Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Upadek dolara?
Na systemie walutowo-finansowym świata opartym na dolarze, jaki powstał po upadku w 1971 roku „systemu Bretton Woods,” pokazują się rysy i szczeliny, jego fundamenty nie są już tak niewzruszone, przeciwnie, zaczynają tu i ówdzie pękać. Wyczulone ucho słyszy głuche podziemne wstrząsy zwiastujące globalną wojnę walut z udziałem USA, „Eurolandu”, Chin, Rosji, Japonii, krajów naftowych znad Zatoki Perskiej. Aby zrozumieć, jak wielka jest stawka w tej grze, należy przypomnieć , że korzenie obecnego systemu tkwią w decyzji prezydenta Nixona, który w 1971 roku zlikwidował oparcie dolara na parytecie złota obowiązującym na międzynarodowym rynku walutowym. Po raz pierwszy w historii cały świat zaczął żyć w jednym systemie papierowego pieniądza bez pokrycia, niewymienialnego na złoto. Śluzy do tworzenia pieniądza i kredytu „ z niczego” zostały szeroko otwarte. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat większość walut orientowała się na dolara - pieniądz najpotężniejszego politycznie i gospodarczo kraju świata; stał się on środkiem płatniczym w rozliczeniach za ropę naftową (petrodolar), głównym środkiem płatniczym wielkiego handlu międzynarodowego i walutą rezerwową gromadzoną przez banki centralne na całym świecie. Pod koniec lat 90. XX wieku ponad 4/5 transakcji finansowo-walutowych i połowa światowego eksportu rozliczane były w dolarach. Dolar stał podstawową jednostką rozliczeniową i środkiem płatniczym na świecie, medium wymiany i środkiem tezauryzacji. Jako globalny środek wymiany używany jest w transakcjach, w których nie uczestniczą ani instytucje amerykańskie, ani inne amerykańskie podmioty gospodarcze. Dolar stanowił prawie 70% światowych rezerw walutowych. Wszystkie banki centralne trzymają dolary, którymi trzeba płacić za miriady transakcji w nich rozliczanych, i jako rezerwę, konieczną dla obrony wartości własnej waluty. Ilość dolarów, które stanowią rezerwy w bankach i służą do rozliczeń w transakcjach poza USA etc. jest kilkukrotnie wyższa niż udział USA w produkcie globalnym brutto i wymianie handlowej. Więcej fizycznych dolarów jest drukowanych dla obiegu zagranicznego niż dla krajowego. 100-dolarówka jest najczęściej używanym banknotem na świecie – po świecie krąży ich dwa do trzech razy więcej niż w USA. Mające monopol na drukowanie (i elektroniczne wytwarzanie ) dolara, Stany Zjednoczone ściągają niejako niewidoczną „dziesięcinę” od każdej sprzedawanej i kupowanej baryłki ropy konsumowanej przez państwa importujące ropę i od innych transakcji handlowych i finansowych rozliczanych w dolarach. Dzięki statusowi dolara jako waluty globalnej USA mogą kupować u reszty świata wiele surowców, towarów i usług za cenę kosztu drukowania i dystrybucji dolara. Od wielu lat eksport z USA jest niższy od importu o ok. 50%, co oznacza , że kraje świata dostają zielony papier amerykański w zamian za swoje surowce, towary i usługi warte 400-500 mld dolarów – Amerykanie mają co roku „free lunch” wart pół biliona dolarów. W 2006 roku wart był on już ponad 800 mld dolarów. Istotnym elementem hegemonii dolara jest to, że jest on, jak go określił, Richard Duncan, autor wydanej przed kilku laty książki Kryzys dolara, „walutą bumerangową”: idzie za granicę (oczywiście nie w sensie fizycznym) jako zysk zagranicznych eksporterów ze sprzedaży do USA surowców , dóbr i usług; te setki miliardów dolarów, które nie zostały wydane na import amerykańskich surowców, dóbr i usług, gromadzone są przez banki centralne, a następnie inwestowane w amerykańskie obligacje skarbu państwa i inne papiery wartościowe nominowane w dolarach, ewentualnie w akcje amerykańskich firm lub nieruchomości w USA etc. Można powiedzieć, że obligacje i papiery wartościowe nominowane w dolarach oraz znajdujące się w obiegu poza krajem dolary stanowią dla rządu USA de facto nieoprocentowaną pożyczkę bez terminu spłaty. Dzięki temu rząd amerykański, zwiększając podaż swojej krajowej waluty bez obawy o to, że wybuchnie inflacja cenowa, może sztucznie podwyższać poziom konsumpcji swoich obywateli, pokrywać deficyt budżetowy i wydawać pieniądze na rozmaite ważne cele. Przez trzydzieści sześć lat, od chwili upadku „systemu Bretton Woods” , USA nie mając hamulca w postaci parytetu złota, wykorzystywały swój monopol na druk światowej waluty (która jest równocześnie ich walutą krajową) i coraz mocniej zalewały świat swoją „fiat money”. Podaż dolara rośnie tak szybko, że popyt za nią nie nadąża, nic zatem dziwnego, że cena „zielonych” spada. USA stworzyły finansową piramidę i, wciągnąwszy świat w jej obsługę, nie mogą tak po prostu zatrzymać tego procesu. Muszą stale generować popyt na dolary, pchając innych bez końca w refinansowanie ich starych długów i finansowanie nowych. W miarę ta piramida rośnie, staje się to coraz trudniejsze, ponieważ aby dolar był stabilny, popyt na dolary musi rosnąć szybciej niż zadłużenie USA. Kiedy popyt zaczyna spadać, jak to się dzieje w ostatnich latach, system hegemonii dolara, który jest realnym źródłem globalnej inflacji, osiąga swoje naturalne granice – siły rynkowe zaczynają działać przeciw niemu, a także wykalkulowana polityka finansowa rządów i banków centralnych. Posunięciem o ogromnym znaczeniu dla systemu walutowego świata było utworzenie euro. Już w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku niektórzy ekonomiści głównego nurtu przewidywali, że europejska unia monetarna wywoła głębokie i dalekosiężne skutki. Prof. Randall Henning z amerykańskiego Instytutu Gospodarki Międzynarodowej stwierdził w październiku 1997 roku, że europejska unia monetarna będzie oznaczać najgłębszą transformację międzynarodowego systemu walutowego w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Stworzy ona, stwierdził Henning, nowego walutowego aktora i silniejszego partnera w negocjacjach niż jakikolwiek z tych, z którymi USA miały do czynienia w okresie powojennym. Bez wątpienia, przewidywał Henning, unia walutowa zapoczątkuje nową erę w międzynarodowych stosunkach walutowych. Laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Robert Mundell napisał na łamach „Wall Street Journal” (marzec 1998) , że wprowadzenie euro oznacza najbardziej dramatyczną zmianę międzynarodowego systemu walutowego od czasu wycofania się prezydenta Nixona z pokrycia dolara złotem w 1971 roku. Euro, zdaniem Mundella, rzuci wyzwanie dominującej pozycji dolara. Dyrektor Instytutu Gospodarki Międzynarodowej prof.Fred Bergsten w artykule „Ameryka – Europa: zderzenie tytanów?” („Foreign Affairs”, marzec/kwiecień 1999) stwierdził, że wprowadzenie euro to największa zmiana w globalnych finansach od czasu, kiedy w okresie międzywojennym dolar zastąpił funta sterlinga w roli głównej waluty świata; euro stało się realną alternatywę dla dolara i pierwszym realnym konkurentem dla niego od momentu, kiedy osiągnął globalną dominację walutowej. Euro to zapowiedź „ruchów sejsmicznych” w światowym systemie walutowym, pisał osiem lat temu prof. Bergsten; jego zdaniem groźba dewaluacji dolara, przy konkurencji euro, może wywołać bardzo istotne, wręcz historyczne, systemowe zmiany porządku walutowego i makroekonomicznego na świecie. Wprowadzenie euro wywołało dynamiczne procesy czysto ekonomiczne i finansowe, które wzmocnione czynnikami (geo)politycznymi i psychologicznymi, mogą dzięki „efektowi domina” doprowadzić do podważenia hegemonii dolara (prof.Bergsten oceniał, że samo wprowadzenie euro wywoła przesunięcie na tę walutę od 500 miliardów do 1 biliona dolarów rezerw walutowych ). Rządy, banki centralne, instytucje finansowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, inwestorzy, zwykli „ciułacze” powitali z zadowoleniem powstanie walutowej alternatywy, gdyż euro dawało możliwość dywersyfikacji rezerw i lokat oraz szansę zmniejszenia ryzyka przy operacjach finansowych . W ostatnich kilku latach popyt na dolary i amerykańskie obligacje rządowe, choć nadal bardzo wysoki, stopniowo malał, wiele banków centralnych zaczęło konwertować część swoich rezerw dolarowych na euro; Rosja i niektóre kraje OPEC zaczęły kwestionować pozycję dolara jako waluty rozliczeniowej w handlu ropą ; różne kraje próbują wiązać własne waluty nie z dolarem, ale z koszykiem różnych walut. Te i inne procesy sygnalizują, że dokonują się wewnętrzne przesunięcia i „tąpnięcia” w światowym systemie walutowym, które osłabiają monopolistyczną pozycję dolara. Jego monopol chwieje się, powolna redukcja jego globalnej roli już zachodzi, a w przyszłości tendencja ta może się nasilić. Gdyby tak się stało, cały system globalnego dolara stanie w obliczu rozpadu. Możliwe są dwa scenariusze: albo szybka ucieczka od dolara zarówno w gotówce, jak i w obligacjach rządowych i papierach wartościowych nominowanych w dolarach i jego gwałtowny upadek, albo jego powolna i długa agonia. Nikt nie wie dokładnie, ile dolarów w różnych formach krąży dziś po świecie, szacuje się, że jest to kilkanaście bilionów. Stanowią one jakby czeki, które wystawiał rząd USA, a inni musieli posługiwać się nimi w swoich transakcjach. Ponieważ czeków tych nie realizowali, wystawiający je mógł czuć się bezpiecznie. Kiedy jednak przestaliby ich używać, to musiałyby być one zrealizowane tam, gdzie zostały wystawione. Wtedy okazałoby się, że są to de facto czeki bez pokrycia, albo są o wiele mniej warte niż to, co na nich zapisano. Każdy dolar z wielobilionowej finansowej piramidy jest obietnicą wypłaty i roszczeniem do realnych dóbr gospodarczych i dochodów z gospodarki USA. Dopóki popyt na dolary trwa i hegemonia dolara pozostaje nienaruszona, dopóty roszczenia te pozostają w zawieszeniu i ukryty jest fakt, że dłużnik jest niewypłacalny. Gdyby przyjąć (teoretycznie), że jednego dnia o jednej godzinie nikt na świecie nie chce już posiadać i nie chce przyjmować owych „dolarowych czeków”, to popyt na dolary spadłby do zera i po pewnym czasie wszystkie one powróciłyby tam, gdzie są legalnym środkiem płatniczym, to znaczy do Stanów Zjednoczonych. W ostatecznym rozrachunku są one wymienialne na jakiekolwiek dobra tylko w USA - tam gdzie są krajową walutą. Dolar będący przez kilkadziesiąt lat walut globalną powróciłby do roli waluty krajowej, z tą różnicą, że w krajowym obiegu amerykańskim znalazłoby się kilkanaście bilionów dolarów bez pokrycia. Katastrofalne skutki takiego rozwoju wydarzeń dla systemu finansowego i gospodarczego USA byłyby oczywiste. Gdyby nastąpiła niekontrolowana, globalna wyprzedaż dolarów, powstałaby także bardzo trudna sytuacja dla wszystkich krajów mających rezerwy w dolarach, poniosłyby one olbrzymie straty, gdyż swoich rezerw nie zdążyłyby upłynnić, zamienić na inne waluty i pozostałyby z górami zdewaluowanej waluty i pozbawionymi wartości obligacjami i akcjami. Na głównej dolarowej piramidzie, banki centralne zbudowały mniejsze piramidy we własnej walucie, które zawaliłyby się razem z nią. Dlatego scenariusz gwałtownego załamania się dolara („dollar crash”) jest mało prawdopodobny ze względu na to, że zbyt wiele interesów różnych stron zostałoby naruszonych. Istnieje skomplikowana sieć globalnych powiązań i zależności gospodarczych , która taki czarny scenariusz czyni trudnym do spełnienia. Ani Europa, ani Azja Wschodnia , ani państwa znad Zatoki Perskiej nie życzą sobie załamania gospodarki amerykańskiej i ekonomicznych wstrząsów na wielką skalę. Upadek dolara miałby negatywny wpływ na ich gospodarki zależne od eksportu do USA, opłacalnego tylko przy silnym dolarze, na ich systemy finansowe i waluty, często związane sztywnym kursem z dolarem. Cokolwiek się zrobi, zrobi się źle: można, zacisnąwszy zęby, podtrzymywać dolara, ale ryzykując, że w końcu i tak siły ekonomiczne rozwalą ich system, albo wyjść z systemu dolarowego i również ponieść ogromne straty. Akumulacja gigantycznych rezerw dolarowych przez Pekin ( bilion dolarów z kawałkiem) daje co prawda Chińczykom do ręki instrument szantażu i finansowo-polityczną bombę, ale gdyby naprawdę rzucili tę bombę, to wprawdzie system globalnego dolara by tego nie przeżył, ale oni sami też ledwo uszliby z życiem. Mamy zatem klincz, sytuację typu „złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma”: wszyscy nawzajem się blokują, wszyscy nawzajem trzymają się za gardło. Trwa sytuacja nierównowagi czy raczej „równowagi finansowego strachu”, która jednak, ze względu na to, że jest de facto finansową nierównowagą, nie może trwać w nieskończoność. Ponieważ walutowe status quo powinno ulec zmianie, bo zmieniły się warunki ekonomiczno-finansowe na świecie, ale równocześnie szereg czynników taką zmianę blokuje, będziemy raczej świadkami powolnego wykrwawiania się dolara. System, który powstał po upadku „systemu Bretton Woods” tak czy inaczej powoli dobiega kresu. USA nie mają już własnych ekonomicznych instrumentów, aby utrzymać system globalnego dolara; ich możliwości, aby pobudzać popyt na niego i blokować odchodzenie od niego stają się coraz mniejsze, szczególnie, że prognozy dla gospodarki USA na najbliższe lata nie dają powodu do zbytniego optymizmu: nie widać na horyzoncie realnych działań dla zmniejszenia deficytów budżetowego i handlowego, wzrost gospodarczy jest słaby, niesprzyjająca jest sytuacja demograficzna; jeśli nie dojdzie do zasadniczej zmiany polityki wewnętrznej to wydatki federalne we wszystkich głównych kategoriach będą rosły tak jak do tej pory lub nawet szybciej; rosną wydatki na cele socjalne, rosną koszty emerytur i opieki zdrowotnej dla odchodzących na emeryturę „baby boomers” etc.; każda nowa ustawa Kongresu – to kolejne setki miliardów dolarów z budżetu; do tego dochodzą wydatki na obronę, wydatki na pomoc zagraniczną, wydatki na bezpieczeństwo wewnętrzne. Nic nie wskazuje na to, aby na świecie przywrócone zostały wiara i zaufanie do dolara. Zaufanie do umiejętności zarządzania bankowym systemem USA i całego świata, do stabilności gospodarczej struktury USA, wiara w uczciwość Wall Street, Federalnego Funduszu Rezerw, rządu USA są na najniższym poziomie od dziesięcioleci. USA stały się nie tylko największym dłużnikiem na świecie, ale również dłużnikiem niewiarygodnym. Dodajmy do tego czynniki polityczne: USA zostały po pokonaniu ZSRS jedynym supermocarstwem i globalnym suwerenem; ale tym samym popadły w swego rodzaju izolację geopolityczną, bowiem każda władza automatycznie rodzi kontrwładzę; skoro jest tylko jeden globalny suweren, to wszyscy są jego poddanymi i wszyscy, nawet jego zaufani i wierni klienci, w ten czy inny sposób „spiskują” przeciwko niemu; stąd bierze się strukturalny antyamerkanizm, przejawiający się także w oporze wobec hegemonii dolara - instrumentu i symbolu hegemonii politycznej; zmieniła się percepcja działań jednego hipermocarstwa: kiedyś USA postrzegane były jako policjant albo prywatny ochroniarz, któremu się płaci uczciwą cenę za ochronę, dzisiaj widzi się w nich imperialnego suwerena, który ściąga haracz. Z pewną przesadą można powiedzieć, że świat poddany władzy jednego hipermocarstwa stosuje pełzający bojkot podatkowy, stara się uciec od imperialnej waluty, aby w ten sposób uniknąć płacenia trybutu na utrzymanie imperium. Nie widać sposobu na powstrzymanie erozji dotychczasowego systemu walutowego świata; powolna agonia dolara jako waluty globalnej, spadek jego wartości i siły nabywczej uderzy w Amerykę, którą czeka: zwyżka cen, program oszczędnościowy, bolesna reforma finansów publicznych, samodzielne sfinansowanie deficytów, spadek poziomu konsumpcji, spadek poziomu inwestycji, słaby dopływ kapitału zagranicznego, konieczność zwiększenia eksportu i spłacania długów realnymi dobrami i usługami, podwyżka podatków, aby zatkać dziurę budżetową, której zagranica nie chce finansować, cięcia w wydatkach socjalnych. Dość nonszalanckie powiedzenie politycznych ekonomistów z Waszyngtonu „nasza waluta, wasz problem", trochę dziś mniej śmieszy niż niegdyś . Wykrwawianie się dolara miałoby, co oczywiste, dalekosiężne skutki geopolityczne. Gdyby Waszyngton nie był w stanie ściągać podatku emisyjnego wynikającego z posiadania monopolu na bicie światowej monety ( współczesny „seigniorage” czyli dochód królewski z mennicy), to przyszłość amerykańskiego imperium światowego nie rysowałaby się nazbyt różowo. Dolar był akceptowany i miano do niego zaufanie, bo stał za nim jego menniczy, czyli rząd Stanów Zjednoczonych – najpotężniejszy rząd świata. I odwrotnie: potęga rządu USA zależy od zaufania i akceptacji dolara przez cały świat. Dolar jest jednostką geopolityczną, funkcją ekonomicznego, strategicznego, militarnego i ideologicznego potencjału USA, walutą nierozerwalnie związaną z geopolityczną sytuacją świata w drugiej połowie XX wieku. Taką samą jednostką geopolityczną jest euro zaprojektowane przez francuskich strategów, aby zrównoważyć światową hegemonię USA po upadku ZSRR. Waluta i siła polityczno-militarna warunkują się nawzajem. Siła militarno-polityczna Stanów Zjednoczonych podtrzymuje dolara, a dolar podtrzymuje ich siłę polityczno-militarną; dolar pozwala kontrolować rynek ropy a tym samym system energetyczny świata; kontrola nad ropą jest potrzebna USA jako kotwica ratunkowa dolara, jako wielofunkcyjna broń w walce z konkurencją monetarną. Dolar, Pentagon, ropa (waluta, siła militarna, energia) są nierozerwalnie ze sobą związane, przenikają się nawzajem i warunkują. Bez globalnego dolara USA utraciłyby kontrolę nad ropą i możliwość sięgania po zasoby finansowe świata, konieczne dla utrzymania globalnej infrastruktury wojskowo-politycznej i prowadzenia polityki globalnej hegemonii - Stany Zjednoczone nie udźwigną finansowo takiej polityki, bowiem ich baza gospodarczo-podatkowa jest zbyt mała. Przyszłość rysuje się zatem niejasno i wszystko może się jeszcze wydarzyć, ale jedno wiadomo na pewno: pozycja dolara, która 50 lat temu wynikała zarówno z czynników naturalnych ( ekonomicznych, rynkowych), jak i (geo)polityczno-militarnych, jest dziś zależna prawie wyłącznie od tych drugich, a o jego losie jako waluty światowej decydują nie tylko rząd w Waszyngtonie i Federalny Fundusz Rezerw, ale także Chiny , „Euroland”, Rosja, kraje znad Zatoki Perskiej. Amerykanie nie sprawują już pełnej kontroli nad swoją krajową walutą, bo nie kontrolują już bilionów dolarów, które wyeksportowali do innych krajów - do pewnego stopnia utracili suwerenność w dziedzinie polityki walutowej: stopy procentowe w USA zależą tak od Federalnego Funduszu Rezerw , jak od banku centralnego Chińskiej Republiki Ludowej. Manipulacje walutowe i nierozegrana jeszcze wielka gra światowej polityki wokół dolara chroni go przed upadkiem jako waluty globalnej. Być może nastąpi pokojowe dopasowanie światowych finansów do nowego układu sił; musiałoby jednak dojść do negocjacji na szczycie, podziału stref wpływów walutowych, kompromisu w sprawie waluty rezerwowej i rozliczeniowej w handlu ropą, konieczne byłoby osiągnięcie jakiegoś konsensusu w kwestii budowy nowego systemu walutowego świata („nowe Bretton Woods”) z quasiduopolem dolar-euro, w którym euro stałoby się de facto drugim standardem dla waluty rezerwowej świata (ogólny udział euro w światowych rezerwach wynosił w grudniu 2006 roku ok. 33 %). Problem polega jednak na tym, że taki dwubiegunowy system walutowy nigdy jeszcze nie istniał (z trzecim biegunem – Chinami mającymi decydujący głos w kwestii zakresu różnicowania waluty rezerwowej). Cytowany już prof. Fred Bergsten stwierdził: „Nigdy jeszcze nie było tak, żeby grupa (choćby tylko dwóch) równorzędnych mocarstw kierowała skutecznie reżimem walutowym. Większość historycznych prób podejmowanych dla osiągnięcia takiego wspólnego kierownictwa zakończyła się niepowodzeniem”. Zatem nawet próby uzgodnienie pewnych ekonomiczno-politycznych warunków współistnienia i chęć Chińczyków, Amerykanów, Rosjan, Japończyków, Europejczyków i Saudyjczyków do zgodnego współdziałania w celu stopniowej korekty nierównowagi finansowej świata, mogą nie przetrzymać napięć i niekontrolowalnych do końca procesów, zawsze możliwych reakcji łańcuchowych i efektów „kuli śnieżnej”, wywołanych jakimś poważnym wstrząsem politycznym np. wojną z Iranem. Wspólnota interesów może okazać się zbyt słaba w obliczu toczącej się już walki o – mający oczywiste geopolityczne skutki - walutowy podział świata, walki o kontrolę nad tworzeniem pieniądza i kredytu, o panowanie nad światowym systemem finansowym i o to, kto będzie ostatecznym arbitrem globalnej polityki monetarnej. Jest sprawą oczywistą, że Waszyngton będzie za wszelką ceną bronił systemu globalnego dolara, a jego główny konkurent „Euroland” znajduje się na słabszej pozycji, gdyż dąży do walutowej suwerenności, nie posiadając suwerenności polityczno-militarnej, która jest jej warunkiem. Potencjalna funkcja euro jako waluty globalnej stoi w sprzeczności z niewielkim polityczno-militarnym znaczeniem Unii Europejskiej w świecie. Żeby euro mogło spełnić polityczną rolę, dla jakiej zostało zaprojektowane, Unii Europejskiej, oprócz Europejskiego Banku Centralnego, potrzebny byłby prezydent, minister spraw zagranicznych, armia europejska, europejskie ministerstwo skarbu, europejskie służby specjalne etc. I zbudowaniu tych instytucji ma, jak się zdaje, służyć „traktat reformujący”.
(pierwodruk: „Nowe Państwo”, 2008 nr 1) |
Byłem kiedyś na spotkaniu
Byłem kiedyś na spotkaniu z panem Gabisiem. Nigdy nie rozumiałem czemu cieszy się on tak wielkim zainteresowaniem. Na owej prelekcji pan Gabiś przedstawił swoją wymarzoną wizje Europy (likwidacja państw narodowych, silny rząd kontynentalny z siedzibą w Bratysławie). Słuchałem jego wywodów coraz bardziej zażenowany. Były sztuczne, wymuszone i niezdrowe. Widać że musiał na siłę coś wymyślać by być oryginalnym. Publika co chwile rechotała. Nie wiem czy dlatego że podzielała dziwne poglądy pana Gabisia czy dlatego że uważała go za błazna.
Panu już przesadza.
Ciekawe ilu ludzi spuchło ze śmiechu czytając Pana artykuły?
Wie Pan? Brak Panu elementarnej kultury osobistej. Jest Pan jak ta przekupa - plotkara. Nic Pan nie wnosi, a wszystko skłóca, psuje i fasuje pod swój ogląd świata. Niech Pan się cieszy, że Pana jeszcze błaznem nie zowią - do czasu.
Ciekawe, czemu Pana komentarz nie jest rzeczowy? Mniemam, że jest Pan zielony z tego tematu.
kniaź Michaił
kniaź Michaił
Gabiś - najwybitniejszy "eurofaszysta"
Nie zrozumie Pan też nigdy, dlaczego cieszy się Pan tak małym zainteresowaniem...
_____________
_____________
Wymienialność dolara na
Wymienialność dolara na złoto została wstrzymana ze względu na to, że ludzie po prostu go na nie wymieniali. Z racji tego, że w innych państwach nie było takiej wymienialności - rezerwy złota USA zostałyby wyczerpane w takiej sytuacji w bardzo krótkim czasie. Wystarczyła korzystna zmiana kursu dolara np. względem franka i do USA walili spekulanci z całej Francji aby wydrenować amerykański bank centralny z jego rezerw. Czemu przeróżni tutjesi "spece" od walut nie rozumieją, lub nie chcą zrozumieć tak prostego mechanizmu? Co lub kto stoi na przeszkodzie - Friedman, Hayek... ?
Co do reszty artykułu pełna zgoda.
Jednym słowem
ta heca z traktatem to istotny element wojny ekonomicznej, którą Unia Europejska wypowiedziała Stanom Zjednoczonym.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Bardzo interesujacy
i rzeczowy artykul.
Trudno by mi bylo zaprzeczyc choc jednemu zdaniu.
Coraz wiecej ludzi podejmuje ten temat.
Niedawno dolaczyl do nich moim zdaniem najlepszy kanadyjski obserwator i komentator polityki swiatowej Eric Margolis.
Nazywa on polityke monetarna USA orgia zadluzenia:
http://www.ericmargolis.com/a...
RP
33% spadku w ciągu kilku lat
porównując do spadku złotówki w czasie tzw.reformy Balcerowicza ?
pryszcz!
Co może to spowodować? Konieczność wykupu dolarów , to nic więcej jak konieczność radykalnego zwiększenia eksortu przez USA, a co może dać jedno... radykalne rozkręcenie gospodarki amerykańskiej.
