - powrót do zdradzonej europejskiej Tradycji oraz wypływająca z niego zimna wrogość i pogarda dla świata wyrosłego z buntu przeciw tejże Tradycji. Pod takim sztandarem archaista i, na przykład, narodowy rewolucjonista stają ramię w ramię.
Co powiedziawszy, przejdźmy do meritum. Pozytywne odniesienia do postmodernizmu, regularnie pojawiające się na łamach Młodzieży Imperium, napawają mnie niepokojem. Ponowoczesną pustynię normatywną opisuje się w tym magazynie jeśli nie z entuzjazmem, to w każdym razie z pełną akceptacją, tłumacząc, iż współczesna rzeczywistość społeczna ma charakter postmodernistyczny, czy to się komuś podoba, czy nie. To ostatnie twierdzenie bynajmniej nie odpowiada prawdzie. Jeśli ktoś uległ postmodernizmowi, to nie dlatego, że wszyscy musimy mu ulec, lecz dlatego, że dał się omamić postmodernistom (notabene - bez wyjątku lewakom). Postmodernizm nie może być przecież uznany za obiektywną kondycję człowieka, skoro sam głosi, iż nie ma żadnej obiektywnej kondycji człowieka.
Dla postmodernisty wszelkie idee są de facto pozbawione sensu i wartości, subiektywne i przypadkowe, a jakakolwiek rzeczywistość to stronniczy ludzki wymysł. Dlatego idee interesują postmodernistów wyłącznie jako pretekst do intelektualnego skakania z kwiatka na kwiatek, jako przedmiot niezobowiązującej pogawędki (w ich żargonie - narracji) lub zabawy podejmowanej z nudów: klecenia z zebranych na chybił-trafił elementów (pseudo)kulturowych bricolage’ów, collage’ów, koktajli, patchworków i jak je tam jeszcze nazywają w swoim slangu.
Dzielenie idei na prawdziwe i fałszywe, dobre i złe, mądre i głupie w oczach postmodernisty oznacza faszyzm, wykluczanie, poniżanie, dyskryminację, stygmatyzację etc.; dalszy ciąg wyliczanki proszę sobie przepisać z Gazety Wyborczej. Jak zawyrokował jeden z postmodernistycznych guru Zygmunt Bauman (dawny marksista-stalinista i ubek - sic!), kto twierdzi, że istnieje obiektywna prawda, ten wzywa do budowy obozów koncentracyjnych. Postmodernizm lub Prawda - coś trzeba odrzucić.
Postmodernizm pozostaje więc dla nas niemożliwy do zaakceptowania przede wszystkim z przyczyn filozoficznych i etycznych, ale powinien budzić w nas wstręt nawet z czysto zewnętrznego, estetycznego punktu widzenia - ponieważ jako skrajny relatywizm wtrąca ducha w stan najbardziej żałosnej, wyfiokowanej i szczycącej się sobą słabości. A zresztą, po co w ogóle tracić czas na polemikę z poglądem, który sam się obala? Żeby, wzorem lewicowego filozofa Isaiaha Berlina, na poważnie ogłaszać, iż brak obiektywnej prawdy jest obiektywną prawdą, trzeba być - nie bójmy się tego słowa - zwykłym cymbałem.
Pewne nieporozumienia wywołuje fakt, że krytyka, jakiej postmodernizm poddał modernizm łudząco pokrywa się z krytyką, jaką przeciw modernizmowi wysunął konserwatyzm. Jeden i drugi ukazywały zgubne konsekwencje modernistycznego ubóstwienia indywidualnego rozumu, kultu nauk ścisłych, obsesyjnego dążenia do racjonalizacji i optymalizacji życia, ideologii postępu etc. Ale podobieństwa kończą się na kierunkach krytyki, a oba nurty wyprowadzają z niej przeciwstawne wnioski.
Jesteśmy wrogami modernizmu i stoimy na pozycjach nie postmodernistycznych, lecz antymodernistycznych lub premodernistycznych: odrzucamy patologie nowoczesności w imię tego, co przednowoczesne, a nie ponowoczesne. Postulujemy nie zaoranie pola po modernizmie i życie na pustyni pełnej pozostawionych przez nowoczesność śmieci - jak czyni postmodernizm - ale powrót do przednowoczesnego świata duchowego: do ortodoksji religijnej oraz klasycznej filozofii i teologii politycznej.
Człowiek nowoczesny natychmiast zacznie zrzędzić, iż żaden powrót nie jest możliwy, bo nie da się cofnąć czasu do stanu sprzed roku 1789/1830/1848/1918 (niepotrzebne skreślić). Ale człowiek nowoczesny wierzy w postęp, który stale popycha dzieje do przodu - a wiara ta została po wielekroć obalona i zdemaskowana jako ideologiczne kłamstwo. Jeśli nie da się wrócić do przeszłości, ponieważ uniemożliwia to dokonany postęp, niby dlaczego rodzaj ludzki powtarza wciąż te same błędy?
A wracając do postmodernizmu, ma on rację w jednej kwestii: nie powstanie więcej żadna nowa idea, bo w tej dziedzinie ludzie wymyślili już wszystko, co się dało. (Najlepszy na to dowód stanowi sam postmodernizm, będący galwanizowanym trupem antycznego greckiego sceptycyzmu i sofisterii, te zaś skopał jeszcze Sokrates, a rozbił w pył Platon). Modernistę to twierdzenie wprawia we wściekłość, bo po pierwsze przeczy ideologii postępu, a po drugie podważa jego przekonanie o własnej wielkiej oryginalności - ale nas jedynie utwierdza w naszych przekonaniach.
My nigdy nie sililiśmy się na oryginalność i kreowanie nowego, lepszego świata (jak czyni modernizm); nowość jako taka nie jest dla nas żadną wartością - zamiast wymyślać koncepty głupie, ale za to oryginalne i własne, wolimy być wtórni i powtarzać po mądrzejszych od nas samych poprzednikach. Tym właśnie jest Tradycja - przekazem powtarzanym następcom przez kolejne pokolenia. Chcemy powrócić do świętych ksiąg, odkopać i znów postawić na cokołach posągi herosów naszej kultury, odzyskać dziedzictwo minionych wieków - nasze dziedzictwo. Pragniemy, by Europa dokonała tego, co filozofia platońska nazywa anamnezą - odpomnieniem.
Z powyższych względów nie możemy poruszać się w prawo, w lewo, do tyłu czy do przodu wewnątrz postmodernistycznego świata - równałoby się to próbom pływania w szlamie popłuczyn po wszystkich po kolei rewolucjach przeciw Starej Europie. Nie możemy szukać pozytywnych bodźców w postmodernizmie - oznaczałoby to upajanie się odorem, jaki wydziela truchło europejskiej cywilizacji w ostatnim stadium procesów gnilnych. Musimy z ponowoczesnej nierzeczywistości wyjść, wznieść się ponad nią. Ponad, czyli po grecku meta-. Zgłębiamy to, co istnieje ponad zjawiskami świata natury (metafizyka) i ponad zjawiskami świata polityki (metapolityka). Taki styl myślenia jest jednoznacznie anty-postmodernistyczny.

Adam Danek
więcej tekstów autora...
http://haggard.w.interia.pl/danek.html
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 394



Rewolucja Narodowo Konserwatywna
Jan Bodakowski
Rewolucja Narodowo Konserwatywna
System czyli polityczna rzeczywistość w której żyjemy, jest szkodliwy, nie efektywny, odpowiedzialny za powszechne ubóstwo, niemoralny, prowadzi do patologii. Odbiera ludziom ich wolność i godność. Niemożność, zdeterminowana systemowo, zmiany swej złej sytuacji doprowadziła do wytworzenia się w ludziach syndromu wyuczonej bezradności. Im jest gorzej tym ludzie są mniej skorzy do buntu. My narodowi konserwatyści musimy przełamać w ludziach apatie i rozpalić w nich potrzebę walki o swoje. Reguły system od samego początku są dla nas niekorzystne i stawiają nas w pozycji przegranych przed rozpoczęciem gry o pozycje w rzeczywistości politycznej. Musimy odrzucić nieuczciwe reguły i przyjąć sprawiedliwe które umożliwią nam dążenie do sukcesu, by nie ponieść zaprogramowanej przez system klęski.
