Jestem twoją najlepszą przyjaciółką..

Geje ponoć są najlepszymi przyjacielami płci pięknej. Kobiety posiadające w otoczeniu geja o bardzo cieplutkim i czułym serduszku, obierają go sobie na powiernika swoich najskrytszym tajemnic. Przyjaciel gej sprawdza się najlepiej gdy powierzane mu tajemnice dotyczą pożycia z mężczyzną nie-gejem (czyli po prostu – z mężczyzną). Gdyby on był tak czuły jak ty... westchnie kobieta, dodając zaraz: gdybym mogła z nim rozmawiać tak jak z tobą..., dochodząc wreszcie do finalnego: gdyby on był taki jak ty... i posiada tu przynajmniej trzy wizje zamykające gdybanie.

Ale, ale, jedna chwilka. Panie te pomijają zabawną drobnostkę: gdyby ich mężczyzna był „taki jak ty” – czyli gejem – sączyłby piwo wysłuchując o innym złym, bezwzględnym, nieczułym brutalu, który nie potrafi się domyślić najprostszych rzeczy i nie ma bladego pojęcia o miłości.

Czy faktycznie? Czy o miłości większe ma pojęcie pedał nazywający się „księżniczką”? Czy my, kobiety, chcemy przejść przez życie z mydłkowatym panem z łezką w oku miast szabli u boku? Chcemy być kochane przez słodkie i głupiutkie rybki, kotki, żabki, czy przez rycerzy na karych rumakach, którzy olśnią nas nie tylko zbroją ale i intelektem?

I wreszcie – czy wolimy związać nasz los z peplającą babskie bzdury infantylną kukiełką przypominającą mężczyznę, czy z mężczyzną takim, jakim jest naprawdę (dziś raczej – jakim powinien być)? Wolimy czuć się mądrzejszymi i widzieć małość naszej drugiej połowy, czy wybieramy otwieranie ust z podziwu nad jego wiedzą, mądrością, bystrością?

Rzecz jasna – jaka kobieta taka wola, zaś jaka wola takie wybory. Jedne panie preferują żabki inne księciów. A książęta, jak to książęta: mają swoje zasady, zwyczaje, cele często dla kobiety niezrozumiałe. I w którymś momencie kobieta zbrojnego księcia musi się zastanowić czy godzi się na czyszczenie zbroi i tęskne machanie chusteczką, gdy ten wyrusza na wojnę, czy woli sama przywdziać wyczyszczoną zbroję i jadąc stępa na karym rumaku, rzucić pocałunek machającej chusteczką żabci.

Te z kobiet, które wybierają księciów, siłą rzeczy powinny uznać ich wyższość i przewodnictwo. A gdy uznają, nie muszą kruszyć kopii o umiejętność władania mieczem. Do tego jednak potrzebne jest przyznanie, że jest się w czymś gorszą. I jakże ciężko wytłumaczyć kobiecie, że bycie gorszą we władaniu mieczem nie jest poniżeniem!

Na czym ma polegać wyższość naszych książąt? Przede wszystkim na fakcie, że byle gałąź nie zrzuci ich z konia – czyli na umiejętności dostrzegania i pokonywania przeszkód do czego potrzebna jest.. inteligencja. Inteligencja pozwala naszym obrońcom władać tym światem. Im inteligentniejszego księcia usiedlimy własnym wdziękiem, tym - w nagrodę za własną inteligencję - wieść będziemy lepsze życie.

Gdy zaś wybierzemy głupszą od nas żabcię, może i poczujemy się książętami my same ale... Jakże cudownie mieć u swego boku inteligentniejszego i bardziej światłego mężczyznę, który pozwala nam odkrywać niezgłębione jeszcze tajemnice tej rzeczywistości. Który mówi nam, że wilk przebrany za babcię nie jest babcią i nie możemy przy całej dobroci naszego serca nieść jej w takiej sytuacji koszyczka z jedzeniem. Który nas chroni i uczy.

Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektualna przyozdabia ją pełnym blaskiem, który wzbudza zazdrość u niewiast związanych z głupszymi od nich mężczyznami. I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi! Jak pięknie gdy w pełnym zaufaniu i braku lęku przed ośmieszeniem może go zapytać na jakiej zasadzie działa internet..

Jednak w obecnych czasach mówić, że jest się dumną z bycia głupszą od swojego męża, znaczy upadlać się, być idiotką z ciemnogrodu. Słychać nawet głosy, że poniżanie siebie jako osoby, swojej wartości jest chęcią zwrócenia na siebie uwagi i uzyskania rozgłosu, gdy takie wierutne „bzdury” głosi kobieta publicznie. I w takim przeświadczeniu wyrastają dzieciaki, które w sztafecie pokoleń przekazywać będą równość płci dalej.

I w takiej rzeczywistości wymagania kobiet spadają do krytycznego minimum, zaś przez pychę zaczerpniętą z bezwartościowej papki sączonej do mózgów z każdym ruchem kciuka na pilocie, każdą przerzuconą stroną kolorowego pisemka, czy kolorowej książki zamiast wznosić się na wysokości kobieta wybiera upadek. Upadek, który w dodatku ogłaszany jest jej zwycięstwem... Miast dążyć do doskonalenia siebie przy kimś mądrzejszym, wybiera sobie przygłupa, który podziwia jej mądrość. Niesamowita plątanina nieporozumień..

Z nauczycielem, za moich czasów, nie kłócono się o poziom wiedzy, tylko zamykało posłusznie buzię i słuchało, co ma nam do przekazania. Pała z klasówki oznaczała tylko tyle, że ktoś z nas się nie nauczył bo albo jest leniwy albo imbecyl, ale nie oznaczało, że jest mniej wartościowy od nauczyciela. Stwierdzenie, że ksiądz, który życie spędził na czytaniu Biblii i zna ją lepiej niż przeciętny wierny, którego znajomość Biblii ogranicza się do niedzielnych czytań w Kościele, nie jest ujmą, ale okazją aby stał się dla nas wzorem. Kucharz, który dwadzieścia lat piecze powiedzmy czosnkowe bułeczki, zrobi to lepiej niż ja według przepisu choćby z najlepszej książki kucharskiej.

