Szukaj na PNWydarzenia
Zaloguj sięnoweczytane 2006
Ile? |
Szympans Mateusz przed strasburskim Trybunałem
25-07-2008, 12:23 | Mariusz Affek
Jeżeli ktoś z Państwa sądzi, że niniejsza sprawa wywodzi się z Hiszpanii, gdzie tamtejsi socjaliści zaczęli nagle wykazywać szczególne zainteresowanie nadaniem ludzkich praw małpom człekokształtnym, to jest w błędzie. Niestety bowiem granice absurdu zostały osiągnięte również i w Austrii, a gdzie już od ponad roku toczy się przed tamtejszymi sądami sprawa 26-letniego szympansa o imieniu Matthew (Mateusz). Ta małpa — mimo że posiada ludzkie imię — nie przebywa jednak w domu, lecz w schronisku dla zwierząt, a które to pewnego dnia znalazło się na krawędzi bankructwa. I w takim to momencie do akcji wkroczyli nie ekolodzy, lecz…obrońcy praw człowieka, którzy postanowili zawalczyć o lepszy los dla szympansa. Pojawiła się nagle "humanitarnie" nastawiona brytyjska nauczycielka Paula Stibbe, która zapragnęła zabrać Mateusza ze sobą i zapewnić mu wszelki komfort we własnym mieszkaniu w Wielkiej Brytanii, aby w ten sposób uniknąć sprzedania szympansa do zagranicznego cyrku lub zoo albo oddania go na medyczne eksperymenty. To wielkie pragnienie pani nauczycielki — póki co — nie ma jednak szans na spełnienie, albowiem — zgodnie z austriackim prawem — osoba prywatna nie może kupować sobie małp (mogą to robić jedynie odpowiednie firmy czy instytucje, a zatem osoby prawne i to też nie wszystkie), a jedynym dopuszczalnym sposobem na wywiezienie zwierzęcia przez Brytyjkę może być tylko przyznanie jej statusu prawnego opiekuna takiego czworonoga. I tu zaczyna się problem, albowiem austriackie prawo — idąc w ślad za prawem rzymskim — przewiduje, iż prawny opiekun ("tutor") może być ustanowiony jedynie w stosunku do człowieka. Odróżnia się zatem wyraźnie kwestię opieki prawnej nad człowiekiem od odpowiedzialności wynikającej z faktu posiadania zwierzęcia. Mimo to sędziowie austriackiego Sądu Najwyższego jednoznacznie nie orzekli, że Mateusz nie może być uznany za osobę, a co aktywiści ruchu praw człowieka uznali za pewną "furtkę" prawną korzystną dla siebie. Poskutkowało to tym, że odwołali się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który teraz będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: co to znaczy "być osobą" i jakie to cechy winny decydować o człowieczeństwie. W ten sposób wyrok stworzy niebezpieczny precedens, bo będzie to prosta droga do dalszego zamazywania różnic pomiędzy ludźmi a małpami, co w konsekwencji może doprowadzić do tego, iż w przyszłości — wcale nie tak odległej — jakaś pani nauczycielka będzie już mogła np. zawrzeć związek małżeński ze swoją ulubioną małpką, spadkobiercą jakiejś fortuny stanie się orangutan, a właścicielem fabryki—goryl. Niestety, nie będzie tak łatwo oswobodzić się spod orzecznictwa Trybunału w Strasburgu, bo nie jest on organem Unii Europejskiej, lecz jego funkcjonowanie wynika z przynależności do Rady Europy skupiającej już 47 państw, a nie 27. "Siła rażenia" takiego organu sądowego jest więc znacznie większa, aczkolwiek np. Rosja czy Azerbejdżan też należą do Rady Europy, a strasburskich orzeczeń nie akceptują.
|
Pytam się grzecznie: Co w tym złego?
Porywają z domu, rozdzielają z rodziną, dzieci pewnie sprzedadzą jako maskotki...
Tak bez wyroku, to znaczy bez przestępstwa spędzić resztę życia w klatce, w przerwach wygłupiać się na scenie, inaczej porażą prądem lub nie dadzą jeść. Albo wstrzykną coś okropnego i będą patrzeć jak się cierpi.
Co w tym złego (ironia)?
Naiwnie liczę, że umniejszy to ogrom cierpień wielu niewinnych zwierząt. A ludzkość na tym nie straci. Stanie się bardziej ludzka niż kiedykolwiek.
Świnia nie głupsza od szympansa
(a jeśli za kryterium podobieństwa przyjmiemy dodatkowo wagę i otyłość to wieprzuś ma przewagę nad zapchloną małpą) - to co Pan powie gdy zwrócę Panu uwagę iż w tym tygodniu jeśli Pan zamożniejszy toś już wrąbał ze dwa schabowe a jeśli uboższy to kilka kaszanek zroszonych krwią niewinnego ludzkiego wieprzusia? Cynik czy jajcarz?
Pan niech nie udaje, że nie ma serca
97% podobieństwo genowe to już coś. A ludzkie uczucia identyczne.
Z podobieństwem genowym
Z podobieństwem genowym jest jak z piwem: "prawie" robi wielką różnicę i każdy morze to sprawdzić (choć nie musi). Niech Pan spróbuje się przespać z piękną szympansicą. Może mieć nawet 97,01% podobieństwa genowego.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
- - - - - -
Marek Bekier
I po te kpiny?
Wiele lat temu czytałem jak urodziły się kocięta pumy i lamparta w zoo. Ale mniejsza oto. Zwierzęta myślą i czują to samo. Radość, ból i strach. To robi wielkie podobieństwo. Większe niż najgłupszy slogan reklamowy.
Cyt.: "97% podobieństwo
Cyt.: "97% podobieństwo genowe to już coś". Muszka owocówka ma również wysokie podobieństwo genowe. Pewnie dlatego pobożni dżiniści nie chodzą po ulicach nocą.
Jerzy
Pan niech nie udaje, że miał słabe oceny z biologii
Przeciwstawny kciuk, pozycja wyprostowana, bardzo podobne dłonie i sylwetka. A przede wszystkim twarz zawierająca ludzkie serce i dusze. Aha, jeszcze inteligencja, korzystanie z narzędzi. Mają tę przewagę, że nie wynalazły socjalizmu.
Koncepcja pana Cynika uzależniania zasad moralnych od
dystansu genetycznego jest bardzo interesująca. W sumie okazuje się, że różnica pomiędzy panem Cynikiem a takim na przykład Hitlerem jest jedynie ilościowa nie jakościowa.
Zatem uważa Pan zadawanie cierpień słabszym
za uzasadnione, bo jest Pan nie wiadomo kim?
Sądzi Pan że szympans
jest od Pana słabszy? Myślę że rozdarł by Pana jak żabę. Gdyby tylko zrozumiał co Pan pisze.
Od momentu, gdy człowiek jaskiniowy przepędził
tygrysa za pomocą pochodni, żadne zwierze nie ma szans z człowiekiem.
Szympans to raczej nie
bo żeby był taki wynik starcia, p. Cynik musiałby mieć nikczemne gabaryty :)
_______________
Die Truppen von morgen
Sie geben uns Geleit
Marschieren auf die Zukunft
In eine neue Zeit
_______________
Punkt krytyczny kultury
szympans kontra cynik 20:1
Jeśli dobrze pamiętam szympans jest 7x silniejszy od człowieka. stawiam na szympansa.
_____________
_____________
Najpierw musiałby zaatakować
a to się chyba dorosłym ludziom - nawet bez broni - zdarza nieczęsto? :)
_______________
Die Truppen von morgen
Sie geben uns Geleit
Marschieren auf die Zukunft
In eine neue Zeit
_______________
Punkt krytyczny kultury
może by tak ustawka?
Szczerze mówiąc liczyłem bardziej na atak ze strony szympansa, gdyż Pan Cynik boi się nawet młodocianego skina narodowcy.
Zawsze można by było zorganizować ustawkę pomiędzy Panem Cynikiem i szympansem...
_____________
_____________
W sumie po przemyśleniu sprawy uważam, że
za uzasadnione, bo jest Pan nie wiadomo kim?
... po opanowaniu przez ludzkość technologii produkcji syntetycznego mięsa rzeczywiście może się zdarzyć, że zwierzęta zostaną objęte całkowitą ochroną, a religią dominującą stanie się dżinizm.
Za jasno tu.
Czy mogę zapalić?
To nie zaszkodzi testowi.
Dobrze. Zadam serię pytań.
Proszę się odprężyć|i zwięźle odpowiadać.
Dzień twoich urodzin.|Dostajesz w prezencie skórzany portfel.
Nie przyjmuję go.
Idę na policję i składam donos na osobę,|która mi go przyniosła.
Masz synka.|Pokazuje ci swoją kolekcję motyli...
i słoik, w którym je zabija.
Prowadzę go do lekarza.
Oglądasz telewizję.
Nagle czujesz,|że masz osę na ramieniu.
Zabijam ją.
Czytasz gazetę. Na jednej z jej stron widzisz|zdjęcie rozebranej dziewczyny.
Szuka pan Replikantów czy lesbijek?
Proszę jedynie odpowiadać na pytania.
Pokazujesz zdjęcie twojemu mężowi,|a on wiesza je w sypialni.
Nie zgadzam się.
Dlaczego?
Muszę mu wystarczyć.
Jeszcze jedno pytanie.
Jesteś w teatrze. Scena bankietu.
Wszyscy przy stole zajadają się ostrygami.
Główne danie to gotowany pies.
Dżinizm (sanskr. dżina - zwycięzca, pogromca), (...) - nonteistyczny system filozoficzny i religijny który powstał w Indiach około VI wieku p.n.e. w reakcji na silnie zrytualizowany braminizm.
Za twórcę tej religii uważany jest Parśwa żyjący w VIII p.n.e., znacząco zreformował ją jednak Wardhamana Mahawira, który stworzył zbiór zasad regulujących życie wyznawców dżinizmu. Są to:
* ahinsa - powstrzymanie się od zadawania cierpienia wszelkim istotom żywym
* asatja - powstrzymanie się od kłamstwa
* asteja - powstrzymanie się od kradzieży
* abrahmaćarja - powstrzymanie się od cudzołóstwa (w przypadku mnichów i mniszek - powstrzymanie się od wszelkich stosunków seksualnych)
* aparigraha - powstrzymanie się od posiadania własności zbędnych (w przypadku mnichów i mniszek - powstrzymanie się od posiadania wszelkiej własności)
Zasady te podkreślają wielki szacunek wyznawców dżinizmu dla wszystkich istot żywych. Dżiniści wierzą w możliwość wyrwania się z kręgu samsary - kołowrotu wcieleń, i osiągnięcia stanu wyzwolenia - mokszy. Droga do tego celu wiedzie poprzez "trzy klejnoty", czyli:
* należyte spojrzenie
* należyte poznanie
* należyte postępowanie (co osiąga się przestrzegając 5 wyżej wymienionych zasad)
Liczbę wyznawców dżinizmu ocenia się na ok. 4,5- 5 mln (z czego 97-98% w Indiach)
Wyznawcy dżinizmu wierzą, że świat nigdy nie powstał, ani nigdy się nie skończy. Przechodzi on przez cykle wznoszące lub opadające, składające się z 4 wieków. Wyższy, "urdhva-loka", to świat niebiański, składający się z siedmiu niebios. Świat ziemski, "madhya-loka", to kraina potępiona, obejmująca siedem piekieł, piętrzących się jedno na drugim, niczym połączone ze sobą parasole.
co to znaczy "być osobą" i jakie to cechy winny decydować o człowieczeństwie.
Właśnie te 3 procent robi wielką różnicę!
z muszkami owocowymi mamy prawie 90 procent wspólnych genów, no i co? Im też damy ludzkie prawa?.
Jeśli małpom damy ludzkie prawa, to wkrótce ludzi będziemy traktować jak małpy. Znając życie, tak będzie.
Europa jest coraz bardziej bezmyślna.
Romuald Kałwa
Romuald Kałwa
Małpy myslą i czują to samo
Radość, smutek, ból, szczęście, nieszczęście, samotność, życie rodzinne. Jak Pan by się czuł, gdyby ot tak wzięli Pana porwali z domu, rodziców do zoo, albo pocięli na kawałeczki, a Pana do klatki by grzebać na żywca w ciele lub testować chemię i patrzyć na cierpienie. Duszo, ciasno, nigdy już nie zobaczyć słońca, nie oddychając świeżym powietrzem i żałować, że nie zmarło się w samolocie.
Wielka różnica jest między żywą istotą, a przedmiotem. Ten ostatni nic nie czuje.
Zwierzę jest takim samym kawałkiem materii jak np. płyta chodnik
Tak bez wyroku, to znaczy bez przestępstwa spędzić resztę życia w klatce, w przerwach wygłupiać się na scenie, inaczej porażą prądem lub nie dadzą jeść. Albo wstrzykną coś okropnego i będą patrzeć jak się cierpi.
Co w tym złego (ironia)?
Naiwnie liczę, że umniejszy to ogrom cierpień wielu niewinnych zwierząt. A ludzkość na tym nie straci. Stanie się bardziej ludzka niż kiedykolwiek.
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Jest różnica
między materią ożywioną, a nieożywioną. Życie jest zagadką na tyle trudną, że dotychczas nie powstało ono i nie powstanie w zakładzie wytwórczym. Płyta zaś chodnikowa jak najbardziej.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Tylko jedna: zdolność do samonaprawy na poziomie molekularnym
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Naprawa może dotyczyć
tylko czegoś, co już istnieje. Początkiem życia było powstanie (nazywamy to aktem stworzenia) autonomicznej struktury biologicznej mającej zdolność wzrostu, a jego esencją jest umiejętność reprodukcji.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Właśnie, cechą materii jest zdolność do wytworzenia życia. Życie
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Nie wydaje mi się,
aby życie mogło być lokalnym minimum energetycznym materii, chociaż niektóre związki chemiczne są takimi minimami. Tylko, że związki chemiczne nie potrzebują energii do podtrzymywania swego istnienia, a życie tak.
Atrybutem materii jest ruch. Nie tylko jednostajny prostoliniowy
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Ruch jednostajny prostoliniowy
w przyrodzie raczej nie występuje. Wymiana energii nie powinna powodować nieuchronności automatycznego powstania życia. To znaczy ja nie widzę tej nieuchronności ani jej wynikania ze znanych praw natury.
Organizm żywy jest takimi samymi reakcjami chemicznymi, jakie wy
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Proszę podać przykład
hipotetycznego pierwszego sprzężenia zwrotnego, które mogło prowadzić do powstania życia. Oczywiście nie takiego sprzężenia zwrotnego, że im ciało niebieskie jest bardziej masywne, tym jest bardziej masywne.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
W ewolucji Ziemi wystąpiło maksimum warunków korzystnych do istn
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Doszedł Pan do poziomu,
na którym nie potrafię się wypowiedzieć merytorycznie. Dziękuję za wymianę zdań.
Dziękuję
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Dużo niewiadomych w Pana
Dużo niewiadomych w Pana opisie ;)...
"Ziemię zalewał praocean o składzie chemicznym identycznym do składu chemicznego cytoplazmy komórki"
1. W "praoceanie" tym powstawały cząsteczki, których amfifilowy charakter umożliwiał stworzenie stabilnych termodynamicznych pęcherzy: hydrofilowych "na zewnątrz" i "wewnątrz" oraz lipofilowych "pomiędzy". Jak te cząsteczki mogły powstać / zostać zsyntetyzowane w środowisku odpowiadającym cytoplazmie komórki?
2. Cytoplazma swoje właściwości fizykochemiczne (i swoją stabilność) zawdzięcza temu m. in., że otoczona jest powierzchnią błony komórkowej. Czy "praatmosfera " (lub granice praoceanu) mogła spełniać jej rolę?
3. W cytoplazmie realizowanych jest wiele reakcji chemicznych, których produkty zostając wewnątrz komórek lub wydalane są "na zewnątrz" (dzięki temu skład chemiczny cytoplazmy jest w miarę stabilny). Czy podobna stabilność mogła towarzyszyć "praoceanowi" jeśli stanowił on jeden układ?
Większość reakcji zachodziła w atmosferze, z której deszcze spłu
"Ziemię zalewał praocean o składzie chemicznym identycznym do składu chemicznego cytoplazmy komórki"
1. W "praoceanie" tym powstawały cząsteczki, których amfifilowy charakter umożliwiał stworzenie stabilnych termodynamicznych pęcherzy: hydrofilowych "na zewnątrz" i "wewnątrz" oraz lipofilowych "pomiędzy". Jak te cząsteczki mogły powstać / zostać zsyntetyzowane w środowisku odpowiadającym cytoplazmie komórki?
2. Cytoplazma swoje właściwości fizykochemiczne (i swoją stabilność) zawdzięcza temu m. in., że otoczona jest powierzchnią błony komórkowej. Czy "praatmosfera " (lub granice praoceanu) mogła spełniać jej rolę?
3. W cytoplazmie realizowanych jest wiele reakcji chemicznych, których produkty zostając wewnątrz komórek lub wydalane są "na zewnątrz" (dzięki temu skład chemiczny cytoplazmy jest w miarę stabilny). Czy podobna stabilność mogła towarzyszyć "praoceanowi" jeśli stanowił on jeden układ?
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Wybaczy Pan, ale dalej
Wybaczy Pan, ale dalej wydaje mi się że są to wywody typu "chciałbym żeby tak było"...
1. Jaki skład musiałaby mieć atmosfera, żeby samorzutnie przebiegały w niej reakcje których produkty posiadałyby właściwości amfifilowe? Ponadto jeśli substancje te spłukiwałby deszcz (jaki układ fizykochemiczny przybrałaby taka substancja w takim ośrodku?) do roztworu z rozpuszczalnikiem silnie spolaryzowanym (cytoplazma) to w jaki sposób doszłoby do "otwarcia" pęcherzyka, a póżniej jego zamknięcia?
2. Co z produktami rozkładów substancji dostarczanych z atmosfery?
Mam (myślę, że uzasadnione) podejrzenie, że dalej może Pan tworzyć "historię powstania życia" posiłkując się aktualną wiedzą z zakresu fizykochemii powierzchnii i termodynamiki chemicznej, a ja dalej mógłbym zadawać pytania: dlaczego? (skoro aktualny poziom chemii doświadczalnej mówi, że coś nie jest możliwe lub bardzo mało prawdopodobne). I taka dyskusja trwała by i trwała... Należałoby jednak przy tym zauważyć, że im dłużej zadawalibyśmy sobie takie pytania i udzielali na nie odpowiedzi, prawdopodobieństwo tego o czym rozmawiamy coraz bardziej by malało. Kiedy sobie o tym myślę, to przychodzi mi na myśl że granica rozważaniej przez nas funkcji z ogromną liczbą zmiennych leży w nieskończoności, a w związku z tym każdy narysowany przez nas jej wykres będzie niepełny.
Azot, dwutlenek węgla, metan, inne węglowodory krótko łańcuchowe
1. Jaki skład musiałaby mieć atmosfera,
2. Co z produktami rozkładów substancji dostarczanych z atmosfery?
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Eksperyment Stanleya Millera
Eksperyment Stanleya Millera z 1953 roku nie jest pozbawiony założeń wstępnych, które niekoniecznie musiały być spełnione (brak tlenu w atmosferze i jej silnie redukujące właściwości). Nie brałbym tego jako dowód, szczególnie że rozmawiamy o związkach amfifilowych.
Nie miałem wcale na myśli roztworu powierzchniowo aktywnego związku w deszczu, tylko oddziaływania fizykochemiczne pomiędzy nim a wodą. Stworzyłaby się stabilna struktura, która musiałaby znaleźć "powód" żeby się otworzyć, a później zamknąć. Nawet jeśli "deszcz" to nie byłaby woda (chociaż Stanley Miller zakłada jej obecność, a Pan opiera się na jego wynikach) a substancja/substancje tworzące środowisko hydrofobowe to i tak byłby (znacznie bardziej) utrudniony kontakt ze środowiskiem na pewno o właściwościach hydrofilowych (cytoplazma).
Produkty rozpadu (chyba, że zakładamy że jedynym produktem była energia) mają znaczenie dla stabilnośći chemicznej układu. Stąd moje pytanie.
Swoją wypowiedź ponownie zakończyłbym jak poprzednio i tak jak Pan zacytował w swojej wypowiedzi.
Do licha. Przeważnie jestem nieprzeciętnie spokojny.
Ale teraz naprawdę...
Nie ten wniosek ...
Darwiniści z pewnością są z siebie dumni.
Było to naszym przodkom narazić się na wyrzucenie z Raju i w dodatku "spsić się" z małpami? Pora w końcu przyznawać się do ojcostwa :) Zaczynamy, jako ludzie, przyznawać się go grzechów...
Paradoks?
Z jednej strony kreacjoniści głoszą że ludzie pochodzą od Boga ale nie są równi. Postępowy świat głosi że ludzie wykształcili się w wyniku ewolucji(czyli murzyn jest przystosowany do swoich warunków biały do swoich)lecz do tego są równi.
Zwycięstwo albo śmierć!
nie ma paradoksu
proszę trzymać Murzyna w Europie, choćby nawet w północnej Szwecji. Po kilkunastu pokoleniach dalej jest Murzynem, nie bieleje. Więc jest równy :)
Nie ma sprzeczności
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Hehehe...
No proszę, co zestawienie: "kreacjoniści" i "postępowy świat".
Jak to niektórzy przesiąknięci są do szpiku kości propagandą...
Jak zrównają małpy z
Jak zrównają małpy z ludźmi w prawach to skończy się na tym że ludzi zamkną w klatkach.
Moje pięć
Jestem za.
A ciekawe, co powie "Smok
A ciekawe, co powie "Smok Telesfor" jako jedyny "reprezentant świata zwierzęcego" na tym forum?:)
Co smok może wiedzieć o prymatologii, a chłop o hodowli ogórków?
Ale przysłowia są mądrością narodów, więc jedno przytaczam tutaj w brzmieniu oryginalnym:
"Ein Aff bleibt ein Aff, er mag König werden oder Pfaff".
Jest jeszcze zając, Panie
Jest jeszcze zając, Panie Mariuszu.
Jerzy
@ P. Janek Bodakowski A nie byliśmy w klatce w PRL-u?
Przynajmniej przez jakiś czas. Potem pozwalali wyjeżdżać do innych klatek ale w tym samym ZOO. Ostatnio ZOO rozbudowało sie na całą Europę. Okazało się że na Zachodzie jest nie mniej głupich małp niż u nas.
Ewolucja zatacza koło.
Ewolucja zatacza koło. Ludzie wracają na drzewa.
======
Et in Arcadia ego
======
Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć, hasłem Polaka zginąć lub zwyciężyć
Ekolodzy,ekolodzy,hej!!!
Paweł z Warszawy
Ekolodzy najwidoczniej nie mają co robić,pamiętacie Państwo jak walczyli w imieniu GĘSI polskich!?Tucz hodowlany gęsi,miał się dobrze w Polsce,dopóki nie zainteresowali się nim ekolodzy,kiedyś byliśmy pierwsi w produkcji wątróbek gęsich,oczywiście nieludzkie traktowanie gęsi nie ma nic z tym wspólnego!(To należało zmienić!)Potem,albo nawet wcześniej zajęli się naszymi halami i niszczycielskimi polskimi owcami,bo wg nich niszczyły roślinność,która była pod ochrona?!Potem okazało się,że to właśnie owce zjadały te rośliny,które zagłuszały roślinność,która była zagrożona wyginięciem,he,he.(Wypas owiec na polskich halach zniknął prawie całkowicie).
POWAŻNIE,no a potem słynna "Rospuda",autostrada jest niedobra w tym miejscu(ludzie mogą ginąc:AUGUSTÓW),ale to że w dolinę Rospudy przyjeżdża rocznie ok.: miliona turystów,w sam długi weekend przyjeżdża ok.:100tys.turystów,to im nie przeszkadza?!A teraz ta biedna małpa?!(przecież zadepczą im te krzewinki całkowicie)
A w tym samym czasie we Francji i Niemczech produkcja tuczu gęsi na wątróbki ma się doskonale,wiele państw w unii wybudowało sobie autostrady i sieć dróg,przed tym wspaniałym programem "NATURA2000",a my mamy być skansenem Europy.(największy tranzyt w Europie przez nasz Kraj do Rosji z zachodniej Europy).
A w"necie"w tym samym czasie można sobie wypożyczyć zwierzęta do seksu(wpisując sobie w wyszukiwarce"seks ze zwierzętami",otwierają się setki takich ogłoszeń i filmików,o zgrozo!!!),wysiadając z samochodu w czasie postoju w każdym lesie polskim przy jakiejś drodze głównej na parkingu,po wyjściu z samochodu możecie Państwo zobaczyć stosy leżących śmieci i prezerwatyw,nad polskim morzem,na plażach walają się "kupy" śmieci,czy naprawdę nie ma co robić?!
Ekolodzy są zawsze tam gdzie jakaś partia ich potrzebuje,zazwyczaj są to partie lewackie i socjaldemokratyczne i to o dziwo nie tylko w Polsce,ale w całej Europie?!
Paweł z Warszawy
Phi... też mi problem
"być osobą" - mieć możliwość zawierania umów.
Jeśli ktoś wykaże że z małpą można zawierać umowy, małpy staną się osobami.
Cóż....widać że w socjaliźmie niektórzy ludzie, podobnie jak urzędnicy - lubią stwarzać problemy, tam gdzie ich niema.
Nudny byłby bez takich świat -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
1. Skoro osoba nie zawsze
1. Skoro osoba nie zawsze jest człowiekiem, to znaczy, że może nią być małpa.
2. Nie każdy człowiek ma możliwość zawierania umów.
Zdanie pierwsze jest pozbawione sensu,
bo równie dobrze można powiedzieć: "Skoro osoba nie zawsze jest człowiekiem, to znaczy, że może nią być mucha". Zgadza się Pani na uznanie muchy albo psa za osobę? Fakt, że jakiś człowiek zostaje ubezwłasnowolniony i przestaje być osobą w sensie formalnoprawnym, nie powoduje, że małpa kiedykolwiek stanie się osobą - nigdy nie przestanie być zwierzęciem.
Ni widzę związku między ludźmi nieposiadającymi praw a małpami. Może Pani uzasadni wyimaginowaną zależność między nimi?
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Proponuję definicję osoby z Wikipedii
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Osoba): osoba (...) rzecz o rozumnej naturze, cechująca się odrębnością od innych bytów, posiadająca świadomość własnego istnienia, wolę, własny charakter i system wartości. Obok ludzi (i hipotetycznych innych fizycznych istot rozumnych) wiele kierunków filozoficznych uznaje także osoby duchowe (zob. Bóg, anioł).
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Definicja z Wikipedii to.....
"ni pies ni wydra, coś na kształt świdra". Czyli wyłącznie biadolenie domorosłych filozofów!!
Polecam spróbować, zastosować ową definicję do osób prawnych, a okaże się, że to jedno wielkie g....
Podstawową właściwością każdej osoby jest zdolność do zawierania umów.
Ktoś-coś ma tą właściwość - jest osobą.
Nie ma tej właściwości - nie jest osobą.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
O co Panu chodzi? Ja tylko
O co Panu chodzi? Ja tylko wskazałam, że definicja osoby zawarta w poście, na który odpowiedziałam jest nieprawdziwa.
Generalnie, gdyby to co mówi p. Adam było poprawne, tzn. "być osobą" to mieć możliwość zwierania umów, to powinien napisać, że osoba zawsze jest człowiekiem, człowiek nie zawsze jest osobą.
Logika Margot.....
Gwoli wyjaśnienia......
"człowiek zawsze jest osobą" - bo jest zawsze osobą fizyczną.
"osoba nie zawsze jest człowiekiem" - znaczy tyle, że istnieją inne osoby np. osoby prawne, z którymi też można zawierać umowy.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
"Druga część zdania jest
"Druga część zdania jest zaprzeczeniem pierwszej - lubi pani tworzyć paradoksy ???? -:)))
Gwoli wyjaśnienia......"
To Pan stworzył ten paradoks twierdząc, że bycie osobą (fizyczną) jest uzależnione od tego, czy ten ktoś jest w stanie zawierać umowy.
Jest to oczywista nieprawda, o czym przekona się Pan, jeśli tylko zaznajomi się z podstawami prawa.
Pańska interpretacja prawa "być osobą to być zdolnym do zwierania umów" sprawiła, że nie każdego człowieka można uznać za osobę (fizyczną).
Całe życie....proszę szanownej Pani....
praktycznie, każdy kontakt z innym człowiekiem.... to jest jedno wielkie "zawieranie umów" i rozwiązywanie konfliktów z nich wynikających.
Natomiast.....jeśli ktoś sam siebie, uznaje.....za niezdolnego do zawierania umów....(takie odnoszę wrażenie, po Pani wypowiedzi..."nie każdego człowieka można uznać za osobę" ) pozostaje tylko wnioskować o ustanowienie kurateli nad Panią, tak aby mimo Pani niechęci bycia osobą (niechęci do zawierania umów), nadal nią była -:)
Pozdrawiam zażenowany, oczekując wykładu z "podstaw prawa"
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
"Natomiast.....jeśli ktoś
"Natomiast.....jeśli ktoś sam siebie, uznaje.....za niezdolnego do zawierania umów....(takie odnoszę wrażenie, po Pani wypowiedzi..."nie każdego człowieka można uznać za osobę" ) pozostaje tylko wnioskować o ustanowienie kurateli nad Panią, tak aby mimo Pani niechęci bycia osobą (niechęci do zawierania umów), nadal nią była -:)"
No tak, zdaje się, że większość ludzi taki brak chęci odniesienia się do meritum połączony z pisaniem o niczym, (bo nie wiem po co Pan to napisał) nazywa trollowaniem.
Tak więc pozdrawiam trolla.
Dzięki za awans -:)
Brak argumentów, niechęć zrozumienia, pozostają epitety.
Pozdrawiam - nadal oczekując wykładu z "podstaw prawa"
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Ależ proszę, przejdźmy do
Ależ proszę, przejdźmy do meritum, ja się go nie boję: Według Pana dzieci i ludzi upośledzonych nie można nazwać osobami. Więc są kimś w rodzaju małp?
Próba "odwracania kota ogonem"....
Bo mnie się zdaje, że coś wręcz przeciwnego....
I tak, np. .....
..w przypadku dziecka nienarodzonego , lub bardzo młodego - kuratorem są rodzice.
..w przypadku osoby upośledzonej - kuratora ustala sąd.
A wszystko po to, aby każdy człowiek , miał tą jedyną właściwość, przynależną osobie, miał zdolność zawierania umów.
Bo... z punktu widzenia fizycznego... tak człowiek, jak i małpa - to tylko zbiór odpowiednio połączonych aminokwasów....
A zasadniczą różnicą, rozróżniającą pomiędzy człowiekiem a małpą jest właśnie - charakterystyczna dla osoby - możliwość zawierania umów.
Człowiek to potrafi, bez względu na stopień rozwoju - małpa tego nie potrafi, bez względu na stopień rozwoju.
Pozdrawiam... aminokwasy zdolne do zawierania umów -:)
ps. przepraszam, że zamiast , oczekiwanego z Pani strony "wykładu", sam kilka słów, w temacie musiałem wygłosić.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
"Człowiek to potrafi, bez
"Człowiek to potrafi, bez względu na stopień rozwoju - małpa tego nie potrafi, bez względu na stopień rozwoju."
To jest nieprawda.
Małpa bardziej świadomie zawarłaby umowę, (ba, małpy często zawierają pomiędzy sobą umowy, a jeśli człowiek potrafi posługiwać się ich językiem to może uczestniczyć w ich transakcjach) niż niemowlak.
"A czy ja , gdzieś, coś takiego twierdziłem ?
Bo mnie się zdaje, że coś wręcz przeciwnego...."
No to co miało znaczyć, że "być osobą" to być zdolnym do zwierania umów?
Taka przepychanka może trwać w nieskończoność.
Podpisze Pani umowę z papugą tylko dlatego, że ona umie artykułować dźwięki podobne do tych, które człowiek artykułuje jako wyrazy ułożone w zdania? Albo z wilkami, które tworzą skomplikowaną hierarchię między sobą? I tak wkoło Macieju.
Po prostu jeżeli bierzemy pod uwagę stworzenie nienależące do rodzaju ludzkiego, to jako ludzie nie będziemy w sensie prawnym uznawać go ani za osobę, ani za jednostkę zdolną do podpisania czegokolwiek, choćby ono fizycznie mogło to zrobić. Zastanawianie się, czy może, o tyle, o ile, tak jakby - prowadzi donikąd.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
A plemion żyjących w
A plemion żyjących w Afryce tez nie uznaje Pan za osoby bo nigdy niczego nie podpisali? I jak się Pan z nimi porozumie, żeby coś podpisać? Raczej byłoby to trudne, więc jakie znaczenie mają pańskie argumenty?
Uwaga, nie twierdzę, że małpę można uznać za osobę, tak jak rozumiemy człowieka prawidłowo rozwiniętego, ale jednak jest zdolna do zawierania umów, paktów, porozumień, mniej więcej na poziomie dziecka. Ponieważ każde zwierze, które jest predysponowane do życia w grupie musi potrafić rozwiązywać konflikty pokojowo tudzież czerpać korzyści z porozumienia.
Pani czepia się słów.
Najważniejsze, że niepiśmienny jest człowiekiem. Przede wszystkim na tej podstawie można uznać go za osobę. Fakt, że zwierzęta rozwijają umiejętności społeczne, funkcjonują w grupach, nie ma w tym momencie znaczenia.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
To chyba jakaś pomyłka.
To chyba jakaś pomyłka. Swój post proszę skierować do p. Adama, nie do mnie, ponieważ:
1. nie określałam moich poglądów na temat tego, kogo można uznać za osobę
2. nie uważam, w odróżnieniu do p. Adama, że zdolność do zwierania umów ma jakiś wpływ na to czy kogoś można uznać za osobę.
Szanowna Margot...
Jeśli Pani mi udowidni że małpa jest w stanie zawrzeć umowę i w przypadku konfliktu wynikającego z umowy, będzie w stanie bronić praw wynikających z tej umowy przed sądem - przyznam rację... że małpy mogą zawierać umowy.
Żeby było jasno - jeśli mowa o umowach, to mowa o umowach honorowanych przez prawo a także o konsekwencjach z tym związanych.
Natomiast... czy małpy zawierają pomiędzy sobą jakiekolwiek umowy - nie wiem, nie znam małpiego języka.
Na dzień dzisiejszy, sytuacja jest taka , że tylko osoby prawne i fizyczne(ludzie) mogą zawierać umowy, nikt więcej!
Tak więc twierdzenie..."być osobą" - mieć możliwość zawierania umów - jest twierdzeniem poprawnym.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
A ja piszę już od dawna,
A ja piszę już od dawna, że zarówno dzieci jak i ludzie upośledzeni nie mogą zawrzeć umowy czyli, według pańskiej wykładni, bronić jej przed sądem, a pomimo to uważa się ich za osoby.
""być osobą" - mieć możliwość zawierania umów - jest twierdzeniem poprawnym."
Czyli to co Pan napisał, nie jest prawdą.
Przeciwnie...Szanowna Margot...
"zarówno dzieci jak i ludzie upośledzeni"...więcej , nawet te dzieci jeszcze nienarodzone, mogą zawierać umowy. Jeśli nie fizycznie, to poprzez zastępcę prawnego - rodzica, kuratora, itp - który reprezentuje interesy dziecka czy osoby upośledzonej.
Proszę sobie wyobrazić sytuację - dziecko jeszcze nienarodzone otrzymuje spadek po zmarłym dziadku (spadek to też forma umowy pomiędzy testatorem a spadkobiercą).
Czy taki spadek miałby przepaść, tylko z powodu że dziecko jeszcze się nie narodziło?
Nie, spadek w tym wypadku, przejmuje pod zarząd zastępca prawny dziecka, rodzic, kurator występujący w imieniu dziecka.
Więc umowa pomiędzy, dzieckim a testatorem została nawiązana, mimo że dziecko się jeszcze nie urodziło.
Gdyby dziecko nienarodzone nie było osobą, nawiązanie umowy o przejęcie spadku nie byłoby możliwe.
Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Nie dyskutując na pytanie
Nie dyskutując na pytanie czy małpa jest człowiekiem czy nie.:/
Strasznie Pan myli pojęcia, zdolność do zawierania umów to zdolność do czynności prawnych. Nie ma jej małpa, niemowlak czy osoba pozbawiona takiej zdolność.
Zdolność prawną - do bycia podmiotem praw i obowiązków - w tym stroną umowy ma każdy człowiek. Małpa rzecz jasna nie.
Suma summarum niemowlak nie może zawierać umów, może być natomiast ich stroną.
Aczkolwiek argumentacja, że człowiek jest człowiekiem ze względu na to, iż ustawodawca tak ustalił jest z gruntu chybiona i chyba o to chodziło p. Margot.
Ot zagadka....
Pozdrawiam oczekując odpowiedzi -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
""zarówno dzieci jak i
""zarówno dzieci jak i ludzie upośledzeni"...więcej , nawet te dzieci jeszcze nienarodzone, mogą zawierać umowy. Jeśli nie fizycznie, to poprzez zastępcę prawnego - rodzica, kuratora, itp - który reprezentuje interesy dziecka czy osoby upośledzonej."
No właśnie dziecko jest osobą, i ma rodzica, czy opiekuna.
Małpa nie ma.
Jeszcze.
Małpa może mieć właściciela
Czarny niefart, kiedy właścicielem okaże się Bobby Berosini, a właściwie Bohumil Berousek, który może w imieniu swojej własności zawierać umowy. Dawniej również człowiek bywał nagminnie własnością drugiego człowieka. Dziś zdarza się to o wiele rzadziej, a już na pewno nie da się całkiem wykluczyć.
Ma Pani rację w sprawie możliwości zawierania umów
przez małpy jednak tylko w zakresie iskania. Czy Pani nie myli małp z małpiszonami?
@Margot
1. Oprócz osób fizycznych (człowiek) isnieją osoby prawne, o czym radziłbym nie zapominać.
2.Małpa będzie osobą , wtedy , jeśli pani Margot będzie w stanie zawrzeć z małpą jakąkolwiek umowę. A do zawarcia umowy potrzebne jest porozumienie się stron umowy odnośnie treści umowy.
Wniosek z tego taki .... żeby małpa stała się osobą , pani Margot musiałaby się nauczyć precyzyjnie języka małpy , lub odwrotnie.
3.Każdy człowiek jest zdolny do zawarcia umowy, jeśli nie bezpośrednio , to porzez swojego zastępcę prawnego(kuratora).
Pozdrawiam - życząc miłej nauki języka małp -:)
ps. Może zostanie Pani kiedyś tłumaczem z "małpiego", na któryś z ludzkich języków.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
jesteśmy już naprawdę blisko...
_____________
_____________
Że co, że niby podobna?
Dlaczego
się nie ogoliła?
Autor powyższego wywodu jest bardzo zapóżniony w swoich
zadziwieniach o tym jak to ludzie przyznają zwierzętom ludzkie prawa. Od lat raz po raz pojawia sie informacja o tym jak to
bogata właścicielka zapisuje ulubionemu pieskowi swoją fortunę.
Fortuna jest administrowana przez adwokatów i w imieniu pieska
są zatrudniani i zwalniani pracownicy, prowadzone darowizny
i inwestycje. Nie rożni się to niczym od funkcjionwania " in trust"
spadków dla niepełnoletnich dzieci i osób umysłowo upośledzonych.
Przy tym jest to absolutnie legalne i prawo spadkowe nie może być podważone przez nikogo, nawet przez wnuków, którzy nic nie dostaną.
http://www.msnbc.msn.com/id/20490933/
Anna
Anna
Co możliwe w Ameryce, nie znaczy że możliwe w Polsce
U "amerykańców" obowiązuje zasada pierwszeństwa testamentu nad prawem.
W Polsce - testament jest ważny jeśli jest zgodny z prawem. W Polsce obowiązuje zasada dominacji prawa nad testamentem.
Dwa różne światy , proszę szanownej Pani Anny -:))
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Mnie nie chodzi o zmianę prawa w Polsce, ale zwrócenie uwagi
zainteresowanym, że jeżeli zostały zrównane psie prawa z prawami
ludzi, to czemu tak straszne jest zrównanie małpich praw z ludzkimi.
W końcu tyle jest małp wśród ludzi, że to nie powinno nikogo dziwić.
:-0
Anna
Anna
Rozumiem, że dyskutantka
nie ma nic przeciwko temu, aby być zrównywaną z małpą i psem, i gdyby ją ktoś zrównał, nie zdziwiłaby się ani na jotę.
Oczywista oczywistość
Ludzie są zdolni do wszystkiego.
Czemu tak gardzi Pan zwięrzętami?
Wydały tylu socjalistów co ludzie?
no wlasnie
a skad sie wzieli socjalisci? I dlaczego?
Pojęcie pogardy
nie może być odniesione do zwierząt, ponieważ stworzenia te nie są osobami.
To jest komentarz do http://prawica.net/node/12948#comment-262679.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Jak to "nie są osobami"?
To czym? Duchami? Wytworami mojej wyobraźni? Postaciami z kreskówek? Wszystkie zwierzęta jakimi się opiekowałem to Matrix?
Gwoli ciekawostki: Proszę nigdy nie chwalić jednego psa w obecności drugiego. Są zazdrosne, jest im przykro i z tego powodu gryzą.
A takto
Gwoli ciekawostki: Proszę nigdy nie chwalić jednego psa w obecności drugiego. Są zazdrosne, jest im przykro i z tego powodu gryzą.
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Nie ma rzeczy doskonałych.....
W każdym systemie prawnym istnieje możliwość powstania wynaturzeń. Tak jak w systemie "common law" wynaturzeniem jest spadek dla "pieska", tak wunaturzeniem w systemie "kodeksowym", jest pierwszeństwo prawa nad testamentem, co skutkuje tym że praktycznie
zdanie testatora przy podziale spadku nie ma znaczenia. Z dwojga złego osobiście wolę "zapisy dla piesków" , niż polską fikcję z testamentami.
Natomiast .... co do "pieska", to jak by się pani trochę lepiej przyjrzała , przedstawionemu przykładowi - to nie był spadek "dla pieska", ale utworzenie funduszu powierniczego na rzecz pieska. Różnica zasadnicza -P
Uznanie "pieska" jako osoby dziedziczącej nie miało w tym wypadku miejsca.
Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Jestem w kropce. Na
Jestem w kropce.
Na początek czytam, że doszło do jakiegoś absurdu:/
Widzę gdzie... a potem okazuje się, że chodzi o coś innego.
Myślałem, że absurdem jest to, że austriacki rząd zakazuje obywatelom zakupu małp.
A tu się okazuje, iż absurdem jest prawo do sądu???
Zgadza się....Ale to poza tematem....
Właśnie trwa powolny proces przejmowania przez brać urzędniczą , uprawnień prawniczych -:)
Ot...pod pozorem zrobienia komuś dobrze.....
Wymyślono "wiążącą interpretację prawa podatkowego" - przez co urzędnicy skarbowi uzyskali prawo do "robienia" wykładni prawa.
Dziś... czytam że właśnie podobne uprawnienie... do "wiążącej interpretacji prawa" uzyskają urzędasy ZUS-owscy.
Jeszcze trochę....
Jeszcze trochę....
Inni urzędasy wymyślą "wiążącą interpretację prawa" ... np. w tematach "łóżkowych"....
Po co więc sądy, po co prawnicy ???
Urzędnik ze swoją "wiążącą interpretacją prawa" - załatwi wszystko bez sądu.
Tak więc Panie KręciK..... szykuj się Pan do zmiany zawodu, zawód prawniczy odchodzi do lamusa :DDDDD
Mówią....że "najciemniej od latarnią" , więc....
Pozdrawiam prawników z "pod latarni".
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Dziękuję za "cynk"
Ostatnio przestałem z braku czasu czytać "Gazetę Prawną" a widzę, że ciekawe rzeczy się dziać zaczęły.
_______________
Die Truppen von morgen
Sie geben uns Geleit
Marschieren auf die Zukunft
In eine neue Zeit
_______________
Punkt krytyczny kultury
Szczerze powiedziawszy nie
Szczerze powiedziawszy nie bardzo rozumiem czy uważa Pan to za złe?
Mam nadzieje, że rozumie Pan, iż taka wykładnia jest jednostronnie wiążąca?
Prawdę powiedziawszy mało jest równie mądrych pomysłów.
A o pracę prawników bym się nie martwił;) W końcu ktoś te interpretację musi skarżyć:)
"skarżyć"...??? Pytanie tylko.. kogo i do kogo.
"Decyzję" - "postanowienie" , jednego urzędasa który wydał "wiążącą interpretacją prawa"...
do drugiego urzędasa, który wyda swoją "wiążącą interpretacją prawa"...:DDDDD
Trening prawniczych szarych komórek trwa .....
Powoli... nie od razu Kraków zbudowali...
Jeszcze trochę..... i trzeba będzie powiedzieć "amen" prawniczy zawodzie -:)))
ps. dla Pana to normalne że funkcje sądów przejmują urzędnicy.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Eeeech. Proszę Pana,
Eeeech.
Proszę Pana, urzędnicy zawsze podkreślam słowo zawsze dokonują wykładni prawa. Większość Polaków również jej dokonuje przy różnych okazjach.
Teraz jeżeli coś Pana nurtuje, np. rozumienie danego przepisu to może pan a) przyjąć wybraną przez Pana interpretację b) zadzwoń do urzędu i się upewnić, iż oni tak rozumieją.
Problemem było natomiast to, że dowiedział się Pan, a potem urząd zmieniał zdanie i wydawał inną decyzję - bo naczelnik miał inną opinię niż urzędnik który Panu odpowiadał.
Dzięki interpretacji ma Pan gwarancję, iż tak się nie stanie. Urzędnik musi postępować zgodnie z nią, a Pan nie poniesie odpowiedzialność - choćby nawet interpretacja ta była bzdurna.
W żaden sposób jednak nie powoduje to powstania po Pana stronie jakiegokolwiek ograniczenia.
Nie ma Pan żadnego obowiązku przyjęcia tej interpretacji. Może Pan ją więc zaskarżyć do sądu administracyjnego tak jak inne decyzje administracyjne.
Za cholerę nie rozumiem co się w tym Panu nie podoba??
Ooo takkkk......
I tak zaczyna się kształtować proces.... jedna bzdura, druga bzdura, n-ta bzdura... i ani się obejrzysz człowieku a wokół ciebie jedna wieeeelllkkaa bzdura.
A , wie Pan ja myślałem że jak w konstytucji pisze że "obowiązuje język polski" i każdy Polak zna język , to każdy potrafi rozumieć zapisy prawa i urzędnik nie musi mu tłumaczyć co białe, co czarne.
A w przypadku konfliktu interpretacyjnego... to od tego są sądy, jako instytucja powołana do rozstrzygania sporów.
Cóż.... widać myliłem się.....urzędnikom należy pozwolić na tworzenie bzdur. W imię świętego spokoju, w imię braku odpowiedzialności, polski prawnik akcetuje urzędnicze bzdury.
Właśnie to.... zezwolenie na tworzenie urzędniczych bzdur i akcetacja bzdur jako stanu naturalnego.
I jak tu się dziwić że niektórzy próbują z małpy, człowieka robić ?
Bzdura jako stan naturalny , dlaczego więc małpa nie może mieć praw człowieka ?
Urzędnik - sędzią, to i małpa jest człowiekiem :DDDD
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Czy wie pan, kto jest związany
przez "wiążącą interpretację prawa"?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
cytat:A , wie Pan ja
Obawiam się, że gdyby przeprowadził Pan na losowo wybranej grupie społecznej badanie czy pokazany ciemny kwadrat jest czarny czy ciemnogranatowy, zdziwiłby się Pan jak wielu ludzi odpowiadało, że coś pomiędzy:/
Cóż.... widać myliłem się.....urzędnikom należy pozwolić na tworzenie bzdur. W imię świętego spokoju, w imię braku odpowiedzialności, polski prawnik akcetuje urzędnicze bzdury.
Jasne, że są do tego powołane. Co więcej wiążące interpretacje przepisów wcale im w tym nie przeszkadzają.
Jednakże, nie każdy przedsiębiorca ma ochotę prowadzić spór sądowy, a tak przed rozpoczęciem działalności jest w stanie ustalić stanowisko US i stwierdzić czy np. ponosi ryzyko niekorzystnej decyzji administracyjnej urzędnika i ewentualnie czy zyski z danej inwestycji są bardziej opłacalne niż koszty sądowe. Co więcej jest w stanie ustalić faktyczny stan prawny przed rozpoczęciem danej inwestycji - jednym słowem przed powstaniem dyskusyjnego obowiązku podatkowego - skarżąc taką interpretację do sądu. Nie ponosi tym samym ryzyka, iż w przypadku gdy sąd przychyli się do interpretacji US, będzie musiał zapłacić należny podatek.
A Pan uważa, że jak podatnik ponosi koszty tych urzędniczych bzdur w postaci konieczności prowadzenia sporu przed sądem administracyjnym to byłoby lepiej??? Tak tak wiem najlepiej by było jakby wszyscy urzędnicy byli mądrzy piękni i zawsze prawidłowo interpretowali prawo ale takie rzeczy to tylko w Erze...:/
Jeśli przyznanie prerogatyw sędziego, urzędnikowi....
nie stanowi dla Pana problemu..... pańska sprawa.
Wystęuje konflikt... konflikty rozstrzyga "władza sądownicza" a nie strona konfliktu.
Dla mnie to niestety, duża anomalia.
cóż... przyjdzie czas , wystąpią konsekwencje zignorowania problemu....
I jak to zawsze w Polsce bywa.... nastąpi pobudka z ręką w nocniku.
I jak zwykle sprawdzą się słowa Kochanowskiego że "Polak, tak przed szkodą ,jak i po szkodzie głupi".
Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
cytat:Wystęuje konflikt...
Dla mnie to niestety, duża anomalia
Litości
Wszystkie konflikty międzyludzkie to może rozpatrzyć dopiero sąd ostateczny.
Absolutnie normalne jest to, że spory pomiędzy obywatelami jak również pomiędzy administracją a obywatelami powinny być w jak najszerszym możliwym stopniu rozwiązywane we własnym zakresie.
Co zresztą nie ma żadnego przełożenia na omawianą instytucję, bo jej celem nie jest rozstrzyganie zamiast sądu. Tylko poinformowanie podatnika czy taka rozbieżność w ogóle istnieje.
Stąd też znacznie lepiej jeżeli podatnik może wcześniej się dowiedzieć jak administracja rozumie dany przepis oraz nie koniecznie dowiadywać się o tym po wykonaniu czynności objętej opodatkowaniem. Wtedy jest dla niego zwyczajnie za późno. Co więcej może się dowiedzieć właśnie od władzy sądowniczej (w drodze skargi na interpretację) jaka jest interpretacja danego przepisu, zanim na jego podstawie, będzie musiał zapłacić podatek.
No co w tym złego na miłość boską? Że administracja jest związana własnymi decyzjami?
Zgodzić się, czy nie ?
A czy tak jest w tym przyadku ?
Czy aby w interesie podatnika nie jest załacić jak najmniej, a w interesie urzędnika wyciągnąć z podatnika jak najwięcej ?
Bo ... jeśli tak, to mamy permamentny konflikt interesów.
słowo "wiążąca" jest równoważne słowu "poinformowanie" ?
Urzędnik wie lepiej, co i jak ?? Alfa i omega ?..... chyba tylko w jego, urzędniczym interesie.
Podobnie, gdybym ja miał uprawnienie do tłumaczenia prawa, też bym je tłumaczył uwzględniając własny interes.
A pozatym....czyż nie ...ignorantia iuris nocet, więc prawo trzeba znać i rozumieć.
I nie czekać , aż ktoś je zacznie tłumaczyć po swojemu, kierując się swoim interesem.
Urzędnicza uzurpacja praw i tyle!!!
Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Nadal pan nie rozumie
że "wiążąca interpretacja prawa" jest wiążąca dla urzędnika, nie dla obywatela. Urzędnik według interpretacji ma postępować, a obywatel może ją zaskarżyć.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Tiiaa....
Za "interpretację"... też ma płacić.
Ot... urzędnicza łaska.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Dalej
jeśli obywatel potrzebuje interpretacji, to występuje o nią. Jeśli nie potrzebuje, nie występuje. Nie ma tu miejsca na niczyją łaskę.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Problem...??
Ustawy piszę się tak, aby interpretacji potrzebował zawsze -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Nie jest możliwe napisanie niczego
czego nie dałoby się różnie zinterpretować.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
....a w przypadku różnic interpretacyjnych zatrudnia się...
niezależnego arbitra który rozstrzyga , która z interpretacji jest porawna -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
A jakby się Pan chciał
Niech Pan sobie wyobrazi, że prowadzi Pan biznes, z tymi kwadratami. Przepis stanowi, że tylko czarne są opodatkowane. A pan takie... no cholernie ciemne - takie w sumie czarne. Co Pan robi, skoro opłacalność produkcji zależy od opodatkowania?
Dla pieniacza to piękna perspektywa
Rozumiem pana.
Dla przedsiębiorcy nie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
...a jeśli obywatel jest tak mądry jak pan
to w ogóle nie potrzebuje żadnej interpretacji, tylko sam wszystko wie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
I takim powinien być obywatel !!! - Nie powinien, być ...
dzieckiem "geremkowszczyzny" , któremu wmówiono że "nie dorósł do demokracji", wręcz.. nie ma o tym zielonego pojęcia... i o potwierdzenie tego czym jest demokracja musi pytać wszechwiedzącego urzędnika.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
cytat:Tyle że arbitrem
A czy tak jest w tym przyadku ?
Kiedy urzędnik nie jest arbitrem rozstrzygającym. On wydaje interpretację podatkową, która wiążę reprezentowaną przez niego administrację. Podatnik ma pełne prawa zaskarżyć taką interpretację do sądu administracyjnego. Gdyby interpretacji nie było, podatnik najpierw musiałby dokonać danej czynności, urząd wydać decyzję o niezapłaceniu należnego podatku i dopiero tą można by było zaskarżyć.
Dzięki interpretacji, może Pan przed działaniem uzyskać wiążące administrację stanowisko i w przypadku gdy uważa Pan je za niezgodne z prawem zaskarżyć do sądu administracyjnego. Jak Pan mówi do kontrahenta, że zgodnie z umową jest tak i tak, to nie jest Pan arbitrem rozstrzygającym mimo, że właśnie przeprowadził Pan wykładnię przepisów.
Zaraz Pan powie, że skoro policja może mi dać mandat, to mogę również ja go wystawić:/
Podobnie, gdybym ja miał uprawnienie do tłumaczenia prawa, też bym je tłumaczył uwzględniając własny interes.
Ja nie wiem za bardzo co do Pana nie dociera.
Przed wprowadzeniem interpretacji, również urzędnik tłumaczył prawo i robi to do dziś. Bierze kodeks interpretuje daną normę i wydaje decyzję, którą Pan może zaskarżyć do sądu administracyjnego. Dzięki interpretacji podatkowej, może Pan uzyskać stanowisko urzędu w danym przypadku przed jego wystąpieniem - czyli przed powstaniem kontrowersyjnego obowiązku podatkowego i również zaskarżyć do sądu.
Urzędnicza uzurpacja praw i tyle!!!
Pan chyba nie rozumie, że urzędnik nie przejmuje roli sędziego. Wydaje jedynie wiążącą go interpretację jak rozumie prawo.
Spróbuje jeszcze raz na przykładzie owej czerni i bieli.
W ustawie podatkowej jest napisane, iż sprzedaż czarnych kwadratów jest opodatkowana.
Pan chce sprzedawać, bardzo ale to bardzo ciemne kwadraty.
Tylko nie wie Pan czy urząd uzna, iż są to kwadraty czarne.
Dzięki interpretacji, może Pan przesłać kwadrat do urzędu, Izba skarbowa musi stwierdzić czy jest on czarny.
Jeśli stwierdzi, że jest to może Pan spokojnie je produkować nie bojąc się, że następny urzędnik zmieni zdanie i stwierdzi, iż kwadrat jest tylko prawie czarny.
Jeśli natomiast stwierdzi, że kwadrat jest ciemny, ale nie czarny, to może Pan taką decyzję zaskarżyć do sądu administracyjnego, dzięki czemu będzie Pan ostatecznie wiedział czy kwadrat będzie czy nie będzie opodatkowany.
Gdyby interpretacji nie było:
nie miałby Pan gwarancji, że urząd nie zmieni zdania.
Nie wiedziałby Pan czy kwadrat jest pod względem podatkowym czarny czy nie.
Co się więc Panu w tym nie podoba?
Ślepy, czy daltonista ?
Tylko nie wie Pan czy urząd uzna, iż są to kwadraty czarne.
Dzięki interpretacji, może Pan przesłać kwadrat do urzędu, Izba skarbowa musi stwierdzić czy jest on czarny.
A podatnikowi to pewnie "oczy ci.... zarosły" i stracił zdolność rozróżniania kolorów, bądź odcieni ?
Pięknie.... Polska , kraj daltonistów pytających się o kolor wszechwiedzącego urzędnika .
Na początek... robienie daltonistów podatkowych...
Dziś... ZUS robi daltonistów ubezpieczeniowych..
Przyszłość ???
Polska, kraj daltonistów... pytających się wszechwiedzącego urzędnika.. co białe, co czarne..
Eeeech... kiedyś niejaki p.KrzysztofM zadawał pytanie - "Jak ze ślepym pogadać o kolorach".....
..odpowiedź wytresowanego Polaka - Spytać urzędnika, on wszechwiedzący.. wie !!! A za odpowiednią opłatą... powie , który kolor biały, a który czarny.
Szkoda panie gadać -:(((
ze ślepym o kolorach nie pogada....
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Nie oczy mu nie zarosły i
Nie oczy mu nie zarosły i uważa że kwadrat jest czarny, ale chciałby się upewnić że urzędnik również tak uważa. Dzięki interpretacji podatkowej urzędnik nie może najpierw powiedzieć, że kwadrat jest czarny, a tydzień później że tak w zasadzie nie czarny tylko ciemnogranatowy.
Spory na tle interpretacji prawa powstawały i powstawać będą. Umożliwienie podatkowi uzyskanie wiążącego ten urząd stanowiska ułatwia życie podatnikowi. Choćby dlatego że dzięki temu może się udać do sądu aby ten przyznał mu rację lub przyznał rację urzędnikowi.
W przeciwnym razie będzie się mógł udać dopiero po powstaniu obowiązku podatkowego.
Jest Pan zwolennikiem bezkarności urzędników za słowa? Tak żeby jednego dnia kwadrat był dla nich czarny a drugiego żeby mogli powiedzieć, że ciemnogranatowy. No wie Pan..żeby Pan tak urzędników wspierał:/
To chyba jest gorzej, niż przypuszczałem....
Ten pański producent .... jest pewny że coś produkuje, a zarazem nie wie co produkuje i aby się upewnić co produkuje, musi zapytać... skorzystać z wiedzy , wszechwiedzącego urzędnika,, aby się upewnić co produkuje ??
Panie KreciK..... ten pański producent... to nie ślepiec , ani daltonista ale prosto mówiąc ...debil!
Brać się za produkowanie czegoś i prosić urzędnika aby litościwie określił co to jest ??? - paranoja panie, paranoja!!!
Strona zainteresowana rozstrzygnięciem, nigdy nie może być arbitrem. Bo jeśli arbitrem jest strona zainteresowana, to zawsze rozstrzygnie na swoją korzyść!!
Już wiele lat temu ...Monteskiusz opisywał jakie zagrożenia daje nadanie "władzy wykonawczej" prerogatyw "władzy sądowniczej" i jakie są tego skutki, a Pan twierdzisz że wszystko OK ?
Natomiast jeśli prawo jest skonstruowane tak, że wymusza interretację przez stronę zainteresowaną rozstrzygnięciem.....to jest to wyłącznie prawo .... hodujące nic nie rozumiejących debili. Debili , którzy po wyjaśnienie , co jest czym , muszą się pytać wszechwiedzącego... takie małpki w zoo.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Wreszcie coś do mnie dotarło
ludzie wychowywani są na
Czyli to nie małpy dojrzewają i dołączają do nas. To my staczamy się na łeb i na szyję pozbywając się inteligencji i duszy.
Teraz mogę zgodzić się - racje ma Margot, czy jej koledzy i koleżanki z podobnej "sajko"dziedziny, czyli ekolodzy i inna menażeria.
:(
cytat:Brać się za
Wydaje mi się, że ciągle Pan nie rozumie, że urzędnik ma i będzie miał swoje zdanie na ten temat. Więc ten producent dzięki interpretacji jest w stanie je poznać, zanim powstanie obowiązek podatkowy.
Nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie Pan nie rozumie czy się zacietrzewia.
Otóż urzędnik dalej podlega sądownictwu administracyjnemu.
Natomiast aby powstał spór sądowy co do interpretacji, najpierw strony muszą określić swoje stanowisko.
Identycznie jest w stosunkach cywilnoprawnych. Na tle umów mogą powstać spory. Zanim natomiast ktoś pójdzie do sądu ustalać kto ma rację, warto wcześniej ustalić czy w ogóle istnieje jakakolwiek rozbieżność zdań. Mądry przedsiębiorca ustala więc z kontrahentem rozumienie odpowiednich zapisów zanim podpisze umowę, a nie idzie do sądu już po jej zawarciu. Dzięki interpretacji tenże przedsiębiorca może poznać stanowisko urzędu, zanim przystąpi do działalności podlegającej opodatkowaniu.
Nie jestem w stanie pojąć czy do Pana nie dociera, że urzędnik nie jest arbitrem czy ma Pan własną definicję arbitrażu?
Otóż urzędnik nie jest arbitrem bo on jedynie określa stanowisko urzędu w sprawie interpretacji przepisów. Takie stanowisko może być zaskarżone do sądu, który dalej pełni rolę arbitra.
Jedyna różnica między klasyczną drogą a intepretacją podatkową jest taka, że przedsiębiorca może poznać stanowisko urzędu w danej sprawie przed wykonananiem spornej czynności, a nie dopiero po.
Jakie prerogatywy władzy sądowniczej daje administracji interpretacja podatkowa? Skoro jak już Pan przyjął do wiadomości wykładnia prawa do niej nie należy?
Każde prawo, umowa i.t.p jest interpretowane przez obie strony. Taka jest natura rzeczy. O tym która interpretacja jest właściwa decyduje sąd. Interpretacja podatkowa pozwala jednej ze stron poznać interpretację drugiej strony przed wystąpieniem faktu powodującego jego zastosowanie. W żaden sposób nie ogranicza praw podatnika, a jedynie ogranicza prawa urzędników do dowolnej zmiany przyjętego stanowiska. Jeżeli broni Pan dowolności urzędników w interpretacji prawa, np. żeby w US w jednej dzielnicy Warszawy interpretowano tak, a w drugiej inaczej to oczywiście rozumiem, natomiast kompletnie się nie zgadzam.
Mam wrażenie, że znowu mylą się Panu pojęcia.
Szanowny KreciK , myślę że czas skończyć tą dyskusję....
do porozumienia nie dojdziemy - przyczyna prozaiczna - Pan jest prawnikiem , ja nie.
Dla Pana jest niedopuszczalne założenie że zapis prawa może być szwindlem (nieomylność prawodawcy), dla mnie jest to dopuszczalne (prawo tworzą ludzie, nie ma idealnego prawodawcy).
I ztąd , niemożliwość porozumienia się.
Natomiast....
"Interpretacja" powinna być jednolita dla całego prawa a nie interpretacja uzależniona "od sprawy".
Podobnie jak do spraw.... w temacie "ile" - wystarczy sąd rejonowy, natomiast w temacie "o prawa" , konieczne jest rozstrzygnięcie sądu okręgowego.
Ponadto - system prawny dopuszczający aby "jedna strona" pytała się "drugiej strony" , jest także (moim zdaniem) niedopuszczalny - powód - "jedna ze stron" stawiana jest na pozycji "pytalskiego" -nic nie rozumiejącego idioty - gdy druga strona jest stawiana na pozycji "mądralskiego" - wszystkowiedzącego, ot taka namiastka Boga.
Pozdrawiam
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
cytat:Strony mogą się
Bez interpretacji, również sprawa do sądu nie dojdzie jeżeli administracja wyda orzeczenie korzystne dla podatnika. Żaden arguemnt. Natomiast związanie administracji wyrażonymi "ex cathedra" poglądami jest jak najbardziej słuszne.
Kiedy właśnie problemy interpretacyjne powstają przy konkretnych sprawach. np. czy kwadrat jest czarny czy ciemnogranatowy.
Nie bardzo wiem o czym Pan mówi. Taka zależność nie występuje.
Za cholerę nie rozumiem skąd takie wnioski??
Faktem jest, że interpretacja administracji ma bardzo duże znaczenie. Poznanie tejże opinii może oszczędzić podatnikowi czasu i pieniędzy koniecznych do przeprowadzenia postępowania sądowo-administracyjnego. Co więcej uniemożliwia administracji stosowanie rozbieżnych standardów.
Mam wrażenie, że z początku nie bardzo Pan zauważył, iż interpretacja poszerza prawa podatnika i ogranicza urzędników a teraz już się teraz przekomarza.
Pozdr.
Oglądając jakiś czas temu
Oglądając jakiś czas temu filmy z serii "Planeta małp", doszedłem do wniosku że pomimo tego, że na pierwszy rzut oka wyglądają na kompletny idiotyzm, to w gruncie rzeczy niosą ważne przesłanie dla człowieka (abstarhując od tego czy reżyser akurat to przesłanie miał na myśli - według mnie nie, ale samo wyszło...). Mianowicie podaje jedną z wielu odpowiedzi na pytanie: do czego może doprowadzić ludzka głupota, polegająca na igraniu z prawami natury? Żal, że jesteśmy świadkami przeniesienia fantazji reżyserskiej na grunt świata rzeczywistego...
Prawem natury jest ochrona własnego gatunku i dotyczy to również człowieka. Prawo to przestrzegane jest nawet u najprostszych form życia. Stada wilków składają się z wilków, a nie z wilków, psów i lisów przykładowo. Zresztą każdy gatunek jest tutaj przykładem. W związku z tym nadawanie praw ustanowionych przez człowieka dla ochrony człowieka zwierzętom jest niezgodne z naturą i stanowi poważne wykroczenie przeciwko właściwemu porządkowi ekologicznemu. W efekcie musi prowadzić do zguby gatunku pozbywającego się właściwej sobie ochrony.