Na tropie politycznej dziewicy

Czy Lech Wałęsa jest skrzywdzoną "dziewicą" polskiej polityki? On sam twierdzi, że tak właśnie jest i nigdy z nikim się nie zeszmacił. A jeśli nawet miał jakieś chwile słabości w kontaktach z SB–ekami to i tak zawsze w sposób nieustraszony odmawiał.

Zakładając na moment, że Lech Wałęsa był SB–eckim kapusiem i donosicielem – parszywe ludzkie języki nie znają granic w rozsiewaniu plotek – to czy można być naprawdę nieustraszonym, wiedząc, że nie jest się w żadnym niebezpieczeństwie?

A jeśli okazałoby się, że Lech Wałęsa jednak był komunistycznym kapusiem o pseudonimie "Bolek" – a wiele, bardzo wiele na to wskazuje, to z czyjej strony groziło mu większe niebezpieczeństwo?

Ze strony tych, którzy go do tej funkcji przygotowali i sterowali nim, czy też ze strony tych, przeciwko którym faktycznie działał?

Idąc trochę dalej, to wg tej samej logiki, można zapytać się: czego lękał się Wałęsa? Być może, taki "nadczłowiek" jak Wałęsa nie lękał i nie lęka się niczego – nawet Boga – o czym może świadczyć Matka Boska w klapie. Zresztą, jeśli chodzi o stosunek do Boga czy też do symboli religijnych, to postawa Wałęsy nie jest w najmniejszym stopniu odkrywcza.

Taki dajmy na to – jeden z największych komunistycznych zbrodniarzy – były prezydent Bolesław Bierut, dla zyskania zaufania i wiarygodności w oczach społeczeństwa – "lubił" pokazywać się w towarzystwie biskupów na procesjach. Co też potwierdza, że ten rodzaj "prezydentów" dla zyskania poklasku zrobi wszystko.

Przypominanie więc takich pojęć jak etyka, moralność, w kontekście komunistycznych agentów – szczególnie jeśli wiemy, że Bierut był agentem sowieckiej i zbrodniczej NKWD – jest po prostu "rzucaniem pereł przed świnie..."

Jak zauważył Voltaire a właściwie François-Marie Arouet "zawsze niszczymy to, czego się lękamy", czego zatem lękał się Lech Wałęsa i co zawsze tak zawzięcie zwalczał?

Wyobraźmy sobie na moment, że żyjemy w świecie bez propagandy, nie ma w nim prasy, TV, internet przestał pracować, a w radio można usłyszeć tylko łagodną muzykę. Spróbujmy, chociaż na moment przywołać z pamięci ludzi z początku lat 80-tych – tych z różnych stron politycznej barykady – zastanówmy się przez chwilę, kim byli wtedy a kim są dzisiaj?

Jaki jest rezultat "walki" Lecha Wałęsy z komunizmem? Jeszcze kilka lat temu, Wałęsa uwielbiał powtarzać frazesy typu: "obaliłem komunizm", "to ja obaliłem komunizm", "nie po to obaliłem komunizm", itp... Gdzie są zatem ci obaleni komuniści? Gdzie są ci komuniści "puszczeni w skarpetkach", o których tyle razy przed wyborami mówił Wałęsa? A może lepiej przyjrzeć się, jak kto głosował z posłów w Sejmie, gdy chciano odebrać przywileje zbrodniczej agenturze PRL-u?

I to jest to o co chodzi, chciano odebrać ale nie odebrano. Ciekawe dlaczego to się nie udało?

Czy naprawdę dzisiaj w 2008 roku – kiedy już znamy tyle faktów z okresu tzw. "transfomacji" ustrojowej – to czy ktoś kto ma głowę we właściwym miejscu, wyznaje katolicki system wartości, może z czystym sumieniem powiedzieć, że komunizm został w Polsce obalony?

Ciągle nie chcemy brać i oceniać rzeczywistości takiej jaką ona naprawdę była i jest. Jest to do jakiegoś stopnia zrozumiałe, szczególnie gdy ta rzeczywistość jest tak parszywa, że ciarki przechodzą po plecach. Ucieczka w świat politycznej mitologii, nie jest jednak żadnym rozwiązaniem, bo tak czy inaczej ta rzeczywistość ciągle będzie pukać do naszych głów i sumień.

Wtłoczono nam fałszywe pojęcia, zakłamane terminy, bezczelne i niewiarygodne wręcz kłamstwa, powtarzane przez 24/7 i ubijane ciężarem walca komunistyczno–liberalnej propagandy. Możemy z rozpaczy bić głową w mur, możemy krzyczeć, i tak nikt nic nie usłyszy.

Fundamenty kłamstwa, nawet dzisiaj wydają się nie do ruszenia, czy kiedyś w końcu padnie mit "Okrągłego Stołu"? Kiedy dotrze do powszechnej świadomości prawda, że dogadanie się komunistów z komunistyczną agenturą, to nie był żaden sukces ani Polski ani Polaków? To była zdrada, zakonserwowanie starych wpływów i układów przez komunistów. To było "zielone światło" dla rozgrabienia majątku narodowego, owoców pracy kilku pokoleń Polaków.

A to co w tym jest najbardziej tragiczne – to jako społeczeństwo – nie jesteśmy w stanie nawet prawidłowo ocenić sytuacji. Fakt, że bardziej cenimy naszych przeciwników i wrogów Polski, a najmniej siebie samych – też jest bardzo wymownym znakiem naszych czasów, czasów "przeoranych mózgów". Czy naprawdę przesadą jest stwierdzenie, że symbolem III RP jest Jerzy Urban, redaktor obrzydliwej gadzinówki dla świntuchów, a w PRL-u minister komunistycznej propagandy?

Polacy stali się pariasami, wyrobnikami Europy. I nie tylko tam. W latach 80-tych, mówiło się o 1 mln. emigrantów – w tym 600 tys. z wyższym wykształceniem. W latach 90-tych i później o kolejnym milionie, potem o dwóch milionach polskich emigrantów – to prawda, że wielu z nich wróciło, ale czy naprawdę "sukces" Polski ma polegać na tym, że setki tysięcy – szczególnie młodych i zdolnych Polaków – musi wyjeżdżać co roku za chlebem?

Nikt nie jest nawet w stanie podliczyć ile za tego typu decyzjami kryje się ludzkich tragedii, rozbitych rodzin, upadków z których w wielu przypadkach nie sposób się wydobyć. Czy jest w Europie jakiś jeszcze inny kraj, którego rządy tak skutecznie i konsekwentnie prowadzą politykę wyludniania?

Wracając do pytania: czego lęka się Lech Wałęsa? Prosta odpowiedź: prawdy. Prawda jest z reguły zawsze pierwszą ofiarą wszelkiego rodzaju łajdactwa.

Za kilka tygodni, może miesięcy, ma ukazać się 900 stronicowa książka historyków IPN-u Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o agenturalnej aktywności Lecha Wałęsy.

Ma być tam mnóstwo dowodów, nieznanych dotąd dokumentów archiwalnych potwierdzających współpracę Wałęsy z SB. Z kolei Piotr Gontarczyk skoncentrował się na opisach operacyjnych SB-ecji: zacierania śladów tej współpracy, konfundowania opinii społecznej, wszelkiego rodzaju utrudnień w dociekaniu do prawdy.

Obaj historycy funkcjonują obecnie w zupełnej izolacji, ze względu na prowadzoną wobec nich kampanię zastraszania i oszczerstw. Kilka dni temu, „nieznani sprawcy” wysmarowali samochód na parkingu jednemu z autorów tej książki. Trudno powiedzieć, na ile prawdziwe są informacje o podpaleniu mieszkania dr. Cenckiewicza – ale to najlepiej pokazuje jakim krajem jest Polska. Na pewno nie państwem "obalonych" komunistów.

