Przyszło nam żyć w czasach powszechnej laicyzacji (stan ten osiągnięto dzięki systematycznemu niszczeniu kościoła z zewnątrz i od wewnątrz, niszczeniu cywilizacji łacińskiej z jej wyjątkowymi owocami takimi jak wolność i prawa, wprowadzeniu w życie społeczne anty chrześcijańskich idei lewicy). Przyszło nam żyć w czasach w których (dla wielu ludzi) słowa dekalogu są martwe, nie niosą ze sobą żadnych zobowiązań. Dla współczesnych nie tylko dekalog ale i cała religia są martwe, a wraz z religią cala tradycja, tożsamość świata zachodniego. Współczesnym z dusz i umysłów wyrwano chrześcijaństwo, a ropiejącą ranę po chrześcijaństwie zapchano lewicowymi zabobonami, zaspakajaniem najniższych popędów, pseudo religiami. Przed laty barierą dla procesów niszczenia tożsamości zachodu (duszy Europu) był kościół katolicki. Niestety podczas drugiego soboru watykańskiego duża część kleru przyłączyła się do dzieła destrukcji. Posoborowy kler odrzucił katolicyzm, pod starą katolicką marką demoralizował ludzi nową nauką (z ducha antykatolicką). Działalność posoborowego kleru nie tylko zniszczyła kościół ale i kapitał społeczny niezbędny do tego by społeczeństwo funkcjonowało, i by było wstanie reagować na wyzwania rzeczywistości.
Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
Efektem powszechnej laicyzacji jest wykorzenienie współczesnych z kontekstu kulturowego. Współcześni są kulturowo okaleczeni, przejawia się to w nie posiadaniu wiedzy niezbędnej do zrozumienia przekazu. Wielokrotnie na wystawach w muzeach byłem światkiem gdy ludzie byli zdziwieni tym że wystawiane grafiki i obrazy są pełne dla mnie treści. Współcześni widzieli tylko ładnie namalowane postacie i plenery, te postacie były dla nich nieme i nudne. Ja byłem zasłuchany w mistrzów, zapatrzony w każdą namalowaną informacje. Rozumiałem przesłanie, bo jako jeden z ostatnich dziedziczę tożsamość, znajomość historii biblijnych, żywotów świętych i symboliki religijnej. Zawdzięczam to zapewne temu że matka wszczepiła we mnie zainteresowanie własną tożsamością, zawdzięczam też to własnym poszukiwaniom.
Niewątpliwie swojego zakorzenia nie zawdzięczam klerowi z którym się zetknąłem (który był zobowiązany do przekazania mi depozytu wiary a co za tym idzie kultury). Z tego co wiem nie jest to nawet ich wina, klerycy w seminariach są tak łamani by nie przekazywać prawd wiary a kreować rzekomo dobrą atmosferę. I tak kreują, księża dzielą się na kazaniach z wiernymi swoimi przeżyciami emocjonalnymi, relacjonują świeckie a i często heretyckie lektury, zamieniają msze w tandetny cyrk opowiadając prostackie dowcipy. W wyniku takiej szkodliwej działalności chodzący do kościoła nie mają szans poznania nauczania kościoła katolickiego (co prowadzi do ich demoralizacji), są wykorzeni kulturowo z cywilizacji zachodniej i błędnie utożsamiają religie z tandetnym cyrkiem.
1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Jedną z podstawowych cech naczelnych jest naśladownictwo. Potomstwo naśladuje rodziców. Ludzie naśladują autorytety. Nie można więc się dziwić że Bóg nie jest powszechnie postrzegany jako byt najwyższy, któremu należy się szacunek.
W parafiach zakazano klękania i wprowadzono przyjmowanie komunii na stojąco. Była to lekcja mająca ludziom uświadomić że Chrystusowi, Jego Ciału, nie należy się szacunek. Komunie zwulgaryzowano do stoiska z hamburgerami po które podchodzi się procesyjnie. W kulturze zachodu przejawem szacunku jest klękanie, klękamy prosząc ukochaną o rękę, klękamy całując sztandar. W innych kulturach jest inaczej, ale nie jest to powód by niszczyć kulturę zachodu i łacińskie normy zachowań.
