Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Nowa kresowa powieść Stanisława Srokowskiego
Autor: gościnnie, czw, 17/07/2008 - 12:08
Autor: Stanisław Srokowski Wydawca: ARCANA Rok wydania: 2008 zakup: Stanisław Srokowski, autor wyróżnionego przez kapitułę nagrody im. Józefa Mackiewicza, zbioru wstrząsających opowiadań pt. Nienawiść, powraca w najnowszej powieści do swoich rodzinnych stron: do Kresów sprzed wybuchu wojny i Kresów lat wojny. Lat tragicznych wydarzeń będących udziałem tysięcy naszych Rodaków, lat nienawiści i pogardy dla człowieka. Zachowując w pamięci słowa Mackiewicza, że "jedynie prawda jest ciekawa", autor snuje swą opowieść o świecie, który naprawdę istniał, a losy bohaterów wplótł w wydarzenia do dzisiaj budzące grozę i wokół, których wciąż istnieje zmowa milczenia. Tej zmowie autor wypowiada wojnę, a orężem jest słowo, słowo prawdy. Prawdy wypowiadanej przez naocznego świadka, który przeżył wołyńskie piekło i jako dziecko widział wszystkie okropności zgotowane przez OUN/UPA Polakom zamieszkującym południowo-wschodnie kresy II Rzeczypospolitej. Stawką tej wojny jest pamięć i prawda, a autor uzbrojony w niezwykły talent pisarski wciąga nas w tamten świat opisując historię burzliwej miłości Polki do Ukraińca. Nie jest to pierwsza powieść kresowa Stanisława Srokowskiego – wcześniej byli "Repatrianci", "Duchy dzieciństwa" i wspomniany tom opowiadań Nienawiść, ale jak sam autor mówi Ukraiński kochanek, bo taki tytuł nosi opisywana książka, jest Jego najważniejszą powieścią kresową. Z mego wielkiego bólu moja mała piosenka- to jednozdaniowe wypracowanie na temat "Dziadów" A. Mickiewicza napisane w gimnazjum przez wybitną postać przedwojennej Polski, ![]() Ból tym większy, że autor Ukraińskiego kochanka stracił w banderowskim piekle swoich krewnych i znajomych. Ból przepełniający serce z powodu ogromu niezawinionych krzywd Zbrodnie popełnione przez banderowskie bandy nigdy nie zostały potępione, wręcz przeciwnie: następuje gloryfikacja UPA, a ich członkom przyznaje się medale i stawia pomniki. Co gorsze, dzieje się to przy niewytłumaczalnym milczeniu władz RP, a inicjatywa powstania pomnika upamiętniającego ofiary OUN/UPA w Warszawie natrafia na administracyjne przeszkody. Dlatego tak ważna jest ta powieść i należy polecić ją każdemu, zwłaszcza, że Srokowski podejmując ten temat nie unika bolesnych pytań i rozliczeń. Nie jest tylko obserwatorem, ale w sposób zdecydowany opowiada się po stronie prawdy.