Odrzucamy zabobon stopniowych zmian, stopniowej, ewolucyjnej przemiany zła w dobro. Dążymy do permanentnej i jak najszybszej zmiany systemu. Obalimy tyranie tylko poprzez rewolucyjne, nie ewolucyjne, odrzucenie zła. Nasza rewolucja jest kontrrewolucyjna i reakcjonistyczna.
Konserwatyzm jest dla nas korzystaniem z doświadczenia. Unikaniem błędów już popełnionych i realistycznym empiryzmem. Zaufaniem Woli Boga zapisanej w naturze i Tradycji. Zakorzenieniem w tożsamości i dziedzictwie. Jesteśmy konserwatystami bo ludzie są różni a równość oznacza prześladowanie lepszych. Bo korzenie, tradycja, tożsamość, religia i historia determinują to kim jesteśmy i nasze postępowanie. Bo empiryzm i realizm są bardziej funkcjonalne od racjonalizmu i emocjonalizmu. Bo jesteśmy świadomi ograniczeń i ułomności natury ludzkiej. Bo by walczyć o swoje wolności i prawa potrzebujemy pewnych symboli.
Jesteśmy narodowcami przez przynależność do tradycji pracy i walki, przez język i pochodzenie, urodzenie, wychowanie, kulturę i wybór. Jesteśmy narodem bo jednoczą nas wspólne symbole pozwalające opisać nam otaczającą nas rzeczywistość. Jednoczy nas wiedza, wiara i postrzeganie czasu.
Nie chcemy zamykać się w antykwarycznych stereotypach politycznych. Żyjemy w ustabilizowanej rzeczywistości wyrosłej z socjalistycznej rewolucji. Jesteśmy nonkonformistami nie zgadzającymi się z narzuconymi przez system normami. Gdyby rzeczywistość była zgodna z naszymi oczekiwaniami bylibyśmy antyrewolucyjnymi konformistami. Permanentna rewolucja socjalistyczna trwa nadal co zmusza nas do bycia kontrrewolucjonistami i reakcjonistami. Jesteśmy kotrrewolucjonistycznymi rewolucjonistami dążącymi do obalenia systemu i zaprowadzenia ładu. Prowadzimy walkę by żyć w pokoju.
Jesteśmy anty socjalistyczni bo socjalizm, niezależnie od swej odmiany, to zniewolenie i prymitywizm. Jesteśmy wrogami zwłaszcza tych socjalistów którzy swe zboczenie przewrotnie ukrywają pod inną nową nawą (feminizmu, antyglobalizmu itp.) lub ukrywających się pod nazwami nurtów anty socjalistycznych (np. liberalizmu, centro prawicy czy pseudo katolicyzmu) korzystając z powszechnej ignorancji. Walczymy z lewicowym anty klerykalizmem, oraz klerem przesiąkniętym herezjami i lewicowa ideologiom. Krytykujemy faszyzm za totalitaryzm, kolektywizm, anty kapitalizm, irracjonalny romantyzm, przymusowy korporacjonizm, proletariackość i postmodernizm. Nie popadając w głupawy anty faszyzm (dostrzegamy plusy oporu jakim był faszyzm wobec komunizmu). Jednocześnie całkowicie odrzucamy skrajnie lewicowa wersje faszyzmu narodowy socjalizm. Ideologie narodowego socjalizmu, budującą socjalizm w imię interesu rasowego i szowinistycznego Niemców wraz ze swą zbrodniczą praktyka wobec Polaków a szczególnie polskiej elity.
Uważamy że wartości które wyznajemy są prawdziwe, nie naruszalne i wzajemnie ze sobą powiązane. Odrzucamy propagandę relatywizmu (kuglarskiego chaosu którego lewica używa do zniewalania i ogłupiania). My wyzwoleni spod uroku postmodernizmu i relatywizmu, przynosimy prawdę o rzeczywistości i prostych zależnościach rządzących rzeczywistością.