Dlaczego to, co działa bezbłędnie w różnych dziedzinach życia, nie chce działać w przypadku zestawienia kobiety z mężczyzną? Ponieważ powyższe przykłady tyczą się indywidualnych umiejętności, które wedle równouprawnieniowego bełkotu każdy posiada w jednakim stopniu i do których nie wiedzieć czemu zalicza się inteligencję. A kobietą od początku stworzenia kieruje zazdrość. Nie może być ktoś od niej „lepszy”.

Dlatego powiedzieć kobiecie, że jest mniej inteligentna od mężczyzny znaczy okrutnie ją znieważyć. Takie już jesteśmy: gdy widzimy kobietę ładniejszą, mądrzejszą, zdolniejszą, rodzi się w nas zazdrość. Nie z innych powodów walka o równość obiera tak głęboko... emocjonalne formy – zazdrość wpisana jest w naszą naturę. Co ciekawe – najbardziej czują się upokorzone te kobiety, które faktycznie zbyt dużym intelektem nie grzeszą.

Fredro napisał: Z kobietą nie ma żartów – w miłości czy w gniewie/ Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi, nikt nie wie. Nie dajmy się, drogie Panie, ogłupić postulatom kobiet w spodniach a przyjaciela szukajmy nie w chorym na bycie gejem człowieku a w swoim mało domyślnym mężu i kochanku. Naprawdę lepiej i z pożytkiem dla nas pozwolić stroszyć piórka brutalowi, z którym stałyśmy się jednym ciałem niż frustrację topić w przyjacielu kochającym inaczej. A jak już powiernikiem naszych serc ma być płeć przeciwna – wybierajmy zdrowych i pełnowartościowych samców. Niech nasz mężczyzna będzie chociaż zazdrosny..


Magdalena Żuraw
inne teksty autorki...
Tekst ukazał się portalu Pro Polonia.

To jest: Wojciech Romerowicz

Ehhh... Pani Magdo, Pani

Ehhh... Pani Magdo, Pani Magdo...

To jest: Marcin Głowacki

Ehhh... Panie Wojciechu,

Ehhh... Panie Wojciechu, widzę, że czerwona lampka już pulsuje...:-)
Proszę się nie martwić.
Pozdrawia stary 36 letni kawaler ale jeszcze tylko przez 36 dni.
- - - - - - -
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Wojciech Romerowicz

Na domiar złego w Warszawie

Na domiar złego w Warszawie brak odpowiednich kandydatek na małżonkę. Wszystkie rozpuszczone jak dziadowski bicz ;)

To jest: Wojciech Romerowicz

I jeszcze jedno

Pani Magdo, mimo, iż jestem trzydziestoletnim starym kawalerem, przewiduję, że pod swoim tekstem zbierze Pani rekordową ilość komentarzy. Zaraz, łapczywi na męsko-damskie tematy, fachowcy zaczną dzielić się swoimi doświadczeniami. Dodatkowo - mając na uwadze, że nie dość, iż jest Pani nie tylko inteligentna, ale i atrakcyjna – wielu komentujących będzie starało zaprezentować się jako jednostki, nazwijmy to, interesujące dla dam. Niech mnie kule biją jeśli tak nie będzie. Jest to zachowanie typowe :) Pozdrawiam Panią gorąco.

To jest: Zibik

Ehhh Panie Wojciechu mając

Ehhh Panie Wojciechu mając dopiero 30-lat, jak można publicznie obwieszczać, afiszować się, że już jestem "starym kawalerem" ?.....
Mój ojciec żenił się mając 35-lat, a teraz mój syn w podobnym wieku, co obecnie wydaje się normą, choć ja uczyniłem to nieco wcześniej.

To jest: Wojciech Romerowicz

W moich rodzinnych stronach

W moich rodzinnych stronach wiek lat trzydziestu całkowicie uprawnia do tytułu starego kawalera :)

To jest: Ireneusz

Kawaler

starym kawalerem jedynie się czuje, a nie nim jest, panie Wojciechu.
Gorzej już w życiu starym pannom - ich nikt nie chce :)
Jeśli ktoś jest starym kawalerem, to zazwyczaj też go nikt nie chce :)

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: Wojciech Romerowicz

Nie przesadzajmy. Tak

Nie przesadzajmy. Tak fatalnie, to jeszcze nie jest :)

To jest: Zibik

Panie Wojciechu !

Może kilka słów na temat. Po co ta kokieteria, a jak naprawdę jest ?...

To jest: Wojciech Romerowicz

Praca, praca i jeszcze raz

Praca, praca i jeszcze raz praca... Cóż więcej można powiedzieć.

To jest: Zibik

Fatalnie !!!!

Znaczy się pracocholik ....., a kiedy życie osobiste i rodzinne ?......
Np: można przepisać z pamięci to, co jest naszym doświadczeniem, skomentować treść artykułu lub poszerzyć, rozwinąć poruszone w nim wątki

To jest: Wojciech Romerowicz

Życie osobiste? A co to

Życie osobiste? A co to takiego? Zaś jeśli idzie o życie rodzinne, to owszem. Są święta, czasem urlop. Dzisiaj życie to nie bajka.

A więc to kwestia

A więc to kwestia priorytetów!

Ja powtarzam to ciągle, że pedały w stosunku do kobiet

są niezwykle chamscy, a nawet agresywni. I pedał powiernik i przyjaciel kobiety w ogóle nie istnieje, jest to bzdura wykreowana przez holywoodzkie filmy.

To jest: samograf

Niech jeszcze Tosia napisze, że wszystkie pedały są jednakowe

Zazwyczaj pedały traktują arogancko samice, które próbują ich wyleczyć przez uwiedzenie. Chodzą słuchy, że bardzo tego nie lubią.

Pan chyba też kocha inaczej p. Samograf.

Kobieta, która uwodzi pedała, żeby go wyleczyć, niewiele różni się od niego.

To jest: samograf

Jak Tosia może takie bezeceństwa wypisywać?

Różnica jest niebagatelna. On tylko uprawia grzeszny promiskuityzm, a ona spełnia ważną misję.

To Pan wypisuje bezeceństwa.

Nie zdaje Pan sobie sprawy jaką odrazę wbudza w kobiecie taki facet.
Owszem, nie twierdzę, że nie może się kobieta zakochać w homoseksualiście nie wiedząc o jego zboczeniu, ale to jest wtedy zupełnie co innego i wszystko może przebiegać na innej płaszczyźnie.
Ale uwodzenie, aby go wyleczyć! Zboczenie takie samo.

To jest: Krzysztof Laskowski

Taka kobieta podejmuje się akcji straceńczej,

ale może i słusznej. Na co komu kolejny wesołek? A tak to przynajmniej mężczyzna zrobi coś pożytecznego, nie będzie szerzył zgorszenia, co najwyżej kilku innych wesołków się na niego obrazi:-).

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

To jest: Grzegorz Rossa

To co to za kobieta? Bez kobiecej intuicji?

cytuję tosia:
może się kobieta zakochać w homoseksualiście nie wiedząc o jego zboczeniu
To co to za kobieta? Bez kobiecej intuicji?
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

Miłość jest ślepa, nie wie Pan o tym?

Ile ma Pan lat?

To jest: Zibik

@tosia

Czy napewno miłość, a może raczej chwilowe zauroczenie ?.....

Prawda, miłość widzi, ale znosi.

Na to samo wychodzi jednak.

To jest: Grzegorz Rossa

Czy można się zakochać we wszystkim?

cytuję tosia:
Miłość jest ślepa, nie wie Pan o tym?
Czy można się zakochać we wszystkim?
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

A moja zona zawsze twierdzi,

A moja zona zawsze twierdzi, ze najlepiej rozumiala sie z Piotrem... ale on, chociaz nie byl ani zabcia ani ksiezniczka (jest oficerem WP) zamieszkal po studiach z Markiem.

To jest: samograf

No to już mamy dwóch rycerzy

Podobno pedalstwo szerzyło się niemiłosiernie wśród rycerstwa turniejowego.

Taaaaaaaa, niedługo dojdziemy, że właściwie

to każdy jest pedełem, tak w skrytości

To jest: samograf

Nie uczyć się od samurajów!

Niech się Tosia uczy od Chodakiewicza.

http://chodakiewicz.salon24.pl/50919,index.html

To jest: Zibik

@tosia

Gratuluję jest Pani pierwszą kobietą, która ośmieliła się skomentować tekst adresowany głównie do kobiet.
W dyskusji brakuje mi Pań odpowiedzi lub odniesień m.in. na pytania Pani Magdy:
"Czy my kobiety chcemy........"
"Czy wolimy związać nasz los......."

p. Zibik, p. Magda jest młodą kobietą i takie tematy

ją nurtują, to zrozumiałe, ale są to problemy infantylne. Nie sądzi Pan? Kiedy wyjdzie za mąż, urodzi dzieci, zrozumie to, może nawet kiedyś przeczyta sobie i powie: jaka ja byłam dziecinna.
Jak jest miłość to jest wszystko. A pytania takie "czy ja chcę", "czy ja wolę" nie współgrają z miłością - z miłością własną tak, nawet bardzo. Miłość pyta się "co ty chcesz", "co ty wolisz".

To jest: Zibik

@tosia

Pisze Pani :"Jak jest miłość to jest wszystko.", a ludzie uczone i ponoć inteligentne mówią - ba piszą książki pt."Miłość nie wystarczy". Np: pokazują, uczą, jak rozwiązywać konflikty małżeńskie ?....
Ponoć, jeśli w naszym rozumowaniu brakuje logiki, to stajemy się bezradni, naiwni, ślepi i głusi.
Wówczas błędnie oceniamy sytuację i nie potrafimy właściwie wybierać, a tym bardziej porozumieć się z bliskimi osobami. Brniemy naprzód, bez jasnego uświadomienia sobie, dokąd zmierzamy i co robimy ?....., a zatem ranimy siebie i innych.

Z poważaniem Z.R.Kamiński

Ludzie nazywają miłością, to co nią nie jest.

Miłość bliźniego w konfrontacji z miłością własną ginie jak żołnierz. Takim jaskrawym przykładem są "wierzący nieprakrtykujący". Oni wierzą, ale jeśli chodzi o przykazania, to już mają wątpliwości, bo im nie pasują.
Ludzie mówią do siebie "kocham cię, ale jeśli ... to odejdę". Jeśli co? Jeśli stracisz pracę, jeśli nie będziesz mógł/mogła, jeśli będziesz smutny/a, jeśli, jeśli, jeśli, jeśli...
A logika? Logika jest dobra w matematyce, ale w życiu? Chyba do niczego nie jest potrzebna. No, może żeby zarobić.

To jest: dante_alighieri

a co z niewierzacymi

ale gorliwie praktykujacymi? ( gatunek w Polsce bardzo czesto wystepujacy)-))

Proszę Pana, nie ma żadnej różnicy,

nie dostrzega Pan tego? W każdym przypadku górę bierze miłość własna.

To jest: dante_alighieri

widze widze

ale czesto ta roznica nie jest dostrzegana.Sa do siebie czesto bardzo podobni a w Polsce czesto liczy sie ta czesc "praktyczna" (kto jak czesto i gorliwie "praktykuje":-))

A jakie "praktyki" ma Pan na myśli, bo niektóre

dla niewierzącego są niemożliwe do wykonania.
Bo chyba nie ma Pan tego na myśli, że taki "niewierzący a praktykujący" chodzi do spowiedzi i do komunii?

To jest: dante_alighieri

a dlaczego nie

w niedziele nawet powinien. A potem robic dalej swoje i wydlubac oko widelcem blizniemu bo ten ma lepszy samochod.Powszechne "praktykowanie" zewnetrznych oznak religijnosci jest czyms bardzo zwyczajnym ( oznaki wewnetrzne juz nie sa takie wazne, przeciez ich nie widac wiec po co).

Może i są tacy ludzie, ale to jest grzech

przeciwko Duchowi Świętemu, którego nic i nikt nie odpuszcza.