To fragment recenzji Ukraińskiego Kochanka, pióra pisarza Tadeusza Zubińskiego. I dalej Zubiński pisze: Spójnie wybrzmiewają ciemne tony, szczególnie harmonijnie w miarę rozwoju akcji, w zagęszczającej się atmosferze. Walorem powieści Srokowskiego stały się dwa wyznaczniki: autentyzm i emocjonalizm, zaś determinantem wysoce osobista analiza wszechobecności zła, które jest skrywane w człowieku i z ukrycia zaciemnia ludzkie działania, nawet te z założenia pozytywne. Fortunnie i konsekwentnie Srokowski ukazuje świat spójny i nielukrowany. Dzięki wykreowaniu pełnowymiarowych, wiodących postaci i wartkiej, dramatycznej akcji, rzetelnie osadzonej w realiach czasu, daje nam nie tylko osobiste świadectwo krzywdy, ale i znakomity materiał do głębszej refleksji. Walory artystyczne powieści są niewątpliwie. Co jeszcze znajdziemy na kartach tej książki? W powszechnej świadomości Polaków, zwłaszcza młodego pokolenia, nie istnieje temat zbrodni popełnionych na Polakach i Żydach przez nacjonalistów ukraińskich. „Dramat niepamięci” dotykający nasz Naród, to być może ból nie mniejszy od osobistych doświadczeń autora. Srokowski tą powieścią wypełnia swój najważniejszy obowiązek, a jest nim imperatyw: jeśli ja zapomnę o nich, Ty, Boże zapomnij o mnie. Zatem nie tylko walka o prawdę, ale i walka o pamięć. Tę indywidualną i tę zbiorową – narodową. I jednocześnie walka z własnym bólem, który autor, jak mówił w jednym z wywiadów, musi wykrzyczeć, wyrzucić i wypłakać, bo jest to jedyny skuteczny sposób uwolnienia się od ciężaru jaki gniecie Jego duszę w związku z tragicznymi przeżyciami z dzieciństwa. Jest to także płacz tęsknoty za utraconą kresową Ojczyzną, za światem, który nie wróci, a który ukochał ponad wszystko. Ten świat, te „Polskie Kresy” odtworzył Srokowski w swojej powieści przedstawiając ich obraz w całym ich przejmującym pięknie i tragizmie. I na koniec kilka zdań od Wydawcy: fascynującą, a zarazem pełną tragizmu powieść, w której splatają się losy wielu bohaterów: Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Rosjan, Ormian i Karaimów. Miłośnicy Lwowa odnajdą w niej niepowtarzalny klimat przedwojennego miasta, jego życia duchowego, towarzyskich spotkań, kawiarenek i parków. Wielka i tragiczna miłość polskiej dziewczyny i ukraińskiego chłopca ujawnia sens ludzkiej egzystencji w poszukiwaniu prawdy w podzielonym świecie.( w świecie, w którym szaleje terror i nienawiść UPA ) Ukraiński kochanek – pisze dalej wydawca - stawia podstawowe pytania o wartość ludzkiego życia i sens historii. To znakomity epos kresowy, w którym odkrywamy polskie losy i naszą zagubioną pamięć Ta książka powinna zagościć w każdej rodzinnej biblioteczce. Nie powinno jej zabraknąć w żadnej bibliotece publicznej. Nie dopuśćmy do sytuacji, o której swego czasu mówił biskup polowy WP Sławoj Leszek Głódź: "wychowaliśmy trzy pokolenia bez pamięci". Srokowski daje nam do ręki artystycznie wykonane narzędzie i nie brońmy się wziąć je do ręki. Z mego wielkiego bólu moja mała piosenka - wówczas, w wileńskim gimnazjum autor tego jednozdaniowego wypracowania otrzymał ocenę bardzo dobrą. Nie inną otrzymuje Stanisław Srokowski za powieść kresową Ukraiński kochanek Czesław Starosta Stanisław Srokowski – „Ukraiński kochanek”, Arcana, Kraków 2008 W temacie: |
Tylko co do zasady...
Nie znam tematu, nie znam kultury kresowej, nie miałem tam rodziny, nie zamierzam nadrabiać zaległości...
A teraz pozornie nie na temat... Za to krótko.
Generał armii Wojciech Jaruzelski uzasadniając swoją obecność na paradzie w Moskwie z okazji rocznicy zakończenia 2ej wojny światowej przemycił do polskojęzycznych prostackich proletariackich mediów bardzo istotną informację:
Około 80% strat osobowych poniesionych przez armię niemiecką w czasie 2ej Wojny Światowej to straty na froncie wschodnim...
80% to inaczej 4/5...zatem wszystkie inne konflikty miały charakter co najwyżej drugorzędny.
Niemniej FR i Niemcy mają bardzo przyjazne stosunki, budują pólnocną rurę omijajac zarówno Polskę jak i Ukrainę...
Tymczasem kraje uwikłane w czwartorzędne konflikty jak Polska i Ukraina podsycają je.