Jesteśmy dumni z przynależności do cywilizacji łacińskiej bo tylko ona zdobyła się na bezstronne opisanie i zrozumienie świata. Dzięki niej jesteśmy kulturowo zdeterminowani do naukowego poznania świata, rozwoju cywilizacji technicznej i kultury, przezwyciężania własnych ograniczeń, unikania błędów. Jesteśmy świadomi że w dzisiejszej Europie jesteśmy prawdziwie europejską mniejszością. Socjalistyczna i porewolucyjna utopie, niszcząca prawdziwą chrześcijańską Europę z jej tradycją i potencjałem intelektualnym, dziś urzeczywistnia się UE. Jesteśmy przeciwni UE, bo jesteśmy Europejczykami. Walczymy z wpływowym klerem pogrążonym w herezjach, bo jesteśmy katolikami.
Spoczywa na nas odpowiedzialność za większość społeczeństwa pogrążonego w ubóstwie. Spoczywa na nas odpowiedzialność za upowszechnienie prawdy, wiedzy i moralności. Indywidualnie i w ramach dobrowolnych wspólnot musimy przeciwdziałać patologiom.
Życie stawia nas przed wieloma wyzwaniami. Problemy nękające nas i innych ludzi najskuteczniej rozwiążemy my sami lub przez wzajemną dobrowolną współprace. Problemów tych nie rozwiąże państwo. Wiara w wszechmoc państwa jest ucieczką przed odpowiedzialnością w świat zabobonów. Rzeczywistość stawia nas przed wyzwaniami. Nikt za nas ich nie pokona. Musimy nauczyć się kooperować i konkurować by sprostać tym wyzwaniom. Musimy odrzucić filozofie koalicji redystrybucyjnych postrzegających działalność polityczną jako wielki skok na kasę i możliwość realizacji utopii kosztem społeczeństwa. Musimy tworzyć dobrowolne wspólnoty oparte na zapewnianiu każdemu wolności, niesieniu pomocy potrzebującym i przestrzeganiu norm moralnych. Indywidualnie i poprzez dobrowolne wspólnoty musimy walczyć o zachowanie swoich praw i wolności. Użyć wszystkich dostępnych środków by zlikwidować zagrożenie zewnętrzne i to tkwiące w nas dla naszych praw i wolności. Swojej działalności nie możemy ograniczać tylko do spraw polityki. Musimy indywidualnie i poprzez dobrowolne wspólnoty zająć się edukacja, kulturą, socjalizacją, lecznictwem, pomocą potrzebującym, nauką, rozwojem gospodarki i wszystkim tym co determinuje rzeczywistość. Propagować indywidualną odpowiedzialność za siebie i innych. Doprowadzić do tego by przyjęto nasz pogląd na świat, naszą moralność, nasze wzorce i sposoby ich realizacji za powszechnie obowiązujący. Nie możemy pozwolić sobie na niedostrzeganie wyzwań przed którymi stajemy. Musimy uświadomić sobie własną wartość, silę i możliwość oddziaływania na rzeczywistość. Nie możemy grać ról które narzucił nam system, ulegać powszechnym stereotypom i zabobonom. Nie możemy dać się zastraszyć socjalistom i propagandzie.