Nawet najwyższe autorytety demoralizowały ludzi ucząc ich braku szacunku dla Boga. Biskupi zasłynęli chowaniem krzyży pod sutannę by nie ranić uczuć religijnych polityków UE oraz poparciem niszczenia krzyży na Żwirowisku by zaspokoić żydów. Jan Paweł II w imię ekumenizmu zaprosił do Asyżu wyznawców różnych religii i oddał im do dyspozycji pomieszczenia klasztoru św Franciszka. Wśród zaproszonych byli wyznawcy wudu i hinduizmu oddający część demonom i demonicznym bóstwom, którzy w poświęconych miejscach, korzystając z zaproszenia papieża, oddawali cześć demonom i demonicznym bóstwom. Trudno więc wymagać od wiernych, by zachowywali jednocześnie szacunek dla Boga, i posłuszeństwo władzom religijnym.
2. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.
Traktaty rozbiorowe Polski zaczynały się od słów „W imie Boga...”. Fakt ten przypomina mi się ilekroć słyszę od odwołaniu się do Boga w konstytucji UE. UE jest projektem politycznym na który się składa wszystko to co zostało potępione przez kościół (co nie przeszkadzało Janowi Pawłowi II i biskupom w spieraniu integracji z UE). Wzywanie więc Boga w dokumencie konstytuującym współczesny Babilon, współczesną Sodomę, ma demoniczne cechy bluźnierstwa.
Bluźniercze jest też powoływanie się polityków na katolicką naukę społeczną. Katolicka nauka społeczna jest antysocjalistyczna. Politycy kłamliwie jej autorytetu używają do uzasadniania swoich chorych socjalistycznych zabobonów. Co gorsze tą obrzydliwą działalność w pewien sposób wspiera posoborowy kościół ukrywając encykliki papieży przedsoborowych dotyczące spraw społecznych. W księgarniach przykościelnych encyklik nie ma, nie są one wydawane przez wydawnictwa kościelne, wiedza o nich nie funkcjonuje w mediach katolickich. Za to katolicy mają możliwość w przykościelnych księgarniach zakupienia dziesiątek książek heretyckich lub po prostu głupich.
3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
Każdy katolik może już dziś zadbać o święcenie dni świętych. Wystarczy przestać chodzić do sklepów w dni święte, w sposób zorganizowany zagrozić bojkotem sklepów nie święcących dnia świętego. Sprzedawcy umieją liczyć i wiedzą że katolicy dają im więcej dochodu niż ateusze (w Józefowie zmuszono bojkotem do zaprzestania handlu pornografią). Niestety organizacje katolickie działające w parafiach to koła wzajemnej adoracji nie zdolne do zrobienia czegoś by w życiu społecznym przestrzegano katolicyzmu. Nigdy nie widziałem ani nie słyszałem by jakieś oazy (prócz jednorazowej akcji kilkudziesięciu osób w Warszawie) czy neokatechumenaty stanęły pod sklepem i zachęcały klientów do bojkotu tego sklepu bo jest on otwarty w niedziele, do bojkotu apteki bo ona handluje środkami wczesnoporonnymi. Tylko emerytki słuchaczki Radia Maryja i skini z organizacji nacjonalistycznych są skłoni do publicznego opowiadania się za Polską Katolicką.
4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
Gdzie byłeś kiedy szemrany wokalista obrażał twoją matkę czy babkę śpiewając o moherowych beretach? Czy skopałeś drania by nauczył się szacunku dla twojej matki? Co zrobiłeś by „gazeta wyborcza” i inne szmatławe media nie kłamały o Polsce i Polakach, by nie wypisywały kłamstw o Jedwabnym, polskich obozach koncentracyjnych, czy Akowcach mordujących podczas powstania warszawskiego niedobitki z getta? Zapewne te i inne wygodne pytania usłyszymy na sądzie ostatecznym. Wyjątkowo głupio i żałośnie będą wówczas brzmiały nasze usprawiedliwienia. Bo dla zła nie ma tolerancji, nie ma drugiej szansy. Zło trzeba wypalać.
5. Nie zabijaj.
Nie można być katolikiem, nie można oczekiwać zbawienia, gdy głosuje się na partie głoszące i realizujące idee sprzeczne z katolicyzm. Wszelkie zabijanie niewinnych dzieci jest zbrodnia niewyobrażalnie ohydną. Nie można być katolikiem i być za aborcją. Nie można być katolikiem i nie opowiadać się przeciw aborcji (choćby co poniektórzy centro prawicowcy i chadecy tak chcieli). Nie można też zgadzać się na sztuczne zapłodnienia podczas których zabija się kilka zarodków, czy terapie komórkami macierzystymi która też wymaga zabicia kilku dzieci.