To jest: dante_alighieri

a to Pani tak w imieniu Ducha sw

sie wypowiada? Kto i za co odpuszcza to kazdy dowie sie po smierci.Chyba ze ma Pani jakis bezposredni kontakt i wie to juz teraz:-)
No moze i sa tacy ludzie:-)))) NAwet calkiem duzo ich spotkalem:-)

A właśnie, że nie

cytuję dante_alighieri:
Kto i za co odpuszcza to kazdy dowie sie po smierci.
Bluźnierstwo przeciw Duchowi jest explicite wymienione jako grzech nieodpuszczalny. Niepotrzebny jest kontakt - wystarczy umiejętność czytania by to wiedzieć.

pozdrawiam
TBM
ps
Mk 3,28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego».

To jest: dante_alighieri

a to napisal Duch Swiety?

we wlasnej osobie? JA jednak pozostane niedowiarkiem i to czy Duch Sw mi odpusci pozostawie Jego decyzji.

Znowu logika....

cytuję dante_alighieri:
a to napisal Duch Swiety? we wlasnej osobie?

Chyba w tej Danii dziś ciśnienie góra 100hPa - bo coś Pan nielogicznie pisze...

ALBO bowiem wierzy Pan i wtedy cytowany przeze mnie św. Marek obowiązuje ALBO nie wierzy i wtedy nie ma Pan komu zostawiać odpuszczenia.

To co Pan napisał to typowe bycie w ciąży do połowy. Nie wierzę, ale ewentualnie to jak najbardziej.

Jakoś tak... niemęsko. Proszę obstawić: JEST/NIEMA i być konsekwentnym. Po śmierci się okaże jaki ma Pan los.

pozdrawiam nad kawą
TBM

To jest: dante_alighieri

niezupelnie

kiedys czyscca nie bylo a teraz jest prawda? To teraz kiedys ludzie zle wierzyli czy czysciec sie nagle pojawil?
Wierze tak jakos nie do konca w te rozne "objawienia".
A co do reszty ma Pan racje, tak czy owak sie przekonam jak to bylo:-)

To jest: Apfelbaum

Natchniony przez DŚ sobór i papież ex cathedra...

...ogłasza nieomylnie jego decyzję. Magisterium ogłosiło:

W nauczaniu Kościoła wyróżniamy ich sześć:
1). Grzeszyć licząc zuchwale na miłosierdzie Boże,
2). Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże,
3). Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
4). Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
5). Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień,
6). Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie.

To jest: dante_alighieri

ktory byl taki natchniony?

Borgia tez? (przepraszam ale ja jestem protestantem) i w natchnienie papierzy nie wierze ( czytaja ich historie to juz wogole).Nie podejmuje sie jako zyjacy na ziemi czlowiek rozsadzac jak niektorzy co dokladnie bedzie po smierci ( ze szczegolami typu ile stopni jest w piekle).

To jest: Grzegorz Rossa

Polecam

cytuję dante_alighieri:
Borgia tez? (przepraszam ale ja jestem protestantem)
Polecam

http://www.eioba.pl/a84308/sola_haeresis_czyli_mar...

cytuję dante_alighieri:
i w natchnienie papierzy nie wierze ( czytaja ich historie to juz wogole).Nie podejmuje sie jako zyjacy na ziemi czlowiek rozsadzac jak niektorzy co dokladnie bedzie po smierci ( ze szczegolami typu ile stopni jest w piekle).

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

To jest: Apfelbaum

Każdy.

Ale jedynie w nauczaniu ex cathedra, czyli nie w prywatnych decyzjach czy to natury moralnej czy politycznej. Jeśli jest pan protestantem to może mi pan wyjaśnić jak można pogodzić zasadę: sola scriptura, sola gratia, sola fide z brakiem jej w PŚ. Jak można twierdzić, że podstawą jest PŚ, jeśli brak jest potwierdzenia tej zasady w samym PŚ? Skąd twierdzenie, że "tylko PŚ" może samo sobie nie przeczyć skoro nie ma go w PŚ?

Zajrzał Pan do sumień tych ludzi?!

do k... nędzy! bredzi Pan jak połamany!
Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Jak można tak mówić.
Jeśli Pan nie zna wiary, bo Pan się nie wypowiada, naprawdę, żenada.

To jest: dante_alighieri

no tak zapomnialem ze pani jedna

zna wiare i wogole zna sie na wszystkim.Jak mozna tak mowic? Ano mozna bo ja w przeciwienstwie do Pani nie zjadlem wszystkich rozumow i nie wiem co spotka mnie po smierci nie tez co bedzie mi wybaczone ( a co nie).Az taki zarozumialy nie jestem.

Właśnie to Pan zna się na wszystkim, co znane tyllko Bogu.

Ja wiem tylko to co znane. Pan uważa, że zna sumienia ludzi. Ja wiem tylko, co potrzeba człowiekowi do zbawienia i to wszystko. I to co człowieka spotka po śmierci jest ogólnie wiadome, a że Pan tego nie wie, to współczuję, radzę się dowiedzieć. Ale za to Pan doskonale wie, że ludzie, którzy chodzą do spowiedzi i do komunii nie wierzą w Boga! Pan siedzi w ich sumieniach i wie to! Jak Bóg! Pan zastanowi nad swoją głupotą!

wybaczenie

cytuję tosia:
Miłość bliźniego(...)

Z góry proszę o wybaczenie, ale jak Pani godzi wygłaszanie uwag o miłości bliźniego z proponowanym parę minut wcześniej wyrzucaniem ludzi z forum?

Znowu ten jeden jedyny wyjątek? Tak w ogóle to miłość - ale tu wyjątkowo nie?

Przypomnę tylko, że ten nakaz o miłości nie ma obejmować tylko "swoich" - bo przecież "czyż i poganie tak nie czynią?"

Rozumiem, że można ludzi chcieć wyganiać, karać, dokuczać. To ludzkie. Ale po co zaraz mieszać do tego miłość bliźniego? Wyjątkowo?