To co w dalszym ciągu śmieszy i denerwuje zarazem w różnych dywagacjach i ocenach Wałęsy, to np. takie opinie jak prof. Andrzeja Zybertowicza, "że owszem, Wałęsa współpracował w latach 70-tych, a potem prowadził swoją własną grę..." i tego typu podobne dyrdymałki.

Tak jakbyśmy nie mieli do czynienia z obaleniem rządu Jana Olszewskiego i zatrzymania procesu lustracji w 1992 r., tak jakby nie było ciągłego szeregu działań, wzmacniania "lewej nogi" przez Wałęsę, i mnóstwo innych faktów, potwierdzających dla kogo Lech Wałęsa pracował i kogo wspierał.

Różnym farbowanym lisom – w tym z I programu TV polskiej – kłamcom i oszustom warto przypomnieć, że fałszowanie i wybielanie historii, też jest historią.

Obecne funkcjonowanie państwa mafijnego – bo takim stała się Polska pod rządami komunistycznej agentury – są prostą konsekwencją kłamstw i przekrętów, właściwie nie tyle od okresu obrad okrągłostołowych, ale wcześniej, już od wprowadzenia stanu wojennego i obalenia pierwszej "Solidarności", a w konsekwencji, rozmontowania na różne sposoby, resztek prawdziwej i potencjalnej opozycji.

To wtedy, zawiązywały się te – trudne do zrozumienia – "sojusze" i to już wtedy typowano typów, z którymi miano się później dogadać. I ta operacja "dogadania się" – niejako "przy otwartej kurtynie" – doskonale się komunistom udała. Głównie za pomocą różnego rodzaju podsuwanych "doradców", najczęściej byłych komunistów, cudownie "przemienionych" w "naszych", działaczy KOR-u – najczęściej dawnych stalinowców, też cudownie "nawróconych" i w największym wymiarze, wszechobecnej komunistycznej agentury.

I jeśli nawet coś wymykało się spod kontroli, to nadawało to tylko autentyczności całemu procesowi. Nawet jeśli to wszystko przedstawione jest w nazbyt uproszczony sposób, to nie zmienia to zasadniczych faktów co do meritum.

Wybór jest prosty: albo prawda albo epidemia kłamstwa. Przy czym, ci co zdecydują się być w zgodzie z prawdą muszą być przygotowani na niezwykle mocne "podmuchy" i "burze".


Krzysztof Wojciechowski
Ottawa, Kanada
inne teksty autora...
http://ca.geocities.com/krisw@rogers.com/

To jest: BTadeusz

A mnie się wydaje, że równie faryzejskie,

jak Bieruta uczestnictwo w bożociałowych procesjach, było zasięście hierarchii do okrągłego mebla.

I, co ważniejsze - komunizm jest (był) jedną z wielu atrap korporacji władzy. Najbardziej oślizłej "elity" narodu
Nie komunizm był zły. Zła była grupa osób, która się za pojeciem rozpościeranym na wielu - ukryła.
W komunizm nikt, poza niewielką liczbą pożytecznych idiotów - nie wierzył.

To mafia czerpiąca swą chorobliwie dowartościowywaną tozsamość z cichej pogardy dla swych karmicieli.
Cyniczni oszuści i wznoszący oczy do nieba złodzieje.
Głoszący "państwo prawa" - handlarze wafelków.TUTAJ

Ciekawe, że dziś są tacy, którzy, gdy odwaga potaniała, chcą zbic kapitał na antykomunizmie, zamiast odebrania sukcesorom tamtej władzy niezasłużonych praw.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

"Nie komunizm był zły."

Komunizm byl i jest zly. Zly, to malo, byl zbrodniczy od poczatku.
Manifest Komunistyczny byl zapowiedzia tego, co pozniej stalo sie.
Oczywiscie, bez ludzi odpowiedniego rodzaju nie mogloby nastapic to, co mialo miejsce. To "Manifest" zapowiadal "ruszenie z posad bryly swiata", zniszczenie istniejacego porzadku i wprowadzenie nowych "praw".

To jest: BTadeusz

Komunizm nie jest bytem.

Nie ma woli sprawczej.
Wolę sprawczą mają ludzie.
To ludzie realizowali własną wolę - argumentując swe postępowanie wiernością zasadom, których nie ma. (nie ma praw fizycznych wymuszających mordowanie przeciwników politycznych.
Manifest komunistyczny był "lewą" kamienną tablicą. Lewą, bo wymyślona przez człowieka, a stosowaną - jak Prawda Objawiona.)
Jesli komunizm "BYŁ", to na czym polegał?
Osoby, które identyfikowały się z tymi zasadami - z dnia na dzień zmieniły "boga".
Co się stało z komunizmem?

Prawicowiec przypisuje "bycie komunistą" posiadaczom legitymacji partii quasikomunustycznej. A co z tymi, którzy realizowali "manifest" bez przynależności? Zwyczajnie - za pieniadze?
Czy to nie oni wywołali całe zło?

LUDZIE - nie - manifest.

Manifest nic nie wywołał.
To ludzie - swą złą wolę, swą pazerność - usprawiedliwiaja jakims skrawkiem papieru.
Że to niby ON - papier, a nie ONI - podli, wywołały nieszczęścia.

Przypomina to taki zabobobon, z którym się spotykam od czasu do czasu - niszczenie przedmiotu - w kontakcie z którym - dziecko zrobiło sobie krzywdę.

Przyjęcie tezy, ze to komunizm był winien :

ROZGRZESZA BANDYTÓW
Zrównuje ich winy.
Umożliwia kontynuacje działalnosci (realizowania władzy nad innymi) - pod zmienioną nazwą.

A ponadto odwraca uwagę od rzeczy istotnych.
Od zasad.

Zasady należy przyjmować indywidualnie - a nie udawać, że istnieją w "pakietach".
Kiedy "pakiet zasad" nazwiemy "komunstycznym, łatwo odrzucić dobre pomysły - chrzcząc je - "komunistycznymi".

Ludzie zaczynają się wokół nich "opowidać" - grupować. Zaczynają wierzyć, że jedyną formą demokracji jest uliczna, KIBOLSKA rewolucja i fizyczna siła.
A nie - wynik głosowania.

A pora uznać taką właśnie zasadę.
Rezultatem jest nie - dążenie w rozwoju społecznym do wolnosci, lecz popadanie w wahadło skrajności - WYMYŚLONYCH przez kolejnych autotów kolejnych "ideologii". (mających jakoby uszczęsliwić ludzkość).

Macherzy od uszczęśliwiania - niedawno komuniści - dziś oblekają się w szaty €urouszczęśliwiaczy z olbrzymim spektrum komunistycznych w treści - ale nienazwanych komunistycznymi - idei.

I fakt, że się tych idei komunistycznymi nie nazywa - jest traktowany, jako USPRAWIEDLIWIENIE dla wprowadzania ich w życie.

Ci sami ludzie - kolejny raz próbują nas zniewolić - fałszując treść własnej żądzy władzy - kolejną (obiektywną(sic!) nowomową.

Nie dajmy się ogłupić kolejnym żargonom krwiopijców - zmieniających jedynie hasła określające to samo - od wieków - arbitralną władzę mniejszości nad większością.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: JJerzy

Panie Tadeuszu, a czy ta,

Panie Tadeuszu, a czy ta, wyraźna w pańskich wypowiedziach ostatniego czasy, pogarda i wręcz nienawiść do władzy jakiejkolwiek, tylko dlatego że władza jest zwykle w mniejszości, nie zalatuje czasem trockizmem w najczystszej formie? Czy Pan się nieco nie zapędził w tym poszukiwaniu prawdy? Przecież historia nie zna władzy która nie byłaby w mniejszości. Czyżby więc Pan miał jednak nadzieję na urzeczywistnienie tej utopii? Czyżbym jednak miał rację, kilka tygodni temu, posądzając Pana o zacięcie rewolucyjne? Niech się Pan nie wstydzi! Hasło 'Władza w ręce Rad' jest propagandowo chwytliwe.