Rezultatem tej obłędnej polityki jest to że wojenny wysiłek włoskich antyfaszystów został oceniony jako drugorzędny na moskiewskim spotkaniu G8, a polski nie został wspomniany. Tym których wysiłek był drugorzędny Prezydent Putin podziękował publicznie...Pamiętam że było miejsce dla włoskich anyfaszystów, nie było miejsca dla Polaków...
Musicie zrozumieć, rodacy, że wobec stwierdzenia przywódcy państwa które w zgodnej opinii odegrało rolę decydującą, pierwszorzędną, w odniesieniu zwycięstwa wszelkie:
uchwały polskich Sejmów,
publikacje PAN,
oświadczenia polskich mężów stanu,
wyniki polskich referendów,
orzeczenia polskich sądów
są nieistotne i nie zasługują nawet na komentarz...
Zagłębianie się w tematykę konfliktów polsko-ukraińskich to podążanie tą samą drogą ktora doprowadziła do politycznego zaprzepaszczenia polskiego wysiłku zbrojnego w czasie Drugiej Wojny Światowej.
PR
Tak nachalnej propagandy dawno tu nie czytałem .
Czemu mi się kojarzy tłumacz z tłuczkiem ?
Podobnie jak Pan
Podobnie jak Pan, również ja nie miałem rodziny na polskich Kresach. W przeciwieństwie do Pana, interesuję się tragicznym losem moich rodaków bestialsko pomordowanych tylko dlatego, że byli polską mniejszością narodową zamieszkującą historyczny, polski obszar, przez stulecia broniony przed Tatarami, Turkami i różnego rodzaju grabieżcami, z całą ówczesną ludnością i materialnymi dobrami pokoleń. Również dlatego, że na tych terenach jest, a raczej było więcej zabytków architektury i pomników polskiej sztuki obronnej, niż na obecnym terytorium Rzeczpospolitej.
Były zapewne negatywne czynniki w polskiej polityce, dawnej i tej z czasów II-ej RP, jednak nie sądze by one miały wpływ na stosunek ludności zwanej ukraińską do ludności polskiej. Nad urabianiem nienawiści systematycznie “pracowały” od ponad stu lat czynniki polityczne wszystkich trzech zaborców.
W czasie II-ej RP na terenach zamieszkałych przez ukraińską większość spotykały się we współpracy przeciw Polsce i Polakom, dwa agenturalne działania: nacjonalistyczna sterowana logistycznie i materialnie z Niemiec i komunistyczna z centralą w Sowietach.
Wszystko to w powiązaniu z narzuconym Polsce przez Ligę Narodów, traktatem o mniejszościach narodowych. Zapewne trudno było o poprawne stosunki, mając taki “bagaż” i to mimo swobody wyznaniowej i kulturalnej jaką mieli Ukraińcy w Polsce, nie mówiąc o poziomie życia, zarówno w miastach, jak i na wsiach, podczas gdy “za miedzą” na terenie Ukraińskiej Republiki Radzieckiej zginęło z zaprogramowanego głodu miliony Ukraińców. O swobodach nawet nie wspominając.
Nawet ten fakt, znany przecież “naszym” Ukraińcom w czasie trwania wojny, nie zahamował ich morderczej nienawiści do Polaków.
Załoga KOP-u, czyli Korpusu Ochrony Pogranicza nie była formacją policyjną, więc o wewnętrznych stosunkach ukraińsko-polskich było im wiadome nieco więcej niż przeciętnemu, oczytanemu obywatelowi. Niewątpliwie wiedzieli o infiltracji agenturalnej przez wschodnią polską granicę, której pilnowali.
Jeżeli mówimy o zapomnieniu o ukraińskich zbrodniach i budowaniu słowiańskiej przyjaźni, to próba może mieć skutek taki jaki miało kiedyś wejście do klatki z lwem pewnego nabożnego sekciarza z biblią w ręku. Została tylko biblia.