Pismo Święte to nie napis na dropsach.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

to takie dwojmyslenie

dobry wierzacy to ten kto mowi ze jest dobrym wierzacym. To co "dobry wierzacy" robi jest mniej wazne od tego co mowi.

Proszę Pana, a jakiej krzywdy doznają ci lewusy i agitatorzy,

którzy sieją tu niepokój? Zło nie prowadzi do dobra i nie należy bratać się ze złem, że niby osiągnie się dobro. Bzdura.
Ja nie muszę, z miłości do bliźniego, a nawet nie powinnam, dawac kalać sobie duszy. Bo najwięcej muszę kochać Boga, a bliźniego tylko jak siebie samego. I jeśli bliźni odciąga mmnie od miłości Boga, nie mogę mu ulegać, siebie też muszę kochać.

To jest taki typowy chwyt talmudyczny, p. TBM z Pana strony, nieładnie.

To jest: dante_alighieri

Pani to mowi jak rasowy agitator

po kursie w KC:-)
Haselka inne ale forma ta sama. Siewcy zametu, agitatorzy, wrogowie ( skad ja to znam)no i my jedni prawi. Duzo gadac o milosci i wybaczaniu ( jak Lenin bodajze:-) bo wrogowi mozna wybaczyc ale najpierw trzeba go zlikwidowac.
I ten sam rewolucyjny zar i zapal. Ta wiara w nieomylnosc.
Robi wrazenie.

Trudno, jak ktoś ślepy, głuchy i zatwardziałego serca,

to nic się nie poradzi, tylko łaska boska może Panu pomóc.
Wyrazy współczucia.

To jest: dante_alighieri

Pani to mowi powaznie?

O lasce dla mnie bede martwil sie ja a da mi ja Bog (albo nie) Pani rola bedzie tu zadna.NIe uwazam sie za gluchego ani zatwardzialego anie tez za wszystkowiedzacego jak pani.NIe czuje sie tez na silach (jak Pani) aby oceniac ten dobry wierzacy a ten zly.Za kogo pani sie uwaza tak wogole? Wszystkie rozumy pojadla czy jest w bezposrednim kontakcie z Bogiem ( widzialem juz pare takich postaci ).

p. Dante, gdyby Pan wierzył i miał jakąś wiedzę o wierze,

to nie byłoby tej beznadziejnej rozmowy między nami.

To jest: dante_alighieri

to trzeba miec i wiedze?

moze akademia jakas skonczyc gdzie ucza jak wierzyc? No no

zdziwko

cytuję dante_alighieri:
gdzie ucza jak wierzyc? No no

Zdziwiłby się Pan jak blisko. Wsłuchiwał się Pan kiedyś w siebie? W to co jest POD tonami książek, kilometrami taśm filmowych i setkami godzin treningu asertywności i innych 'miękkich'?

Proszę kiedyś spróbować - zdziwi się Pan, na to daję Panu słowo! Tylko proszę uważnie... katedrę (tak, to dobre słowo:D:D:D) wybrać do nauk.

pozdrawiam
TBM
ps
właściwie takie na przykład rekolekcje ignacjańskie to powinien Pan przeżyć z powodów czysto zawodowych. Ucząc się przy okazji. Może je Pan jako seminarium potraktować - jak Panu głupio się przyznać,że dla samego siebie Pan tam idzie.

To jest: dante_alighieri

dlaczego glupio?

Prosze Pana wiare wszyscy (prawie) traktuja wybiorczo i taka jest prawda. Gdyby bylo inaczej zyli bysmy w raju na ziemi a nie w Polsce gdzie mamy 95% (podobno) katolikow. Deklaratywnie to zadna sztuka byc wierzacym na 100% prawda?
Ja po prostu do pewnych rzeczy sie przyznaje.Z wiara to troche jak z supermarketem (generalnie wierze ale....).Sami "wykladowcy" w tej akademii zmieniali bardzo czesto zdanie co do spraw takich czy owych wiec prosze nie czarowac ze " w te albo we wte":-)))).Poczatek byl taki ze Tosia zarzucila mi ze bluzn ie przeciw Duchowi sw i "ze tego mi Duch sw nie wybaczy bo nie moze" ( tak to zrozumialem ze ten grzech jest niewybaczalny)> ja natomiast ze spokojem zdam sie na osad Ducha sw a nie Tosi.Jesli to sprawia ze moja wiara staje sie "nieprawidlowa" to trudno:-)

szwendacz

cytuję dante_alighieri:
Gdyby bylo inaczej zyli bysmy w raju na ziemi a nie w Polsce gdzie mamy 95% (podobno) katolikow. Deklaratywnie to zadna sztuka byc wierzacym na 100% prawda?

Ale o czym Pan w ogóle do mnie rozmawia? :D:D:D

Ma Pan we wszystkim co napisał rację. Tyle, że to jakby się Panu tzw. szwendacz włączył i poszedł Pan ścieżką, którą chodzi codziennie.

No wiem to wszystko co Pan napisał. Ale ja zupełnie nie o tym co Pan. Jest taki termin: "autopsychomanipulacja"? :D Bo mam wrażenie, że wpadł Pan w koleiny nabytej wiedzy akademickiej.

Przecież ja Pana nawet do niczego nie namawiam. Mówię tylko, że są takie obszary duszy (chyba.... id+superego wg. nowej nomenklatury), które warto zobaczyć.

Że jak się je zobaczy, to nic już nie jest takie jak było. A Pan mówi: Tam nic nie ma to nie ma po co iść. No i OK. Tyle, że skąd Pan wie, że nie ma, jeśli Pan nie był?

Nie wiem, czym zasłużyłem na sugestię, że namawiam Pana do deklaratywnej wiary?