Jesteśmy zwolennikami eunomii, dobrze zorganizowanego państwa, pokoju, ładu i sprawiedliwości. Jesteśmy zwolennikami jedno władztwa, sprawnej i odpowiedzialnej formy rządów zgodnej z rozsądkiem- logosem, sprzyjającej pomnażaniu dobrobytu, akceptowanej przez podanych. Jesteśmy przeciwnikami tyranii, niesprawiedliwego jedno władztwa, sprzecznego z rozsądkiem i interesem publicznym, prowadzącego do ubóstwa i nepotyzmu. Jesteśmy za tym by arystokracja, najlepsi z ducha, stanowiła pomost między narodem a władcą. Jesteśmy przeciwni anomi, złym rządom, ustrojom ulegającym degeneracji, plutokracji rządom najbogatszych i oligarchii rządom wąskiej grupy. Uważamy że demokracja przeradza się w ochlokracje rządy motłochu kosztem państwa. Jesteśmy przeciwni anarchii która skazuje naród na jarzmo terroru kryminalnego. W swoim postrzeganiu polityki nawiązujemy do prawicy ruchu narodowego, w swych korzeniach ruchu silnego narodu, silnego społeczeństwa nie rządu. Dlatego jako prawdziwi narodowcy świadomi wyzwań rzeczywistości, w imię realizmu i odpowiedzialności, opowiadają się za wolnością gospodarczą i polityczną by naród był silny i żywotny. Dyktat z góry, uniemożliwia tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swej tożsamości, na budowie którego nam narodowcom zależy. Według Romana Rybarskiego, polityka i ekonomisty ruchu narodowego do którego myśli politycznej nawiązujemy, każdy konsument prowadzi politykę gospodarczą, każdy wpływa na losy Polski i jest za rzeczywistość gospodarczą odpowiedzialny. Kraj można zmienić nie tylko przez politykę ale przez aktywność świadomego społeczeństwa. Dlatego trzeba dotrzeć do świadomości społeczeństwa i je zaktywizować. Według Rybarskiego problemem narodu polskiego jest to że nie wie on co zrobić ze swoją wolnością. W 1925 roku Rybarski mówił do członków Związku Ludowo-Narodowego że polski naród (str.49) „nie umie się zdobyć na wole patrzenia prawdzie w oczy, a chce uciec przed rzeczywistością”, nie chce przezwyciężać wyzwań rzeczywistości. (str.50) „Podstawą życia publicznego jest poczucie odpowiedzialności za losy społeczeństwa, do którego się należy, jest świadomość ofiar, które trzeba ponieść dla jego dobra, wreszcie znajomość rzeczywistości, która każe dążyć do osiągnięcia tego tylko co jest możliwe.” Świadomość rzeczywistości i realistyczny program przezwyciężenia wyzwań rzeczywistości jest dla Romana Rybarskiego tym bardziej ważny że bunt wyrosły z nienawiści, bez programu pozytywnego prowadzi do terroru. „Cechą charakterystyczną zbuntowanego niewolnika jest to, że wie on, czego nie chce, ale nie wie, czego chce.” Realnym programem według Rybarskiego nie można nazwać frazesów że państwo ma dać lub rozwiązać dany problem. Roman Rybarski uważał że (str.52) „życie narodu musi uprzątnąć z drogi tych, którzy potrafią tylko (...) obiecywać rzeczy nie możliwe do spełnienia.” „Nie ma położenia tak ciężkiego, z którego nie potrafił by wyjść naród, jeżeli czuje się naprawdę wolnym, to znaczy odpowiedzialnym za swoje losy.” W 1927 w „Wskazaniach programowych OWP” nr 2 Rybarski głosił potrzebę organizacji narodu w celu obrony gospodarki fundamentu swojego bytu, dobrobytu i bezpieczeństwa. Roman Rybarski w swej książce z 1936 roku pt. „Siła i prawo” pisał że (str.206) „zdolność do samorzutnej organizacji (...) Było by złem gdyby ustrój państwa polskiego tą zdolność zabijał. (...) Jeżeli inicjatywa prywatna czy społeczna zdoła wyręczyć państwo w tych lub innych funkcjach, tym lepiej dla narodu lub państwa. (...) Tym lepiej, gdy także i prywatna jednostka czuje odpowiedzialność za losy narodu. (...) Niebezpieczeństwem jest dzisiaj wyolbrzymiać role działalności państwowej, rozszerzać nadmiernie funkcje gospodarcze państwa. Niech ludzie dzisiaj liczą nie tylko na pomoc państwa, lecz i na własne siły. Własną organizacje. W tym znaczeniu ta zdolność do samorzutnej organizacji może okazać się błogosławieństwem.”
Jan Bodakowski
Przecież ATW to nihilista :))))
W każdym razie ten postmodernistyczny posmak w MI, w którym też mi się zdarzyło opublikować, podoba mi się, ponieważ jest realizacją takiego Jungerowskiego pogardliwego uśmiechu wobec tego co się dzieje. Nie ma co nad tym ubolewać :))
Btw.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
…a ujmując głębiej
Odrzucenie światopoglądu materialistycznego, przyjęcie światopoglądu spirytualistycznego
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Ile słów
jak mało treści.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"