
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
(Socjal)demokracja
Autor: Sławomir Staszak, śr, 23/07/2008 - 20:11
Czym różni się socjaldemokracja od systemu wolnorynkowego? Różni się tym, że o ile w socjaldemokracji ludzie mają prawo do szczęścia, to w kapitalizmie mają prawo dążyć do szczęścia - a to jest kolosalna różnica. Stworzenie warunków do tego, aby ludzie mogli dążyć do szczęścia, polega na obdarowaniu ich wolnością, tak aby mogli sami wybrać zarówno drogę jak i cel do którego zmierzają. Wolność ta oczywiście nie jest nieograniczona i kończy sie tam, gdzie zaczyna się wolność innych. Zadaniem państwa jest jedynie pilnowanie tego, aby ludzie nie wychodzili poza zakres swojej wolności, chyba że ktoś zgodnie z zasadami: chcącemu nie dzieje się krzywda i wolnością zawierania umów- obszar swojej wolności naruszyć zezwoli. Natomiast istnienie prawa do szczęścia powoduje powstanie po stronie władzy państwowej obowiązku jego zapewnienia. A ponieważ szczęście najczęściej wiąże się z odpowiednim standardem życia, więc obowiązek ten sprowadza się do zapewnienia odpowiednich świadczeń ze strony państwa, aby uczynić ludzi przynajmniej szczęśliwszych. Jednak natura ludzi jest taka, że wciąż chcą polepszać swój byt, więc traktują ten obowiązek jak żyłę złota, z której będą czerpać tak długo jak to będzie możliwe, lub dopóki źródło nie wyschnie. Jak to jest, że ci sami niby przyzwoici ludzie, potępiają kradzież portfela w autobusie a nie widzą nic złego w życiu za odebrane pod przymusem komuś innemu pieniądze? Przecież z moralnego punktu widzenia, jest to dokładnie tak samo naganny czyn... Odpowiedź na to pytanie brzmi: Ponieważ oni ich nie ukradli! Uważają, że co innego ukraść, a co innego przyjąć lub kupić od pasera lub złodzieja. Ileż to "porządnych" ludzi kupuje np. używane rowery czy radia samochodowe, wiedząc, że zostały ukradzione po niemieckiej stronie granicy. Oni sami w życiu nic by nie ukradli, są za surowym karaniem złodziei, ale przyjąć za darmo lub kupić zrabowany przedmiot to co innego. Skoro już ukradł, to jeśli ja nie przyjmę lub nie kupię, to przyjmie lub kupi ktoś inny. Dokładnie to samo odnosi się do świadczeń społecznych, które finansuje się przecież z kieszeni podatników. Ja tego systemu nie wymyśliłem mówią, ale jeśli już istnieje, to będę korzystał, ponieważ jeśli nie przyjmę to i tak tych pieniędzy nie zwrócą, tylko albo sami rozkradną albo dadzą komuś innemu... "Porządni" ludzie z czasem przyzwyczajają się do korzystania z usług paserów lub złodziei tak bardzo, ze nawet sami zamawiają u nich towar. Niektórzy nawet bronią przestępców, przed wymiarem sprawiedliwości, bo z czynów które zaliczają do kradzieży, wyodrębnili działalność, w której nie widzą nic złego, a polegającą na okradaniu Niemców w ich własnym kraju (tzw. juma). W ich mniemaniu, aby kradzież była dozwolona muszą być spełnione przynajmniej dwa warunki: - czyn musi być dokonany w Niemczech Wciąż jednak uważają to za kradzież, tylko dozwoloną... a ponieważ proceder nie jest zbyt powszechny, więc są małe szanse na to, aby kiedykolwiek przestał być za kradzież uważany... Natomiast jeśli chodzi o świadczenia społeczne, to są one powszechne i mają już dobrze zakorzenioną tradycję. Nic więc dziwnego, że przestały być czymś niemoralnym... Po tej wieloletniej tresurze społeczeństwa doszliśmy do tego, że czynu nie traktuje się jak kradzież, jeśli: Wystarczy tylko ten jeden warunek! Czy powodem tego jest wyłącznie socjaldemokratyczna tresura? - Oczywiście, że nie. Czynników jest więcej, a jednym z najważniejszych jest natura socjaldemokracji. Jak sama nazwa wskazuje socjaldemokracja jest to połączenie socjalizmu z demokracją. Socjalizm może istnieć bez demokracji, natomiast demokracja bez socjalizmu jest praktycznie niemożliwa. Dlaczego?- Bo natura demokracji jest socjalistyczna. Czym jest więc demokracja?