Wiele razy zetknęłam się z opinią, że "Harry Potter" jest serią niezwykle demonicznych, okrutnych i new-age'owskich książek. W Radiu Maryja często mówi się o tym, że bohaterowie cyklu posługują się magią, chociaż jest to sprzeczne z religią chrześcijańską (pamiętajmy, iż w Starym Testamencie można znaleźć cytat: "Nie pozwolisz żyć czarownicy"!).
Małgorzata Nawrocka zwraca również uwagę na więzy krwi, podobieństwo różdżek, doświadczenia życiowe, znajomość mowy wężów i bliznę-stygmat, łączące Harry'ego z diabolicznym Voldemortem (czarnoksiężnikiem, który zabijał ludzi m.in. po to, aby podzielić swoją duszę na siedem części i ukryć ją w starożytnych skarbach).
Zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "Harry Potter" należy do dzieł mrocznych. Obszerne opisy tortur i morderstw, turpizm, dekadentyzm i ciemność są stałymi elementami książek J. K. Rowling. Martwi mnie jednak fakt, że niewielu badaczy zwraca uwagę na elementy lewicowe, które mogą szkodzić młodym czytelnikom jeszcze bardziej, niż tysięczna relacja z zastosowania zaklęcia Cruciatus. JKR tworzy bowiem stereotypy, którym mogą ulec miliony nieświadomych czytelników...
W "Harrym Potterze" występują magowie, których można uznać za alegorie prawicowców - patriotów, nacjonalistów i tradycjonalistów. Mam tu na myśli Czarodziejów Czystej Krwi, niezwykle przywiązanych do swojego narodu. CzCzK odznaczają się zachowawczością, dbają o czarodziejskie obyczaje, pielęgnują pamięć o zasłużonych przodkach, martwią się o suwerenność swojego świata, sprzeciwiają się kosmopolityzmowi i globalizacji (wymieszaniu kultury magicznej z mugolską).
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Rowling ukazała tych ludzi w skrajnie negatywnym świetle. W "HP" to właśnie prawicowcy są "okrutnymi, pozbawionymi skrupułów wiedźmami i czarnoksiężnikami, stosującymi czarną magię do prześladowania mugoli bądź mieszańców, zdobywania władzy oraz pomnażania majątków". Bohaterowie o poglądach prawicowych są przedstawieni w taki sposób, że młodzi, łatwowierni czytelnicy nabierają wstrętu do konserwatystów, tradycjonalistów, nacjonalistów i patriotów!
To wyjątkowo krzywdzące dla prawdziwych prawicowców, którzy wcale nie muszą się zachowywać jak Lord Voldemort, Lucjusz Malfoy czy Bellatriks Lestrange. JKR przyzwyczaja dzieci do myśli, że kosmopolityczni, liberalni lewacy to jednostki "szlachetne" oraz "odważne". Chyba nie muszę przypominać, iż w realnym świecie może być nieco inaczej... Oto fragment, udowadniający, że w "Harrym Potterze" konserwatyści są "tymi złymi":
"- Sprowadź więźniów do piwnicy, Greyback!
- Zaczekaj - powiedziała ostrym tonem Bellatriks. - Wszystkich oprócz... oprócz tej szlamy.
Greyback zamruczał lubieżnie.
- Nie! - krzyknął Ron. - Weźcie mnie!
Bellatriks wymierzyła mu siarczysty policzek, który rozległ się echem w komnacie.
- Jeśli ona umrze podczas przepytywania, ty będziesz następny. U mnie zdrajcy krwi są zaraz po szlamach. Sprowadź ich na dół, Greyback, i dopilnuj, żeby nie mogli uciec, ale nie waż się zrobić im krzywdy... na razie.
Odrzuciła mu z powrotem różdżkę, a potem spod szaty wyjęła krótki srebrny nóż. Przecięła więzy łączące Hermionę z resztą więźniów, złapała ją za włosy i wywlokła na środek pokoju".
Tytułowy bohater cyklu obraca się w towarzystwie lewicowców, natomiast prawicowcy są jego wrogami (skądinąd bardzo "brutalnymi" i "demonicznymi"). Nieformalny opiekun Pottera, prof. Albus Dumbledore (wielki autorytet dla "bohaterów pozytywnych") był właśnie lewakiem oraz - jak zdradziła Rowling - homoseksualistą. Pytam: czy taki osobnik powinien być stawiany za wzór dla "milusińskich"?!
Dumbledore był ponadto człowiekiem o kontrowersyjnej, kompromitującej przeszłości, co udowodniła autorka "Życia i kłamstw Albusa Dumbledore'a" (postać "negatywna", bardzo nielubiana przez tytułowego bohatera). AD zmarł w wyniku zaplanowanej eutanazji, ukazanej jako czyn "słuszny" i "chwalebny". Harry również dał się zabić, jednak później - nie wiadomo, w jaki sposób - powrócił do życia. Poniżej załączam kilka cytatów, w których J. K. Rowling usprawiedliwia "zabijanie na życzenie". Boję się pomyśleć, co będzie, jeśli czytelnicy uwierzą w te kłamstwa i zaczną mordować starszych ludzi...
"- Skoro nie dbasz już o życie, to dlaczego nie chcesz, by ci je odebrał Draco?
- Bo jego dusza jeszcze nie jest do końca przeżarta złem. Nie chcę, by ją stracił z mojego powodu.
- A moja dusza, Dumbledore? Co z moją duszą?
- Tylko ty możesz odpowiedzieć na pytanie, czt twoja dusza dozna uszczerbku, jeśli zaoszczędzisz staremu człowiekowi bólu i poniżenia. Proszę cię o to, proszę cię o wyświadczenie mi tej łaski, bo to, że wkrótce umrę, jest równie pewne jak to, że Armaty z Chudley zajmą w tym roku ostatnie miejsce w lidze. Wyznam, że wolałbym odejść z tego świata szybko i bezboleśnie, zamiast narażać się na powolne i niezbyt miłe dla oka konanie, jeśli zabierze się do tego na przykład Greyback... Podobno Voldemort już go zwerbował. Albo nasza kochana Bellatriks, która lubi pobawić się z ofiarą, zanim ją pożre".
