"Priorytety" rządu

Przez jakiś czas konsekwentnie unikałem wypowiadania się w kwestii bieżącej polityki. Nie chciałem bezsensownie zrzędzić na temat poczynań koalicji władającej naszą śliczną krainą. Liczyłem bowiem na to, że może rzeczywiście jakieś niewielkie reformy zostaną zainicjowane. Liczyłem no i się przeliczyłem.
Moje nadzieje nie były wielkie ale i tak okazał się zbyt wygórowane. Okazało się, że jedynym priorytetem obecnego rządu jest rozjechanie telewizji publicznej. Tutaj gabinet Tuska tryska pomysłami i wykazuje podejrzaną wręcz gorliwość. Reszta okryta jest gęstą mgłą niewiadomej.
Co prawda powstała jakaś tam komisja, z Palikotem jako jej wodzem, mająca tropić biurokratyczne absurdy trapiące przedsiębiorców. Jednak fakt, iż na czele tego organu osadzono błazna jasno wskazuje jak PO traktuje ten problem. A no tak jak całą resztę, czyli jako jeden wielki "spektakl dla prostaczków": dużo efektownego moralizatorstwa, zero roboty.
Ale tak między Bogiem a prawdą, to czy można było się spodziewać czegoś innego? Kiedyś pewien niesympatyczny facet z wąsikiem oświadczył, że masy nie mają pamięci. Chyba miał rację.
W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych istniała partia nosząca dźwięczną nazwę: Kongres Liberalno Demokratyczny. Jednym z ich liderów był nie kto inny jak Donald Tusk. Działacze tego stronnictwa też sporo gadali o wolnym rynku, niskich kosztach pracy, ułatwieniach dla przedsiębiorców itd. Jednak kiedy dorwali się do koryta retoryka uległa zmianie: wiecie, rozumiecie, to się tak nie da, jest dobrze tak jak jest…
Od koryta odpadło dno, KLD już nie ma, a Tusk wciąż trwa. Oczywiście nasz poczciwy Kaszub nieco ewoluował. Trzeba było w końcu się dostosować do środowiska wytworzonego przez media i specjalistów od public relations.
Partia też została ukształtowana tak jak jej lider. Jest to takie "homo niewiadomo". Ni to liberałowie, ni konserwatyści (a już na pewno nie liberalni konserwatyści). Nie ma w niej żadnego ideowego podłoża. Nie chce mi się analizować partii Tuska. Lepiej zrobił to obecny jej poseł, Stefan Niesiołowski, w swoim kultowym już felietonie z Wyborczej (2001 rok). PO scharakteryzował jako ugrupowanie "programowo nieokreślone, udające, że nie jest partią polityczną i celowo unikające zabierania głosu we wszystkich ważnych kwestiach społecznych, ekonomicznych i politycznych, lecz za to dające popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerujące na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki."
Nic dodać, nic ująć.
Koniec partii Tuska według Niesiołowskiego też nie będzie należał do przyjemnych. Jego zdaniem: "PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm, hipokryzja i konformizm. Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji; gdyby do takiej kiedykolwiek doszło; nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj. Platforma jest przede wszystkim wielką mistyfikacją. Mamy do czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym wydaniem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO. Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu. Udają, że wprowadzają nową jakość, że są tam nowi ludzie."
Tajemnicą pozostaje jedynie dlaczego w pewnym momencie Stefan postanowił wsiąść na tą dziurawą łajbę? Chce z nią pójść na dno? A może kierował nim jakiś narcystyczny sadomasochizm? Nic z tych rzeczy. Obawiam się, że PO to właśnie taka platforma wyborcza dla różnego autoramentu Kutzów i Niesiołowskich. Ta platforma kiedyś zatonie, a oni zostaną. Przesiądą się tylko na inną.
Szkoda gadać. Roman wróć!
- blog: Wojciech Romerowicz
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 294


cytat:Roman wróć! Ale
Ale który?
-----
Eeee, .
Priorytet to jak sama nazwa
Priorytet to jak sama nazwa wskazuje zadanie pierwszorzędne. Zawsze śmieszyło mnie gdy rządy przedstawiały kilkanaście "priorytetów". Jeśli więc jedynym priorytetem jest rozjechanie TVP to jest jakiś krok w kierunku normalnego rozumienia słów.
Ale to tylko tak żeby się do czegoś przyczepić bo w rzeczywistości to się z Panem zgadzam.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna