Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Rzecz o odpowiedzialności
Autor: Wojciech Romerowicz, pon, 16/06/2008 - 19:19
Jest taka kobieta, bez której żyć nie mogę. Wykształcona, otrzaskana z mediami i pewnikiem doświadczona przez, ciężkie przecież, życie. Nie dość, że jest tak wybitna, to jeszcze z całym przekonaniem potrafi wyłuszczyć swoje zdani. Robi to zresztą dość często. Niestety tematyka rozważań jest dość zawężona. Zamyka się w ramach aborcji, Kościoła Katolickiego, feminizmu i gejów. Mimo to wydaje mi się, że razem ze wspomnianą niewiastą tworzę swoistą symbiozę. Ona uwielbia pisać o rzeczonych problemach, ja z kolei lubię pisać o tym o czym ona smaruje. Tym razem pani Magdalena Środa – bo ja mam na myśli - w felietonie krążącym po sieci poruszyła kwestię aborcji. Nie będę odnosił się do całości tekstu, bo na ten temat powiedziałem już co miałem do powiedzenia. Zaintrygowało mnie jednak jedno stwierdzenie pani Magdy. "Nikt nie ma przecież obowiązku poświęcania swojego życia, wolności, planów i kariery dla podtrzymywania życia innego człowieka. Może to oczywiście zrobić, i wielu tak robi. Robią to zwłaszcza kobiety. Dla dzieci, z miłości do nich. Niekiedy jednak nie chcą tego zrobić, nie mogą, nie są gotowe, nie dość odpowiedzialne, nie dość dojrzałe, nie mają pieniędzy, perspektyw, pomocy, mają inne dzieci" – napisała Środa. W ustach etyka powyższe uogólnienie stanowi ciekawy materiał do refleksji. Ogranicza ono bowiem ludzką odpowiedzialność do sfery własnego "ja". Okazuje się, iż wcale nie mam żadnego obowiązku baczyć na życie i zdrowie moich najbliższych. Wedle tego co powiada Magdalena Środa, gdyby moja żona była poważnie chora, to owszem, mogę poświęcić się aby ratować ją za wszelką cenę, ale z drugiej strony wcale nie muszę tego robić. Mogę uznać, że opieka nad nią jest stratą czasu, źle wpływającą na moje osobiste plany i ambicje. Mam do tego prawo. Innym znowu razem mogę stwierdzić, iż "nie jestem gotowy, nie dość odpowiedzialny, nie dość dojrzały, nie mam pieniędzy, perspektyw, pomocy", aby być odpowiedzialnym za swoją rodzinę. Puszczę przeto żonę i dzieci z torbami, a sam będę się oddawał "dojrzewaniu". W końcu do tego też mam prawo. Jest to sąd etyczny, który ma dowodzić… No właśnie, czego? Chyba jedynie osobliwej dowolności stosowania norm moralnych w relacjach międzyludzkich. Naturalnie mogę się im poddawać ale niekoniecznie, bo – znowu się powtórzę – mam takie prawo. Przyznam, że wydźwięk przytoczonej konstatacji jest dla mnie straszliwy. Do tej pory wydawało mi się, że np. zakładając rodzinę mam być za jej członków odpowiedzialny z całym inwentarzem konsekwencji jakie to niesie. Ktoś jednak przekonuje mnie, że tak wcale nie jest. Etyka, czy też teoria wartości, poucza nas o sposobach wzajemnych relacji między ludźmi. Człowiek wszak, żyje w społeczeństwie przeto moralność tylko w nim ma zastosowanie; w moim stosunku do bliźnich. Moje działania są poddawane moralnej ocenie innych. Wynikają one nie tylko z utartych norm ale i z emocji oraz uczuć jakie żywię do osób, które mnie otaczają. Nie ukrywam, że to jaki jest stosunek innych jednostek do mojej osoby również jest dla mnie ogromne istotny. Przykładowo załóżmy, że to mnie trawiłaby poważna choroba. Wówczas, w skrytości ducha, oczekiwałbym od swojej małżonki wsparcia i pomocy. Gdyby jednak ona, wyznając etykę pani Środy, doszła do wniosku, że woli zadbać o siebie i olała mnie, czyż z mego oka nie wypłynęła by choćby jedna łza? Czy nie wypłynęła by z oka Magdaleny Środy, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji? I chyba nie przyjąłbym ze spokojem twierdzenia, iż przecież moja "druga połówka" ma prawo do takiego zachowania gdyż "nikt nie ma przecież obowiązku poświęcania swojego życia, wolności, planów i kariery dla podtrzymywania życia innego człowieka". Tymczasem pani Środa traktuje takie postępowanie jako "prawo" jednostki. Prawo do pozbycia się odpowiedzialności za drugiego człowieka jednym zabiegiem, jedną decyzją. Wystarczy pstryknąć palcami. Jest to redukcja owej odpowiedzialności do własnego "widzimisię". Czy to taka etyka ma teraz obowiązywać? Jeśli zacznie, to niech niebiosa mają nas wszystkich w opiece. Nie wiem, na ile wywody Magdaleny Środy, są wyrazem przekonań pewnego środowiska, a na ile jest to przedstawienie pewnych trendów obowiązujących w krajach zachodu. W każdym razie zaczynam się bać. W mojej głowie jeszcze tkwi jakiś moralny imperatyw, ale czy na starość przyjdzie mi żyć wśród samolubnych łajdaków…? |
Sprowokuje Pan dyskusję o "obywatelskich obowiązkach".