"- Ale... - Harry instynktownie dotknął ręką czoła i nie wyczuł na nim blizny w kształcie błyskawicy. - Ale przecież powinienem umrzeć... nie broniłem się! Chciałem, żeby mnie zabił!
- I właśnie na tym, jak sądzę, polega zasadnicza różnica.
Szczęście promieniowało z niego jak światło, jak ogień.
Harry jeszcze nigdy nie widział go tak głęboko, tak namacalnie rozradowanego".
"- DUMBLEDORE NIE ŻYJE! - krzyknął Voldemort tak, jakby rzucał na Harry'ego zaklęcie, które miało mu sprawić straszliwy ból. - Jego ciało gnije w marmurowym grobowcu na błoniach tego zamku! Widziałem je, Potter, i wiem, że Albus Dumbledore nigdy nie powróci!
- Tak Dumbledore nie żyje - odparł spokojnie Harry - ale to nie ty go zabiłeś. Sam wybrał sposób, w jaki umarł, wybrał go wiele miesięcy przed swoją śmiercią, zaplanował wszystko z kimś, kogo uważałeś za swojego sługę.
- Cóż to za dziecinne mrzonki? - zakpił Voldemort, ale wciąż nie atakował, utkwiwszy swoje czerwone oczy w zielonych oczach Harry'ego".
"Dumbledore był już umierającym człowiekiem, kiedy Snape go dobił!"
"- Zabił...
- Czy ty mnie nie słuchasz? Snape nigdy nie pokonał Dumbledore'a! Razem tę śmierć zaplanowali! Dumbledore chciał umrzeć niepokonany i to on byłby ostatnim prawowitym panem Czarnej Różdżki! Gdyby wszystko potoczyło się zgodnie z tym planem, różdżka na zawsze utraciłaby swoją niezwykłą moc, bo nikt mu jej nie odebrał!
- W takim razie, Dumbledore mógł mi równie dobrze sam dać tę różdżkę, Potter! - wycedził z mściwą satysfakcją Voldemort. - Wykradłem tę różdżkę z grobu jej ostatniego pana! Wziąłem ją wbrew woli jej ostatniego pana! Do mnie należy jej moc!".
Widzicie? Nawet taki okrutny łajdak, jak Voldemort, wie, że eutanazja jest morderstwem, a nie "uczynkiem miłosiernym"!
W "Harrym Potterze" występują nie tylko ludzie, ale także rozmaite magiczne stworzenia, obdarzone uczuciami oraz wysoką inteligencją. Fantastyczne istoty (alegorie mniejszości społecznych) bywają ukazywane jako "ofiary losu", które są "nieustannie dyskryminowane" i zmuszone do "walki o swoje prawa". O dziwo, tymi "ofiarami losu" są niekiedy potwory, uznawane za symbole zła (np. wilkołaki)!
Z jednej strony, to dobrze, że Rowling zawarła w swoich książkach antyrasistowskie przesłanie. Z drugiej - najpopularniejszy cykl powieściowy świata staje się natrętnym krzewicielem "poprawności politycznej", mogącej doprowadzić do zmiany mentalności czytelników. Dzieci, które współczują dyskryminowanym skrzatom domowym, mogą kiedyś popierać np. "dyskryminowanych" homoseksualistów! Oto dwa fragmenty, przypominające permanentny spór antysemitów z filosemitami:
"- Nie! - krzyknął goblin, wyciągając ku niemu długi palec. - Znowu ta arogancja czarodziejów! To był miecz Ragnuka Pierwszego, Godryk Gryffindor mu go zabrał! To nasz utracony skarb, arcydzieło rąk goblinów! Należy do goblinów! I jest ceną za moje usługi! Wybierajcie!
Obrzucił ich buntowniczym spojrzeniem. Harry spojrzał na Rona i Hermionę, po czym powiedział:
- Musimy to rozważyć, Gryfku. Możesz nam dać kilka minut?
Goblin kiwnął głową.
Na dole, w pustym salonie, Harry podszedł ze zmarszczonym czołem do kominka, zastanawiając się, co zrobić.
- Śmichy sobie robi - usłyszał za plecami głos Rona. - Przecież nie możemy mu dać tego miecza.
- Czy to prawda? - zapytał Harry, zwracając się do Hermiony. - Gryffindor ukradł ten miecz?
- Nie wiem - odpowiedziała, kręcąc głową. - Nasi historycy często prześlizgują się nad krzywdami, jakie czarodzieje wyrządzili innym magicznym istotom. Nie znam żadnej relacji, która by głosiła, że Gryffindor ukradł ten miecz.
- To na pewno jedna z tych bajeczek krążących wśród goblinów, mających dowieść, że czarodzieje zawsze próbowali ich wykorzystać - powiedział Ron. - Może jeszcze powinniśmy się cieszyć, że nie zażądał jednej z naszych różdżek.
- Gobliny mają dość powodów, by nie darzyć nas sympatią - powiedziała Hermiona. - W przeszłości obchodziliśmy się z nimi okrutnie.
- Ale gobliny też nie są milutkimi barankami, prawda? Pozabijali wielu czarodziejów. I nie zawsze walczyli uczciwie".
"- Przecież gobliny uprawiają czary bez różdżek - wtrącił się Ron.
- To nie ma znaczenia! Czarodzieje odmawiają podzielenia się tajemnicami różdżkarstwa z innymi magicznymi istotami, nie godzą się, byśmy mogli korzystać z większych możliwości czarodziejskich!
- Ale gobliny też nie dzielą się z nimi swoją wiedzą magiczną - rzekł Ron. - Nie chcecie nam powiedzieć, jak wykuwacie miecze i zbroje. Gobliny znają takie tajemnice obróbki metalu, o których czarodzieje nie mają pojęcia...
- To nie jest w tej chwili ważne - przerwał mu Harry, widząc, że na twarzy Gryfka pojawiły się rumieńce. - To, o czym mówię, nie ma nic wspólnego z uprzedzeniami między czarodziejami i goblinami czy innymi rodzajami magicznych stworzeń...
Gryfek roześmiał się złośliwie.
- Ależ ma, i to bardzo dużo! W miarę jak coraz bardziej wzrasta potęga Czarnego Pana, umacnia się panowanie waszej rasy nad moją. Bank Gringotta jest już we władaniu czarodziejów, morduje się skrzaty domowe, a kto z was, posiadaczy różdżek, protestuje przeciw temu?
- My! - powiedziała Hermiona. Wyprostowała się, oczy jej płonęły. - My protestujemy! A na mnie polują tak samo, jak na jakiegoś goblina czy skrzata! Jestem szlamą!
- Nie nazywaj się... - burknął Ron.
- A niby dlaczego nie? Tak, jestem szlamą i wcale się tego nie wstydzę! Pod panowaniem nowego reżymu nigdy nie osiągnę wyższej pozycji od ciebie, Gryfku! To mnie torturowali tam, we dworze Malfoya!".
"Gazeta Wyborcza" się kłania, no nie?...
Siódma część "HP", w odróżnieniu od innych książek dla dzieci, emanuje delikatną erotyką. Jak wiadomo, lewicowcy są zwolennikami swobody seksualnej oraz otwartego mówienia o sprawach intymnych:
"- A teraz złap mnie mocno, Ron - powiedziała Tonks, a Harry dostrzegł, jak Ron rzucił ukradkiem zakłopotane spojrzenie na Lupina, zanim objął ją od tyłu w talii".
"- A kto by go wolał, jaka kobieta by go chciała? Jesteś dla niego nikim, nikim, nikim - zapiała Riddle-Hermiona, po czym wyciągnęła się jak wąż i oplotła Riddle'a-Harry'ego: ich usta połączyły się".
"- To jest ta dobra strona tego złego... a tak długo jej szukałam - szepnęła, a po chwili już całowała go tak, jak jeszcze nigdy nie całowała, a Harry całował ją, zapominając o całym świecie... to było lepsze od Ognistej Whisky... istniała tylko Ginny, tylko Ginny i on... czuł ją całym sobą... jedną ręką ją obejmował, drugą zanurzył w jej długich, tak słodko pachnących włosach".
"- Czy to odpowiedni moment? - zaprotestował nieśmiało Harry, a kiedy ich jedyną reakcją było to, że przywarli do siebie jeszcze mocniej i zaczęli się oboje lekko chwiać w miejscu, podniósł głos. - EJ! Jest wojna!
Oderwali się od siebie, ale wciąż nie wypuszczali się z objęć.
- Wiem, stary - powiedział Ron, który miał taką minę, jakby przed chwilą dostał tłuczkiem w tył głowy. - Więc teraz albo nigdy, prawda?
- No dobra, ale co z horkruksem?! - krzyknął Harry. - Czy możecie się wstrzymać, dopóki nie odnajdziemy tego diademu?
- Taak... przepraszam - bąknął Ron i razem z Hermioną zabrał się do zbierania kłów bazyliszka. Oboje mieli rumieńce na twarzach".
"- Weasley? - wychrypiał Greyback. - No to jesteś spokrewniony ze zdrajcami krwi, choćbyś nawet nie był mugolakiem. No i jeszcze nam została twoja lalunia...
Lubość w jego głosie sprawiła, że Harry poczuł gęsią skórkę na całym ciele.
- Spokojnie, Greyback - powiedział Scabior, a inni zarechotali szyderczo.
- Och, jeszcze jej nie ukąszę (...). Jak myślisz, rudzielcu, chyba dostanie mi się kąsek twojej panny, jak już z nią skończy, co? - zachrypiał wilkołak, gdy szli, potykając się, ciemnym korytarzem. - A może nie jeden, ale ze dwa, co, rudy?
Harry czuł, jak Ron cały dygoce".
"Rozkoszna dziewczynka... ale mi się trafiło... jak ja lubię taką gładką skórę...".
Pamiętajmy, że Harry Potter przeżył swój pierwszy pocałunek w wieku 15 lat. Obawiam się, iż ten fakt może zachęcać młodych ludzi do wczesnych zachowań seksualnych. Osoby wierzące dodałyby pewnie, że zacytowane fragmenty sieją zgorszenie i gwałcą Szóste Przykazanie.
"HP i Insygnia Śmierci" to nie tylko erotyka i dyskusje rodem z "Gazety Wyborczej", ale również... feministyczna propaganda! Poniżej znajdziecie odpowiedni fragment:
"- Harry złowił tę rybę, a ja zrobiłam, co w mojej mocy, żeby jakoś ją przyrządzić! Zauważyłam, że jeśli chodzi o jedzenie, to zawsze na mnie wszystko się skupia, pewnie dlatego, że jestem dziewczyną!
- Nie, dlatego, że podobno jesteś najlepsza w czarowaniu!
Hermiona zerwała się na równe nogi; kawałki pieczonego szczupaka pospadały z jej cynowego talerza na podłogę.
- Jutro to ty zajmiesz się kolacją, Ron, ty znajdziesz odpowiednie ingrediencje i spróbujesz je zamienić w coś jadalnego, a ja będę sobie siedzieć, robić miny i narzekać, a wtedy zobaczysz, jak to jest, kiedy...
- Cicho! - krzyknął nagle Harry, zrywając się z miejsca i unosząc ręce. - Zamknijcie się!
Hermiona spojrzała na niego z oburzeniem.
- Jak możesz stawać po jego stronie? Przecież on prawie nigdy nic nie gotuje...".
Warto wspomnieć, iż w "HP" prawicowcy to nie tylko "czarnomagiczni sadyści i mordercy" ale również "antypatyczna, mugolska rodzina Dursleyów". Cóż z tego, że krewni głównego bohatera są konserwatystami, skoro Rowling ukazała ich w skrajnie negatywnym świetle?! Wyobrażam sobie, co będzie, jeśli dzieci - na dźwięk słowa "konserwatyści" - wyobrażą sobie Dursleyów... Powstanie wówczas stereotyp "prawicowca - wstrętnego mugola", równie niesprawiedliwy, niebezpieczny i krzywdzący jak stereotyp "prawicowca - śmierciożercy". Rety! To ja już wolę makabryczne opisy morderstw i zakażeń! Zastanawiam się, dlaczego JKR uczy dzieci, iż lewica jest "dobra" a prawica "zła"... Moim zdaniem, jest dokładnie odwrotnie!
