Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Świadek prawdy
Autor: Wojciech-Maltan, pi, 11/07/2008 - 11:24
Autor: Grzegorz Łęcicki Wydawca: Rytm Rok wydania: 2008 zakup: Ta wyjątkowa biografia poświęcona jest człowiekowi, który powszechnie postrzegany (stąd ten temat zostanie przedstawiony w ograniczonym zakresie) jest przez pryzmat wytrwałego dążenia do wyjaśnienia, następnie ocalenia od zapomnienia mordu w lesie katyńskim. Grzegorz Łęcicki ujmuje sylwetkę ks. Peszkowskiego wszechstronnie, nie ograniczając się do tego spetryfikowanego wizerunku, opisuje jego drogę życiową, wybory, postawę, która ukształtowała go jako orędownika prawdy. Poznajemy osobę, jakiej być może nie znaliśmy, a przynajmniej nasza wiedza o nim była bardzo powierzchowna. Na świat przyszedł 23 sierpnia 1918 roku. Urodził się w rodzinie o tradycjach szlacheckich; herbów Jastrzębiec i Ślepowron - po matce. Spokrewniony z Henrykiem Sienkiewiczem. ![]() Rodzice: Maria i Zygmunt Ojciec był mistrzem cukierniczym, matka zajmowała się starannym wychowaniem dzieci. Miał dwóch braci. Młodszy, Bolesław, szczęśliwie zbiegł Niemcom podczas II W Ś, po jej zakończeniu przejął po ojcu przedsiębiorstwo. Starszy, Wiesław, wstąpił do wojska, po nieudanej kampanii wrześniowej przedostał się do Francji, później osiedlił się w USA, gdzie działał społecznie. ![]() Bracia: Bolesław, Wiesław i Zdzisław - 27 II 1937r. Zdzisław Peszkowski: Ministrant, wójt klasowy, harcerz. Zdarzały mu się słabsze okresy w nauce, czego dowodem jest powtarzanie klasy – zważmy, że poziom i wymagania w szkole w latach 30 ubiegłego wieku były diametralnie inne niż obecnie. Ważną rolę odgrywało harcerstwo, przygotowało go do służby Bogu i Ojczyźnie. Maturę zdał w 1938r, temat, który dostał: Koncepcja diabła w Dziadach, Fauście i Braciach Karamazow. ![]() I Komunia św. - Sanok, 9 VI 1928r. W wojsku czuł się dobrze, spełniał patriotyczny obowiązek. Przygotowywał się w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, po roku szlify zdobywał w Pułku Ułańskim im. Jana III Sobieskiego (monokl w oku, mina pana – to ułani króla Jana). Wojna zastała podchorążego Peszkowskiego w Pułku Ułańskim, powierzono mu obowiązek szkolenia rezerwistów. W toku walk jego oddział dostał się do niewoli. Tak rozpoczyna się przełomowy etap w życiu Zdzisława Peszkowskiego. W ekstremalnych warunkach docierają na miejsce. Wszyscy odczuwali ulgę, że to koniec tej >>podróży<<. Nareszcie przystanek, odpoczynek, dotarli do... Kozielska. Jak wylicza Autor w obozie przebywało m.in.: 4 generałów, ok. 100 podpułkowników, ok. 2500 podporuczników, ponad 300 lekarzy, kilkuset prawników (Stanisław Mikke precyzuje, że wśród ofiar było ich co najmniej 110). Była też kobieta. Janina Lewandowska (podporucznik lotnictwa), córka gen. J. Dowbora-Muśnickiego. Sposobem na przetrwanie znojów odosobnienia było zorganizowanie sobie jakiejś pracy oraz pobieranie nauki od starszych kolegów. Organizowano wykłady, zainteresowani gromadzili się na pryczach. W tych trudnych chwilach szukano wsparcia w Bogu, modlitwa była zakazana. Po kilku miesiącach, gdy już niemal wszystkich wywieziono z obozu, podchorąży Peszkowski z grupą ok. 100 jeńców został przewieziony do kolejnego obozu, położonego w Pawliszczewie Borze. Tu spotykają się drogi więźniów ze Starobielska, Ostaszkowa i właśnie Kozielska. Warunki były znacznie lepsze, ale uwięzionych zajmowała troska o współtowarzyszy, po których słuch zaginął. Pozostawały domysły. W czerwcu przeniesiono ich do obozu w Griazowcu. Przebywając w tym obozie dowiedzieli się, że wznowieniu stosunków polsko-radzieckich. Wiadomość o utworzeniu oddziałów pod okiem gen. Andersa była niezwykle krzepiąca. Odbyła się też zaskakująca rozmowa podchorążego Peszkowskiego z pułkownikiem Berlingiem, tenże oznajmił, że nie odejdzie z nimi, udaje się do Moskwy, żeby współpracować z bolszewikami – gdyż – jak tłumaczył – Polska na lata będzie związana z Rosją, więc dla dobra Polaków ta współpraca jest konieczna. Ks. Peszkowski relacjonował we >>Wspomnieniach jeńca z Kozielska<<: Chyba miał łzy w oczach, a ja stałem oszołomiony(...) Dziwnie to było, czułem,że jest on częścią jakiegoś polskiego etosu rozdarcia.. Żołnierze zostali ponownie przewiezieni 9 września 1941r. W Tockoje przygotowywano tych wymęczonych, ale szczęśliwych uwolnieniem, do walk o wolność Polski. Szkolenia, mimo ogromnego zapału Polaków, nie były w pełni możliwe do przeprowadzania. Głównie z powodu braku broni i przeraźliwego chłodu (bywało, że temperatura spadała do – 60 stopni C), także bardziej niż ćwiczenia żołnierzy zajmowało przetrwanie zimy. Zdzisław Peszkowski był odpowiedzialny za edukację i krzewienie wiedzy o historii swego pułku, tzn. 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Tak upływają kolejne dni, miesiące. 6 kwietnia 1942 roku Zdzisław Peszkowski opuszcza Krasnowodzk. Trzydniowa podróż kończy się w Pahlavi, zaczyna się nowy etap. W tym czasie powrotu do sił i przygotowań do nadchodzącym walk nadchodzi 13 kwietnia 1943 roku – jakby tego było mało 4 lipca 1943 ginie gen. Władysław Sikorski, próbujący ustalić (dużo i to najcenniejszych naszych ludzi znajduje się jeszcze w obozach pracy i więzieniach) w grudniu 1941r., gdzie są Polacy uprowadzeni na początku wojny. Jak było dalej – wiemy. Jeżeli nie – odsyłam do linków poniżej tekstu. W nowym miejscu na podchorążego Peszkowskiego czekały nowe obowiązki. Został harcmistrzem, kontynuował swoją pasję z lat 30, już w Rosji utworzył formację >>Podkówka<<. W Teheranie miał więcej swobody i możliwości w rozwijaniu polskiego harcerstwa poza granicami kraju. Po konferencji teherańskiej został poinformowany przez przełożonych, że spadnie na niego dodatkowy obowiązek – rozszerzenie programu o zajęcia ułatwiające (np. znajomość języków) adaptację w nowych warunkach. ![]() Z polskimi dziećmi, Indie, 1946r. Pięknie ujął to Kardynał Glemp w homilii 16 października 2007 roku:
Opiekun i wychowawca. Pracę podejmował na wielu płaszczyznach. Dzieci potrzebowały ukojenia po przejściach wojennych i oderwania od przygnębiającej rzeczywistości. Rola wręcz przeznaczona dla takiego animatora jak harcmistrz Peszkowski. W Indiach organizował akcje wspierania Powstańców, członków Szarych Szeregów, rannych żołnierzy. Wzmacniał harcerstwo, doskonalił programy edukacyjne. Coraz klarowniejsza sytuacja polityczna w latach 1946-1947 skłania, już harcmistrza, do pozostania poza krajem. Kolejną wyprawę zaczyna od Anglii przez Francję, Belgię i Niemcy. Kształcenie duchowne rozpoczął w Orchard Lake w USA w listopadzie 1950. Wiele wydarzeń w życiu Zdzisława Peszkowskiego przybliżało go do tej ważkiej decyzji. Poniżej kilka z nich, który jak się wydaje, były przeważające. Pierwsze, ocalenie od kul pikujące myśliwca niemieckiego, uszkodziły tylko hełm i manierkę, nie czyniąc obrażeń jemu samemu. Drugie, to oczywiście, mord na towarzyszach 1940 roku. Trzecie, podaję za Łęcickim:
![]() Msza prymicyjna Wyświęcony 5 czerwca 1954r. Msze prymicyjną odprawił w Jackson (Michigan). Rozpoczął wykłady na uczelniach i jednocześnie kształcił się na kierunkach filozofii i teologii, w 1963r. przewód zakończony uzyskaniem stopnia doktora filozofii. Organizował konferencje, seminaria, redagował gazety, wydawał książki, prowadził audycje radiowe. Stale przypominał o haniebnej zbrodni na polskich jeńcach. Wystąpił z inicjatywą budowania pomników, które będą upamiętniały to wydarzenie – powstało ich blisko 100, fundatorem jednego z nich był płk. Kukliński. ![]() Modlitwa nad czaszkami zamordowanych z Ostaszkowa, Miednoje - VIII 1991r. Był Kapelanem Rodzin Katyńskich. Wielokrotnie odwiedzał miejsce kaźni przyjaciół i odprawiał tam msze święte. W Polsce w okresie PRL był kilkakrotnie, odwiedzał Prymasa. Pierwszą swoją podróż konsultował z kardynałem Wyszyńskim, przyjechał w czerwcu 1957 roku. Po tylu latach rozłąki mógł spotkać się z rodziną. Nawiązanie kontaktu z kardynałem Stefanem Wyszyńskim zaowocowało rozwijaniem duszpasterstwa polonijnego, współpracą KUL z zagranicznymi ośrodkami badawczymi. 28 maja 1981r. przybył do Polski, aby towarzyszyć ciężko choremu Prymasowi w ostatnich godzinach życia. Przez następne lata dbał, aby nie zapomniano nauczania tego wielkiego człowieka, opracował znaczną ilość publikacji na jego temat, w tym tłumaczenie Apeli Jasnogórskich i innych przesłań Prymasa. ![]() Bachledówka - 1967r. Jana Pawła II poznał jeszcze jako biskupa Wojtyłę, podczas jednego z wykładów, w którym przyszły papież poruszał temat wychowania do małżeństwa. Spotykali się na konferencjach międzynarodowych ('69, '76), które organizował albo pomagał zorganizować ks. Peszkowski. O tym jak ważną rolę w życiu Kapelana odgrywał Papież niech świadczą woluminy, poświęcone nauczaniu i osobie Jana Pawła II. Powstało ich aż 11. Na stałe mógł wrócić po upadku komunizmu. Z wielkim zapałem przygotowywał obchody zbrodni katyńskiej. Odznaczony i uhonorowany wieloma tytułami, orderami, dyplomami. 26 stycznia 2006 roku posłowie wystąpili z inicjatywą nadania ks. Peszkowskiemu Pokojowej Nagrody Nobla. Wyróżnienie odebrał jako hołd pomordowanym i chęć przywrócenia pamięci o nierozliczonej zbrodni. Nagrodę jednak otrzymał bankier ubogich. W 2007 roku stan zdrowia zaczął się pogarszać. Ksiądz Peszkowski trafił do Centrum Onkologii na Ursynowie, później do Instytutu Kardiologii w Aninie. Pomyślne diagnozy niestety nie sprawdziły się, ksiądz Zdzisław Peszkowski zmarł 8 października 2007r. Pogrzeb odbył się w bazylice archikatedralnej pw. Świętego Jana Chrzciciela. Kondukt przeszedł do Świątyni Opatrzności Bożej, w której złożono zasłużonego, spoczął w sąsiedztwie ks. Twardowskiego. Ten bardzo treściwy, a zarazem intensywny żywot nie sposób spiąć w klamry krótkiej recenzji, toteż odsyłam do tej znakomicie napisanej pracy. Wojciech Łapiński Zdjęcie w czołówce przedstawia Z. Peszkowskiego w Anglii (Oxford) w 1948 roku. Wszystkie zdjęcia za archiwum ks. Z. Peszkowskiego; za omawianą książką. Książkę można nabyć m.in. tu: Księgarnia internetowa "mm" Przeczytaj też: |
Przykre wnioskowanie
Z zalem zauwazam jak nie znaczne zainteresowanie wywoluje tekst, poswiecony drodze zyciowej s.p. ksiedza Z.Peszkowskiego. Moznaby w dyskusji poruszyc wiele watkow, przedstawionych w tym artykule. Tak, to przeszlosc, ale nieznajomosc przeszlosci ma skutki dla spraw biezacych.