Nie można być katolikiem i popierać eutanazji. Choć trzeba znać nauczanie kościoła i rozróżniać uporczywe przedłużanie agonii (potępiane przez kościół) od mordowania zwanego eutanazją.
Warto też znać nauczanie kościoła katolickiego popierające kare śmierci czy zabijanie wrogów podczas walki. O potrzebie kary śmierci wyrażanym w katolickim nauczaniu pisze ksiądz profesor Tadeusz Ślipko SJ w książce „Kara śmierci z teologicznego i filozoficznego punktu widzenia” wydanej przez wydawnictwo jezuitów WAM.
6. Nie cudzołóż.
Współcześnie panuje przyzwolenie na cudzołóstwo. Cudzołożnicy zdradzający swoich małżonków nie spotykają się z bojkotem towarzyskim, przyjaciele i bliscy mówią im tym samym że w ich zachowaniu nie ma nic złego. Grzech eskaluje na glebie tolerancji. Ludzie zatracają wrażliwość na grzech. I brną w fekalia grzechu coraz głębiej bo nikt im nie pomógł i nie powiedział ze to ci robią jest złe.
Pornografia zalewa kioski (nie mówiąc już o internecie). Na tej pożywce kształtują patologiczne zachowania seksualne (przygodny seks odpowiadający za epidemie chorób przenoszonych drogą płciową, niezdrowe praktyki seksualne, kreowanie kobiety na byt służący do zaspokajania potrzeb seksualnych). A katolicy milczą i nic nie robią.
7. Nie kradnij.
Wszelkie ideologie lewicowe są sprzeczne z katolicyzmem również dlatego że zakładają odbieranie własności (na drodze nacjonalizacji czy najczęściej podatków). Nie jest więc katolikiem ktoś kto popiera odbieranie jednym i dawanie drugim. Nie jest katolikiem zwolennik państwa opiekuńczego, wysokich podatków, przymusowych ubezpieczeń, państwowego szkolnictwa i lecznictwa, państwowej opieki społecznej. Pomoc ma być dobrowolna i nikt nie ma prawa do niej zmuszać (tym bardziej że w rzeczywistości system służy transferowi pieniędzy ukradzionych podatnikom do kieszeni klasy rządzącej i jej sponsorów). Państwowa kradzież ma też na celu zniszczenie rodziny i jednostek które są suwerenne wobec despotycznej władzy. Bo własność daje możliwość bycia wolnym. Człowiek biedny jest skazany na niełaskę władzy.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
Prawda nas wyzwoli. Prawda czyli wiedza o tym jak jest w rzeczywistości, jest niezbędna dla funkcjonowania w świecie, dla dokonywania korzystnych wyborów. Dlatego tak ważna jest walka z kłamstwem. Mówienie prawdy często dużo kosztuje a tolerowanie kłamstwa, współuczestniczenie w nim daje zyski. Lecz krótkotrwała korzyść indywidualna prowadzi do utraty możliwości zbawienia, oraz szkodzi całemu społeczeństwu. Należy więc głosić prawdę nawet jeżeli ma to zezłościć wszelkie moce tego świata (ostatni najczęściej jest to diaspora żydowska, zboczeńcy i lewicowi z ducha politycy).
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego. 10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
Nie mogę się zgodzić że droga wiary jest trudna. To właśnie droga grzechu jest bardzo nieefektywnym wyborem. Jeden grzech pociąga drugi, grzesznik zapętla się we własnych kłamstwach, konsekwencje grzechu są bardzo bolesne. Lepiej nie grzeszyć, chroni to od wielu nieprzyjemności.
Ponieważ Dekalog
jest dla Pana bardzo ważny chciałbym zwrócić Panu uwagę na drugie przykazanie Wj20,4 które kiedyś "wyleciało" dziwnym trafem, a drugie przykazanie które Pan cytuje jest faktycznie trzecim przykazaniem. Ale żeby w ten sposób nie zostało dziewięć przykazań, Kościół sztucznie podzielił przykazanie dziesiąte Wj20,17 na dwa przykazania które Pan cytuje jako 9 i 10. Nie żebym się czepiał, ale warto o tym wiedzieć.
Zgadzam się z Panem Janem
Lecz mam pytania dotyczące punktu czwartego: Czy owy wokalista zwracał się do czyjejś matki po imieniu? Czy jakoś co choćby solidnie wskazywało? Opluwanie Armii Krajowej czy inne fałszowanie historii dodałbym do punktu ósmego.