Książki o Harrym Potterze są niezwykle wielowątkowe i posiadają sporo ukrytych znaczeń. Podczas gdy wielu rzeczoznawców bada elementy okultystyczne w utworach Rowling, lewicowy charakter "HP" pozostaje niezauważony i przemilczany. Wierzę, że dzięki mojemu tekstowi społeczeństwo pozna ciemną stronę najpopularniejszego cyklu powieściowego świata. "Harry Potter" to nie tylko fascynująca fabuła, wartka akcja, magia i atmosfera tajemniczości, ale również... kosmopolityzm, globalizm, antypatriotyzm, antykonserwatyzm, tolerancjonizm, poprawność polityczna, liberalizm, libertynizm i feminizm...

Natalia Julia Nowak
więcej tekstów autorki...
P.S. Mogę gorzko zażartować, że gdybym trafiła do świata HP, zostałabym jedną z "tych złych". Byłabym śmierciożerczynią (służką Voldemorta) w czarnej szacie z kapturem, masce-czaszce i z Mrocznym Znakiem wypalonym na ramieniu. Często wołałabym "Avada Kedavra!", nadużywałabym zaklęcia torturującego, padałabym na kolana przed Czarnym Panem i walczyłabym przeciwko postaciom pierwszoplanowym. SZKODA TYLKO, ŻE TAKI SCENARIUSZ WCALE MI NIE ODPOWIADA!!!
Za mało czytam...
Harry Potter?- Myślałem, że to gatunek angielskiego piwa.
Nie radze marnować czasu
Nie radze marnować czasu Harry Potter to wyjątkowo kiepska książka.
Harry Potter to sierota i
Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy razem z ich rozpieszczonym synem Dudley'em traktuja go jak piąte koło u wozu. Reszta to rojenia i marzenia Harry'ego o nadprzyrodzonej mocy, czyli ucieczka od nieciekawej rzeczywistości w świat fantazji. Zachodzi tylko pytanie: Po jaką cholerę rozpisywać się o tym w tylu tomiskach?
W tym nie doszukiwałbym się głębokiego wyjaśnienia.
Jak powiadał Janusz Wójcik, były trener piłkarskiej reprezentacji Polski i były poseł Samoobrony RP, do prezesa Michała Listkiewicza: "Kasa, Misiu, kasa":-).
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Dzieci kochają HP
Hmmm... Joanne Rowling idzie na rękę dzieciakom, które angażują się emocjonalnie w śledzenie losów Pottera. Jeśli chodzi o mnie, czytam "HP" od 10 roku życia. Pamiętam, że gdy byłam młodsza, nie widziałam świata poza tym cyklem powieściowym. I ciągle chciałam więcej, więcej, więcej, więcej...
Więcej więcej
to pewnie ma byc wyraz spóźnionego szczenięcego buntu?
W obronie Pottera ;-)
"Harry Potter" - pomimo swojego lewackiego przesłania - jest pasjonującą książką. Owszem, niezbyt poważną, ale pasjonującą.
Nędzną i źle napisaną.
Nędzną i źle napisaną.
Da się przeczytać i można wrzucić do kosza
na śmieci, jak większość współczesnych "bestselerów".
Generalnie, zgadzam się z Autorką
Ale załamałem się tezą, że pocałunek w wieku 15 lat zachęca do tego. To było bardzo smutne... Skaza na perle. Dzieci wcale nie potrzebują bajek, by natchnęło. Wola Boża sama zachęca do pocałunku. Czy dla Autorki pocałunek to prawie stosunek? PRAWIE robi wielką różnicę. A to bardzo bardzo daleko. Dużo dużo więcej niż prawie. Wniosek Autorki wymaga wielkiego pesymizmu. Gdybym mojego syna na całowaniu nie przyłapał w wieku 13 lat, zamartwiałbym się czy wszystko z nim w porządku.
Przypomniał mi się film, tytułu nie pamiętam i chyba mi się podobał. Wiele lat temu nadawali. Chłopak 15 letni lekko pocałował rówieśniczkę, zjawił się tatuś i gonił go z dubeltówką. "Prawie ją zgwałcił" - oświadczył.
Trochę mnie dziwi, że Pana to dziwi
Ostatnio ktoś mi polecił publicystykę Mirosława Salwowskiego. Nazwiska nie pamiętałem, ale sobie przypomniałem że znam - lektura niektórych artykułów na długo zapada w pamięć. Niniejszym polecam.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
No widzi Pan? A ja mam 17
No widzi Pan? A ja mam 17 lat i NAWET nie szłam z chłopakiem pod rękę. Antyseksualizm rządzi!
Gwiezdne Wojny
Gdy ja miałem 17 lat, Polską trząsł Darth Vader, facet o pozornie słabej wydolności. Czy był uosobieniem antydemokratycznego tyrana, ciemnogrodu i monarchy absolutnego?- Tak, czy inaczej pod koniec filmu, ten ciemny typ zmienił się w dobrego człowieka. Ocknął się i wyzbył szaleńczej żądzy władzy- Wystarczyło, że zmienił się jeden człowiek (Vader), a drugi (Imperator) został zabity, aby Imperium zmieniło się w krainę dobra- Natomiast co by było, gdyby w Imperium była demokracja, opanowana przez zdegenerowane ludy a zamiast Imperatora parlamant składający się z 460 degeno-ludzi- Sam Imperator byłby tylko przewodniczącym parlamentu, a Vader premierem. Gdyby Vader się zmienił musiałby być może zabić jeszcze 460 osób i połowę degeno- elektoratu, aby przywrócić sprawiedliwość w ramach demokracji. Na tym filmie dzieci można uczyć natury demokracji i monarchii.
Niestety
Imperium nie zmieniło się w krainę dobra, ale w pole bitwy pomiędzy pozostałościami Imperium a wskrzeszoną Republiką. Gdzie Imperium cierpiało od walk wewnętrznych wszczynanych przez ambitnych admirałów, dowodzących resztkami imperialnej floty, a Republika od niemocy i korupcji przewyższającej rozmachem oba poprzednie ustroje.
Aż po latach zmagań strony pogodzili obcy najeźdźcy.