Odpowiada Panu supermarket i samodzielne wybieranie? OK. Nie lubi czy nie szanuje sprzedawców (wykładowców) - też OK. Nic jednak z tego co Pan napisze nie zmieni faktu, że prawdziwą wiarę można tylko "u producenta" nabyć (gratis zresztą ;-)). A najkrótsza droga do fabryki jest w środku nas.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

no nie wiem co zrobic

bo jestem czlowiekiem wierzacym ( gleboko i serio) natomiast nie moge czasami odmowic sobie takich rzeczy jak te:-)
Jestem sceptyczny wobec "nawiedzen", "olsnien" itp (rowniez kultu swietych),rowniez wobec medrkow ktorzy wiedza lepiej "jak wierzyc":-)( nie mam tu Pana na mysli oczywiscie bo Panskie podejscie jest raczej zdroworozsadkowe).Czy ja powiedzialem ze mi supermarketr nie odpowiada? Ani tak ani nie. Takie sa realia i tyle.Ale wykladowcy jak widac nie sa nieomylni ( wbrew temu co sami czasem deklaruja).

sceptycyzm dwojaki

cytuję dante_alighieri:
Jestem sceptyczny wobec "nawiedzen", "olsnien" itp (rowniez kultu swietych),rowniez wobec medrkow ktorzy wiedza lepiej "jak wierzyc":-)

Ale chyba Pan widzi różnicę między sceptyczną oceną tych 'mędrków' a resztą rzeczy co do których jest Pan sceptyczny?

pozdrawiam
TBM
ps
czy 'sceptycyzm' i 'kategoryczne zaprzeczenie' są dla Pana synonimami?

To jest: dante_alighieri

oczywiscie ze widze

po prostu mam sporo watpliwosci pewnie czesto bladze i watpie. taki moj los. Moja wiara nie jest bezkrytyczna.Czy to zle czy dobrze nie wiem.

Pozwolę sobie wtrącić

Wykładowcy są na ogół nieomylni.
Tyle tylko, że nie takie są nasze oczekiwania. Szukamy raczej "świadków" a nie "nauczycieli".
Ha, a gdyby tak w sobie znaleźć "świadka" albo pozwolić Jemu aby się w nas narodził.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: dante_alighieri

wierzy Pan ze ludzie

umownie nazwalem ich "wykladowcami" sa nieomylni? Patrzac na historie tych wykladowcow pozwole sobie watpic w ich nieomylnosc.Co do szukania swiadkow to ma Pan oczywiscie racje.Jednak gdybysmy ich znalezli to chyba wszystko stracilo by sens.

Ojciec Rydzyk

na ogół mówi prawdę (w tym sensie jest nieomylny).
Świadek -> świadczący (swym życiem, postawą)
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: dante_alighieri

mowi "prawde bardzo subiektywna

a przedstawia ja jako jedyna istniejaca.Widzi Pan to jest tak w Pana mniemaniu mowi prawde a w moim "prawde".Czy jeden z nas sie myli czy obaj mozemy miec racje?
Zalezy co dla kogo jest prawda.Swiadczacy swoim zyciem mowi Pan? Rowniez w jego zyciu sa epizody niejasne badz kontrowersyjne co nie umniejsza jego dorobku i dokonan.

Jako nauczyciel

ma rację (mówi prawdę):

cytat:
Nie nazywajmy tego inaczej, nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią.

To drugie. No, nie.
Nie jest dla mnie Świadkiem.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: dante_alighieri

wie Pan to sa takie sluszne hasla

z cyklu "cukier krzepi" i "spiesz sie powoli". Ja mam raczej na mysli kontekst w jakim to mowi sam nie bedac krysztalowym.
Oczywiscie ze hasla sa sluszne mysle ze biskup Paetz tez mowil rozne madre rzeczy.

No właśnie

Taka jest różnica między "nauczycielem" a "świadkiem".
Na ten przykład: między Ojcem Rydzykiem a Ojcem Janem Górą.
Ps.
Ale, niestety:) niezbadane są wyroki boskie oraz nie wiemy "kędy Duch dmie"
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

Talmudyczny TBM

cytuję tosia:
Ja nie muszę, z miłości do bliźniego, a nawet nie powinnam, dawac kalać sobie duszy.

Jako typowy przedstawiciel talmudyzmu na PN zadam więc Pani (zgodnie z regułami) talmudyczne pytanie: "A czy ja mówię, że Pani musi tu zaglądać?"

Często powołuje się Pani na Ewangelię. Gdzie jest w niej napisane, żeby wyrzucać niewiernych? Przy całym szacunku dla PN analogia do kupców w świątyni nie pasuje, bo byli tam wyganiani z Domu Ojca a nie portalu internetowego. A w pozostałych przypadkach zalecane było co najwyżej "strząśnięcie prochu z sandałów" i pójście dalej.

Która zasada chrześcijaństwa mówi o możliwości osądu i prawie do wykluczania? Bo w moim egzemplarzu Pisma tego nie ma.

pozdrawiam
TBM

Ah, to oto Panu chodzi, żebym ja sobie stąd poszła.

Nie chce mi się.

błyskotliwość

cytuję tosia:
Ah, to oto Panu chodzi, żebym ja sobie stąd poszła.
Widzę, że jak na nietalmudystkę całkiem nieźle sobie Pani radzi z odpowiedziami na pytania, a raczej z myśleniem co ktoś myśli i na tej podstawie wygłaszaniem sądów.

Nie. Nie oto mi chodzi.

Jakby mi chodziło, to bym to napisał.

Wprost.

pozdrawiam
TBM

Bardzo ciekawy odczyt.

Bardzo ciekawy odczyt z cyklu "Drogie Panie...". Myśle, że każde Koło Gospodyń Wiejskich będzie nim zainteresowane...One tam juz są przyzwyczajone, że mowa jest mową, a zycie życiem...I owszem mozna posłuchac o siedmiu gatunkach trufli, ale na obiad i tak będzie pieczarkowa...
Otóż kiedy normalni ludzie łączą się w pary, to łączy się Zocha z Marianem, czy tez Amelia z Patrykiem I oni juz wiedzą dlaczego tak sie im wydaje, że właśnie tak będzie najlepiej...

...he,he,he...

Paweł z Warszawy

A mnie nie nurtuje czy geje to najlepsi przyjaciele kobiet,natomiast ciekawi mnie kto jest najlepszym przyjacielem Pani.

Nie interesuje mnie również czy w kole gospodyń wiejskich dzisiaj podają kaszankę czy zupę pieczarkową.Chociaż jak widzę,niektórzy bardzo się tym interesują!?