- Można powiedzieć, że w praktyce polega ona mniej więcej na tym, że: - Ludzie należący do grupy A, mają prawo dążyć do tego, aby żyć jak największym kosztem grup B, C, D, E, F, G ...itd. Oczywiście jakaś osoba może dążyć do powyższego również samodzielnie, ale prawda jest taka, że w pojedynkę nie ma żadnych szans. Ciekawe jest również to, że jedna osoba może należeć do różnych grup, nie wiedząc o tym, że robi w balona samego siebie (np. jako podatnik z jednej strony i zwolennik państwowej służby zdrowia z drugiej). Jeśli się Państwo głęboko zastanowią nad powyższym modelem demokracji, to dojdą do wniosku, że w tym systemie nie jest możliwe zapewnienie ludziom wolności. Jest to konstrukcja, w której np. grupa A, w określonej dziedzinie życia ma więcej praw od np. grupy B, a to oznacza, że zakres wolności B jest pomniejszony o część zawłaszczoną przez A. Grupa A ma więcej wolności od grupy B. Jest to jakaś forma niewolnictwa, więc dlaczego członkowie grupy B to akceptują? Bo w innej dziedzinie życia mają jej więcej niż inne grupy, w tym więcej niż A... Demokracja to tak pogmatwany system, że trudno się przeciętnemu człowiekowi zorientować w tym, że tak naprawdę jest niewolnikiem. Ludzie nie są wolni, tylko mają różne prawa, które zgodnie z powyższym modelem demokracji są powiązane z obowiązkami na rzecz innych grup. Te prawa właśnie, prawa dążenia do tego, aby żyć kosztem innych, skutecznie przesłaniają obowiązki wobec innych grup i dlatego ludzie utożsamiają je z wolnością. W Polsce koszty tych praw są takie, że z każdych zarobionych 100 zł. państwo zabiera ok. 83 zł, ponieważ suma wszystkich podatków wynosi ok. 83%. W Starożytnym Rzymie niewolnik mógł zatrzymać sobie 10%... Aby bardziej zrozumieć demokrację, przyjmijmy że istnieją tylko dwie grupy społeczne w jakiejś małej kilkusetosobowej społeczności, w której prawa uchwalane są na wiecu przez wszystkich. Jeśli byłyby jednakowo silne, to skutecznie zapobiegałyby pomniejszaniu obszaru wolności jednych przez drugich. Jest to jednak mało prawdopodobne, gdyż dzięki pokusie posiadania "prawa do" większość zostałaby sklecona. Jeśli jednak jedna z grup byłaby silniejsza. to mając prawo dążenia do tego, aby żyć jak największym kosztem drugiej grupy uczyniłaby by z niej w zasadzie niewolników... Aby jeszcze lepiej zrozumieć naturę demokracji, przyjmijmy że na pewnej wyspie żyje tylko trzech mężczyzn. Jeden z nich najsilniejszy mówi: Wprowadzimy demokrację, a więc rządy nie prawa, tylko większości - Po czym dobiera sobie koalicjanta i wspólnie tworzą prawo. Na jego mocy trzeci mężczyzna pełnić ma rolę kobiety. Ponieważ "kobieta" jest tylko jedna, więc trzeba o nią dbać. W tym celu większość ustanawia prawa mające chronić "kobietę" przed różnymi niebezpieczeństwami... Aby się nie utopiła wolno jej tylko moczyć nogi... Aby się nie zatruła wolno jej jeść tylko to, co ma napisane na liście ....itd... itd... Oczywiście w zamian za tak dobrą ochronę, winna jest świadczyć wszelkie kobiece usługi: gotowanie, pranie, zmywanie, sprzątanie i oczywiście seks na żądanie... Aby bardziej zrozumieć demokrację należy... zmoczyć głowę zimną wodą... Na koniec uwaga: W monarchii należy przekonać do dobrodziejstw wolnego rynku tylko króla, w demokracji natomiast wielomilionową demokratyczną większość. W którym więc systemie sprawowania władzy ludzie mają większą szansę na to, aby być wolni? - Co prawda niektórzy powiedzą, że istnieje druga, taka oto strona medalu: W monarchii należy przekonać do tyranii tylko króla, a w demokracji większość wyborców... Prawda jest jednak taka, że w demokracji do niczego nie trzeba ludzi przekonywać, bo ten system (co wynika z powyższego modelu) z natury jest coraz bardziej tyrański. Można przyspieszyć pęd w tym kierunku, ale w drugą stronę, czyli do wolności nie ma już odwrotu bez likwidacji demokracji właśnie.
|
Panu sie chyba myli demokracja
z ustrojem unii europejskiej. Najlepsza chyba definicja demokracji jest to co powiedzial Pan BTadeusz. Czyli to ze demokracja to wola wiekszosc w stanowieniu prawa.
Demokratycznie mozna uchwalic wiele rzeczy.jesli nie demokracja to co? Co Pan proponuje?
Pan Sławomir zasugerował monarchię
a w okresie przejściowym byłby prawdopodobnie za regencją.
Ja proponuję sprawdzoną
od wieków monarchię. Sęk w tym, że ustrój ten d***kratyczna większość odrzuca z obrzydzeniem, bo odbiera się jej prawo głosu. Monarchię zasadniczo przyjmuje się jak kpinę. Poza tym królowanie na poważnie, a nie dla dekoracji, to wyczerpująca robota - nieliczni chcieliby się jej podjąć.
W ostatnich latach były dwie próby restauracji monarchii - nieudana i udana. W roku 1993 w Brazylii na temat powrotu cesarza na tron, ale jego wynik był 17:83 %, a w tym samym roku na tron Kambodży wrócił król Norodom Sihanouk. Obecnie królem Kambodży jest jego syn Norodom Sihamoni. Wbrew pozorom władca Kambodży ma spore kompetencje - może wydawać dekrety z mocą ustawy etc.
Co ciekawe, JKM Norodom Sihamoni wychował się w Pradze i jako jedyny rządzący monarcha na świecie mówi po czesku.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Szkoda zachodu Pana Sławomira
bowiem
To znaczy ja i moi ziomkowie. Ostatni raz "nasza" monarchia była u nas 250 lat temu. Miała ona takie se poważanie. Później były obce, ew. narzucone "tyranie", skutecznie obrzydziły nam hipotetyczną wartość monarchii(?). No i więcej znamy obrazków z powrotu, zaistnienia rządów demokratycznych we współczesnym świecie. Dla mnie są to obrazki daleko bardziej optymistyczne, niźli przywołane - Brazylia i Kambodża; chociażby widok "kolejek" wyborców w Timorze, Indiach (nieustannie od 60 lat), byłych "kadeelach".
Nawet jeżeli uczestniczę w teatrze, to złudzenie, że mogę na pysk wyrzucić bandę kretynów jest mi milsze niźli bezsilne obserwowanie nieusuwalnego bęcwała.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
Jeśli możliwość wyborczej zmiany
przejściowego władcy bardzo Panu przypada do gustu, to niewątpliwie republika prezydencka ma w tym przewagę nad monarchią. Ja jednak wolałbym monarchię, w której władca mógłby skoncentrować się utrzymywaniu niepodległości i dobrobytu królestwa.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Monarchie upadły wraz z upadkiem feudalizmu, czyli kiedy
król przestał być właścicielem ziemi i chłopów do tej ziemi
przynależaych. Fakt ten zawdzięczać należy rozwojowi przemysłu
i powstaniu klasy burżuazyjnej, która nie czerpała dochodów z ziemi. Obecne monarchie nie róznią się wiele od republik.
Mają może bardziej romantyczną tradycję i skandale dworskie
są znacznie ciekawsze niż te polityków republikańskich.
Anna
Ta klasa burżuazyjna
czerpiąca dochody z kapitału przejęła rolę feudałów, a prawdziwymi królami zostali ci, którzy zdobyli przywilej tworzenia kapitału jednym pociągnięciem pióra.
nie wierze
komunista?
Poprawnie powinno być: komunistom
"nie wierzę komunistom?"
Ja też nie wiem czy im Pan wierzy... :-)
" rolę feudałów" ? w jakim sensie?
"prawdziwymi królami" jakieś przykłady proszę.
Anna
W sensie inkasowania renty
od wiodącego czynnika produkcji: ziemi lub kapitału. W feudalizmie większe znaczenie miała ziemia, po jego upadku - kapitał.
Szczególną postacią kapitału jest pieniądz, więc ci, którzy mogą go tworzyć (już dyskutowaliśmy na te tematy choćby TUTAJ, więc Pani wie) są uprzywilejowani w stosunku do tych, którzy kapitał muszą wypracować w procesie jakiejś produktywnej działalności gospodarczej.
A jaki to ma związek z monarchią?
Anna
To jest fałsz.
Wraz z upadkiem feudalizmu monarchie patrymonialne zmieniły się w monarchie absolutne. Wyjątkiem była Polska i Wielka Brytania. Polska, bo nigdy nie była strukturą feudalną i prawo faworyzowało wieś uległa anarchizacji, a Wielka Brytania była wyspą, więc mogła sobie pozwolić na system arystokratyczny. Natomiast monarchie nie upadły a zostały obalone w efekcie I Wojny Światowej. Te pozaeuropejskie obalono lub przekształcono w trakcie II Wojny Światowej.
Czy Pan wie co to jest feudalizm, bo z tego co Pan pisze to
niestety to nie wynika.
Anna
Wiem, a pani?
feudalizm «system społeczno-gospodarczy w średniowiecznej Europie, w którym istniała zależność wasali od seniorów i chłopów od feudałów» SJP PWN
feudalizm [łac.], termin wprowadzony w XVII w. i upowszechniony w XVIII w., stosowany wówczas na określenie: a) praw lennych; b) ustroju prawno-społ. opartego na podzielonej własności ziemi i poddaństwie chłopów; c) systemu prawno-polit., którego istotą było rozdrobnienie władzy publicznej i dominacja wielkich właścicieli ziemskich. Został zapoczątkowany w VII–IX w. po chaosie związanym z upadkiem imperium rzym.; w systemie tym stosunki między możnowładcą (seniorem) a podopiecznymi (wasalami) układały się na podstawie dobrowolnej umowy, w której senior zapewniał wasalom opiekę prawną i dożywotnie beneficjum (później dziedziczne lenno), a wasale zobowiązywali się do świadczeń wojsk. i finansowych nie uwłaczających godności człowieka wolnego.
Feudalizm (z łaciny feudum - prawo do rzeczy cudzej), ustrój społeczno-polityczny, ukształtowany w średniowieczu, w klasycznej postaci występujący w Europie Zachodniej, szczególnie we Francji w X-XIII w. Wykształcił się jako system hierarchicznej zależności jednostek pomiędzy sobą na bazie ewolucji zależności dobrowolnej, spotykanej często już u schyłku starożytności. Feudalizacja przybrała na sile w VII-IX w. w związku z umocnieniem pozycji możnowładców, którzy dzięki uzyskanym immunitetom uwolnili się spod zwierzchności monarszej. Po okresie rozkwitu, w XIV-XV w., nastąpił rozkład feudalizmu, ale jego przeżytki utrzymały się w różnych krajach jeszcze przez wiele stuleci. We Francji, kolebce klasycznego feudalizmu, położyła im kres dopiero rewolucja 1789. Społeczeństwo we wczesnym okresie feudalnym dzieliło się na dwie klasy: uprzywilejowaną (właściciele gruntów) i pozbawioną praw (ludność poddańcza). Klasy te nie stanowiły zamkniętych stanów, więc przynależność do klasy uprzywilejowanej warunkowało nie pochodzenie, ale posiadanie ziemi (jej utrata równała się często przejściu do klasy pozbawionej praw).
Stopniowo spośród ludności poddańczej wyodrębniła się grupa mieszkańców miast, walcząca o wolność osobistą, prawa gospodarcze i polityczne, a większość ludności chłopskiej wyzwoliła się z poddaństwa osobistego. Obie klasy nabrały charakteru stanów, a o przynależności do nich zaczęło decydować urodzenie. Oba stany nie były jednolite wewnętrznie. Wśród szlachty obok arystokracji wyróżniano średnie i drobne rycerstwo, klasa nieuprzywilejowana rozpadła się na mieszczan i chłopów. Obok dwóch wymienionych stanów dziedzicznych stan uprzywilejowany, lecz nie dziedziczny, stanowiło duchowieństwo.
Literatura historyczna, rozumiejąca przez feudalizm jedynie jego postać klasyczną, negowała istnienie feudalizmu w Polsce, a to z racji sporadycznego występowania prawa lennego w stosunkach wewnętrznych państwa, jedynie na Śląsku, Pomorzu Zachodnim, Rusi i Mazowszu. Feudalizm występował natomiast w stosunkach zewnętrznych, królowie polscy sprawowali czasowe lub trwałe zwierzchnictwa lenne nad ziemiami sąsiednimi (m.in. Prusy), jak również w układach społecznych i gospodarczych, choć z pewnym opóźnieniem w porównaniu z Zachodem, gdyż dopiero formowanie się państwa w czasach Piastów przyspieszyło rozwarstwienie niezróżnicowanej dotąd warstwy kmiecej.
Uważam podobnie. Definicje panią znowu zdziwiły?
Mnie nie chodzi o literaturę historyczna ale o zależności ekono-
miczne. Cytowane teksty należy jeszcze rozumieć praktycznie.
"We Francji, kolebce klasycznego feudalizmu, położyła im kres dopiero rewolucja 1789. Społeczeństwo we wczesnym okresie feudalnym dzieliło się na dwie klasy: uprzywilejowaną (właściciele gruntów) i pozbawioną praw (ludność poddańcza). Klasy te nie stanowiły zamkniętych stanów, więc przynależność do klasy uprzywilejowanej warunkowało nie pochodzenie, ale posiadanie ziemi (jej utrata równała się często przejściu do klasy pozbawionej praw)".
Wystarczy rozumieć ten cytat. Czy w Polsce były klasy pozbawione ziemi, czy i kiedy nastapiło uwlaszczenie? Jakieś daty historyczne?
Trzeba byc przygotowanym do dyskusji.
Anna
Zawsze były w Polsce osoby pozbawione ziemi.
Tymczasam pani twierdzi:
Tymczasem Kodeks Napoleoński wprowadzający już stosunki kapitalistyczne poprzedza o 100 lat I Wojnę Światową, kiedy upadły europejskie monarchie. Nie mówiąc o licznych obszarach już przed Kodeksem posługujących się prawem rzymskim. Przykładem takiego obszaru, w której już przed rewolucją stosunki feudalne ograniczały się do majątków kościelnych, czy licznych państw włoskich, Holandii i Anglii. K. Marks opisując stosunki gospodarcze, które Engels zdefiniował, jako kapitalizm żył w świecie monarchii absolutnych.
Monarchie upadły wraz z upadkiem feudalizmu
Kiedy wiec upadl feudalizm, jakies daty,prosze.
Anna
Znaczy się, że wg Pani w Wielkiej Brytanii,
Holandii, Danii, Szwecji itd. panuje jeszcze feudalizm?
Panie, jak moze mi Pan zarzucac falsz kiedy nie ma Pan
pojecia o przedmiocie. Cytuje Pan nierozumiejac o czym cytat mowi.
Nie zna Pan historii, nawet wlasnego kraju.
Anna
??? :-)
W tym wątku nic nie cytowałem.
Może czasami warto odpocząć od forum?
A Pan wie co to jest feudalizm, czytal Pan cos na ten temat...
Anna
Coś tam kiedyś czytałem
a dlaczego Pani pyta?
Bo prawdziwy monarchizm upadl wraz zupadkiem feudalizmu.
Bo monarchizm
bez feudalizmu nie istnieje i nie ma szans powrotu
tak samo jak feudalizm nie ma szans powrotu bez powrotu feudalizmu, chyba, ze za sprawa kataklizmu takiego jaki jest przedstawiony w
filmie Planeta malp.
Anna
Hmmm, upadł monarchizm czyli monarchie
albo monarchie czyli monarchizm. A feudalizm ma szansę powrócić, jak powróci feudalizm. Chyba odłożymy ewentualną dyskusję na inny dzień.
pozdrawiam
Z błędnej tezy niech pani sama wyciąga błędne wnioski.