Więc "spoko" z dolarem.... a pozatym... przecież mają swoich icków - ci wymyślą zyskowne dla USA geszefty - wyssają z Polski, wyssają z innych krajów... sytuacja się znormalizuje.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Balcerowicza
można porównywać z tym, co było przed nim.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
Przed Balcerowiczem.....
Jaruzelski budował atomówkę w Żarnowcu, nawet reaktory już miał kupione.
Po Balcerowiczu "atomówkę" zarosły bagna :-)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Mowa była o inflacji
A kiedy słyszę, jaki to dobry był Jaruzelski (choćby i w porównaniu z III RP), to mnie skręca — niezależnie od tego, czy pochwałę Jaruzelskiego słyszę z lewej, czy z prawej strony.
System Jaruzelskiego nie mógł dalej nic budować, bo zbankrutował.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
System może i zbankrutował
ale "elita", która go kontrolowała już niekoniecznie. Po prostu w nowym systemie przestała się zajmować budowaniem i produkcją a skoncentrowała na bardziej lukratywnych "przekształceniach" i innych papierowych operacjach.
Zresztą trudno się dziwić: zwrot z inwestycji w elektrownie to kilka, może kilkanaście procent rocznie a za "wczesnego Balcerowicza" można było zarabiać nawet kilkadziesiąt procent miesięcznie na lokatach. Nie mówiąc już o okazjach zakupu składników majątkowych przedsiębiorstw wykończonych fiskalizmem i lichwiaryzmem.
co niby może esportować USA,
skoro jedynym towarem eksportowym jakim dysponuje jest inflacja?
Niedawno kupiłem laptopa
Zaprojektowany głównie w USA, wyprodukowany głównie w Chinach. Nie wiem, jaki jest podział zysków USA i Chin w tym przypadku, ale udział myśli technicznej z USA jest znaczący: z ważnych części IBM, Intel, Nvidia, Microsoft (ten ostatni wbrew mojej woli, z braku możliwości kupienia odpowiadającego mi laptopa bez Windowsów, których nie używam). Chiny w tym przypadku tylko produkują to co projektuje USA.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
Pax Amerricana.
Amerykanie eksportują oprócz swoich wydmuszek, dzięki aktywnemu wsparciu osłów trojańskich swój sprzęt wojskowy. Np.cudo techniki F-16. No i oczywiście swoją armię.
kaktusnadłoni
Kolejny mit ludzi mało spostrzegawczych.
Tak naprawdę wielu z nas korzysta pośrednio lub bezpośrednio z bardzo dużej ilości różnych towarów i usług produkowanych w USA. Żeby nie poniżać tych, którzy twierdzą inaczej nie będę tych towarów i usług wymieniał - niech się trochę zastanowią co plotą. Ale zrobię to bardzo chętnie jeżeli dalej będą upierać sie przy swoim.
USA jest, zdaje się, 3 czy
USA jest, zdaje się, 3 czy 4 eksporterem na świecie.
Monopol na drukowanie dolara.
W artykule w wielu miejscach Autor pisze,że rząd USA ma monopol na drukowanie dolara.Jest to nieprawda. Rząd amerykański nie ma takiej możliwości, ponieważ FED nie jest instytucją państwową, tylko prywatną.
Aby zachować ciągłość dolara jako waluty światowej USA musi pilnować tylko jeden rzeczy - ropa ma być rozliczana tylko i wyłącznie w dolarach.Saddam Hussein w 2000 roku zmienił rozliczenie z dolara na euro i natychmiast został odstrzelony.Pierwszą rzeczą jaką Amerykanie zrobili po wkroczeniu do Iraku było ponowne powrócenie do rozliczenia dolarem.Atakiem na Irak USA wysłały wyraźny sygnał do świata - niech wam nawet do głowy nie przyjdzie kombinacje z odejściem od dolara, zobaczcie co robimy z takimi co próbują.Teraz Iran próbuje rozliczać transakcje ropy w euro i wisi nad nim widmo wojny.Czy się tego widma przestraszy?No cóż, Iran to nie Irak,ma sojuszników - ot choćby Chiny.
Teza stawiana przez Autora o konieczności stworzenia europejskiego prezydenta,ministerstwa spraw zagranicznych ,wojska jest bardzo niebezpieczna i tworzy grunt pod kolejny etap tworzenia Nowego Porządku Świata, gdzie wąska elita poprzez podział wpływów będzie kontrolowała społeczeństwo na skalę globalną.
To chyba jasne, że
elyta finansowa chce kontrolować cały świat. Temu ma służyć Traktat z Lizbony, który jako żywo przypomina konstytucję Związku Sowieckiego. Przeczytałem 152 strony jednolitej wersji TL i mam dosyć. Wystarczy zobaczyć początkowy artykuł o tym, że wszystkie państwa członkowskie powstrzymają się od jakichkolwiek działań, które mogłyby przeszkodzić w urzeczywistnieniu celów Unii. Dalej jest gorzej, zwłaszcza w kwestii polityki policyjnej i sądowej.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
zamiast komentarza
zapraszam do przeczytania artykułu napisanego przez ob. amerykanskiego profesowa I.C.Pogonowskiego
.
Czy USA jest dobrym oparciem dla Polski?
USA, propagowane jako„nieodzowne mocarstwo na świecie,” jest jakoby „wszechpotężne,” a w rzeczywistości stoi wobec zobowiązań, których nie jest w stanie dotrzymać. Mimo śmierci, okaleczenia oraz pozbawienia dachu nad głową, 25% ludności Iraku, USA jako „jedyna super-potęga na świecie,” nie jest, jak dotąd, w stanie kontrolować i spacyfikować miasta Bagdadu.
W celu prowadzenia bezsensownej wojny w Afganistanie, USA wciągnęło NATO w konflikt szkodliwy i zupełnie nie potrzebny dla tej organizacji. USA ma siły wojskowe niebezpiecznie rozrzucone po całym świecie oraz załamującą się gospodarkę i walutę oraz, jest rządzone przez chciwą kabałę, według byłego ministra skarbu w Waszyngtonie, Paul’a Graig’a Roberts’a.
Kabała ta chciałaby zaatakować Iran, Syrię oraz wypędzić Hezbollah z Libanu. Ludzie niespełna rozumu, pracujący w grupach planistów, przygotowują strategię kontrolowania Chin przez USA i zapobiegania, żeby Chiny nigdy nie wymknęły się z pod tej kontroli. Kandydat republikański na prezydenta chwali się, jak to on wystraszy Rosję i podporządkuje Waszyngtonowi Putina.
Jest to zdumiewające! Najbardziej zadłużone państwo na świecie, chce dominować dwa państwa, które mają największe nadwyżki w handlu światowym. Według „World Factbook,” publikacji CIA, Rosja w 2007 miała nadwyżkę 465 miliardów dolarów, a Chiny 363 miliardy. W przeciwieństwie do Chin i Rosji, bieżący roczny deficyt USA wynosi 987 miliardów dolarów. Jest to większy deficyt, niż suma deficytów, wszystkich państw na świecie razem wziętych.
Tymczasem globalny koszt napadów rządu Bush’a na inne kraje, waha się od 3,000 do 5,000 miliardów dolarów. Każdy z tych dolarów musi być pożyczony i dodany do globalnego zadłużenia USA. Jednocześnie na nie ma zarezerwowanych funduszy na świadczenia USA, które wynoszą około 53,000 miliardów.
USA najbardziej ryzykownym dłużnikiem na świecie i w dodatku musi polegać na obcych, żeby móc finansować własną konsumpcję i nielegalne napady zbrojne, jak też funkcjonowanie własnego rządu, według byłego ministra skarbu w Waszyngtonie, Paul’a Graig’a Roberts’a, byłego redaktora „The Wall Street Journal.”
Mitologia amerykańska twierdzi, że „najwspanialsze pokolenie” Amerykanów uratowało świat od tyranii Niemiec nazistowskich, podczas gdy naprawdę inwazja Normandii w czerwcu 1944 roku nie odegrała wielkiej roli w zadaniu klęski Niemcom. Główną i decydującą klęskę Niemcy ponieśli pod Stalingradem w 1942 roku tak, że najważniejszym znaczeniem inwazji na Normandię jest fakt, że dzięki tej inwazji, Sowieci nie zajęli całej Europy, ale niestety dla Polaków, zajęli i zniewolili Polskę, za zgodą jej sojuszników W. Brytanii i USA.
Tymczasem ostatnio reżym Bush’a obalił konstytucję amerykańską i nie ma obecnie siły w ustroju amerykańskim, żeby tą konstytucję na nowo wprowadzić w życie. Gospodarka USA jest w opłakanym stanie, ponieważ miliarderzy amerykańscy dorabiają się swoich majątków za pomocą eksportu produkcji i robocizny, jak też technologii.
Obecnie wartość importu do USA jest wyższa niż wartość produkcji przemysłu amerykańskiego. USA jest uzależnione od importu towarów i paliwa. Uzależnienie USA rośnie w zawrotnym tempie, zwłaszcza od czasu, kiedy po marcu 2002, kiedy Bush zgodził się narzucić dominacje Izraela na Bliskim Wschodzie.
Wówczas wartość baryłki standartowej ropy naftowej zaczęła wzrastać pięciokrotnie od 25 dolarów do 125 dolarów, podczas gdy koszt importu paliwa do USA wzrósł z 145 miliardów dolarów rocznie, do 456 miliardów, co powiększyło roczny deficyt handlowy USA o 300 miliardów dolarów, w dodatku deficytu handlowego w wysokości około 800 miliardów dolarów.
Jak uprzednio pisałem, USA jest w stanie mieć tak wielki deficyt, ponieważ paliwo jest wyceniane w dolarach i dolar jest walutą rezerwową banków centralnych. Ta rola dolara zbliża się ku końcowi, w miarę jak producenci starają się wyceniać paliwo w innych walutach, w celu utrzymania swoich dochodów z eksportu paliwa w walucie, która jest bardziej stabilna od dolara.
Z chwilą, kiedy dolar straci rolę waluty rezerwowej, skończy się udzielanie USA kredytu na pokrycie deficytu budżetowego. Stopa życiowa w USA zacznie się załamywać, aż dojdzie do upadłości gospodarki super-mocarstwa amerykańskiego, według byłego ministra skarbu w Waszyngtonie, Paul’a Graig’a Roberts’a.
W tym stanie rzeczy USA nie jest dobrym oparciem dla Polski. Natomiast żądania zgody polskiej na budową wyrzutni pocisków amerykańskich systemu „Tarcza” na polskim terenie, o cztery minuty lotu pocisku od Moskwy, zagraża Polsce zniszczeniem przez rosyjskie bombardowanie nuklearne, które mogłyby bezkarnie obrócić Polskę w teren skażony radioaktywnie, jako pionka na szachownicy gry o dominację USA nad światem.
WWW.pogonowski.com
Iwo Cyprian Pogonowski
2008-08-03
mały
Jeszcze jeden tekst
o konieczności stworzenia Eurolandu. Tym razem przekonać nas mają argumenty ekonomiczne.
A co z Chinami ? Też zbierają euro ?
andynie
andynie
Rubel
Wiele osób na zachodzie obawia się, że nową walutą będzie rubel, a nową potęgą gospodarczą państwa zrzeszone w Shanghai Cooperation ( Rosja, Chiny, Indie)
mały
Pieśń o przyszłości, czyli marzenie ściętej głowy
Póki co funt suszonych rubli można nabyć za jednego dolara.
potrzeba nam więcej wiedzy i edukacji
Póki co rubel znacznie wzmocnił się w stosunku zarówno do euro jak i do dolara.
I najwyższy czas zacząć czytać, jeśli nie prasę rosyjską to przynajmniej anglojęzyczną. Według tej ostatniej rubel jest najbardziej niedoszacowaną walutą na świecie. Zaś spekulanci są zdania, że to właśnie na rublu można było by najwięcej zarobić. W jaki sposób? Właśnie kupując ruble i zbić fortunę na jego znacznej zwyżce. Problem jest w tym, że kurs rubla ustala bank Rosji, a nie zachodni spekulanci, jak to się dzieje z większością walut innych krajów. Jeśli dolar jeszcze jako tako się trzyma, to tylko dla tego, że zarówno Rosja, Chiny jak i Japonia ( trzy kraje posiadające największe na świecie rezerwy makulatury z wydrukiem $US ) straciły by na upadku tej waluty tak samo jak USA. Z tą jednak różnicą, że one ( Chiny, Rosja, Japonia ) poradziły by sobie, natomiast bankrutem pozostała by Ameryka. Ameryka i jej naciągany kredytowy dobrobyt. A do tego dojdzie go rosyjska ropa ( i Irańska za jej przykładem przestanie być sprzedawana za dolary, a zacznie za ruble i na giełdzie nie gdzie indziej jak w Moskwie.
Jak wyglądałyby sklepy amerykańskie gdyby zabrakło w nich towaru z Chin ( wszystko, od bawełny, po komputery), Japonii ( elektronika, samochody), Niemiec ( mercedesy, BMW, volkswageny) Francji, (wina)
Pozostała by w nich Myszka Miki, Coca Cola i tomahawki z przemysłu zbrojeniowego, jedynego, jaki pozostał w Ameryce w całości, nie w jakiś marnych resztkach. A na ulicach masy rozwścieczonych ludzi, nie narodu, lecz zbieraniny narodów, nawet w okresie prosperity dość niechętnie do siebie ustawionych.
Miejmy oczy szeroko otwarte, bo nie jest tak jak nam trąbią miejscowe media. Nasze TV Wiadomości czy Fakty na TVN niczego nie podają, trzeba zaglądać na BBC, CNN, Russiatoday, CCChTV ( Chiny po ang). No i na Al Jazeera.
Jest jeszcze Internet. Ciekawe linki podał ostatnio ,,anonim” na stronie http://naszeforum.blog.ru/ nawet z Izraela.
mały
Po wdrożeniu tej technologii
ropę będzie można kupić<$1/baryłkę. Rosjanie swoją ropą będą mogli sobie posmarować wrzody.
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
Owszem... technologia fajna....
tylko za co ją uruchomić ? Za.... jak wieści gazeta.pl....
Pozdrawiam marzyciela
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Płacenie Rosji wychodzi drożej
Pozdrawiam marzyciela
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal
To prawdopodobne
Wystarczy że Rosja otworzy własną giełdę ropy i gazu gdzie transakcje będą się odbywać tylko w rublach.Gdzieś czytałem,że są takie plany.Iran myśli o euro.Zanikanie znaczenia dolara oprócz Amerykanów,pociągnie na dno również Brytyjczyków,po giełda ropy w Londynie jest silnie powiązana z giełdą w NY.
Teoretyzuję tylko,ale być może naciski Amerykanów na tarczę w Polsce, mają związek z wywarciem nacisków na Rosjan w sprawie właśnie tej giełdy.
Re; Jeszcze jeden tekst
Zachodze w glowe, jak Pan mogl odebrac, ze ten tekst jest o koniecznosci stworzenia Eurolandu.
Chyba tylko przeczytal Pan komentarz p. Bodakowskiego....
Ma Pan rację
Przyznaję się do błędu. Przeczytałem tekst jeszcze raz i przyznaję , że nieuważnie przeczytałem podsumowanie artykułu gdzie we fragmencie tekstu :
" Żeby euro mogło spełnić polityczną rolę, dla jakiej zostało zaprojektowane, Unii Europejskiej, oprócz Europejskiego Banku Centralnego, potrzebny byłby prezydent, minister spraw zagranicznych, armia europejska, europejskie ministerstwo skarbu, europejskie służby specjalne etc. I zbudowaniu tych instytucji ma, jak się zdaje, służyć „traktat reformujący”. "
nie zauważyłem trybu warunkowego i potraktowałem go jako konstatację i stąd moja fałszywa opinia o wypowiedzi autora.
Przepraszam.
andynie
andynie
Mamy się podniecać
tworzeniem na siłę i wbrew woli narodów Europy, z tzw. UE, przeciwwagi ekonomicznej dla USA?
Pan Autor chyba z choinki się urwał.
Co nas to obchodzi, czy kręgi finansistów (masonów?) niemieckich, francuskich czy innych, odniosą sukces w swoich rojeniach kierunku rozwoju świata? Wręcz przeciwnie - należałoby uważać, że nic dobrego z tego nie będzie.