Z wyrazami szacunku Paweł z Warszawy.

"A mnie nie nurtuje czy geje

"A mnie nie nurtuje czy geje to najlepsi przyjaciele kobiet,natomiast ciekawi mnie kto jest najlepszym przyjacielem Pani."

Mój boże, na pewno nie feministki. Z nimi nie można ćwierkać o tym, jak to lubi się być głupszym od męża/chłopaka, bo tylko wtedy ma się poczucie bezpieczeństwa itp.
Wyrazy współczucia.

Tak, bo z feministkami trzeba psy wieszać na swoim mężu,

obsmarować go z góry na dół, a w szczególności jaki to on kiepski jest w łóżku, bo inaczej zostaje się wykluczonym. A jak się patrzy na taką babę, to się człowiek zastanawia, jak to możliwe, że w ogóle jej się to przytrafiło. Musiała wtedy milczeć, bo gdyby się odezwała, to z pewnością by się to nie stało.

:D Nigdy w życiu nie

:D Nigdy w życiu nie prowadziłam takich rozmów z kobietami, które uważają się za feministki, a wie Pani dlaczego? Bo feminizm i narzekanie na męża wyklucza się wzajemnie. Feministka, która trwa w związku, który przynosi rozczarowanie obu stronom... To nie feministka, tylko sierotka.

Ja nie mówię o narzekaniu na męża w stylu: mój Józio

znowu się upił wczoraj z kolegami i musiałam pędzić rano po piwo, aby mógł drzewa narąbać, żebym mogła obiad dzieciom ugotować, co ja się mam z tym moim Józiem, ale co ja bym bez niego zrobiła.

Feministki muszą pokazać jakie to one sprytne i jak potrafią wyprowadzić w pole faceta i wytresować, albo jaki to on podły a one cierpiące przez niego i jak tu można dobrze z facetem żyć?
I nie znoszę feministek. To jest dopiero chodząca głupota.
Ostatnio miałam z taką jedną kontakt osobisty. Niedobrze się robi. Dla normalnego człowiek kontakt z feministką jest naprawdę mocno uciążliwy. Jesli ktoś chce się umartwić na pokutę to proszę bardzo.

"Feministki muszą pokazać

"Feministki muszą pokazać jakie to one sprytne i jak potrafią wyprowadzić w pole faceta i wytresować, albo jaki to on podły a one cierpiące przez niego i jak tu można dobrze z facetem żyć?"

Oj, za dużo obelg się Pani ulało... Niech Pani się zdecyduje, czy feministki potrafią sprytnie wytresować faceta i wyprowadzić w pole, czy też cierpią przez jego podłość i nie dają rady z nim żyć? Bo albo ktoś jest sprytny i potrafi wytresować, albo nie daje rady i cierpi.


"I nie znoszę feministek. To jest dopiero chodząca głupota.
Ostatnio miałam z taką jedną kontakt osobisty. Niedobrze się robi. Dla normalnego człowiek kontakt z feministką jest naprawdę mocno uciążliwy. Jesli ktoś chce się umartwić na pokutę to proszę bardzo."

Zaś ten tekst wybitnie przypomina takie "ple-ple przy płocie" pełne narzekania pt. "Pani kochana, oj, co ja mam z tymi feministkami...! Skaranie boskie!"

Ja nie wiem po co ja dyskutuję z jakąś

satanistką (czytaj: feministką) Margot i narażam się na impertynencje. Proszę mnie omijać szerokim łukiem, dopóki się Pani nie nawróci.

To jest: Marcin Głowacki

Taki dowcip mi sie

Taki dowcip mi sie przypomniał:
Rano Józio budzi sie skacowany i widzi kartkę od żony, na której jest napisane: kochany mężu zimne piwko juz czeka na Cię w lodóweczce." Zaszokowany woła syna pytając go co też sie wczoraj stało gdy wrócił do domu bo nie pamięta. Syn odpowiada: No tata dobił sinusoidą do domu i kiedy mama chciała go rozebrać do spania tata nakrzyczał na nią: zostaw mnie ty k...o, kocham sie tylko z żoną!
- - - - - - -
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

Prawica RP (partia polityczna)

Do Margot.

Paweł z Warszawy

Proszę mnie nie leczyć z przyjaźni do kobiet,jeśli nawet niektóre z nich nazywają się czy chcą być tak spostrzegane(feministki),to ich problem.Mam pytanie do Pani/a.Czytając Panią/a wcześniejsze posty nie zauważyłem,aby Pani/Pan w jakikolwiek sposób utożsamiała się z jakąś grupa zawsze pisze Pani/Pan w formie bezosobowej.Jeśli moja ocena jest dla Pani/a krzywdząca z góry proszę o wybaczenie.

Bez wyrazów współczucia.

Mój post nawiązywał do

Mój post nawiązywał do pańskiego, ale był komentarzem do artykułu autorki.

To jest: Tomasz Dec

Pięknie? Z czyjego punktu widzenia?

"I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi!"

Myślę że może to być piękne - dla mężczyzny i kobiety - ale gdy ma swoje granice, gdy oboje mogą uczyć się od siebie wiele. Nie wiem czy inni faceci podzielą moje zdanie, ale wg mnie brak równowagi wiedzy, intelektu, ciekawości świata pomiędzy kobietą a mężczyzną (niezależnie na czyją korzyść) nie jest wcale taki piękny. Jeśli kobieta - dajmy na to - ciągle nie wie, o czym mówi jej mężczyzna, to jest to frustrujące najpierw dla mężczyzny, a potem niechybnie i dla niej. Z mojego punktu widzenia mężczyzna potrzebuje żony partnerki, nie dlatego, że czuje się słaby, ale dlatego aby mieć się z kim dzielić wrażeniami (nie tylko ze spraw szarej codzienności), wymieniać poglądami i zainteresowaniami (przy czym nie mam tu na myśli np. piłki nożnej itp.), dyskutować. Nie wyobrażam sobie codziennego przychodzenia do domu i patrzenia sobie w oczy w milczeniu - bo przecież nie mamy ze sobą wspólnych tematów rozmowy.