To jest: BTadeusz

P co ta ironia wobec braków w własnej wyobraźni?

Nam nie jest potrzebna władza.
Potrzebne jest PRAWO.

Jeśli uważa Pan że władza jest potrzebna, proszę napisać, PO CO?????

I jak realizowana.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: JJerzy

Po co? Można by się tu

Po co? Można by się tu rozwodzić, ale PO CO. Już zadanie tego pytania dowodzi, że w swoich poszukiwaniach spójnej, ale własnej, wizji świata, zawędrował Pan na manowce utopii. Trochę realizmu, jeśliby mu udało sie przedrzeć przez mgłę niespójnej gonitwy myśli, pomogłoby zdecydowanie.

To jest: BTadeusz

Prawi Pan morały, jakby Pan coś rozumiał.

PO co i jaka władza?
To nie pytanie - to odpowiedż na Pańskie zarzuty.

Po co odpowiadac?
No a po co Pan pyta?

Bez sensu Pana odpowiedź wobec własnego pytania.
Ale nie moją rolą jest wykazywanie Panu braku logiki.

A jeśli ma Pan ochotę na bieganie po ulicach z transparentami "MY MAMY RACJĘ", to, póki co - nikt Panu tego nie zabrania.
Ja, gdyby doszło do JOW - dążyłbym do zakazu demonstracji ulicznych - tyle we mnie rewolucyjnosci - głosowanie mnie satysfakcjonuje jako wyrażenie woli.

Władza - i €uro, i nasza własna - najbardziej pragnie oczipowania wszystkich.
Zna Pan taką, która tego nie realizuje?

Stąd pytanie "jaka władza".

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: JJerzy

Panie Tadeuszu, ja nie mam

Panie Tadeuszu, ja nie mam przyjemności w analizowaniu pańskiego ... strumienia świadomości. Włączyłem się jedynie, aby innym czytelnikom zwrócić uwagę na, co najmniej dziwne, meandry rozwoju pańskiej myśli społecznej. I tyle. Nie znajduję przyjemności w dalszej pyskówce.
A Panu proponowałbym oszczędzić sobie wysiłku intelektualnego w budowie utopii. Ją już opisano w wersji przez Pana oczekiwanej.

To jest: BTadeusz

Więc proszę zająć się przyjemnościami.

Tak Panu radzę. (żeby nie był Pan stratny w swej dobroci)

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

Pozwolę się włączyć!

Proszę panie JJerzy aby ustawił się Pan jako penetrator (żonka, dzieci, koniki i furka) Dzikiego Zachodu w początku XIX wieku. Czy wtedy zabiegał by Pan o mocnego Prezydenta w stolicy, czy też raczej o dobre kopyto z workiem naboi i o żonkę typu pani Agnieszki Rylik? Władzę należy sobie wynająć: policmajstra na miejscowych złodziejaszków, żołdaka na zagranicznych i sędziego pokoju, żeby rozsądzał pańskie i Agnieszki spory! I miałby Pan sprawny i szczupły aparat państwowy do czasu dopóki nie dopuścił by Pan gołodupców do decyzji (demokracja). Nieprzestrzeganie tego ostatniego warunku zawsze prowadzi do rozrostu komórek rakowych tzn. do powstania WŁADZY

PRAWO i władza

Pozwolę się wtrącić.

cytuję BTadeusz:
Nam nie jest potrzebna władza.
Potrzebne jest PRAWO.

Jeśli uważa Pan że władza jest potrzebna, proszę napisać, PO CO?


Może do egzekwowania PRAWA.

Najlepsze proste przykłady:

Pańską i moją działkę dzieli wyraźna miedza. Tymczasem ja nie zważając na granice - włażę na pański grunt i kopię dół na swoje śmieci. Tym samym łamię prawo. Wobec powyższego w obronie swojej własności wygarnia Pan do mnie z obu luf. Zgodnie z prawem. Po co Panu władza magistracka - jeśli Pan posiada własną? Rozumiem, że po to by ustaliła Panu podatek gruntowy, klimatyczny i akcyzę na tytoń, gorzałę (którą niebywale smaczną sam Pan pędzi) oraz na benzynę! I liczy Pan na becikowe?

oczywista nieoczywistość

cytuję antares:
Wobec powyższego w obronie swojej własności wygarnia Pan do mnie z obu luf. Zgodnie z prawem. Po co Panu władza magistracka - jeśli Pan posiada własną?
A co miałby zrobić p. Dubitacjusz, gdyby Pan przyszedł kopać ten dół w towarzystwie trzech uzbrojonych osiłków dysponujących łącznie sześcioma lufami (plus dwie Pańskie plus łopata)?

Bo w opisywanym przez Pana przypadku faktycznie - władza potrzebna by była tylko do dostarczenia Pana do najbliższego szpitala psychiatrycznego za wejście z łopatą i śmieciami na teren uzbrojonego sąsiada.

Władza jest potrzebna, by pilnować, żeby wszyscy trzymali się reguł gry - bez względu na posiadaną siłę (ognia, mięśni czy pieniędzy).

pozdrawiam
TBM

To jest: BTadeusz

Taką władzę nazywam administracją.

I już się "władzy" z głowy - woda sodowa ulatnia.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

W obronie komuny

Z niejakim zdziwieniem obserwuję wystąpienia p. BTadeusza w obronie komunizmu i komunistów. Konstatuję, że próby te są raczej niezdarne i niespójne.

Znacznie lepiej robili to i robią redaktorzy z Gazety Wyborczej, Trybuny i innych lewicowych gazet. Nie znaczy to oczywiście, że obrona komuny może być słuszna, nawet, gdy jest zgrabnie podana.

To jest komentarz do http://www.prawica.net/node/12133#comment-251192.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

Z niejakim zdziwieniem obserwuję personifikację

Czegoś tak dennego i martwego jak komunizm.

Wierzyć mi się nie chce, że dorosły, dojrzały człowiek, może wierzyć, że komunizm jest żywy.
Że żyje obok człowieka i narzuca mu władzę.

Nie tylko nie chce mi się w to wierzyć, lecz wręcz nie wierzę w to.

Nie będę pisał o motywacjąch do wyrażania takiego poglądu.

Stygmatyzwanie kogoś "Trybuną", czy "GW" uważam za wybieg żałosny.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

Jak fajnie być ślepcem....

cytat:
Z niejakim zdziwieniem obserwuję personifikację
Czegoś tak dennego i martwego jak komunizm
Dobrze mawiał Gramsci - nauczyć ludzi myśleć po komunistycznemu a nigdy
nie zauważą że w komuniżmie żyją.... i to właśnie mamy w Polsce.
Wystarczyło trochę manipulacji na pojęciach językowych , tak aby ludzie językiem którym się posługują nie potrafili opisać zjawiska zwanego komunizmem..... i komunizm przestaje istnieć.
Bo, jak może istnieć coś czego nie można zdefiniować ??
Amen...sztuczka, jak widać działa znakomicie-:)
Co jednak , nie oznacza że nie przyznam Panu racji w zdaniu...
cytat:
komunizm jest (był) jedną z wielu atrap korporacji władzy. Najbardziej oślizłej "elity" narodu.
Tu...racja. Natomiast nie zgodzę się ze zdaniem....
cytat:
Nam nie jest potrzebna władza.
Potrzebne jest PRAWO.
Władza, jako relacja pomiędzy ludźmi istniała i będzie istnieć, tak samo "prawo".... istniało i będzie istnieć.
Nie wnikając w jakość polskiego prawa.
Co więc jest potrzebne w Polsce i dla Polaków....? - "odpluskwić" jezyk polski, tak , aby Pan BTadeusz, za pomocą używanych pojęć był w stanie "opisać" zjawisko zwane komunizmem.
A wtedy może....zauważy Pan że komunizm istnieje i ma się dobrze.

Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: Ireneusz

Komunizm istnieje


dziwne, że czytelnicy pana BTadeusza nie widzą kamienia węgielnego jego wypowiedzi.
Komunizm oczywiście istnieje.
Jednak walczyć z komunizmem należy przez walkę z ludźmi, którzy są komunistami. Komuniści to ludzie, a nie byty wirtualne.
Nie zastawiajmy się hasłem KOMUNIZM, bo przez to pozwalamy komunistom wykręcać się od odpowiedzialności. Komuniści to nie członkowie jakichś tam partii.
Komuniści to wszyscy ludzie, którzy działają dla poprawienia funkcjonowania komunizmu.
Dzisiaj komunizm ukrywa się w €urobiurokracji i to jest fakt.

Kto odpowie - dlaczego czytanie ze zrozumieniem staje się tak wyjątkowym skarbem?
I dlaczego p. Prawicowiec jawi się tutaj (nie po raz pierwszy) jako przeciwnik zlikwidowania komunizmu?

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: JJerzy

PAnie Ireneuszu, ja byłbym

PAnie Ireneuszu, ja byłbym ostrożny w tym szukaniu kamieni węgielnych w wypowiedzi p. BTadeusza, bez zauważania innych kamieni. Zafundowana nam opowieść o tym jak to nie ma ideologii, są tylko ludzie jest zbędną gimnastyką i odkrywaniem przysłowiowej Ameryki. Przecież jasne, że ideologia bez ludzi nie istnieje. Na tej zasadzie słowa nie istnieją bez ludzi, a jednak są im niezbędne do opisywania, a więc oswajania rzeczywistości.
Mnie natomiast niepokoi, że (idąc tropem pańskich niepokojów) czytelnicy p. BTadeusza nie zauważają, że w swych poszukiwaniach ... wypsnie mu się czasem niepokojący wątek, który mnie każe posądzać go o zwykłe lewicowe (choć wstydliwie zablokowane w swej świadomości) inklinacje. Na przykład niedawna przepychanka z p. Bałą, w której naczelnym argumentem obrony obrażonego, zdaniem p. BTadeusza, ludu spod budki z piwem, było to że tacy jak p. Bała zapewne za podatki tego ludu skończyli studia i porobili doktoraty. Nie przychodzi p. BTadeuszowi do głowy (zapewne), że tego rodzaju element na ogół ma marny wpływ na wielkość dochodu narodowego, a tak poza tym to być może p. Bała skończył studia za pieniądze zrabowane wcześniej jego rodzicom przez aparat fiskalny demokratycznego państwa. Ot, tak wygląda prawicowość WOJownika i takich WOJowników właśnie się obawiam. A już ta irracjonalna propaganda samorządności rodem z Rad Robotniczych i Żołnierskich zaprezentowana w obecnym wątku to ... szczyt przemyśleń.
Tak więc, zamiast doszukiwać się ziarna sensu, niech pan skupi się raczej, Panie Ireneuszu, na dostrzeganiu kamieni bezsensu.

To jest: Ireneusz

Niezgodne z moją naturą

Zawsze szukam w ludziach dobra.
Człowiek, który traci moje zaufanie praktycznie go nie odzyska. Teoretycznie oczywiście daję mu szansę :)
BTadeusz ma moje zaufanie, w przeciwieństwie do p. Bały - którego wypowiedzi pamiętam od wielu lat i raczej jest przeze mnie postrzegany jako człowiek skonfundowany. Niejako niezdeklarowany politycznie, bowiem wykonywał już kilka zwrotów, których jednak nie oceniam - bowiem nie do końca rozumiem. Łatwo mi sobie gdybać z daleka. Nie przyglądałem się też przytoczonym przez pana wywodom :) Nie widzę też takiej potrzeby.
A propos WoJOwników - już panu kiedyś tłumaczyłem (pan nie zrozumiał), że każdy człowiek, który dostrzega potrzebę JOW i zaczyna pomagać (naprawdę pomagać, a nie gadać), to tym samym jest poza wszelkimi podejrzeniami. To wynika z poziomu świadomości, jak rzekłby wyznawca buddyzmu. Nie jest możliwe, aby mieć w oczach dobro podczas robienia komuś krzywdy. Obie się wzajemnie wykluczają.

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: BTadeusz

-:)

Biedny pan JJerzy nie odróznia dochodu narodowego od podatków.
Pewnie nie rozumie, że minister podatku nie płaci.
Bo jak ma płacić, skoro wszystko co ma, ma z podatków?

A "menel" sprzedając wózek puszek od piwa wpłaca podatek wyższy, niż pan Bała.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Ireneusz

Otóż to

Bo jak ma płacić, skoro wszystko co ma, ma z podatków?

To się nazywa księgowością kreatywną. Powstają "puste" pieniądze i ładnie wtedy wyglądają wskaźniki. Przywara taka tego konsorcyjnego systemu zwanego kiedyś przez nas dla uproszczenia "komunizmem", a obecnie wmawiającego nam, że zwie się kapitalizmem :(

To jest: JJerzy

Niech Pan się tak, Panie

Niech Pan się tak, Panie Tadeuszu nie rozczula nad moją wiedzą, czy jej brakiem, bo kwalifikacji do tego nie ma Pan żadnych.
Ja natomiast ze swej strony pragnę pogratulować Panu towarzystwa w jakim chce Pan budować swoją utopię: menele to rzeczywiście ktoś w sam raz dla Pana. Taki element socjalnie bliski, jak o kryminalistach mawiali towarzysze z Czeka.
No i te dochody uzyskane z podatków (jakich) ze sprzedaży puszek od piwa. No, panie, potęga myśli ustrojowej poraża.

To jest: BTadeusz

A moze raz w życiu popisze się Pan czymś od siebie?

Jakims własnym poglądem, pomysłem?

Czy już nie zrezygnuje Pan z opisu mojej osoby.
(Czytał Pan co Pan napisał? - co ponad opis moich przywar?)
Nic w temacie.
Nic.
Pan nie ma pogladów?, czy ich zazdrośnie strzeże?
Nie jest poglądem opinia, ze się Pan z BTadeuszem nie zgadza.
Rozumie Pan?
Czy ciągle jedynie za zrozumieniem tęskni?

Na poczatek może Pan odpowiedzieć na pytanie kto płaci więcej podatku i wytwarza PKB.:
Menel sprzedający złom, czy wykładowca wyższej państwowej uczelni? (jako taki)

=================
A w kwestii wykładowców, to owszem, jestem także wykładowcą szacownej uczelni, ale się do siebie nie modlę - nie domagam się specjalnego statusu.
Zadowala mnie równość w prawie z menelem.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: JJerzy

Pan mnie jednak zadziwia.

Pan mnie jednak zadziwia. Najbardziej zaś usilnym oczekiwaniem akceptacji pańskiego, wątpliwej jakości, produktu przemyśleń.
Co do moich poglądów. Nie ma ani tu, ani gdzie indziej obowiązku udzielania ich. Jest jedynie prawo. A jeśli się robi to publicznie, jak robi to np Pan, to jest również prawo oceny tychże, co czynię. Nie ma również obowiązku wielbić, zwłaszcza gdy są ... dziwne, co również czynię. I żeby nie było wątpliwości: to również w imię demokracji, o którą Pan tak zawzięcie walczy.
Gdyby jednak Pana usilnie interesowały moje poglądy, to tak światły umysł winien dostrzec, że nie zgadzanie się z czymś oznacza np pogląd wprost przeciwny. Czyli gdy na przykład Pan usilnie optuje za Radami Robotniczymi i Żołnierskimi, to ja krytykując to, zapewne takiej formy ludowładztwa nie popieram. Proste? A może na pańskiej uczelni uczą innej formy wnioskowania. A skoro spieramy się już kilka - co najmniej - miesięcy, to zapewne doskonale zna Pan moje poglądy, więc skąd to pytanie. Zresztą gdyby ich Pan nie znał, skąd by Pan wiedział, że należy mnie obsobaczyć. Intuicja?
A teraz nieco o tej uczelni, naukowcu i podatkach. Czepił się Pan tego jak pański ulubiony menel po spożyciu zawartości kilku puszek przeznaczonych do sprzedaży. Pomija Pan pracowicie fakt (lub go nie dostrzega, co równie źle rokuje), że nie chodziło o obronę p. Bały, a o prezentację pańskich poglądów, którym moim zdaniem bliżej to trockizmu niż do prawicy. A, zapomniał bym. Z ostatniego zdania ma Pan też podpowiedź na temat moich poglądów: pewnie nie jestem zwolennikiem trockizmu. :)))
A co do, cyt.: "Na poczatek może Pan odpowiedzieć na pytanie kto płaci więcej podatku i wytwarza PKB.:
Menel sprzedający złom, czy wykładowca wyższej państwowej uczelni? (jako taki)", to muszę jednak narazić się twórcom tak zwanych mądrości ludowych. Bo podobno nie ma głupich pytań. Jeśli oni mają rację, to to zapewne jest wyjątek potwierdzający regułę.
Tylko niech Pan nie wyskoczy z tym pytaniem przy prof. Przystawie, bo nawet wpisywanie sobie na czerwono uwielbienia dla jow nie uchroni Pana.

To jest: BTadeusz

Ale się Pan rozpisał. A ani jednego poglądu. Jałowy z Pana gość.

Naprawdę brakuje Panu odwagi na jakikolwiek pogląd?
Dziękuję za uwagę i charakterystykę.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

Proste rzeczy a nie docierają do Pana Panie JJerzy!

Facet zbierający złom czy puszki po piwku, być może jest niedbale ubrany. Może i niedomyty ( w czasie zbierania puszek), może i na bombie - ale gdy zanosi swój dzienny "zbiór" do złomowca to przecież nie pod presją kopyta - wypłacane mu są pieniądze? Jego praca - zbieranie puszek po piwku jest komuś potrzebna i on ją wykonuje bez państwowego przymusu! WŁADZA wybrana w demokratycznych wyborach (tak przez Pana pożądana) z tych pracujących ubogich ludzi czyni meneli dostarczając im zasiłki i odbierając im chęć do samodzielnego utrzymywania się przy życiu. Siedzi w Panu komuna z tą WŁADZĄ aż dudni! Mówię to Panu ja - też przypuszczalnie stary komunista!

To jest: Marek Leonkiewicz

Nie zagalopował się Pan p. Jerzy ?

Komunizmy, faszyzmy, i wszelkie izmy.. to tylko nazwy czegoś co zawsze było w ludziach od upadku w raju. Nazywa sie to grzechem.

Pan Tadeusz w swoim, przyznam dość oryginalnym stylu próbuje tę prawdę przekazać. Tak ja przynajmniej to rozumiem.

Wszelkie te ideologie zwane zbrodniczymi to konsekwencja odejścia od tego o czym mówi Pan Jezus; " na początku było inaczej..."

Szczęść Boże

To jest: JJerzy

Rozumiem teraz dlaczego

Rozumiem teraz dlaczego liczy Pan na to że samo się zrobi dobrze, byle ".. ja z synowcem na czele i ... jakoś to będzie ..." Takie robienie polityki poprzez patrzenie w oczy ... Patrzę na ten konterfekt p. BTadeusza i ... nic. Pan musi mieć rzeczywiście jakieś takie zdolności paranormalne. Niby patrzymy na to samo a widzimy zupełnie co innego. Może to u mnie skaza związana z negatywnymi skojarzeniami.
Rozumiem również, że wystarczy (deklarowana) miłość do JOW, aby już reszta poglądów dyskutanta Pana nie interesowała. Ciekawe stanowisko i bardzo dobrze wróżące ruchowi.

To jest: Ireneusz

Coraz bardziej pan udowadnia

że kompletnie nie rozumie słowa pisanego.
Rozumiem jednak, że wszelka motywacja (nawet na wyrost) jest dobra o ile jest przeciwna JOW. Bo zmusiłaby pana do zawierzenia drugiemu człowiekowi, a wiadomo, że ten drugi człowiek, bliźni, to niewykształcony menel. Udaje pan człowieka "spoza tłumu", pragnie systemu autokratycznego sterowanego przez wodza ewentualnie plutokratę wyłonionego w cudowny sposób (oczywiście jedynie i tylko przez pana), lecz tak w ukryciu musi pan po prostu dobrze się mieć w obecnym układzie?
Dla mnie kraj moich ojców stanowi wyższą wartość, wyższą od mojego statusu materialnego i od mojego własnego poczucia wartości. Wybaczy pan, lecz nie wskóra pan nic grając na tak niskich pobudkach.

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: JJerzy

Pominę pierwszy akapit, bo

Pominę pierwszy akapit, bo jest subiektywną oceną. Ma Pan do tego prawo.
A teraz do meritum. Starcie nastąpiło wokół poglądów p. Tadeusza, które krytykowałem, przyznaję złośliwie, nie otrzymując w zamian merytorycznej riposty, a jedynie coś co można określić jako strumień świadomości, nie inaczej.
Nie jestem ani spoza-, ani z- tylko wyciągam wnioski. A Pan zamiast włączyć się sensownie, jak Tusk sugeruje mi, że miłość wystarczy (jak inaczej określić pański irracjonalny argument o jakichś patrzeniach w oczy).
Pominę również w komentarzu cały akapit dotyczący moich, podobno, poglądów na ustanawianie władzy, bo po pierwsze to go Pan wyssał z palca, a po wtóre wydłużyłoby to niepotrzebnie moją odpowiedź.
Wyzłośliwię się nieco jeszcze tylko na ostatnim akapicie, cyt.: "Dla mnie kraj moich ojców stanowi wyższą wartość, wyższą od mojego statusu materialnego i od mojego własnego poczucia wartości. Wybaczy pan, lecz nie wskóra pan nic grając na tak niskich pobudkach."
Wbrew temu co się Panu zapewne wydaje, moja krytyka wygląda tak jak wygląda właśnie dlatego, że moi ojcowie za ten kraj oddawali życie i że jest mi drogi. Ale dlatego też obawiam się nowych przywódców z awansu społecznego. Zupełnie nie rozumiem ponadto do czego Pan pije, zwłaszcza z tymi niskimi pobudkami. Czyżby uważał Pan, że przestrzeganie przed władzą w ręce Rad to niskie pobudki? Czy wobec tego, w pańskim odczuciu, jednak coś jest w tym haśle? Taka nowa świeżość rewolucyjna? To nic, że nigdy się nie udało. Spróbujemy jeszcze raz.

To jest: Ireneusz

Panie JJerzy

inaczej określić pański irracjonalny argument o jakichś patrzeniach w oczy

tu pan udowodnił niezbicie, że pan nie rozumie słowa pisanego. Ale oczywiście jestem w stanie przełknąć te bzdury o pedalstwie.