Monarchie w Europie upadły dopiero z I Wojną Światową. System usankcjonowany Kodeksem Napoleona z 1804 trudno nazwać feudalizmem:
Historia kodyfikacji napoleońskich
„Generalnej i pełnej kodyfikacji wszystkich działów prawa sądowego dokonano w czasach napoleońskich. W ciągu krótkiego czasu, zaledwie 10 lat (1800 - 1810), opracowano i wydano aż 5 pełnych kodeksów, całkowicie nowoczesnych, które stanowiły przełom w każdej z kodyfikowanych dziedzin ... Rozmach i tempo, z jakim przeprowadzono te reformy prawa, nie mają sobie równych w dziejach europejskich kodyfikacji. Wielkie dzieło kodyfikacyjne ery napoleońskiej wpłynęło także na rozwój kodyfikacji w Europie i na świecie; często wzorowano się lub wręcz przejmowano kodeksy napoleońskie”
Wraz ze zniesieniem porządku feudalnego we Francji i objęciem władzy przez zwycięską burżuazję naglącą stała się potrzeba całościowej reformy prawa. Pierwsze próby poczyniono już w czasach rewolucji, ale przełomem okazało się wprowadzenie pięciu kodyfikacji powstałych za rządów Napoleona Bonapartego tj.: Kodeksu Cywilnego Francuzów (Code civil des Francaises), zwanego też Kodeksem Napoleona, z roku 1804, Kodeksu Postępowania Cywilnego (Code de procedure) z roku 1806, Kodeksu Karnego (Code penal) z roku 1810, Kodeksu Postępowania Karnego (Code de instruction criminelle) z roku 1808, i wreszcie Kodeksu Handlowego (Code de commerce) z roku 1807.
Najdonioślejszą rolę odegrał Code civil - klasyczna kodyfikacja mieszczańskiego prawa cywilnego epoki kapitalizmu wolnokonkurencyjnego. Ten wyraźnie antyfeudalny, oparty na zasadach liberalizmu i indywidualizmu kodeks do dziś uchodzi za arcydzieło sztuki legislacyjnej. Recypowano lub naśladowano go nie tylko w Europie (min. na ziemiach polskich pod zaborami, w Rumuni, Portugalii, Włoszech, Hiszpanii) ale także w krajach Ameryki Południowej, Dalekiego i Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej. Podobne znaczenie przypisuje się Code de procedure, opartemu na nowoczesnych zasadach równości stron, kontradyktoryjności, dyspozycyjności, swobodnej oceny dowodów czy koncentracji materiału procesowego. Również Code penal, oparty na postulatach szkoły humanitarnej prawa karnego, wprowadzający m.in. trójpodział przestępstw i takie zasady jak: nullum crimen sine lege, subiektywizację i indywidualizację odpowiedzialności karnej, równość wobec prawa, stał się wzorem dla większości ustawodawstwa karnego Europy. Korespondował z nim Code d'instruction criminelle określający zasady tzw. procesu mieszanego, podstawowe gwarancje procesowe oskarżonego i znoszący tortury. Code de commerce, jakkolwiek nieco przestarzały, również odegrał dużą rolę w rozwoju prawa handlowego i został szeroko recypowany.
Skoro nawet po przejściu Napoleona przez Europę wraz z zaprowadzeniem napoleońskiej kodyfikacji monarchowie przez 100 lat sprawowali autentyczną władzę i dopiero amerykański żołnierz zmienił tą sytuację to, co oznacza feudalizm? Chyba jest w pani słowniku synonimem monarchii, bo tylko wtedy uprawia pani po prostu tautologię a nie ahistoryczne nonsensy.
A jaki to ma zwiazek z Napoleonem, to nie mam pojecia.
moze mi pan objasni laskawie.
Prosze to przeczytac bardzo powoli 5x.
http://portalwiedzy.onet.pl/23421,,,,feudalizm,has...
Anna
Panie Krzysztofie
ponawiam pytanie, jesi nie monarchia to co
" jesi nie monarchia to co" - niewolnictwo oczywiście.