"Gwiezdne wojny" to oczywiście fikcja, ale historia pokazuje, że po panowaniu tyrana zwykle powstaje śmietnik trudny do uporządkowania w ciągu życia następnego pokolenia. Śmierć tyrana to zwykle dopiero początek męczącego powrotu do normalności - prowadzące czasami przez bagno gorsze niż sama tyrania.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ale Lukas z...
...trzeciej trylogii ponoć zrezygnował, ale ma być serial.
Ja czytam SF najbardziej po to, aby przeczytac zakończenie.
Czyli rozwiązanie akcji.
Jak dotad zadowolił mnie jdynie Lem w "Głosie Pana".
A wszelkie "...zyli długo i szczęśliwie", to dowody na skompość filozoficznej wyobraźni autora.
Mnie z SF tylko...
...Snerg i Frank Herbert przekonali, że można o przyszłości i człowieczeństwie i sensownie. U innych puzzli złożyć w coś logicznego nie umiem.
Jak SF to:
Bracia Strugaccy, Heinlein (którego Lem niecierpiał) no i Zajdel.
_____________
Ale "Głos Pana" - mógł się wydarzyć...
(mógłby). Nie ma w nim "cudów".
Ooo odpowiem tak:
Strugaccy -> nie czytałem;
Heinlein -> Władcy marionetek nie są książką dla mnie, nie trawię;
Zajdel -> Nawet nawet, ale to Snerg rządzi, mimo iż z niego wykiełkował, a nie odwrotnie.
Heinlein rządzi
a poza tym polecam z polskiej fantastyki Jacka Piekarę.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Piekara to raczej fantasy...
...czyli wbrew pozorom coś bardzo odległego od SF. Choć rzeczywiście warto polecić.
Generalnie racja
że w pewnym sensie fantasy różni się od SF, aczkolwiek te dwa gatunki mają więcej wspólnego niż różnego. W każdym razie chyba wolę rzeczywiście fantasy.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Strugaccy -> nie czytałem... a szkoda
Polecam mocno Strugackich, trylogia o Maksymie Kammererze (problem progresorstwa), Trudno być Bogiem, Piknik na skraju drogi
to niewątpliwie arcydzieła SF.
Co tyczy Heinleina, to cenić go należy za "lekkie pióro" i Kawalerię kosmosu (bardzo ciekawie skonstruowany obraz przyszłości, militarystycznej Ziemi, w której obywatelem można zostać jedynie po odbyciu służby wojskowej)oraz Dublera, gdzie moim zdaniem genialnie wymyślił "partię ekspansjonistyczną".
_____________
Poszukam...
...ale do Heinleina nikt mnie nie przekona. Dziwi mnie, że Strugackich nie czytałem. Maksyma Kammerera kojarzę. Może był jakiś serial lub komiks. Może tylko ktoś mi o nim mówił lub mylę z innym Kammererem. Co ciekawe niedługo będzie film:
http://www.film.gildia.pl/filmy/obitaemyy_ostrov
Maksym Kammerer to ziemski superman, który widzi w ciemności, je bez szkody dla zdrowia trujące grzyby i nawet zastrzelony siedmioma kulami nie umiera. Awaria macierzystego statku zmusza go do lądowania na obcej planecie gdzie zostanie wplątany w konflikt między frakcjami rywalizującymi o władzę.
Nie brzmi źle, czyli najwyższy czas sięgnąć po książkę zanim obejrzy się film.
Zwiastun:
I bardzo krótki zwiastun:
Maksym Kammerer to ziemski
Nie za bardzo się to ma do prawdziwej treści książki.
Po pierwsze Maksym to normalny człowiek jak na przyszłość, który na tle zniszczonych promieniowaniem, wojnami autochtonów wygląda jak "superman". Po drugie nie ma frakcji rywalizujących o władzę, kraj do którego trafia Maksym to państwo totalitarne.
jeśli chodzi o film to niestety po twórcach
nie spodziewam się intelektualnej rozrywki...
_____________
Dziwi mnie, że nikt tu nie wymienił Philipa K. Dicka, który ma
w sumie duże zasługi (na przykład zdemaskowanie Stanisława Lema jako zbiorowego komitetu KGB).
A poza tym przychodzi mi do głowy Orson Scott Card, a głównie jego największy hit.
The most puzzling thing was the idea that the schools could teach anti-Catholic stuff. “Everybody’s Catholic, aren’t they?” he asked Father once.
“In Poland, yes. Or they say they are. And it used to be true.” Father’s eyes were closed. His eyes were almost always closed, whenever he sat down. Even when he was eating, he always looked as though he were about to fall over and sleep. That was because he worked two jobs, the legal one during the day and the illegal one at night. John Paul almost never saw him except in the morning, and then Father was too tired to talk and Mother would shush him.
She shushed him now, even though Father had already answered him. “Don’t pester your father with questions, he has important things on his mind.”
“I have nothing on my mind,” said Father wearily. “I have no mind.”
“Anyway,” said Mother.
But John Paul had another question, and he had to ask it. “If everybody’s Catholic, why do the schools teach anti-Catholic?”
Father looked at him like he was crazy. “How old are you?”
He must not have understood what John Paul was asking, since it had nothing to do with ages. “I’m five, Father, don’t you remember? But why do the schools teach anti-Catholic?”
Father turned to Mother. “He’s only five, why are you teaching him this?”
“You taught him,” said Mother. “Always ranting about the government.”
“It’s not our government, it’s a military occupation. Just one more attempt to extinguish Poland.”
“Yes, keep talking, that’s how you’ll get cited again and you’ll lose your job and then what will we do?”
It was obvious John Paul wasn’t going to get any answer and he gave up, saving the question for later, when he got more information and could connect it together.
That was how life went on, the year John Paul was five: Mother working constantly, cooking meals and tending the babies even while she tried to run a school in the parlor, Father going away to work so early in the morning that the sun wasn’t even up, and all of the children awake so they could see their father at least once a day.
Until the day Father stayed home from work.
Mother and Father were both very quiet and tense at breakfast, and when Anna asked them why Father wasn’t dressed for work, Mother only snapped, “He’s not going today,” in a tone that said, “Ask no more questions.”
With two teachers, lessons should have gone better that day. But Father was an impatient teacher, and he made Anna and Catherine so upset they fled to their rooms, and he ended up going out into the garden to weed.