.
------------------------------------------------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<
@Piotr Radecki
Dziekuje Panu za umieszczenie tego dokumentu. Moze ktos z licznie odwiedzjacych "prawice.net" zechce obejrzec film o tym jaki los spotkal polskich Zolnierzy, w wiekszosci polska elite korpusu oficerskiego i prawdziwa elite intelektulna. Straty niepowetowane. Geny, ktore w sobie nosili, a ktore mogli przekazac nastepnemu pokoleniu, pochlonela ziemia.
Jakis wklad w utrwalenie pamieci o tym ludobojstwie, tak kosztownym w skutkach dla polskiego spoleczenstwa, wniosl A.Wajda po latach tworczosci bardziej szkodliwej niz porzytecznej odnosnie tematow bolesnych.
Wspolczesny polski czytelnik woli takie tematy pozostawiac na uboczu. Lepiej pogadac o d...Maryni lub innych lzejszych gatunkowo.
Poludniowo-wschodni sasiedzi natomiast "dobrze" pamietaja czas rownie odlegly i stawiaja pomniki mordercom, ulice nazywaja ich imieniem, burza polskie pamiatki historyczne. Dalszy aktualnie wschodni sasiad cynicznie odmawia uznania zbrodni katynskiej (to synonim sowieckich zbrodni) za ludobojstwo. Przy tej asymetrii traktowania w koncu nie dalekiej przeszlosci, zachowanie - pozal sie Boze - reprezentantow polskiej nawy panstwowej moze budzic tylko pogarde dla tych ostnich.
Dziwne i pozornie niezrozumiale, zarowno przyjazn jak i okolicznosciowa wspolpraca polityczno-militarna, tez nie wziela sie z nikad. Zarowno czas odlegly, rozbiorow I.RP jak i po I-szej w.sw. czyli pakt zawarty w Rapallo ze swoimi skutkami przyniosl to co nastapilo 17 wrzesnia 1939 r.
A pozniej? Coz dwoch bandytow o tych samych korzeniach ideologicznych stanelo na przeciw siebie i bylo kwestia, ktory pierwszy wystrzeli. Obaj przygotowywali sie do pierwszego strzalu, obaj wiedzieli o wzajemnych przygotowaniach. Bandyta wschodni mial wszystko do wygrania, nawet w przypadku nieudanego powtorzenia planow z roku 1919-go, co zreszta mialo miejsce. Bandyta zachodni byl raczej postawiony w sytuacji przymusowej, choc strategicznie lepszej, strzelajac jako pierwszy.
Bardzo ciekawy dokument
Poniżej wyborny, muzyczny hołd:
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Hołd największego polskiego poety XX wieku,
śp. Zbigniewa Herberta:
Dzięki za artykuł, Panie Wojciechu.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Na książkę trafiłem przypadkowo
cenne są osobiste relacje Autora, jako że miał przyjemność poznać i gościć księdza Peszkowskiego w swoim domu. Mam nadzieję, że powstanie więcej książek poświęconych temu "zwyczajnie niezwyczajnemu" kapłanowi.
Pozdrawiam
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
uzupełniając - w archiwum RM..
.. jest 15 materiałów dźwiękowych, tutaj linki:
- http://www.radiomaryja.pl/query.php?__s=Peszkowski...
------------------------------------------------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<