Anna
powaznie?
nie wierze, a co z naszymi niewolnikami! i
Ukrzyżować!
Anna
powaznie?
nie wierze, a co z naszymi niewolnikami! i
Czy nie powinno być: " jesli nie demokracja to co? "
Anna
Panie Dante,
jeśli nie monarchia, to republika faktycznie oparta na procedurach większościowych, exemplum: Szwajcaria, a nie Jewropiejskij Sojuz, czyli łagodna forma Sowieckiego Sojuza.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Szwajcaria jest konfederacją
Składa się jednostek autonomicznych. Uznaje cztery języki urzędowe i nikt nie śmie kpić ze współobywatela za to, że ten mówi jakimś prowincjonalnym dialektem.
W Polsce natomiast panuje powszechny pęd do centralizacji zarządzania i chamska pogarda dla lokalnych gwar i narzeczy, nie mówiąc już o regionalnych partykularyzmach, które są kamieniem obrazy i odczuwane jako zagrożenie.
A poza tym Polacy uwielbiają podziwiać Szwajcarię, tj. chwalić jej porządek i dostatek - oczywiście nie wnikając w do niczego niepotrzebne szczegóły i przyczyny.
Prawda, że w Polsce nie lubi się lokalnych odmian
polszczyzny, a to nierozsądne. Na centralizmie wiele tracimy.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
co wy Panowie z ta monarchia?
chybat juz bylo
Panie Staszak. Ma Pan troche prawdy pisząc o demokracji.
Jest prawdą, że istnieje ekonomiczne uzależnienie. Tylko nie chce Pan przyznać, że ekonomiczne uzaleznienie istnieje zawsze.
Nawet najbardziej wolny człowiek jest uzależniony od własnego
żołądka i musi albo pracować, albo kraść (też praca) albo umrzeć z głodu.
Rozwodzi sie Pan nad demokracją a monarchię zbywa tylko lekkim przezwoleniem. Domyślam się, że nie wie Pan wiele o monarchii.
Jeszcze gorzej jest z niewolnictwem. Niewolnik mógł zatrzymać 10%
czego? Życia? Nie rozumiem jakie są wnioski z tak nierzetelnego
pisania? Co Pan chciał przedstawić tym wywodem?
Dzisiaj cały świat jest ekonomicznie od siebie uzależniony;
Chiny zależą od Iranu, USA od Chin, Kanada od USA...
Każdy może budowaćl listę ekononmicznych zależności. Jaki z tego
wniosek? Dla mnie tylko jeden. Jak długo zależność nie upodla człowieka i pozwala mu na długi bezpieczne życie, to nie jest
tak żle. A w demokracji ludzie żyją długo, nieprawdaż?
Anna
Ktoś Pana oszukał...
Demokracja, to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Sankconowanie obyczaju i tak przestrzeganego (przez większość).
Pan naprawdę w to uwierzył?
Wymyślił Pan sobie bałwana, którego Pan własnoręcznie katuje...
Pan naprawdę uważa, że motłoch jest nielogiczny?
Że tylko Pana Bóg rozumem obdarzył?
Pańskie przekonanie świadczy o czymś wręcz przeciwnym.
Proszę zauważyć, że gdyby....
pod pańskim komentarzem ....zamieścić pański komentarz
(zamieniając pierwsze zdanie, na definicję autora) też by pasowało.
A mnie się wydaje że obaj jesteście, jak kobiety goniące za modnym ciuchem. Jakowyś "dyktator mody" podsuwa im modny ciuszek a one się łapią na niego. I każda, aby się odróżnić od innej, zaczyna każdy ciuszek po swojemu nazywać, dodatkowo licytując się w zaletach posiadanego ciuszka. Nie zauważając, że ten "modny ciuszek", to tylko odpowiednio przycięte i pozszywane, kawałki szmaty , służące do ubierania się w niego.
Pozdrawiam z pokazu mody -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Każdego co innego
Każdego co innego uszczęśliwia (jeden lubi cisze inny dico polo) dlatego najlepszy jest system w którym każdy wybiera to co lubi czyli wolny rynek. Minusem demokracji jest to że wszystkim narzucane jest to co uszczęśliwia większości, minusem monarchii to co uszczęśliwia króla (a król może być miłośnikiem disco polo).