Wbrew temu co się Panu zapewne wydaje, moja krytyka wygląda tak jak wygląda właśnie dlatego, że moi ojcowie za ten kraj oddawali życie i że jest mi drogi

Krytyka różni się od krytykanctwa jednym drobnym szczegółem. Pan nie zdołał obronić swej "krytyki".

uważał Pan, że przestrzeganie przed władzą w ręce Rad to niskie pobudki?

Nie.
Zaś przestrzeganie przed demokracją już jest. I igranie słowami bez ich zrozumienia.
Tak panu spieszno do rewolucji? W rewolucji zwycięzcą są zawsze i wyłącznie męty. Ten, który przywróci Polskę Polakom bez rewolucji z pewnością zasłuży na uznanie i zapisze się w historii.
Miał szansę uczynić to Jarosław Kaczyński. Jednak wolał posiadać, niż być. Pan mi się widzi, iż nie odróżnia tak samo tych dwóch stanów fizycznych. Bardzo jednak cieszy mnie pomyłka w tym względzie. Tak dobrze "panu z oczu patrzy" ...

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: Ireneusz

dubel

.

To jest: BTadeusz

Mała prosba : Co to jest komunizm?

Tylko prosze nie pisać, że to mord na ks. Popiełuszce.
Mord był mordem z wyjątkowym okrucieństwem i jako taki winien był być ukarany.

Systam władzy?
Samoistny?
Z wolą działania?
Przeciez wola realizowana, to była wola ludzi, dla ICH korzyśći. Nic zadnemu Janowi Komunizmowi nie odpalali.
Byli ludzie pasożytujący na innych.
I nadal są.
Nawet ci sami.
A komunizm podobno upadł...???

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

Co to jest komunizm?

Można to wyjaśnić na przykładzie. Komunizm to jest na przykład system polityczno-gospodarczo-społeczny, który funkcjonował w Polsce w latach 1944-1989.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

To definicja dla pani Szczepkowskiej, (to rzeczywiście upadło)

albo hasło na transparent rewolucyjny (czy antyrewolucyjny).
To nie definicja, która nadawałaby się do wykorzystania jej w jakimkolwiek akcie prawnym.
Ogólna i powierzchownie opisowa.
Arbitralna.
Marks twierdził że podstawową zasadą komunizmu jest "każdemu wg potrzeb".
Tego w ogóle nie realizowano.
Używano pieniądza (podobnego do dzisiejszego).
Co to za komunizm?
Na czym polegał?
Kto go wprowadził w życie.
Czy wszystko to, co się działo w zakresie życia społecznego - to było komunistyczne?
Czy cały komunizm był identyczny?
(we wszystkich krajach rwpg)
Czy róznice to też elementy komunizmu...
itd... itp...
Wartośc poznawcza takiej definicji jest znikoma.
Używałem słowa komunizm, ale rozumiałem je inaczej.
Kto z nas ma rację?

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

Pieniądz

Za komuny używano innego pieniądza niż ten dzisiejszy, normalny. Pieniądz komunistyczny jest niewymienialny, a pieniądz normalny jest wymienialny.

Zadaje Pan pytanie, na czym polegał komunizm, jakby Pan nie wiedział. To dziwne, bo przecież spędził Pan w systemie komunistycznym kilkadziesiąt lat. Przypomina mi się inna dyskusja, w której twierdził Pan, że nie wie, kto to taki komunistyczny agent. Zresztą nie wiedział Pan (i pewnie nadal nie wie), kto to taki komunista.

Pańska niewiedza jest albo prawdziwa, albo imitowana. W tym drugim przypadku pańska postawa może być określona jako celowe zaciemnianie kwestii komunizmu dla doprowadzenia do rozmycia, a może i zaniku sensu takich słów, jak komunizm, komunista, komunistyczny. Jeśli jednak zachodzi pierwszy przypadek... No cóż nie będę komentował.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

To nie kwestia wiedzy.

To kwestia definicji właśnie.
I moralnosci.
Brak komunizmu w dekalogu pozostawia pewną dowolność interpretacji...-:)

Obserwuje zanik przydatności tego słowa dla czegokolwiek, poza postulatem odpowiedzialności zbiorowej osób - których wcale nie uważam za największe zło.

=========
A pieniądz?
Obciążony rosnącym długiem, synekurami dla "eks i post komunistów"...
jest wymienialny?
Na co?

================
Definiuje Pan komunizm, jako wszystko, co było w latach...
Tak definiują demokrację.
Mnie to nie wystarcza.
Nie ma w tym złosliwosci. Po prostu chcę rozumieć w miarę precyzyjnie, co mówię, co mówią inni. Ta definicja nie pozwala na definiowanie pojęć pochodnych. Jest wadliwa moim zdaniem.

================
A osoby, które skorzystały najwięcej na "tamtym systemie", to wcale nie Pańscy "komuniści".
To wszyscy ci, którzy z tamtych lat odziedziczyli emerytury wyższe, niz średnie.
A Pan broni tych emerytur, jako prawa słusznie nabytego.
Czy to nie Pan rozmywa "komunizm"?
Chce Pan lać dziadów, a tych naczelnych i istotnych pozostawia Pan w luksusach.
Na które wcale nie zapracowali - na które ja musze się dziś składać, bu prawem KOMUNISTYCZNYM - sobie przyznali.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

komunizm

P. Prawicowiec stosuje termin komunizm w sensie - system, w którym rządzą źli komuniści.

O komunizm pytałem tutaj http://www.prawica.net/node/8046#comment-180918
odpowiadał p. R1a1.

Komunizmu "prawdziwego" nie było, bo (a) komuniści byli źli, (b) idei Marska nie dało się zrealizować na dłuższa metę. Był totalitarny system, rządzony przez hierarchiczną monopartię (czasem jednostkę, czasem bezpiekę) w dziedzinie gospodarczej oparty na planowaniu.

To jest: Prawicowiec

Czy ta monopartia

(PZPR) nie była przypadkiem partią komunistyczną? Poza nią były jeszcze dwie komunistyczne partie w Polsce: ZSL i SD.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

Komunizmu nie było, bo go STALIN NIE CHCIAŁ.

ANI ZADEN GENSEK PO NIM.

Z uporem maniaka twierdzę, że to było "opium dla ludu" - aby ów lód akceptował i wzmacniał władze genseka.
To była dyktatura rotacyjnego władcy absolutnego.
Zasady stosował tak, jak chciał - to ON jako pierwszy je interpretował.
Cała KOMPARTIA - to po części kolejka do władzy, po części pozyteczni idioci.

Teoria - w niegroźnym dla centrum zakresie była żarliwie dyskutowana na zebraniach. Pozwalano nawet na ofiary wniosków z tych tych zebrań. Nawet śmiertelne.
Wszysko to aby symulować marksistowską teorię, jako praktykę.

Gdybym ich nie znał, to bym nie mówił.
To była dla nich wiara. Żadne racjonalne argumenty do nich nie trafiały.
Dowodzili w badaniach naukowych - jest na PG doktorat na ten temat, że "zdrowy rozum" jest nieprzydatny do działalności organizacyjnej.

Pretensje do "zwykłych członków partii" za komunizm to to samo, co pretensje do Polaków, że popierają U€.

No ... prosze...
Niechcący wyszło mi, ze U€ i "blok wszchodni", to to samo...
-:)))))))))))))))

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

Pisząc „komunizmu nie było”

przyłącza się Pan do tych, co chcą zabić zbiorową pamięć narodową. Być może robi Pan to w jakimś swoim dobrze rozumianym interesie, nie wiem.