Dyskusja nie doprowadzi do jakichkolwiek rozsztrzygnięć. Przyjmę dowolny zakład.
Natomiast bezdyskusyjnym winno być ściganie z urzędu wykonanie wyroku śmierci bez wyroku sądowego.
Więc każda aborcja, czy eutanazja winna być poprzedzona postępowaniem sądowym, którego zwieńczeniem winien być ów wyrok, lub jego brak.
Można zapytać panią Środę, jaki skład takiego trybunału uważa za właściwy.
Uważam, że należy ją zapytać, czy podpisywałaby takie wyroki śmierci.
Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.
11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW
Logika i etyka prof. Środzianki.
Jest ona taka (podaję za jej tekstem o konieczności nie mówienia o aborcji, ale jej wykonywania, zamieszczonym dziś na wp.pl): "Jeśli kobieta nie chce dziecka, to podda się aborcji albo zabije noworodka, a więc całkiem rozszerzmy prawo do aborcji, bo wtedy będzie legalnie i bezpiecznie". Ja te logikę i etykę wybitnej prof. Środzianki rozumiem, ale mogę zapytać, jakim sposobem gorąca przeciwniczka kary śmierci żąda uczynienia jej niezbywalnym prawem człowieka? i to kary wykonywanej na niewinnych?
A co powie tych ponad 1,2 miliona Europejczyków wyabortowanych w zeszłym roku? Odpowiedź na pytanie retoryczne: nie. Czy oni mieli prawo głosu? Nie mieli, bo w końcu "brzuch matki to jej problem". Ile z tych dzieci zostało zamordowanych, bo jedna czy druga "były w stanie stresu" albo "nie chciało niszczyć sobie kariery zawodowej" lub "nie miały ochoty na macierzyństwo i pozbyły się bachora"? Zapewne dużo. Ciekawe też ilu mężczyzn skutecznie namówiło partnerki do aborcji, mając wszystko, co związane z przyszłym dzieckiem, w d? Gdzie były rodziny i znajomi?
Niestrawny "Jonasz" kłamie w "G.W.", pisząc o tym, że karuzela się kręciła, a za murem getta ginęli ludzie. A ja pytam, gdzie są redaktorzy "najpoczytniejszego tak zwanego poważnego publikatora w Polsce", gdy średnio co kilka sekund ciacha się kolejne nienarodzone dziecko? Bawią się na karuzeli?
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Ja bym był również za
Ja bym był również za przepytaniem pani Środy na okoliczność podżegania do zabójstwa.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
Nieładnie jest wyrywać
Nieładnie jest wyrywać zdanie z kontekstu: "Wyobraźmy sobie bowiem jakiegoś ważnego mężczyznę (polityk,
biskup?), który ulega wypadkowi, a po przebudzeniu w szpitalu,
dowiaduje się, że co prawda jest zdrowy, ale że wypadkowi uległa
jeszcze jedna osoba, która jest teraz „podłączona” do naszego
bohatera i nie może żyć bez jego nerek, serca, przewodu trawiennego.
Czy polityk i biskup poświęciliby wszystko, by pomóc przeżyć
choremu? Jeden tak, inny nie. Nikt nie ma przecież obowiązku
poświęcania swojego życia, wolności, planów i kariery dla
podtrzymywania życia innego człowieka."
Środa nie pisała o beztroskim ojcu, który zostawia żonę i dzieci. Nie jest to przypadek zaprzestania podtrzymywania życia. Ani o żonie, która przestała kochać.
Reasumując, ani Pan, ani ja, nie wiemy jakie są jej zapatrywania na słuszność, bądź nie, postępowania osób w wymienionych przez Pana przykładach.
Onet podał, że Agacie usunięto dziecko.
Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.
11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW