Odwet z opóźnionym zapłonem

W tym tygodniu wyślemy wniosek do Sejmu - mówi mecenas Jacek Brydak. Razem z Maciejem Ziembińskim wytoczył RPO sprawę o zniesławienie. Chcą przeprosin za nazwanie ich w artykule prasowym "czarnymi owcami" palestry.

We wrześniu 2005 roku ukazuje się we Wprost artykuł Janusza Kochanowskiego zatytułowany:Czarne owce palestry.
Rozpoczyna się on przykładem autora, jakie konsekwencje wywołuje w Stanach Zjednoczonych próba przedłużania procesu poprzez niestawienie się adwokata z urzędu na rozprawie. Opisuje dalej metody adwokatów Brydaka i Ziembińskiego, obrońców z urzędu Janiny Chim w aferze FOZZ: wychodzenie z sądu, nieodbieranie wezwań, wyłączane faksów, niezgoda na przyjęcie obrony z urzędu, czego nasze prawo nie przewiduje. Obrońca może jedynie poskarżyć się samorządowi adwokackiemu, zwrócić się do sądu o zwolnienie go z obrony, ale decyzje i tak podejmuje sąd. Gdy samorząd adwokatury wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec niesubordynowanych adwokatów (na wniosek ministra sprawiedliwości i nacisków opinii publicznej, obawiających się przedawnieniu procesu), proces kontynuowano.
Kochanowski, nazywając takie zachowanie zabawą w kotka i myszkę z sądem, proponuje wprowadzenie środków dyscyplinujących poprzez nowelizacje przepisów kpk. „Drugie rozwiązanie – pisze autor – to możliwość nakładania na nich kar porządkowych. Nie powinno być tak, że za niewłaściwe zachowanie wobec sądu karze się świadków czy biegłych, a adwokatów i pełnomocników już nie”. I kończy swój artykuł stwierdzeniem: „Kiedy już zostaną wprowadzone (kary przy. aut.), proponowałbym od ich nazwisk nazwać je „lex Brydak i Ziembiński”. Model, w którym adwokaci mieli sami sobie radzić z tego rodzaju czarnymi owcami, się nie sprawdził. Postępując niezgodnie z etyką zawodową adwokaci podpiłowali gałąź, na której sami siedzą, czyli wymiar sprawiedliwości. Czas na zmianę tego stanu rzeczy".

Jeżeli Sejm uchyli mi immunitet, zamierzam przed sądem udowodnić słuszność zarzutów, które skierowałem w artykule pod adresem adwokatów - tłumaczy dr Janusz Kochanowski.

I jeszcze informacja z 8 lutego 2005 r.

Wczorajsza rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaczęła się niemal jak każda z ostatnich - od składania wniosków przez oskarżonych i ich obrońców. Po kilku godzinach sąd wszystkie je odrzucił jako "jawnie zmierzające do przewleczenia procesu sądowego". Sędzia Andrzej Kryże zamknął przewód sądowy w procesie oskarżonych w aferze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego i oddał głos prokuratorom. To najważniejszy krok w ciągnącym się od maja 1991 r. postępowaniu w tej sprawie.

Rano oskarżeni imali się wszelkich sposobów, by przewód sądowy potrwał jeszcze długie tygodnie. Dopominali się o kopię przelewu bankowego z Bank Royal of Scotland, który należałoby uzyskać drogą międzynarodowej pomocy prawnej (długotrwałej i kosztownej), domagali się też wyłączenia lub przynajmniej przesłuchania biegłych, a Grzegorz Żemek zgłosił, że od następnego terminu będzie miał wreszcie obrońcę i w jego obecności chce złożyć szczegółowe wyjaśnienia odnośnie do stawianych mu zarzutów. We wszystkich przypadkach zarówno prokuratura, jak i sąd powołały się na art. 170 kodeksu postępowania karnego, który określa wyraźnie, w jakich okolicznościach wniosek dowodowy może być dopuszczony do sprawy, by nie zakłócał jej przebiegu.

Wreszcie o godz. 13.20 sędzia Andrzej Kryże zamknął przewód sądowy. Do wygłaszania mowy końcowej przystąpiły prokurator Beata Sawicka-Felczak i prokurator Hanna Więckowska. Samo odczytywanie części wstępnej zajęło im blisko dwie godziny, a swoją mowę końcową spisały na 360 stronach - jej wygłoszenie może zająć nawet 5 dni.
- W sprawie tej, jak słusznie zauważył sąd, każdy z nas, 40 milionów obywateli, jest pokrzywdzony - zaczęła Sawicka-Felczak. Przypomniała słowa jednego ze świadków, znanego z innej afery - dotyczącej PKN Orlen - Andrzeja Kuny, który opowiadał o "patriotyzmie, który kazał mu pomagać FOZZ-owi". - Przypomniał sobie później, że od tego patriotyzmu należała mu się prowizja... - dodała prokurator.

W rezultacie, „dzięki” A.Kwaśniewskiemu, który podpisał nowelizację Kodeksu karnego pod koniec lipca,. przedłużającą okres przedawnień o 5 lat , zarzuty niegospodarności w sprawie FOZZ wobec byłej wicedyrektor, Janiny Chim, uległy przedawnieniu 17 lipca.