So when the knock came on the door, Mother had to send Andrew running out back to get Father. Moments later, Father came in, still brushing dirt from his hands. The knock had come twice more while he was coming, each time more insistent.
Father opened the door and stood in the frame, his large strong body filling the space. “What do you want?” he demanded. He said it in Common rather than Polish, so they knew it was a foreigner at the door.
The answer was quiet, but John Paul heard it clearly. It was a woman’s voice, and she said, “I’m from the International Fleet’s testing program. I understand you have three boys between the ages of six and twelve.”
“Our children are none of your business.”
Dick blisko a jednak za daleko
Cóż Dick'a czytałem dużo i muszę przyznać, że popełnił dwie bardzo dobre książki - "Ubik" i "Człowiek z Wysokiego Zamku".Jednakże coś mi w nim nie pasuje może temu, że nie eksperymentowałem nigdy z LSD :)
Mam kilka książek Orsona Scott Carda (które dostałem w prezencie), ale jakoś nie mogę znaleźć ochoty do zajrzenia w nie dłużej.
Philip K. Dick to the FBI, September 2, 1974
I am enclosing the letterhead of Professor Darko Suvin, to go with information and enclosures which I have sent you previously. This is the first contact I have had with Professor Suvin. Listed with him are three Marxists whom I sent you information about before, based on personal dealings with them: Peter Fitting, Fredric Jameson, and Franz Rottensteiner who is Stanislaw Lem's official Western agent. The text of the letter indicates the extensive influence of this publication, SCIENCE-FICTION STUDIES.
What is involved here is not that these persons are Marxists per se or even that Fitting, Rottensteiner and Suvin are foreign-based but that all of them without exception represent dedicated outlets in a chain of command from Stanislaw Lem in Krakow, Poland, himself a total Party functionary (I know this from his published writing and personal letters to me and to other people). For an Iron Curtain Party group - Lem is probably a composite committee rather than an individual, since he writes in several styles and sometimes reads foreign, to him, languages and sometimes does not - to gain monopoly positions of power from which they can control opinion through criticism and pedagogic essays is a threat to our whole field of science fiction and its free exchange of views and ideas. Peter Fitting has in addition begun to review books for the magazines Locus and Galaxy. The Party operates (a U..S.] publishing house which does a great deal of Party-controlled science fiction. And in earlier material which I sent to you I indicated their evident penetration of the crucial publications of our professional organization SCIENCE FICTION WRITERS OF AMERICA.
Their main successes would appear to be in the fields of academic articles, book reviews and possibly through our organization the control in the future of the awarding of honors and titles. I think, though, at this time, that their campaign to establish Lem himself as a major novelist and critic is losing ground; it has begun to encounter serious opposition: Lem's creative abilities now appear to have been overrated and Lem's crude, insulting and downright ignorant attacks on American science fiction and American science fiction writers went too far too fast and alienated everyone but the Party faithful (I am one of those highly alienated).
It is a grim development for our field and its hopes to find much of our criticism and academic theses and publications completely controlled by a faceless group in Krakow, Poland. What can be done, though, I do not know.
_____________
Ale przynajmniej jego światy były zawsze - o ile wiem -
ultrakapitalistyczne, co chroni je dziś przed anachronicznością.
A "Grę Endera" Carda chyba trzeba czytać, gdy się jest dzieckiem ALBO gdy się ma dzieci.
Dzieci
Wystarczy jak się było dzieckiem. :)
_____________
OK
Ogądałem filmy, książek nie czytałem, bo były słabe- A w wersji filmowej historia kończy się na obaleniu Imperatora i przejściu Vadera na dobrą stronę.
Jak mogło być dalej?- Mogło być tak, jak Pan napisał, ale mogło być zupełnie inaczej, gdyby zwyciężcy postanowili ustanowić monarchię zamiast trwać w republice. Skoro mogło się odwidzieć Vaderowi, to dlaczego pozostała "elita" nie mogła zmienić zdania. Luke zostałby królem, wprowadziłby wolny rynek i nie byłoby tego co jest typowe dla republiki, czyli niemocy i korupcji... Oczywiście w monarchii korupcja, socjalizm, etatyzm, biurokracja też są możliwe, ale w republice, a zwłaszcza demokracji w zasadzie występują zawsze... Podsumowując... w monarchii jest duża szansa na sprawiedliwe prawa, wszystko w zasadzie zalezy od tego, jaką osobowość i jakie przekonania ma król, natomiast w republice, a w szczególności w demokracji na 99% takich szans nie ma. Pozostaly 1% dotyczy takiego przypadku z jakim mieliśmy do czynienia w USA, gdy powstawało to państwo. Ojcom założycielom tego państwa, udało się ustanowić wolnościowe prawa, gdyż nie było tam jeszcze demokracji, a tylko republika. Myśleli, że zabezpieczyli te prawa w konstytucji, lecz nie przewidzieli, że republika degeneruje się tylko trochę wolniej niż demokracja.
Mój opis to streszczenie zdarzeń w książkach
Wydają mi się bardziej realistyczne niż pańskie Imperium dobra.
Różnie oczywiście mogło być, ale niekoniecznie osoby zasłużone w obalaniu reżymu (Luke) dobrze odnajdują się w polityce i w sprawowaniu rządów. Lukowi wciskali władzę, ale on jej nie chciał. Po pierwsze nie uważał, żeby udźwignął taką odpowiedzialność, a po drugie wolał poświęcić się samodoskonaleniu i nauczaniu innych w dziedzinie Jasnej Strony Mocy. Gdyby naiwny prowincjusz z Tatooine został władcą, czy nie mógłby ulec podszeptom zła, które tak wielkodusznie odrzucił w obliczu Imperatora? Imperator i Vader kusili go przecież tak samo - ofiarowali mu władzę nad miliardami poślednich istot, które dzięki władaniem Mocą tak bardzo przewyższał, nieskończone bogactwo, możliwość spełnienia wszelkich pragnień. Tak władza zdeprawowałaby go jak Vadera. Podarowana równie dobrze jak zdobyta.