Aby dać odpór takiemu zakłamywaniu historii najnowszej stwierdzę, że w Polsce był komunizm w latach 1944-1989.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

System społeczno polityczny 1944-1989? był.

niektórzy mówia na niego hasłowo - komunizm.
Nikt go odpowiedzialnie nie zdefiniował.

Pojęcie tak precyzyjne, jak "prawica".

PS.
Nie byłem członkiem, ani kandydatem, ani nic na tym systemie nie zyskałem (no studia skończyłem).
Ale Pan tak to też skorzystał.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

Skąd Pan wie, że nikt?

System, w którym rządzi partia komunistyczna, w którym nie ma waluty wymienialnej, wolności osobistej, własności prywatnej, należy nazwać komunizmem. To nie jest hasło, to jest treść tego, co było w Polsce w latach 1944-1989.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

A kto, idąc za logiką był komunistą?

Członek partii, czy dyrektor PP?(bezpartyjny)
======================================

cytuję wikipedię (na początek):
system rządów oparty na idei sprawiedliwości społecznej, negujący własność prywatną. System ideologiczny, będący modyfikacją socjalizmu, zmierzający do stworzenia społeczeństwa pozbawionego wewnętrznych podziałów ekonomicznych (bezklasowego) i etnicznych (bezpaństwowego), w którym wszystkie środki produkcji znajdą się w posiadaniu wspólnoty. W języku potocznym, ustrój społeczny w państwach rządzonych przez partie komunistyczne. W krajach komunistycznych określany także propagandową nazwą realnego socjalizmu, wprowadzoną w latach 70. XX wieku w ZSRR.

Jechać dalej?

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: BTadeusz

Ja ten smutny okres nazywam PRL.

I jest to określenie precyzyjne.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: samograf

Komunizmu "prawdziwego" nie było?

A na czym miałaby prawdziwa prawdziwość komunizmu ewentualnie polegać?

To jest: Prawicowiec

No, na tym,

że wszyscy by siedzieli w Gułagu na reedukacji. Dopóki nie siedzą wszyscy, dopóty o prawdziwym komunizmie mowy być nie może. Właśnie dlatego taki np. p. Mikke zawsze mówi, że w Korei Płn. jest „socjalizm”.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: samograf

I słusznie

To, z czym nam przyszło przez dziesięciolecia się stykać na codzień, było jedynym komunizmem, jaki w ogóle kiedykolwiek zaistniał. A nazywano to różnie, np. realny socjalizm, urzeczywistniony komunizm, marksistwo-lenistwo etc. Innego nie było i na razie nie będzie.

A ponadto raczej nielubiany przez pan autor zauważył:

Najbliższa ideału - jak dotąd - była rewolucja w Kambodży (mowa tu przedostatnim wyzwoleniu). Przygotowanie Nowej Epoki, czyli niszczenie starego społeczeństwa, nie znało już żadnych ograniczeń. Miasta, szkoły, rodzina, religia, wszystkie form życia społecznego, wszystkie zasoby cywilizacyjne legły w gruzach; nowi władcy słusznie uważali, że Nowy Człowiek, jeśli ma być nowy naprawdę, nie może w żadnym stopniu być uwiązany do minionych form kulturalnych; praktycznie oznaczało to, że trzeba wyrżnąć wszystkich piśmiennych, a ocalałą ludność zamknąć jako niewolników w obozie koncentracyjnym; praca ta była w znacznym stopniu udana: masowe rzezie i systematyczne niszczenie zamieniły kraj w pustynię. Podwaliny Nowego Czasu zostały zbudowane.

Jednej rzeczy nie można było osiągnąć nawet w Kambodży, jako że dotychczas odpowiednia technika nie została wypracowana: nie można było oduczyć ludzi języka. Tymczasem konsekwentne zniszczenie przeszłości wymagałoby także, by ludzie przestali zna odziedziczony język, który sam przez się jest nosicielem tradycji kulturalnej, narzuca pewną strukturę myśli i w ten sposób ogranicz możliwość stworzenia Nowego Człowieka, zawiera słowa i formy gramatyczne, których Nowy Człowiek znać nie powinien. Doskonała Rewolucja zakłada doskonałą pustynię kulturalną. Powinna zatem wynaleźć techniki cofnięcia ludzi do stanu przedjęzykowego.

Młodość człowieka: troglodyta, anthropopithecus. Wyzwolenie totalne: klatka.

Pomijając tę trudność, nie rozwiązaną do tej pory, rewolucja w Kambodży osiągnęła, jak się zdaje, najlepsze wyniki z wszystkich dotychczasowych. Na jej podstawie historyczne definicje dają się znacznie precyzyjniej sformułować niż kiedykolwiek: ludobójstwo, niewolnictwo, zezwierzęcenie. Apokalipsa prawie się dokonała, idea rewolucyjna prawie stała się ciałem. Myśl o powrocie do Absolutnego Początku, do pięknej Młodości, oderwana od swojej religijnej podstawy, wcieliła się tak, jak najlepiej mogła.

(1979)
(Leszek Kołakowski, "Rewolucja jako piękna choroba", ze zbioru "Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań", Aneks, Londyn 1982)

To jest: BTadeusz

Szanowny Panie Jakubie.

Spór jest o pietruszkę.
O nazwę.
Jeśli by przyjąć Pańską optykę, to rozliczenia komunizmu nie można dokonać ze wzgledu na lukę prawną zawartą w tym właśnie pojęciu.
Trzebaby to zdefiniować dziś i uruchomić prawo działające wstecz.
Żadnych odniesien prawnych z okresu PRL do "komunizmu", "komunistów"... (i pochodnych) - nie ma.
Do funkcji państwowych, partyjnych, do odpowiedzialności za finanse z tamtego okresu - są.
Jest i był kodeks karny.
Prawo i zobowiązania tamtego okresu przejęliśmy na zyczenie właśnie "komunistów".

Samo słowo ma spory potencjał emocjonalny. Negatywny. (ksenofobiczny-:))).
Nic się z tego nie wykrzesa. Może z wyjątkiem jakiej zemsty na nieistotnych pomiotach zapomnianych przez "matuszkę" z racji nieopłacalności obrony, lub odrazy, jaką dziś w NICH wzbudza.

Nic do wygrania poza stygmatem mściwego oszołoma.
Państwo odwracając uwagę od racji stanu zagmatwałoby się w imponderabiliach bez wyraźnych zakończeń.
A sława takiej komisji sprawiedliwości antykomunistycznej najprawdopodobniej przypominałaby to, co Pitera ma dziś.
Wśród "sędziów" doszukano by się "bolków", pedofili, itd...
Nie jest mozliwe skonkretyzowanie ani komunizmu (jako systemu), ani antykomunizmu, jako idei.
Taka "idea" nie otwiera przed Polską żadnej szerokiej, czy znaczącej perspektywy.
A wrogów, zwłaszcza cichych miałby Pan ponad wytrzymałość.
Rewolucje bywają przewrotne.

Zaczęliśmy od ostrych polemik, ale wycofałem się - watpiąc w swoją 100%-ową pewność. Mineło sporo czasu.
Dziś bardziej wątpię w tę koncepcję niż kiedyś.
A wiąże Pan "siły prawicowe" bezowocnie.

Potencjalna baza społeczna dla tej "idei" jest za słaba. Zbyt wątła.
Moralność czystek kłóci się z katolicyzmem, bo nie przewiduje ani przebaczenia, ani nawrócenia.
Nie pomoże akceptacja "€uropy", która nb. zepsuła powietrze okazując kmunofilię.

To chyba nierealistyczny polski romantyzm Pana inspiruje.
Ani razu nie przyniósł nam wyzwolenia.

Nie chcę już się z Panem droczyć.-:)

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

A kto mówi o rozliczaniu komunizmu?