Tam za Sanem budują pomniki Stepanowi Banderze i jego podkomendnym. Ulice noszą ich nazwy. Polskie pamiątki, te ktore jeszcze ocalały, sa dewastowane.
Może na słowiańską przyjaźń przyjdzie kiedyś czas. Na razie, róbmy swoje.
Wszyscy mądrzejsi opuścili oba kraje?
Przed ćwierć wiekiem zamieszkiwałem w Kanadzie. Kanada (multiculturalism), w odróżnieniu od USA (melting pot), znana jest z zachowywania odrębności różnych grup etnicznych. Mimo to częściej odwiedzałem ukraińskie ośrodki kulturalne niż polskie (jest ich dużo wiecej niż Polaków). Przeglądałem ich prasę. Nigdy nie natknąłem się na relacje z akcji Wisła czy o polskich pacyfikacjach powstańców ukraińskich ...
Podobnie w prasie polonijnej nigdy nie pisano o rzeziach Polaków dokonywanych przez Ukraińców.
Wprost przeciwnie. Wielki Głód był stałym tematem publikacji polonijnych, a rzekome sukcesy Solidarności były nagłaśniane i przyjmowane radośnie przez ukraińską społeczność w Kanadzie.
Małżeństwa mieszane były liczne. Tak liczne, ze utkwiła mi w pamięci powszechnie przyjęta zasada co do wyznania dzieci zrodzonych z takiego związku. Dziecko było wychowywane w wierze rodzica tej samej płci, czyli córki w wierze matki, a synowie w wierze ojca.
czyli co?
upmaietniajmy tak? a oprocz tego ? Realizm nakazuje nie tylko "upamietniac" , zycie toczy sie dalej.
Z takimi pogladami grąży Pan swojego nicka.
Nie znajdzie Pan zrozumienia.
Nie wiem, czy to mądre, czy głupie - nie jestem psychiatrą.
Ale Pan nie jest prorokiem.
Co Pana motywuje do tak beznadziejnej postawy?
A propo's, Pan nie odróznia strzału w tył głowy, czy rozprucia brzucha i przywiązania jelitami człowieka do drzewa, aby na oczach najbliższych skonał - od walki frontowej?
Mój ojciec służył w KOP i wiele rzeczy o tych
"idyllicznych" kontaktach Polaków z Rusinami mi opowiadał. Trzeba to przeczytać.
My u siebie i dla siebie powinniśmy pisać i wydawać wszystkie książki odkrywające mało znane i nieznane fakty, nie oglądając się na to, czy to się komuś spodoba czy nie.
--------------
http://jerzykalwak.aribo.pl
Gdzie opracowanie PRAGA 1968?
Kochani rodacy.
Minęło dopiero 40 lat od Praskiej Wiosny. W opinii okupowanych udział polskiego okupanta był szczegółnie widoczny.
Polskie oddziały wyróżniały się nie tylko liczebnoscią, ale również okrucieństwem, liczbą popełnionych gwałtów i grabieży.
Czy w waszych albumach rodzinnych, rodacy, nie zachowały się zdjęcia z tej kampanii? A może wspomnienia ustne przodków tak jak tych z KOP?
Znam tylko jednego bohatera który uchylał się wówczas od służby wojskowej. Spędził rok w więzieniu, nie ukończył studiów. Nie wymieniam jego danych osobowych bo wiem że do dzisiaj obawia się zagrożenia ze strony Polaków...
Nienawiść
to znakomita książka p. Srokowskiego. Straszna i niesamowicie ciekawa.
Tej nowej nie znam. Wydaje mi się jednak, że p. tlumacz w swojej Kandzie, która nigdy nie przeżyła wojny na swoim terenie,( a i być może On sam również), przez lata budowała demokracje prawdziwą, ma normalną gospodarkę i finanse i nigdy nie była dotknięta piętnem CZERWONEGO i NACJONALIZMU, że ten Pan po prostu nie ma pojęcia o czym mówi. Może bardziej powinien się zinteresować historią, tą prawdziwą