Co do demokracji - jeśli nie zadowala pan sprawiedliwość i praktyka sprawiedliwości prawa, jakie występują w takich krajach jak choćby:
Finlandia, Nowa Zelandia, Szwajcaria, Kanada, Austria, Niemcy, Irlandia, Francja to gdzie pan znajdzie monarchię współczesną lub dawną, która sprostałaby takim standardom? Co najwyżej inną współczesną demokrację z tytularnym monarchą zamiast prezydenta (jak np. Dania, Szwecja, Norwegia, Wielka Brytania, Japonia czy Belgia).
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Nadmieniam dla porządku
Kanada i Nowa Zelandia są monarchiami.
Dla porządku poprawiam, Dominion of Canada - nie monarchia.
Anna
Upieram się
Kanada jest monarchią konstytucyjną.
http://www.canadian-politics.com/constitution/mona...
Może się Pan upierać. Pełna nazwa Kanady, tak jak np.Rzeczpospo
lita Polska, brzmi: Dominion of Canada.
http://www.filibustercartoons.com/dominion.htm
This was an Act of the British Parliament, originally called the British North America Act 1867, that created the Dominion of Canada out of three separate provinces in British North America (Province of Canada, New Brunswick, and Nova Scotia).
http://en.wikipedia.org/wiki/Constitution_of_Canad...
Anna
Rzeczpospolita była niegdyś monarchią elekcyjną
Kto jest głową państwa w Kanadzie?
Głową państwa jest E II, ale Kanada nie jest królewstwem, należy
do Wspólnoty Brytyjskiej, ale mamy gubernatora, ktory jest mianowany przez Prime Minister, jest zatwierdzana przez królową,
czyta speech from the throne, przypina medale i przecina wstęgi.
http://www.gg.ca/gg/index_e.asp
Anna
Co za różnica jak się nazywa skoro jest...
...de facto demokracją.
Jak powiada JK-M,
d***kracją:-).
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Przepraszam, pomyliłem się
A wzięło się to stąd, że ja w ogóle nie uważam brytyjskiej monarchii za żadną monarchię. Jeszcze w Wielkiej Brytanii fikcję panowania Elżbiety II pamiętałem, a fikcja fikcji w dominiach mi całkiem umknęła.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ekshibicjonizm pewnie też
Czy zastanawiała się pani kiedykolwiek, kogo w ogóle - nie tylko na tym serwisie - obchodzą problemy seksualne nastolatek? Nastolatki o seksie czy tam o jego braku piszą sobie na blogach, to jest odpowiednie miejsce na ich problemy z burzą hormonów. Inne nastolatki to czytają i supportują tę pierwszą, potem zakładają swoje blogi i są przez nią supportowane. Proszę o tym pomyśleć, bo w sumie pani ekshibicjonizm jest już od dłuższego czasu nie tyle nużący co drażniący.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Popieram
i proszę autorkę o zaprzestanie tego typu zwierzeń (na początek chociaż tyle), które naprawdę mało kogo obchodzą.
Popiera Pani mnie?
Odpalam cygaro - w końcu trzeba tak rzadką okazję uczcić. :))
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Proszę uważać na swoje wątłe, młode płuca!
Nie widzę powodu dlaczego nie miałabym popierać Pana, wtedy, kiedy ma Pan rację.
Płuca to ja mam niestety starsze niż Mojżesz
ale jeżeli jest tak jak Pani pisze, to powinna mnie Pani popierać zawsze :))))
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Zawsze?
To niemożliwe, bo umiem czytać i nie zajmuję się szyciem. Gdybym zawsze zgadzała się z Panem, pewnie by Pan o tym nawet nie wiedział :))))
A gdzie w tekście
p. NJN widzą państwo jej zwierzenia na tematy, hmm... ten-tego?
Mniejsza o ten akurat tekst
w tekstach i komentarzach panny NJN pojawiają się zwroty typu "jako żeńska antyfeministka", "jako aseksualistka" itd. (Aczkolwiek Pan wybaczy że nie przytaczam linków, po prostu jeszcze nie na tyle nudzi mi się po pracy żeby przedzierać się przez publicystykę panny Natalii) Tutaj chodziło o ten komentarz i do niego się odnosiłem. Trochę zresztą dziwne, że panna Natalia, deklarująca prawicowość, szczyci się czymś, co obecnie jest uznane za dysfunkcję a ma być uznane za orientację. Coś mi to w sumie przypomina.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Szanowny dyskutancie,
ja „żeński antyfeminizm” mogę tylko popierać, oczywiście przy założeniu, że postawa ta nie jest skierowana przeciw kobietom, tylko przeciw feminizmowi.
Jeśli p. NJN określa się jako „anty” lub „a”seksualistka, to też nie widzę w tym nic złego, a zwłaszcza antyprawicowego. Przecież ona nie pisze, że chce komukolwiek narzucić swoje podejście do tych rzeczy lub że uważa to za normalne.
Poza tym przypuszczam, że p. NJN po prostu chwilowo nie ma powodzenia u płci brzydkiej i szuka wyjaśnienia lub uzasadnienia tego stanu rzeczy. To się zmieni albo nie, ale na razie co nam szkodzi, że ta młoda osoba dotychczas nie prowadzała się „pod rękę” z chłopcami?
Panie Jakubie
trochę mnie dziwi Pana reakcja. Pozostawiam na boku sensowność i powagę tekstu, który obecnie komentujemy - pozwolę sobie zauważyć, że każdy tekst panny NJN posiada tylko jednego bohatera pierwszoplanowego, a ściślej bohaterkę: pannę NJN. Ja wchodzę na Prawicę.net po to, żeby przeczytać ciekawy tekst, a nie żeby czytać zwierzenia licealistek. Na jakikolwiek temat. Jeżeli mają coś ciekawego do powiedzenia to oczywiście również z chęcią przeczytam, natomiast absorbowanie przez nie całego świata sobą i swoimi emocjami drażni.
Co zaś do antyseksualizmu to tak jak podają na wikipedii dysfunkcja lub "orientacja", a więc choroba. Prawicowy to może być co najwyżej celibat jako wyraz woli. Ma Pan pewnie dużo racji w tym co Pan pisze o jego genezie w tym przypadku, ale to ma lepszą nazwę - resentyment. Jakby nie było, to Prawica.net chyba nie jest najlepszym miejscem o dyskutowaniu na ten temat - no chyba że się mylę.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Nie myli się Pan
Ale mógłby Pan przynajmniej przyznać, że bywają tu rzeczy jednak gorsze niż teksty panny Nowak.