Dekomunizacja ze swej zasady polega tylko na zwolnieniu komunistów i ich byłych agentów z posad państwowych. Żadnego rozliczania się nie przewiduje. Wyjątkiem są oczywiście ludzie, którzy popełnili przestępstwa; tymi zajmują się sądy i wymierzają im kary (przykład: zabójcy Przemyka).

Dla wyjaśnienia: dekomunizacja jest o tyle konieczna, że komuniści są ludźmi zdemoralizowanymi, co udowodnili. Z tego względu nie mają oni zdolności do piastowania funkcji publicznych.

Jest zdumiewające, co obrońcy komunistów są w stanie wymyśleć, aby bronić ich tyłków przyrośniętych do państwowych stołków. Wciskają antykomunistom ksenofobię, mściwość oszołoma, rację stanu, imponderabilia, sprawiedliwość społeczną antykomunistyczną, agenturalność, pedofilię, rewolucyjność, wiązanie sił prawicowych, katolicyzm, przebaczanie, nawracanie, nierealistyczny romantyzm polski, a nawet Europę.

I wszystko to bez cienia sensu, ładu i składu. Panie BT, daj Pan spokój, chwilowo dla komunistów na posadach państwowych nie ma żadnego zagrożenia. Dekomunizacja się nie odbędzie, dopoki jej nie zrobi Prawica RP, a ta jest obecnie zaledwie bytem wirtualnym.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Krzysztof Laskowski

Normalnie powinno być tak:

najgorsi zbrodniarze, czyli niszczyciele państwa i mordercy, trafiają na szubienicę, przestępcy o mniejszym dorobku - do lochu, a inni wspierający system i kablujący na niewinnych - precz na bruk lub na niską emeryturę. Tylko że do normalności nam w Polsce daleko.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Niewymienialny pieniądz komunistyczny

Pieniądz komunistyczny był niewymienialny? Przecież wystarczyło pójść do cinkciarza. No dobra: łatwiej można się było naciąć niż dzisiaj, trafiając na fałszerza.

Ale,
na czym właściwie polega wymienialność?

Komentarz do:
Pieniądz
Autor: Prawicowiec, czw, 05/06/2008 - 15:22
http://prawica.net/node/12133#comment-251267

To jest: Ireneusz

Rozmowa z panem Jakubem

... przypomina grę w "pomidor".
Nawet w jakimś stopniu go rozumiem wychodząc z założenia, że chińskim sumptem należy drogę rozpocząć od pierwszego kroku. Usuńmy wpierw tych, którzy byli w partii. Wióry polecą. Z pewnością i niewinne też polecą. Trudno. Pierwszy krok jest najważniejszy.
I grał w "pomidor" będę, o ile pan Jakub nie będzie przeciwstawiał się odsuwaniu od władzy i instytucji publicznych też tych, których on za komunistów nie uważa, a którzy komunistami są. PIS, PO, SLD - te partie pełne są ludzi, którzy wyznają komunizm. Po roku 1981 dalej rodzili się komuniści. Nie wszyscy komuniści byli w wymienianych partiach.
Jeśli będziemy szli dalej, jeśli będziemy przeciwstawiać się lewicowaniu i komunizowaniu nam wszystkim życia, biurokratyzowaniu wszystkich reguł każdego detalu każdej zasady interakcji międzyludzkich, kościelnych, rodzinnych, środowiska pracy, relatywizowania zła w imię dobra - to naprawdę mogę nawet bawić się w "pomidor".

POMIDOR

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: Prawicowiec

Obrońców komunistów i komunizmu

pragnę zapewnić, że dekomunizacji chwilowo nie będzie, ponieważ partia prawicowa nie nabrała jeszcze realnych kształtów.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

Odetchnąłem z ulgą...-:)))))..

Trochę marwi mnie, że nie uda się odebrać sutych emerytur ekskomunistom i ich sługusom...
Ale cóż... sam sobie jestem winen.
Nieprawdaż?

(A to znaczące kwoty z budżetu - PODATKÓW DZIŚ PŁACONYCH)

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Prawicowiec

Ciężki Pan jest

Dekomunizacja polega na usunięciu z państwowych posad komunistów i ich byłych agentów. Sprawę systemu emerytalnego dla komunistów proszę załatwiać z PO lub PiS.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

Jak dla mnie to proponuje Pan

wymianę armii darmozjadów nażartych z legitymacjami, na armię darmozjadów głodnych - ale bez legitymacji.

Może to i coś by poprawiło...

Mam "rodzinnie" okazje obserwować jak następuje rotacja i koegzystencja jednych z drugimi na przykładzie jednego z gdańskich urzedów.(ważnych urzędów).
Garnitur dyspozycyjnych wzrósł prawie dwukrotnie.
(odprawy, etc...-:))
Zawsze (PiS, czy PO, a niechby i czerwoni...) znajdzie się ktoś odpowiedni na stanowisko - które jest utrapieniem dla Catberta.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Marek Leonkiewicz

Tato, co to jest komunizm?

- No widzisz synku... Jak by ci to wytłumaczyć? Kiedy w październiku 1918 roku wybuchła rewolucja październikowa w Rosji- chociaż właściwie to było w listopadzie... to władzę zdobył niejaki Włodzimierz Lenin - chociaż właściwie to nie był Lenin tylko Ulianow...
- Tato, przecież to się nie trzyma kupy!
- No widzisz synku, i to jest właśnie komunizm.

To jest: BTadeusz

No a to?:

cytuję Adama 54:
Władza, jako relacja pomiędzy ludźmi istniała i będzie istnieć, tak samo "prawo".... istniało i będzie istnieć.

Otóz istnienie władzy jest dla mnie uzasadnione (potrzebne), jako siły gwarantujacej wolność obywateli. W kontekscie historycznego obyczaju.

Nie widze i nie poprę większej władzy instytucjonalnej.
Dobrowolne "układy władzy" (pozapaństwowej), to kwestia dobrowolnych umów.
Też nie chcę płacić na dotrzymywanie umów bilateralnych między obywatelami.

Pożyczasz pieniądze? z zyskiem?
-Zadbaj o gwarancje własnym sumptem.

Władza państwowa wystarczy, aby strzegła własnosci.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.



11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

"No a to?" - odpowiedź na Pańskie zdanie....

"Nam nie jest potrzebna władza." - Nie chcesz Pan "władzy", czyli czegoś czego wyeliminować nie można.

"Potrzebne jest PRAWO."- chcesz Pan czegoś co istnieje zawsze.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: BTadeusz

Nie widzę prawa. Widzę lewo. Cały czas.

Władzy oczekuję tyle ile wymaga egzekucja dobrego prawa. (po prostu - prawa) - demokratycznego, więc stąd:Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

Problem...

Jak odróżnić kiedy to prawo jest dobre, a kiedy złe ("lewo")??
Czym sie charakteryzuje "dobre prawo", a czym "lewo" ???
Potrafi Pan odpowiedzieć ??
Ponadto....
"prawo demokratyczne" - co charakteryzuje przymiotnik "demokratyczne", w zapisach prawa ??
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: BTadeusz

Dobre prawo, to takie, które mimo łatwości jego zman

nie ulega zmianom.

Prawo demokratyczne jest wynikiem procedury większoścowej.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

To jest: Apfelbaum

Celem państwa nie jest legislacja...

...lecz egzekutywa. Ład prawny, a w szczególności ten nomotetyczny nie musi ulegać zmianie (ba nawet jest to korzystne). Tymczasem pisanie przepisów dla konkretnych instytucji niebędących organami władzy ma na celu jedynie obchodzenie norm ładu nomotetycznego. Innymi słowy teleokracja jest tyranią. Demokracja musi, więc dotyczyć istoty władzy, czyli egzekutywy i ew. sądownictwa.