T.Dec

To jest: Jerzy Kałwak

Ostatecznie pozostaje seks, ale pogadać sobie z kimś

seksownym i sensownym też jest przyjemnie. Czy to od razu muszą być dwie odrębne osoby?

I czy ona musi mieć na imię Legia, a nazywać się Warszawa? Idę w końcu pooglądać ten mecz!
--------------
http://jerzykalwak.aribo.pl

Frustracje

Myślę , że mężczyzna potrzebuje kobiety-żony aby się spełnić.
A wszystko inne będzie mu dodane. I odwrotnie. Z braku tej pierwszej podstawowej potrzeby rodzi się frustracja. Stąd te męsko- męskie i damsko-damskie kombinacje i feministyczne idee.

To jest: Jerzy Kałwak

Nie było warto, ta Legia jakaś taka

mało skuteczna, a nawet nieskuteczna.
--------------
http://jerzykalwak.aribo.pl

To jest: Zibik

@tommy

Bardzo dobrze, że Pan myśli, a będzie jeszcze lepiej, kiedy dokona Pan właściwego wyboru.

Życzę Panu wspaniałej kobiety, z którą będzie Pan mógł doświadczać obecność i bliskość.

Z poważaniem Z.R.Kamiński

"Bo ja cala jestem taty"

Proponuje usunac niepotrzebna i glupia inwokacje do homoseksualizmu, ktora tylko "zboczyla" dyskusje po Pani arytkule na nieistotne tory a tytul zmienic na "Bo ja cala jestem taty". W rzeczywistosci opisuje Pani relacje dziecko-rodzic (corka-ojciec) a nie partnerska relacje w malzenstwie. I dopiero wtedy to co Pani napisala bedzie mialo sens.
--------------
Ten komentarz Samografa to istna perelka.

krytyka nie przekonuje mnie

to przeciez ktos w okresie rewolucji seksualnej powiedzial, ze kobieta jeszt dzieckeim mezczyzny a nie zaden apologeta "moje serce nalezy do tatusia". Kwestia "partnerstwa" to slowo wytrych, ktore niewiele mowi nam o realnym zyciu. Partnerstwo ma sens wobec paternalizmu wiekow ubieglych, ale takie zwiazki DWOJGA KUMPLI, czyli partnerow, dziewczyny i chlopaka, zwiazki oparte li tylko na przemijajacych emocjach - nie wytrzymuja proby czasu. To dziecinada mowiac krotko.
Kobieta-zona podziwia mezczyzne, ktory jest "kims" w swojej dziedzinie, niekoniecznie w fizyce jadrowej. Podziwia swego mezczyzne, bo jest madry, dodaje mu to sexappealu i jest pewna gwarancja dla zwiazku i rodziny. Co w tym podziwie zaprzecza partnerstwu? Partnerstwo to nie kupmlostwo.
Czytalem artykul z pewna rezerwa, ale jednak stwierdzam, ze wiele intuicji Autorki ma gleboki sens, ktorego znaczenie trudno zrozumiec jesli krecimy sie wokol chorej spolecznosci wielkiego miasta zamiast zyc wsrod normalnych ludzi i normalnych problemow, nie tych wytworzonych przez znudzone 60 latami pokoju, zblazowane elity i oglupione zachodniej Europy.Po co nam te sztuczne problemy.......?

To jest: Zibik

@ Magdalena Żuraw

Ośmielam się pogratulować Pani z powodu śmiałości wyboru tematu i opisania kontrowersyjnych spraw, mimo przewidywań 30-letniego "starego kawalera", także znawcy zachowań menów, oraz publicznych Jego zalotów.

Na wstępie wyjaśniam owe Pani "ponoć", według mnie napewno geje nie są przyjaciółmi, ale mogą być jedynie powiernikami kobiet m.in. rozczarowanych, sfrustrowanych, skonfliktowanych etc. ze swoimi mężami.

O autentycznej miłości np: między mężczyzną i kobietą może mieć "pojęcie" jedynie osoba, która osobiście doświadcza to wspaniałe uczucie albo jeszcze pamięta, czym ono faktycznie jest ?......Napewno nie gej, ale mężczyzna, który jest dojrzałym i odpowiedzialnym ojcem albo zdolnym być męskim, rycerskim, szarmanckim, czy stale, naturalnie i szczerze uprzejmym i grzecznym wobec kobiety.
W/w cechy, a szczególlnie męstwo stawiam zdecydowanie wyżej, niż Pani ferując zdobytą wiedzę, zaradność, bystrość, czy inteligencję.

O ie wiem to w Polsce nadal nie kobieta wybiera mena, ale mężczyzna swoją jedyną "księżniczkę" ?..........

Kobieta ma być dumna, z tego powodu, że jest zdecydowanie inna, a zatem potrzebna mężczyźnie w tworzeniu jedności, związku małżenskiego i rodziny.

Zestawienie kobiety z mężczyzną w rodzaju nauczyciel - uczeń jest niezbyt fortunne, kiedy oboje są osobami dorosłymi i dojrzałymi.

Pozostałe przedstawione wątki w artykule pozostawiam innym komentującym, owym wielbicielom Pani osoby.

Z poważaniem Z.R.Kamiński

To jest: Ireneusz

Dodam jeszcze

do tematu:

Na wstępie wyjaśniam owe Pani "ponoć", według mnie napewno geje nie są przyjaciółmi, ale mogą być jedynie powiernikami kobiet m.in. rozczarowanych, sfrustrowanych, skonfliktowanych etc. ze swoimi mężami.

Zgadzam się w stu procentach.
Jednak problem trochę rozszerzę :)
Odkąd dyktatorami mody są homoseksualiści, czyli swojsko mówiąc: pedały, kobiety stały się wyjątkowo aseksualne. Taki efekt imadła - coraz większy zacisk, i słabiutkie popuszczanie. Choćby dziś. Te wystające pępki i fałdy to tu to tam promujące zamiast piękna zwykłą taką jakąś pornografię (to te ostatnie brzydkie jak dla mnie trendy) powodują, że kobieta nie jest obrazem dla wyobraźni i