Ma Pan na myśli te moje?
Jakby co, to od razu obiecuję poprawę :)
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Proszę nie żartować
Chodziło mi o Azraela (artykuły) i tłumacza (komentarze). Są i inni, oczywiście.
Panie Jakubie Mnie w sumie
Panie Jakubie
Mnie w sumie nie obchodzi czy Panna Natalia prowadza się z chłopcami czy nie, ale jeśli określa się mianem "białej mniejszości seksualnej" i o tym z dumą OPOWIADA NA KAŻDYM KROKU to mam prawo reagować awersją.
Jeżeli do tego dodamy linki, które umieściła na swym blogu np.
http://www.freewebs.com/polskie_sea/ ,to ja tego nie tłumaczę chwilowym niepowodzeniem u chłopców. To jest "przegięcie" w drugą stronę. A przesadne akcentowanie swoich dysfunkcji w tej materii wcale nie wydaje mi sie prawicowe.
Pani Moniko, ma Pani rację
Chociaż to całe „SEA” wygląda mi na jakiś snobizm.
>p.Sroczyński
Przyganiał kocioł garnkowi.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ale jakieś linki i cytaty by się przydały
bo to że mnie pan nie lubi to ja zdążyłem zauważyć i w sumie nie musi mi pan tego pokazywać na każdym kroku. Anonimowych komentatorów z internetu traktuję równie poważnie co młodocianych krzykaczy spod bloku, zresztą zazwyczaj poziom jest ten sam.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
To nie jest normalne, droga Autorko
Brzydzić się chodzenia z chłopakiem za rękę. Chyba, że wszyscy Pani rówieśnicy to flejtuchy... Ja Pani dzieckiem nie chciałbym być... Nie miałbym dzieciństwa. Jakbym miał wcześniej... Człowiek jest istotą stadną. Całkowity brak kontaktu z płcią przeciwną jest szkodliwy dla zdrowia. Uśmiech też ma wiele wspólnego z gwałtem? Czy Pani ma lęki? Nie powinienem pytać, admin może nie być zachwycony, ale takie chorobliwe awersje mogą być objawami.
Potrzebna nowelizacja kodeksu karnego.
Nie tyle Pan je zgwałcił
co jeżeli zdarzyła się wśród nich aseksualistka, to zapewne poczuła się dyskryminowana Pańskim obrzydliwym seksualizmem.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Niegdy bym nie przypuszczał że starszy mężczyzna
bedzie w stanie wywołać w mężczyznach emocje predystynowane dla nastolatek.
-:)
Są dwie możliwości
Pierwsza jest taka, że panna Natalia robi co tylko może, żeby o niej mówiono - nieważne w jakim tonie, bo liczy się w końcu sam fakt. Więcej nawet - pisanie tego typu rozemocjonowanych historyjek gwarantuje pojawienie się negatywnych komentarzy, a im takowych więcej tym dla panny Natalii lepiej, bo zyskuje ona dowód na słuszność swojej "misji".
Drugiej, przez swą wrodzoną delikatność, nie wymienię.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
detal
Gdyby nie kompletne niezrozumienie książki przez Autorkę tekst byłby ciekawszy.
Chyba.
pozdrawiam
TBM
Rozumiem "Pottera"
Rozumiem "Pottera" doskonale, więc dostrzegłam więcej, niż większość czytelników...
jak tak - to i owszem
pozdrawiam zgodnie
TBM
ps
samo dostrzeganie "więcej" nie wystarczy, niestety. Znałem faceta, który dostrzegał myszki-albinoski, których nikt inny nie widział.
Dostrzeganie "więcej" ma znaczenie tylko wtedy, gdy ma związek z rzeczywistością.
Niestety
Trudno o taki związek,
Trudno o taki związek, kiedy całe przedsięwzięcie w samym punkcie wyjścia polega na ucieczce od rzeczywistości. Co już z właściwą sobie skromnością zauważyłem tutaj:
http://www.prawica.net/node/12708#comment-257920
Skromność zaiste niebywała ;-)
http://www.prawica.net/node/12708#comment-257920
Dla kasy.
Przy okazji pozwolę sobie zauważyć, że pisał Pan o związkach HP z rzeczywistością. Jak bardzo nie byłaby to kontrowersyjna teza, to nie ma wpływu na moje hipotezy o związkach p.Nowak z książką.
Książka jest jak najbardziej realna i opisuje co opisuje. Pani Nowak (w mojej opinii) właśnie nie zrozumiała co książka opisuje. Nawet jeśli opisuje ucieczkę HP od ciotki.
pozdrawiam
TBM
Mam rozumieć
że rasizm jest prawicowy?
Złóżmy to na karb niedoświadczenia autorki.
Chyba ona do końca nie wie, o czym pisze, ale to marne usprawiedliwienie. Jeśli wie, to też niedobrze, bo w świetle polskiego prawa rasizm jest przestępstwem.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Rasizm jest bardziej
Rasizm jest bardziej prawicowy, niż lewacki... Oczywiście, NIE powinniśmy być z tego dumni.
Rasizm nie jest ani prawicowy, ani lewicowy.
W Stanach Zjednoczonych lewaccy pogrobowcy "Czarnych Panter" wyrażają rasistowskie poglądy, które niespecjalnie się różnią od opinii skrajnie prawicowych członków Ku-Klux-Klanu.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Rasizm?
But isn't it only a form of misanthropy?
a krolewna sniezka
to taka rewolucjonistka-antymonarchistka no nie?
Ludzie, lodu na glowe:-)))
Kiedy ma się 18 lat,
to się różniste rzeczy wypisuje. Gorzej się dzieje, jeśli ten objaw z wiekiem się nasila:-).
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Zagadka: Skąd wiadomo w jakim celu
do lasu pobiegli Jaś i Małgosia? Cenzura jest nie młodsza od literatury. Bracia Grimm zapewne dostowali do młodszych czytelników. Hihi. Nie wspominając już o pedofilu, wilku złym, co miał chrapkę na Kapturka...